nie winna dyskusja
3 października 2016Uczestnicząc na różnych forach graficznych w dyskusjach coraz częściej trafiam na najzwyczajniejsze chamstwo w wypowiedziach uczestników. Pomijam tu ataki ad personam, choć i w nich bluzg zastępuje argumenty. Bardziej razi rynsztokowe słownictwo „fachowców”, bluzg i agresja, na ogół ludzi bardzo młodych, zaczynających dopiero drogę zawodową. Nie wiem czy to taka moda „na chama”, czy też to swoista „siła przebicia” – jak nie umiem dyskutować, to chociaż poobrażam bluzgiem.
Aby nie być gołosłownym prezentuję zapis dyskusji, z dziś, na grupie facebookowej, z udziałem, jak się okazało, nekrofila (R). Dyskusję już usunięto, na szczęście dla tegoż nekrofila (R), który zapomniał był, iż słowo raz rzucone w necie nie tak łatwo znika i świadczy o nim długo, czy chce, czy nie chce.
A zaczęło się niewinnie:

Dlaczego użyłem określenia „nekrofil”? No cóż, moja ś.p. Mama zmarła wiele lat temu i tego typu odzywki zwykłego chama, o Niej, są po prostu nie do przyjęcia. I nie, nie pisał tego facet ukryty pod jakąś ksywką, jak najbardziej pod swoim własnym imieniem i nazwiskiem.
wyprawa po pierniki
29 sierpnia 2016Pojechałem Ci ja na jednodniową wycieczkę, z wnukiem, do Torunia. Bo pierniki i oczywiście krzyżaki go interesowały bardzo. Nieco to męczący wypad, za mało czasu na wiele rzeczy, ale pierników pojedliśmy, nie wspominając o pysznościach obiadowych w Pierogarni. Przyznam, że ostatni raz byłem w Toruniu bodaj około roku 1970, nie liczę tu kilkukrotnych przejazdów przez miasto i przesiadek na toruńskim dworcu PKP. Wypiękniało miasto niebywale. Przy okazji zauważyłem wiele drobnych detali, które mi się spodobały, to i je prezentuję.
Ot, choćby takie popiersia na murze, robiące atmosferę.



Wrocław ma krasnale a Toruń popiersia, i figurki na parapetach. Tak się wzmacnia wizerunek miasta. W ten klimat wpisują się też wiszące na latarniach herby.

A to już bruk miejski, oczywiście z herbami.

W klimaty wpisują się też miejscami szyldy.


Niestety są i takie, które psują widok. Przyznacie, że to dość paskudne zestawienie.

Trafiłem też na przypadek tablicy urzędowej, jak znalazł do mojego opracowania „Orli Dom – Księga tablic urzędowych”.

A na koniec ciekawostka, znak widzieliśmy, nad ruinami krzyżackiego zamku. Fotka nieco kiepska, źle znak chyba widać.

Tylko nie wiem, to plus, czy krzyż to.
Następnym razem mam już zabukowane przez wnuka dwa dni, na spokojne spożycie większej ilości pierników i spokojne poszwędanie się po starówce.
estetyka misia i koszmarka
19 sierpnia 2016Pisanie o nowych logosach promocyjnych z konkursów organizowanych radośnie przez gminy, wsie i miasteczka staje się pomału pisaniem o koszmarkach. Tym bardziej im mniej w tym wszystkim jakiejkolwiek promocji czegokolwiek. Ot, takie działania pozorowane ku samozadowoleniu władz terytorialnych, z wybieraniem misia (mi się podoba). Niestety zalew tego typu produkcji trwa i nie widać końca. I nikomu z decydentów, a jednocześnie organizatorów tychże konkursideł, nie przyjdzie do głowy zastanowienie nie tylko po co, dlaczego i do czego ten logos im potrzebny, ale, co gorsza, brak zastanowienia co właściwie jest wyjątkowego, odróżniającego (od innych) na ich terenie, wartościowego, czym możemy się chwalić.
Najnowszy znak promocyjny gminy Sompolno jest kolejnym przykładem takiej właśnie radosnej działalności promocyjnej bez zastanowienia i pomysłu gminy na siebie.

Nie ma co prawda słoneczka i rzeczki, za to jest jabłuszko. Czy gmina jest największym zagłębiem produkcji jabłek? Nic na to nie wskazuje. Ot z nadesłanych na konkurs 5 projektów wybrano misia i ten miś będzie teraz straszył do kolejnej zmiany władzy. A może dłużej. Wtykany naturalnie bez ładu i składu gdzie, i na co się da, byle dużo. I nieważne, że się innym może nie podobać, ważne, że nam się podoba. Bo jak napisał pewien redaktor, pewnej lokalnej gazety, o innym logosie: „cieszyć się należy z negatywnego szumu w sieci, bo to darmowa promocja”.
Nie piszę nic o poprawności projektowej tego logosa, bo śladu jej nie znajduję.
Estetyka misia i koszmarka rządzi.
produkt polski?
12 sierpnia 2016Znaków „produkt polski” mamy spory zbiorek. Wszystkie te, prezentowane niżej za Google, znaki są naturalnie nieoficjalne, a właściwie mówiąc nie są urzędowe.

„Produkt polski” to oczywiście znak promujący produkty wewnątrz kraju, odpowiednik eksportowego „made in…”, chociaż ten eksportowy wcale nie musi mieć dokładnie takiego sformułowania, pisałem o tym pięć lat temu, przy okazji prezentacji francuskiego znaku – „Made in”. Pisałem też o potrzebie stworzenia jednego znaku promującego polskie produkty.
Minęło sporo czasu i urzędnicy postanowili to w końcu unormować, o czym donosi portal NaTemat.pl. Tomasza Molgi w artykule pt „Ale się urzędnicy postarali. Ten profesjonalny znak „Produkt Polski” będą mogły wykorzystywać zagraniczne firmy” http://natemat.pl/187243,ale-sie-urzednicy-postarali-ten-profesjonalny-znak-produkt-polski-beda-mogly-wykorzystywac-zagraniczne-firmy pisze tak:
Niestety, jak wynika z artykułu, jak przemyślanego pomysłu nie było, tak nie ma na promowanie naszych wyrobów. A to co właśnie wprowadzono nie jest ani odkrywcze, ani dobrze zrobione.
fot z NaTemat.pl
Gorzej, jest to po prostu paskudnie sklejony logos, jak by urzędnik sam uczył się robienia logosów w pracy, między przekładaniem papierków z prawej strony biurka na lewą. Po prostu logosowy koszmarek. Na dodatek, porównując projekt z już istniejącymi na rynku znakami, prywatnymi, można by się pokusić o postawienie zarzutu plagiatu. Choć to może być niezły łańcuszek plagiatowy, kto z kogo i kiedy.
Na dokładkę, ten „elitarny” znaczek będą mogli umieszczać producenci zupełnie nie polscy, bo definicja tego, kto może go umieszczać, jest dużo szersza niż wynika to z dyrektywy UE.
„Z takiego oznaczenia będą mogły korzystać tak firmy polskie, jak i zagraniczne. Mówiąc obrazowo: klient stojący przed sklepową półką będzie miał do wyboru wyprodukowane z polskiego mleka jogurty zarówno międzynarodowej korporacji o niemieckim kapitale, jak i lokalnej, polskiej spółdzielni mleczarskiej. Na obydwu znajdzie taki sam znaczek używany z błogosławieństwem polskiego rządu.” Piotr Trudnowski, Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego
Fajnie jest. Po co komu projektanci, sami se zrobimy kuku.
logo Polska
Tagi: logos Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi produkt polski
skomentuj