nowa Bruksela

17 lipca 2012

Jest nowe logo promocyjne Brukseli (Brüssel), Belgia. Autor Base Design, Brüssel.

nowe logo promocyjne Brukseliwizualizacje z logo Brukseli

Nieco de mode. Chyba rzeczywiście stylizowany irys z lat 90. był ciekawszy.

symbol irysa - Bruksela

Wątpliwości budzi też hasło „be .brussels“ („być Brukselą”).

Więcej na designtagebuch.de


Kanada, to jest to!

15 lipca 2012

Bardzo dobry przykład znaku promocji kraju.

Kanada zmienia wizualny styl promocji pod hasłem „Know Canada”. Nie ma klonowego liścia, zostały dwa paski z flagi. Te dwa paski spełniają rolę  kadru, w którym prezentowane są charakterystyczne miejsca lub osoby, jak Pamela Anderson czy Graham Bell.

Kanada nowy styl wizualny

Kanada nowy styl wizualny w przestrzeniKanada nowy styl wizualny

Rozwiązanie maksymalnie proste i efektywne, do zastosowania od filmu, plakatów, po gadżety a nawet pieczęć do paszportu.

To jest to!

Dla przypomnienia flaga Kanady.

flaga Kanady

Źródła:
www.font.czwww.underconsideration.com, studio360.org

PS.
Tak dla porównania pasek-logo-collage promocyjny Polskiej Organizacji Turystycznej.

POT logo-pasek promocyjne


spodek, serce, Katowice

13 czerwca 2012

Artur przysłał mi krótkie pytanie:

„Ile „żyje” dobre logo? a ile złe?”

z linkiem do artykułu o zmianie logo Katowic.

Generalnie można odpowiedzieć także krótko – logo dobre, czy złe, na ogół żyje tyle samo, do kolejnej zmiany strategii, albo umiera wraz z firmą. W wypadku znaków promocyjnych miast jest to ten pierwszy przypadek, choć i tu może występować czynnik dodatkowy, poza strategiczny, czyli kadencyjność władz samorządowych.

Wróćmy jednak do Katowic i zamiany ich znaków. Dotychczasowy znak ze spodkiem, używany od 2008 r., odchodzi w przeszłość.

Katowice logo spodek

Zastąpi go znak serca, przygotowany z okazji kandydowania Katowic do miana Europejskiej Stolicy Kultury.

Katowice logo serce

Pomysł dobry choć moim zdaniem czas nieco stracony, można to było wprowadzić trochę szybciej, wykorzystując jego mocne wejście w świadomość mieszkańców przy okazji tamtego kandydowania.

Odezwały się głosy, co normalne, że po co, że na co, ze spodek wszem i wobec znany i zakodowany, ale… znak tego typu powinien znakować strategię. Spodek dotąd znakował miejsce, Katowice jako takie, będąc najbardziej charakterystycznym dla tego miejsca punktem architektonicznym, specjalnej strategii nie potrzebował, a i jej za nim nie było. Ot Katowice=spodek, a spodek=Katowice i ładnie, ale. Ale wchodzi nowa strategia, po części wypracowana przy ESK, nowa jakość, nowe cele i trzeba je na nowo zwizualizować, logo z sercem zrobi to doskonale. Z drugiej strony ta zależność spodek=Katowice, będzie nadal funkcjonować w sensie znakowania miejsca, jak w Warszawie z Pałacem Kultury, choć go w logo warszawskim nie ma. Jedno drugiemu nie przeczy a wspomaga, tyle że na różnych poziomach.

Pozwolę sobie jeszcze odnieść się do głosu jednego, bo mieszającego nieco pojęcia.  Judyta Watoła w swoim tekście „Czy wieża Eiffla to też przeżytek?” na portalu katowice.gazeta.pl
pisze emocjonalnie tak:

” Jeśli powinniśmy się do czegoś przywiązywać, to nie do znaczka przegranej kampanii o ESK, ale do symbolu miasta, a takim właśnie jest dla Katowic Spodek.”

Pozwolę sobie na sprostowanie – symbolami miasta jest herb, flaga i pieczęć miasta. To w warstwie oficjalnej, w warstwie emocjonalnej symbolami miasta może być wszystko, nie tylko architektura charakterystyczna dla tego miejsca.

„Ktoś powiedział, że formuła starego znaku już się wyczerpała. Też mi coś! Równie dobrze można by ogłosić, że wieża Eiffla wyczerpała się jako symbol Paryża, a Colloseum jako symbol Rzymu.”

Po drugie – jako znak określonej strategii, o ile była, spodek miał prawo się wyczerpać, lub zakończyć z nią żywot. Jako symbol emocjonalny będzie działał nadal i spokojnie może wspierać nowe logo. Inna sprawa że Autorka, podejrzewam, nie zna znaków promocyjnych ani Paryża, ani Rzymu, więc tym bardziej nie mówimy tu o wyczerpaniu się symbolu w znaczeniu znaku promocyjnego. Można by też dyskutować co, dla kogo, jest symbolem, nie znakiem, architektonicznym każdego z tych miast. Dla mnie Paryż, to nie wieża Eiffla a piramida przy Luwrze, w wypadku Rzymu zaś takim symbolem, dla mnie podkreślam, jest Bazylika św. Piotra. Czy jednak to Kolosseum lub słynna Bazylika jest w znaku promocyjnym Rzymu?

„Owszem, stare logo Katowic nie jest zbyt piękne. Miasto chyba stać jednak na nowy projekt. Powinien być ze Spodkiem, bo to perła architektury, bo niczego podobnego nie ma żadne inne miasto w tym kraju! „

Po trzecie – logo nie panna na wydaniu, piękne być nie musi, ma być efektywne. Projektów znaku, jak i strategii miasta może być wiele. Czy koniecznie powinny/muszą być wszystkie ze spodkiem? A niby po co, skoro nie do spodka się będą odnosić. Spodek ogranicza. To że jest taki jedyny w kraju i na świecie obiekt, to dobrze, ale na nim trudno budować każdy znak dla różnych strategii miasta. Powtórzę co napisałem wyżej, to co znakuje ów znak, samo miasto, jako takie, terytorialnie, mamy już, tę dokładnie rolę, w herbie miasta. To herb winien w taki sposób miasto identyfikować, jako miejsce. Napisałem wcześniej, że Autorka zapewne znaków promocyjnych Paryża i Rzymu nie zna, ale też podejrzewam, że nie zna ich większość, tak jak i herbów tych miast, a mimo to symbolicznie podpina pod te nazwy jakieś obiekty wizualne

Przy tekście jest ankieta, które logo ludzie by preferowali. W ciemno obstawiłem stare i nie pomyliłem się. Nie lubimy jakichkolwiek zmian, bo na ogół ich nie rozumiemy, ani się nawet nie staramy zrozumieć. Najbardziej, jak w „Rejsie” rzekł inż Mamoń, lubimy co znamy i szlus. Nowe zawsze jest be.

Czy z tego co napisałem wynika, że znak ze spodkiem należy wyrzucić do kosza? Niekoniecznie, to kwestia przypisania ról obu znakom, precyzyjnych.

Artur wywołał temat, zakończenie będzie dzięki Tomowi VrO-zyna. Poprosił bym mu oba znaki zmiksował, na Facebook, jako awatar  „KatOFFice miasto i ogród kultury”.

Katowice - spodek i serceI niech to moje zmiksowane logo będzie puentą.


symbole miasta

16 kwietnia 2012

Co to są te symbole miasta? okazuje się, że wie to niewiele osób, a warto.Na tyle to pojęcie nieznane, że w poczet symboli próbuje się włożyć również logo promocyjne. Zastanówmy się więc czy takie przyporządkowanie jest nieuprawnione

Zacznijmy od wymienienia symboli podstawowych: herb, flaga, pieczęć miejska, może nim być także hejnał, znak dźwiękowy.

Gdzie, i czy, jest tu miejsce dla znaku promocyjnego? Może to dziwnie zabrzmi, ale jest, tyle że pod pewnymi warunkami.

Spójrzmy bowiem na znaki promocyjne nie en block, a rozdzielając je prostym kryterium – po co, do czego powstały. Mamy więc, w chwili obecnej, dwa rodzaje znaków promujących:

1. znak promujący miasto jako takie, bez podbudowania go żadną strategią, ani ogólną, ani  szczególną, powstały z i dla samej idei promowania miasta, w oparciu o konkurs;

2. znak promocyjny opracowany jako część strategii, promocyjnej miasta, będący znacznikiem, memem tejże strategii i wynikających z niej przedsięwzięć, w konkretnych obszarach działań, z rozpisaniem jego roli i występowania, w ramach tych działań strategicznych.

Tak wiec to co z pozoru jest takie samo, de facto nie jest. Jak by na to nie patrzeć mamy dwa różne podejścia i wynikające z tego dwa zupełnie różne efekty. W wypadku pierwszym nie dziwi, może lepiej powiedzieć nie powinno dziwić, dążenie do ładności znaku, obojętne kto i co pod tym rozumie, jak i chęć umieszczenia w nim charakterystycznych, znanych mieszkańcom  ina ogół tylko im, budowli. Nie dziwi też, nie powinna, mnogość górek, lasków i wody. To jest promocja miasta/gminy jako terytorium.

Dla odmiany znak tworzony do strategii promocyjnej swój związek z miastem akcentuje poprzez logotyp, z nazwą miasta, w sferze graficznej oddając cele/idee strategii, która co prawda dotyczy określonego miejsca, ale to nie miejsce jest jej priorytetem, jako takie, a konkretne działania w jego ramach.

I tu dochodzimy do konkluzji zaskakującej, ale, zaznaczam, w pełni uprawnionej, otóż znak promujący samo miasto/terytorium, patrz pkt 1. wyżej, można uznać spokojnie za kolejny symbol miasta. Dlaczego? bowiem znak taki, nie odnosząc się do żadnej strategii, a jedynie do terytorium/obszaru wpisuje się doskonale w zasób symboli miejskich/terytorialnych, spełniając dokładnie tę sama funkcję, tyle że w innej formie, co herb. Więcej, jest bowiem znakiem o nieokreślonym okresie użytkowania. Zauważmy, że znaki opracowywane dla strategii, związane z nią, mają cezurę czasową trwania, określoną przez założenia samej strategii. Możliwe jest więc i w pełni uprawnione pojawienie się, po skończeniu działań na bazie jednej strategii, pojawienie się nowej strategii dla innych obszarów działań, z zupełnie nowym jej znacznikiem wizualnym. Znak wyłaniany bez takiego przypisania strategicznego jest teoretycznie znakiem rangi herbu – trwałym w czasie.

Z powyższego wynika paradoks. Pierwszym efektem, zakwalifikowania do symboli, jest niewątpliwe podpadanie takiego logo pod kompetencje Komisji Heraldycznej, a więc określony tryb zatwierdzania znaku. Co prawda, owo logo, ani jest heraldyczne, ani, po stronie komisji, dające się oceniać na bazie kanonów heraldycznych, niemniej stając w grupie symboli ewidentnie podlega kompetencjii Komisji. Brak co prawda, w tejże komisji, specjalistów od znaków innych niż heraldyczne, by taką ocenę/opinię wydać, ale to akurat najmniejszy problem. Z drugiej strony, przyjmując takie podporządkowanie znaku, do grupy symboli, ciekawie przedstawiałby się tryb opiniowania, a i wprowadzania, uchwałą, do użytkowania, na tyle rozciągnięty w czasie i utrudniony, że być może 99% obecnie powstałych znaków nie ujrzało by nigdy światła dziennego. Pomijając jednak korowody z opiniowaniem, niewątpliwym i dobrym efektem, moim zdaniem, było by, przynajmniej w tym obszarze, wycięcie realizowanych ad hoc konkursów, w pień, a przynajmniej ich zanik, o ile nie całkowity, to znaczący, konkursy odeszły by w niepamięć.

Właściwie to szkoda, że tak nie jest, ma to bowiem swoje konsekwencje inne – w postrzeganiu każdego znaku promocyjnego, miasta, wsi, powiatu etc., na jedno kopyto, czyli właśnie sytuując go w rzędzie symboli miasta. Takie postrzeganie, nie tylko u mieszkańców, powoduje dodatkowe, a niepotrzebne, waśnie o herb, o zastępowanie znakiem tego najważniejszego z symboli. Niestety, patrząc na praktykę stosowania logo promocyjnych w wielu wypadkach jest to zarzut ciężki i w pełni prawdziwy zarazem, co z kolei wypływa z nieświadomości, braku wiedzy, zarządzających obu znakami, przemożną chęcią upchnięcia nowej zabawki gdzie się da, również kosztem i zamiast herbu.

PS. Jeśli wydaje Ci się, po przeczytaniu, że prowokuję, to masz rację.


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy

  • Tagi