W3C HTML 5
21 stycznia 2011Przy okazji pojawienia się znaku HTML 5 (promocyjnego, produktowego, standardu… przyznam sam nie wiem jak go traktować) rodzi się pytanie – po co toto stworzono?

Dawniej organizacja W3C uwiarygadniała nowe wersje standardów swoim własnym znakiem


teraz pojawia się znak niezależny, nie za bardzo potrzebny, moim zdaniem, by promować nowy standard. Fajnie, ale akcję promocyjną można spokojnie prowadzić i bez tego ozdobnika. A skoro stworzyli, miast jak dotychczas uwiarygadniać standard swoim znakiem, to wychodzi mi, może źle myślę, że chyba chcą się z lekka odciąć i stanąć z boku, tak na wszelki wypadek. Tym bardziej że, jak informuje webhosting.pl:
„Koniec prac nad HTML 5 (tj., gdy co najmniej dwie przeglądarki będą w pełni obsługiwały ten język) jest planowany na rok 2022”
Do tego czasu, 11 lat, może się zdarzyć wiele, np. pomysł na kolejny superhiperultra. Warto przypomnieć jeszcze, że super poprawny XHTML 2 porzucono całkowicie nie tak dawno – 2 lipca 2009 r.
jutro Dzień Prosiaczka
18 stycznia 2011W związku z rocznicą urodzin A. A. Milne’a dzisiaj mamy dzień Kubusia Puchatka vel Fredzi Phi-Phi vel Winnie the pooh.
Dla nieusatysfakcjonowanych pomijaniem tak ważnej osobistości jak Prosiaczek ogłaszam dzień jutrzejszy, 19.01.20011, Dniem Prosiaczka.
grafika różności
Tagi: A. A. Milne Fredzia Phi-Phi Kubuś Puchatek Prosiaczek Winnie the pooh
skomentuj
nr 1 Kreatywność
10 stycznia 2011Musicie to zobaczyć, co prawda sprawa dotyczy edukacji i spraw poważnych, ale jak to podane.
Jestem za, obiema rękami, warto pomyśleć o zmianach, albo obudzimy się z tymi rękoma w nocniku.
Japisze i Typisze
8 stycznia 2011Dziwnie się porobiło w tym mediowym światku. Co i rusz sytuacja po bandzie i nie tyle względem treści, a względem form współpracy i pozyskiwania tekstów.
Awers
Media pisane, jakiekolwiek, coraz chętniej wykorzystują tzw. media społecznościowe i blogi do pozyskania materiału redakcyjnego. I to akurat nie jest żadnym złym uczynkiem, no może poza wykorzystywaniem cudzego tekstu do przerobienia na własny.
Jest tak – piszesz coś swojego w necie, jesteś więc Japiszem. Tekst się spodobał, to proszą o napisanie coś dla nich, znaczy Typisze proszą. Typisz, znaczy zleceniodawca, od – ty pisz, my opublikujemy. Wszystko jest ok, choć za free, czasem gadżet typu t-shirt, taki lans za free zwany też freelansem. Wierszówkę weźmie pewnie kto inny, za przycięcie i nowy tytuł. No, ale tak bywa i jak sprawa postawiona jasno, to nadal jest ok. Można dać, można nie dać, kwestia własnych chęci i wyboru.
Rewers
Gorzej jak tego typu teksty pozyskuje się ewidentnym stawianiem pod mur, czyli Kant o tym nie wiedział. To jest ta druga strona medalu – młodzi ludzie chcący wejść do tej pisaniny i zarobić co nieco, na własne utrzymanie, są gotowi na wiele wyrzeczeń nieświadomi, że dobra wola tylko po ich stronie. Więc japisz pisze, chciałby więcej gdzieś sobie popisać, się rozwijać, w końcu praktyka czyni mistrza, może w przyszłości zostać pisarzem, a może tylko pismakiem, jak zwał tak zwał. Startuje więc Japisz do wszelkich ogłoszeń o rekrutacji na pisanie właśnie, licząc że ktoś mu da szansę nie tylko zaistnieć, ale i na kawę zarobić.
No i trafia na taki rekrutacyjny numerek:
Jeden z Typiszów znalazł cwany sposób pozyskiwania tekstów, robiąc kilkustopniową rekrutację. Japisz ma podesłać, jak zwykle, na początek list motywacyjny i CV, a potem jakiś tekścik, ważne by oryginalny i niepublikowany, najlepiej jeszcze z serią fotek ilustrujących, specyfikacja techniczna podana. I tu jest haczyk, jak na wieloryba, musi wraz z tekścikiem wyrazić zgodę na jego nieodpłatne przekazanie, w ciepłe łapki Typisza, na wsze czasy. Brak zgody naturalnie możliwy, ale skutkuje nierozpatrywaniem aplikacji i szlus. Taka oferta nie do odrzucenia, choć ja nazwałbym to wymuszeniem, bo kolejny etap to samo. Pomyślmy i policzmy – zrobić 10 etapów, to za friko 10 tekstów jest od jednego, a jak to pomnożyć przez chętne do oskubania Japisze wyjdzie niezłe archiwum, którym to zasobem nawet można pohandlować, sprzedając prawa do przedruku innym. A wszystko za friko i na wieczność. A Ty bidny Japiszu pisz, dla chwały (he he he), bo nawet nie za czapkę śliwek. Może wygrasz, a może nie, jak w totolotka. A może… zrobią nową rekrutację, a potem nową i nowszą. Co napiszesz to twoje, chociaż nie, nie twoje a Typisza.
Tekst zainspirowany podesłanym przypadkiem odstrzału jeleni.
Ciekawym co na takie praktyki, przejmowania po wsze czasy praw do tekstu/designu z okazji rekrutacji, powiedzą spece od prawa autorskiego.
