plaża we łbie

13 kwietnia 2013

Uwaga: kolejny konkursowy naciągacz, żeby nie powiedzieć znacznie mocniej, czyli Gmina Wilanów  w Warszawie.

Gmina ogłosiła szumnie konkurs na logo plaży Wilanów, bo teraz każda najmniejsza gupota musi mieć logo. To, można by przeboleć, ot zabawa dla starszych dzieci, ale już przeczytanie regulaminu, tej „zabawy”, jeży włosy na głowie.

Zacznijmy punktować od końca. Organizator zabezpieczył się na wszelkie możliwe sposoby, również od gradu, ognia i wojny w Korei:

„9.5. Organizator zastrzega sobie możliwość nie rozstrzygnięcia konkursu lub w przypadku, gdy otrzymane od Uczestników zgłoszenia nie będą spełni ały oczekiwań formalnych, estetycznych czy merytorycznych.
9.6. Organizatorzy zastrzegają sobie prawo zmiany postanowień niniejszego Regulaminu w przypadku zmian przepisów prawnych lub innych istotnych zdarzeń mających wpływ na organizowanie Konkursu.
9.7. Organizatorzy zastrzegają, że nie ponoszą odpowiedzialności za: zdarzenia uniemożliwiające prawidłowe przeprowadzenie Konkursu, których nie byli w stanie przewidzieć, lub którym nie mógł zapobiec, w szczególności w przypadku zaistnienia zdarzeń losowych w tym siły wyższej.”

W skrócie znaczy to tyle, że zrobi co zechce i basta. Pal ich licho. Jedźmy dalej.

Kolejne punktowanie i robi się groźnie, bo dotyczy praw autorskich, twórców uczestniczących w tym konkursie. Tu ewidentnie organizator postanowił zwyczajnie okraść uczestników, z ich własnych praw.

3.3. Poprzez zgłoszenie logo do Konkursu w sposób określony w niniejszym punkcie, Uczestnik oświadcza, że:
a) przesłane przez niego materiały stanowią przedmiot jego wyłącznych autorskich praw osobistych i majątkowych;
b) wyraża zgodę na nieodpłatne użytkowanie nadesłanych materiałów przez Organizatora w ramach Konkursu oraz prezentację materiału nadesłanego przez Uczestników Konkursu w sposób określony w niniejszym regulaminie w czasie trwania Konkursu oraz na stronach internetowych Organizatorów. Zgoda niniejsza obejmuje także prawo wykorzystania prac przez Organizatorów w tworzonej przez nich bazie danych konkursu oraz prawo do nieograniczonego w czasie korzystania przez Organizatorów z wyżej wymienionych prac (na zasadach określonych w punkcie 3.5);
c) posiada wszystkie niezbędne zgody osób, które brały udział w procesie tworzenia logo i jest uprawniony do ich reprezentowania;
d) przesłane przez niego materiały nie uzyskały dotychczas żadnych nagród ani wyróżnień w innych konkursach ani plebiscytach.
3.4. Publikacja przez Organizatorów nie będzie zagrażać ani naruszać praw osób trzecich, w szczególności nie będzie naruszać majątkowych i osobistych praw autorskich innych osób.
3.5. Uczestnik udziela Organizatorom nieodpłatnej licencji obowiązującej na terenie Rzeczpospolitej Polskiej na korzystanie z nadesłanych logotypów stanowiących utwory w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych z późn. zm. (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, z późn. zm.) na następujących polach eksploatacji:
a) z chwilą przekazania materiałów Organizatorom (tj. z chwilą wpłynięcia poprawnie przygotowanych plików wraz z oświadczeniem, o który m mowa w punkcie 3.3.), nastąpi też jednocześnie przeniesienie na Organizatorów autorskich praw majątkowych do tych prac, w zakresie rozporządzania nimi i korzystania z nich w całości lub w części przez czas nieoznaczony na polach eksploatacyjnych obejmujących:
a) utrwalenie (sporządzenie egzemplarza, który mógł by służyć publikacji tych prac);
b) digitalizacje;
c) wprowadzenie do pamięci komputera
– udostępnienie innym Wykonawcom,
– wielokrotne wykorzystywanie do realizacji Projektu „Plaża Wilanów”,
– przetwarzanie,
– publikowanie części lub całości,
d) sporządzanie wydruku komputerowego;
e) zwielokrotnienie przez druk lub nagranie na nośniku magnetycznym w postaci elektronicznej;
f) wprowadzenie do obrotu;
g) nieodpłatne wypożyczenie lub udostępnienie zwielokrotnionych egzemplarzy;
h) wprowadzenie w całości do sieci komputerowej Internet w sposób umożliwiający transmisję odbiorczą przez zainteresowanego użytkownika łącznie z utrwaleniem materiałów w pamięci RAM.
i) wraz z prawem do dokonywania opracowań, zmian, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz poza jej granicami, a także zezwala Zamawiającemu na wykonanie zależnego prawa autorskiego.
3.6. Nieodpłatna licencja udzielona zostaje na czas nieokreślony.

Cwane, „udziela licencji”, ale jednocześnie traci wszelkie prawa zależne! Jakby tego było mało, organizator, Gmina Wilanów, poszedł na całość, a co się będą szczypać, grożąc:

„3.7. W przypadku, gdy osoba trzecia wystąpi przeciw ko Organizatorom z roszczeniami wynikającymi z naruszenia praw opisanych w pkt. 3 oraz korzystania przez Organizatorów z logotypu w sposób zgodny z zapisami niniejszego Regulaminu, Uczestnik Konkursu zobowiązany będzie pokryć koszty zastępstwa procesowego, koszty sądowe, oraz zapłaci ć zasądzone odszkodowania lub koszty polubownego załatwienia sprawy oraz pokryć poniesioną przez Organizatorów szkodę. „

To teraz wypunktujmy co uczestnik tej arcykonkursu musi przedłożyć/dostarczyć:

„3. Przebieg i warunki udziału w Konkursie
3.1. Aby wziąć udział w Konkursie „Nowe Logo Plaży Wilanów”, przy zachowaniu wszystkich warunków Regulaminu, należy w terminie do 22 kwietnia 2013 roku do godziny 16:00 przesłać logo w formatach:
a) wektorowym w plikach ai, eps, cdr,
b) rastrowym w plikach tiff, jpg, png.
wraz z określeniem: pola ochronnego logo, kolorystyki logo (przestrzeni barwnej CMYK, RGB, PANTONE, RAL)

w pliku nie przekraczającym 5MB”

A że bezczelności nigdy dość, mamy i taki zapis:

„1.Postanowienia ogólne
1.2. Konkurs „Nowe Logo Plaży Wilanów” jest organizowany na zasadach określonych niniejszym regulaminem i zgodnie z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa”

Łaskawcy dają też bonus, na otarcie łez, po wyślizganiu uczestnika z jego praw do dzieła:

„2.1. Uczestnictwo w Konkursie jest nieodpłatne.

Ktoś tu wali na chama po prawach autorskich uczestników, przy okazji robiąc z nich kompletnych idiotów. Takiego zbioru kuriozów, mówiąc eufemistycznie, dawno nie czytałem w konkursidłach. I przypominam wszystko za free, nawet lizaka nie będzie. Bierzcie i dzielcie się  światłością i głębią urzędniczego regulaminu.

Na koniec jedno zdziwienie, że w całym tym horrendum mają brać udział, w jury, przedstawiciele poważnych instytucji kultury, od których chyba można oczekiwać znajomości prawa autorskiego, a i zapisów regulaminowych:

„4.1. Powołane przez Organizatora jury, złożone jest z następujących przedstawicieli:
1) Zarządu Dzielnicy Wilanów m.st. Warszawy (Przewodniczący Jury z prawem decyzji w przypadku równej ilości głosów),
2) Rady Dzielnicy Wilanów m.st. Warszawy,
3) Wydziału Kultury, Promocji i Sportu dla Dzielnicy Wilanów m.st. Warszawy,
4) Centrum Kultury Wilanów,
5) Muzeum Plakatu w Wilanowie – Oddział Muzeum Narodowego w Warszawie.

W końcu będą firmować, jakby nie patrzeć, ten regulaminowy potworek i okradanie twórców-uczestników z praw, hurtem.

Plaża już jest, na razie w niektórych głowach.

PS żeby było śmieszniej, nie dalej jak wczoraj dzwonił do mnie jeden z kolegów, opowiadając o podobnym horrendum konkursowym, skierowanym do najmłodzych przez NFZ. Niestety widać źle zanotowałem link i nie udało mi się tamtej radosnej twórczości namierzyć.

PS2 o dalszym ciągu sprawy poczytajcie w „plażowa korespondencja”.


tory.

28 lutego 2013

Zacznę od gratulacji dla  Jarosława Leśniewskiego, za doskonały projekt! dla portalu Muzeum Pamięci Sybiru, który wygrał jak najbardziej zasłużenie konkurs na identyfikację dla portalu i muzeum. A konkurencja była spora  –  ponad 800 prac, prawie 500 autorów.

projekt Jarosław Leśniewskiprojekt Jarosław Leśniewskiprojekt Jarosław Leśniewskiprojekt Jarosław Leśniewski

Po prostu tory. Kwintesencja losów.

O Jarku pisałem w 2010 r.,  przy okazji wygranego przez niego konkursu na znak Muzeum Dulag 121.

Ale to nie koniec gratulacji. Gratulacje należą się także Wysokiemu Jury, za trafność wyboru  i docenienie walorów tego minimalistycznego ujęcia. Brawo.

„Projekty oceniała Komisja w składzie:
Robert Sadowski – Przewodniczący (Dyrektor Muzeum Wojska w Białymstoku),
dr Dawid Korzekwa (projektant, prezes STGU, wykładowca ASP w Katowicach),
Andrzej Budek (projektant, członek zarządu STGU, współwłaściciel studia projektowego Kotbury),
Anna Pieciul (Dyrektor Biura Kultury UM w Białymstoku), Monika Szewczyk (Dyrektor Galerii Arsenał w Białymstoku),
Małgorzata Niedzielko (rzeźbiarka, pedagog).”

Muszę przyznać, że po ostatniej fali nieudanych werdyktów konkursowych i kontrowersji, tym razem mamy wyjątkową sytuację zgodności ocen Jury i odbiorców. Przyznam, że przejrzałem różne doniesienia o konkursie i nie znalazłem jednego słowa negacji werdyktu. Może to  przełamie złą passę i mam nadzieję będzie więcej rzeczy do chwalenia w przyszłości.

Cytaty i fotografie projektu publikuję za stroną STGU.


para w gwizdek

29 grudnia 2012

Witacze na tapecie, po raz wtóry.

O witaczach w Bydgoszczy pisałem na początku tego roku. Skończyło się wtedy niczym, mamy jednak ciąg dalszy, czyli nowe propozycje. Ale nim do tego przejdę  dwa słowa o samych witaczach, dla przypomnienia.

Protoplastą witacza jest słup graniczny miasta, zakreślający własność miejską i jego, niegdyś, obszar jurysdykcji. Oznakowanie takiego słupa było zatem logiczne – najważniejszym miejskim symbolem, czyli herbem. Prezentowałem taką formę słupa granicznego w ubiegłym roku na przykładzie Szydłowca.  Te słupy graniczne miasta w dobie obecnej zyskały swoistą popularność przekształcając się w owe „witacze”, słowo samo w sobie koszmarnie zgrzytające i mało zachętliwe. Zmieniła się też  ich rola, ustawiane niegdyś na granicach miasta, teraz stoją różnie, niekoniecznie do owych granic przypisane. Intencją, stawiających je powszechnie włodarzy, jest nie tyle bowiem oznaczenie jurydyki co reklama/promocja miasta (?!) już na wjeździe, a co za tym idzie wykorzystywany bywa także znak promocyjny miasta, choć moim zdaniem nie jest to dla niego miejsce właściwe. Niestety nowa rola z jednej strony prowokuje do oryginalności rozwiązań, co nie jest samo w sobie złe, o ile uwzględnia odbiorcę, w tym wypadku poruszającego się samochodem, a więc o ograniczonej możliwości rozeznania detalu. Z drugiej strony owa reklamowo-promocyjna funkcja kusi do przegadywania komunikatu o duperelne dodatki. To przegadanie detalami i ozdóbkami można obejrzeć w prezentowanych pomysłach witaczowych w materiale z roku ubiegłego pt. Witaczożegnacze” , gdzie podstawowy komunikat gubi się w tej oryginalności na siłę, ozdobności i bajeranctwie. W wielu wypadkach trudno rozsądzić czy są bardziej niekomunikatywne, czy nieestetyczne.

Łatwo narzekać, to fakt, bo chyba nie ma jasnych reguł dla tego nośnika, może więc warto je sformułować, choćby na użytek własny. Przyjmijmy proste kryteria, jakim powinien ten przekaz odpowiadać, to oczywiście moja propozycja, ale sądzę warta zastanowienia.

1. Witacz powinien zawierać herb i nazwę miasta/miejscowości. Tu mała uwaga – herb jest znakiem urzędowym i niezmiennym (są oczywiście wyjątki), w przeciwieństwie do logo promocyjnego, często powiązanego z określoną tematycznie i czasowo strategią, zatem łatwo wymienialnego na kolejne, zupełnie inne. Herb ma więc atut znaku wyższej rangi i przy tym atut kosztowy, witacz z herbem nie wymaga zmian przez lata, jak przy zmianie kolejnego logo promocyjnego. Ma też atut dodatkowy – pokazuje historyczną trwałość miejsca.

2. Witacz owszem powinien być formą oryginalną, choć to nie jest wymóg bezwzględny, i w swojej zwartej formie przekazać/podkreślić zwięzły komunikat o miejscu, w postaci herbu i nazwy miejsca. Powinien także, bezwzględnie, liczyć się z percepcję odbiorcy i specyfiką sytuacji, w jakiej się on znajduje – przejazd obok, samochodem, przy sporej na ogół szybkości. Powinien także być ten komunikat czytelny z większej odległości, na wprost oczu kierowcy. Usytuowany zatem prostopadle do linii drogi, nie równolegle. Przykładem takiego nietrafnego podejścia, w sytuowaniu witacza równolegle do drogi, jak i komunikatu na nim, jest warszawski pomysł na witacz, zaprezentowany w marcu 2012.

Mamy zatem sformułowane podstawowe kryteria oceny, przyjrzyjmy się więc efektom tego drugiego konkursu na witacz w Bydgoszczy. I tu zacznę od cytatu, z którym trudno się nie zgodzić co do nagrody głównej, trudno się zaś zgodzić co do wyróżnień:

” Po dyskusji – w wyniku głosowania (oddano dziewięć głosów za i jeden przeciwny) – ustalono, że żadna z prac nie spełniła wszystkich zawartych w regulaminie kryteriów konkursowym, w związku z tym komisja konkursowa postanowiła nie wyłaniać zwycięskiej pracy, która mogłaby być uhonorowana nagrodą pieniężną oraz otrzymałaby rekomendację do dalszej realizacji. Jednocześnie członkowie komisji podjęli decyzję o wyróżnieniu czterech interesujących prac.”

A teraz przyjrzyjmy się tym 4 wybranym. Napisałem wyżej że trudno się zgodzić co do wyróżnień, ale to dokładnie w połowie prawda. Pierwsze dwie propozycje, prezentowane niżej, są interesujące, choć z wadami, ale do dopracowania. Kolejne dwa prezentowane projekty, to niestety pomyłka, całkowita.

Pierwszy z projektów nawet ma jakiś pomysł, ale: 1/informacja poszatkowana – na pierwszym słupie herb (za mały), na trzecim nazwa miasta. Łączy to trudno odczytywalne (poza znawcami tematu i autorami) cuś na kształt maźnięcia. To nie można było na jednym herbu i nazwy, bez tych ozdóbek? Było by prościej i czytelniej.

Projekt drugi bazuje na samej nazwie miasta. Czemu na samej nazwie? Ale to akurat drobiazg, który łatwo skorygować, wstawiając herb w tę konstrukcję, gorzej z czytelnością liter. Choć pomysł „płotu” granicznego sam w sobie, jako nośnika, nie jest zły, a na pewno oryginalny.

W projekcie trzecim brakuje mi fontanny. Serio. Bo jak już ma dawać kierowcom po oczach, mrygać i udawać Las Vegas, to dobrze skierowana fontanna mogłaby jeszcze myć auta, przy okazji i gratisowo.

Projekt czwarty, czyli przegadana sztampa, brzydka i niekomunikatywna. Po co komu na wjeździe do miasta informacja wizualna gdzie to miasto znaleźć na mapie Polski? Czy twórcy zauważyli  taki patencik jak GPS, bez problemu znajdującego koordynaty miejsca? No i ta wymowna gałązka wyrastająca z Wisły… za diabła nie wiem co za  komunikat mi wciskają, a oglądam projekt statycznie nie zza kierownicy pędzącego samochodu. Z premedytacją pomijam to, co na samej górze pomieścili, bo chyba nie o sprzedaż  posocjalistycznych nieruchomości bydgoskich idzie.

Wyżej pokazany plon pokonkursowy można sobie obejrzeć  na stronie www.bydgoszcz.pl, nieco szerzej, w postaci PDFów z prezentacjami.

No cóż, para poszła w gwizdek. Zwyciężyła efektowność rozwiązań, lub jak kto woli bajery,  kosztem funkcjonalności i czytelności naturalnie.


Muzeum w Gliwicach

23 grudnia 2012

Jest rozstrzygnięcie w konkursie na logo Muzeum w Gliwicach.

Jury wybrało, z ponad 1500 nadesłanych prac, projekt Marty Szmyd z MiLL Studio. Gratulacje!

logo Muzeum w Gliwicach

Zdaniem Jury:

„jednoznaczne nawiązanie znaku do charakteru Muzeum w Gliwicach, poprzez przedstawienie jego bardzo złożonej struktury, tj. czterech skrajnie odmiennych lokalizacji, o różnym charakterze i przeznaczeniu. Część graficzna znaku jest również odczytywana jako przetworzony skrót nazwy Muzeum. Obie te konotacje sprawiają, że znak jest wieloznaczny, mimo bardzo oszczędnej, syntetycznej formy. To właśnie synteza formy oraz trafność i wieloznaczność jej przekazu sprawiły, że znak jest mocny i bardzo wyróżniający się na tle innych nadesłanych na konkurs propozycji. Dodatkową zaletą znaku jest fakt, że „obiecuje” on stworzenie interesującego i różnorodnego klucza wizualnego, który stanie się osią przyszłej identyfikacji wizualnej Muzeum.”

Więcej prezentacji nagrodzonego projektu znajdziecie na signs.pl


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy

  • Tagi