teraz plagiat
16 lipca 2012Wszyscy znają znak Fundacji Teraz Polska. Program promocyjny działa pod tym znakiem od 1992, więc marka i jej znak są, jakby nie patrzeć, znane i uznane.

Autor: prof. Henryk Chyliński
Znak tak bardzo spodobał się firmie kurierskiej Kurier Polska, z Koszalina, że zapożyczyła go, sobie.

Wprowadzili nieco maskującego makijażu, jak lustrzane odbicie w poziomie, zaokrąglone zewnętrzne narożniki, zmiana proporcji, i jest nówka.
Mało, że to plagiat znaku Teraz Polska, to na dodatek podpięcie się pod renomę organizacji i sugerowanie iż firma ma jakiś związek z/ jest laureatem. Brzydko pachnie.
Ciekawe co na to prof. Chyliński i Fundacja Teraz Polska.
logo marka plagiat
Tagi: fundacja. Henryk Chyliński marka plagiat Teraz Polska
komentarzy 6
Kanada, to jest to!
15 lipca 2012Bardzo dobry przykład znaku promocji kraju.
Kanada zmienia wizualny styl promocji pod hasłem „Know Canada”. Nie ma klonowego liścia, zostały dwa paski z flagi. Te dwa paski spełniają rolę kadru, w którym prezentowane są charakterystyczne miejsca lub osoby, jak Pamela Anderson czy Graham Bell.



Rozwiązanie maksymalnie proste i efektywne, do zastosowania od filmu, plakatów, po gadżety a nawet pieczęć do paszportu.
To jest to!
Dla przypomnienia flaga Kanady.

Źródła:
www.font.cz, www.underconsideration.com, studio360.org
PS.
Tak dla porównania pasek-logo-collage promocyjny Polskiej Organizacji Turystycznej.

minimalizm do czytania
12 lipca 2012Tym razem minimalizm w wersji niemieckiej, na przykładzie zmiany znaku Petra Electric. Szerzej o tej zmianie przeczytacie na portalu Design Tagebuch.

Może nie do końca jest to dobry przykład, ale potraktujmy go, mimo to, jako przykład szerszej tendencji, panującej obecnie w projektowaniu. A właściwie tendencji najbardziej widocznej w przeprojektowywaniu znaków już istniejących. Tendencji jednocześnie najbardziej widocznej i odczuwalnej także dla klientów, z racji porównania z zakodowanym w pamięci starym znakiem.
Warto się zastanowić, czy przy okazji tego trendu nie ginie gdzieś ta wyłapywalna, na pierwszy rzut oka, charakterystyczność znaku . Czy nie zatraca się jego łatwa odróżnialność i czy się to wszystko nie ujednolica, jednak,w nowych projektach znaków w jedną, mało rozpoznawalną, masę literniczą ?
Wiem, można doszukać się niuansów w każdym z tych nowych minimalistycznych znaków, sprowadzonych coraz częściej li tylko do logotypu. Ale mam wrażenie, że sprowadza się to do niuansów czytelnych dla branży projektowej, jednocześnie nie wychwytywalnych, nie zauważalnych wręcz, dla szarego odbiorcy, operującego schematem porównawczym pary Arial/Times. Te niuanse mogą być, czasem są, genialne, jednak, w zestawieniu wielu znaków, z jakim styka się codziennie przeciętny obserwator, taki minimalizm zlewa się w jeden i ten sam „podstawowy” krój, czyli rozpoznawalny dla niego, zmienia się tylko ilość liter, tworzących kolejną nazwę do przeczytania. Kierunek, wyznaczony przez choćby Nike, zastąpienia nazwy symbolem, przywoływanej samorzutnie na jego widok w pamięci, zakodowanie zatem skrótu graficznego, jako działania mnemotechnicznego do zapamiętania tej nazwy, zostaje zaprzeczony. Więcej, zostaje dokładnie odwrócony. Teraz obserwator musi znak przeczytać. Wracamy do „literatury”.
Czy ta tendencja potrwa dłużej? Zapewne w firmach o ugruntowanej pozycji tak, natomiast w firmach młodych i dynamicznych raczej będziemy obserwować kolejne zmiany, wraz ze zmieniającymi się tendencjami projektowymi. Jednak, moim zdaniem, kierunek wyznaczony przez symbol Nike, minimalizmu formy graficznej, bez logotypu, jest łatwiejszy do zakodowania u odbiorcy i chyba bardziej mu przyjazny, przez to bardziej efektywny.
6 lat bloga
6 lipca 2012Ściągnąłem sobie bloga, w formie książki pdf, coby mieć wszystko razem, pod ręką, i się zadumałem. Sporo tego wyszło, 1600 stron a4, ale w końcu 630 wpisów i 3200 komentarzy musi trochę miejsca zająć. Jak by nie patrzeć minęło 6 lat tego pisaczenia, dokładniej 6 czerwca minęło.
Przeglądając tak sobie ten materiał dochodzę do wniosku, że niektóre teksty można wznawiać, zmieniając tylko datę, nadal są aktualne, jak nadal ważniejsze są działania pozorowane, niż te rzeczywiście potrzebne. Nadal liczy się efektowne, nie efektywne. Nadal skojarzenia wielu inteligentnych ludzi zatrzymały się na poziomie końca pleców a ocena fachowa na pilnowaniu ładnej krzywej Beziera. Jak było, tak jest, ogarniane standarcikiem myślowym, po najmniejszej linii oporu i permanentne zaklinanie rzeczywistości, że taką być musi, inaczej nie tyle się nie da , co nie należy odstawać od stereotypu. Nadal też nie wiedzieć czemu, publisia domaga się udziału w głosowaniach nad znakami, bo chce takiego, jak chce i już, ma być jak w wyborach miss mokrego podkoszulka. A kolejni zleceniodawcy brną w to, jak po maśle. Toż miód na ich serca, decyzja ogółu, nie ich wina, co masy chciały, to dostały i z głowy. Temat odfajkowany, zapisany w annały świetlanych dokonań, a wprowadzanie w życie jakiejkolwiek strategii już nie jest potrzebne. Tym bardziej, że wymaga pracy, takie wprowadzanie strategii, napocić się przy tym można zdrowo, ale i niezdrowo nadwyrężyć. Logowacenie postępuje, kwiatków do kożucha starczyłoby na niejedną łąkę, ale kożuchów niewiele, a i to część mole w szufladach zeżarły psiajuchy. Wchodzą kolejne znaki, z kolejnym szumem wuizualizacyjnym, jakby to one były najważniejsze, nie te strategie, lepsze czy gorsze. Może i są, w wielu wypadkach, nie wiem czy nie w większości, strategi żadnych nie ma, a znaki są i, jak wróżka różdżką cuda sprawiała, tak i one czego dotkną chwałę miastom i wsiom niosą, oczywiście ściągając a to pielgrzymów z gotówką na inwestycje, a to dobrodzei turystów łagodnie idących na rzeź u witających ich znakiem i solą gospodarzy.
Właściwie to nie ma co narzekać, należy się cieszyć, że to wszystko dynamicznie się rozwija, nawet jak niekoniecznie w prawidłowym kierunku. Coś się dzieje i to dobrze, a czas i tak zweryfikuje wszystko.
Prawdę mówiąc pozytywy też są, niektórych poruszanych tematów, mam je także u siebie, jak choćby kwestię naszego narodowego godła. Nie tyle żeby sobie nasza władza wzięła specjalnie do serca, przejęła się i z troską pochyliła nad problemem, aż tak dobrze jeszcze nie ma, choć coś się ciutkę rusza. Zdrzaźniony jednak tym bezruchem sam się zabrałem do roboty, wyrysowania orła, zbudowania jego przykładowej księgi. Pokazania że się da, jak się chce. Tak narodził się projekt Orli Dom, powstała strona, a w efekcie jest już i przygotowana książka, z księgą i częścią opisową. Może uda się ją wydać przed 7 urodzinami, jak naturalnie znajdę inwestora lub sponsora. Pomoc mile widziana.