drugie spojrzenie na Jarosław
28 lutego 2021Kilka miesięcy temu dostałem link, do relacji z sesji Rady Miasta Jarosławia, w dniu 21 września 2020, na której omawiano min. logo miasta (pkt. V Informacja na temat nowego logo Miasta Jarosławia.). Przesłuchałem i zapomniałem. Wracam jednak do tematu logo Jarosławia (patrz: Olśnienie = Jarosław?), bo po ponownym wysłuchaniu tej relacji, przejrzeniu raz jeszcze plików (w pdf) oraz księgi znaku, nasuwa mi się kilka dodatkowych uwag, także czysto technicznych.
Na pierwszy ogień wyłapałem niejasność w sposobie wprowadzania nowego znaku do zasobu symboli miasta. Nie wprowadzono go ani zarządzeniem burmistrza, ani uchwałą rady, po prostu wszedł, bo, jak tłumaczy burmistrz, po to powołał zespół do jego opracowania. Czyli, patrząc na pragmatykę wprowadzania nowego symbolu miasta jest, ale jakby go w zbiorze symboli miasta nie było, przynajmniej formalnie. Praktycznie też nastąpiło to, co w wielu miastach, wbrew deklaracjom o wadze i nadrzędności herbu, logo zastąpiło tenże herb. Przykładem choćby oficjalny serwis miasta miastojaroslaw.pl. Poniżej dwa nagłówki z portalu www miasta.

Jedynie zakładka „przewodnik turystyczny” zachowała herb.

Stara strona www – jaroslaw.pl – z herbem, wyglądała tak.

Mimo uważnego słuchania wypowiedzi kierownika projektu p. Zbigniewa Chmielowskiego nie usłyszałem żadnych odniesień do jakiejkolwiek strategii miasta. A zatem znak powstał zapewne „sobie a muzom”, co akurat nie jest ewenementem, i wpisuje się w pewien trend powstawania znaków tego typu, który można określić etykietą „bo inni mają”. Ale może czegoś nie wiem.
P. Chmielewski mówił także o systemie identyfikacji wizualnej, w kontekście znaku i jego księgi. Przyjrzałem się zatem owej księdze, dostępnej na stronie http://miastojaroslaw.pl/logo-miasta i przyznam, że mam wątpliwości, o tyle zasadne, że sprawdziłem jak wyglądają pliki znaku (te do pobrania na stronie miasta). Dostępne są jedynie formaty JPG i PDF. Wydawać by się mogło, że przy tak długiej pracy sporego zespołu efekt końcowy (pliki i księga) zostanie zweryfikowany, także pod względem technicznym, ale chyba nie został. Niby nie ma może wiele tych kiksów, niemniej mogą wpływać na posługiwanie się znakiem w sposób prawidłowy, a nawet umożliwiać mimowolne zniekształcenia znaku. Mówienie o „systemie identyfikacji” też wydaje się sporo na wyrost.
Kierownik projektu dużo mówił na sesji o dobre komunikacji i miał rację, tyle, że do dobrej komunikacji potrzebne dobre narzędzia, w tym wypadku księga i pliki, a nie tylko słowa.
Po kolei przyjrzyjmy się temu co w księdze i plikach piszczy, czyli o szkolnych błędach.
Księga zawiera opis pola ochronnego wokół znaku i było by ok, gdyby nie drobiazg – w pliku pole ochronne zadano dużo większe (circa format A4, na jakim powstawał projekt) niż opisane w księdze.

Aby zatem być w zgodzie z księgą trzeba sobie samemu to pole ochronne dostosować do prawidłowej wielkości. Ale tu pojawia się pytanie – czy rzeczywiście prawidłowo wyznaczono to pole, mam wątpliwości, czy nie jest zbyt małe po lewej i prawej stronie?
Oprócz zbyt dużego pola ochronnego w plikach pojawiają się i inne kiksy, np. taki z użytym, a nie zamienionym na krzywe, krojem w słowie „miasto”. Otwarłem plik i z powodu braku właściwego fontu dostałem taki efekt.

Kolejna wpadka w wersji poziomej znaku – obiekty miewają kontur włosowy, zupełnie zbędny. Są i różne żółcie wypełnienia i obrysu/konturu.

W wersji granatowej apla ma biały kontur grubości 0,2 mm. Litera „i” w tej wersji ma wypełnienie CMYK 0/34/88/0 i obrys włosowy CMY 0/20/94.
W podglądzie szkieletowym przeraziła mnie ilość węzłów, w obiektach znaku. Bo trzeba dodać, że poszczególne kolory w znaku nie są scalone w jedną krzywą złożoną, są odrębnymi obiektami i krzywymi. Nie są też zgrupowane, chyba, że rozgrupowanie to efekt otwierania u mnie. W prezentowanej niżej literze E jest 117 węzłów (!?).

To jednak, co zobaczyłem w pliku „logo kontur”, przebiło wszystko. Po pierwsze, to nadal zbiór kilkunastu obiektów. Po drugie – łącznie 2468 węzłów(!) w wersji pionowej znaku i 2456 węzłów(!) w poziomej.


Po trzecie, brak zdecydowania co zrobić z babolem przy literze J, w jednej wersji jest, w drugiej brak.

Ciekawostką jest też fakt manipulowania grubością (za pomocą obrysu/konturu) i wysokością (ściśnięcie w dół) liter w słowie „miasto” w dwóch wersjach znaku. Poniżej śmieci pozostałe po pogrubieniu liter w wersji konturowej pionowej i poziomej.


Także w wypadku wersji czarno-białej nie mamy jednego obiektu a 14 obiektów w pionowej i 13 w poziomej.
Motyw graficzny. We wcześniejszym artykule napisałem o wrażeniu ruin:
„Znak z jednej strony akcentuje ważność doznania, z drugiej zawiera symboliczne, podobno, odniesienia do zabytków miejskich, ale na mnie sprawia to wrażenie raczej symbolicznych zabytkowych ruin i miał bym problem z określeniem jakich konkretnie w rzeczywistości.” http://alw.pl/olsnienie-jaroslaw/
I pozostaję, niestety, przy tym wrażeniu, tym bardziej po zobaczeniu motywu graficznego, jaki pojawia się w księdze.

Wniosek z powyższego wypływa jeden – na końcu musi być weryfikacja plików, dobrze jeśli przed upublicznieniem robiona a nie po.
A tak zupełnie na marginesie – rozbawił mnie sposób deprecjonowania mojej osoby, zaprezentowany, w wypowiedzi na sesji, przez kierownika zespołu projektowego p. Zbigniewa Chmielowskiego, który w jednym zdaniu określił mnie jako blogera-krytykanta i jednocześnie wyznał, że nie czytał mojego artykułu o znaku Jarosławia. Bomba. Pozamiatane. Tak trzymać. Z drugiej strony, szkoda, że nie czytał, może odniósł by się merytorycznie do przedstawionych tam wątpliwości. Ma okazję odnieść się teraz.
logo heraldyczne cz.3
26 lutego 2021Trzeci głos w sprawie „logo heraldycznego” należy do Piotra Dzika, pracownika naukowego ASP w Katowicach, prowadzącego od 2011 badania nad tożsamością wizualną polskich samorządów, współautora książki (wraz dr hab. Anną Adamus-Matuszyńską) „Tożsamość wizualna polskich województw, miast i powiatów. Identyfikacja, prezentacja, znaczenie” (Toruń-Katowice 2017, Wyd. Adam Marszałek/ASP w Katowicach.
Piotr Dzik
Logo wokółherbowe.
Spojrzenie badacza.
Kiedy p. Andrzej-Ludwik Włoszczyński (pozwolę sobie dalej tytułować go ALW) poprosił mnie o zabranie głosu w dyskusji na temat „logo herbowego” postawiłem sobie podstawowe dla badacza pytanie – Czy istnieje przedmiot? Czy jest się czym zajmować? A jeśli tak to jak, jak nadać (względny) porządek w tym, moim zdaniem, skomplikowanym zagadnieniu.
Tekst ten nie spełnia rzecz jasna wymogów pracy akademickiej, niemniej ponieważ w naszej (wspólnej z Anną Adamus-Matuszyńską) zetknęliśmy się z kwestiami etycznie wątpliwymi, w kilku sytuacjach powołam się na źródło. Bibliografia na końcu.
Dla tzw. jasności termin „wokółherbowy” odnosi się do wszystkich kategorii zaproponowanych przez ALW, aczkolwiek dla nas klasyfikacja wygląda niego inaczej.
-
Ile tego jest?
Prosta tabelka, stan na 23 lutego
| JST | Ogółem | Z logo | Z logo „wokółherbowym” |
| Województwo | 16 | 16 | 2 lub 3 |
| Miasto na prawach powiatu | 66 | 60 | 13 lub 14 |
| Powiaty ziemskie | 314 | 143 | 26 |
| Pozostałe gminy | 2477 | 654 | Około 150 |
| Razem | 2873 | 873 | Ok. 190-200 |
Powyższa tabelka wymaga kilku wyjaśnień:
- W przypadku województw niejasna jest sytuacja woj. śląskiego i woj. wielkopolskiego. W pierwszym z nich istnieje logo oraz „logo herbowe” (tj. herb połączony z nazwą); ma ono służyć wyłącznie „komunikacji oficjalnej” (jakkolwiek rozumianej). Niemniej województwo wykorzystuje logo herbowe do działań marketingowych (konkretnie sponsoringu Tour de Pologne), czego dowody są dostępne na stronie slaskie.pl. W woj. wielkopolskim istnieją 4 identyfikacje: turystyczna (formalnie zarządzana przez WOT, gospodarcza, kulturalna (nieużywana) i „herbowa”.
- W miastach niejasna jest sytuacja Łomży. Nasi konsultanci (heraldycy) stwierdzili, że nie jest to tarcza herbowa a raczej kartusz

- W powiatach co najmniej w kilku sytuacjach nie włączyliśmy identyfikacji w nasz obliczenia, ponieważ nie byliśmy w stanie jednoznacznie potwierdzić stosowania. Na przykład powiat niżański formalnie ma stronie „herb z napisem” (https://powiatnizanski.pl/do-pobrania/category/5-logo-i-godlo) jednak w swoich prezentacji powiat nie zachowuje graficznej konsekwencji.

Niemniej, biorąc pod uwagę liczby wskazujące, że ok. 17% logo samorządowych w Polsce ma jakieś nawiązania herbowe, temat wart jest podjęcia.
-
Klasyfikacje i podziały.
W tym miejscu odwołuję się do podejścia ALW, który wskazał w pierwszym wpisie, że logo składa się z sygnetu i logotypu, z, czasem, dołączanym hasłem.
My, odwołując się do Aliny Wheeler (Wheeler 2010, oryg. 2009, s. 50) oraz Marka Kochana (Kochan 2007, s84-85) posługujemy się dodatkowo pojęciem „sygnatury” obejmującym: sygnet, logotyp oraz „slogo” czyli hasło firmowe mające standaryzację graficzną (font, rozmiar, kolor, usytuowanie, itd.) i będące integralną częścią symbolu.
Zgadzamy się przy tym z pytaniem o granice heraldyczności znaków „wokółherbowych”. Przyjęliśmy przy tym inne, niż ALW klasyfikacje.
Są one następujące:
- Logo używa herbu po prostu heraldycznego. Bez żadnych zmian, poprawek, uproszczeń i przeróbek. Ze Beyrow&Vogt (Beyrow, Vogt 2015) przyjęliśmy, że logo (identycznie jak proponuje ALW) składa się z sygnetu (w tym wypadku herbu) i logotypu. Rozwiązań takich jest stosunkowo niewiele (ok. 15).
Przykładem może być (stosowane bez oficjalnego dokumentu) logo inwestycyjne Tarnowa:

- Herb jest użyty wprost, ale logo zawiera dodatkowe elementy: graficzne i/lub słowne. Rozwiązań takich jest sporo i są one, moim zdaniem, bliższe ilustracji niż symbolowi. Rozwiązań takich jest sporo, ponad 30
Przykładem mogą być: logo Myśliborza czy Buska

- Uproszczony, zmodyfikowany i unowocześniony herb. Czasem występujący samodzielnie, czasem z logotypem. Chcę zaznaczyć, że takie rozwiązanie nie jest dla nas logo herbowym a „okołoherbowym”. Rysunek konturowy po prostu nie spełnia wymagań heraldycznych. Naszym zdaniem wszystkie przykłady przywołane jako „logo heraldyczne” w wpisie ALW są de facto logami około heraldycznymi. Znaki takie występują w dwu wersjach: Uproszczony herb jako sygnet + logotyp, oraz uproszczony herb jako sygnet, logotyp i slogo. Znaków takich naliczyliśmy w sumie ok. 30. Zaznaczyć należy, że granica między tymi rozwiązaniami jest płynna, wymaga rozstrzygnięć case by case, co włodarze uważają i standaryzują jako znak główny czy podstawowy.
Dwa przykłady wersji ze slogo:

- Wykorzystanie elementów herbu, fragmenty, godło (najczęściej przetworzone). Dwa przykłady: Gostyń i powiat oleski

W tej grupie naliczyliśmy ok 50 znaków, zaznaczamy przy tym, że, istotnie, pojawia się pytanie o „granice heraldyczności”? Przykładem niech będzie nowe logo Grodziska Mazowieckiego, które, jak wynika z opisu, nawiązuje do herbu Bogoria, czy nowe logo gminy Bierutów.

- Ostatnią grupą znaków, które wzięliśmy pod uwagę to tarcze. Logo, poza kształtem w ogóle nie nawiązuje do elementów herbowych. Przykładem może być przywoływany przez ALW powiat miechowski czy też nowe logo powiatu polkowickiego, jest ich ok. 15.

Zaznaczamy, że ta ostatnia grupa budzi wątpliwości polskich heraldyków. Dla nich związek z tradycją herbową jest zbyt luźny.
Podsumowanie
Bez wątpienia jest się czym zajmować, widoczny jest silny, nawiązujący do tradycji heraldycznej, trend w projektowaniu logo samorządowych. Kiedy zamykaliśmy kwerendę do książki, w końcu 2016 roku, znaki tego typu były marginalne. Obecnie jest ich dużo i o ile mogę to stwierdzić – coraz więcej. Osobiście akceptuję ten trend, ale nie wszystkich jego przejawach. Moje wątpliwości budzą:
- Rozbudowane sygnety łączące herb i inne elementy, podam tylko dwa przykłady: powiatu sulęcińskiego i Człuchowa. Łączenie herbu oraz słoneczek, wody i zieleni (albo wieży) jest, by to łagodnie ująć, mało sensowne;

- Tzw. herbologo. Na swój, roboczy, użytek, nazywamy tak „produkty graficzne” jakoś nawiązujące do tradycji herbowej, ale w praktyce mające z nią niewiele wspólnego. Dwa przykłady: Świerklaniec i Tuszów Narodowy

Biorąc pod uwagę powyższe powstaje pytanie, czy trend „logo herbowego” (rozumianego jakkolwiek) ma lub może mieć cokolwiek uniwersalnego? Czy, po pierwsze, jest to rozwiązanie dla każdej gminy w Polsce? I czy, po drugie, można takie rozwiązanie zarekomendować specjalistom od brandingu terytorialnego na całym świecie? Moim zdaniem odpowiedź na oba pytania jest negatywna. Niektóre herby nie nadają się do celów marketingowych – ze swojej praktyki zawodowej pamiętam wypowiedź samorządowca w jednym z miast na Mazowszu: „Potrzebujemy logo, w herbie mamy infułę, jakby to wyglądało na lokalnej wódce”?. Po drugie tradycja herbowa jest europejska (może trochę amerykańska, rozwiązania takie w Azji wyglądałyby groteskowo). Jest jednak czynnik ważniejszy – polska tradycja heraldyczna jest, na tle świata, dość niezwykła i polskie herby po prostu dają się „przelogowywać”.
Zażalenia drobne na koniec.
Nie chciałbym wdawać się w dyskusje prawne, kwestia „uchwała czy zarządzenie” w przypadku logo nie jest taka prosta – tak przynajmniej twierdzą zaprzyjaźnieni prawnicy. Chciałbym tylko wskazać, że prawna ochrona herbu nie jest ograniczona do prawa autorskiego, w grę wchodzi na przykład jeszcze prawo własności przemysłowej (Zwolak 2017). Istnieją też sytuacje wymykające się jasnym podziałom – przykładowo logo turystyczne woj. świętokrzyskiego („czarownica”) jest własnością regionalnej organizacji turystycznej, więc władze samorządowe niewiele mogą, a chciały, po wyborach 2018, je wycofać.
W sprawie oceny działalności Komisji Heraldycznej – mam opinię, jeśli to w ogóle możliwe, jeszcze gorszą niż Marcin Wolny. Pozwolę sobie zakończyć cytatem (Piech 2015), może przydługim ale dość jasno dowodzącym dlaczego ciągle powstają nowe logo.
„NPHiE stawia sobie za cel również zabieranie głosu w sprawach ważnych dla nauk pomocniczych historii i edytorstwa oraz środowiska ich badaczy. Realizując ten postulat wystosowaliśmy pismo do Ministra Administracji i Cyfryzacji w sprawie nieprawidłowości w działalności Komisji Heraldycznej. Działająca od 1999 r. Komisja Heraldyczna, początkowo przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, obecnie przy Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji, obok niewątpliwych zasług w zakresie zatwierdzania herbów i innych znaków samorządowych, przejawia nieprawidłowości, które rzutują na ocenę jej działalności.
Od siedemnastu lat Komisja nie zdołała sformułować powszechnie dostępnych zasad, którymi powinny kierować się samorządy opracowujące swoje znaki (herby, pieczęcie, chorągwie, flagi, sztandary oraz insygnia władzy). Brak też publikacji (w formie drukowanej lub online) znaków ocenionych pozytywnie, które mogłyby stanowić punkt odniesienia dla samorządów, które chcą opracować swoje znaki. Jednocześnie trwa proceder odpłatnego projektowania znaków samorządowych przez przewodniczącego Komisji i co najmniej jednego z jej członków. (podkr. P.D.).
W piśmie skierowanym do Ministra Administracji i Cyfryzacji zwróciliśmy uwagę tylko na ostatni aspekt, podkreślając, że w Komisji działającej przy Ministerstwie „powstała taka sytuacja, że niektórzy jej członkowie są zarówno projektantami znaków samorządowych, jak członkami instytucji, która je opiniuje. Nie ma to nic wspólnego z państwem prawa, podważa obiektywność decyzji Komisji Heraldycznej i jest niezgodne z jakimikolwiek standardami w tym zakresie. Sytuacja konfliktu interesów jest ewidentna”. Zwróciliśmy się do Ministra z prośbą „o dokonanie takiej rekonstrukcji Komisji, by przestały pracować w niej osoby będące jednocześnie projektantami herbów”. W imieniu Ministra Administracji i Cyfryzacji odpowiedzi na pismo udzielił podsekretarz stanu min. Marek Wójcik (31 III 2015 r.). Uprzejma odpowiedź sprowadza się do stwierdzenia, że wszystko zostaje po staremu. W uzasadnieniu Minister stwierdza, „że przepisy prawa dotyczące Komisji Heraldycznej nie zawierają zakazu projektowania przez członków Komisji symboli jednostek samorządowych”, ich zaangażowanie w projektowanie wynika stąd, że „środowisko osób zajmujących się naukowo heraldyką i weksylologią jest w Polsce niezmiernie wąskie” (sic!), a gwarancją obiektywności ocen Komisji ma być „nakaz wyłączenia się autorów projektów symboli samorządowych […] z omawiania projektu, jak i głosowania nad uchwałą w jego sprawie”. Ocenę powyższej decyzji pozostawiam czytelnikom.
Bibliografia
Anna Adamus-Matuszyńska, Piotr Dzik (2017). Tożsamość wizualna polskich województw, miast i powiatów. Identyfikacja, prezentacja, znaczenie. Toruń-Katowice: Wyd. Adam Marszałek, ASP w Katowicach
Matthias Beyrow, Constaze Vogt (2015). Städte und Ihre Zeichen. Stutgart: avEdition
Zenon Piech (2015). „Sprawozdanie z powołania oraz pierwszego roku działalności Zespołu Nauk Pomocniczych Historii i Edytorstwa przy Komitecie Nauk Historycznych Polskiej Akademii Nauk” Studia Źródłoznawcze. Commentationes 2015 | 53 |
Alina Wheeler (2010). Kreowanie marki. Warszawa: PWN
Marek Kochan (2005). Slogany w reklamie i polityce. Warszawa: Trio
Sławomir Zwolak (2017). „Używanie i ochrona symboli jednostek samorządu terytorialnego”, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Rzeszowskiego, zeszyt 97/2017, s. 150-162
Przeczytaj pozostałe głosy na ten temat:
logo heraldyczne cz.1, Andrzej-Ludwik Włoszczyński, projektant
logo heraldyczne cz.2, Marcin Wolny, Studio Otwarte, projektant
design heraldyka identyfikacja logo miasta Polska
Tagi: heraldyczne herb Komisja Heraldyczna logo okołoherbowy Piotr Dzik slogo Zenon Piech
komentarze 4
interpretacja herbu
23 lutego 2021Niejako na marginesie ostatnich rozważań, o logo heraldycznym, prezentuję najnowsze dokonanie gminy Wilkowice w województwie śląskim, powiat bielski.
Z końcem 2019 roku wójt gminy Wilkowice ogłosił konkurs na opracowanie nowego logo gminy wraz z księgą znaku. Założenia do projektu stanowiły m.in.:
„związane ma być z wilkiem. Ponadto może kojarzyć się z historią gminy, jej dorobkiem kulturalnym, uwarunkowaniami geograficznymi i przyrodniczymi lub wizerunkiem gminy zapewniającej zrównoważony rozwój i dbającej o stały wzrost jakości życia jej mieszkańców”.
W konkursie wzięło udział 47 osób. Zwycięzcą została firma Kość Visuals (Agata Kość i Sebastian Kawalec), która ostatecznie zaprojektowała nowy znak Wilkowic. Piszę znak, bo trudno jednoznacznie go przyporządkować – heraldyczny w formie, wprowadzony jako logo.

Jak czytam na portalu Wilkowic:
„Projekt logo podkreśla walory przyrodnicze gminy, jest nowoczesną interpretacją graficzną z zachowaniem tradycyjnej formy herbowej tarczy, charakterystycznej dla tradycyjnych symboli samorządowych. Elementy graficzne są na tyle proste w swojej formie, że bez problemu nadają się do powielania na różnych materiałach, nośnikach i technikach druku. Trójkąty są uproszczeniem drzewostanów – symbolizują wysokie zbocza górskie porośnięte gęsto, piękną roślinnością. Dodatkowo w kształcie gór ukryta jest litera “W”, która nawiązuje bezpośrednio do nazwy gminy Wilkowice. Dzięki temu logo jest pełne ukrytych symboli związanych z gminą – jest “uszyte na miarę”.
Tu warto przywołać jeszcze jeden cytat:
„W przypadku Gminy Wilkowice – nie mamy i nigdy nie mieliśmy herbu gminy, a jego opracowanie byłoby bardzo kosztowne i chyba niezbyt uzasadnione.”
Czyim zatem jest herb z wilkiem, prezentowany wraz z 2 innymi herbami na stronie gminy Wilkowice? Pogubiłem się.

Ale ok, skoro nie mieli (herbu), to teraz mają (pod postacią logo). Mamy więc ewidentne ominięcie ścieżki urzędowej, zgodnej z Ustawą o odznakach i mundurach z 1978 r. Co zresztą jasno wynika z tego cytatu powyżej. O takim własnie omijaniu ustawy wspomniałem w artykule „logo heraldyczne cz. 1”.
„Nowe logo, wraz z księgą znaku, przyjęte zostało Zarządzeniem nr 42/2021 Wójta Gminy Wilkowice z dnia 10 lutego 2021 r. i od tego dnia pozostaje jedynym dopuszczonym do stosowania w komunikacji marketingowej prowadzonej w Urzędzie Gminy w Wilkowicach, symbolem graficznym Gminy Wilkowice.”.
Jedno co mnie dziwi niezmiernie, w prezentacji, to masło maślane na fladze – po raz pierwszy widzę podwójne umieszczenie znaku na płacie flagi. Takich rzeczy się po prostu nie robi, na coś trzeba się zdecydować.

Księga znaku jest do pobrania tu: wilkowice.pl
PS – przydała by się tej księdze mała korekta.
Źródło: https://wilkowice.pl/
logo heraldyczne cz. 2
21 lutego 2021Drugi głos w temacie „logo heraldycznego” należy do projektanta Marcina Wolnego ze Studia Otwartego, które realizowało cytowane przeze mnie znaki Rybnika, Wadowic i Skawiny.
Marcin Wolny
Herb czy logo?
W kwestii „logo heraldycznego” zacznę nieco szerzej, od kwestii „herb czy logo?” w terytorialnej identyfikacji wizualnej (i brandingu, czy też marketingu terytorialnym). Otóż wychodzimy w Studio Otwartym z założenia, że miasta, gminy czy województwa to nie towary na sprzedaż, lecz miejsca gdzie mieszkają ludzie. Owszem, są (albo mogą być) markami i potrzebują symboli. Jednak w pierwszej kolejności są to symbole wspólnotowe, czyli herby – które już mają. Dlatego, zamiast dodawać do zabałaganionej polskiej przestrzeni publicznej kolejne „loga promocyjne”, trzeba zadbać żeby herby były dobre jakościowo i nadawały się do codziennego użytku.
Zanim przejdę dalej, jedno zastrzeżenie: piszę o użyciu herbów wprost, a nie o przypadkach, gdy herb ulega mocnej reinterpretacji i zostaje sprowadzony do impresji heraldycznej (jak np. „heraldyzujące” logo Słupska). Jak daleko posunięta może być ta interpretacja by herb był nadal herbem a nie logo – pozostawię kwestią otwartą, skupiając się na używaniu herbów w jak najmniej zmienionej formie w identyfikacji wizualnej.
Staramy się nasze przekonanie wcielać w życie, projektując terytorialne identyfikacje wizualne w oparciu o herby. Jak się okazało – bywa to bardzo trudne i często kończy się „ekwilibrystyką” formalną, kiedy zamiast tak jak byśmy chcieli, użyć herbu, musimy użyć… No właśnie, czego? „Logo heraldycznego”? Ratujemy się określeniem „wersja użytkowa herbu”, natomiast żadne z tych sformułowań nie jest zbyt szczęśliwe. Najlepiej byłoby pisać i mówić „herb”, ale rzadko się da – z różnych względów.
W Wadowicach – byliśmy na dobrej drodze do przeprojektowania herbu na prawidłowy heraldycznie i historycznie, ale wybuchła z tego powodu taka polityczna awantura, że władze miasta się z tego wycofały. Więc Wadowice mają „logo heraldyczne” – heraldycznie bardziej prawidłowe niż (nigdy nie zatwierdzony przez Komisję Heraldyczną) herb. W Rybniku – też były twarde argumenty za zmianą oficjalnego herbu (jest kilka innych herbów z identycznym rysunkiem szczupaka, a rysunek powinien być unikalny, o ryzyku, że rybnicki herb to plagiat już nie wspomnę). Tu włodarze, pomni przypadku Wadowic, uznali że nie ma co na razie ruszać tematu, trzeba zrobić miejski system identyfikacji wizualnej a potem się zastanowić. SIW się udał, więc mam nadzieję, że sprawa będzie miała ciąg dalszy.
Kwestia „logo heraldycznego” wynika w dużej mierze z tego, jak skonstruowane są wymagania instytucji, która zawiaduje powstawaniem herbów terytorialnych: Komisji Heraldycznej przy MSWiA – Zasady tworzenia herbów, flag, sztandarów i pieczeci jednostek samorządu terytorialnego w Polsce. Co do zasady – wprowadzenie takich regulacji jest słuszne, bo zmierza do stworzenia swego rodzaju systemu wizualnego o określonych ramach. Regulacje to obejmują m.in.:
• „tarcza późnogotycka, zaokrąglona u dołu (tzw. hiszpańska). W uzasadnionych przypadkach inna poprawnie wykreślona tarcza. Tarcza ograniczona jednolitą, czarną linią konturową”.
Niestety proporcje tarczy nie są już podane;
• „barwy stosowane w heraldyce to: dwa metale (złoto/żółta, srebro/biała) i cztery tynktury (czerwona, błękitna, zielona i czarna)”.
Tu znów – kolory nie są sprecyzowane w ramach żadnego współczesnego standardu kolorystycznego (choć być może to, że gama pozwala na swobodną interpretację jest akurat zaletą – bo pozwala na indywidualizację przez użycie różnych odcieni tych kolorów). Teraz – jest to niejednoznaczne i subiektywne: Komisja może po prostu uznać że to „nie ten” odcień, np. błękitu;
• „Wszystkie godła powinny być obwiedzione czarną linią konturową jednakowej grubości, cieńszą niż kontur tarczy.”.
Wprawdzie intencja znów zrozumiała – dzięki temu rysunek ma być jednoznaczny i wyraźny. Natomiast założenie to nie wytrzymało próby czasu, tym bardziej że jest egzekwowane przez Komisję Heraldyczną bardzo dosłownie – wśród heraldyków krąży historia, jak Komisja odrzuciła projekt herbu, w którym łodygi roślin były narysowane jedną linią – i nakazała użycie zielonej linii obwiedzionej z obu stron czarną. Tak narysowanych symboli nie sposób pomniejszać bez utraty czytelności i jakości, np. do użyć ekranowych. Trudno umieścić je choćby w nagłówku strony internetowej, o faviconie już nie wspominając. Siłą rzeczy trzeba je upraszczać, a wtedy – w świetle zaleceń formalnych – przestają być herbami.
Dochodzi tu jeszcze jedna rzecz. Większość herbów miast i gmin to efekt pożal się Boże „digitalizacji” z przełomu XX i XXI wieku, wykonywanej często z bardzo niską jakością – graficzną i techniczną. O ile historycznie Polska, oględnie rzecz ujmując, nigdy nie była światowym liderem w sztukach plastycznych, w tym w heraldyce, o tyle te zabiegi dodatkowo spowodowały wprowadzenie do przestrzeni publicznej wielu potworków. Nawet jeśli niekiedy poprawnych od strony symbolicznej, to po prostu brzydkich i nieczytelnych.

herby Gorlic, Wadowic i Iławy
Stąd współczesna potrzeba upraszczania herbów, której nie przewidzieli twórcy wspomnianych założeń. A skoro nie da się tego wykonać zgodnie z w/w zasadami – bo wtedy formalnie przestają być herbami – to powstają „loga heraldyczne”.
Najlepiej jak dotąd wyszła z tego dr Barbara Widłak, autorka świetnej, niestety nieużywanej przez miasto identyfikacji wizualnej Krakowa, opartej o opracowany przez nią herb miejski (pobierz PDF). Otóż przygotowała odmianę użytkową herbu w oparciu o wersję pieczętną symbolu miasta, gdzie dopuszczalne jest uproszczenie rysunku. Tak więc formalnie nadal mamy do czynienia z herbem, a przy tym na tyle dobrze skonstruowanym, by używać go na co dzień. Trochę ekwilibrystyka na poziomie definicji, ale jest sensowna i rozwiązuje problem.

herb Krakowa, proj. Barbara Widłak
Tej samej metodyki użyliśmy w projekcie dla Skawiny (zobacz projekt Skawina), dzięki temu, że władze miasta i gminy były otwarte na „dogłębne” porządki i zdecydowały się na przeprowadzenie procedury zmiany projektu graficznego herbu – łącznie z opinią Komisji Heraldycznej, zatwierdzeniem przez MSWiA i uchwałą rady miejskiej (o spotkaniach z radnymi i tłumaczeniu im dlaczego w herbie potrzebne są zmiany napiszę kiedyś thriller). Projektując herb od początku – mogliśmy uwzględnić jego codzienne zastosowanie, przygotowanie do pomniejszeń itp.

herb Skawiny, proj. Studio Otwarte
Reasumując – powstawanie uproszczonych symboli heraldycznych – „logo heraldycznych”, które formalnie nie są herbami, to de facto „obchodzenie” obowiązujących regulacji, które z kolei nie wytrzymały próby czasu i zamiast ułatwiać życie – tworzą niepotrzebne ograniczenia. Warto też dodać coś o trybie działania Komisji Heraldycznej, bo dopełnia obrazu sytuacji. Otóż ta zbiera się co kilka miesięcy – i w takim trybie odpowiada na złożone wnioski. Dotyczy to też uwag i poprawek, które są przez nią wnoszone praktycznie zawsze. Tak więc przeprowadzenie procedury zaopiniowania herbu trwa zwykle około roku (jak dobrze pójdzie). Symbol ważny, godzien nabożnego namysłu, natomiast nijak się to nie ma do trybu prac nad identyfikacjami wizualnymi – bo te zwykle rozłożone są na kilka miesięcy. Nietrudno więc zrozumieć samorządowców i projektantów, że bronią się przed tą procedurą rękami i nogami – i starają się ją obejść.
Co z tym zrobić? Zgadzam się, że w składzie Komisji Heraldycznej powinni zasiadać nie tylko, jak teraz, historycy i samorządowcy, ale również fachowcy od identyfikacji wizualnej. Uważam też, że regulacje dotyczące tworzenia herbów wymagają aktualizacji. Z jednej strony – doprecyzowania (choćby o ustalone proporcje tarczy herbowej i specyfikację kolorów), z drugiej – powinny być uproszczone lub mniej restrykcyjne, co dotyczy wspomnianego wymogu obwodzenia wszystkiego czarną kreską, jak w dziecięcej kolorowance.
Na pewno zarówno regulacje, jak i sposób działania Komisji to „wysoki próg” utrudniający wprowadzenie miejskie herbów do powszechnego użycia. Oraz jeden z powodów dla którego mnożą się „loga miast”, najczęściej zupełnie tym miastom niepotrzebne.
Przeczytaj pozostałe głosy na ten temat:
logo heraldyczne cz.1, Andrzej-Ludwik Włoszczyński, projektant
logo heraldyczne cz. 3, Piotr Dzik, pracownik naukowy ASP w Katowicach