Galeria Rudolfinum
14 listopada 2017Praska (Czechy) Galeria Rudolfinum dostała nowy koncept identyfikacji wizualnej, autorstwa pilznieńskiego Studio Petrohrad.


Dla dociekliwych – sygnet jest podobny do znaku firmy Fischer Sports, ale jak podaje Font.cz:
Mówiąc szczerze trochę to dla mnie zbyt chaotyczne rozwiązanie i chyba nie do końca konsekwentne. Jednym z nietrafnych rozwiązań wydaje mi się projekt papeterii, szczególnie wizytówka, zapchana do granic papieru. Gdzieś mi ta nadrzędna rola czytelnego komunikatu gubi się w tym artystycznym ujęciu.
Więcej można obejrzeć na stronie Studio Petrohrad.
Waratah – totalne brandowanie
8 listopada 2017Budowanie identyfikacji wizualnej dużego obszaru terytorialnego – miasta, metropolii, województwa, stanu czy państwa – jest skomplikowane i obciążone sporą dozą chęci ogarnięcia wszystkich składowych jednym rozwiązaniem. Zunifikowaniem wszystkich procedur i oznaczeniem wszystkich jednostek jednym znakiem.
I tu wchodzimy na dość śliską ścieżkę. O ile bowiem zmiana oznakowania (logo) urzędów i agend, zajmujących się szeroko pojętą sferą usług podstawowych dla ludności, np. urzędy terytorialne, transport, zakłady oczyszczania itp., jest w miarę prosta i, oprócz oporu samych zainteresowanych, mało wyłapywalna dla odbiorców. Z reguły są to bowiem znaki (stare) znane, ale nie tworzące z sobą więzi emocjonalnej odbiorców, co najwyżej są to krótkie reakcje emocjonalne na określone ściśle zdarzenia z bezpośredniego kontaktu. O tyle sfera szeroko pojętej kultury sprawia duży problem, związany z ich znakami, na ogół bardzo charakterystycznymi i jednoznacznie kojarzonymi z instytucją, na ogół o ugruntowanej renomie, także poza samym obszarem swego działania, renomie czasem wręcz światowej. I, co najważniejsze, znakami odbieranymi bardzo emocjonalnie. Każda zatem zmiana w tym obszarze, ujednolicenie, przypisanie im jednego wspólnego znaku, wiąże się ze stratą ich zindywidualizowanej pozycji, wepchnięcie w zbiór co prawda jednolity, ale mało lub wcale rozróżniający, a co za tym idzie z emocjonalnym sprzeciwem odbiorców. Zmiana taka jest, z punktu widzenia narzucającego, przyznajmy, dość kusząca, bo sugerująca możliwość zagarnięcia tej już istniejącej renomy i więzi emocjonalnej dla nowego, jednolitego dla wszystkich, logo. Niestety jest to mylne przeświadczenie. Nie mamy tu bowiem do czynienia z dość powszechną obecnie zmianą jednego zindywidualizowanego znaku na inny, równie zindywidualizowany, cały czas mówiący o tej właśnie, i tylko tej a nie innej, instytucji.
O ile takie jednolite oznakowanie, jednym znakiem, mogło by się powieść w wypadku bardzo małego obszaru, z jedną tylko instytucją kultury i na dodatek znaną li tylko lokalnie, to nie ma prawa się powieść przy obszarze większym, kilku, czy kilkunastu instytucjach i przy ich renomie wykraczającej poza sam obszar działania. A jednak takie próby są podejmowane ze skutkiem niestety przewidywalnym.
Jakiś czas temu australijski stan Nowa Południowa Walia (New South Wales > NSW) zafundował sobie nowy znak, zwany Waratah. Waratah (Telopea speciosissima) to endemiczny krzew o pięknych kwiatach, występujący jedynie w Nowe Południowej Walii. Obrandowanie nowym znakiem objęło wszystkie agendy rządowe i instytucje sektora publicznego.

Rząd stanowy postanowił jednak rozszerzyć to obrandowanie także na instytucje kulturalne. W połowie roku rozporządzeniem poinformowano najbardziej znane stanowe instytucje kultury o konieczności zmiany oznakowania placówek, z własnego na logo Waratah, które miało być „jedyną tożsamością marki” wykorzystywaną na wszystkich polach komunikacji, w tym w reklamie i na oznakowaniach. Dotyczyło to m.in. Opery w Sydney, Taronga Zoo, Sydney Olympic Park, Galerii Sztuki, Muzeum Australii, Barangaroo, Biblioteki, Królewskiego Ogród Botaniczny, Centennial Parklands i innych.

Zdaniem rządu Nowej Południowej Walii (New South Wales > NSW) konieczne jest „zapewnienie spójności w komunikacji sektora publicznego i poprawę uznawania projektów rządowych NSW”. W sumie wszystkie wyglądały by tak.

Wywołało to naturalnie spore zamieszanie i szukanie możliwości obejścia zarządzenia, zwolnienia z konieczności przebrandowania. Rząd łaskawie uznał, że istnieje inna możliwość a mianowicie dołączenie znaku NSW Waratah do już istniejącego znaku. Przy czym Waratah musi stać pierwszy i być znacząco większy. Poniżej przykład takiego współwystępowania znaków z „The NSW Government Brand Guidelines”.

Posługując się pokazanymi wcześniej znakami powinno to wyglądać mniej więcej tak.

Ta propozycja przypomina, niestety, nasze ministerialne dwuznaki. Tak źle, a tak niedobrze.
Mówiąc szczerze cała ta koncepcja „pchania się na afisz”, jest, moim zdaniem, chyba nie do końca przemyślana przez urzędników NSW. Rozumiem chęć pokazania w co wkładamy pieniądzem, co jest „nasze”, przez nas finansowane, choć to „nasze” to jednak nie prywatna kasa a budżet, na który składają się obywatele nie rząd. Jest przecież wiele innych, mniej spektakularnych, sposobów by ten swój udział zaznaczyć.
Efekt był do przewidzenia, instytucje zjednoczyły się w walce z narzuconym rebrandingiem. W konsekwencji rząd stanowy ugiął się stwierdzając „W tych okolicznościach zaproponowaliśmy instytucjom kulturalnym możliwość ubiegania się o zwolnienia z korzystania z marki Waratah”, „Rząd NSW przyznał zwolnienia kilku organizacjom, które złożyły wnioski”. Oczywiście zwolnienia nie są automatyczne, mogą być przyznawane przez podkomitet gabinetu premiera NSW tylko na indywidualne wystąpienia instytucji. A co za tym idzie aby je dostać trzeba trochę czasu stracić, na robotę papierkową.
I po co było robić to zamieszanie?
Źródła:
The NSW Government Brand Guidelines – https://www.advertising.nsw.gov.au/assets/strategic-communications/NSW-Government-Brand-Guidelines.pdf
Michael Koziol, Sydney Morning Herald:
– http://www.smh.com.au/nsw/like-an-episode-of-utopia-cultural-icons-caught-in-dramatic-rebranding-exercise-by-nsw-government-20170920-gyl02o.html
– http://www.smh.com.au/nsw/gladys-berejiklian-agrees-to-exempt-cultural-icons-from-orwellian-logo-directive-20171019-gz4ea7.html
design identyfikacja logo
Tagi: New South Wales Nowa Południowa Walia NSW Waratah
skomentuj
kto właścicielem znaku?
15 czerwca 2017Regulaminy konkursów potrafią zaskoczyć, zawartymi w nich zapisami. Najnowszy przykład mam przed nosem, to regulamin konkursu na logo transportu publicznego w Warszawie. Przyjrzyjmy się co w nim zapisano.
„§ 1.
Organizator: Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie
Partner: Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej „
To warto zapamiętać – organizatorem jest ZTM a partnerem STGU, ale czytajmy dalej.
„§ 2.
Cel konkursu
Obecnie w przestrzeni miejskiej funkcjonuje wiele różnych znaków graficznych związanych z transportem zbiorowym. Równolegle funkcjonują trzy logotypy samego Zarządu Transportu Miejskiego, używany jest również symbol promocyjny miasta „Zakochaj się w Warszawie komunikacyjnej”. Wyeksponowany jest też herb Warszawy oraz logotypy spółek świadczących usługi na rzecz miasta. Istnieje zatem potrzeba ujednolicenia oznakowania. Logotyp powinien w sposób jednoznaczny identyfikować usługi transportowe organizowane przez m.st. Warszawę, a także całą komunikację miejską jak i poszczególne środki transportu publicznego, tworzące krajobraz miejski.”
Fakt występowania wielości znaków na środkach miejskiej komunikacji nie podlega dyskusji, a ich różnice stylistyczne widać poniżej, choć to tylko część znaków.

Wspólne ich występowanie rodzi chaos informacyjny, co także nie podlega dyskusji.
Ale tu nasuwają się pytania – czy ma to być jeden znak (sygnet) ze zmiennym logotypem dla wielu podmiotów? Czy może ma to być zestaw znaków jednolitych stylistycznie? A może, skoro użyto terminu „logotyp” chodzi o dodanie wszystkim znakom jednolitego kroju pisma i jego ustawienia? OK, czepiam się, w końcu to mało istotne, można poczekać co wyjdzie z konkursu i wybrać sobie jeden z wariantów. Jedźmy dalej, do znacznie ciekawszego zapisu.
„§ 8
Prawa autorskie
2. Zwycięzca konkursu zobowiązuje się do przeniesienia na Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej autorskich praw majątkowych do opracowanego logotypu.„
Czyli, że jak? Organizator (ZTM) wykłada kasę a Partnerem (STGU) przejmuje należne mu prawa? O co tu chodzi? STGU kupi, za nie swoje fundusze, i odsprzeda ZTM-owi, który te fundusze wyłożył? A może STGU, jako właściciel praw do znaku/identyfikacji, będzie udzielała licencji ZTM na korzystanie ze znaku, zarządzała nim, za, ma się rozumieć, stosowną gratyfikacją? Mam nadzieję, że STGU zechce wyjaśnić ten dziwny zapis w regulaminie.
I jeszcze drobiazg, w tymże § 8 punkcie 2 następuje wyliczenie pól eksploatacji z ciekawym podpunktem.
„Przeniesienie autorskich praw majątkowych następuje po wypłaceniu wynagrodzenia o którym mowa w pkt. 6, z chwilą podpisania przez strony protokołu odbioru prac oraz umowy, bez ograniczeń co do terytorium, czasu, liczby egzemplarzy, w zakresie poniższych pól eksploatacji :
i) opracowanie w szczególności polegające na przeróbce, zmianie, wykorzystaniu części, przemontowaniu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz poza jej granicami.”
Dlaczego wytłuściłem część tego podpunktu? Bo to nie są pola eksploatacji a autorskie prawa osobiste Twórcy, niezbywalne. Dokładnie taki sam zapis tego podpunktu jest we wzorcowej umowie, umieszczonej w tymże regulaminie, patrz umowa §3 Przeniesienie autorskich praw majątkowych pkt 1. Mamy zresztą w tej umowie więcej masła maślanego na ten temat, bo kolejny punkt 2 mówi o przeniesieniu na Zamawiającego wyłącznego prawa wykonywania zależnych praw autorskich, by w punkcie 6 raz jeszcze to ująć w innej formie, bezterminowej zgody Autora na dokonywanie opracowań, zmian, przeróbek i adaptacji. A do kompletu mamy jeszcze pkt 7 powielający sens pkt 2.
A tak na marginesie, ciekaw jestem, w tym kontekście konkursu, dalszych losów znaku Metra, który jest powiązany, zdaje się, prawami z całą identyfikacją tegoż metra i podjęty niegdyś pomysł zmiany tego znaku padł po przejrzeniu umowy z Twórcą znaku.
identyfikacja konkurs logo miasta
Tagi: identyfikacja logo logotyp miejski STGU transport Warszawa ZTM
komentarze: 1
Chopeniada
12 czerwca 2017Są już wyniki I etapu konkursu na identyfikację wizualną XVIII Konkursu Chopinowskiego. Prace nadesłało 364 grafików z 36 państw, zgłaszając ponad 700 prac. Jury w składzie: Mieczysław Wasilewski, Magdalena Heljasz, Artur Szklener i Maciej Janicki do II etapu zakwalifikowało prace 3 autorów:
Antoni Duluk

Natalia Adamiec

Aleksander Walijewski

Do 30 czerwca 2017 uczestnicy II etapu są zobowiązani przedstawić Organizatorowi wszystkich elementów identyfikacji wizualnej wymienione w regulaminie.
Zwycięzcę konkursu poznamy 17 lipca 2017 r.
PS Mój pomysł pozostał w szkicach, może i dobrze (sądząc po wynikach), że nie dokończyłem i nie wziąłem udziału w konkursie.

Ciekaw jestem tych opracowań całości identyfikacji, na bazie przedstawionych w I etapie plakatów.