2 wywiady
30 listopada 2015Mogę śmiało powiedzieć, że w listopadzie pracowałem z wywiadem, z racji tego, że zwywiadowano mnie w tym miesiącu dwukrotnie :) Taki miesiąc.
Najpierw Krzysztof Bochnacki z portalu graffus.com przepytał mnie dokumentnie i czteroczęściowo:
cz. 1. „Potknięcia raczej dopingowały”
cz. 2. „Komfort nierobienia”
cz. 3. „Szkicując na boku”
cz. 4. „Poradnik nie poradnik”
A następnie znana pisarka Eliza Chojnacka, autorka Nieporządnej, Sinicuik i Placebo, uznała za ciekawego człowieka i przepytała na swoim blogu – „Duże znaczenie ma biblioteka doznań i obrazów”, prezentując przy okazji spore portfolio moich prac.
Poczytajcie, co Wam szkodzi :)
design identyfikacja książki logo różności
Tagi: Eliza Chojnacka graffus Krzysztof Bochnacki wywiad
skomentuj
zła czerwień
27 listopada 2015Dochodzę do wniosku, po przeczytaniu o modowej wpadce Prezydenta, że część komentatorów odleciała totalnie w kosmos. Po przeczytaniu komentarzy „ekspertów” modowych, dyplomatycznych i tych od wszystkiego okazuje się, że noszenie koszulki z małą flagą biało-czerwoną to wpadka, ba, ogromna wpadka, żeby nie powiedzieć skandal dyplomatyczny. Bo nie ta firma wyprodukowała co powinna.
Firma nazywa się Red is Bad i produkuje tzw. odzież patriotyczną. Czyli w sumie afera o metkę. Tylko skoro tak, to jak rozumiem teraz będzie przyglądanie się metkom każdej z części prezydenckiego ubioru i zależnie od kierunku wyjazdu Pana Prezydenta dorabianie ideolo. Poziom absurdu sięga zenitu. Nie od rzeczy jest też wspomnieć, iż ten sugerowany przez Siborę przepływ informacji na ten temat, z ambasady Chin, wygląda mi na zwyczajne zagranie pod hasłem – my podłożymy świnię (czytaj wskażemy na metkę) a oni będą wiedzieli co zrobić.
Argumentacja z metką to jedno, argumentacja, iż jest to ulubiony producent zadymiarzy i skrajnej prawicy, to kolejny fistaszek.
Oczywiście to powyższe stwierdzenie nie jest ani na jotę ksenofobiczne, ani na jotę jednostronne i wynikające z oglądania świata przez dziurkę w metce. Jak rozumiem niewskazane jest także noszenie dresu, prywatnie, bo dresiarze, jeżdżenie BMW, bo wiadomo kto tą marką jeździ itp. itd. Jak to się kiedyś mawiało „jak chcesz uderzyć psa, to kij się zawsze znajdzie”. Swoją drogą ciekawe co by wyszło po sprawdzeniu metek u pana eksperta modowego.
Co prawda nazwa firmy Red is Bad, jak dla mnie, jest nieco groteskowa. Bo to z jednej strony mamy zacięcie na towar patriotyczny, szyty w Polsce i dla Polaków, a z drugiej to angliczenie w nazwie. Powiem więcej, jest groteskowa, bo to ambitne stwierdzenie w nazwie przede wszystkim uderza w nasze barwy narodowe, dekompletując je, co doskonale zilustrował na FB Yrizona – Akuszerowie Nowej Ery. Czyli zaprzeczenie sobie.
Oczywiście wiem co pomysłodawca miał na myśli, tak jak piszący o modowym skandalu doskonale wiedzą, iż chodziło o koszulkę z polskimi barwami, nie forowanie nazwy firmy przez Prezydenta. Dla mnie jednak „red” oznacza czerwień, kolor, każdą czerwień, a więc nie tylko chińską ale i polską. A koszulki kupuję gdy mi się podobają, metka jest totalnie bez znaczenia, wyłączając przepis o praniu.
Zakiwaliśmy się w tych niuansach metkowych tak bardzo, że już poza nimi nic świata nie widać.
Polska
Tagi: czerwień ekspert Janusz Sibora metka Michał Zaczyński Red is Bad
komentarze: 1
książkurs nr 6
22 listopada 2015Sporo czasu minęło od naszej ostatniej zabawy projektowej, czas więc najwyższy na nową. Zaczynamy zatem kolejną zabawę w projektowanie znaku. Tym razem trochę nietypowy, a nawet lekko zwariowany, przedświąteczny temat. Rok w rok św. Mikołaj obdziela nas podarkami, oczywiście tych co są grzeczni, przy okazji prezentując się na wielu reklamach, sam lub w otoczeniu pracowników własnej firmy. A czy widzieliście gdzieś logo firmy „Święty Mikołaj”? Nie. I to karygodne zaniedbanie trzeba naprawić. Więc naprawiajmy.
Temat: „Święty Mikołaj”
1. Znak powinien mieć, oprócz wersji polskiej, również przynajmniej 2 warianty obcojęzyczne (np. Santa Claus itp.).
2. Znak powinien być minimalistyczny, maksymalnie czytelny dla szerokiego kręgu odbiorców, przyjazny.
To tyle wytycznych, resztę zostawiam Waszej kreatywności.
Warunki udziału w książkursie:
a/ Każdy uczestnik może przesłać tylko 1 projekt.
b/ Autor pracy zgadza się, z momentem przesłania projektu, na jego opublikowanie na stronie alw.pl i fanpejdżu tej strony na Facebook ze wskazaniem Autora pracy .
c/ Książkursowicz podsyła mailowo wykonany przez siebie projekt/projekty na adres: alw/małpa/e-alw/kropka/com. W temacie maila należy wpisać – „K6”.
d/ Projekty należy przesłać w formacie AI (zapis do wersji CS-CS4) lub CDR (zapis do wersji 9-12), najdłuższy bok nie może przekraczać 10 cm.
e/ Konieczne wskazanie Autora pracy. Prace anonimowe nie będą przyjmowane.
Termin nadsyłania prac: do 5 grudnia 2015
Nagroda: nagrodą jest moja własna książka „Po co Ci logo?”, wydana drukiem przez wydawnictwo internetowe e-bookowo.pl. Oczywiście z autografem.
Więcej o książce na stronie wydawnictwa internetowego e-bookowo.pl
Jury: Jednoosobowe i arbitralnie niezależne, przy wątpliwościach zasięgające rad znajomych królika.
Uwaga: osoby kontestujące proszone są o opuszczenie pokładu i wylewanie żółci w innych miejscach, dowolnie wybranych.
Niniejszym ogłaszam książkurs nr.6 za otwarty.
***
Informacja dla potencjalnych darczyńców dodatkowych nagród:
I Ty możesz zostać mecenasem! Serio. Każdy darczyńca ofiarowujący książkę, lub inny upominek, na nagrodę, może liczyć na ciepłą wzmiankę o sobie, wraz z linkiem, oraz wdzięczność obdarowanych.
logo=wszystko?
18 listopada 2015Napisałem przy jakiejś okazji, że logo może być właściwie wszystko, również fotka z wakacji. Jak dotąd jednak nie miałem okazji pokazać tego „wszystko”, projekty lepsze lub gorsze, ale jednak w jakiś sposób trzymały się mniej lub bardziej zasad projektowania znaków wyznaczonych jeszcze u początków wieku XX. Można było narzekać co znakiem jest a co już ilustracją, ale w jakichś ryzach się to w miarę trzymało. Po co ten wstęp? Bo pojawiło nam się logo rodem z fotografii i przyznam trudno je oceniać na dotychczasowych zasadach.
Muzeum Kinematografii w Łodzi zmieniło właśnie swoje logo. Dotychczasowe logo
zastąpiono takim czymś jak niżej, autorstwa Michała Batorego, mieszkającego w Paryżu grafika i autora plakatów.
Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Rozumiem potrzebę wyróżnialności, jak i potrzebę twórcy do artystycznej ponadprzeciętności. Nie rozumiem, jednak, braku praktycyzmu po stronie zleceniodawcy. Efektowność jest, choć i tu mam wątpliwości, a gdzie efektywność?
I to wszystko dzieje się w czasie gdy perełki polskiego dizajnu znaków prezentowane są na II Ogólnopolskiej Wystawie Znaku Graficznego. Aktualnie do obejrzenia w Warszawie w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Wystawie prezentującej dokonania projektantów sprzed półwiecza i obecnych.
Mówiąc szczerze dla mnie toto żadnym logo nie jest, przynajmniej tak długo póki logo = znak graficzny. Graficzny nie fotograficzny.






