średniowieczna identyfikacja
31 maja 2011Dziś trafiłem na Font.cz ciekawy przykład identyfikacji średniowiecznej, zaczerpnięty ze strony Biblioodyssey, identyfikacji opartej o barwy heraldyczne. Mamy tu zmianę funkcji przez przeniesienie barw heraldycznych („firmowych”) flagi na ubiór, z zachowaniem ich ważności. W średniowieczu bowiem nie tylko przenoszono godła i barwy heraldyczna na ubiór,rynsztunek rycerzy, czy ubiór służby, ale i starano się przenieść je, choćby częściowo, na „umundurowanie” oddziału, jakim rycerz dowodził, tak w celach identyfikacji jak i nazwijmy to „reklamowych”.


Na stronie Biblioodyssey można obejrzeć 27 kolorowych przykładów zaczerpniętych z herbarza „Wapen. Des Heyligen Römischen Reichs Teutscher Nation ” opublikowanego w 1545 przez Jacoba Koebela. Egzemplarz herbarza znajduje się w Bawarskiej Bibliotece Narodowej.
Ilustracje są również dostępne w wersji czarno-białej na Wikimedii.
heraldyka identyfikacja
Tagi: barwa flaga herbarz identyfikacja Jacob Koebel średniowiecze ubiór
komentarzy 9
Lubelskie orły
30 maja 2011Ostatnio dużo było rozglądania się po orłach, a to za sprawą biedoszaraczka z Ministerstwa Gospodarki. Przy okazji porównań wyłuskałem iż w lubelskich uczelniach same orły, znaczy nie o studentach i kadrze mowa a o znakach / godłach uczelnianych. Widać orła ulubili i już. Ma go każda, chyba że mi jakieś umknęły orły lub bezorły. No i bardzo dobrze, bo Lublin lubię. I nie zmienia faktu że to świadoma półprawda, przyznaję się bez bicia, jako że orły ma większość polskich byłych wyższych uczelni państwowych, ale i nowe od orła nie stronią. Wróćmy do lubelskiego gniazda:
zacznijmy więc od Uniwersytetu Marii-Curie Skłodowskiej – na stronie wisi sobie takie stareńkie godło pewnie rękodzieło przy powstaniu uczelni, jako że UMCS został założony na mocy dekretu PKWN z 23 października 1944. Wojna jeszcze była… to i orzeł nieco w kamuflażu, uproszczony by tajemnic uzbrojenia nie zdradzać.

choć jest też już zapowiedź nowego, od lutego 20011, nota bene idzie im to widać ślimaczo strasznie, bo o pierwszym podejściu do zmian godła pisałem na blogu w roku 2006 r. Na stronie UMCS są nawet pliki nowego, do pobrania, wygląda nowy znak detalicznie tak:

A tu opis tegoż znaku, ze strony UMCS, przyznam że dość dziwnowata wykładnia znaku, co wytłuściłem:
Konstrukcja logotypu jest dwuczłonowa. Podstawą logotypu jest stylizowany orzeł nawiązujący kształtem do orła z herbu uczelni otoczony dziesięcioma gwiazdami symbolizującymi wydziały UMCS. Orzeł trzyma w szponach berła w kształcie insygniów władzy Rektorskiej. Prawą stronę logotypu tworzy typograficzny zapis skrótowej nazwy Uczelni uzupełniony pełną nazwą Uniwersytetu. Logotyp ma prezentować Uczelnię jako współczesny Uniwersytet z tradycjami. Wprowadzenie logotypu ma na celu ujednolicenie graficzne poszczególnych oznaczeń Uczelni. Jego wprowadzenie jest elementem budowania wizerunku marki UMCS.
Orzeł jako część logotypu brzmi ciekawie, bo to i zagadka – jakąż literę zastąpił, ach jakąż, a druga ciekawostka to to masło maślane, i skrót sobie walnęli i pełną nazwę, w jednym znaku. Po pańsku dwa grzyby w barszcz, a może to już trzy… bo z tej radości powielania treści zgubili GDZIE ten uniwerek się w ogóle mieści, znaczy że w Lublinie zgubili. A może się zwyczajnie Lublina wstydzą?
Ale jedźmy dalej – Katolicki Uniwersytet Lubelski – godło. Orzeł jak orzeł, ale ten dziób…

Godło Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Jak na nauki medyczne przystało Orzeł o łabędziej szyi to zapewne modelowy objaw żyrafizmu, którego drugim stadium jest wykręcenie łap ku środkowi

Godło Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, Orzeł jak orzeł, piórka okrągluchne, łapki króciutkie, trochę jak łapy robota, ale w sumie może być, a właściwie mogłoby.
Bo oto warto się przyjrzeć lepiej temu ptaszkowi, to że prawa i lewa strona to lustrzane odbicie widać jak na dłoni. No to przypatrzmy się stykowi połówek na środeczku:

Najzwyczajniej szkolniacki błąd, zapomnieli scalić obu połówek orła w jedno ciało. Może to z pośpiechu do kasy… Żeby nie było plik oficjalny ze strony UP w Lublinie.
Mamy więc, jak by na to nie patrzeć, całą rodzinę orlą. I jak to bywa w rodzinie każdy ma swój odrębny styl i charakter, zalety i wady. U jednych te wady minimalne, u innych szkolne, jak to w rodzinie. Przy okazji jednak rodzinnej beczki miodku znajdzie się i łyżka dziegciu.
Jest jednak i szwarc charakter, rodzinny ewenement zupełny, raróg ci on, odstający od szacownego rodu na milę i sugerujący swoją fizjonomią jakieś niecne grzeszki przeszłości burzliwej. Jak w tym dowcipie, nie pomnę już czyjego autorstwa:
Mąż do żony -witaj matko trojga dzieci.
Żona na to – witaj ojcze jednego.
Oto, Szanowni goście i wy młodzieży ucząca się, oto znak, bo chyba nie wypada użyć „godło”, Politechniki Lubelskiej:

I o ile wyzłośliwiłem się na tej orlej rodzinie z Lublina wcześniej, to przy tym akurat egzemplarzu słów doprawdy zaczyna brakować…. No cudo… techniki.
heraldyka logo Lublin Polska
Tagi: godło KUL Medyczny orzeł Politechnika Przyrodniczy UMCS uniwersytet znak
komentarzy 5
Molestowanie orła
25 maja 2011Po raz kolejny mój Gość – Krzysztof J. Guzek, o logo Ministerstwa Gospodarki.
_______________
Pojawił się kolejny logowaty bubel ! Oto Ministerstwo Gospodarki zafundowało sobie (vielen kostet ?) i z dumą zaprezentowało swoje „nowo-stare” logo w postaci orzełka.
Widzimy tam nieszczęsnego orzełka szarego – zapewne w wersji low visibility – a tego jeszcze nie przerabialiśmy ! I oto powód do dumy ministerialnych urzędasów – bo koncepcja super nowatorska i gdzież ichniemu orzełkowi do Białego Orła ?!!!
Powstaje jednak zasadnicze pytanie: to przed kim ma się ukrywać Ministerstwo Gospodarki posługując się logo o obniżonej widzialności (ang. low visibility) – czyżby in gremio z generałem-strażakiem na czele wybierało się na wojnę z talibami, a może i z Kadafim ? Pytanie to nie jest bezpodstawne, bo emblematy w wersji low visibility są używane tylko w różnych armiach świata, a pierwszą z formacji, która wprowadziła ta formę znaków w życie była USAF w ten sposób znakując swoje samoloty.

Znak rozpoznawczy szwedzkich samolotów wojskowych w pełnej palecie barw i w wersji low visibility
Pan Andrzej-Ludwik Włoszczyński dokładnie i fachowo rozprawił się w swoim tekście, „MG – detale orła”, z radosną urzędniczą „tfu-rczością”, można jedynie domalować szaremu orzełkowi łzy – że szary, a nie biały ?!
Aż prosi się tu sparafrazowane słynne powiedzenie: „Jaka gospodarka – taki orzeł !”.
„Cosik tu samething pojebałos” – jak pisze Waldemar Łysiał.
Trwa więc radosne i niezwykle obfite, nie znające granic molestowanie orła, a inwencja twórcza molestantów jest wprost nieograniczona. Oto kuriozalny przykład – w pełnej krasie widnieje on jako signum – ale czego do diabła ? – na … opakowaniu dezodorantu do kibla. Tyż fajno, jak mawiają wykształciuchy, ale czy to już nie łapie się na paragraf o zniewadze godła państwowego ?

Herb Orła Białego na opakowaniu dezodorantu do kibla – „orzełek kwiatowy” !
Molestantów orzełka jest ci u nas mnogo, a jak widać – urzędow0-rządowa logomania ma się całkiem dobrze. A autorzy szarego Orzełka – Firma Mammastudio niech sobie przykleją szarego orzełka na d… – a dalej po secie , siable w dłoń i białego goń, goń, goń !!!
O Mamma- mia !!!
Krzysztof J. Guzek
23 maja AD 2011
_________________
Cóż dodać, radosna twórczość molestancka względem orła, pod hasłem „bo demokracja” dokładnie mija się w biegu z hasłem „patriotyzm”, to od słowa „patria” czyli ojczyzna, nie partia! A „szacunek” siedzi pod płotem i duma.
Przykład „dezodorantu do kibla”, jak to ujął treściwie Autor, jak najbardziej podpada pod paragraf z racji „niestosowności”, ładne słowo ta „niestosowność”, choć w głowie gra zupełnie inne dużo mocniejsze określenie.
Temat symboli narodowych, wywołany pojawieniem się znaku MG, wraca po raz kolejny i niestety, jak dotąd tradycyjnie, w nie najlepszej odsłonie, tak u mnie jak i na forach. Może wreszcie czas z tym coś zrobić. Zacząłem już koncypować nad stworzeniem osobnej strony, tylko ku tej tematyce – od heraldyki po projekty koncepcyjne i propozycje warte przemyślenia.
PS Więcej o herbie RP na stronie projektu Orli Dom.
heraldyka logo Polska
Tagi: Gospodarki Krzysztof J. Guzek Mamastudio Ministerstwo orzeł
komentarze 3
FigaroFont
24 maja 2011czyli dwugłos o antyreklamie na bazie znaku.
Dostałem mail od Amadeusza Targońskiego, odpowiedziałem, po jego kolejnym mailu doszedłem do wniosku, że to dobry przyczynek do zwrócenia uwagi na antyreklamowe działanie znaku gdy…
AT:
Witam serdecznie,
[…] Niedawno, będąc w jednym z wydawnictw, z którym współpracuję, ujrzałem folder drukarni. Folder jak folder, ale logo… Folderu nie będę słał, bo szkoda czasu, ale podam link do strony internetowej owej firmy: Figaro
Gdyby tylko kolory zamienić na żółty i czarny i wyprostować narożniki to nic innego tylko „wyjdzie” z tego dom typograficzny FonFont, który Pan zapewne świetnie zna…
Dla mnie to jest jednak przegięcie, żeby posłużyć się w tej samej przecież branży takim „zerżnięciem”…
Tu warto pokazać oba znaki, dla jasność co czyje. Z lewej FontFont z prawej Figaro.

alw:
Sprawa i prosta i nie. Z jednej strony plagiat, a z drugiej ówże musi być robiony z rozmysłem, w sensie prawnym. Inspiracja raczej nie, bo ewidentnie to samo, czyli jednak plagiat, bo trudno zakładać, że drukarnia nie wie nic o FontFont i nie zna ich znaku, ale to tylko założenie, że jak branża to wie. Jest i trzecia możliwa opcja zbieg takiego samego konceptu, powstały niezależnie z racji łatwości takiego przekształcenia. Ja stawiałbym jednak na plagiat.
AT:
Z rozmysłem pchać się w ryzyko, że ktoś powiąże te znaki ze sobą? Nie jest to chyba firma aż tak drapieżna…
Na mnie osobiście ten znak podziałał jak antyreklama, na pewno nie chciałbym drukować u kogoś takiego… Wydawnictwo w którym byłem i zobaczyłem folder po moim skojarzeniu obu znaków od razu wyrzuciło ofertę do kosza…
A w to, że ktoś z tzw. branży nie zna FontFontu to raczej trudno uwierzyć… Co innego gdyby to była jakaś niewielka firemka…
A może FontFont chciałby się wypowiedzieć w tej sprawie… ;-)))) Albo raczej ich prawnicy… ;-)))
Nie wiem czy firma drapieżna, czy też raczej ktoś miał pomysł na podpinkę. A może w ogóle nie było pomysłu tylko misie. Jak dodamy do tego ewentualne, bo nie wiem na pewno, oszczędzanie na pierdołach, czytaj projekcie znaku, to będzie i jakieś wyjaśnienie. Zakładam, może błędnie że to tani dizajn, z prostego powodu – projektanci jednak nie pchają się do plagiatów, jeśli je popełniają to raczej z podobnego toku myślenia i dochodzenia do podobnych koncepcji. Amatorzy, biorący się za projektowanie, uważają że w necie wszystko do wzięcia, wystarczy ctrlC i ctrlV a potem mały retusz – obrót, zmiana kolorów, ściśnięcie, zaokrąglenie narożników itp. Ale jakby się sprawy nie toczyły projektowo i obojętne co mówił twórca znaku, fakt jest faktem, nie najszczęśliwszym dla firmy, wręcz, jak napisał Amadeusz, antyreklamą. Ja dodam – rzetelność została podana w wątpliwość i w takim kontekście hasło „Cała Polska u nas drukuje ” można spuentować jednym słowem – jeszcze.
Uprzedzając ewentualne głosy, że jeśli znak zarejestrowano w Polsce to wszystko ok, otóż nie. Sprawa rejestracji jest dość prosta jeśli obszar działania ffirmy, wybrane pola działania, jednej i drugiej się nie pokrywają , a firma A ma ochronę na obszar własnego kraju, to właściwie z grubszaa nie ma przeszkód w zarejestrowaniu znaku w innym obszarze działania i w innym kraju, ale….. bo zawsze jest haczyk „ale”, jest ochrona na bazie prawa autorskiego.
Puenta
Znak pożyczony zadziała odwrotnie do oczekiwań. Zamiast reklamy przyniesie antyreklamę, zamiast zysków straty i to nie tylko w postaci straconych klientów.
logo plagiat
Tagi: Amadeusz Targoński antyreklama Figaro FontFont plagiat
komentarzy 8