o systemie Michty i recenzji

8 grudnia 2018

Na blogu Sigillum Authenticum trafiłem na bardzo ciekawą recenzję publikacji Jerzego Michty „Heraldyka samorządowa Polski. Projekt systemu” (Kielce 2017). Recenzja pisana jest z punktu widzenia historyka, ale naprawdę warto przeczytać.

O tej koncepcji systemu heraldycznego pisałem i ja w lipcu br., na stronie projektu Orli Dom – „Nowe herby województw”.

karta z systemu Heraldycznego Jerzego Michty

Trudno się nie zgodzić z Sigillum Authenticum w ocenie projektu Jerzego Michty, odniosę się tylko do jednego małego zdania tejże recenzji:

„Ośrodki naukowe wycofują się z projektowania herbów, bowiem jednostki samorządowe wolą korzystać z usług firm plastycznych i graficznych.”

Jeżeli projektowanie ujmiemy całościowo, od opracowania historii, poprzez przykłady ikonograficzne, blazon, na samym rysowaniu kończąc, to można by stwierdzić, że może i dobrze jeśli tylko z tej fazy rysunkowej się wycofują. Tak się bowiem składa, że faza rysunkowa jest wielekroć najsłabszą w tych opracowaniach. Przyczyna prosta – nagle wszyscy opanowali sztukę projektowania na komputerach i po prostu umią (jak mawia pewien klasyk) bo mają, komputer. Jeśli do tych samoróbek dołożymy nie do końca sprecyzowane kryteria i wymogi Komisji Heraldycznej (brak np. unormowania proporcji tarcz, to i każda ma inne), to dostajemy pasztet. Bo ileż mamy w Polsce takich zespołów projektowych jak krakowski – Zenon Piech, Wojciech Drelicharz (heraldycy) i Barbara Widłak (grafik)? A wynika, ta samoróbka, po części z niechęci do dzielenia się honorarium, niestety, ale i też z nadmiernej wiary we własne umiejętności rysunkowe.

Czy korzystanie z grafików i studiów projektowych jest złe? Nie, o ile owi graficy czy studia nie spotykają się z tego typu zleceniem po raz pierwszy i nie jest to jednocześnie wybór najtańszej możliwej opcji.

Zadałem kiedyś na Facebooku proste pytanie: które z polskich godeł państwa, na przestrzeni wieków, zaprojektowali (kształt) heraldycy polscy? W sensie rysunku/kształtu, nie blazonu. Pytanie, przyznaję, retoryczne, bo wszystkie te godła, ich kształt, opracowali rzemieślnicy i artyści.

Zakończę cytatem z wzmiankowanego wcześniej mojego artykułu z lipca:

„Mógłbym w tym momencie odwrócić hasło rzucone w pewnej dyskusji:

„w sprawie poprawek herbu zostawcie to heraldykom;”

i napisać – w sprawie rysowania herbu zostawcie to projektantom. Bo bez wątpienia jedno wynika z oglądu powyższego projektu – bez projektantów się nie da, narysowanie dobrze herbu to jednak sztuka.”

Przy okazji odwiedzenia strony Sigillum Authenticum przeczytajcie też tekst:

„Znikający herb Krakowa. Rozmowa z prof. Zenonem Piechem (Societas Historicorum)”

Prof. Piech, historyk i heraldyk, kierownik Zakładu Nauk Pomocniczych Historii Instytutu Historii UJ, mówi np. tak:

„Niestety Komisja Heraldyczna nie spełniła wszystkich pokładanych w niej nadziei. Przede wszystkim nie wypracowała jednoznacznych kryteriów opracowywania i oceniania herbów. „Zasady praktycznej sztuki heraldycznej”, o których pisał prof. Józef Szymański, są wciąż niejasne. Pomimo wielokrotnych sugestii z mojej strony, nie wypracowano tych zasad. Natomiast członkowie Komisji, a w ostatniej kadencji także jej przewodniczący, zaangażowali się w projektowanie herbów. Powstała patologiczna sytuacja, w której ten sam podmiot projektuje herby, a następnie je zatwierdza. Jest to niedopuszczalne w państwie prawa. Jako przewodniczący Zespołu Nauk Pomocniczych Historii i Edytorstwa przy Komitecie Nauk Historycznych PAN byłem inicjatorem listu skierowanego do zwierzchnika Komisji Heraldycznej, Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w poprzednim rządzie – Andrzeja Halickiego. List podpisało kilkunastu członków Zespołu, specjalistów w zakresie nauk pomocniczych historii, niestety nie odniósł on żadnego skutku. Odpowiedzi udzielił wiceminister, a można ją streścić następująco: skoro nie jest to zakazane, to jest dozwolone. Komentarz wydaje się zbyteczny.”

Naprawdę warto poczytać uwagi czynione przez prof. Zenona Piecha i poważnie się nad nimi zastanowić. Ten wywiad polecam szczególnie władzom miasta Krakowa.


Wadowic miód i dziegieć

13 maja 2017

Nowa identyfikacja Wadowic zbiera, i słusznie, same pochwały. Bo też trzeba przyznać, że jest to kolejny dobrze skrojony garnitur identyfikacji wizualnej. Dodajmy obejmujący wszystkie podmioty zależne od miasta, zatem potraktowany całościowo a nie wyrywkowo. Ogromnym plusem jest także powiązanie prac nad poprawieniem herbu z pracami nad identyfikacją wizualną.

Portal Marketing Miejsca ocenia to tak:

„Wadowice, wzorem Słupska, nie tworzą logo miasta, a upraszczają herb. Nowy trend w identyfikacji wizualnej miast? Estetyczna, minimalistyczna, nowoczesna, wpisująca się w tradycję i historię miasta – to nowa identyfikacja miasta Wadowice. Władze samorządowe zamiast tworzyć nowe logo, z którym zazwyczaj bardzo trudno utożsamiać się mieszkańcom, postanowiły odświeżyć, uprościć i dostosować do współczesnych wymogów i poczucia estetyki herb miasta.”

Branding Monitor z kolei pisze taką laurkę:

„Nareszcie doczekaliśmy się kolejnego dobrego przeprojektowania na polu samorządowym. I to w mieście, po którym w ostatnim czasie raczej bym się tego nie spodziewał. Wadowice, dwa razy organizujące kompletnie nieudane konkursy, w końcu postanowiły jednak powierzyć pracę nad swoją identyfikacją profesjonalistom. Jak widać była to decyzja bardzo dobra.”

I dalej:

„Wadowice mają nowe logo, wykonane przez kogoś, kto zna się na rzeczy! Szok i niedowierzanie. Jak to się stało, że po takim zapatrzeniu się w konkursy władze miasta potrafiły dość niespodziewanie podjąć zdecydowanie lepszą decyzję? Cud? Cóż… w przypadku papieskiego miasta taka możliwość jest wielce prawdopodobna. Jakby jednak nie było, bardzo cieszę się, że tym razem o nowym wadowickim znaku mogłem napisać naprawdę wiele dobrego. „

Nie są to odosobnione głosy, zachwyty czytam także w komentarzach na różnych forach. Zatem popatrzmy co zrobiło Studio Otwarte we współpracy ze specjalistką od heraldyki dr. Barbarą Widłak.

Herb został oczyszczony z dodatków i doprowadzony do poprawnej formy heraldycznej.

herby Wadowic przed i po zmianie

Uproszczona wersja herbu będzie z kolei wykorzystywana w identyfikacji wizualnej miasta.

identyfikacja Wadowic

Wadowice papeteria

Wadowice oznakowanie samochodu

Więcej obrazków znajdziecie na Branding Monitor .

Patrząc na cały projekt trzeba przyznać, że jest za co chwalić jego twórców i władze miasta By jednak nie było za słodko, w tej beczce miodu, dodam malutką łyżkę dziegciu. A jest nią tzw. logo promocyjne.

nowe logo Wadowic

Wadowiceonline.pl wyjaśniają to tak:

„Dla upamiętnienia najsłynniejszego Wadowiczanina – Karola Wojtyły, symbolowi miasta będą towarzyszyć skrzyżowane klucze ułożone na kształt kluczy Piotrowych. Żeby nie mieszać symboliki miejskiej i kościelnej, klucze zostały umieszczone obok tarczy herbu, a nie za nią. W tej formie symbol będzie używany z dewizą „Tu wszystko się zaczyna”, nawiązującą do słów papieża podczas pobytu w Wadowicach w 1999 roku.”

Przepraszam, ale dla mnie to jest dziwadło. O łączeniu dwóch różnych znaków, w jeden zespół, pisałem już w książce „Wizerunek miasta – co jak, dlaczego”, na przykładzie tzw. „identyfikatora herbowego” Warszawy.

„Najczęściej jednak dublowanie znaków miejskich spotkać można na tzw. paskach sponsorskich, np. na plakatach, gdzie pojawiają się jednocześnie herb i logo promocyjne miasta, tak, jak gdyby były to dwa różne podmioty patronujące / sponsorujące, a nie jeden i ten sam.

Wniosek: Funkcje znaków miejskich muszą być nie tylko rozdzielone, ale i precyzyjnie określone obszary ich występowania, a także konsekwentne ich stosowanie, w zgodzie z tym podziałem funkcji.”

W wersji wadowickiej wygląda to niestety nie najlepiej. Stworzono bowiem tzw. „logo promocyjne” z dwu znaków heraldycznej prowieniencji. Mamy zatem uproszczony herb miasta a obok klucze papieskie (zatem odniesienie do godła heraldycznego innego państwa).

herb Wadowic i klucze papieskie

Jak by mało było, tego heraldycznego dwuznaku, po nim dodano logotyp i tu pojawia się wizualny zgrzyt – z racji barwności herbu z jednej strony, a wprowadzeniem jasnej szarości do kluczy i logotypu z drugiej. Pojawia się bowiem wizualny podział znaku na dwie odrębne części: herb + „logo miasta” (tak można to odczytać). Przy czym ten drugi człon (logo) tworzą klucze papieskie i logotyp, z nazwą miasta. Osobną sprawą jest kwestia zapamiętania tych dwu części, herb wychodzi tu obronną ręką w przeciwieństwie do drugiej części, zbyt jasnej i uciekającej w tło.

Herb, w takim układzie wydaje się równie sensownie dostawiony, jak na stronach niektórych ministerstw upychanie godła państwowego razem ze znakiem owego ministerstwa. Rozumiem przemożną chęć podkreślenia papieskości, rozumiem, że połączenie herbu miasta i kluczy za nim było zabiegiem nieprawidłowym, ale, moim zdaniem, taka kombinacja dwóch znaków również jest nieprawidłowa. Wiem, jest z tym duży problem i przyznam nie widzę tu dobrego rozwiązania, co nie znaczy, że to, co zaprojektowano powinno być w takiej formie stosowane.

Aby jednak zakończyć optymistycznie – mam nadzieję, że rzeczywiście ta kolejna (po Słupsku) i dużo szersza identyfikacja miasta stworzy nowy trend w projektowaniu identyfikacji wizualnych miast, a tym samym logoza odejdzie w niepamięć. Pozostaje tylko życzyć miasto determinacji, we wprowadzaniu całego opracowania w życie.

PS dla  tych, którzy uważają, że przy tak dobrym opracowaniu takich drobiazgów nie należy wyciągać, pragnę uświadomić, że: 1/ zawsze można coś zrobić lepiej, wiedząc co się nie udało; 2/ to drobiazgi w sumie budują wizualność miasta, więc warto je dopieścić. Jeśli jednak uważacie, że nie mam racji to chętnie podyskutuję, próbujcie przekonać, argumentami.

Źródła: Marketing Miejsca , Branding Monitor, Wadowiceonline.pl


 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy

  • Tagi