50-lecia UE – wygrał Polak

17 października 2006

Nieoceniony Robert Drózd podrzucił mi newsa.

Nie wiem Andrzeju czy widziałeś niusa o Polaku który wygrał konkurs na
logo 50-lecia UE. http://wiadomosci.onet.pl/1419484,12,item.html

Jakoś umknęło to mojej uwadze w nawale pracy, a rzecz naprawdę godna odnotowania. Po raz kolejny Polak zdobywa laury na międzynarodowym konkursie projektowym.

23-letni student Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu Szymon Skrzypczak wygrał konkurs na logo Unii Europejskiej – ogłosiła Komisja Europejska.Jego praca – hasło: „Together since 1957” (Razem od 1957 roku) – ułożone z kolorowych liter, odwołujących się do alfabetów różnych języków państw unijnych stanie się oficjalnym znakiem rozpoznawczym przyszłorocznych obchodów 50. rocznicy podpisania Traktatu Rzymskiego.

logo Szymona Skrzypczaka - 1 nagroda

nagrodzone logo.

Tylko gratulować, co też niniejszym czynię – Szymon, Gratuluję w pełni zasłużonego zwycięstwa. Nagrodzona praca jest naprawdę bardzo dobra i odbiegająca na plus od reszty finalistów. Wszystkie finałowe prace można obejrzeć tutaj http://ec.europa.eu/avservices/50/index_en.cfm Mam nadzieję, że o Szymonie jeszcze usłyszymy dużo dobrych wieści

Ciekaw reakcji, na ten fakt, zajrzałem w komentarze. Jak to u nas – piekiełko polskie musi udupić, a jako ze z ocenami merytorycznymi sobie nie radzą, to sru ogólnikiem i fajnie. Oto kilka z nich, proporcja wypowiedzi 6:1: Zapewne w międzyczasie proporcja będzie jeszcze gorsza.

Takie coś można zrobić w 2 minuty w zwykłym paincie nawet nie trzeba mieć zdolności plastycznych, nie mówiąc już o studiowaniu na ASP…
no ale należą się gratulacje że trafił w to co chcieli mieć…
~desko, 17.10.2006 15:37
ale czy to logo jest takie super? Bardzo sie cieszę, że chłopak z Polski wygrał konkurs, ale logo jest takie sobie. Chociaż w porównaniu do pozostałych rzeczywiście najlepsze.
~gabigabi, 17.10.2006 14:57
Ja również się ucieszyłem, gdy zobaczyłe onformację, że to Polak wygrał. Ale mina zrzedła mi całkowicie, gdy zobaczyłem to logo – gabi ma rację – raczej badziew. I nie twierdzę, że zrobił bym lepsze (gdyż nie mam jakoś ku temu zdolności), ale faktycznie – poziom tego konkursu był baaaardzo niski.
~x-bek, 17.10.2006 15:47
jest to potrzebne jak psu buty.
~bura suka, 17.10.2006 15:49
jako projektant logotypow powiem tyle, ze logo jest fatalne… poprostu i to jest obiektywna ocena, wlasciwie kazdy kto sie zajmuje zawodowo sprawami zw. z identyfikacja wizualna potwierdzi…
~projektant, 17.10.2006 15:12
za dużo czytasz za mało projektujesz logo doskonale oddaje istotę zadania postawionego w konkursie
~inny projektant, 17.10.2006 15:58

Jak widać Stańczyk miał rację – lekarzów ci u nas najwięcej. Im mniej wie tym lepsza recepta. Im bardziej anonimowy, tym odważniejszy w sądach. Jeden jedyny, ktory zaprał glos sensowny, podpisujący się inny projektant, i tak utonął w tłumie negowaczy i madrali, na ogól nie majacych zielonego pojęcia o czym mówią, ot tak z czystej zawiści wypisujących bzdury. Jeden tak się zapuścił, jako fachowiec, ze z góry założył wlasną nieomylność oceny, którą potwierdzą inni – ja nie potwierdzę, ta,k jak cytowany inny projektant, mogę powtórzyć logo doskonale oddaje istotę zadania postawionego w konkursie.


Która flaga – odsłona II

14 października 2006

Przy okazji małego testu, o fladze, na forum Goldenline rozpętała się mała burza. Pan Tomasz Mogieła zarzucił mi wprowadzanie w błąd i błędną interpretację Ustawy – nasz dyskurs można poczytać tutaj

Aby jednak nie pozostawiać wątpliwości, w tym względzie, warto zasięgnąć opinii poważnej instytucji, odwołam się zatem do raportu NIK z kwietnia 2005 r.. Najwyższa Izba Kontroli badała zgodność używania symboli państwowych z regulującą to Ustawą, przedstawiając wyniki w postaci ” Informacji o wynikach kontroli używania symboli państwowych przez organy administracji publicznej”. Raport wielce interesujący w całości, tutaj pozwolę sobie przytoczyć dwa krótkie fragmenty tyczące flagi państwowej.

Na stronie 17 czytamy:

„Kolejnym problemem jest posługiwnie się flagą państwową z godłem przez podmioty do tego nieuprawnione. Zgodnie z ustawą są dwa wzory flagi państwowej. W myśl art. 7 ust. 1 pkt. 6 ustawy o godle, flagę państwową Rzeczypospolitej Polskiej (czyli określoną w art. 6 pkt. 1), podnoszą organy administracji rządowej i inne organy państwowe. W art. 8 natomiast, zostały wymienione podmioty uprawnione i zobowiązane do podnoszenia flagi państwowej z godłem (czyli określonej w art. 6 pkt. 2). Należy przyjąć, że intencją ustawodawcy było ścisłe rozgraniczenie podmiotów uprawnionych do używania flagi z godłem i bez godła. W przeciwnym wypadku art. 8 i 9 byłyby zbędne.”

strona 40 /skróty moje/

„Obowiązek podnoszenia flagi państwowej (bez godła) został nałożiony na organy władzy państwowej oraz polskie statki żeglugi śródlądowej.
(…) Ponadto ustawodawca dopuścił również możliwość umieszczania flagi państwowej bez godła w innych miejscach niż wymienione w ustawie.
(…)
Flaga z godłem została wprowadzona przez Sejm w 1919 r. z wyłącznym przeznaczeniem dla przedstawicielstw dyplomatycznych oraz jako bandera morska. Rownież Komisja Heraldyczna stoi na stanowisku, że „podnoszenie lub wywieszanie flagi z godłem przez inne podmioty niż wymienione w art. 8 jest nadużyciem. Z kolei art. 9 ust. 1 utożsamaia flagę państwową z godłem RP z banderą podnoszoną wyłącznie przez polskie statki morskie. Stąd podnoszenie tej flagi na innych statkach niż morskie jest również nadużyciem.””

Jak widać problem, z obu flagami, istnieje. Nie tylko sprawia kłopot obywatelowi, ale i urzędom, skoro NIK na zbadanych 13 jednostek administracji państwowej i samorządowej, aż 11 przyznała ocenę negatywną, w odniesieniu do używania flagi państwowej, oraz 8 w zakresie używania godła.

Osobną kwestią jest niespójność i niejasność wielokroć nowelizowanej ustawy, również podniesionych przez NIK w Informacji, jak choćby używanie godła państwowego. Zamierzam więc temat kontynuować. Może warto abyśmy naprawdę znali nasze własne symbole państwowe, także w niuansach.

PS Więcej o herbie RP na stronie projektu Orli Dom.


Brak szacunku do cudzej pracy

11 października 2006

Odsłona I

Projektując logo mam także do czynienia z wieloma innymi projektami „użycia” tegoż. Jednym z najbardziej niezrozumiałych dla mnie jest projekt layoutu strony klienta. Konkretnie problem jaki pojawia się PO zaprojektowaniu strony. Nie idzie tu o wymyślności i bajery techniczne, trudne do zrealizowania po stronie programisty. Problem stanowi minimalizm moich projektów i oszczędność operowania środkami. Zawsze po stronie programistycznej pojawia się, nie wiedzieć czemu, nieodparta chęć „dosmaczania”. Tu trójwymiarowa ikonka, tam obrotowe logo, menu z klawiszami choć miało ich nie być. Zapędy upiększania projektu wbrew założeniom. Jednocześnie taki spec od kodowania ma problemy z wyrównaniem bloków tekstu w poziomie, równe odległości między obrazkami są tylko w projekcie, jemu jakoś nie chcą wyjść. Słyszę wtedy wyjaśnienia – web rządzi się swoimi prawami. Te „swoje prawa” to w większości strona techniczna, a nie grafika czy kompozycja, tu różnicy nie ma.

Przykłady? Przy jednej tylko stronie koder nie umiał wyrównać w poziomie menu z zawartością środkowego łamu. Nie umiał zrobić identycznych świateł między fotami – dlaczego możesz zobaczyć klikając na mniejsze fotki. Musiał dołożyć swoje ikonki 3D języków, a… co będę wyliczał.. Przy innej powstał problem dodawanych przez kodera, na siłę własnych ozdóbek, zresztą obraził się i w efekcie i tak wepchnął klientowi swoją wersję.

Rozbraja mnie takie stwierdzenie – Za to spotkałem się z layoutami, których realizacja jest nieefektywna – zajmuje za dużo czasu a ostateczny efekt w różnych przeglądarkach jest zbyt nieprzewidywalny. Co ma z tego wynikać? ułatwiać sobie pracę za wszelką cenę?. Ja nie tłumaczę klientowi ze jego praca zabrała mi 2 m-ce choć zakładałem 2 tygodnie. Ma być dobrze zrobione i już, nawet jakby trwało pół roku. Efektywność mierzona kilometrami kodu czy jego prostotą ? A może efektywność jako sprowadzenie projektu na poziom własnych umiejętności, a może efektywność mierzona „czy mi się opłaca? od tego jest kalkulacja przed rozpoczęciem pracy. Chyba że ta kalkulacja idzie takim oto torem myślenia – powiem X, a potem się zobaczy, byle zechciał zamówić. Zastanawiające, w przywołanym cytacie jest hasło nieprzewidywalności – czyżby nie wiedział jaki będzie rezultat końcowy własnej pracy?.

Z perspektywy kodera problemem jest to, że o ile graficy znają się na typografii czy estetyce, to nie mają pojęcia o tym, że strona to medium żywe, które może być uruchomione na dziesiątkach urządzeń, w różnych rozdzielczościach, w przeglądarkach o różnych możliwościach i problemach. I trzeba kod tak opracować, by działał sensownie na wszystkim. Stąd często pojawiają się uproszczenia w stosunku do grafiki wyjściowej. Gdyby to wiedzieli i potrafili koderzy byliby zbędni. Ciekawie jednak brzmi to upraszczanie grafiki w zestawieniu z podanym wyżej przykładem niedorobek w stosunku do projektu. A co do medium żywego każde użycie jakiegoś elementu, lub narzędzia, musi mieć uzasadnienie. Dodawanie kwiatka do kożucha ma sens, co najwyżej, 8 marca. Pchanie gdzie się da flasha, animacja, 3D, i co tam jeszcze kto chce, tylko dlatego ze akurat koder je opanował, i bardzo jest z tego dumny, to zadne uzasadnienie. Gdyby chociaż upraszczał, pół biedy, on na ogół musi dodać, ubarwić, ożywić i to dokładnie nie to i nie tam gdzie należy. Odpuszczając sobie głupoty typu wyrównania, krój czy wielkość świateł. Zdaję sobie sprawę że najłatwiej zatuszować takie rzeczy bajerami, które skutecznie odwracają uwagę. Gorzej że odwracają uwagę nie tylko od jego błędów ale i, co gorsza, od treści oferty klienta. I tak cała para w gwizdek. Pieniądze wydane, efektu brak.

Kolejne hasła obronne, którymi często gęsto szermują koderzy – użyteczność interfejsów i dostępność stron, czego ponoć nie rozumieją graficy, którzy „nie wyrośli na webie”. Tymi co wyrośli są w zdecydowanej większości tzw. graficy komputerowi bez żadnego przygotowania graficznego a jedynie przeszkoleni w obsłudze programów. Jaki to daje efekt? czytam na forach o wyższości jednego programu nad drugim. Takie dyskusje o wyższości ołówka automatycznego nad zwykłym. Nie znajduję za to dyskusji o kompozycji, o myśleniu nad tym co się robi, w jakim celu i co możemy tym uzyskać. W takim ujęciu użyteczność i dostępność jest pustym hasłem,. to co klient chce osiągnąć poprzez stworzoną witrynę miast być na 1 miejscu spada na koniec listy ważności. Użyteczność i dostępność to nie funkcje same dla siebie.

Praca kodera nie jest łatwa. Programista ma określone środowisko, grafik w pewnym stopniu też ma określone środowisko (oczywiście, szersze – musi wiedzieć np jak jego logo będzie wyglądało w druku itp). Dobry koder – nie. To koder nie wie? nie potrafi przewidzieć jak to będzie w sieci? Tragedia. Projektując dla weba ściśle współpracuję z klientem i muszę wiedzieć dokładnie, co i jakimi sposobami chcemy osiągnąć, a koder nie wie.

Problem nie dotyczy jednego projektu layoutu i jednego kodera. Inne moje projekty miały podobny stopień skomplikowania i podobne problemy, choć robili je różni koderzy i raczej nie amatorzy. Poza wytłumaczeniami że się nie da bo użyteczność, bo kod, bo…, Najczęściej słyszałem – bo tak się nie robi lub inni tak nie robią. Dobił mnie koder, który zaserwował takie oto dictum – CSS jest tylko do ustawiania stylu menu i tekstu. No to widać, jako laik, wiem więcej, swoje strony oparłem na CSS szerzej, również ich strukturę.

Leonardo da Vinci wiedział co mówi – prostota to najwyższa forma złożoności.

Dla jasności – jestem otwarty na wszelkie uwagi i propozycje poprawek. Jestem gotów rozważyć każdą i wprowadzić zmiany, jeden warunek – przyniosą korzyść. W końcu nie jestem nieomylny. Trudno jednak brać pod uwagę hasła bez pokrycia, czy argumenty bo tak powinno być i już. Rozumiem też, że mogę mieć takie szczęście znajdowania nie tych co trzeba, ale ja ich nie znajduję, znajdują ich klienci weryfikując portfolia. Więc wszyscy mamy takie szczęście? Jeden z obrażonych ciężko, moimi korektami, koderów był łaskaw zastosować wobec klienta zwykły i podły szantaż – albo bierze co mu zrobił albo nada w środowisku i nikt mu tego nie zrobi. Wcześniej usłyszałem, ze wie lepiej bo 5 lat prowadzi firmę i nikt się nie skarżył.

Odsłona II

Sądziłem że to taka „przypadłość” zestresowanych pono informatyków, aliści rozmawiając ostatnio z klientem o gadżetach zobaczyłem wyzej opisany problem i na tym polu. Studio gadżeciarskie otrzymało przykładowe projekty nadruków na długopisy, kubki i pen drive i co? Ano wymyślili własne. Co im będzie obcy grafik wpychał. To że długopis ma nieco inny kształt nie przeszkadzało zastosować mój projekt, kubek nie różnił się kształtem ani na jotę, to samo pen drive. Widać jednak przemożna siła pokazania że mają swojego „grafika” zwyciężyła. I co w efekcie wyszło – ano umieszczenie rozdzielnie sygnetu i logotypu na pen drive w taki sposób by sygnet, umieszczony na części zwanej zatyczką,( którą najczęściej się gub) i poddany był wycieraniu podczas użytkowania . W długopisie sygnet, też rozdzielony z logotypem, wywędrował na najbardziej wrażliwe na ścieranie miejsce – prztyczek do otwórz-schowaj. Na kubku miast zaprojektowanego sygnetu ze skrótem nazwy umieścili pełne logo, na dodatek na boku a nie na środku. Ręce opadają.

Zastanawia mnie ten brak szacunku do cudzej pracy.

Jak firma mająca dbać o swój wizerunek i budować go jak najlepszym ma to robić? Jak mając zaprojektowany system identyfikacji konsekwentnie go stosować?


co z tymi flagami ?

6 października 2006

Najpierw Pan prezydent jeździ z flagą Indonezji, zamiast polskiej, na samochodzie. Odwróciło się pomyłkowo. Pomyłka, niewiedza jak wygląda flaga własnego kraju, pośpiech – co za różnica? Chyba w Kancelarii jest ktoś obeznany i może dopilnować. takiego drobiazgu? moim zdaniem dość istotnego.

Teraz kolejne potknięcie na wysokim szczeblu – flaga czeska przy wizycie szefa rosyjskiego MSZ. Obie raczej trudno pomylić, trochę jednak się różnią.

flaga Czech i flaga Rosji

Poseł Cymański sprowadza to do wymiaru lapsusu – Sprawa z flagą nie powinna się wydarzyć, ale przez zainteresowanych została przyjęta z humorem, i to jest najważniejsze – mówi.

OK, raz to może lapsus, ale dwa? i to przy tak charakterystycznych i znanych flagach? Az się boję pomyśleć co może się zdarzyć przy wizycie delegacji z jakiegoś mniej znanego kraju. Może warto zatrudnić umyślnego, by pilnował takich drobiazgów…


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy

  • Tagi