modna przezroczystość
27 czerwca 2011Od jakiegoś czasu w projektowaniu znaków rozwija się trend zabaw z przezroczystościami kolorowych abstrakcyjnych form. Także u nas pojawiły się tego typu realizacje, na ogół są to projekty mało ciekawe, proste do bólu i bezrefleksyjnie, ot rotacje lub nakładanie kolejnych plamy barwnych, jak w wypadku jednej z prac na konkurs Zatoka Sztuki

czy Pomorze Sztuki
Czy wreszcie takie coś znalezione gdzieś w necie

Mówiąc szczerze wygląda to jak wprawki jednego autora.
Moda modą, ale i w ramach modnego trendu da się zaprojektować ciekawe rozwiązania Dwa przykłady takich dobrze zrobionych konceptów poniżej.
1.
W konkursie na nowe logo Parków Narodowych Wysp Kanaryjskich (Parques Nacionales de Canarias), które nie miały dotąd własnej identyfikacji, zwyciężył projekt Pedro Lozano Olivaresa. Zwycięski projekt zostanie nagrodzony 5.000 €, a wszyscy inne finaliści otrzymają po 250 €. Info za Tagebusch Design.

Dobry projekt z ciekawą ideą pozwalający na indywidualizowanie znaku dla każdego z 4 parków: Timanfaya (Lanzarote), Caldera de Taburiente (La Palma), Garajonay (La Gomera) i Teide (Teneriffa). w ramach jednej formy.
Wszystkie wersje doskonale, zarówno logo jak i submarki świetne kolorystycznie, ale i, co rzadkość w tego typu przezroczystościach, forma świetnie sprawdza się również tak w mono, jak i achromatycznych wersjach co daje duże pole do popisu w używaniu znaku.

Warto też zerknąć na inne prace z finału tego konkursu, pod każdym znakiem kryje się pdf z prezentacją, by przekonać się dość łatwo że zwycięzca był poza konkurencją.

2.
Z tego samego źródła, Tagebuch Design, informacja o nowym logo Expo 2015 w Mediolanie, czyli włoski dizajn.

Autorem projektu jest Andrea Puppa. Zwycięzca otrzymał nagrodę w wysokości 15.000 euro
Dobry pomysł z dobrą realizacją, teraz trzeba poczekać na dalszy ciąg identyfikacji.
średniowieczna identyfikacja
31 maja 2011Dziś trafiłem na Font.cz ciekawy przykład identyfikacji średniowiecznej, zaczerpnięty ze strony Biblioodyssey, identyfikacji opartej o barwy heraldyczne. Mamy tu zmianę funkcji przez przeniesienie barw heraldycznych („firmowych”) flagi na ubiór, z zachowaniem ich ważności. W średniowieczu bowiem nie tylko przenoszono godła i barwy heraldyczna na ubiór,rynsztunek rycerzy, czy ubiór służby, ale i starano się przenieść je, choćby częściowo, na „umundurowanie” oddziału, jakim rycerz dowodził, tak w celach identyfikacji jak i nazwijmy to „reklamowych”.


Na stronie Biblioodyssey można obejrzeć 27 kolorowych przykładów zaczerpniętych z herbarza „Wapen. Des Heyligen Römischen Reichs Teutscher Nation ” opublikowanego w 1545 przez Jacoba Koebela. Egzemplarz herbarza znajduje się w Bawarskiej Bibliotece Narodowej.
Ilustracje są również dostępne w wersji czarno-białej na Wikimedii.
heraldyka identyfikacja
Tagi: barwa flaga herbarz identyfikacja Jacob Koebel średniowiecze ubiór
komentarzy 9
identyfikacja za mało…
23 maja 2011Dzisiaj Gość kolejny – Piotr Słota, z przemyśleniami o identyfikacji.
____________
Muszę niestety obwieścić śmierć identyfikacji wizualnej w naszym pięknym kraju. Dlaczego? Pewnie dlatego że to i tak „za mało i nie spełnia do końca swojej roli” — zacytowałem tutaj kolegę z agencji reklamowej (strateg jednak, nie projektant) na pytanie dlaczego aby dana marka była rozpoznawalna globalnie nie wystarczy samo logo, całe CI, tylko trzeba jeszcze slogany przy logo stosować w języku byle tylko nie naszym, choćby i je napisano krojem pisma zgodnym w pełni z CI.
Nie trudno się natknąć na zalew angielszczyzny w reklamie, nawet jeśli TV się nie ogląda, bo jest tego tak wiele. A zirytowała mnie ostatnio Skoda, która przy okazji zmiany logo wywaliła polskie hasło (które było jednym z ostatnich w tym języku wśród korporacji i zastąpiono je – a jakże – angielskim). Postanowiłem więc postawić ludziom którzy o tym decydują fundamentalne pytanie „dlaczego i po co te angielszczyzny”.
Szybko dostałem odpowiedź że chodzi o globalną rozpoznawalność marki, że człek z za granicy powinien wiedzieć o czym mowa czy polak za granicą także. Inna sprawa że chyba nie we Francji gdzie (jeszcze niedawno na pewno, nie wiem jak dziś stoi sprawa) slogany tłumaczy się na język właściwy temu krajowi, i pewnie w wielu innych także. Już pomijając absurdalność, aby będąc za granicą rozpoznać tylko logo i slogan, bo cała reszta i tak jest po lokalnemu.
Więc na ten argument wytoczyłem działa w postaci Identyfikacji wizualnej. Że jest logo, że są kolory, całe CI… W zamian otrzymałem odpowiedź jaką zacytowałem na wstępie.
Poczuwam się znać angielski na tyle, że wiem iż dało by się z tego uknuć zgrabne polskie hasło bez zażenowania słownego jak i gramatycznego. OK, mógłbym wymienić pojedyncze hasła które „kupuje” jak 'Das Auto’ Volkswagena (bo takie toporne, niemieckie, jak te ich auta). Ale to wyjątki od reguły liczone na palcach jednej ręki. Z drugiej strony nawet Anglikom z hasłem 'Das Auto’ się „pomaga” i tłumaczy na ichniejszy (www.youtube.com/). Nas natomiast traktuje się jak gęsi dając bardzo tani substytut dowartościowania pozycji w świecie. I nie, nie są to wytyczne central i walka z potężnymi korporacjami, bo to nasi dywersyfikacji w kraju do tego doprowadzili świadomie decydujący że mówienie po polsku w Polsce jest 'a fuj’.
A dzielę się tym spostrzeżeniem, bo choć to jednak temat reklamowy, da się z niego wyczytać miedzy wierszami jaki jest stosunek do identyfikacji wizualnej w Polsce, a raczej chyba brak zrozumienia temu, czemu ma ona służyć. To nie identyfikacja wizualna ma budować świadomość marki, a jej slogan… Nie dziwi więc że ktoś chce jedynie „jakieś” logo byle ładne, czy ktoś machnie ręką na księgę znaku i misternie przygotowaną identyfikację, bo niby jaka to różnica że inny grafik w przypływie szału twórczego zamieni zielony na róż, bo tak mu się spodoba za rok wykonując jakiś baner.
PS. Co przy tym jednak znamienne, może i sam angielski to skuteczna maska braku kompetencji, umiejętności czy pomysłu. Czytając o znaku dla Ministerstwa Gospodarki na pańskim blogu zajrzałem na stronę mamastudio. A tam (kaleczone celowo) Packakingi, Brandingi, Namingi… Jest więc światowo, to mówi więcej niż jakieś tam „projekty” w portfolio.
____________
I trudno nie zgodzić się z Autorem generalnie. Mody kopiowane bezmyślnie przekształcają się w karykaturę. Zresztą co do tych mód widać to po ładnych i trendy znakach, co i raz nowych, i co i raz zamykających na nowości i ładności całe przesłanie.
PS Przepraszam serdecznie Autora za pierwotnie błędny zapis jego imienia i nazwiska . Biję się w piersi aż huczy i wstyd mi niepomiernie.
identyfikacja promocja
Tagi: hasło identyfikacja język Piotr Słota slogan
komentarzy 7
MG – detale orła
22 maja 2011Napisałem o orle w logo Ministerstwa Gospodarki, że tragedia, wskazałem zakreśleniem najbardziej puszczone obszary tej modyfikacji, ale co obrazek, to obrazek. Na rysunku poniżej, w wersji przekonwertowanej na czarnobiały rysunek, zestawiłem orła MG i mój szkic takiego przekształcenia, z roku 2010, który zaprezentowałem wraz z kilku innymi wersjami na blogu, w tekście „2+3D i orzeł”. Jako że to moje wyrysowanie to szkic jedynie, też sądzę że znalazło by się kilka uwag krytycznych, chyba jednak bliższe jest temu co powinno być, moim zdaniem.


No to po kolei, w 7 punktach nomen-omen:
1. Korona – która jest nie do końca jasna w kształcie także w oryginale, przyznaję bez bicia (zobacz: „Jaka korona w godle” ). Tu forma przybrała dziwny kształt, wynikający z automatycznego sprowadzenia do czerni po obrysie.
2. Głowa – oko zalane i właściwie czytelna pozostała brew. Dziób i język zrosły się w jedno i przy zmniejszeniu język sprawia wrażenie dolnej części dzioba, nadając mu dziwny kształt.
3. Szyja – pióra kończące dołem szyję poleciały „o jeden wers” za daleko i szyja kończy się niżej niż powinna.
4. Przepaska na skrzydłach, wychodząca z rozet – sprowadzona została do cieniutkiej linii raptem, a przepaska to nie sznurek do snopowiązałek. Warto wspomnieć przy okazji stanowisko heraldyków w kwestii jej barwy – powinna mieć barwę złotą jak dziób i korona. Takąż barwę, jako heraldycznie poprawną, widzą też w całych łapach,nie tylko w pazurach.
5. Skrzydła – generalnie do przyjęcia, poza drobiazgiem w dolnej części przy nogach, gdzie dla uzyskania prześwitu (między nogą a skrzydłem) dziwnie przycięto pióro.
6. Łapy i ogon – obie te części zostały pozbawione detali, poza jedynym w miejscu stawu, tworząc dużą ciemną plamę.
7. Kolor- orła Ministerstwa Gospodarki – to sprawa zupełnie dziwaczna. Zakładając nawet że ma być stalowy, nie szary, też nie da się tego przełknąć, bo niby z jakiej paki Orzeł Biały nie ma być biały? Autorzy to jakoś uzasadnią sensownie?
Do tej pory stosowana wersja obrysowa godła miała tę zaletę, że jakoś pokazywała tę orlą białość, obrysowując tę biel linią czarną. W orle autorstwa Mama studio właściwie nie widzę ni krztyny uzasadnienia dla tej wolty z bieli do szarości, no może, jak ładnie ujął to gdzieś Mareksy, podświadomość freudowska zagrała. A podświadomość wredna jest i wredne aluzje podpowiada. Chyba, że z innej beczki, jak to podsumował Aleksander Lenart (dyskusja na GL), próbujemy upodabniać się do orła niemieckiego. To jest jakieś tłumaczenie, kpiarskie bo kpiarskie, ale jest. Tylko czy aby na pewno twórcy i decydenci wiedzą co robią? Mam wątpliwości, bardziej wierzę że poszły misie, „bo wicie mi sie to podoba”. Tak za PRL jak i po transformacji na wizytówkach orła tłoczono, nie zawsze i nie wszystkim, ale sam mam w zbiorze wizytówkę b. ministra Wachowskiego z Kancelarii Prezydenta z takowym suchym tłokiem. Ładnie ten orzeł się na niej prezentuje mimo że biel sama. Ten autorstwa Mama studio niestety ani się nadaje ku temu, ani dobrze wyglądał nie będzie.
I tak to zamiast kolejnego kroku do jednolitej identyfikacji ministerstw, marzenia, i skodyfikowania wreszcie wersji Orła Białego, mamy ostre brnięcie nie tyle w maliny co mokradła. A grunt grząski. Tylko czekać na kolejną wersję oficjalną a kreatywną naszego Orła Białego…
PS Więcej o herbie RP na stronie projektu Orli Dom.
design heraldyka identyfikacja Polska
Tagi: dziób głowa korona Mama studio Ministerstwo Gospodarki nogi ogon Orzeł Biały przepaska
komentarzy 6

