poplątane losy logo Konina
14 lutego 2021W Koninie spore zamieszanie z miejskim logo. Przyjęty, w formie zarządzenia prezydenta miasta, znak promocyjny unieważnił wojewoda wielkopolski.

W Przeglądzie Konińskim czytam:
„[…] wojewoda niedawno wydał rozstrzygnięcie nadzorcze, w którym mowa jest o „istotnym naruszeniu prawa”. Wynika z niego, że miasto oparło się na ustawie o samorządzie gminnym, a pominęło zapisy ustawy z dnia 21 grudnia 1978 roku o odznakach i mundurach. Na jej podstawie wprowadzenie nowego logo miasta powinno być poprzedzone procedurami, takimi jak przy wprowadzaniu herbu. W uzasadnieniu czytamy również, że właściwym organem do ustanowienia logo, jako symbolu miasta, nie jest prezydent tylko rada miasta.”
Przy okazji opisywania sprawy unieważnienia namieszano sporo. Do sprawy odniósł się, na stronie Konin. Mam prawo wiedzieć, pan Krzysztof Pietruszewski, pisząc co następuje:
„Do wprowadzenia logo lub jakiegokolwiek symbolu potrzeba zgody właściwego organu. Dokładniej tego, który wydaje uchwały. W Koninie będzie to Rada Miasta. Prezydent nie ma prawa do decydowania w tej kwestii samodzielnie. Mówi o tym ustawa o odznakach i mundurach, dokładniej art. 3 ust. 1:”
Problem w tym, że logo nie podpada pod przywołaną ustawę, czego autor nie chce zauważyć, a co klarownie wyłożył wojewoda śląski w swojej skardze, w podobnej sprawie, toczonej przed sądem administracyjnym w Gliwicach (wyrok Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach sygnatura IV SA/Gl 1248/14, dotyczący uchwały Nr XXXI/290/14 Rady Gminy Jaworze z dnia 11 lutego 2014 r. w sprawie ustanowienia znaku graficznego (logo) i hasła promocyjnego Gminy):
Z analizy postanowień zawartych w art. 3 ustawy Wojewoda wywodzi tezę, zgodnie z którą nie może być symbolem gminnym, ustanawianym na podstawie tego przepisu symbol, który nie jest tworzony o zasady sztuki heraldycznej i weksylologicznej. Jego zdaniem, aby dany wzór mógł być zgodny z zasadami heraldyki, weksylologii i miejscom tradycją historyczną, a tym samym mógł podlegać opiniowaniu przez Komisję Heraldyczną, musi swym charakterem, czy wizerunkiem do tych zasad w jakiś sposób nawiązywać. Symbol gminny, który w żaden sposób nie będzie się odnosił do takich zasad, nie będzie mógł być poddany stosownej opinii. To zaś spowoduje niewypełnienie całej dyspozycji art. 3 ustawy, co stanowi istotne naruszenie prawa. Wobec tego symbolem (odznaką), ustanawianą przez jednostkę samorządu terytorialnego w oparciu o ustawę o odznakach i mundurach, jest tylko taka odznaka, która będzie posiadała cechy wynikające z art. 3 ustawy oraz te, które wynikają z art. 2 ustawy. Tym samym odznaką gminną będzie taka, która: jest symbolem, swoim charakterem będzie realizowała cele określone w tej ustawie – czyli cele honorowe, organizacyjne, bądź okolicznościowe (art. 2 ust. 1) oraz, która z uwagi na swoje cechy nawiązujące do zasad heraldyki, weksylologii i miejscowej tradycji, będzie podlegała procedurze opiniodawczej określonej w art. 3 ust. 3 ustawy, zakończonej bezwzględnie wynikiem pozytywnym.
W kontekście poczynionych ustaleń organ nadzoru stwierdza, iż stanowione przez Radę Gminy Jaworze logo i hasło promocyjne wymogów tych nie spełniają nie stanowią bowiem symbolu w rozumieniu art. 3 ust. 1 ustawy o odznakach i mundurach.”
Chodzi zatem o to, że rada miasta podejmując uchwałę dotyczącą logo powołała się na art. 3 ust. 1 ustawy o odznakach i mundurach. Zatem przyjęcie logo uchwałą jest błędne przy odwołaniu się w niej do wspomnianej ustawy. Bo:
„logo i hasło promocyjne wymogów tych nie spełniają nie stanowią bowiem symbolu w rozumieniu art. 3 ust. 1 ustawy o odznakach i mundurach.”
W Koninie sprawa nie jest analogiczna, w żadnym stopniu, wbrew temu co pisze p. Krzysztof Pietruszewski, tu logo wprowadzono rozporządzeniem prezydenta miasta oraz bez związku z ustawą o odznakach i mundurach. Więcej, zgodnie z wyrokiem gliwickim co prawda popełniono błąd, nie ma możliwości wprowadzenia logo uchwałą z powołaniem się na wspominaną ustawę, ale to wcale nie oznacza, że logo nie można wprowadzać inaczej, jak choćby rozporządzeniem, bez naruszania prawa. Ba, co istotne, a autor artykułu pominął, sąd skargę wojewody oddalił. Czyli mimo popełnionego błędu zaskarżona uchwała nadal obowiązuje.
Żeby było śmieszniej, autor artykułu o logo Konina wywiódł na własne potrzeby definicję praw autorskich do znaku. Twierdzi bowiem:
„Aby taka ochrona była zapewniona wizualizacja musi zostać zgłoszona do Urzędu Patentowego, ponieważ logo i wszelkie hasła domyślnie nie podlegają prawom autorskim.”
i dalej brnie do konkluzji:
„1. Logo nie zostało w ogóle zgłoszone do Urzędu Patentowego.
2. Logo dotychczas nie zostało zweryfikowane i zatwierdzone.
Z obydwu ewentualności wynika jednak, że logo nie jest objęte żadnymi prawami autorskimi.
Myli się otóż autor artykułu i to podwójnie. Po pierwsze – logo nie jest znakiem urzędowym, co zresztą pośrednio wynika z wyroku w sprawie gliwickiej, znakiem urzędowym jest herb miasta. Po drugie – jak każdy znak także logo jest objęte prawami autorskimi od momentu swego powstania (patrz: ustawa o prawie autorskim), a nie w momencie zgłoszenia do Urzędu Patentowego. Rejestracja w UP to dodatkowa, silna ochrona praw własności intelektualnej, ale nie obligatoryjna i nie jedyna.
W kwestii zakazu używania znaku, wydanego przez właściciela, także szanowny autor się myli. Z racji przejęcia autorskich praw majątkowych, a co za tym idzie ich posiadania, prezydent miasta, jako przedstawiciel właściciela praw, ma wszelkie instrumenty do ochrony posiadanej własności przed nieuprawnionym użyciem.
Na koniec autor całkowicie błędnie podpowiada jak wprowadzić logo miasta:
„Jak zatem wprowadza się logo? Nie widzę powodu, by nie podpowiedzieć, skoro zauważyłem wcześniej, że zostało źle wprowadzone. Reguluje to wspomniana wcześniej ustawa o odznakach i mundurach w art. 3:
Skoro logo nie kwalifikuje się jako urzędowy symbol miasta, to i nie ma zastosowania przywołana przez autora ustawa. Jak słusznie zauważył, w sprawie gliwickiej, wojewoda śląski – ustawa stawia bardzo precyzyjne obwarowania heraldyczne, których logo nie spełnia, a co za tym idzie nie da się tą ścieżką znaku wprowadzić. Nie znam żadnego przypadku wprowadzania logo miasta, na podstawie tejże ustawy, z zatwierdzeniem ostatecznym przez ministra a pominięciem Komisji Heraldycznej, choć taka możliwość teoretycznie istnieje. Tak jak nie znam żadnej decyzji prezesa rady ministrów zezwalającej ministerstwom na wprowadzenie własnego logo, choć taka obligacja ustawowa istnieje.
Po decyzji wojewody Konin jednak przećwiczył drogę urzędową, w zgodzie z art. 3 ust. 1 ustawy o odznakach i mundurach, o czym poinformował Przegląd Koniński:
„Podczas posiedzenia komisji Agnieszka Gołębiowska, kierownik Wydziału Strategii i Marketingu Miasta wyjaśniała, że sam logotyp z wnioskiem o opinię został wysłany do departamentu administracji publicznej MSWiA. – Uznał, że logotyp nie ma zmiany herbu i nie jest tworzony w oparciu o zasady heraldyki, których dotyczy ustawa, na którą powołał się wojewoda unieważniając zarządzenie. Logotyp nie podlega zaopiniowaniu, taką otrzymaliśmy odpowiedź, czyli możemy je wprowadzać”
I jeszcze na koniec o zaplątaniu Krzysztofa Pietruszewskiego całkowicie, czyli jego definicja co to jest logo:
„Tak więc formalnie nie jest to logo, a znak graficzny latami wykorzystywany przez Urząd Miejski w Koninie. Dokładnie taki sam status ma też obecne logo. Jest tylko i wyłącznie znakiem graficznym (ewentualnie grafiką).”
Szanowny Panie Krzysztofie Pietruszewski, logo to właśnie znak graficzny i nie ma zmiłuj. Każde logo jest znakiem graficznym, choć nie każdy znak graficzny określamy jako logo. Powiem więcej, herb miasta to także znak graficzny i wie to każdy projektant graficzny, wystarczyło zapytać. Znak graficzny/logo może być czystym znakiem graficznym (sygnet) lub literniczym (graficznym przedstawieniem nazwy/hasła – logotyp), lub też ich kombinacją.
———————-
Źródła:
mpwkonin.wordpress.com,
www.lm.pl/aktualnosci,
sip.lex.pl/orzeczenia-i-pisma-urzedowe,
www.przegladkoninski.pl
wyrok
28 października 2020z serii „znaki czasu” / a series of „signs of the times”
piekło kobiet / hell of women

Polska znaki czasu
Tagi: #PiekłoKobiet #StrajkKobiet Kobiet piekło Polska strajk trybunał konstytucyjny wyrok
skomentuj
Chopin 210
29 lutego 20201 marca przypada 210 rocznica urodzin Fryderyka Chopina. Parę lat temu zrobiłem taki oto spis wszystkich utworów kompozytora w formie plakatu.

Detal plakatu.

Powstał także szablon

i sygnet.

tęczowa Madonna
8 maja 2019Kilka przemyśleń na marginesie sprawy tęczowej Madonny.
Zacznijmy od definicji:
„Profanacja (łac. profanatio = zbezczeszczenie, znieważenie) – pojęcie odnoszące się do naruszania sfery sacrum, powodujące pozbawienie poświęconych rzeczy lub konsekrowanych miejsc wartości kultowej oraz potraktowania bez należytego szacunku rzeczy, wartości otoczonych powszechnie czcią.”

Skoro – „powodujące pozbawienie poświęconych rzeczy lub konsekrowanych miejsc wartości kultowej oraz potraktowania bez należytego szacunku rzeczy, wartości otoczonych powszechnie czcią.” – to, moim zdaniem, nieuprawnione wydaje się rozciąganie tego pojęcia sacrum na każde przestawienie nie poświęcone. Czym innym jest profanacja samego realnego obrazu Maryi, a czym innym przemalowanie/namalowanie kopii z kopii tegoż dzieła i to w formie dalece odmiennej (wydruk). Otaczanie czcią także dotyczy realnego obrazu, a już wątpliwym jest otaczanie czcią wszelkiego typu odbitek z wtórnych kopii, o ile nie zostały poświęcone. Są bowiem jedynie memo-kotwicą dla ich właściciela, przypominającą mu jego o własnej wierze. Z jednej strony modlimy się czasem do oleodrukowego obrazu, oprawionego w ramy, w naszym mieszkaniu, ale też nigdy nie modlimy się do wydrukowanego obrazka w albumie czy na plakacie, to już nie jest sacrum. Z jednej strony „obraża nas” wydruk tęczowej madonny, z drugiej strony nie obraża, a nawet bawi, pluszowa zabawka z Jesusem, majtki z Madonną z Guadalupe (usłyszałem wyjaśnienie – bo to nie Nasza!), plastikowe butelki na wodę święconą w kształcie Madonny i setki innych koszmarnie jarmarcznych gadżetów, w moim odczuciu obrażających podwójnie, bo także poczucie estetyki. Taka wybiórcza obrażalność.

Czy tęcza w aureoli to traktowanie bez szacunku „wartości otoczonych powszechną czcią”? Toż przecież tą wartością, w tym ujęciu, jest Madonna, nie jej taka czy inna szata ani aureola, to ona, niezależnie od kolorystyki, jest tym symbolem nadal. Kolory mogą nieść przesłania dodane, ale żaden z nich, ani wszystkie razem, nie uwłacza temu symbolowi. Tak jak różny wygląd miały Madonny na przestrzeni wieków, tak róźne były stylistyki ich przedstawiania i kolorystyka szat, tym razem zmieniono kolor aureoli, co, moim zdaniem, niesie szersze przesłanie i to całkowicie chrześcijańskie – wszyscy jesteśmy ludźmi, z którymi Pan zawarł przymierze. Bez dzielenia na lepszych i gorszych.
W Tygodniku Powszechnym znalazłem takie oto dość znamienne słowa ks. Andrzeja Draguła (2017 r.):
„Znaki wyrażają Boga i nasze Jego doświadczanie. Duchowość jest taka, jakie są znaki, które ją wyrażają.”
„pogłębiający się kryzys funkcjonowania i rozumienia kościelnej ikonografii, która dawno już uniezależniła się od instytucji Kościoła i swobodnie dryfuje, niewiele sobie robiąc z założeń i norm teologii.”
Tych słów nie napisał ateista a kapłan. Zatem każdy z nas ma prawo do emanacji swej duchowości znakami, które są dla niego ważne. Jednocześnie Kościół w tym wypadku mówi, głosem rzecznika KEP, o profanacji, wiążąc to ściśle z ideologią LGBT, sam ma jednak problem wewnętrzny, pozwalając na ideologizowanie, pod bieżące potrzeby, męki pańskiej, umieszczanie Jesusa w anturażu całkowicie jednostronnym, idelogicznie i politycznie zarazem. Ma też problem z akceptacją tych wszystkich koszmarków jarmarcznych wypaczających sens sacrum, infantylizujących je. Akceptacją, gdyż nie widać woli ani działań, by tę jarmarczność, rzeczywiście obrażającą sacrum, ukrócić.
Sztuka sakralna to także sztuka ludowa i pobieżne choćby przejrzenie artefaktów, na Google, pokazuje mnogość owej indywidualnej emanacji twórczej w wypadku madonn. Twórczego modelowania i barwienia owej aureoli, daleko odbiegającego od kanonicznego złota lub srebra. Twórczo znakującego ją własnymi znakami i barwami w zgodzie z własnym przeżyciem duchowym twórcy.
Równie radosne i otwarte podejście mają dzieci, co widać choćby po ilustracjach (poniżej) z konkursu organizowanego przez redakcję „Promyczka Dobra” oraz Klasztor Ojców Paulinów z Jasnej Góry.

Mamy sporą ilość odłamów chrześcijaństwa, nieco odmiennie podchodzących do kwestii wizualnego wyobrażania symbolik, być może powstanie jeszcze jeden odłam – Madonny Tęczowej, a takie glosy się już pojawiają, i co wtedy? Wtedy stanie się ona sacrum, niezależnie od woli i oceny innych wyznań i ich wyznawców. I trzeba będzie to uszanować. Przez 2 tysiąclecia kościół adaptował wiele symboli spoza własnego kręgu i nie miał z tym problemu, robiąc to na tyle sprawnie, że dziś kojarzą się ściśle z kościołem. Ale z tym najstarszym z symboli chrześcijańskich ma problem. Walcząc z tęczą, zamiast o tęczę, kościół, moim zdaniem, popełnia błąd.
O tęczy już raz pisałem, pięć lat temu powstał tekst „Tęczowa zadra w oku”, warto go przeczytać. Polecam także aktualny, bardzo wyważony komentarz Piotra Sikory „O prawdziwej i pozornej profanacji” w Tygodniku Powszechnym.
Z racji pokazania tu tęczowej Madonny pewnie grozi mi wizyta o 6 rano i stosowna odsiadka, co zapowiada wszem i wobec posłanka Siarkowska, ale plusem tej sytuacji będzie siedzący wespół krąg ludzi inteligentnych, a nic tak nie rozwija, jak przebywanie z mądrymi ludźmi.