monogram poselski
19 marca 2021Na ogół nie zajmuję się znakami partyjnymi, ale zawsze można zrobić wyjątek, jeśli dzieje się coś ciekawego, niejako na marginesie.
Porozumienie Jarosława Gowina powstało w 2017 r., z przekształcenia jego dotychczasowej partii Polska Razem, co oczywiście skutkowało wprowadzeniem nowego znaku partii.

Komentarze na temat tego znaku nie były zbyt przyjazne, cytując crowdmedia: https://crowdmedia.pl/gowin-oglosil-powstanie-nowej-partii-internauci-rozszyfrowali-logo-porozumienia/
„Wielu internautów zauważyło, żełudząco przypomina ono skrzywiony do granic możliwości kręgosłup, zobrazowany przy pomocy aparatu RTG.Dodatkowo kręgosłup ten znajduje się w konturze Polski, co jeszcze bardziej pokazuje jakie spojrzenie na nasz kraj ma wicepremier rządu PiS.”
Niedługo później (chyba w 2018 r.?) nastąpiła zmiana logo na poniższe i mała zmiana nazwy.

Dziwny trochę ten odstający na dole z konturu polski element, podkreślający negatywowe P. Może się nieciekawie kojarzyć, ale nie o skojarzeniach tu chciałem pisać a o nowym, ciekawym trendzie monogramowym wśród posłów tej partii z olsztyńskiego.
Michał Wypij, poseł na Sejm RP, ma taki monogram własny.

Ciekawostką jest przestawny szyk imienia i nazwiska posła, stosowany konsekwentnie nie tylko na jego stronie www.
Mówiąc szczerze strasznie to podobne do stockowego projektu alexlesko z https://www.istockphoto.com/, ale to nie zarzut, jeśli kupiono. Jeśli tylko skorzystano z na licencji royalty-free to może być trochę problemów, z unikalnością znaku.

Własny monogram ma także prof. Wojciech Maksymowicz, poseł na Sejm RP.

Fragment fotki ze strony posła na FB https://www.facebook.com/ProfesorMaksymowicz/photos/a.877143442353849/2558487424219434
Poniżej oba monogramy prezentowane podczas konferencji prasowej. Za: Radio Olsztyn
Michał Wypij pozostaje na czele Porozumienia i zapowiada zakończenie współpracy z PiS w samorządzie
Żeby nie było, że tylko w partii Porozumienie taki styl, własny znak monogramowy ma także europarlamentarzysta Jarosław Kalinowski z PSL.

Na razie znalazłem te trzy monogramowe znaki, przyznam, że dokładniej nie szukałem, ale przewiduję postępowanie tego trendu, bo niby czemu nie.
recepta na kultowe logo
16 marca 2021Recepta na ponadczasowe, kultowe logo jest dość prosta:
Po pierwsze – trzeba zapewnić stały rozwój firmy przez ponad pięćdziesiąt lat a najlepiej ponad sto.
Po drugie – inwestować w reklamę, zwiększając kwoty wraz ze wzrostem firmy. Im więcej włożymy pieniędzy i im szerzej się reklamujemy, tym lepiej.
Po trzecie – znak musi ewoluować wraz ze wzrostem firmy i upływającym czasem. Można sobie pozwolić nawet na kilkadziesiąt zmian, dostosowujących logo do nowych trendów na rynku. Ludzie i tak pamiętają tylko ostatnią wersję logo, góra dwie.
Czasem można oczywiście skrócić czas potrzebny do uzyskania kultowości. Krótszy czas wymaga jednak jeszcze większych pieniędzy na reklamę i pod warunkiem, że mamy towar rzeczywiście z najwyższej półki.
Sam znak nie musi być na początku genialny, choć może.

Pierwsze znaki firm, kolejno od lewej:
Longines 1860, Bayer 1881, Nokia 1871
Ford 1903, Audi 1909, Mercedes 1902
Mitsubishi 1870, Renault 1900, Siemens 1899
Canon 1934, Fuji 1934, Apple 1976
Co nam daje osiągnięcie statusu kultowego znaku? Możemy wtedy wszystko – od podwyższania ceny po obniżanie jakości. No i jako marka uznana możemy tępić wszelkie podobieństwa u innych, od rekinów po płotki. Możemy także wprowadzać pod naszą markę towary na jakie nam przyjdzie ochota, od sznurówek po samochody, ludzie to kupią, bo kultowy znak robi swoje.
Proste – czas i pieniądze.
czeski trend
14 marca 202111 nowych znaków miast czeskich pokazuje dość wyraźnie trend w projektowaniu u naszych sąsiadów. W przeciwieństwie do naszego trendu logo heraldycznych Czesi preferują minimalizm literniczy, co nie oznacza, że nie pojawiają się znaki łączące herb z logotypem, czy bardziej ilustracyjne. Poniższy zestaw prezentuje znaki, które weszły do użytku w latach 20200-2021.
Svitavy

Projekt identyfikacji wizualnej: Markéta Steinert i Jakub Gruber
„Zwycięski projekt ujawnia kalambur, który kryje się w nazwie miasta. Hasło „i ty” komunikuje, że miasto zawsze będzie kształtowane przede wszystkim przez jego mieszkańców.” za czechdesign.cz
Boskovice

Projekt: agencja Artron
Chrudim

Projekt identyfikacji wizualnej: Markéta Steinert.
Skaczące litery nawiązują do położenia miasta i ruchu marionetek, w górę i w dół, jako nawiązanie do tradycji lalkarskiej miasta.
Valašské Klobouky

Projekt: Tereza Pejřimovská.
Valašské Klobouky to po polsku Wołoskie Kapelusze. Nazwa dość niespotykana, ale uzasadniona historycznie. A skoro kapelusze w nazwie, to i w znaku, w totalnie uproszczonej formie przekreślonych liter „o”.

Krnov

Projekt identyfikacji wizualnej: ECHOpix
„Podstawą logo jest „podwójna strzałka”, która może również pełnić funkcję osobnego elementu graficznego. Ma przypominać zbieg rzek Opawy i Opavicy lub znak turystyczny, a także jest symbolem obecnego dynamicznego rozwoju miasta.” za designportal.cz
Instytucje miejskie mają przyjąć jednolity styl swoich znaków.

Vimperk

Projekt identyfikacji wizualnej: Matěj Chabera.
„Koncepcja nowej identyfikacji wizualnej opiera się na płynnym pogodzeniu silnej drukarskiej przeszłości z obecną, pewną wizją miasta.” za font.cz
Projekt logo ma kilka wersji układu, między innymi taką symbiozę z herbem miasta.

Przyznam, że to dość odważne połączenie, ale w tym akurat przypadku akceptowalne.
Žatec

Projekt: Martin Mašek
Úštěk

Projekt identyfikacji wizualnej: Petra Kalousková i Eva Vopelková (studio graficzne Svéráz), font: Jiří Toman.
„Nowe logo Úštěk symbolizuje szczyty późnogotyckich domów, które są typowe dla tego średniowiecznego miasta.” za czechdesign.cz
„Jako symbol logo wykorzystaliśmy szczyty trzech najstarszych domów na placu. W oparciu o te trzy elementy zaprojektowaliśmy otwarty system tworzenia marek organizacji miejskich.”za czechdesign.cz
Zaprojektowane elementy logo (szczyty budynków) pozwalają na używanie ich w komunikatach miejskich i na gadżetach w różnorodnych kombinacjach czysto graficznych.

Kamenický Šenov

Projekt identyfikacji wizualnej: Bohumír Golda ze studia Růžolící Chrochtík.
„Podstawą logotypu i piktogramów jest stylizowany kształt kryształu bazaltowego, czy też jest on morfologicznie i ikonograficznie porównywany do sylwetki kryształu kryształu, czy też do cięcia w szkle kryształowym. Z tego podstawowego elementu składa się oryginalna czcionka Steinschönau Sans, własne logo i wszystkie piktogramy systemu nawigacji. Cały projekt graficzny komunikacji wizualnej miasta funkcjonuje zatem jako zestaw różnych stylizowanych sylwetek kryształów ” – Bohumír Golda dla designportal.cz
Jičín

Projekt: Lukáš Taneček.
„Zadanie polegało na tym, aby logo nawiązywało do tradycji Valdickiej Bramy jako głównego symbolu miasta.” za Královéhradeckénovinky.cz
Taneček jest autorem wcześniejszego znaku miasta (poniżej), sprzed 13 lat.

Mníšek pod Brdy

Projekt: Jiří Hladovec
Żródła: czechdesign.cz, font.cz, designportal.cz, mesto-zatec.cz,
Královéhradeckénovinky.cz, zlin.cz, regionpress.cz,
zpravyzmnisku.cz, vimperk.cz
drugie spojrzenie na Jarosław
28 lutego 2021Kilka miesięcy temu dostałem link, do relacji z sesji Rady Miasta Jarosławia, w dniu 21 września 2020, na której omawiano min. logo miasta (pkt. V Informacja na temat nowego logo Miasta Jarosławia.). Przesłuchałem i zapomniałem. Wracam jednak do tematu logo Jarosławia (patrz: Olśnienie = Jarosław?), bo po ponownym wysłuchaniu tej relacji, przejrzeniu raz jeszcze plików (w pdf) oraz księgi znaku, nasuwa mi się kilka dodatkowych uwag, także czysto technicznych.
Na pierwszy ogień wyłapałem niejasność w sposobie wprowadzania nowego znaku do zasobu symboli miasta. Nie wprowadzono go ani zarządzeniem burmistrza, ani uchwałą rady, po prostu wszedł, bo, jak tłumaczy burmistrz, po to powołał zespół do jego opracowania. Czyli, patrząc na pragmatykę wprowadzania nowego symbolu miasta jest, ale jakby go w zbiorze symboli miasta nie było, przynajmniej formalnie. Praktycznie też nastąpiło to, co w wielu miastach, wbrew deklaracjom o wadze i nadrzędności herbu, logo zastąpiło tenże herb. Przykładem choćby oficjalny serwis miasta miastojaroslaw.pl. Poniżej dwa nagłówki z portalu www miasta.

Jedynie zakładka „przewodnik turystyczny” zachowała herb.

Stara strona www – jaroslaw.pl – z herbem, wyglądała tak.

Mimo uważnego słuchania wypowiedzi kierownika projektu p. Zbigniewa Chmielowskiego nie usłyszałem żadnych odniesień do jakiejkolwiek strategii miasta. A zatem znak powstał zapewne „sobie a muzom”, co akurat nie jest ewenementem, i wpisuje się w pewien trend powstawania znaków tego typu, który można określić etykietą „bo inni mają”. Ale może czegoś nie wiem.
P. Chmielewski mówił także o systemie identyfikacji wizualnej, w kontekście znaku i jego księgi. Przyjrzałem się zatem owej księdze, dostępnej na stronie http://miastojaroslaw.pl/logo-miasta i przyznam, że mam wątpliwości, o tyle zasadne, że sprawdziłem jak wyglądają pliki znaku (te do pobrania na stronie miasta). Dostępne są jedynie formaty JPG i PDF. Wydawać by się mogło, że przy tak długiej pracy sporego zespołu efekt końcowy (pliki i księga) zostanie zweryfikowany, także pod względem technicznym, ale chyba nie został. Niby nie ma może wiele tych kiksów, niemniej mogą wpływać na posługiwanie się znakiem w sposób prawidłowy, a nawet umożliwiać mimowolne zniekształcenia znaku. Mówienie o „systemie identyfikacji” też wydaje się sporo na wyrost.
Kierownik projektu dużo mówił na sesji o dobre komunikacji i miał rację, tyle, że do dobrej komunikacji potrzebne dobre narzędzia, w tym wypadku księga i pliki, a nie tylko słowa.
Po kolei przyjrzyjmy się temu co w księdze i plikach piszczy, czyli o szkolnych błędach.
Księga zawiera opis pola ochronnego wokół znaku i było by ok, gdyby nie drobiazg – w pliku pole ochronne zadano dużo większe (circa format A4, na jakim powstawał projekt) niż opisane w księdze.

Aby zatem być w zgodzie z księgą trzeba sobie samemu to pole ochronne dostosować do prawidłowej wielkości. Ale tu pojawia się pytanie – czy rzeczywiście prawidłowo wyznaczono to pole, mam wątpliwości, czy nie jest zbyt małe po lewej i prawej stronie?
Oprócz zbyt dużego pola ochronnego w plikach pojawiają się i inne kiksy, np. taki z użytym, a nie zamienionym na krzywe, krojem w słowie „miasto”. Otwarłem plik i z powodu braku właściwego fontu dostałem taki efekt.

Kolejna wpadka w wersji poziomej znaku – obiekty miewają kontur włosowy, zupełnie zbędny. Są i różne żółcie wypełnienia i obrysu/konturu.

W wersji granatowej apla ma biały kontur grubości 0,2 mm. Litera „i” w tej wersji ma wypełnienie CMYK 0/34/88/0 i obrys włosowy CMY 0/20/94.
W podglądzie szkieletowym przeraziła mnie ilość węzłów, w obiektach znaku. Bo trzeba dodać, że poszczególne kolory w znaku nie są scalone w jedną krzywą złożoną, są odrębnymi obiektami i krzywymi. Nie są też zgrupowane, chyba, że rozgrupowanie to efekt otwierania u mnie. W prezentowanej niżej literze E jest 117 węzłów (!?).

To jednak, co zobaczyłem w pliku „logo kontur”, przebiło wszystko. Po pierwsze, to nadal zbiór kilkunastu obiektów. Po drugie – łącznie 2468 węzłów(!) w wersji pionowej znaku i 2456 węzłów(!) w poziomej.


Po trzecie, brak zdecydowania co zrobić z babolem przy literze J, w jednej wersji jest, w drugiej brak.

Ciekawostką jest też fakt manipulowania grubością (za pomocą obrysu/konturu) i wysokością (ściśnięcie w dół) liter w słowie „miasto” w dwóch wersjach znaku. Poniżej śmieci pozostałe po pogrubieniu liter w wersji konturowej pionowej i poziomej.


Także w wypadku wersji czarno-białej nie mamy jednego obiektu a 14 obiektów w pionowej i 13 w poziomej.
Motyw graficzny. We wcześniejszym artykule napisałem o wrażeniu ruin:
„Znak z jednej strony akcentuje ważność doznania, z drugiej zawiera symboliczne, podobno, odniesienia do zabytków miejskich, ale na mnie sprawia to wrażenie raczej symbolicznych zabytkowych ruin i miał bym problem z określeniem jakich konkretnie w rzeczywistości.” http://alw.pl/olsnienie-jaroslaw/
I pozostaję, niestety, przy tym wrażeniu, tym bardziej po zobaczeniu motywu graficznego, jaki pojawia się w księdze.

Wniosek z powyższego wypływa jeden – na końcu musi być weryfikacja plików, dobrze jeśli przed upublicznieniem robiona a nie po.
A tak zupełnie na marginesie – rozbawił mnie sposób deprecjonowania mojej osoby, zaprezentowany, w wypowiedzi na sesji, przez kierownika zespołu projektowego p. Zbigniewa Chmielowskiego, który w jednym zdaniu określił mnie jako blogera-krytykanta i jednocześnie wyznał, że nie czytał mojego artykułu o znaku Jarosławia. Bomba. Pozamiatane. Tak trzymać. Z drugiej strony, szkoda, że nie czytał, może odniósł by się merytorycznie do przedstawionych tam wątpliwości. Ma okazję odnieść się teraz.