mleko i miód z MSZ
29 marca 2011MSZ wybrało kolejny, po bączku dziecięcym, souvenir polskiej prezydencji – biały ceramiczny kubek z wygiętą łyżeczką i słoikiem miodu oraz recepturą „dla zdrowia”.

Mleko i Miód – gadżet promujący polską prezydencję został zaprojektowany przez Annę Łoskiewicz i Zofię Strumiłło-Sukiennik. Fot. Beza Projekt za newsweek.pl
Jak czytam w newsweek.pl gadżety dobierane są przez ministerialnych urzędników:
[…]ze specjalnego, opracowanego na zlecenie MSZ, katalogu. Dokument (wciąż tajny) to zestawienie propozycji upominków wymyślonych przez rodzimych projektantów.
Ciekawe dlaczego to tajny katalog ….
Warto też obejrzeć wywiad z autorkami gadżetu na orange.pl
Pomysł bardzo interesujący i nietypowy, dużo ciekawszy niż wcześniejszy bączek. Mnie się podoba. I smaczny :)
A znaku prezydencji… nadal nie ma….
gdzie ten amarant?
28 marca 2011Mamy, przy okazji nawiązywania do naszych tradycji przedwojennych, dość często przywoływany kolor amarantowy i właściwie trudno by się było dziwić, gdyby nie fakt dość szerokiego pojmowania tego koloru. Trochę mi to przypomina niegdysiejszą zabawę w stworzenie, ze ścinków materiału od krawców, wzornika koloru biskupiego. Zabawa była przednia, wzornik zaś dość obfity i bardzo szeroki w gamie.
Zabrałem się za ten temat amarantu, akurat teraz, nie bez kozery, otóż objawił nam się znak partii Polska Jest Najważniejsza.

przywódczyni PJN anonsuje go tak (wytłuszczenie moje):
„Na amarantowym tle w górnej części, po lewej stronie umieszczono wznoszącego się do lotu białego orła, nieco niżej widnieje biały napis „PJN”. „Mamy orła, który się wznosi do lotu i wie, czego chce. Jest odważny i młody. Widać, że to nie jest stary orzeł, któremu się nie chce, tylko to jest młody orzeł, któremu się chce” – opisywała logo Kluzik-Rostkowska.
zaś poseł Ołdakowski, tłumaczy symbolikę logo
„Nasz kolor – amarantowy – pokazuje siłę, odwagę i bezpieczeństwo” – oświadczył.
Nie wnikam co też temu orłu się chce i jak p. Kluzik-Rostkowska rozróżnia starego od młodego w takiej formie graficznej, ale amarant? jako siła, bezpieczeństwo i odwaga? no fajnie… tylko jest jeden szkopuł – ja tego amarantu tam nie widzę, ani na pół piksela. Po prostu w logo amarantu nie ma wcale.
Bo amarant to… a zresztą lepiej posłużyć się już opisanym jak to z tym amarantem polskim jest, bywało historycznie, skąd on się wziął, a wszystko w materiale: Amaranty – Polskie Barwy Narodowe. Warto poczytać. Tu zaprezentuję z owej pracy tylko cytat cytatu Kobylińskiego:
Opowiadają badacze(…), że chciano mieć albo czerwień cynobrową, jak tło naszego narodowego godła, albo karmazynową, która z granatem polowego munduru przypominałaby barwy „górnych chorągwi Rzeczpospolitej”. Jednakże importowany barwnik dał z żelazistą wodą warszawską niespodziewany odcień, onże amarant, a już brakło czasu i sukna na nową serię krawiecką. Ruszyło tedy bractwo, chcąc nie chcąc, w różowawych amarantach i dopiero somosierrska chwała uczyniła z tego koloru znak najwaleczniejszych, wchodząc do pieśni(…) i do tradycji naszej jazdy.
Warto też przywołać, względem tegoż amarantu, oznakowanie pojazdów wojskowych międzywojnia – znak kawalerii to granatowy i amarantowy, drugi od lewej, w pierwszym szeregu. Amarant występował też w barwach Ułanów Krechowieckich, co widać dobrze na otoku rogatywki a także planszy umundurowania na stronie kawaleria-polska.pl.
Tak więc, jakby na ten kolor nie patrzeć, sprawa wydaje się prosta, chodzi o kolor używany dziś w druku a zwany magentą. Amarant = magenta. Inna sprawa że amarant splótł się dla wielu tak silnie z karmazynem, ten ze szkarłatem itd. że…. nikt nam nie będzie mówił że czerwone nie jest czerwone, ale to już osobna bajka.
Sama nazwa barwy wywodzi się od Szarłatu (Amaranthus), rośliny o tejże barwie, nota bene jadalnej i stosowanej jako barwnik. A skoro o tym mowa, to jeszcze ciekawostka o szarłacie, za gazetadom.pl:
Nasiona amarantusa wygrywają w rankingach zdrowej żywności. Żelaza mają więcej niż szpinak, błonnika więcej niż otręby owsiane, a zawarty w nich skwalen to miecz na miażdżycę.
Szarłat (Amaranthus) to jedna z najstarszych roślin użytkowych. Uprawiany jest już od 6 tys. lat. Obok kukurydzy, fasoli i ziemniaków był on podstawą diety starożytnych Inków i Azteków. Nasionami amarantusa płacono podatki, a figurki wypiekane z szarłatowej mąki składano w ofierze bogom.
Konkluzja prosta – amarant zdrowy jest, zapobiega miażdzycy. Może to o to chodziło posłowi Ołdakowskiemu z tą siłą i bezpieczeństwem….
ADISUCKS na FB
27 marca 2011Na Facebooku duża akcja w obronie grafiitii na warszawskim Służewcu. Nie byle jakiego bo 1,5 kilometrowej galerii pod chmurką. Poczytajcie:
ADISUCKS – BOJKOT PRODUKTÓW ADIDAS
Mur wyścigów konnych to mekka graffiti warszawskiej sceny. Prawie 1,5km żywego płótna pokrytego różnokolorowego graffiti. To bardzo ważne miejsce dla polskiej sceny Hip-hop. To tam kręcono teledyski, to tam powstawały niezapomniane prace malarzy graffiti z całego świata. Kiedyś pełna blasku, ostatnio podupadła. Nie zmienia to faktu, że każdy szanujący się grafficiarz zna to miejsce, trzeba było tam być i namalować choćby jedną pracę.
Firma adidas postanowiła w miejscu naszej „miejskiej galerii” wykonać na szerokości prawie całego muru swoją reklamę!
The largest polish graffiti Hall of Fame @ Warsaw’s district Służewiec is being destroyed by adidas Poland. The proceder will start monday. Because of your massive advert, one of the most important parts of polish street-art will dissapear …. Is this how your contribution to street culture should look like???
Pisze też o tym Życie Warszawy i trwa burza na forach i blogach.
Popieram akcję choć nie jestem fanem, ani hip-hopu, ani malowanych gdzie popadnie mazańców, jednak tam dano szansę młodym twórcom zrobienia czegoś więcej niż te maziaje szpecące miasto. Powstało coś ciekawego i unikatowego, a teraz przeważyła najzwyklejsza komercha. Na dodatek robi to firma odwołująca się do tejże kultury….
Smutne.
ADISUCKS ma już ponad 12 tysięcy zwolenników.
iluzja dialogu?
26 marca 2011Mam oto przed oczami, w Marketing przy kawie, pomysł, a właściwie już realizację pomysłu na identyfikację Instytutu Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II, a po głowie pałęta się niespokojna myśl o nieco innej, starszej realizacji tej samej iluzji… ale to później.

Autor: agencja kreatywna Wallstreet Different Creature z Krakowa, w Marketingu przy kawie tak objaśnia rzecz całą:
– Wyobraziłem sobie dwie twarze naprzeciwko siebie, a zaraz potem przypomniałem sobie o znanym mechanizmie wizualnym, na zasadzie którego działają złudzenia optyczne. W stworzonym przez nas logo to właśnie kontury dwóch twarzy uformowały kielich. Nie mogły to jednak być profile dwóch różnych osób, bo wtedy nie udałoby się zachować symetrii, a kielich nie byłby już tak wyraźny.
Mało wymowne byłoby też lustrzane odbicie twarzy przypadkowego człowieka. Chodziło nam w końcu o Jana Pawła II. Dwoistość przecież leżała w jego naturze. Można powiedzieć, że w ten sposób osiągnęliśmy symbol doskonały. Kielich utworzony przez kontury dostojnego profilu Papieża symbolizuje otwartość, a jednocześnie ilustruje wewnętrzny dialog, jaki prowadził Karol Wojtyła – Człowiek z Janem Pawłem II – Papieżem – opowiada Sebastian Ścigalski, art director i partner w agencji Wallstreet.

Hm… jak tę międzykulturowość objąć kielichem? symbolem jednak stricte chrześcijańskim, tu zasadnym raczej w odniesieniu do ekumenizmu nie dialogu międzykulturowego, bo przecież nie odniesieniem do nieco pospolitego „spełnianie kielichów” w sensie mało dialogowym. Ciekawe czy tę oczekiwaną wymowę ów kielich ma (czy sprawdzono?) w innych religiach: muzułmańskiej, buddyźmie, czy choćby judaiźmie, gdzie kielich z winem pojawia się tu przy odmawianiu szabasowej modlitwy Kidusz, wino stanowi tu symbol radości i święta. Pewien nie jestem zatem jasności tej symboliki międzykulturowej, a i czytając symbolizm w sztuce mam wątpliwości coraz więcej…. i jakoś tak dziwnie wychodzi iluzja dialogu.
Wpatruję się także w te profile i jakoś mimo podpisania nic z JP II w nich zobaczyć nie umiem, może zbyt mała wiara we własną wyobraźnię, a może to miało być samo uwierz….
Wadzi mi też ta plastikowa przestrzenność owego kielicha, ale to w sumie detal detalicznie nie wart zawracania sobie głowy.
Jeszcze jeden cytat z Marketingu:
Wielkość wyzwania wynikała tu przede wszystkim ze znaczenia postaci patronującej ośrodkowi, budzącej silne emocje wielu osób na całym świecie.
Szczera prawda, której chyba nie sprostali, no chyba że o ewentualnych faux pas, na styku z tymi innymi kulturami mowa.
Pałętała mi się po głowie natrętnie takaż iluzja nieco już przebrzmiała. W wydanej przez wydawnictwo Rockport książce Logo Making a Strong Mark 150 Strategies for Logos That Last, A. Miller i J. Brown, 20o4 r., znajduję taki oto przykład, wykorzystujący tęż samą iluzyjną formę, w zamyśle jednak zupełnie różną.

Po co przywołałem tę, starą już nieco, realizację? ano by pokazać różnicę nie tyle w realizacji co w myśleniu. To co z symboliki w jednej wątpliwe, w drugiej jasno czytelne. Więcej, w wypadku drugim nawet tej symboliki możemy nie zauważać, pomijać lub traktować w kategorii grypsu, w pierwszym zaś wypadku, Instytutu Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II, trudno ją odstawić na tor boczny przy takiej tematyce i nawiązaniach.
Ciekawą realizację opartą na powyższej zabawie iluzyjnej, mocno rozbudowaną o kolejny poziom, znajdziecie na hiszpańskiej stronie humorspain.com
Dodatek skojarzeniowy (26.03.201)
Na stronie oko.info.pl przy prezentacji tej iluzji autorzy stawiają pytanie bardzo akuratne

twarz czy wazon?
Ano właśnie, forma bowiem przypomina nie kielich, a wazon, na kwiatki. Ku czci było by ok, jako dialog nieszczególnie mi to się kojarzy. Chyba że wchodzimy w sferę chanelingu – kontaktu bytów niematerialnych z materialnymi. Tak się bowiem też składa że podobne w formie wazony plastikowe spotkać można na naszych cmentarzach.

Te wazony powyżej pochodzą z oferty producenta na stronie bizeo.pl,

a to forma wazonu prawie nawiązująca do tej opisanej iluzji, zaczerpnięta ze strony hurtowniakarel.pl.
identyfikacja logo
Tagi: dialog iluzja instytut JP II kielich międzykulturowy znak
komentarzy 12