Logo na 200 lat

19 marca 2007

Czego oczekuje klient od projektanta logo? Czasami oczekuje by był jak dżin z lampy Alladyna i dokonał Cudu, przez duże C. Do tej konkluzji skłonił mnie taki oto mail:

Jestem już po przejżeniu wielu z wykonanych przez Państwa znaków. Doszedłem do wniosku, że prawie żaden nie ma prawa stać się znakiem rozpoznawanym na całym świecie, zmakiem który w każdym języku świata, czy to po polsku, chińsku albo grenlandzku, który zawsze jest prosty w formiea zarazem zapadający w pamięć. Jestem ciekaw czy podjelibyście się Państwo wykonania takiego loga. Loga, które niczym Coca-Cola będzie mogło być niezmienne przez najbliższe 200 lat.

Pełne zaskoczenia, oprócz bycia dżinem przydałoby się jeszcze posiadać moc przepowiadania przyszłości.

Mit szybkiego oddziaływania logo
Czyli wiara w ogromną i przemożną moc logo… już na starcie. Projektant zaprojektuje, klient zapłaci i już działa, nic kompletnie nie musi robić a logo już dla niego pracuje. No cóż… takie logo, które zaraz po opuszczeniu pracowni projektanta zapadało by w pamięć, na dodatek na całym świecie, jeszcze nie powstało, i obawiam się nigdy nie powstanie. Przyczyna bardzo prozaiczna – by logo zaczęło “działać” musi najpierw zaistnieć. Potrzeba, choćby odrobinę, marketingu, reklamy, PR czy brandingu obojętnie jak to nazwiemy. Weźmy przykład jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek jaką niewątpliwie jest Coca-cola. Na swoją rozpoznawalność pracuje od ponad stu lat, zaś nakłady na promocję i pozycjonowanie marki idą w setki milionów dolarów rocznie. Zaniechanie tych działań mogłoby nieść za sobą utratę pierwszej pozycji w branży i obniżenie rangi marki, rangi a co za tym idzie jej wartości, bardzo wymiernej kwotowo. Przykład inny – CPN był najbardziej rozpoznawalną marką w Polsce dekady socjalistycznej, ocieraliśmy się o niego codziennie. Jednak wraz transformacją i zakończeniem dzialalności firmy znak znikł z naszych ulic, stacji benzynowych itp. Dla nowego pokolenia ten znak nie istnieje. I nie pomoże świadomość, że jest wykorzystywany, jako przykład dobrego projektowania, na wydziałach projektowania graficznego, w świadomości projektantów i pokolenia PRL, częściowo więc przetrwał i identyfikuje firmę nadal, choć firmy nie ma. Czy był rozpoznawalny na świecie? Nie sądzę, jeżeli już to w małych kręgach projektanckich, z prostego powodu – sama firma nie miała ani zamierzeń, ani możliwości stania się „firmą światową”. Następca, tegoż CPN, koncern Orlen takie możliwości już ma, o ile nie światowe, to przynajmniej regionalne.

Marcin Nowoszewski w swoim artykule „Symbol doskonały. Bez względu na modę”, Brief, ujął to tak:

O ile parametr uniwersalności zdefiniowałem jako parametr odnoszący się do jednolitej percepcji w przestrzeni, o tyle ponadczasowość, jak sama nazwa wskazuje, odnosi się do niezmiennego postrzegania elementów w czasie. Inaczej mówiąc, ponadczasowe jest to, co opiera się duchowi dziejów; co trwa bez względu na gwałtownie nadchodzącą i równie szybko przemijającą modę; co nie ulega technologicznym trendom i nowinkom; ba, co samo w sobie będzie stanowić pewien wzorzec, kanon, model dla innych.

Takimi ponadczasowym składnikami logo jest właśnie odniesienie do idei i tradycji stojące za formą graficzną logo, przy założeniu, iż ta idea nie zmienia się w czasie. Przykład zmienności formy krzyża przy jego niezmienności idei na przestrzeni wieków – forma aktualna dla danego czasu zawsze opierała się na założeniu podstawowym tego symbolu – dwu skrzyżowanych liniach – północ-południe, wschód-zachód.

Każdy z projektantów zajmujących się profesjonalnie logo nie tylko chce, ale i usilnie dąży by taką czystą, niezmienną w czasie formę osiągnąć. Jednak nawet najlepsze starania i najlepszy efekt końcowy nie gwarantują przetrwania znaku w dłuższej perspektywie bez wsparcia samej firmy. Problem w tym, że projektant po oddaniu dzieła zleceniodawcy, przestaje mieć nad nim kontrolę. To zaś czy znak przetrwa i jak długo jest wypadkową kondycji firmy, obszaru działania, pozycjonowania własnej marki, kultury korporacyjnej, jakości oferowanych wyrobów/usług i wielu jeszcze innych nieprzewidywalnych czynników np. wrogie przejęcie, plajta czy wypadek niszczący dobre imię firmy. Powstaje prosta zależność: żywot firmy = żywot znaku. Nie przypadkiem logo określa się mianem “twarzy firmy”.

W takim kontekście, jak opisany wyżej, postawione twierdzenie – iż żaden z moim znaków nie ma prawa stać się rozpoznawalny na całym świecie – jest i prawdziwe, i fałszywe zarazem. Prawdziwe – bowiem aby logo stało się rozpoznawalnym, stało się m marką, potrzeba wiele wysiłku samej firmy, a w skali globalnej również ogromnych nakładów finansowych na pozycjonowanie, marketing, reklamę, PR. Marka, a tym bardziej samo logo, nie istnieje bez pozycji firmy i jej produktu ani na rynku lokalnym, ani tym bardziej na świecie. Fałszywe o tyle, że gdyby założyć hipotetycznie, dla któregoś z zaprojektowanych przeze mnie znaków, odpowiednie nakłady finansowe na budowanie pozycji marki, porównywalne z budżetem Coca-coli na ten cel, wysoką jakość oferty i kultury korporacyjnej firmy, na pewno udałoby się uzyskać, w odpowiedniej skali czasowej, wysoką pozycję i rozpoznawalność. Sprzężenie zwrotne – znak identyfikuje firmę, firma wypełnia przesłanie znaku treścią.

Mit niezmienności
Drugim z powszechnych mitów jest niezmienność logo, jako formy raz ukształtowanej, i stabilne trwanie w czasie i przestrzeni. Nic bardziej błędnego. Ponadczasowość logo zasadza się w jego idei, nazwie i tradycji a nie tylko w formie graficznej. Logo Coca-cola było kilkunastokrotnie poddawane redesignowi wraz ze zmieniającym się rynkiem, walką konkurencyjną, zmieniającym się postrzeganiem przez klientów, wreszcie wkraczaniem nowych mediów. Czy twórca logo sprzed stu lat mógł przewidzieć choćby takie nośniki informacji jak telewizja i internet? Jak ta niezmienność formy wygląda z perspektywy lat opisałem na przykładzie emblematu FIATa http://www.blog.e-alw.com/2006/11/nowe-logo-fiat.html

Znaku nie da się, nawet zakładając przewidywalność przyszłości, zaprojektować na wieczność. Średnia czasu istnienia firmy to zaledwie kilkanaście lat. Większe firmy osiągają wiek lat kilkudziesięciu, korporacje są w stanie osiągnąć 100. Przy takiej perspektywie czasowej niezmienna forma znaku jest niebywale trudna, praktycznie niemożliwa, do utrzymania. Należy bowiem wziąć pod uwagę takie czynniki jak zmienność rynku, wyrastanie konkurencji, zmienność mód i zainteresowań klientów, postęp techniczny i pojawianie się nowych obszarów komunikacyjnych i zainteresowania firmy, poszerzanie lub zawężanie oferty itp. Powoduje to konieczność dostosowania formy logo do tych zmiennych, wpływających na jego postrzeganie. Żaden projektant nie ma możliwości przewidzenia wszystkich zmiennych, nie jest wróżką. Trudno więc oczekiwać by dał gwarancję na 50 lat, a tym bardziej 200. To jak dawanie gwiazdki z nieba.Przetrwanie każdego znaku, po jego zaprojektowaniu, to zasługa i ciężka pracującego właściciela, przy jego pozycjonowaniu, utrwalaniu w świadomości odbiorcy, wspieraniu dobrą ofertą i jakością. Projektant daje tylko podstawę, narzędzie wizualne do budowania tej pozycji poprzez dobry wizerunek.

Gdyby, teoretycznie, jakiś projektant był w stanie przewidzieć przyszłość i projektować takie ponadczasowe znaki, niezmienne w formie ze 100% pewnością i gwarancją na 200 lat, zapewne byłby najbogatszymi człowiekiem na świecie. Projekt logo z wróżbą 100% powodzenia Tylko ile firm byłoby stać na jego projekty….


Nowa Lancia

17 marca 2007

Genewski salon samochodowy 2007 przyniósł, oprócz prezentacji nowych modeli samochodów, również prezentację nowego emblematu Lancii. Znak, tak jak nowy emblemat FIATa, został zaprojektowany przez Robilant Associati, we współpracy z Lancia Styling Centre.

Nowy emblemat LANCIA 2007

Znak odwołuje się do tradycji nawiązując do stylistyki emblematów z lat 1911 i 1929. Pozbawiony dużej ilości szczegółów stał się lżejszy i bardziej dynamiczny.

Krótkie spojrzenie na historię znaku.

Firma została założona przez Vincenzo Lancia, byłego pracownika FIAT, w roku 1906. Po 63 latach, w 1969 r., znalazła się w grupie FIAT.

Lancia 1907 rok

rok 1907 – pierwszy emblemat literniczy

Lancia 1911 rok

rok 1911 pojawia się całkowicie nowy emblemat na okrągłej tarczy

Lancia 1929 rok

rok 1929 przynosi zmianę emblematu – zostaje dodana dodatkowa trójkątna tarcza zewnętrzna w kolorze granatowym. Taki charakterystyczny kształt zewnętrzny zostanie już zachowany w kolejnych zmianach.

Lancia 1957 rok

rok 1957 – całkowicie przestrzenny ażurowy znak. znika kolor granatowy ustępując miejsca chromowi i czerni.

Lancia 1974 rok

rok 1974 – następuje odwrót od ażurowości znaku, powraca kolor lecz zamiast niebieskiego pojawia się granat użyty także w pogrubionym, w stosunku do znaku z 1929 r., rysunku.

Lancia 2000 rok

rok 2000 – znak przechodzi drobny lifting

Lancia 2007 rok

rok 2007 – przynosi dość radykalne zmiany. Wraz z usunięciem dwu charakterystycznych elementów – flagi z drzewcem i 4 szprychowego koła,. znika także dotychczasowy podział dwu tarczowy znaku – trójkątna (granatowa) tarcza zewnętrzna i okrągła (biała) tarcza wewnętrzna. Bardziej wyeksponowany jest także logotyp.

————
źródła:
robilantassociati.com
caradisiac.com


Wernisaż Reisingera

11 marca 2007

Wybrałem się wczoraj, razem z moją córką Anią, na wernisaż wystawy Reisingera w Muzeum Plakatu w Wilanowie. Nie przepadam za takimi uroczystościami i rzadko bywam z powodu prozaicznego – brak możliwości spokojnego obejrzenia. Jedyną zaletą jest tzw. „życie towarzyskie”.

Ale wracając do tematu czyli wystawy – szczerze polecam obejrzenie. Warto zobaczyć tak dla samych dokonań designerskich autora, jak i nostalgicznej nutki lat 60. pojawiającej się w jego plakatach.

Trochę mam wrażenie, niestety, że zabrakło organizatorom czasu na dopracowanie drobiazgów – mamy na przykład cykl fotografii jakiejś realizacji architektonicznej, bardzo interesującej, tyle że … nie wiadomo co to takiego, z racji braku podpisów. Zresztą w paru miejscach trzeba się domyślać o co chodzi. Kapitalne projekty kalendarzy w gablotach dla … no właśnie nie za bardzo w pierwszej chwili wiadomo dla kogo. Przy jednej z tablic identyfikacji podpis… chyba po rumuńsku. Drobiazgi, wiem, ale denerwujące, jak ta brakująca szyba w jednej z prezentacji projektów identyfikacyjnych..

Jeszcze jednym deprymującym i denerwującym, podczas otwarcia, drobiazgiem było nagłośnienie. Próbowaliśmy z Anią zrozumieć cokolwiek z wygłaszanych mów. Udawało się wyłapać co dziesiąte słowo. Chyba czas już w tej klasy muzeum coś z tym nagłośnieniem zrobić. No i to nagminne zawsze opóźnienie. Rozumiem drobne opóźnienia z rozpoczęciem, ale 20 minut?!

Dodam jeszcze informację najbardziej denerwującą, a uzyskaną od komisarza wystawy, katalog będzie za…. dwa, trzy tygodnie… czyli circa pod koniec wystawy. Ponoć zabrakło sponsorów na czas..

Niestety niedociągnięcia organizacyjne przy, jak by na to nie patrzeć, dość prestiżowej wystawie, przygotowywanej chyba czas jakiś, nie najlepiej świadczą o organizacji.

Pewnie wrócę do sprawdzonego oglądania wystaw w normalne dni, bez artystycznego rozedrgania wernisażowego. Nie zobaczę twórcy i nie napiję się winka, ale spokojnie obejrzę szczegóły. No i nie nadwyrężę słuchu próbując się dosłuchać co mówią i komu składają wdzięczne wyrazy….

A pierożki ponoć były ze szpinakiem….


Dialog o herbach

6 marca 2007

Zapis małego dialogu o herbach

alw
Kilka wątpliwości jakie mi się nasunęły: Czy heraldyka miejscowości i ziem pomaga w ich promocji, czy może stała się modnym kwiatkiem do kożucha? Czy dysponowanie przez gminy, miasta województwa własnymi herbami w rygorystyczny sposób zamknęło drogę firmom do posługiwania się nimi, a więc i promowania ? Czy do promocji trzeba tworzyć nowe logo czy też powinno się wykorzystać właśnie owe herby istniejące?

Marcin Konik
Ha! poruszono tu sedno problemu. Herby ziemskie oraz miejskie miały u swego zarania charakter: rozpoznawczy, własnościowy i propagandowy. Dziś utrzymany został charakter własnościowy i rozpoznawczy (herby na tablicach informacyjnych, na/w urzędach, na insygniach władzy gminnej/powiatowej/miejskiej/wojewódzkiej, nawet na koszach na śmieci i latarniach w wielu miejscowościach). Natomiast charakter propagandowy herbów, który dziś został zastąpiony przez marketing i promocję przestał spełniać już swoje zadanie gdyż dziś ludzie operują inną symboliką niż twórcy herbów rodem ze średniowiecza czy epoki nowożytnej. Dziś brama miejska w herbie nie ma takiego znaczenia, gdyż mury miast polskich (w 99% już nieistniejące) nie świadczą już o ich potędzę. W społeczeństwie, które nie jest już homogeniczne wyznaniowo postacie świętych czy inne symbole religijne w herbach nie są powszechnie rozpoznawalne ani specjalnie oczekiwane. Dlatego w ramach tej trzeciej funkcji herbów jaką dawniej była propaganda/symbolika należałoby stosować loga, gdyż one odpowiadają dziś potrzebie marketingu/promocji.Takie zdanie wyrobiłem sobie na podstawie książki W. Drelicharza i Z. Piecha, Dawne i nowe herby Małopolski, Kraków 2004 oraz na podstawie materiałów z I Krakowskiego Kolokwium Heraldycznego wydanych pod redakcją tych samych osób: Współczesna heraldyka samorządowa i jej problemy, Kraków 2000.

alw
Tu się zgadzamy. Przy okazji jednak owego marketingu, i zaprzepaszczenia tej funkcji herbu, czy nie sądzisz że zaprzepaszczona została również płynąca z tego funkcja informacji historycznej, symboliki? wiele razy spotykam się z tym, iż mieszkańcy nic nie wiedzą na temat godeł w herbie zawartych.

Marcin Konik
Dokładnie tak. Efektem jest to, że:-przez przypadek w herbie jednej z podczęstochowskich miejscowości znalazła się sowiecka czerwona gwiazda – bo samorządowcy głosując w latach 90. nad herbem nie zapoznali się z jego historią-samorządowcy Ustki chcą w herbie miasta zwiększyć biust syrence bo jest mało atrakcyjna-samorządowcy jednej z miejscowości powiatu limanowskiego chcieli zastąpić barnka eschatologicznego rodem z XV wieku jakimś baranem prosto z górskiej hali, bo wydawał się ładnieszy (sic!)Ponadto w herbach wielu miast możemy wyczytać ich rodowód. Pięknie jest to widoczne w przypadku miast zachodniopomorskich zakładanych przez Gryfitów – choć w tym przypadku motyw gryfa jest aż nazbyt oczywisty. Ale na przykład mieszkańcy kilku miejscowości na Kujawach na podstawie herbów mogliby nawiązywać do chwalebnej historii, że miasta te były grodami książęcymi. Strasznie mnie drażni kiedy niedoedukowani samorządowcy probują dorabiać mitologię do herbów. Szczególnie zabawne jest to w przypadków miast, które jako swój herb przyjęły herb lub klejnot założyciela-magnata. Tak na przykład słyszałem już w telewizji bzdurę jakiegoś tłumoka radnego z Tarnowa, że herb jego miasta nawiązuje do udanego odparcia najazdu Tatarów na to miasto – dawno tak się nie uśmiałem.

alw
Przywołałeś fakty znamienne, a płynące, jak sam konkludujesz, z nieuctwa. Niestety moda na herby nie zaowocowała modą na edukację w tym względzie, i tu mam trochę pretensji do heraldyków co przespali właściwy moment. Teraz można liczyć na pasjonatów no i trochę literatury się pojawia, choć nie do końca na podstawowym poziomie.


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy

  • Tagi