znakowanie dworca
1 września 2013Kiedyś śmiałem się z logo mostu, toruńskiego (właśnie go otworzyli), że zlogowacenie itp. Teraz czas na dworzec, kolejowy. PKP właśnie ogłosiło konkurs, na identyfikację wizualną Dworca Centralnego. Mówiąc szczerze ta nazwa jest tak infantylna, że trudno jej nie zapamiętać. To spuścizna po naszej światowości i ściąganiu co się da od przebrzydłego zachodu (wtedy).

A wracając do tego konkursu, te opracowane, w ramach konkursu, gadżety, pewnie będą rozdawane ekstra, podróżnym, oczekującym na opóźnione pociągi. Widzę już oczami wyobraźni te radosne twarze obdarowanych spóźnionych…. Co by nie mówić, jest jaskółka, centralna, będzie zatrudnienie dla projektantów, na następne kilka lat, w końcu Polskie Koleje Państwowe S.A. posiadają około 2600 dworców kolejowych. Po odliczeniu kilku sprzedanych i następnych kilku nieczynnych, z powodu, że nieczynne, i tak zostanie circa 2 tys. do zlogowania. Cieszcie się więc Panowie Graficy, roboty ho ho albo hu hu.
A teraz poważniej.
Było tak: Alfer poczytał regulamin konkursu i podesłał mi swoje wątpliwości:
„A tak z ciekawości:
„1. Sąd Konkursowy przyzna jedną nagrodę główną, którą będzie zaproszenie do negocjacji w trybie zamówienia z wolnej ręki autora wybranej pracy konkursowej. Efektem negocjacji będzie podpisanie umowy o współpracy na okres 6 miesięcy.
2. Wartość nagrody wynosi 50 000 pln netto”
Jak to rozumieć? Jak koleś wygra, to co wygra? 50.000 czy wskutek negocjacji honorarium za pół roku pracy może wynosić na przykład 1400 zł? Mało kumaty w slangu prawniczym jestem”
Odpowiedziałem, na szybko, bo co prawda regulamin wrzuciłem do folderku „do przeczytania”, ale nie czytałem, rzuciwszy nań tylko kątem oka.
„też się nad tym zastanawiam, ale wychodzi mi, że nagroda jest za projekt i pracę przez pół roku”
Alfer skontrował:
„Może i tak. Chociaż „zaproszenie do negocjacji” brzmi niejednoznacznie”
No i kurcze ma rację.
Co tu dumać, do dwuznacznych zapisów najlepszy Mareksy, więc podrzuciłem mu kukułcze jajo, do oglądu, spokojnie kładąc się spać. Trzeba przyznać, że Mareksy stanął na wysokości zadania, a nawet, jak przystało na dobrze wychowanego, przekroczył normę o 300 %, rozkładając zapisy regulaminu na części pierwsze, analizując i wyciągając wnioski, o czym można się przekonać samodzielnie czytając „Diabeł zamieszkał na dworcu”, na Creamteam.pl.
Nie ma co powielać Mareksowe rozważania, są trafne, słuszne i łatwo się o tym przekonać czytając jego tekst. Moja wybiórcza konkluzja – jest nagroda, ale nie wiadomo do końca czy ją dostaniemy, nawet wygrywając konkurs, bo:
a/ Nagroda to zaproszenie do negocjacji, z widokiem na 50 tys.;
b/ nagroda musi być negocjowana (!);
c/ wygrywasz, ale nie możesz negocjować. Nie żebyś nie chciał, chcesz, ale zapis w regulaminie ma furtkę boczną – „zaproszenie do negocjacji w trybie zamówienia z wolnej ręki autora wybranej pracy konkursowej„. Wybranej, nie wygranej. I zostajesz na peronie, z satysfakcją, bez grosza.
No i pytanie istotne jakby – kiedy ta nagroda zostanie wypłacona? Zacytujmy stosowny punkt regulaminu:
„2. Wartość nagrody wynosi 50 000 pln netto. Kwota obejmuje nabycie przez Organizatora autorskich praw majątkowych do projektu.„.
Jakby nie patrzeć wychodzi mi, że po 6 miesiącach, kiedy sprzedam prawa do projektu, o ile strony dojdą do ładu, co do zakresu prac dla tego projektu, i nie będzie dodatkowych doprojektowań ekstra, o których przypomniano sobie na ostatni gwizdek, przesuwających co prawda czas realizacji, ale niekoniecznie podnoszących wysokość, kwoty.
Dziwne, skoro to konkurs, a w konkursach nagrodę bierze zwycięzca, za to, co było w konkursie przedstawione i ocenione. Bierze nagrodę zaraz po ogłoszeniu wyniku. Cała reszta (tu: 6 m-cy pracy) to profit ekstra. Dobrze myślę? Jasne że dobrze! Ale najdziwniejsze w tym wszystkim, że współfirmuje, te niejasności, regulaminowe, STGU…. Panowie, co jest grane? Dokąd te szyny wiodą?
Zainteresowanie jest spore, nawet bardzo spore, oceniam po ilości kilku tysięcy zainteresowanych moją zajawką o konkursie na facebookowym fanpejdżu bloga. Rozreklamowanie konkursu na różnych forach także duże, więc w razie czego, odpukać, będzie niezły dym, niekoniecznie biały. Może smolić jak stara węglowa lokomotywa, z czasów zamierzchłych i niesłusznych.
Tak mi się przypomniał, na koniec, mickiewiczowski lis – „Już był w ogródku, już witał się z gąską…”. Nie lubię lądować w beczce, ani mi tender* pasuje.
————–
*Tender – węglarka za lokomotywą
NFZ lubi dzieci
18 czerwca 2013NFZ ogłosił w kwietniu konkurs dla dzieci, podobnie jak w opisanej przeze mnie „plaży w Wilanowie”, w regulaminie znalazły się zapisy o przejęciu praw autorskim majątkowych już z momentem zgłoszenia pracy do konkursu. Zatem hurtowe przejęcie praw od wszystkich uczestników za darmo.
Napisałem wtedy mail do organizatora:
Data: 2013-04-19
Szanowna Pani,
regulamin tego konkursu jest po prostu jednym wielkim skandalem, niby w majestacie prawa, a w istocie to prawo autorskie naginającym, vide wszystkie punkty „V. PRAWA AUTORSKIE”
Jeżeli ma Pani wątpliwości w tym zakresie polecam do przeczytania dwa materiały, dotyczące niemal identycznych zapisów regulaminu konkursu dopiero co niesławnie odwołanego
1/ http://www.alw.pl/2013/04/plaza-we-lbie/
2/ http://www.alw.pl/2013/04/plazowa-korespondencja/
Liczę na poważne podejście do sprawy i wycofanie tych zapisów, prawo autorskie nie przewiduje możliwości hurtowego i na podstawie regulaminu konkursu przejęcia praw autorskich, nawet od dzieci.
Mam nadzieję że zechce mnie Pani poinformować o podjętych krokach w tym
względzie.
Z wyrazami szacunku
Andrzej-Ludwik Włoszczyński
Chodziło detalicznie o te punkty regulaminu zacytowane poniżej, co smaczniejsze wytłuściłem. Cały regulamin można poczytać na ekuz.nfz.gov.pl:
„V. PRAWA AUTORSKIE
1. Z chwilą nadesłania zgłoszenia na Organizatora przechodzą nieodpłatnie autorskie prawa majątkowe do pracy w zakresie:
a) utrwalania i zwielokrotniania utworu w części lub w całości, tj. wytwarzania egzemplarzy utworu bez względu na zastosowaną technikę, w tym technikę drukarską, reprograficzną, zapisu magnetycznego oraz cyfrową, liczby i wielkość nakładu,
b) obrotu oryginałem utworu albo jego egzemplarzami, tj. wprowadzania do obrotu, najmu, użyczenia oryginału lub jego egzemplarzy, publicznego udostępniania utworu rozpowszechniania, wystawiania, wyświetlania również w formie cyfrowej lub drogą elektroniczną, wykorzystania utworu w części lub w całości m.in. w wydawnictwie książkowym, kalendarzu wielo lub jedno planszowym, publikacjach elektronicznych, w celach informacyjnych, promocyjnych, reklamowych, public relations,
c) praw pokrewnych z zastrzeżeniem obowiązku ujawnienia nazwiska Autora, do czego Organizator jest upoważniony.
2. Uczestnik nie ma prawa do wykorzystania utworu lub jego części w jakimkolwiek innym wydawnictwie.
3. Przeniesienie autorskich praw majątkowych do utworu powoduje przeniesienie na Organizatora własności oryginału egzemplarza utworu.
4. Przeniesienie autorskich praw majątkowych następuje na czas nieokreślony.
5. Organizator jest upoważniony do opracowania lub zlecenia opracowania utworu, dokonywania skrótów, obróbek graficznych.
6. Organizatorowi przysługuje prawo do zezwalania na korzystanie i rozporządzanie opracowaniami utworu.
7. Organizator niniejszym oświadcza, że akceptuje oświadczenia uczestnika złożone w kuponie konkursowym oraz wyraża zgodę na nieodpłatne nabycie majątkowych praw autorskich do utworu oraz innych praw określonych w niniejszym Regulaminie na zasadach w nim przewidzianych.”
Normalne rolowanie. Tak na marginesie spróbujcie skopiować fragment regulaminu do edytora tekstu, przekonacie się ile pracy trzeba było włożyć by to utrudnić na maxa.
Napisałem mail, czas mijał, zapadła marwa cisza. W międzyczasie, 31.05.2013, ogłoszono wyniki konkursu, odpowiedzi nie było, cisza, aż do dzisiaj. Prawie równo po dwu miesiącach od wysłania maila i po prawie trzech tygodniach od rozstrzygnięciu konkursu dostałem odpowiedź. Ewidentna musztarda po obiedzie, ale treść jest interesująca.
Uprzedzając streszczę – wszystko jest ok, bo przecież każdy z uczestników zrzekał się praw indywidualnie. Czyli hurtowo przejęli, ale od każdego osobno. Ja coś źle napisałem, czy oni nie zrozumieli o czym pisałem?

To samo, co wyżej, w formie pdf – NFZ Odpowiedz_na_maila_prawa_autorskie.
NFZ lubi dzieci. No bo jak nie lubić, jak dają, za darmo swoje prace, i to w zgodzie z prawem autorskim. Tyle materiału do wykorzystania za free…. Tia.
moja kawa
28 kwietnia 2013A nie, nie, mojej wersji znaku na temat zawieszonej kawy nie będzie. Tak sobie trochę tylko pomarudzę, bo dzień, jaki jest, każdy widzi, pochmurny i deszczowy. Taki trochę zadumany i prowokujący do refleksji, bo co innego można robić? Co prawda, to prawda, sami mnie do tych refleksji podpuszczaliście, to i napiszę. A jako że, nazwisk autorów tym razem nie podawałem, poza samym laureatem, będzie trochę prościej, nikt się nie poczuje pouczany publicznie.
Temat tylko z pozoru był prosty, z pozoru, gdyż miał to być znak nietypowej akcji. Nie chodziło więc o proste pomaganie biednym, ani żadnym menelom, tzw. charytatywność, a zwykły ludzki, przyjazny gest ofiarowania, tak po prostu, ofiarowanie komuś nieznanemu tej kawy. Komuś, kto być może właśnie zapomniał tych kilku złoty a miałby ochotę na małą czarną, obojętne biznesmen czy student. Z drugiej strony, znak miał funkcjonować w określonym miejscu, wymagał zatem wyrazistości i nazwijmy to „rzucenia się w oczy”, niekoniecznie dużym rozmiarem. Tak oczywiście ja to widziałem. Nie da się bowiem projektować znaku nie przewidując jak on zaistnieje w określonym miejscu. I tu widzę problem kilku autorów, że to przewidywanie pominęli, zapomnieli, projektując znak co prawda na temat, ale jednak trochę tylko na temat, w oderwaniu od rzeczywistości jego funkcjonowania później.
Dla ułatwienia omawiania pogrupowałem prace o wspólnych cechach. Hasła pod jakimi są prezentowane proszę traktować całkowicie umownie.
Zacznę od końca, czyli od prac nietrafnych, moim zdaniem, powoli przejdziemy do tych ciekawych.
KUBEK
Najpierw wyjaśnienie – pod tym hasłem teoretycznie powinna się pojawić jeszcze jedna praca, z kubkiem, ale zakwalifikowałem ją do zupełnie innej grupy. Prezentowane wyżej cztery prace to tzw. projektowanie bezrefleksyjne. Autorzy myśleli o temacie nie specjalnie łapiąc ideę całej akcji. Minusem są też duże braki warsztatowe w wypadku rac 2, 11, 14. Problem główny zaś, to brak refleksji co znak de facto przekazuje, jaki komunikat można odczytać. Brak też myślenia jak znak będzie funkcjonował w określonej przestrzeni, jak będzie, lub nie, czytelny.
ZIARNKO

Obie prezentowane prace powielają dokładnie te same błędy co omawiane wcześniej. Oprócz tamtych błędów mamy i nowe. Komunikat który jest nadawany mija się zupełnie z tematem kierując w zupełnie inną – stronę nr6 to raczej znak „miłośników kawy”, zaś nr 9 nasuwa ewidentne skojarzenie „czas na śniadanie”. Napisałem nie bez powodu „czas na śniadanie, wprawne oko skojarzy to być może z ziarnkiem kawy, ale niewprawne może zobaczyć parówki. Błąd kolejny w pracy nr 6 to kolorystyka – znak już, tu na stronie traci na czytelności z racji zbyt małej różnicy między elementem ziarnka a tłem.
WIESZAK

Trzy prace wykorzystujące proste skojarzenie z wieszaniem. Dzieli je różnica w rozwiązaniu tej idei, od skrótowego połączenia kubka z kawą, przez bardziej miękką jego odmianę po ilustrację łopatologiczną. Wbrew pozorom to właśnie ta ilustracja przekazuje najbardziej zgodny z akcją komunikat, ale tak to jest z ilustracjami. Praca nr 3 w głosowaniu vox populi cieszyła się co prawda sporym wzięciem, o włos przegrała z nagrodzoną>
Michał Kasprzyk na na fejsie skomentował to tak:
„3. bo najczystsze choć zbyt dosłowne”
Ale, ta dosłowność jest pozorna. To, moim zdaniem, nie jest udana praca, z 2 powodów: 1/wieszak ubraniowy wnosi atmosferę odzieżówki/ szafy/ciuchów, 2/na dodatek tak narysowany przybiera piórka łabądka. Pozbawiony zatem logotypu znak jest czytelny, tyle że komunikat, jaki przekazuje, jest zupełnie niejasny. Zarzut, jaki postawiłem przy pierwszej grupie, jest aktualny również tu – brak myślenia o stosowaniu znaku i wynikających z tego uwarunkowaniach.
SERCE

Kolejne dwie prace, w tym nagrodzona, wykorzystują symbol serduszka. Zacznę omawianie od 2 komentarzy fejsowych, dotyczących nagrodzonej pracy:
Aga Kopera
” 8 – czytelny przekaz idei, ale szału nie ma. Wartałoby to (moim skromnym zdaniem) lepiej narysować. Głupio się wymądrzać, jak się nie wzięło udziału w konkursie (w następnym wezmę)”
Agata Jaworska-Pogudz
„8 – dla mnie najbardziej oddaje sens tej akcji, znak jest zgrabny i do wykorzystania np. na nalepkach, nie podoba mi się jedynie ta czerwień i brakuje typografii, ale chyba drobne zmiany autor może wprowadzić o ile wygra…”
Czy rzeczywiście oddaje sens akcji, jest czytelny przekaz? Jak rozumiem w przesłaniu chodzi o kawę zawieszoną „z sercem”, ale, no nie ma lekko, jest ale, niekoniecznie skojarzenie autorów komunikatu jest zbieżne z kojarzeniem symbolu przez odbiorcę. A symbol to bardzo utrwalony i jednoznaczny – miłość. Zatem z komunikatu nadawanego – „podarowane z sercem”, który już jest powiedziałbym lekko dobroczynny w wymowie, odbiorca odczyta swój komunikat – „kocham kawę” (13) lub „kawa dla zakochanych”. Zastrzeżenia budzi także strona techniczna, choć to akurat da się bezproblemowo dopracować, sprawa wyważenia optycznego znaku, umieszczenia w kole i czerwieni.
Harcepan Mawekrwi
„eeee…. Uwielbiam to uporczywe trzymanie się geometrycznych siatek, dzięki temu cała optyka znaku leci na łeb na szyję. Jak patrzę na takie loga to mam wrażenie że autor ma kij zamiast kręgosłupa, bo tak sztywno od linijki musi się geometrii trzymać. Bardzo 'Nie lubię’. Uważam bowiem że oko wciąż jest i powinno być ważniejsze od linijki.”
Maciej Łagun
„Chyba wiem o co chodzi Harcepan Mawkrwi. Znak jest niewyważony optycznie i faktycznie też to zauważyłem. Żeby tą samą filiżaneczkę bez spodka bardziej w lewo przesunąć, byłoby bardziej naturalnie. „
Harcepan Mawekrwi
„Przedmówca mnie widzę wyręczył. Tak dokładnie o to. Kiedy filiżanka bez ucha geometrycznie jest wpisana w środek, to dodane ucho strasznie ciąży w prawo dla znaku, a wpisanie tego w koło dodatkowo potęguje ten efekt, którego to efektu bez tego zbytecznego zresztą wg mnie koła by nie było. W ogóle, wpisywanie w koło to trudna sztuka bo ów koło właśnie tak uwydatnia wszelkie przesunięcia optyczne w lewo lub prawo (ostatnio za przykładem znaku promocyjnego Wrocławia. Na dodatek też kółko czerwone).”
Skoro już padło o wyważeniu optycznym znaku, to można jeszcze kilka drobnych korekt zrobić, ale na moje oko każda kolejna korekta sprowokuje kolejną inną W sumie można by również, zamiast spodek skracać lub środkować na nim filiżankę , rozciągnąć go w przecinającą koło białą linię udającą blat stołu. Czy zbyteczne jest to czerwone koło, jako tło? Otóż nie zgodzę się z tą tezą Harcepana, więcej, twierdzę, że to właśnie czerwone koło jest atutem, który pozwolił wygrać. Zerknijcie na zestawienie znaków przy głosowaniu i sami się przekonajcie. Przez tę czerwień znak wybija się na pierwszy plan wśród innych.
CIEKAWE

Cztery znaki wydzieliłem w osobną grupę, bo prezentują ciekawe podejście do tematu, ale też są dobrze narysowane. Znak 5 co prawda jest trudny sam w sobie do zinterpretowania, kawa czy szrapnel, trudno go, bez jakiegokolwiek objaśnienia dodatkowego przypisać akurat do tego tematu, równie dobrze sprzedawałby chińskie zupki na wynos. W każdym z pozostałych projektów, nr 1, 10, 12, jest duży potencjał, choć wymagałoby to drobnych zmian, choćby kolorystyki, na bardziej agresywną. Wszystkie trzy przepadły w głosowaniu, choć to w nich upatrywałem zwycięzcy. Te trzy właśnie, moim zdaniem, niosą właściwy komunikat o idei „zawieszonej kawy”.
laureat książkursu nr 5
26 kwietnia 2013Zanim ogłoszę laureata mała konstatacja, smutna. Przyznam, że nie oczekiwałem sztucznego nabijania głosów i konieczności dokładnego ich weryfikowania, niestety, okazałem się optymistą zbyt wielkim. Zatem, po doświadczeniu tego książkursu, z góry informuję – w kolejnych edycjach będzie jury i koniec, jednoosobowe czy wieloosobowe, ale koniec z vox populi.
Sprawa druga – nagrody. Niestety nie udało mi się zgrać logistycznie wysłania nagród w ramach jednej paczki, za co serdecznie przepraszam, zatem zwycięzca dostanie książki, ufundowane przez Pawła Tkaczyka i Andrzeja Gołąba, bezpośrednio od fundatorów.
A teraz podsumujmy głosowanie, które odbywało się dwutorowo – na blogu i na Facebooku. Zacznę od Facebooka gdzie głosy oddawane były tylko na dwie propozycje nr 3 i nr 8. Co ciekawe nie pojawiła się żadna inna opcja. Walkę na fejsie wygrała propozycja nr 3, stosunkiem głosów 8:6. Na blogu, nieco odmiennie niż na FB, głosy oddawano na więcej projektów – 3, 7, 8, 10, 12, 13 i 15. Dominowały jednak dwie dokładnie te same propozycje (3 i 8), ale wynik końcowy był odwrotny – zwyciężyła praca nr 8, stosunkiem głosów 18:14
Po zsumowaniu obu wyników głosowania Vox Populi ogłaszam za zwycięzcę projekt nr 8, autorstwa Krzysztofa Malika, który wygrał stosunkiem głosów 24:22 z projektem nr 3.
„Zawieszona kawa”, autor Krzysztof Malik.
Gratuluję i uprzejmie proszę autora nagrodzonej pracy o podanie adresu wysyłkowego.
Są już kolejne plany książkursowe, zatem do następnej zabawy projektowej zapraszam już teraz, szczególnie tych co przegapili termin i niestety nie wzięli udziału w tej edycji.
konkurs logo
Tagi: Krzysztof Malik książkurs zawieszona kawa zwycięzca
komentarzy 9