Wadowic miód i dziegieć
13 maja 2017Nowa identyfikacja Wadowic zbiera, i słusznie, same pochwały. Bo też trzeba przyznać, że jest to kolejny dobrze skrojony garnitur identyfikacji wizualnej. Dodajmy obejmujący wszystkie podmioty zależne od miasta, zatem potraktowany całościowo a nie wyrywkowo. Ogromnym plusem jest także powiązanie prac nad poprawieniem herbu z pracami nad identyfikacją wizualną.
Portal Marketing Miejsca ocenia to tak:
„Wadowice, wzorem Słupska, nie tworzą logo miasta, a upraszczają herb. Nowy trend w identyfikacji wizualnej miast? Estetyczna, minimalistyczna, nowoczesna, wpisująca się w tradycję i historię miasta – to nowa identyfikacja miasta Wadowice. Władze samorządowe zamiast tworzyć nowe logo, z którym zazwyczaj bardzo trudno utożsamiać się mieszkańcom, postanowiły odświeżyć, uprościć i dostosować do współczesnych wymogów i poczucia estetyki herb miasta.”
Branding Monitor z kolei pisze taką laurkę:
„Nareszcie doczekaliśmy się kolejnego dobrego przeprojektowania na polu samorządowym. I to w mieście, po którym w ostatnim czasie raczej bym się tego nie spodziewał. Wadowice, dwa razy organizujące kompletnie nieudane konkursy, w końcu postanowiły jednak powierzyć pracę nad swoją identyfikacją profesjonalistom. Jak widać była to decyzja bardzo dobra.”
I dalej:
„Wadowice mają nowe logo, wykonane przez kogoś, kto zna się na rzeczy! Szok i niedowierzanie. Jak to się stało, że po takim zapatrzeniu się w konkursy władze miasta potrafiły dość niespodziewanie podjąć zdecydowanie lepszą decyzję? Cud? Cóż… w przypadku papieskiego miasta taka możliwość jest wielce prawdopodobna. Jakby jednak nie było, bardzo cieszę się, że tym razem o nowym wadowickim znaku mogłem napisać naprawdę wiele dobrego. „
Nie są to odosobnione głosy, zachwyty czytam także w komentarzach na różnych forach. Zatem popatrzmy co zrobiło Studio Otwarte we współpracy ze specjalistką od heraldyki dr. Barbarą Widłak.
Herb został oczyszczony z dodatków i doprowadzony do poprawnej formy heraldycznej.

Uproszczona wersja herbu będzie z kolei wykorzystywana w identyfikacji wizualnej miasta.



Więcej obrazków znajdziecie na Branding Monitor .
Patrząc na cały projekt trzeba przyznać, że jest za co chwalić jego twórców i władze miasta By jednak nie było za słodko, w tej beczce miodu, dodam malutką łyżkę dziegciu. A jest nią tzw. logo promocyjne.

Wadowiceonline.pl wyjaśniają to tak:
„Dla upamiętnienia najsłynniejszego Wadowiczanina – Karola Wojtyły, symbolowi miasta będą towarzyszyć skrzyżowane klucze ułożone na kształt kluczy Piotrowych. Żeby nie mieszać symboliki miejskiej i kościelnej, klucze zostały umieszczone obok tarczy herbu, a nie za nią. W tej formie symbol będzie używany z dewizą „Tu wszystko się zaczyna”, nawiązującą do słów papieża podczas pobytu w Wadowicach w 1999 roku.”
Przepraszam, ale dla mnie to jest dziwadło. O łączeniu dwóch różnych znaków, w jeden zespół, pisałem już w książce „Wizerunek miasta – co jak, dlaczego”, na przykładzie tzw. „identyfikatora herbowego” Warszawy.
„Najczęściej jednak dublowanie znaków miejskich spotkać można na tzw. paskach sponsorskich, np. na plakatach, gdzie pojawiają się jednocześnie herb i logo promocyjne miasta, tak, jak gdyby były to dwa różne podmioty patronujące / sponsorujące, a nie jeden i ten sam.
Wniosek: Funkcje znaków miejskich muszą być nie tylko rozdzielone, ale i precyzyjnie określone obszary ich występowania, a także konsekwentne ich stosowanie, w zgodzie z tym podziałem funkcji.”
W wersji wadowickiej wygląda to niestety nie najlepiej. Stworzono bowiem tzw. „logo promocyjne” z dwu znaków heraldycznej prowieniencji. Mamy zatem uproszczony herb miasta a obok klucze papieskie (zatem odniesienie do godła heraldycznego innego państwa).

Jak by mało było, tego heraldycznego dwuznaku, po nim dodano logotyp i tu pojawia się wizualny zgrzyt – z racji barwności herbu z jednej strony, a wprowadzeniem jasnej szarości do kluczy i logotypu z drugiej. Pojawia się bowiem wizualny podział znaku na dwie odrębne części: herb + „logo miasta” (tak można to odczytać). Przy czym ten drugi człon (logo) tworzą klucze papieskie i logotyp, z nazwą miasta. Osobną sprawą jest kwestia zapamiętania tych dwu części, herb wychodzi tu obronną ręką w przeciwieństwie do drugiej części, zbyt jasnej i uciekającej w tło.
Herb, w takim układzie wydaje się równie sensownie dostawiony, jak na stronach niektórych ministerstw upychanie godła państwowego razem ze znakiem owego ministerstwa. Rozumiem przemożną chęć podkreślenia papieskości, rozumiem, że połączenie herbu miasta i kluczy za nim było zabiegiem nieprawidłowym, ale, moim zdaniem, taka kombinacja dwóch znaków również jest nieprawidłowa. Wiem, jest z tym duży problem i przyznam nie widzę tu dobrego rozwiązania, co nie znaczy, że to, co zaprojektowano powinno być w takiej formie stosowane.
Aby jednak zakończyć optymistycznie – mam nadzieję, że rzeczywiście ta kolejna (po Słupsku) i dużo szersza identyfikacja miasta stworzy nowy trend w projektowaniu identyfikacji wizualnych miast, a tym samym logoza odejdzie w niepamięć. Pozostaje tylko życzyć miasto determinacji, we wprowadzaniu całego opracowania w życie.
PS dla tych, którzy uważają, że przy tak dobrym opracowaniu takich drobiazgów nie należy wyciągać, pragnę uświadomić, że: 1/ zawsze można coś zrobić lepiej, wiedząc co się nie udało; 2/ to drobiazgi w sumie budują wizualność miasta, więc warto je dopieścić. Jeśli jednak uważacie, że nie mam racji to chętnie podyskutuję, próbujcie przekonać, argumentami.
Źródła: Marketing Miejsca , Branding Monitor, Wadowiceonline.pl
Austerlitz
31 marca 2017Austerlitz znane z historii, jako miejsce bitwy trzech cesarzy (2 grudnia 1805), to obecny Slavkov u Brna na Morawach. Miasteczko niewielkie, raptem ponad 6 tysięcy mieszkańców. Atrakcją, oprócz słynnej bitwy, jest jeden z największych na Morawach barokowy pałac. Miasto, które posiada jeden z najstarszych zachowanych herbów miejskich, nadany w 1416 przez Wacława IV, postanowiło zafundować sobie dodatkowo logo miasta.

Na szczęście podejście władz było przejrzyste, w kwestii odniesień do historycznej spuścizny, i znak oparto na heraldycznym odniesieniu do herbu miasta. Autorem nowego znaku jest Tomáš Marek.

W sumie autor splótł ze sobą dwa charakterystyczne elementy miejsca – godło heraldyczne z herbu miasta i zarys fasady pałacu Sławkowskiego.
Mówiąc szczerze podoba mi się, choć mam wrażenie, że bez tego pałacu było by prościej i lepiej. Znak ma, co oczywiste, dwie wersje z nazwą miasta.

Można mieć także zastrzeżenia do linii, nad i pod nazwą miasta, oraz małego dysonansu z ustawieniem świateł międzyliterowych w obu nazwach. W „Austerlitz” litery są rozspacjowane i wygląda ok, ale już w dłuższym „Slavkov u Brna” światła są niedopracowane. W komentarzach na portalu font.cz graficy zwracają uwagę jeszcze na dwa malutkie elementy. Pierwszym jest wystający ponad dach koniec lwiego ogona, chyba lepiej było go uciąć, jak w herbie. Drugim jest pozbawienie heraldycznej połowy lwa genitaliów.

Ja dodał bym jeszcze jedno zastrzeżenie – trochę dziwne ustawienie herbu i logo na papierze firmowym.

Mamy na górze logo a na dole herb miasta i o ile samo rozstawienie nie budzi zastrzeżeń, to już ta zamiana ważności znaków budzi. Bo to herb górą a logo dołem należy stawiać, zgodnie z hierarchią ważności znaków.
Źródło: www.font.cz
heraldyka logo miasta
Tagi: Austerlitz herb logo miasto Slavkov u Brna Tomáš Marek
skomentuj
eksperyment z literami
18 grudnia 2016eksperyment z literami
Miasto Valašské Meziříčí dostało nowe logo promocyjne od studia Najbrt i przyznam zaskoczyła mnie ta propozycja, tańczących w tarczy liter.

Z jednej strony mamy bowiem nową niejako markę – z Valašské Meziříčí powstał skrót Valmez, który by zapadł w pamięć musi się dobrze dać czytać. A tu litery w tarczy tańczą. Z drugiej strony samo wpisanie tych liter, w tarczę herbową, nieco dziwi, jak by szukano oryginalności nieco siłowo i za wszelką cenę. Nie do końca też przekonuje identyfikacja.

Z trzeciej strony, dziwi nie wykorzystanie godła heraldycznego, korony o 6 wypustkach, każda zwieńczona 3 perłami, a samą tylko tarczę.
„Značka si lehce dělá legraci z erbovní estetiky, ale Valmez je město sebevědomé a může si to dovolit,“ prohlásil autor Aleš Najbrt”
„Znak łatwo wyśmiać z punktu widzenia herbowej estetyki, ale Valmez miasto jest pewne siebie i mogą sobie na to pozwolić”, powiedział autor Aleš Najbrt” za www.valasskemezirici.cz
Być może ma rację Aleš Najbrt, że mogą sobie na to pozwolić. Zresztą to nie ewenement żaden, z tym pozwalaniem sobie miast na różne dziwne znaki. Pytanie jak to zafunkcjonuje, jak się zakoduje?
No i jeszcze jeden istotny, z mojego punktu widzenia, element – nowe logo totalnie wypiera herb miasta, sądząc po prezentacji multimedialnej na stronie miasta. To już nie najlepiej wróży.
Tylko czy zabawa w rebusy ma sens, przy milisekundowym styku obserwatora ze znakiem?
A może to dobry kierunek dla naszych dwuwyrazowych nazw miejscowości? Na przykład Kamień Pomorski skracamy do Kampo, albo Bielsko-Biała na Bielbia. Gorzej z tymi co mają w nazwie „zdrój”, bo taka Jedlina Zdrój jako Jedlizd, albo Kudowa Zdrój jako Kudozd, brzmi mało ciekawie.
heraldyka identyfikacja logo miasta typo
Tagi: Aleš Najbrt herb logo miasto Valašské Meziříčí Valmez
komentarze 3
wyprawa po pierniki
29 sierpnia 2016Pojechałem Ci ja na jednodniową wycieczkę, z wnukiem, do Torunia. Bo pierniki i oczywiście krzyżaki go interesowały bardzo. Nieco to męczący wypad, za mało czasu na wiele rzeczy, ale pierników pojedliśmy, nie wspominając o pysznościach obiadowych w Pierogarni. Przyznam, że ostatni raz byłem w Toruniu bodaj około roku 1970, nie liczę tu kilkukrotnych przejazdów przez miasto i przesiadek na toruńskim dworcu PKP. Wypiękniało miasto niebywale. Przy okazji zauważyłem wiele drobnych detali, które mi się spodobały, to i je prezentuję.
Ot, choćby takie popiersia na murze, robiące atmosferę.



Wrocław ma krasnale a Toruń popiersia, i figurki na parapetach. Tak się wzmacnia wizerunek miasta. W ten klimat wpisują się też wiszące na latarniach herby.

A to już bruk miejski, oczywiście z herbami.

W klimaty wpisują się też miejscami szyldy.


Niestety są i takie, które psują widok. Przyznacie, że to dość paskudne zestawienie.

Trafiłem też na przypadek tablicy urzędowej, jak znalazł do mojego opracowania „Orli Dom – Księga tablic urzędowych”.

A na koniec ciekawostka, znak widzieliśmy, nad ruinami krzyżackiego zamku. Fotka nieco kiepska, źle znak chyba widać.

Tylko nie wiem, to plus, czy krzyż to.
Następnym razem mam już zabukowane przez wnuka dwa dni, na spokojne spożycie większej ilości pierników i spokojne poszwędanie się po starówce.