gdzie herb wcieło?
8 grudnia 2010Co prawda to już wczorajsze, ale… Dopiero co dywagowałem o bałaganie z symbolami a tu masz, kolejny kwiatek.
Przy okazji wizyty prezydenta Niemiec i rozmów obu prezydentów, a przy okazji buntu fotoreporterów, trafiłem w Wyborczej na taką fotkę
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Dwa fotele, 3 flagi, a na ścianie… goły orzeł.
A gdzie herb? gdzie zginęła tarcza? i czemu ten orzełek złoty nie biały?
PS Więcej o herbie RP na stronie projektu Orli Dom.
2+3D i orzeł
4 grudnia 2010Straciłem głos to i postanowiłem sobie popisać.
Przyszło mi do głowy parę myśli, na marginesie artykułów Tomka Budzynia „Szacunek i cześć, i cześć” o identyfikacji Rzeczypospolitej i Agaty Kwiatkowskiej-Lubańskiej „Jaki CMYK twój?” o barwach narodowych, oba artykuły ukazały się w najnowszym 2+3D (nr37). Zacząłem zastanawiać się ile jeszcze będzie takich głosów, wołających na puszczy, nim nastąpi jakakolwiek zmiana w obu opisanych kwestiach. Sam pisałem o tym kilkakrotnie, spis artykułów jest na końcu tego tekstu, a to zastanawiając się nad Ustawą i jej błędami, a to analizując koronę w godle, a to porównując misz-masz stron www naszych ministerstw z dobrymi przykładami ujednolicenia wizerunku instytucji rządowych w innych krajach. Pisało zresztą na te tematy, naszej symboliki, ustawy czy też o bałaganie w wizerunku ministerstw, bardzo wiele osób – heraldycy, projektanci, dziennikarze i wielu innych . I co? ano coś tam się zaczęło, coś tam się zacięło i sprawa wisi niezałatwiona od dwudziestu lat.
Przy okazji zacząłem się zastanawiać czego mi właściwie brakuje w tym naszym godle, oczywiście pomijając księgę herbu, bo to oczywista oczywistość i być powinna bezapelacyjnie. Abstrahuję też Ustawę i to co w niej mamy pokazane, czyli sam herb w kolorze. Nie mamy za to żadnej oficjalnej wersji czarno-białej, achromatycznej, ni monochromatycznej takoż. Jest oczywiście jakaś wersja czarno-biała, używana na drukach urzędowych, ale to wersja „pieniężna” , vide awersy banknotów, przemycona chyłkiem do innych celów (Dziennik Urzędowy}. Na dodatek nieoficjalna, skoro Ustawa o niej ani mru mru, i bodaj płatna za plik. Sankcjonuje ją właściwie prawo zwyczajowe, czyli się używa, znaczy jest ok.
Zresztą ta wersja czarno-biała nie jest jedyną funkcjonującą w obiegu, sam parę lat temu tworzyłem nową dla Urzędu Zamówień Publicznych. Jedno mnie wtedy pamiętam zastanawiało – po co wersja achromatyczna uparcie powiela cienie z wersji kolorowej? Czemu nie jest uproszczona? W dużych przedstawieniach to nie przeszkadza, problem pojawia się przy zmniejszeniach. Orzeł Biały de facto jest w druku orłem czarnym, z racji mnogości szczegółów czarnego rysunku. Jedynie stosowany do tłoczenia, suchy tłok, jest rzeczywiście biały, tyle że biały na bieli papieru. Zastanawia mnie brak w obiegu wersji dającej lepszy efekt bieli orła na apli, czerwonej lub czarnej w wersji faksowej . Mamy więc taki oto obraz:
W dużym zmniejszeniu orzeł traci niestety na czytelności i robi się delikatny jak babcina koronka.
Zacząłem kombinować i sprawdzać to uproszczone podejście. Może uproszczenie rysunku pozwoli uzyskać wersję odpowiednią do umieszczania na apli czerwonej i dającą wizualnie adekwatność miana Orzeł Biały? Nie jest to wbrew pozorom wcale takie trudne, co widać w szkicu poniżej.
Otóż wystarczy pozbyć się czarnego obrysowania kształtu, nieco podrasować i mamy wersję dużo lepiej znoszącą duże pomniejszenia, a i czytelniejszą, poprzez brak owej obwódkowej czerni tłamszącej biel. Może też ta wersja byłaby lepsza do ukształtowania nowej wersji linearnej?
W sumie, porównując obie wersje,wygląda to tak:

Nasz problem nieco przypomina podobny, z jakim zmagają się nasi sąsiedzi. Co prawda Czesi mają bardziej kłopot z kolejnymi wersjami kształtu ich herbowego lwa, ale i odwagę by proponować rozwiązania o których u nas jakoś nikt nie tylko nie pomyślał, a i bałby się posądzenia o obrazę symboliki. Prace studyjne Tomáša Brousila, znanego typografa, co ciekawe w tymże nr 37 kwartalnika 2+3D jest z nim wywiad, idą w stronę ostrej stylizacji i maksymalnie uproszczonej formy.

Mnie się to podoba choć i w wypadku lwa i orła, tak tak, oni maja i orła, trochę zastrzeżeń mam do kształtu samej głowy. Próbę nowego, spikselowanego, spojrzenia na godł0 podjął również Pavel Jedličky

Obie te próby, prezentowane za portalem Font.cz, uwspółcześnienia pokazują, że bać się nie ma czego i heraldyczne godła mają szansę być nie tylko nowoczesne, ale i nowe formy nie wywracają do góry nogami samego kanonu heraldycznego, no, może trochę. Choć w wypadku naszego godła to już nie jest tak istotne, jako że nasz orzeł od początku był z heraldyką na bakier.
Te czeskie, jak i inne, próby unowocześnienia formy heraldycznej, na przykład przy okazji tworzenia spójnych identyfikacji władz państwowych, tak Niemiec, jak i Holandii czy Hiszpanii, pokazują nie tylko że formę figur heraldycznych można traktować bardziej współcześnie ale i wykorzystać zarazem takie prace do wypracowania jednorodności wizerunku urzędów państwa, tworząc i księgę herbu i spójną identyfikację jednocześnie.
Idąc dalej tym tropem, można by się było pokusić również, czy może równocześnie, o wprowadzenie jednolitej identyfikacji naszych ministerstw. Sprawa z pozoru tylko jest prosta, jednak chyba warto byłoby takie działania podjąć, zamiast fundowania sobie kolejnego znaku promocyjnego kraju i pozostawiania niesprzątniętego obejścia na przyjazd gości.
Przykładowo, bo koncepcji może być bardzo wiele, wykorzystując własną próbę uproszczenia rysunku orła, prezentuję jak mogło by to teoretycznie wyglądać, na przykładzie papeterii tylko.

Propozycja jest skompilowana na szybko i jak to ze szkicami bywa niedopracowana, bardziej to ogólna idea niż konkret. Kroje spod palca wzięte aby porównać szeryfowy z jednoelementowym.
Posłużyłem się w tych moich szkicach kolorem Pantone 193, o wartościach CMYK 3/100/75/13, jednym z wymienianych przez Agatę Kwiatkowską-Lubańską, w jej artykule o barwach narodowych „Jaki CMYK twój?” (2+3D nr 37). Moim zdaniem byłby to kolor najlepszy. Była by też, wraz z jego użyciem, łatwa odróżnialność naszej czerwieni od ichniejczerwieni, np. Monako czy Indonezji, co już samo w sobie jest dużym plusem.
Co mi sie jeszcze, przy okazji takiego opracowania, marzy? ano marzy mi się taki drobiazg – nowy krój pisma, opracowany specjalnie na te potrzeby. Mamy ku temu i siły, w postaci dobrych typografów, i niejakie doświadczenia w tym względzie, vide krój województwa śląskiego Silesiana, więc z tym akurat problemu nie widzę. Pozostaje oczywiście chęć do podjęcia się takiego wyzwania po stronie władz i zmiany naszego państwowego wizerunku.
Jednak, jako ze trochę już żyję i mam świadomość oporności materiału, to i zbytnim optymistą w tej kwestii nie jestem. Również dlatego że przecież każde ministerstwo to jak udzielne księstwo, z własną identyfikacją, co można pooglądać i w moim tekście „Państwo jak korporacja cz.2”, jak i w artykule Tomka Budzynia w 2+3D. Nasze najsiejsze wygrywa, a na dodatek „się przyzwyczailiśmy”, no bo już inź. Mamoń w Rejsie, mówił że podoba nam się to co znamy. Fakt, nieznane zawsze budzi lęk. Co prawda i na ten indywidualizm księstw można by radę znaleźć i przydzielić każdemu jego własny kolor…. Już widzę oczami wyobraźni te międzyresortowe uzgodnienia… komu jasno zielony, kto wyszarpie granat dla siebie i czemu ja mam mieć fiolet jak lubię pomarańcz…

Tyle tylko, że to obdzielenie i kolorystyczne rozdzielenie zapewne sprawy i tak nie popchnie do przodu, nie spowoduje cudu, w postaci opracowania jednolitej identyfikacji wszystkich jednostek rządowych, bo jest i element istotny w tym całym układzie, nie do przecenienia – 4 lata kadencji i wybory. Na ile istotny to argument widać po pracach Olinsa, nad znakiem i strategią promocyjną Polski, zawieszonych wraz nadejściem nowego rządu PiS. Nie mógł się dogadać, co dziwne nie mógł znaleźć wspólnego języka z ekipą, która szermowała patriotyzmem i symboliką, wywijając nią na wszystkie strony i zamierzając nakazowo zrobić z nas patriotów. I można by przejść nad tym do porządku dziennego gdyby nie fakt, że zawisły również wtedy na kołku prace nad poprawieniem samej symboliki państwowej i ustawy o niej. Władza się zmienia i widzenie spraw również. Brak ciągłości. Po to więc by cokolwiek w tym względzie ruszyło potrzebny byłby raz konsensus, naszych ukochanych polityków, w tym względzie, a dwa konsekwencja w realizacji i wdrażaniu. A ze to mozołu dużo a medialność żadna, bo ani nie powstanie w miesiąc, ani pochwalić się że „to tylko dzięki nam”, ani wstęgi przeciąć przed kamerami, to i pewnie zostanie jak jest. Bo co prawda źle jest, ale…. Za soc mawiało się że najtrwalsze u nas są prowizorki. I pod tym względem nic się nie zmieniło.
No to do następnego pisania na ten sam temat….
Dla ciekawych spis moich pisanin w temacie symboliki narodowej etc.:
2006
Barwa flagi
Która flaga?
Jaka korona w godle?
2007
Zostaje prowizorka z symbolami
Flaga czy bandera?
2008
Państwo jak korporacja cz.1
Państwo jak korporacja cz.2
Wełniana biel
2009
Nakazowy patriotyzm
Prezydent bez godła
Zrzędzenie listopadowe
Raz orzeł, raz herb
2010
2+3D i orzeł
2011
………….?
PS Więcej o herbie RP na stronie projektu Orli Dom.
design heraldyka identyfikacja Polska
Tagi: 2+3D cmyk godło heraldyka herb identyfikacja
komentarzy 16
Polska jest kobietą
4 września 2010Przypomniało mi się, nie wiedzieć czemu, wdzięczne hasło Partii Kobiet – „Polska jest kobietą”, swoją drogą dziwne że mężczyźni nie mają swojej partii… Ale, ale, ja nie o partiach a o haśle, które jak tylko się przypomniało, to nabrało zaraz kształtu, w mojej głowie. A że bawiąc się typolicami zasmakowałem widać, to i efekt wyszedł taki

A że kobieta zmienną jest, to i lica obleka w miny różniaste…

i jak jej nie kochać :)
PS przecinek + średnik i… „ach te oczy…”
Polski Air Force One
30 maja 2010Pojawiła się ciekawa i, moim zdaniem, cenna inicjatywa – „samolot dla Prezydenta”.

ilustracja ze strony darnarodu.pl
Pomysłodawcy, Maciej Bielaczyk i Mirosław Marek z Poznania, na specjalnie stworzonej stronie darnarodu.pl piszą tak:
DAR OD NARODU – SAMOLOT DLA PREZYDENTA.
Impulsem tej idei był oczywiście wypadek samolotu prezydenckiego. To swoiste, niesamowite wyciszenie, zjednoczenie w obliczu tragedii jakie nagle zmieniło naszą rzeczywistość. Ponadto, dyskomfort, jaki odczuwamy wiedząc, że Prezydent Polski korzysta z bardzo zaawansowanych wiekowo i technologicznie maszyn. Dlaczego teraz? Jest to jedyny czas w dziejach naszego kraju, w którym urząd prezydencki jest de facto pusty (pełniący funkcję Marszałek Sejmu wykonuje ją jedynie tymczasowo i w zastępstwie). Nie ma zatem bezpośredniego w danym momencie powiązania Urzędu z osobą. Wiadomym przecież jest, że nie wszyscy głosujemy na jednego kandydata. Każdy z nas ma prawo do swoich sympatii politycznych. Jednakże Instytucja Prezydenta ogniskuje w sobie dostojeństwo całej Rzeczypospolitej. Uważamy zatem, że rozpoczęcie działań o tak ponadczasowym charakterze, właśnie w tych dniach jest najbardziej słuszne, a działanie wspólnotowe po raz kolejny dać nam poczucie jedności.
Ten Dar może stać się wizytówką naszą i naszego kraju na wiele lat. Może zbudować podobne pozytywne odczucia. Wspólnie możemy współuczestniczyć w tym wyjątkowym dziele, takimi się stać.
Ciekawa i cenna bo z jednej strony – nawiązująca do obywatelskich zbiórek na szczytny cel z okresy międzywojennego, z drugiej zaś będąca ewenementem na skalę światową, nikt jeszcze na takie coś nie wpadł, a więc dająca poprzez swoją wyjątkowość duże pole do promocji Polski. Inicjatywa godna poparcia z prostego powodu – po wieloletnich narzekaniach na stan rządowych samolotów, przepychankach o latanie, a wreszcie katastrofie, jest szansa na podarowanie Panu Prezydentowi, niezależnie kto tym prezydentem zostanie, teraz czy w przyszłości, samolotu do jego własnej dyspozycji. Taki Polski Air Force One, najlepszy z możliwych i najlepiej wyposażony. Wbrew pozorom nie jest to nierealne marzenie, ani wymagające ogromnych poswięceń obywateli.
I jeszcze jeden dodatkowy cytat-deklaracja pomysłodawców, dla wszystkich wietrzących przekręty:
Nie my mielibyśmy gromadzić pieniądze. Naszym celem jest zbudowanie podwalin dla tej idei, posianie ziarna. Resztą powinien zająć się społeczny organizm urodzony wtedy, kiedy Polacy wesprą ten pomysł.
Nie wiem jak Wy, ja w to wchodzę, choćby po to, by pokazać, że mam dość tego ciągłego machania szabelkami, dzielenia na lepszych i gorszych Polaków, czy ciągłych obietnic bez pokrycia, raz możemy coś zrobić sami, bez oglądania się na polityków i partie, bo Polska to my.
Na marginesie
Może warto także, zanim inicjatywa nabierze realnych kształtów, pomyśleć o projektach obrandowania tej ekstra prezydenckiej maszyny. Wszystko dzieje się na zasadach bezkosztowych zatem i ewentualny „oddolny „konkurs” nie powinien być w jakikolwiek sposób ograniczony, ale też „pro publico bono” – bez nagród, zaś jury stanowiliby wszyscy wpłacający datki na ten szczególny dar – prezydencki samolot.
Pomożecie?
