klasyka designu w nowej roli?

23 kwietnia 2020

Klasyka designu w nowej roli? Oto zaprojektowane przez Saula Bassa w roku 1967 logo amerykańskich linii lotniczych Continental Airlines. Używane było do roku 1991 kiedy to firma zmieniła znak. Na temat kosztów zaprojektowania logo i całej identyfikacji możecie poczytać na stronie logodesignlove.com.

logo CA projekt Saul Bass 1967

Twórca i znak są znani szeroko na świecie i trudno wyobrazić sobie sytuację, że inna firma zacznie się nim tak po prostu posługiwać. A jednak.

Dzięki pewnej dyskusji na portalu społecznościowym trafiłem na nowe wcielenie tego znanego znaku Bassa. Przyznam, jak dla mnie, zaskoczenie jest spore. Bo oto z kultowego znaku linii lotniczych stał się, po lustrzanym odbiciu, znakiem włoskiego producenta pomp a tym samym jego polskiej odnogi.

logo Predrollo Polska

Poniżej zrzut ekranu strony www włoskiej firmy Pedrollo S.p.A z San Bonifacio / Włochy.

zrzut strony www firmy Pedrollo

To co jednak najbardziej zaskakujące, to znak registered mark umieszczony przy nazwie. Zatem znak ten został zarejestrowany. Sprawdzam zatem w wyszukiwarce znaków zarejestrowanych EUIPO. I rzeczywiście jest. Zgłoszony w 1998 a zarejestrowany w 1999 r. Logotyp nieco różny od obecnego, ale sygnet ten sam. Więcej o tej rejestracji znajdziecie tu https://euipo.europa.eu/eSearch/#details/trademarks/000785592.

Zaskakujące. Może nie tyle zaskakujące w warstwie rejestrowej, bo to w końcu zupełnie inna działalność, ale w warstwie praw autorskich i majątkowych. No bo mam wątpliwość – czy jeśli firma X zaprzestaje stosować swój sygnet, zmienia go na inny, to prawa majątkowe wracają do autora? czy też nadal ma je firma X? Jeśli by wracały do autora, to miał by on, teoretycznie, możliwość sprzedać sygnet po raz drugi. Inna sprawa czy chciał by taki numer zrobić z własnym znakiem. A może wytłumaczenie jest prostsze a ja go nie dostrzegam…

Postanowiłem sprawdzić czy to rzeczywiście 1:1 znak Saula Bassa i wyszły różnice, w wyrysie znaków. Co świadczy o odtworzeniu pomysłu a nie użyciu oryginalnego projektu. Znak CA zaprojektowany przez Bassa jest wpisany w elipsę, natomiast znak Pedrollo w koło.

porównanie Bass-Pedrollo

Nałożenie znaków na siebie, szary znak Pedrollo odbity lustrzanie.

porównanie Bass-Pedrollo 1

Poniżej znak CA dopasowany do koła.

porównanie Bass-Pedrollo 2

I sprawa stała się jasna, skopiowano pomysł Saula Bassa, ale jak wiadomo prawo autorskie nie chroni pomysłu. Pozostaje jeszcze niewiadoma z prawami majątkowymi i podobieństwami je naruszającymi w wypadku znaków, które wyszły z użycia.


rysowanie ciołka

21 lutego 2020

Skoro już zacząłem temat rysowania logo, przy okazji znaku miasta Wąbrzeźna, to i będę kontynuował, przy okazji kolejnego znaku dla porównywalnego wielkością miasta. Problem mniejszy i innego typu, ale jest.

Miasto Trzcianka (woj. wielkopolskie, 16 tys. mieszkańców) pochwaliło się nowym logo. Tutaj również inspiracją był herb miasta a właściwie nie tyle to inspiracja co interpretacja urzędowego znaku. Właściwie można spokojnie określić ten znak jako nową, uproszczoną wersję herbu miasta.

Tak wygląda nowe logo Trzcianki.

Trzcianka nowe logo miasta

A tak wygląda herb miasta Trzcianki.

Trzcianka herb miasta

Można i tak. Sam pomysł z uproszczeniem bardzo źle narysowanego herbu nie jest zły, choć nie za bardzo widać tu jakieś głębsze przemyślenia przy tworzeniu logo. Czy rzeczywiście musiała być wersja powielająca herb aż tak? Można było przecież pójść w znak rysowany kreską, jednokolorowy. Jest co jest.

Zastanawia mnie jednak w tym wszystkim ta nieporadność rysunku ciołka i w herbie, i w logo. Ciołek to oczywiście miano herbu szlacheckiego z bykiem w tarczy. Obecnie używa się terminu „ciołek” w łowiectwie, na określenie rocznego samca żubra, łosia, jelenia lub daniela. Wróćmy jednak do rysunku owego byka w herbie i nowym logo. Przyznam, że w obu wypadkach bardzo nieporadnie są narysowane. Przy czym w herbie bardziej nieporadna anatomia niż w logo. Co wcale nie zmniejsza nieporadności w logo. Po lewej ciołek z herbu, po prawej z logo.

ciołek z herbu i logo

Porównałem te ciołki trzcianeckie z, na szybko znalezionymi, ciołkami z innych herbów. Jakaż ogromna różnica w rysunku i poprawności anatomicznej.

2 ciołki z herbów szlachecki

Na bazie tych opisanych miast, Wąbrzeźna i Trzcianki, zaczynam się poważnie zastanawiać nad jakością projektowania dla jednostek samorządu terytorialnego i pytam:

  • Czy urzędy miast, zatwierdzające takie pasztety, nie zwracają uwagi na estetykę i poprawność wykonania własnych znaków?
  • Nie weryfikują poprawności tego, co otrzymują od projektujących? 
  • Naprawdę liczy się tylko, że nowe, tanie i nieważne kto projektuje?
  • Rozumiem, że w ramach urzędu może nie być osób potrafiących zweryfikować przedstawiane projekty, ale jaki problem poprosić o konsultację  Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej czy któregoś z uznanych projektantów? 

Szanowni Włodarze miast miejcie świadomość, że te znaki będą Was reprezentowały, a zatem wpływały na Wasz, nie tylko miasta, wizerunek. Miejcie także świadomość, że źle zaprojektowane znaki będą generowały problemy w posługiwaniu się nimi i dodatkowe koszty, prędzej lub później. Nie ma zmiłuj.


wpuszczanie w maliny

19 lutego 2020

Miałem okazję przyjrzeć się bliżej nowemu znakowi miasta Wąbrzeźna i jego księdze znaku. Autorem opracowania jest firma Centrum Innowacji Społeczno-Samorządowych CentroPolis S.A. z Torunia. Na jej stronie firmowej nie znajdziecie wśród oferowanych usług projektowania identyfikacji wizualnych, zatem nie dziwcie się temu co przeczytacie dalej.

Do dyspozycji mam pliki logo miasta Wąbrzeźno, „Księgę Identyfikacji Wizualnej” oraz pliki realizacyjne. Pozwala to na dokładne zapoznanie się ze znakiem i jego dokumentacją. Zacznijmy od znaku. Pierwsze zastrzeżenie to font zaszyty w logo (Marcellus Regular), co skutkuje, niestety, gdy nie masz właściwego fontu, podmianą na inny, nie ma zmiłuj, widać to poniżej.

efekt zaszytego fontu

Autor nie zadał sobie trudu by font w znaku zamienić na krzywe. Niby drobiazg, ale wpływa na komfort użytkowania.

Jak wygląda rozmieszczenie węzłów w rysunku znaku można zobaczyć poniżej.

wezly w rysunku znaku

Jeśli dobrze przyjrzeć się tym węzłom, ich rozłożeniu, przestają dziwić nieprawidłowe krzywizny.

Zastrzeżenie kolejne to wersja Adobe Illustratora, w jakiej zapisano plik. Autor znaku nie wpadł na to, że nie robi dla siebie i plik powinien być kompatybilny ze starszymi wersjami oprogramowania. Tym bardziej, że ograniczył zestaw plików do ai, pdf, png i jpg. Plików eps, cdr, psd, svg, nie ma.

Projekt znaku przygotowany jest chyba metodą gigantomanii, sygnet wyrysowano bowiem w AI w wielkości 2200×2200 mm, czyli 2 metry i 20 centymetrów na 2 metry i 20 centymetrów! Pełny znak z hasłem ma wymiary 2736x1296mm. Autor zapewne nie ma pojęcia iż pliki wektorowe da się skalować bez problemu. Efekt mamy w pliku png, który waży, bagatela, 1,85 Giga! JPG ma wagę 62,6 MB, po skompresowaniu!

Przejdźmy do „Księgi Identyfikacji Wizualnej”, bo tam dopiero widać braki projektanta, jak na dłoni.

Na pierwszy ogień idzie symbolika i inspiracja. Czytam zatem o inspiracji herbem miasta Wąbrzeźno, gdzie orle skrzydło i pastorał biskupi. Poniżej dwa herby miasta. Po lewej starszy, po prawej obecnie używany. Przyznam, że nie bardzo rozumiem tę zmianę dobrego rysunku herbu na zły, ale to już odrębna bajka.

Wąbrzeźno dwa herby

Ok, można by zatem oczekiwać znaku wzorowanego na herbie, tym bardziej, że zaraz potem czytam: kształt znaku nawiązuje do klasycznej tarczy herbowej”. Nie wiem jakie tarcze herbowe dla autora są klasyczne i ile ich widział, ale ja jakoś nie znalazłem ŻADNEJ tarczy o takim kształcie, ani u początków heraldyki, ani w środku, ani współcześnie. Podobnie z pastorałem. Zatem inspiracja wyjściowa była, ale realizacja poszła w maliny.

Kolejna karta – opis barw – ograniczony się do RGB i CMYK, dokładnie w takiej kolejności. Czyżby znak natywnie projektowany był w przestrzeni RGB w Photoshopie? Na to wszystko wskazuje. Znak posiada także wersję monochromatyczną i tu zaczyna się robić śmiesznie – w kolorze grafitowym (CMYK 64/54/52/52). Jednak wersja prezentowana w księdze nie jest wersją monochromatyczną a achromatyczną, tyle, że z nadanym kolorem grafitowym, czyli trochę mono- trochę archomatyczna. Po co wprowadzanie kolejnego koloru „grafitowego”? Nie wiem. Standardowo korzysta się przy monochromatycznych wersjach z kolorów podstawowych znaku, lub szarości, a wersję achromatyczną przedstawia się w czerni. Obie wersje wyglądać powinny tak.

3 wersje znaku

Dość interesująco przedstawia się także strona z prezentacją tejże wersji. Autor ma wybitne trudności z typografią własnej pracy.

 strona księgi

Kwiatki w łamaniu tekstów opisowych mamy zresztą na każdej stronie, włącznie z wiszącymi spójnikami. Drobiazgiem jest, iż przy prezentacji samego sygnetu z opisem barw autor stosuje w księdze termin „logotyp”, choć plik nazwał „logo”.

Całkowicie brak strony z prezentacją wersji znaku – pełny znak z hasłem, znak skrócony, sygnet, ew. sam logotyp – i zaleceń ich stosowania co do czego. Są tylko dwie wersje znaku – sygnet i pełny znak z hasłem, oba w nazwie plików występują jako „logo”.

Pole ochronne zostało określone w opisie na stronie 10 księgi w taki sposób:

Szerokość pola ochronnego wyznacza kwadrat o bokach równych wysokości złotego trójkąta wpisanego w literę „W” od jego podstawy do wierzchołka”.

Autor zapewne nie łapie tego, że szerokość pola to pole samego znaku + określona dodatkowa przestrzeń wokół tegoż pola znaku. Zatem tak opisane przez niego pole było by dużo za małe by pokazać choćby sam sygnet w całości.

Na kolejnej stronie (11) znajdujemy co prawda rysunek z wyznaczonym prawidłowo polem (moim zdaniem sporo za małym), za to bez wskazania skąd te kwadraciki w narożnikach się biorą (przecież opisał stronę wcześniej).

 strona księgi

Przy okazji podpis tego rysunku jest dość dwuznaczny. Mamy bowiem pod rysunkiem „Minimalna wielkość logotypu. Skala 1:1”, zaś nieco z boku dodatkowe wymiarowanie (tylko nie wiadomo czego). I teraz pytanie, czy chodzi o podpis rysunku górnego z polem ochronnym, czy też o to wymiarowanie z boku? Jeśli zaś o wymiarowanie z boku, to w jaki sposób znak, przedstawiony wyżej, poziomy, da się wpisać w kwadrat o bokach 10×10 mm? Ano na dwa sposoby da się wpisać, po pierwsze przyjmując tylko wysokość znaku lub przyjmując tylko wartość szerokości.

znaki skalowane

Różnica między tak skalowanymi minimalnymi wielkościami jest spora i na dodatek z czytelnością zaczyna być bardzo kiepsko. Można także domyślać się, że może chodzić o wymiary samego sygnetu, ale czy w księdze znaku nie powinno być precyzji zamiast domniemań o co może chodzić autorowi w tej szaradzie?

Str 12 i kolejna ciekawostka – opis stosowania logotypu „na jednolitych tłach kolorystycznych”:

Stosowanie logotypu miasta na barwnych, jednolitych tłach w kontrze polega na kontroli spektrum nasycenia i iluminacji koloru”. To zdanie w stylu „nie musicie rozumieć o co chodzi, ważne że ja wyglądam na specjalistę”. A jednak zadam proste pytanie, bez czepiania się „spectrum” i „iluminacji”, jak wygląda „barwne, jednolite tło w kontrze”? Tego się raczej nie dowiemy, bo na kolejnej stronie, prezentującej znak kolorowy i „monochromatyczny” na tłach, mamy jedynie tła w szarościach. Za to brak wskazania na jakim tle można użyć wersji „monochromatycznej” w „graficie”.

Przejdźmy do karty „Czcionka” (str. 17, 18 i 19). Terminologiczne łamańce mamy już w tytule strony 18 – „Krój czcionki – podstawowy” a zaraz potem „ Podstawową rodziną krojów pism jest Marcellus.”, przy czym autor pisze o rodzinie prezentując jedną tylko odmianę – Marcellus Regular, bo innych zresztą ten font nie ma. To już ogranicza możliwości stosowania kroju w materiałach innych niż papeteria. Na kolejnej stronie (19) zamieszczono „Uzupełniający krój czcionki” z takim wprowadzeniem:

W wypadku konieczności zastosowania innego typu kroju czcionki podstawowej zalecany jest w pierwszej kolejności krój Marcellus SC.”

A to nic innego jak odmiana kapitalikowa Marcellusa i dopiero w tym momencie (Marcellus + Marcellus SC) możemy mówić o rodzinie, co zresztą jest wyjaśnione na stronie Google Fonts , gdzie font jest do pobrania. Autor ewidentnie ma problem z 3 terminami: czcionka, font, krój pisma. Ma też problem z opisem wielkości zalecanej fontu, stosując taki oto opis – „Wielkość czcionki 14 p / Odstęp 0” a przy mniejszym stopniu „Wielkość czcionki 10 p / Odstęp -10 (!?). Po co przy mniejszym stopniu pisma ma nastąpić ściśnięcie świateł międzyliterowych nie wiem, uzasadnienia jakiegokolwiek znów brak.

I tak docieramy do części, w której powinny być konkretne zastosowania znaku, tu nazywa się ona „Materiały biurowe”. Niestety wszystkie te materiały pokazano tylko na mockupach. Zero rysunków technicznych z opisem i wymiarowaniem. Taka prezentacja owszem może być pokazana, ale na etapie wyboru i akceptu znaku, nie w księdze identyfikacji wizualnej, chyba, że jako uzupełnienie rysunków technicznych.

Księga liczy sobie 28 stron (z okładkami), z tego 8 to mockupy, 2 strony okładkowe, 1 spis treści, 3 strony działowe, 1 strona po prostu granatowa (?!). Pozostałe 13 stron zagospodarowano parami – na jednej stronie tekst a na kolejnej rysunek. Pomijając merytoryczne błędy niezbyt to wygodne dla posługującego się księgą, tym bardziej przy braku wielu niezbędnych informacji.

Na koniec zostawiłem prawdziwą bombę – pliki realizacyjne (wizytówka, papier listowy, koperty. teczka ofertówka, notes i tabliczka informacyjna) zostały przygotowane i dostarczone zleceniodawcy w formacie PSD + podgląd JPG!!! Totalny odjazd.

plik realizacyjny w psd

To wyjaśnia dlaczego w części „Materiały biurowe” brak rysunków technicznych z opisem i wymiarowaniem a w zamian możemy pooglądać mockupy. Autor sobie po prostu nie poradził i zrobił unik.

Generalnie nasuwa mi się jeden wniosek – za identyfikację wizualną wzięła się firma z marnym o niej pojęciem, zatrudniła kogoś po taniości, nie będąc sama w stanie zweryfikować poprawności tak stworzonego znaku, jak i zawartości księgi.

Wniosek uzupełniający – Urząd Miasta Wąbrzeźno został wpuszczony w maliny i wsadzony na minę.

Nie idźcie tą drogą.


czegoś nie rozumiem

27 listopada 2019

W maju 2017 r. Teatr Kameralny w Bydgoszczy (w budowie) rozstrzygnął konkurs na symbol teatru. Na konkurs wpłynęło 68 zgłoszeń dając w sumie 150 projektów. Wygrała Maria Jankowska z Bydgoszczy pracą zatytułowaną „Teatr jest lustrem, w którym przegląda się świat”.

I miejsce Maria Jankowska

II nagroda – Patryk Wojcieszak z Bydgoszczy.

II miejsce Patryk Wojcieszak

III nagroda – Piotr Felszyński z Krakowa.

III miejsce Piotr Felszyński

Nagrodzone prace prezentuję za bydgoszcz.wyborcza.pl.

O jaki symbol chodziło w tym konkursie?

Na stronie ZPAP czytam anons o konkursie:

„Prezydent Miasta Bydgoszczy Rafał Bruski zaprasza do wzięcia udziału w konkursie
na formę plastyczną umieszczoną na elewacji frontowej budynku Teatru Kameralnego w Bydgoszczy, która stanie sie elementem identyfikującym obiekt.

Na stronie bydgoszcz.pl (oficjalny serwis miasta) mam dokonkretnienie:

„Zwycięski projekt zostanie umieszczony na elewacji frontowej budynku Teatru Kameralnego i stanie się symbolem tego obiektu.

Prace oceniane będą pod względem wartości artystycznej, czytelności symbolu i trwałości techniki wykonania. Za projekt, który wybierze jury przyznane zostaną trzy nagrody w wysokości: 5 tys. zł ( I nagroda), 3 tys. zł ( II nagroda) i 1 tys. zł (III nagroda). „

Sądząc po pracach laureatów słowo „symbol” oznaczało dla nich znak umieszczony na fasadzie.

Za Wiki:

„Rozróżnienie między znakiem i symbolem jest analogiczne do rozróżnienia między metonimią i metaforą[5]. Jeżeli jednostki komunikacyjne należą do tego samego kontekstu, są znakami, a jeśli należą do innych kontekstów, stają się symbolami.” za pl.wikipedia.org

A może jednak nie o znak chodziło? Bo minęły niecałe dwa lata i Teatr Kameralny, nadal w budowie, 25 listopada 2019 r. ogłosił konkurs na… logo teatru. Tym razem nagroda skromniejsza i jedyna – 3 tysiące zł dla zwycięzcy, z ewentualnie kolejnymi 3 tysiącami zł (brutto) za księgę znaku.

TK konkurs na logo

I teraz rodzą się wątpliwości, jak to będzie dalej.

Wariant pierwszy – na frontonie zrealizują nagrodzoną pracę Marii Jankowskiej a logo z nowego konkursu będzie odrębnym bytem, możliwe że całkowicie dalekim stylistycznie od wybranego już w 2017 symbolu teatru, co może tworzyć spory dysonans. Dziwna to może być koegzystencja.

Wariant drugi – bez dysonansu, projekt Jankowskiej do szuflady i jednorodne oznaczenie teatru nowym logo.

Wariant trzeci – poszukiwanie projektu logo najbardziej zbliżonego stylistycznie do już wybranego symbolu i tu mogą być schody niezłe, bo by się to zgrało najlepiej było by użyć pracy Jankowskiej, ale zastrzeżenie w regulaminie uniemożliwia jego ponowne pojawienie się, zresztą w takiej sytuacji cały konkurs byłby bez sensu.

Istnieje też możliwość (wariant 1+), że wybrany symbol stanie się jedynie ozdóbką a pierwsze skrzypce będzie grało logo i powstała na jego bazie identyfikacja.

Jak by na to nie patrzeć mamy dość mało klarowną sytuację – symbol vs logo.

PS 9.01.2020wyniki konkursu na logo/symbol Teatru Kameralnego w Bydgoszczy. Wygrał znak zaprojektowany przez Piotra Felsztyńskiego.

tru Kameralnego w Bydgoszczy


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy

  • Tagi