Jihomoravsky kraj
19 grudnia 2018Najnowszy minimalistyczny wytwór prosto z Czech – logo dla Jihomoravského kraje (województwa południowomorawskiego), od studia Dorland.
Stare loga.

Nowe logo.

Jak to ktoś słusznie zauważył symbolika bez dołączonego wyjaśnienia kompletnie nieczytelna, a i z dołączonym wydaje się mocno naciągana dla wytłumaczenia zabawy literkami. Zresztą sami poczytajcie:
„Logo Moraw:
• Podstawą logo jest czysta typografia, która łączy historię, teraźniejszość i przyszłość – możemy powiedzieć, że logo jest ponadczasowe
• m – typografia, słowo, litera, komunikacja obrazkowa (pisanie jest najpotężniejszym elementem)
• typografia – logotyp i całe Morawy Południowe zasługują na ciekawe krój pisma, znanego projektanta, który pracuje tylko w Najbrt Studio
• m – połączenie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości – 3 brzegi połączone w jednym punkcie
• m – wspólna ścieżka, która się rozwija – otwartość na nowe możliwości
• zakłada: unikalność, nowoczesność, tradycja, idee indywidualizmu, nieskończoność (opcjonalny), łagodność, swawola, różnorodność, spójność
• Przedłużenie linii litery M oznacza 2 rzeczy: 1. = Południowe Morawy Południowe, południowe Morawy, 2 powrót do korzeni
• m – słowa zaczynające się na literę M – plan, idea, muzeum, opcje, malownicze piękno, miłość, magia, międzynarodowy, mamuta, Mapa, Morava – rzeka, szufelka, Mikulov, Abyss Morawskiego Krasu, niebieskie piwnice …” mój dopisek do ostatniego punktu, żeby nie było, że po czesku wszystkie te rzeczy zaczynają się na literę M podaję oryginalny tekst: „plán, představa, muzea, možnosti, malebnost krajiny, láska, magie, mezinárodní, mamut, Map, Morava – řeka, kopeček, Mikulov, Abyss Moravský kras, modré sklepy …” za font.cz [tłumaczenie własne]
I tylko kraju żal.
Więcej znajdziecie tu – www.font.cz i tu – www.lidovky.cz
Uzupełnienie za www.irozhlas.cz:
Kolorystyka, bo były niejasności, do obejrzenia w filmiku na stronie www.irozhlas.cz
Cena, niezła – ok. 2 mln koron czeskich czyli ok. 335 000,- zł
serduszkowe AVU
18 grudnia 2018Akademia Sztuk Pięknych (Akademie Výtvarnýh Umění) w Pradze (Czechy) zaprezentowała swoją nową identyfikację, dość zaskakującą. Projekt studia 20YY Designers (Petr Bosák, Robert Jansa i Adam Macháček) został wybrany w dwuetapowym konkursie, zorganizowanym przez AVU we współpracy z CZECHDESIGN (czeskie stowarzyszenie grafików). Cała idea nowego znaku opiera się na zaprojektowanym na tę okazję kroju pisma z motywem serc umieszczonych w korpusie liter, cyfr i symboli, coś w stylu inktrapu.
„Od lat 90. instytucja posługiwała się logo zaprojektowanym przez prof. Milana Knížáka. Przedstawiciele AVU chcieli znaleźć kompleksowe i mocne koncepcyjne rozwiązanie odzwierciedlające misję i wartości tej prestiżowej artystycznej uczelni.” www.font.cz [tłum. własne]
Stary znak AVU.

Nowy znak AVU.
Warianty wielkości serca w literze.

Prezentacja stosowania.

Ilustracje zaczerpnięte ze strony www.font.cz
„Nowa tożsamość AVU będzie żyła i ma potencjał do naturalnego rozwoju i transformacji. Projekt studia 20YY Projektanci oferuje pozornie prostą koncepcję opartą na autorskim kroju pisma i graficzną grę z ogólnie znanym motywem serca. Poprzez wykorzystanie tego specyficznego symbolu AVU jest w stanie nawiązać do tradycji i najnowszej historii, a jednocześnie transformacją przenieść się do chwili obecnej. „ www.font.cz [tłum. własne]
I jeszcze ciekawostka – stworzony font AVU ma być ogólnodostępny, do swobodnego użytku, w ramach „demokratyzacji i otwartości” (!?). Dziwne dosyć podejście.
Hmmm…. Przyznam, że po przejrzeniu prezentacji na stronie font.cz mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony modny minimalizm literniczy, z drugiej udziwnianie serduszkami. W sumie brak mi czegoś, jakiejś wizualnej kotwicy do zapamiętania, i mówiąc szczerze jestem na nie. Wydaje mi się, że te serduszka jakoś bardziej zaciągają walentynkami niż Akademią Sztuk Pięknych, są nieco plebejskim grypsem. Zaczynam odnosić wrażenie, że ostatnio powstające tego typu identyfikacje opierają się głównie na, w dużej mierze, siłowym poszukiwaniu nowoczesnej oryginalności, która niestety czytelna jest dla twórców, ale na styku z szarym odbiorcą znika jak sen złoty.
identyfikacja konkurs logo typo
Tagi: 20YY Designers Akademia Sztuk Pięknych Akademie Výtvarnýh Umění AVU CZECHDESIGN Czechy Praha
skomentuj
o systemie Michty i recenzji
8 grudnia 2018Na blogu Sigillum Authenticum trafiłem na bardzo ciekawą recenzję publikacji Jerzego Michty „Heraldyka samorządowa Polski. Projekt systemu” (Kielce 2017). Recenzja pisana jest z punktu widzenia historyka, ale naprawdę warto przeczytać.
O tej koncepcji systemu heraldycznego pisałem i ja w lipcu br., na stronie projektu Orli Dom – „Nowe herby województw”.

Trudno się nie zgodzić z Sigillum Authenticum w ocenie projektu Jerzego Michty, odniosę się tylko do jednego małego zdania tejże recenzji:
„Ośrodki naukowe wycofują się z projektowania herbów, bowiem jednostki samorządowe wolą korzystać z usług firm plastycznych i graficznych.”
Jeżeli projektowanie ujmiemy całościowo, od opracowania historii, poprzez przykłady ikonograficzne, blazon, na samym rysowaniu kończąc, to można by stwierdzić, że może i dobrze jeśli tylko z tej fazy rysunkowej się wycofują. Tak się bowiem składa, że faza rysunkowa jest wielekroć najsłabszą w tych opracowaniach. Przyczyna prosta – nagle wszyscy opanowali sztukę projektowania na komputerach i po prostu umią (jak mawia pewien klasyk) bo mają, komputer. Jeśli do tych samoróbek dołożymy nie do końca sprecyzowane kryteria i wymogi Komisji Heraldycznej (brak np. unormowania proporcji tarcz, to i każda ma inne), to dostajemy pasztet. Bo ileż mamy w Polsce takich zespołów projektowych jak krakowski – Zenon Piech, Wojciech Drelicharz (heraldycy) i Barbara Widłak (grafik)? A wynika, ta samoróbka, po części z niechęci do dzielenia się honorarium, niestety, ale i też z nadmiernej wiary we własne umiejętności rysunkowe.
Czy korzystanie z grafików i studiów projektowych jest złe? Nie, o ile owi graficy czy studia nie spotykają się z tego typu zleceniem po raz pierwszy i nie jest to jednocześnie wybór najtańszej możliwej opcji.
Zadałem kiedyś na Facebooku proste pytanie: które z polskich godeł państwa, na przestrzeni wieków, zaprojektowali (kształt) heraldycy polscy? W sensie rysunku/kształtu, nie blazonu. Pytanie, przyznaję, retoryczne, bo wszystkie te godła, ich kształt, opracowali rzemieślnicy i artyści.
Zakończę cytatem z wzmiankowanego wcześniej mojego artykułu z lipca:
„Mógłbym w tym momencie odwrócić hasło rzucone w pewnej dyskusji:
„w sprawie poprawek herbu zostawcie to heraldykom;”
i napisać – w sprawie rysowania herbu zostawcie to projektantom. Bo bez wątpienia jedno wynika z oglądu powyższego projektu – bez projektantów się nie da, narysowanie dobrze herbu to jednak sztuka.”
Przy okazji odwiedzenia strony Sigillum Authenticum przeczytajcie też tekst:
„Znikający herb Krakowa. Rozmowa z prof. Zenonem Piechem (Societas Historicorum)”
Prof. Piech, historyk i heraldyk, kierownik Zakładu Nauk Pomocniczych Historii Instytutu Historii UJ, mówi np. tak:
„Niestety Komisja Heraldyczna nie spełniła wszystkich pokładanych w niej nadziei. Przede wszystkim nie wypracowała jednoznacznych kryteriów opracowywania i oceniania herbów. „Zasady praktycznej sztuki heraldycznej”, o których pisał prof. Józef Szymański, są wciąż niejasne. Pomimo wielokrotnych sugestii z mojej strony, nie wypracowano tych zasad. Natomiast członkowie Komisji, a w ostatniej kadencji także jej przewodniczący, zaangażowali się w projektowanie herbów. Powstała patologiczna sytuacja, w której ten sam podmiot projektuje herby, a następnie je zatwierdza. Jest to niedopuszczalne w państwie prawa. Jako przewodniczący Zespołu Nauk Pomocniczych Historii i Edytorstwa przy Komitecie Nauk Historycznych PAN byłem inicjatorem listu skierowanego do zwierzchnika Komisji Heraldycznej, Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w poprzednim rządzie – Andrzeja Halickiego. List podpisało kilkunastu członków Zespołu, specjalistów w zakresie nauk pomocniczych historii, niestety nie odniósł on żadnego skutku. Odpowiedzi udzielił wiceminister, a można ją streścić następująco: skoro nie jest to zakazane, to jest dozwolone. Komentarz wydaje się zbyteczny.”
Naprawdę warto poczytać uwagi czynione przez prof. Zenona Piecha i poważnie się nad nimi zastanowić. Ten wywiad polecam szczególnie władzom miasta Krakowa.
aMuz od TataStudio
4 grudnia 2018Gdańskie TataStudio opracowało nowe logo i identyfikację dla Akademii Muzycznej w Gdańsku. Na pewno jest trendy i inaczej niż inni. Ale….
Stare logo

Nowe logo


Więcej można zobaczyć w PDF-ie z księgą znaku > tutaj oraz tu.
W wywiadzie dla Gazety Filip Piasecki z TataStudio mówi tak o znaku:
Rewolucyjna na pewno nie, tu się zgadzam. Mamy bowiem zwyczajne zawłaszczenie obiegowego skrótu, stosowanego przez wszystkie polskie akademie muzyczne. Z drugiej strony, w wyniku tego zawłaszczenia, powstało logo, które spokojnie można by uznać za markę dachową dla wszystkich akademii muzycznych w Polsce, zmieniając jedynie treść logotypu. Czy zatem tego typu pomysł, zastępowania oficjalnej nazwy uczelni powszechnie i dużo szerzej stosowanym, niż tylko w tej uczelni, skrótem jest dobrym pomysłem? W wypadku oznakowania dla wszystkich tego typu uczelni idealny, jeśli jednak ma to być jedynie jednostkowe, to rodzą się spore wątpliwości nad celowością i sensownością takiego działania kosztem innych.
Czego mi brakuje w tym znaku? Lekkości, dźwięku, muzyki. Jest ciężki i mało rytmiczny. Może to kwestia zestawienia takich a nie innych liter w tym ujęciu. Dobrym przykładem takiego stencilowego ujęcia, który warto przy okazji pokazać, jest monogram Mauritshuis https://www.mauritshuis.nl/nl-nl/

Wróćmy jednak do aMuz.

Może to za ciasno zestawiono litery aMuz, może nie dopracowana jednak wielkość litery „a”, sprawiającej wizualnie wrażenie mniejszej i delikatniejszej. Jedno nie ulega wątpliwości – kierunek projektowy zgodny z trendem, ale, moim zdaniem, mijający się z logiką zastosowania akurat w tych 4 literach.
A skoro o logo akademii, to może warto zobaczyć je w zestawieniu ze znakami innych uczelni muzycznych.

Osobną kwestią i z nieco innej parafii jest posadowienie na stronie internetowej Akademii Muzycznej w Gdańsku godła państwowego. Horrendum.

Usytuowanie najważniejszego znaku w najgorszym dla jego rangi miejscu – na skrajnej prawej. Na dodatek po linkach wydarzeń, logowania i rejestracji. Gorszego upchnięcia w kąt już nie da się znaleźć. Żeby zaś było bardziej deprecjonująco po kliknięciu godła Orła Białego lądujemy w … panelu logowania. Tu się TataStudio zupełnie nie popisało.
Jeśli chodzi o nagłówki stron www uczelni muzycznych i miejsce w nich dla godła państwowego, to jedynie AM Kraków i AM Łódź, na upartego jeszcze Katowice, wiedzą jak to zrobić poprawnie i z poszanowaniem symbolu państwa.
design identyfikacja logo
Tagi: Akademia Muzyczna w Gdańsku aMuz Filip Piasecki TataStudio
skomentuj




