sorry Polsko

4 czerwca 2014

Mój komentarz, na temat nowego logo Polski, autorstwa brytyjskiej firmy doradczej Saffron Brand Consultants.

sorry PolskoSorry Polsko.

Konkrety tu > sprężyna czyli branding narodowy.


4 czerwca 2014
Polska promocja
Tagi:

komentarzy 16

I LOVE coś tam

3 kwietnia 2014

Serduszkowe klony ikonicznej marki „I love NY” Miltona Glasera wyłażą z każdego kąta.  Temat wywołała, swoim wpisem na Facebooku, Katarzyna Żmuda, przy okazji wrzuconej tam mojej informacji o  nowej marce Kolonii. Porozmawiamy zatem z Katarzyną o tym serduszkowaniu miast i wsi.

Katarzyna Żmuda, właścicielka firmy Fortismedia
Ciekawi mnie marka „I Love Köln”

Ich Liebe Köln

– w jakich okolicznościach była wykorzystywana i konotacjach wobec pozostałej identyfikacji? Jakbyś coś ciekawego na ten temat znalazł, wrzuć taką ciekawostkę, ciekawi mnie podejście miasta do takiej pobocznej marki.

alw
aż tak się nie wgłębiałem w temat, ale podejrzewam, że tak jak u nas serduszkują gadżety. Znalazłem na stronie machinesaredigging.com taką fotkę z 2011, przypuszczalnie z jakiejś kampanii miejskiej.

Katarzyna Żmuda
Myślę, że to ciekawy temat, pomocne marki – miasto ma herb, jest logo miasta + marka wspierająca promocję, choć najbardziej ciekawe jest „serduszkowanie” i ciekawa jestem, ile miast wykorzystuje taki motyw.

alw
Najłatwiej odpowiedzieć ile wykorzystuje – za dużo, sporo za dużo,  a nie jest to jedyny wykorzystujący ten ikoniczny już znak Miltona Glasera do własnych celów podmiot. Hm… nazwałaś to „pomocną marką”, ale to żadna pomoc a bardziej przeszkadzanie, niestety wykorzystuje to zbyt wiele miast, taka moda „bo inni też tak mają”, nieco bezmyślna. Nie bardzo zatem jestem za takim ustawieniem znaków, o jakim piszesz,  herb + logo + marka wspierająca. Jeśli potrzebna jest marka wspierająca (ale co wspierająca? logo promocyjne?) to znaczy, że gdzieś jest błąd w myśleniu o tym czym jest logo miasta.

Szybki podgląd w Google i taki oto obraz się wyłania,

I love coś tam a to jedynie maleńki czubek góry lodowej. Plagiat na plagiacie. Co myśli o tym autor pierwowzoru?

i love new york, autor Milton-Glaser

„Zrobiłem to cholerstwo w ​​1975 roku i myślałem, że to potrwa kilka miesięcy w promocji i zniknie.”
Milton Glaser

Katarzyna Żmuda
Nazwałam to pomocną marką, bo jest wykorzystywana wyłącznie w celach „promocyjnych” miasta. Ludzie chętniej kupią koszulkę z grafiką „Ich liebe Köln” aniżeli z herbem czy logo miasta. Marka miasta, która spełnia się w okolicznościach samorządowych ma zupełnie inny zasięg i zastosowanie, w moim mniemaniu, a jedno nie przeszkadza drugiemu

alw
Katarzyno to serduszkowa proteza pod publikę, hasło „bo ludzie to chętniej kupią”, w domyśle  jak kupili gdzie indziej, zwalnia od myślenia. Jeśli trzeba sięgać po protezę to znaczy, że styl miasta czy miejskie CI nie istnieje, jest samo logo i nie umiemy sobie poradzić, no to sztukujemy kolejnymi „wspornikami”. A skoro już mamy tworzyć jakiś wspornik bazujący na emocjach i zgodny z kierunkiem wytyczonym przez logo to chyba znacznie ciekawsze jest takie zmodyfikowanie jak poniżej, to czyjś prywatny pomysł znaku na t-shirty.

I'm Cologne - znaczek na t-shirt

Katarzyna Żmuda
A ja bym nie traktowała jako „wspornik” dla marki, takiego „dodatku”, a jako zupełnie odrębny i niezależny twór budujący relację miasto-mieszkańcy / miasto-turyści. Powstanie takiej marki nie musi przecież świadczyć o ułomności CI miasta.

alw
Nie musi świadczyć, ale świadczy. Pokazany wyżej t-shirtowy znaczek trzyma się linię, wynika niejako ze znaku  (starego) Kolonii, jest zatem rozwinięcie w prawidłowym kierunku, a nie szukaniem nowego z wykorzystaniem zgranego do bólu pomysłu. Zależny czy niezależny twór, obojętnie co budujący, musi spójnie z innymi budować wizerunek miasta, jako jednorodnej całości.

Katarzyna Żmuda
Zgoda, dodam jeszcze, nawiązując do Kolonii, pomimo ułomnej identyfikacji a’la ministerstwo zdrowia, poniższych działań nie uważam za nietakt: http://www.der-koelnshop.de/page,i-love-koeln.htm – jakkolwiek byśmy nie nazwali tych działań, czy trendów „modowych” CI miast, moim zdaniem spełniają one dosyć przyzwoitą rolę i mają swoje grono odbiorców, bez względu na to, czy za markę uznamy „Kocham Kolonię”, czy „Jestem z Kolonii”, czy „Kolonia to moje miasto” – są to narzędzia „cementujące” tożsamość obywatelską w mieście bądź stanowią niejaką pamiątkę turystyczną, która pełni rolę „wspomnieniową”

gadżety

alw
Misiów nigdy dość, więc pewnie będą souvenirowo schodzić obojętnie jakie miasto wpasuje tam swój znak. Jest takie stare powiedzonko „każda potwora znajdzie amatora”, nie odnoszę się do działań różnych osób i grup społecznych promujących za free albo czerpiących z tego zyski, im wolno więcej, ale miasto nie może na takiej zasadzie budować swojego wizerunku. Napisałaś o tym serduszkowym znaku tak  „są to narzędzia „cementujące” tożsamość obywatelską w mieście bądź stanowią niejaką pamiątkę turystyczną, która pełni rolę „wspomnieniową”„. O ile z drugą częścią zdania nie będę dyskutował, bo ciupagi z napisem Międzyzdroje schodzą nad Bałtykiem rewelacyjnie, a jeszcze lepiej matrioszki, o tyle z pierwszą częścią zdania popolemizuję. Powiedz mi proszę kto, kiedy i gdzie badał wpływ takich znaczków na to „cementowanie tożsamości obywatelskiej„? Nie jest czasem tak, że jest to teza bez pokrycia w faktach?

Katarzyna Żmuda
Możemy rozszerzyć temat serduszkowania na social media, gdyż w lutym dla Rzeszowa zrobiłam tego typu akcję. Początkiem lutego tuż przed przygotowanym konkursem walentynkowym pt. „I <3 Rzeszów stolica innowacji” przygotowałam mema ze wspomnianym motywem. Grafiki zostały przygotowane różnorodnie, z uwzględnieniem ciekawych miejsc w mieście, aby każdy znalazł coś dla siebie. Album cieszył się dużą popularnością, gdyż stanowił ciekawą formę przedstawienia miasta z nawiązaniem do motywu „I love…”:

Rzeszowskie serduszka, proj. Fortismedia

Chwilę później pojawił się konkurs walentynkowy:
walentynki Rzeszów
Obecnie planowane jest przygotowanie kolejnego konkursu kontynuującego ten motyw, w ramach którego użytkownicy będą mogli wygrać koszulkę z wybranym nadrukiem.
Prowadząc fanpage miejski i współpracując z Wydziałem Promocji i Kultury UM Rzeszowa, nie traktowałam motywu z serduszkiem jako odrębnej marki – jest to narzędzie wizualne służące wyłącznie do zaangażowania mieszkańców i użytkowników Facebooka do pokazania, że kochają swoje miasto, do publicznego wypowiedzenia, w których miejscach w mieście lubimy spędzać czas i kochamy je jak własne. Południowa mentalność często przybiera tendencję do „narzekania” ;) zupełnie nie wiadomo dlaczego duży odsetek społeczności z góry narzeka na nową inwestycję, na rozwój miasta… zaangażowanie tych, którzy bezwzględnie kochają swoje miasto jest odpowiedzią na tę drugą grupę odbiorców – ukazujemy w ten sposób pozytywy tym, którzy ich nie widzą. Tego typu działań angażujących społeczność nie uważam jako wspornik dla marki, a budowanie relacji mieszkańców z miastem, budowanie przekonań w społeczności, które nadadzą pozytywny pierwiastek w mentalności i otwarciu na to, co dzieje się w mieście, tym samym uszanowanie miejsca, w którym mieszkamy. Zaangażowanie w powyższym motywie daje też pewne świadectwo dla mieszkańców innych miast, wszak miejsca, które kochamy i polecamy, są chętniej odwiedzane.
Obecnie dużą popularnością cieszy się wideoklip pt. „Happy” kręcony do muzyki Pharella Williamsa – wiele miast na świecie poszło tym samym tropem, jest to akcja społeczna, kreatywna i ciekawa, pokazująca, że w naszym mieście jesteśmy „happy” – tak jak „I love…” tak i „happy” możemy uznać za „marki” sygnujące miasto, zupełnie niezależnie powstałe z pierwowzorów. I w tego typu działaniach nie widzę nic złego ani kolidującego z marką i logiem miasta. Pomagają one nam jedynie do wyrażenia swoich emocji i trafiają do pewnej grupy odbiorców.
alw
No i zrobiło się walentynkowo. OK, jeśli traktujemy to na zasadzie zabawy, nie marki, powiedzmy, że jest to do przyjęcia. Choć nadal uważam, że w temacie serduszka można wymyślić coś własnego i nie odwołującego się tak dokładnie do wzorca Glasera. Sam dla Elbląga sprokurowałem połączony motyw serca i znaku miasta w taki oto znaczek, jak niżej, właśnie do takich akcji społecznościowych, ale nie byli nim zainteresowani .
serduszka dla Elbląga, proj. Andrzej-Ludwik Włoszczyński
Do Szanownych Czytelników
podsyłajcie proszę znaczki z serduszkiem,  jakie są używane w Waszej miejscowości, stworzymy mapę „I love Polska” (trochę zgrzyta mi w zębach ta zbitka angielsko-polska) .

KONin czyli Koń w…

21 listopada 2013

Nowe logo KONin, nie do przebicia. Mój kandydat, do miana Logo Namber Łan w 2014 r.
nowy znak promocyjny Konina

Projekt logo:  Fundacja Inicjatyw Menadżerskich z Lublina.

A teraz cytat z portalu lm.pl:

„Zgodnie z zarządzeniem prezydenta Józefa Nowickiego, logo ma być używane podczas uroczystości oraz wydarzeń kulturalnych, sportowych, edukacyjnych, czy rekreacyjnych, których organizatorem, współorganizatorem, albo patronem jest Konin.
Ponadto nowy znak graficzny powinien być wykorzystywany jako element dekoracyjny na upominkach i materiałach promocyjnych miasta oraz w miejskich publikacjach.”

W BIP można poczytać Zarządzenie prezydenta miasta. A na Facebooku ciekawą dyskusję o znaku i kulisach, na stronie Akcji Konin.

strona www Urzędu Miasta Konin z nowym logo

Mam wrażenie, że Konin za blisko Poznania, to się i napatrzyli na ten POZnan*. No i jest very gut, po polsku, niby, a z angielskim akcentem, światowo.

Parafrazując cytat z Nowych Aten Benedykta Chmielowskiego „KONin jaki jest każdy widzi”.

PS czekam na kolejne znaki promocyjne inPolska, w tym trendzie, np. RYPin, WOŁOMin,   DROBin, GUBin i GĄBin, GOGOLin, JAROCin, KOKANin, KOBYLin, NIEMODLin… etc. etc.


lew na 11 listopada

7 listopada 2013

Zbliża się dzień odzyskania niepodległości. Święto. Ale jakoś mi przy tej okazji smutno się robi, widząc bałagan z symbolami narodowymi z jednej i brak chęci ze strony decydentów z drugiej. Nie żeby nie mieli żadnych chęci, mają, tylko to, co z tych chęci wynika, tworzy jeszcze większy bałagan i nie poszanowanie tejże narodowej symboliki.

Nie piszę tego bez powodu, oto wczoraj, na Facebookowej stronie Mozcau by Justin, czytam:

„MOZCAU dla Kancelarii Prezydenta RP.

Miło nam poinformować, że projektantka marki MOZCAU, Mickey Wyrozębski została zaproszona do zaprojektowania linii produktów promujących Pałac Prezydencki, Belweder i Zamek w Wiśle. Projekt został zrealizowany wraz z Janem Estradą-Osmyckim, a kilkanaście wybranych propozycji jest już w fazie produkcji. Cieszymy się, że Pan Prezydent podjął współpracę z polską marką, i że wybrano nowoczesny, elegancki design.”

I oglądam takie oto gadżety, promujące Pałac Prezydencki, Belweder i Zamek w Wiśle.

Porcelana ze złotym szlaczkiem

gadżety Mozcau dla Prezydenta

Świeczka w kielonku

gadżety Mozcau dla Prezydenta

Torba na zakupy

gadżety Mozcau dla Prezydenta

Etui na okulary

gadżety Mozcau dla Prezydenta

Etui, powiększenie tłoku na skórze

gadżety Mozcau dla Prezydenta - fragment z tłoczeniem

Niby wszystko ok, w końcu to promocja budynków, a właściwie ma być promocja budynków, de facto promocja strony prezydent.pl, a skoro tak, to w domyśle Pana Prezydenta. Bo przecież tego się nie da rozdzielić. No ślicznie, lew jako symbol Prezydenta Rzeczypospolitej? Naprawdę? Uszczypnijcie mnie. Zamiast symboliki narodowej? Wiem, że dwa lwy są przed Pałacem Prezydenckim, no i co z tego? jest tam też Poniatowski na koniu i kilka drzewek. Myślenie symboliczne nie jest jednak najmocniejszą stroną Kancelarii Prezydenta ani projektantów, którzy to zaserwowali.

A tak na marginesie – promocję Belwederu mamy już dawno i to w dużych ilościach, a także procentach.

wódka Belvedere

Za Wikipedią:

Belvedere (klasa super premium) – luksusowa polska wódka zbożowa, produkowana wyłącznie w Polsce, w Żyrardowie.
Belvedere jest czterokrotnie destylowana, produkowana w małych partiach. Na butelce widnieje pałac Belweder (wł. Belvedere – piękny widok), siedziba Naczelnika Państwa i (w różnych okresach) Prezydenta RP. Każda butelka jest dokładnie sprawdzana pod względem dokładności wzorów, ilości alkoholu itd. Wódka jest eksportowana na cały świat, w 1996 roku weszła na rynek amerykański.
W teście wódek klasy super premium magazynu Logo w roku 2007 zajęła pierwsze miejsce.
Wódka Belvedere jest jedną z marek LVMH, który jest największym na świecie producentem dóbr luksusowych. W Polsce wyłącznym dystrybutorem wódki Belvedere jest Moët Hennessy Polska Sp. z o.o.”

Jeszcze na koniec wrócę do tego wpisu na FB – „Cieszymy się, że Pan Prezydent podjął współpracę z polską marką, i że wybrano nowoczesny, elegancki design.”. Przychodzą mi, w związku z tymi stwierdzeniami, do głowy, dwa pytania:

1/ a z kim miał podjąć współpracę Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, w takim temacie, z Chińczykami?

2/ gdzie ten nowoczesny dizajn i elegancja, w tym lwie promującym chyba Egipt?


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy

  • Tagi