niebieskie brandowanie klienta
27 czerwca 2014Czy firma może narzucać klientom oprawianie składanych przez nich dokumentów w barwach firmy? Czy można własną identyfikacją wizualną, własną specyfikację kolorystyczną narzucić klientom do stosowania? Nie. To była by kompletna aberacja i nie zrozumienie co, dla kogo, i kto powinien takie opracowanie stosować. I nie trzeba do zrozumienia tego prostego faktu kończyć studiów wyższych. Ale okazuje się może lepiej tych studiów nie kończyć by nie zgłupieć.
Na Uniwersytecie Wrocławskim (firma) student (klient) by móc obronić pracę musi dostarczyć ją w odpowiedniej okładce. Odpowiedniej kolorystycznie (!), cytuję rzecznika Uniwersytetu Wrocławskiego Jacka Przygodzkiego, za TVN24.pl:
Szanowny Panie Rektorze Uniwersytetu Wrocławskiego, identyfikacja wizualna uczelni dotyczy działań tejże instytucji, a więc obrandowania wszystkich materiałów wydawanych przez tę uczelnię i za jej finanse. Dotyczy także pracowników uczelni, ale tylko w zakresie wykonywanych obowiązków. Student jest tu klientem i stawianie mu wymagań zgodności z identyfikacją wizualną uczelni jest co najmniej kompletnym nieporozumieniem i niezrozumieniem funkcji identyfikacji wizualnej.
Czytam kolejne wytłumaczenie, archiwistyczne, że prace są przechowywane 0 lat i łatwiej rozróżnić które z jakiego wydziału. Zgoda, łatwiej, ale to nie zmienia faktu, że za tę łatwość archiwizowania, sobie, winna płacić uczelnia, nie student. Bo to jej kolory, nie studenta.
A jeśli jeszcze, na dokładkę, owo nieuprawnione wymuszanie własnej kolorystyki firmowej wiąże się z jednym jedynym „oprawcą”, to to śmierdzi na kilometr. Tym bardziej, że w ustawie o szkolnictwie wyższym:
Bo nie ma i być nie może. Nawet pracownika można zmusić do noszenia uczelnianego krawata tylko w godzinach pracy, gdy reprezentuje firmę. Klienci mogą go nosić wedle widzimisie. I to ich święte prawo.
A co innymi dokumentami składanymi Uniwersytetowi Wrocławskiemu przez osoby/klientów nie związanych etatowo z uczelnią? Jak wymóg to wymóg, albo obowiązuje wszystkich i wszystkie składane dokumenty, albo jedynie wybranych.
Panu Rektorowi i rzecznikowi Uniwersyteu Wrocławskiego zalecam uważną lekturę na temat brandingu i identyfikacji wizualnej, w razie problemów służę pomocą. A przede wszystkim rozróżnienie co jest instytucją i kto jej klientem.
Wszyscy chcą mieć opracowania identyfikacji wizualnej, ale niewielu raczy się rzeczywiście zastanowić do czego i komu ona służy, jakie i dla kogo niesie obciążenia oraz jak szeroki jest zakres jej stosowania, pomijając fakt, że zagląda się do niej często jedynie po to, by znaleźć uzasadnienie dla tak bzdurnych tłumaczeń, jak wyżej.
identyfikacja
Tagi: identyfikacja wizualna niebieski Uniwersytet Wrocławski
komentarzy 5
korekta wczorajszego
20 czerwca 2014Puściłem wczoraj materiał o znakach 17 miast i zadzwonił Leszek Bielski, z korektą. Śledzi na bieżąco, więc wie co mówi, a jak mówi, to znaczy trzeba wprowadzić korektę. Bo właśnie zmienił się znak promocyjny Sztokholmu. Niby to samo, ale nie to samo.
Było tak.

A teraz tak.

Znak został przeprojektowany przez studio EssenInternational, które opracowało wcześniej markę miasta Sztokholm i jest w tym samym stylu.
Przy okazji Leszek poinformował, że w wypadku Hagi miasto wycofuje się pomału, ale całkowicie, ze stosowania swojego znaku promocyjnego, o tego.

Wielkie dzięki Leszku, za podpowiedzi.
herb, marka, logo
19 czerwca 2014O znakach miejskich pisałem wielokrotnie, wystarczy zajrzeć w zakładkę „miasta” , pokazywałem przykłady polskich produkcji, znaków promocyjnych całkowicie oderwanych od herbu. Pokazywałem też przykładów zagraniczne – Amsterdam i Erfurt gdzie znak stosowany na co dzień, przez władze miejskie, jest ściśle powiązany z herbem, wynikający z niego, co znakomicie załatwia sprawę.
Mówiąc szczerze nie mam nawet pretensji do grafików, że powstają ,znaki promocyjne całkowicie odcinające się od herbu, bo to właśnie znaki promocyjne, do jakichś strategii miejskich, które niestety w wielu wypadkach, nie wiedzieć czemu zastępują w oznakowaniu herb. Po części zaś są to znaki projektowane sobie a muzom. O ile te pierwsze starają się mieć oparcie w tychże strategiach, o tyle te drugie są tak zwanym efektem „misia”, czyli zrobił co chciał a wybrali „bo się podoba”. Po drugie unikanie herbu stało się miejską modą, dziwaczną bardzo, a co za tym idzie na ogół w briefie pada „byle nie było nic z herbu”. Sam to przerabiałem w wypadku Elbląga. Trochę mi to wszystko przypomina promocję Polski i co i rusz kolejne znaczki pt. „jak najfikuśniej i jak najdalej od orła”. Taka moda, na szukanie nowych rozwiązań i nie zauważanie, że rozwiązania są pod ręką, ale, jak to określił pewien radny „herb to takie stare pierdoły z socjalizmu”. Czyżby?
Zobaczmy jak można prosto i sensownie, odwołując się właśnie do herbu miejskiego, rozdzielić funkcje znaków. Że nie jest to ani stare, ani tym bardziej socjalistyczny wymysł, można zobaczyć na przykładzie szwedzkiej stolicy – Sztokholmu i paru innych. To dobry kierunek i warto by miasta brały go pod uwagę planując stworzenie logo promocyjnego.
SZTOKHOLM / Szwecja

Są zatem w Sztokholmie trzy znaki:

Od lewej: 1/ oficjalny herb miasta Sztokholm, znak do celów reprezentacyjnych; 2/ znak marki miasta, oparty na herbie, do oznakowania urzędu miasta, i jego potrzeb, informacyjnych i promocyjnych i 3/ znak wyłącznie promocyjny.
Podobne rozdzielenie funkcji znaków mamy i w innych miastach.
ERFURT / Niemcy

AMIENS / Francja

DUBLIN / Irlandia

AMSTERDAM / Holandia

MADRYT /Hiszpania

SYDNEY / Australia

SEATTLE /USA
Tu mamy przykład tylko dwu znaków, przy czym zamiast herbu jest pieczęć miasta.

LIZBONA / Portugalia
HAGA / Holandia
PRAHA / Czechy
Tu wyjątek, nieco inna sytuacja, Praha ma co prawda trzy znaki, Herb wielki i herb mały oraz znak promocyjny, ale do oznakowania urzędu miasta używany jest właśnie ten ostatni.

BELFAST / Irlandia Północna, UK

BRISTOL / Wielka Brytania

MONTREAL / Kanada

A jak jest u nas?
WARSZAWA / Polska

KRAKÓW / Polska

A w Biuletynie Informacji Publicznej mamy taki patent.

ELBLĄG /Polska

Takie rozdzielenie funkcji trzech znaków, jak zaprezentowane na zagranicznych przykładach, to dobre również rozwiązanie. Szczególnie u nas, bowiem herby miejskie, jako znaki urzędowe, nie są objęte ochroną majątkową, nie można ich zarejestrować w Urzędzie Patentowym, w przeciwieństwie do marki miasta (znaki środkowe) opartej na odniesieniach do herbu. Aby jednak te wzorce działały prawidłowo konieczne jest precyzyjne rozgraniczenie funkcji znaków, zakresów ich działania.
linki: underconsideration.com, brandingsource.blogspot.com, underconsideration.com, dzineblog.com,
angelus sumienny
18 czerwca 2014z serii „znaki czasu” (a series of „signs of the times”)
angelus 23, czyli janioł klauzury sumienia / angel enclosure conscience

© Andrzej-Ludwik Włoszczyński, 2012. All Rights Reserved.
