symbole miasta

16 kwietnia 2012

Co to są te symbole miasta? okazuje się, że wie to niewiele osób, a warto.Na tyle to pojęcie nieznane, że w poczet symboli próbuje się włożyć również logo promocyjne. Zastanówmy się więc czy takie przyporządkowanie jest nieuprawnione

Zacznijmy od wymienienia symboli podstawowych: herb, flaga, pieczęć miejska, może nim być także hejnał, znak dźwiękowy.

Gdzie, i czy, jest tu miejsce dla znaku promocyjnego? Może to dziwnie zabrzmi, ale jest, tyle że pod pewnymi warunkami.

Spójrzmy bowiem na znaki promocyjne nie en block, a rozdzielając je prostym kryterium – po co, do czego powstały. Mamy więc, w chwili obecnej, dwa rodzaje znaków promujących:

1. znak promujący miasto jako takie, bez podbudowania go żadną strategią, ani ogólną, ani  szczególną, powstały z i dla samej idei promowania miasta, w oparciu o konkurs;

2. znak promocyjny opracowany jako część strategii, promocyjnej miasta, będący znacznikiem, memem tejże strategii i wynikających z niej przedsięwzięć, w konkretnych obszarach działań, z rozpisaniem jego roli i występowania, w ramach tych działań strategicznych.

Tak wiec to co z pozoru jest takie samo, de facto nie jest. Jak by na to nie patrzeć mamy dwa różne podejścia i wynikające z tego dwa zupełnie różne efekty. W wypadku pierwszym nie dziwi, może lepiej powiedzieć nie powinno dziwić, dążenie do ładności znaku, obojętne kto i co pod tym rozumie, jak i chęć umieszczenia w nim charakterystycznych, znanych mieszkańcom  ina ogół tylko im, budowli. Nie dziwi też, nie powinna, mnogość górek, lasków i wody. To jest promocja miasta/gminy jako terytorium.

Dla odmiany znak tworzony do strategii promocyjnej swój związek z miastem akcentuje poprzez logotyp, z nazwą miasta, w sferze graficznej oddając cele/idee strategii, która co prawda dotyczy określonego miejsca, ale to nie miejsce jest jej priorytetem, jako takie, a konkretne działania w jego ramach.

I tu dochodzimy do konkluzji zaskakującej, ale, zaznaczam, w pełni uprawnionej, otóż znak promujący samo miasto/terytorium, patrz pkt 1. wyżej, można uznać spokojnie za kolejny symbol miasta. Dlaczego? bowiem znak taki, nie odnosząc się do żadnej strategii, a jedynie do terytorium/obszaru wpisuje się doskonale w zasób symboli miejskich/terytorialnych, spełniając dokładnie tę sama funkcję, tyle że w innej formie, co herb. Więcej, jest bowiem znakiem o nieokreślonym okresie użytkowania. Zauważmy, że znaki opracowywane dla strategii, związane z nią, mają cezurę czasową trwania, określoną przez założenia samej strategii. Możliwe jest więc i w pełni uprawnione pojawienie się, po skończeniu działań na bazie jednej strategii, pojawienie się nowej strategii dla innych obszarów działań, z zupełnie nowym jej znacznikiem wizualnym. Znak wyłaniany bez takiego przypisania strategicznego jest teoretycznie znakiem rangi herbu – trwałym w czasie.

Z powyższego wynika paradoks. Pierwszym efektem, zakwalifikowania do symboli, jest niewątpliwe podpadanie takiego logo pod kompetencje Komisji Heraldycznej, a więc określony tryb zatwierdzania znaku. Co prawda, owo logo, ani jest heraldyczne, ani, po stronie komisji, dające się oceniać na bazie kanonów heraldycznych, niemniej stając w grupie symboli ewidentnie podlega kompetencjii Komisji. Brak co prawda, w tejże komisji, specjalistów od znaków innych niż heraldyczne, by taką ocenę/opinię wydać, ale to akurat najmniejszy problem. Z drugiej strony, przyjmując takie podporządkowanie znaku, do grupy symboli, ciekawie przedstawiałby się tryb opiniowania, a i wprowadzania, uchwałą, do użytkowania, na tyle rozciągnięty w czasie i utrudniony, że być może 99% obecnie powstałych znaków nie ujrzało by nigdy światła dziennego. Pomijając jednak korowody z opiniowaniem, niewątpliwym i dobrym efektem, moim zdaniem, było by, przynajmniej w tym obszarze, wycięcie realizowanych ad hoc konkursów, w pień, a przynajmniej ich zanik, o ile nie całkowity, to znaczący, konkursy odeszły by w niepamięć.

Właściwie to szkoda, że tak nie jest, ma to bowiem swoje konsekwencje inne – w postrzeganiu każdego znaku promocyjnego, miasta, wsi, powiatu etc., na jedno kopyto, czyli właśnie sytuując go w rzędzie symboli miasta. Takie postrzeganie, nie tylko u mieszkańców, powoduje dodatkowe, a niepotrzebne, waśnie o herb, o zastępowanie znakiem tego najważniejszego z symboli. Niestety, patrząc na praktykę stosowania logo promocyjnych w wielu wypadkach jest to zarzut ciężki i w pełni prawdziwy zarazem, co z kolei wypływa z nieświadomości, braku wiedzy, zarządzających obu znakami, przemożną chęcią upchnięcia nowej zabawki gdzie się da, również kosztem i zamiast herbu.

PS. Jeśli wydaje Ci się, po przeczytaniu, że prowokuję, to masz rację.


diatryba o kropce

7 października 2011

Nowa identyfikacja Netii i hasło „total branding” stało się powodem do sformułowania kilku poniższych konstatacji po czasie i przy okazji. Wbrew jednak pierwszemu zdaniu nie o Netii a o kropce będzie, jako elemencie znaku, choć i Netię jeszcze wspomnę.

Kształt kropki/koła to z jednej strony kształt doskonały, i tak traktowany był już przez starożytnych Greków, z drugiej zaś to kształt magiczny i wieloznaczny, o szerokim diapazonie skojarzeniowym. Może być kropka znakiem interpunkcyjnym, służącym już rzymianom  do rozdzielania wyrazów (kropka środkowa, punktor) , a może pociągać za sobą długi tren skojarzeń ze światem, kulą ziemską i planetami aż po symbolikę boga.

„(Krąg, Okrąg, Dysk, Krążek; tac. circulus, orbis, discus) Koło jest symbolem Boga, bóstwa, wieczystego prawa, praformy; świata zjawisk; Kosmosu; nieskończoności, wieczności, absolutu, doskonałości, doskonałego kształtu, równowagi, wewnętrznej jedności i harmonii materii, jedności, czasu (jako linia bez końca, przedstawiana niekiedy jako wąż gryzący swój ogon), regularności, ciągłości, idealnego, wiecznego ruchu, ruchu obrotowego, precyzji, kompletności, egzystencji cyklicznych; Nieba (w przeciwieństwie do Ziemi); Słońca; żywiołu wody; kręgu istnienia, duszy, pierwiastka duchowego (w przeciwieństwie do materialnego); własnego Ja, powrotu do siebie samego; zasady żeńskiej^ ochrony przed demonami; monety. „

Z tego też względu tak sam kształt pojedynczej kropki (krążka, dysku, okręgu, koła), jak i jej zwielokrotnienie czy modelowanie z nich kształtów innych nie jest niczym nowym w projektowaniu identyfikacji wizualnej, czy samego logo. Wykorzystywana wielokrotnie w znakach kropka ujawnia swe symboliki zależnie od kontekstu.  W zapisie nutowym mała kropka objawia swą siłę dodając mocy innemu znakowi . W tatuażu rytm kropek tworzy własną symbolikę kultu, estetyki czy leczniczych lub odstraszających mocy.  Ma też kropka swoją seksualność, naturalnie żeńską, męski jest przecinek. Bo to kontekst, tło tworzy „treść” znaku. Mamy nawet „dot painting” – wywodzący się z Australii, z kultury Aborygenów, sposób tworzenia obrazów jako element wizualny i zarazem mnemotechniczny klucz opowieści, pierwotnie rysowanych na piasku, by przekazywać własną tradycję i kulturę młodym pokoleniom. To oczywiście forma rozbudowana, ale wbrew pozorom nie aż tak odległa od stylistyki znaków.

Znak pozostaje mnemotechnicznym punktem zaczepienia do wywołania „obrazów” czy opowieści. Jest znakiem kluczem otwierającym ciąg dalszy. Kropka to początek i jednocześnie zakończenie.

Grafomotoryka w początkowym okresie uczenia sprawności manualnej zapisu/rysunku dzieci także wykorzystuje obficie kropki, do kodowania nie tylko manualności, wyrabiania sprawności w posługiwaniu się narzędziem, ale i rozwijania/poszerzania obszaru logicznego myślenia, kojarzenia kształtów, rozwijania kreatywności. Od kropki do kropki.
Niestety o tej podstawowej prawdzie konotacji jakoś dziwnie zapominają… graficy, parający sie projektowaniem tychże znaków. Zapominają na tyle by traktować znak jako dzieło samo w sobie zamknięte i ładne. Jako popis technicznej sprawności, a nie znak służący w sumie mnemotechnicznemu wywołaniu skojarzeń, skuteczny w tej swojej roli ograniczonej, ale niezmiernie istotnej. Znak nie ma bowiem opowiadać o warsztacie twórcy i jego biegłości manualnej, to oczywiście moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać, aliści jeśli przyjrzeć się historii znaków europejskich czy amerykańskich to jednak ta funkcja skuteczności jest nie do przecenienia. Skuteczność naturalnie rozumiana na wiele sposobów, również jako pole kontrowersji, bo to także metoda wspomagania zapamiętania znaku i choć może się wydawać iż negacja i przywoływanie w pierwszym odruchu negatywnych skojarzeń mogą szkodzić znakowi to moim zdaniem, a poświadcza to wiele kontrowersyjnych znaków, działają pozytywnie w okresie długofalowym. Efekt przyzwyczajenia i dotarcia do odbiorcy/zakodowania sygnałów kontekstu.

Dlaczego przywołałem grafików jako winnych zamieszania? bo z jednej strony tworząc znaki orientują się, a przynajmniej powinni, w złożoności odbioru znaku i jego symboliki przez odbiorcę, zależnie od kontekstu, a z drugiej dopadają znaku cudzego jak wygłodniałe wilki abstrahując od jakiegokolwiek kontekstu szerszego, przecedzając li tylko jego formę i pierwsze skojarzenie, na ogół negatywne, analizując sprawność manualną twórcy, wyważenie itp. naturalnie ważnych szczegółów, ale jednak czysto technicznych, a znak nie funkcjonuje w próżni kontemplacji. Gra i współgra z otoczeniem. Po trzecie pojawia się jakże często hasło „plagiat”. Tym częściej i chętniej używane im mniej wiedzy o takowym. Ale jest i forma łagodna owego plagiatowego oskarżenia czyli „inspiracja”. Dziwne to o tyle, że cała historia ludzkiej kreacji, co zaświadcza faktami historia sztuki, ale i historia wynalazków, to z jednej strony stała i wszechobecna inspiracja, a z drugiej kopiowanie i poprawianie. NB bez niej, inspiracji, nie mielibyśmy postępu w żadnej dziedzinie. Kto jak kto, ale ludzie zawodów kreatywnych zdawać sobie sprawę powinni tak z owej inspiracji cudzym dziełem jak i zupełnie z nią nie związanego podobnego toku rozumowania, podobnych konkluzji wynikających z podobnych kulturowo, lub na bazie zasobu wiedzy, doświadczeń prowadzących do takich samych lub podobnych realizacji.

Nieuświadomione czasem, a czasem premedytacyjnie nadużywane jest sugerowanie odniesień jako inspiracji, czy wręcz „plagiatu”. Szkoda tylko że szermujący tym słowem nie znają jego znaczenia, ale to akurat w dobie ludzi nauczanych,  a nie uczących się, jest już jakowąś prawidłowością – szermować gęsto słowem zapoznanym, aczkolwiek zupełnie nieznanym w treści. Otóż przywołując takie, jakoby karygodne w domyśle, powiązania pokazuje raczej ograniczenia własnej wiedzy i skojarzeń. Można bowiem śmiało postawić tezę że nie ma obecnie w kreacji identyfikacji rzeczy całkowicie bez jakiejkolwiek inspiracji powstałych. Zresztą nie tylko współcześnie, ale i od zarania historii znaku inspiracja była motorem napędowym, a wraz z coraz wiekszym zasobem wiedzy, a i bezpośredniego kontaktu ze znakami, ich matryce pozostają wpisane , choćby podświadomie, w nasz mózg i wykorzystane czasem natywnie, czasem zaś  jako mix kilku matryc, w naszych nowych kreacjach. Każdemu więc znakowi da się znaleźć, och ta łatwość przeszukiwania zasobów internetu, jego „źródło”, „protoplastę” lub „inspirację”. I nie musi być  to czysta forma, ale i czysta idea legła u podstaw. Toż niczym innym jak takim że inspirowaniem są panujące trendy projektowe, opisywane sumiennie od lat kilku przez Billa Gardnera, na portalu Logolounge.com.

Czarna krowa w kropki bordo gryzła trawę kręcąc mordą…

Mamy zatem z jednej strony precyzyjne układy nawiązujące, a przynajmniej takie można mieć wrażenie, do mandali, jak znak stworzony przez Sagmeistera dla Seed Media Group, zmiennym w układzie kolorów kropek bez naruszania kształtu ogólnego. Z drugiej z kolei strony też kropki równie precyzyjnie ułożone w znaku – systemie zmiennych ich wielkości, jak w norweskim znaku opracowanym przez Tangram Design.

Nowy znak Netii, mimo że nagrodzony Red Dot Awards (dot czyli kropka), z kolei nie wnosi do tak opisanych i pojętych „zestawów kropek” właściwie nic nowego, choć próbuje:

Nagrodzona w międzynarodowym konkursie „Red dot award: communication design” całkiem nowa koncepcja Corporate Identity Netii opiera się na oddziaływaniu nie jednym, stałym logiem ale całą identyfikacją wizualną. Składają się na nią proste, ale jednocześnie bardzo pomysłowe w swojej formie kolorowe kropki, które układają się w setki kombinacji i znaków. Dzięki temu zabiegowi nie istnieje jedno, stałe logo Netii. Jego miejsce zastępuje niezliczona ilość wzorów, z których każdy może symbolizować coś innego.

I właściwie można by uznać sprawę tego znaku za zamkniętą, gdyby nie dwie sprawy. Pierwsza – oddziaływanie identyfikacją to niestety nie jest żadna nowość odkryta przy okazji Netii, a kierunek dawno już eksplorowany, również przy okazji opracowań bez jednoznacznego w formie znaku głównego, czy nawet jego całkowitym braku. Po drugie – rozwinięcie/przekształcanie się , w owej identyfikacji, owego zestawu kropek w zestaw ikon, zbudowanych z tychże kropek budzi moje wątpliwości – przypadkowość układu wewnętrznego kropek, w znaku głównym, nagle transformuje się na ikony precyzyjnie ustawionych szeregów kropek. Można to składać na karb niezdecydowania, lub braku precyzyjnej wizji tych przekształceń, obranego kierunku, bo chyba jednak nie chodzi o jakąkolwiek przypadkowość losu. Ale przy okazji pierwszej jest i druga wątpliwość, związana z, jak to ktoś szumnie określił „próbą zawłaszczania układu kropek, jakiegokolwiek”. Bo to i mało realne i zbyt niedopracowane, by taki efekt osiągnąć, a i nasycenie kropką rynku, mimo jej wszechobecności, nie jest skończone. To nasycenie po prostu nigdy nie nastąpi, bo wszystko jest kropką lub z kropek a wszechświat kropki jest tyleż abstrakcyjny co nieogarniony.

Mamy też w tym kropkowym świecie próby operowania formą minimum – kropką singlem, ewentualnie wzbogaconą np kreską, jak w w nowym znaku Akademii Sztuk w Szczecinie Lexa Drewinskiego. gdzie kropka i gra i przybiera pozę graficznego akcentu początkowego, a i znamionuje odniesienie do typografii na zmianę z teorią zapisaną wszak zdaniami zakończonymi nią. Początek i koniec działania. Mnożenie i dzielenie, dwukropek, wielokropek, kropka nad i.

Zatem znak powinien być racjonalny (łacińskie ratio = stosunek, proporcja).

Racjonalny:
1. zgodny z rozumem, mający rozumowe podstawy,
2. zgodny z myślą współczesną, nowoczesny, efektywny,
3. przemyślany, logiczny i rozsądny.

Efektywny, a nie tylko efektowny.

I kropka sama w sobie racjonalną jest, choć nieprzemyślany kontekst tła dać może nie tylko wrażenie nieracjonalności, ale i niezborności komunikatu, kropka.

Kropka bywa też czasem zwodnicza, prowadząc na manowce nieprzygotowanego odbiorcę, bywa więc symbolem stygmatu Jezusa na krzyżu, choć ci co o tym wiedzieć powinni, wiedzieć nie zechcieli przypisując jej szatańskie korzenie jak przy okazji nowego znaku Nowego Sącza. Omam tła w jakim żyjemy daje o sobie znać przez krzywe zwierciadło.

Pojedyncza kropka w znaku ma też pewną właściwość dziwną, nazwijmy ją antyplagiatową, otóż mimo że znaków, z tą że pojedynczą kropką, można znaleźć całkiem liczne stadko jakoś nie słyszałem o posądzeniach kropki o plagiat, dość łatwo i chętnie formułowanych co i rusz. Już jednak przy jej zwielokrotnieniu ta moc zanika, całkowicie niestety.

Napisałem ten tekst o kropce nie pokazując łopatologicznie ani jednego jej wyobrażenia, wróć, pokazałem jednak – jednostronnie bo interpunkcyjnie, i dobrze. I o to chodzi, w końcu warto uruchomić czasem myślenie.

………….

diatryba – użyłem tego określenia nie bez powodu, a i z prowokacją w tle :)


sierpniowy skrót 2/2

2 września 2011

Druga połowa sierpnia była dużo ciekawsza, z mojego punktu widzenia, a to za sprawą Marty Gawin i jej „systemu orłów”. Mam nadzieję że uda się wrócić do tematu w październiku.

17 sierpnia
piskle ok, logotyp marny

piskle

a zamiast mojego komentarza zacytuję Mariusza Oźmińskiego – „Symbol ładny, owszem – Antarctica by A. William Patino

antarctica

2. Inglisz panimajesz? czyli kaprawy wizerunek

3. przeczytał był wiekopomne dzieło o logo, w aspekcie prawnym, i zdębiał, a wierzgać zaczął, jak koń nie przymierzając, co mu owies z prosem dali, mieszając z sianem, brukwią i łętami ziemniaczanymi na dokładkę…

19 sierpnia
1. HIT MIESIĄCA
„w ramach rozważań nad orłem, godłem itd polecam lekturę” cytując Jakuba Sobczaka
System identyfikacji wizualnej struktury organów aparatu państwa polskiego, autorką jest Marta Gawin.

orły Marty Gawin

Gratulacje za odwagę i kawał dobrej roboty. O detalach mam nadzieję podyskutujemy jeszcze z autorką.

2. dobrze zaprojektowane przyprawy

3. oczy na zoo, czyli znaczek dla ogrodu zoologicznego

4. nowe logo lotniska Modlin, tia…

logo Warsaw Modlin Airportkłębek nerwów się zapowiada.

20 sierpnia
1. Polskie, dobre, ekologiczne – SpinCar – to ja poproszę :)

autko

2. Trzecim będziesz? raczej tysięcznym, ale liczy się forma

mobius x 4

3. Czego to się nie doszuka, jak się chce :) choć symbol użyty w Padanii jest znacznie starszy, bo to symbol pogański.

padania vs herbalife

23 sierpnia
1. prawo autorskie a Euro 2012, warto poczytać

2. Czeska organizacja turystyczna zapowiada konkurs na nowe logo

3. Rebranding dla snoba

pub rebranding

26 sierpnia
1. Echo Investment od 1 września zmienia logo… na nijakie. Tu stare logo – urbanity.pl

2. Dziesiątka finalistów konkursu Human Right nieco mnie zawiodła, było w tym konkursie wiele bardzo dobrych  znaków, ale vox populi… Wśród finalistów jest jednak Polak – Mariusz Oźmiński. Gratulacje i trzymam kciuki.

3. majtki w nowym opakowaniu… u Schiessera

4. Erzgebirge zmienia logo na proste, czytelne, łatwo zapamiętać, dobre

stare i nowe logo Erzgebirge

28 sierpnia

I jak tu zachować poziom przy piciu?

szkło

30 sierpnia
zidiocenie w Polsce, czyli jak jeden nieuk uczy drugiego symboliki nie mając o niej zielonego pojęcia, w Oliwie. Mówiąc szczerze to ja już wolę takich co im się koparka z dupą kojarzy

31 sierpnia
1. przydatny gadżet Inkling Wacom kusząco prosty… Łukasz Kułakowski już testował.

2. No i stało się! teraz także ulice będą miały swoje logo. Gdzie? w Brnie, na razie. Teraz poczekamy na naśladowców, bo roboty huk.

logo ulicy
Jak ktoś chce się pobawić to zapraszają do udziału.

3. Poczytajcie Kornela, bo warto :)


Rządowa logomania

19 maja 2011

Dziś Gość na blogu. Poniżej krótki tekst Krzysztofa J. Guzka, heraldyka, członka The Heraldry Society of Scotland.
____________

Z dumą i medialnym szumem zaprezentowano logo polskiej Prezydencji w Unii, jakby nawiązujące dość enigmatycznie do słynnego logo pisanego solidarycą. Tymczasem wyszedł graficzny bubel, do którego dorobiono politycznie poprawną ideologię.

Słusznie obśmiała ten nieszczęsny wytwór graficznej wyobraźni red. Monika Makowska w notatce „Wesołe strzelanie na chybił trafił”, ale można dorobić – wzorem prezenterów owego znaku, opracowanego na poziomie pięcioklasisty, także inna ideologię.

Oto maszerują sobie ludziko-strzałki, ale bez głowy, bo potracili je od gorzałki, a na dodatek to kobitki, bo nie widać portek; zaś kolory ludziko-strzałek układają się w barwy kochających inaczej (to brutalnie zawłaszczony 150-letni symbol spółdzielczości !). I tak sobie maszerują narąbane feministki inaczej kochające pod polską – o zgrozo ! – biało-czerwoną flagą !

To wręcz psychodeliczny, anty-patriotyczny obraz Polski !

To fatalne logo polskiej prezydencji wpisuje się, niestety, już w dwudziestoletni ciąg radosnej twórczości w zakresie opracowania logo Polski – począwszy od logo u początków 90-tych, gdzie biało-czerwony orzełek został przedstawiony niczym pełzający ślimaczek (!), do ostatniej próby promocji (nawet przez byłą Pierwszą Damę Jolantę Kwaśniewską) biało-czerwonego latawca, wszak dziecięcej zabawki, jako symbolu Rzeczypospolitej. A zatem Polska – to kraj infantylny, więc nie można go poważnie traktować …

Ponoć podróże kształcą, ale jak widać to z paryskiej perspektywy – tylko wykształconych. Wystarczy zobaczyć w jak logiczny sposób promują w oparciu o własną historie i tradycję swoje kraje Irlandczycy (zielona koniczynka), Szkoci ( wszechobecny oset), czy też Szwedzi (trzy korony). To symbole powszechnie znane na całym świecie.

Ouo Vadis, Polsko, Ouo Vadis ?!!!

Krzysztof J. Guzek
____________

Autor ostro punktuje i trudno się nie zgodzić z oceną. O logo z latawcem wspominać nie warto, kto ciekaw znajdzie burzę na jego temat, ale też Autor przywołał symbolikę innych krajów używaną szeroko a i przypisaną do kraju jak znak mnemotechniczny – widzisz koniczynkę, myślisz Irlandia.

Irlandia logo promocyjne

My takiego elementu nie mamy, a może mamy, ale nie chcemy, bo najciemniej pod latarnią.

Jedno małe sprostowanie uczynić należy wbrew temu co pisze o logo z latawcem Autor, że to ostatnia próba promocji, mieliśmy już kolejną, chyba jeszcze mniej udatną, o czym pisałem w tekście Pas słucki swego czasu. A były też inne z powodu prostego, acz mało zrozumiałego – kilkadziesiąt podmiotów zajmujących się promocją Polski, to i każdy sobie rzepkę skrobie.

A że to niezborne myślenie promocyjne nie jest jedynie przypisane urzędnikom można zobaczyć na nieco innym polu. Oto w Zamościu powstał nowy polski samochód typu buggy.

Orlus - polski samochód typu buggyfot. z roztocze.net

Tylko pochwalić inwencję twórców, bo i nazwa ładna –  „Orlus” , aliści jest i gorzka pigułka do przełknięcia, co mój dzisiejszy Gość wypunktował słusznie w komentarzu:

Dlaczego konstruktorzy fikuśnego pojazdu o pięknej nazwie ORLUS udekorowali karoserię wizerunkiem „Żelaznego Krzyża” ?! Das Eiserne Kreuz to ustanowione w 1913 r. najwyższe bojowe odznaczenie niemieckie, odnawiane przez Niemców z okazji kazdej prowadzonej przez nich wojny; ostatnio – przez III Rzeszę. Połączenie nazwy pojazu z wizerunkiem hitlerowskiego odznaczenia bojowego jest – szczególnie na Lubelszcczyżnie – skandaliczne. Tym bardziej, iz mamy swój p o l s k i  k r z y ż  k a w a l e r s k i !!! Krzysztof J. Guzek

Brak refleksji, chwili zastanowienia? Ano chyba tak, ale to już tak permanentne, że staje się cechą naszą narodową.

PS. do pytania Wiesława.

dla rozróżnienia obu krzyży daję obrazek, po lewej kawalerski, po prawej żelazny.
krzyż kawalerski i krzyż żelazny
A tu ciekawostka czyli kolejna bezrefleksja a chyba naruszanie ustawy o zakazie propagowania symboli nazistowskich – krzyż żelazny jako srebrny naszyjnik, do kupienia w polskim sklepie….


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy

  • Tagi