książkurs nr 5 – głosowanie

21 kwietnia 2013

Termin nadsyłania prac na książkurs nr 5  „zawieszona kawa” minął i tym samym zmierzamy do finału.

Wpłynęło 15 projektów znaków, które zgodnie z regulaminem poddaję pod głosowanie Vox Populi, czyli Was.

Możecie głosować tutaj, w komentarzach, lub na Facebooku, głosy zostaną zliczone i wygra oczywiście ten, kto zgromadzi największą ich liczbę. Swój głos oddam na końcu, na wypadek sytuacji ex aequo. Wystarczy podać sam numer pracy, ale komentarze naturalnie mile widziane.

Zaczynamy głosowanie. Macie czas na oddanie głosu do 25 kwietnia 2013.

książkurs nr.5 "zawieszona kawa" głosowanie

Uwaga! w związku z próbami nabijania głosów, z jednego IP, proponuję głosującym zastanowić się, czy warto na takie sztuczki tracić czas – zakwalifikuję tylko 1 głos.


myślałem że żartują

19 kwietnia 2013

Ilość idiotyzmów na metr kwadratowy ostatnio przybrała, nadeszła wiosna.

Najpierw błysnęli posłowie Palikota i SLD rozliczając Jezusa z cudów.

„[…] nauczanie na religii o cudzie Jezusa – rozmnożeniu chleba i ryb – jest groźne. Dlaczego? Bo, uważają, przyjęcie takiego daru to nieopodatkowany przychód. A cud z przemienieniem wody w wino? Rzekomo promuje nielegalne wytwarzanie alkoholu. Chodzenie po wodzie? Bo dzieci mogą chcieć naśladować Jezusa i się utopić.”

Chore. Kolejny poseł zabrał się za rugowanie Krzyżaków Sienkiewicza, z lektur szkolnych, bo „mogą skłaniać młodzież do stosowania przemocy”. A niby co te dzieci oglądają, jak nie jatki, w TV i grach? Tam nie trzeba rugować?

Postanowili przebić głupotą jakieś dno?

Ale przepełnienie czary przyszło z innej strony, mówiąc szczerze myślałem, że to żart. Co prawda dawno po prima aprilisie, ale niektórzy miewają spóźniony zapłon. A jednak, to nie był żart, raczej zagrywka poniżej pasa.

Zakłady odzieżowe Próchnik SA zmieniły, po raz kolejny, swoją identyfikację. Było tak: w 1948 r. upaństwowiono łódzką wytwórnię odzieży należącą do spółki E. Martin, N. Norenberg, A. Krauze, działającą w czasie II wojny światowej, i stworzono Zakłady Przemysłu Odzieżowego im. dr. Adama Próchnika. Spółka działała prężnie i po transformacji,przekształciła się w 1991 roku w spółkę akcyjną i,  jak wiele zakładów, uprościła nazwę stając się po prostu „Próchnik SA”, bez żadnego „imienia”, czyli patrona.

stare logo Próchnik SA

A teraz ma być tak:

nowe logo Próchnik SA

Z Krzyżem Walecznych w logo, w charakterze znaku diakrytycznego i ozdóbki. Horrendum, ale o krzyżu będzie dalej.

Teraz bowiem postanowiły wykorzystać patrona spółki, tak mówi o nim Rafał Bauer, prezes Próchnik SA, cytaty za retailnet.pl:

„Nieślubny syn Ignacego Daszyńskiego i zasymilowanej Żydówki, wychowany w etosie Organizacji Bojowej PPS, zapalony konspirator, którego strzelać i rzucać bomby uczyli między innymi Piłsudski i Sikorski, student historii, ale również oficer z dobrą kartą frontową na patrona nadawał się jak ulał. Z dzisiejszej perspektywy jego lewicowe przekonania to nic innego jak wierność idei i pragnienie realizacji tych zdobyczy socjalnych, które stanowią dzisiaj standard relacji społecznych. Ludzie, którzy go znali, wspominali zazwyczaj wielkiego społecznika, człowieka w pełni oddanego pracy na rzecz innych, który przywilejów i fruktów dla siebie nie łaknął praktycznie wcale. W Polsce nie brak nam bohaterów ani wzorów do naśladowania. Ale nie każdy z nich jest patronem słynnej odzieżowej spółki – pisze dalej Rafał Bauer.”

Bo to w końcu mamy czasy konspiry, rzucania i strzelania. Panie Prezesie trochę się Pan zapędził w to patriotyczne zadęcie, robiąc przy okazji rzeczy niestosowne. Dalej mamy kolejny etosowy argument na podobną nutę, bo przecież jak przeginać, to na maksa:

„Kolekcja Próchnika na wiosnę/lato 2013 inspirowana jest historią Mieczysława Słowikowskiego pseudonim „Rygor”, konspiratora, szefa ekspozytury polskiego wywiadu w Afryce Północnej i pierwowzoru postaci Victora Laszlo znanej z kultowego filmu „Casablanca”.”

Żart? No to proszę, zrzuty nowej strony firmowej Próchnik SA  http://prochnik.pl/

strona firmowa Próchnik SAstrona firmowa Próchnik SA 2strona firmowa Próchnik SA 3

Pojawia się też proste pytanie – jak właściwie spółka się nazywa? „Próchnik SA” czy zgodnie z tym co w logo „Adam Feliks Próchnik”? Czy należy rozumieć, że będzie zmiana nazwy spółki giełdowej? Czy, patrząc szerzej, spółka giełdowa może wprowadzać akcjonariuszy w błąd manewrując nazwą i dopisując do niej dowolnie cokolwiek?

Zastanawiam się jednak czy firma ma prawo używać Krzyża Walecznych w logo i czemu akurat Krzyż Walecznych sobie upatrzyli? toż cytujac Wiki:

„Był odznaczony Krzyżem Niepodległości, trzykrotnie Krzyżem Walecznych, pośmiertnie Orderem Krzyża Grunwaldu 1 kl, Krzyżem POW oraz Krzyżem Obrony Lwowa.”

Wybór jak widać był spory. Ale wracając do Krzyża Walecznych. Ustanowiony został dnia 11-go sierpnia 1920 roku Rozporządzeniem Rady Obrony Państwa:

Art. 1. Ustanawia się celem nagradzania czynów męstwa i odwagi, wykazanych w boju, odznakę wojskową pod nazwą „Krzyż Walecznych”.”

Przypomnijmy że Adam Próchnik był nim odznaczony trzykrotnie. Adam Próchnik nie zakłady im. Próchnika. I tu pojawia się pierwsza nazwijmy to wątpliwość – czy można wziąć, po prostu , cudze odznaczenie i przypisać je sobie? Toż to zwykła kradzież, moim zdaniem, a co najmniej nadużycie. Sprawa druga – takie postępowanie jest zwyczajną deprecjacją tego odznaczenia, sprowadzenie go do straganiarskiej ozdóbki.

Wątpliwości za to nie ma prawo patentowe – Prawo własności przemysłowej z dn. 30.06.2000 stanowi w art. 131 min.: http://www.arslege.pl/przeslanki-negatywne-udzielenia-praw-ochronnych-na-oznaczenia-c-d-/k274/a24439/

1. Nie udziela się praw ochronnych na oznaczenia:
1) których używanie narusza prawa osobiste lub majątkowe osób trzecich;

2) zawierają nazwę lub skrót nazwy Rzeczypospolitej Polskiej bądź jej symbole (godło, barwy lub hymn), nazwy lub herby polskich województw, miast lub miejscowości, znaki sił zbrojnych, organizacji paramilitarnych lub sił porządkowych, reprodukcje polskich orderów, odznaczeń lub odznak honorowych, odznak lub oznak wojskowych bądź innych oficjalnych lub powszechnie używanych odznaczeń i odznak, w szczególności administracji rządowej czy samorządu terytorialnego albo organizacji społecznych działających w ważnym interesie publicznym, gdy obszar działania tych organizacji obejmuje cały kraj lub znaczną jego część, jeżeli zgłaszający nie wykaże się uprawnieniem, w szczególności zezwoleniem właściwego organu Państwa albo zgodą organizacji, na używanie oznaczenia w obrocie;

5) zawierają elementy będące symbolami, w szczególności o charakterze religijnym, patriotycznym lub kulturowym, których używanie obrażałoby uczucia religijne, patriotyczne lub tradycję narodową;”

Czepiam się? Co prawda w pierwszych reakcjach na fejsie pytano czy to  żart, trudno się dziwić niedowierzaniu, to jednak dalsze komentarze  już nie pozostawiały raczej suchej nitki na pomysłodawcach tego „genialnego” rebrandingu. Poniżej 3 komentarze , 3 różnych osób, które zapytałem co o tej sprawie sądzą :

Danuta Bierzańska, dziennikarka

„To jaja jakieś są i ten krzyż walecznych w klapach tych wymuskanych garniturków… Ani chybi ktoś zwariował w Próchniku! Czy oni wszyscy aby dobrze przeczytali bio Próchnika??? Jeśli tak, i jeśli zrobili to świadomie, to naprawdę gratuluję wyobraźni. Teraz czekam aż młodzi patrioci o socjalistycznych zapędach rzucą się w kolejki do sklepów, aby wydać resztki oszczędności na te garnitury… Nie chcę wiedzieć ile kasy wzięła ich agencja PR-owska.”

Rene Wawrzkiewicz, projektant, członek STGU

„Dość ryzykowne i kuriozalne połączenie symbolu walki zbrojnej z brandem odzieżowym i lifestylowym, świadczące o oderwaniu ludzi pracujących w dużych firmach od rzeczywistości oraz historii plus braku odpowiedzialności projektantów, którzy to zrobili”

Krzysztof J. Guzek, heraldyk

„To już paranoja i wszelki brak szacunku do historii i tradycji – bo gdzie Rzym a gdzie Krym ?! Skomentuję prafrazą Michnika: „Odpierdolcie się od bojowych odznaczeń !” To nie jest wisiorek do jakichkolwiek łachów !!! „

A kurs akcji Próchnika na giełdzie w dół, pewnie nie ze względu na logo, ale znamienne. Jeśli ta zmiana identyfikacji ma być kołem ratunkowym, to obawiam się, że to koło odlane z ołowiu i raczej pociągnie w dół przy takim myśleniu.

Tak na marginesie, przy okazji przywołanego wyżej Prawa własności przemysłowej, polecam poczytanie dokładne art 131 ust.2 wszelkiej maści przedsiębiorcom ładującym w swoje znaki herby ziemskie. Chcecie mieć kłopot? To będziecie mieli, bo ochrony znaku nie otrzymacie żadnej.


kontestacja i sprzątanie

17 kwietnia 2013

Chyba ta nasza rzeczywistość staje się jakimś dziwnym matriksem. Okazuje się, że nie jest potrzebny zleceniodawca i jego strategie by powstało logo. Ba okazuje się też, że to nie jest sprawa zleceniodawcy tylko ogólnospołeczna. Mamy więc z jednej strony vox populi, który chce decydować o czymś, co do niego nie należy. Z drugiej strony tenże vox populi zwołuje pospolite ruszenie, by stworzyć swoje logo, do nie swojego przedsięwzięcia. Taka partyzantka, na wymuszenie. Chyba nam się role pomieszały zupełnie. Tym bardziej, że akurat tam gdzie ten vox populi byłby istotny i ma pole do popisu, to milczy, jak milczał choćby we Wrocławiu przed konkursem na znak ESK. Tam gdzie potrzebne a nawet niezbędne jest pospolite ruszenie, nikt się ruszać jakoś nie chce. Za to jak się mleko rozleje…

To co prawda tylko dwie akcje z ostatniego okresu, ale dość znaczące. Pierwsza grupa kontestuje logo Politechniki Gdańskiej, twierdząc, że wiedzą lepiej. Pewnie na zasadzie inż. Mamonia z Rejsu, że „najbardziej nam się podoba to, co znamy”, co prawda jeszcze nie zabrali się za projektowanie własnej wersji, która powinna obowiązywać.

Druga akcja dotyczy znaku Europejskiej Stolicy Kultury we Wrocławiu. Tu mamy już nie tylko kontestowanie, ale i inicjatywę oddolną, z projektowaniem. Nikt się specjalnie nie zastanawia po co ta partyzantka i co z niej wyniknie, ważne by się pokazać, że moje lepsze i to ja mam rację. Pytam po co?

Obserwuję takie działania nie pierwszy raz, ale też obserwuję efekty ich dalsze i przyznam, że każdą inicjatywę, każdego zleceniodawcy da się tą metodą uwalić. Żeby było śmieszniej nic nie zyskując w zamian. Z chaosu, a taki się tworzy, nie da się niczego dobrego zbudować, a na pewno nie da się zbudować przemyślanego i jednorodnego wizerunku takiej czy innej inicjatywy/imprezy/miasta. Nie mówię, że nie należy krytykować i kontestować wybory, ale jest pewna granica. Jeśli nam zależy i chcemy rzeczywiście wesprzeć cudze działania dla wspólnej satysfakcji, w którymś momencie trzeba się z tym wyborem, niekoniecznie nam pasującym, pogodzić i zacząć wspierać. Odrzucić „nasze” na rzecz wspólnego.

Na fejsbukowej stronie tej inicjatywy czytam:

„Przyłącz się do jednej z pierwszych oddolnych, społecznych inicjatyw na ESK 2016! Sprawdźmy, na ile Wrocław liczy się z głosem mieszkańców! Stolica Kultury to nasza wspólna sprawa! „

Czy rzeczywiście to logo stwarza tę imprezę, czy tylko ją będzie znakowało? Oczywiście wyłącznie to drugie i żaden znak, sam w sobie, niczego w tej imprezie nie stworzy ani jej nie zastąpi. Autorzy jednak brną dalej:

„W przeciwnym wypadku entuzjazm mieszkańców, o którym tak wiele słyszeliśmy dotychczas, opadnie w zderzeniu z niejasnymi i nieprzejmującymi się opinią społeczną mechanizmami władzy.”

Oj grubą szyją, grubo. No przepraszam, to cały entuzjazm z imprezy nagle jest konfrontowany, na grubą rurę, z „niejasnymi mechanizmami władzy” czyli czytaj „logo”. Wychodzi też na to, że „niejasne mechanizmy” występują zawsze gdy nam się znak nie podoba. No i jak to logo nie zmienią, to entuzjazm do imprezy upadnie?  Toż to chore. Czy cała rola tego znaku ma się sprowadzać do podobania się mieszkańcom? Już efekt takiego podobania widzieliśmy, przy okazji Euro 2012 i logo Wrocławia miasta gospodarza.

Wrocław logo miasta gospodarza Euro 2012

Organizator twierdzi, że jest jeszcze czas na zmiany znaku, bo oczywiście odnosi się do roku 2016, tyle że to nie całkiem prawda. Znak musi zostać wprowadzony wraz z promocją imprezy, a ta się już rozpoczęła. Przy okazji warto przypomnieć horrendalną burzę o znak olimpiady w Londynie. Tygodniami toczyła się dyskusja, powstawały spontaniczne projekty i listy z żądaniami zmiany. I co? Organizator trwał przy swoim i impreza ani się nie zawaliła, ani źle wypadła, a logo, tak kontestowane, zapamiętali i nadal pamiętają wszyscy, w przeciwieństwie do np. znaku olimpiady w Atenach.

Zacząłem pisać ten tekst 24 marca, ale zastopowałem, ciekawy jak się wrocławska akcja rozwinie. No i rozwija się jak najbardziej, po miesiącu skrzykiwania się jest zespół i jury. Są też pomysły na debatowanie, jak ten dzisiejszy (16.04.2013), o znakach wrocławskich i ich ujednoliceniu.

wroclaw znaki miasta

Jest też badanie (sic!), po czasie, znaku, który wygrał konkurs oraz osobno wizerunku miasta Wrocławia. Mocno to spóźnione, oj mocno.

O ile pomysł ujednolicenia miałby sens w wypadku rozważania znaków promocyjnych miasta Wrocławia, nie imprezy tej (ESK) czy innej, to już ujednolicanie pod imprezę jest co najmniej dyskusyjne i dziwaczne, tym bardziej, że w to ujednolicanie wrzucono i herb miasta i herb Dolnego Śląska. Pomieszanie z poplątaniem i nieznajomość funkcji znaków? Impreza co prawda toczy się w mieście, ale rządzi się całkowicie różnymi prawami od promocji samego miasta, jest raczej do tej promocji dodatkiem, wiec już tu mamy nie całkowitą spójność. Herb z kolei ma swoje funkcje historyczne i oficjalne, więc kudy do logosa? No i ten herb całego Dolnego Śląska, nie wiadomo z jakiej okazji skoro to tylko Wrocław tą Europejską stolicą ma być. Ale idąc za logiką takiego zbioru – że Wrocław leży na Dolnym Śląsku, czemu brak tam i kolejnego herbu, Rzeczypospolitej, toż i Wrocław i Dolny Śląsk są jej częścią. I tak wylądowaliśmy w malinach równie patriotycznych jak te sprzedane w zatwierdzonym logo ESK.

Ujednolicanie ma sens jeśli 1/ znaków jest zbyt dużo, tu przesytu na razie nie widzę. 2/ do ujednolicenia można podejść praktycznie i logicznie, rozwiązać problem w pięć minut. Jest stary, znany, od wielu lat stosowany znak, wystarczy dopiąć logotyp i po ptokach. O tak.

szkic zmiany logo Wrocławia na ESK

Żadna to nowość, bo stary, ani żaden wielki patent, zrobił to już Lublin, nie kombinując. Ale zaletę ma to rozwiązanie ogromną: 1/wpasowuje się doskonale w temat, 2/ wzmacnia prowadzoną innymi kanałami od lat promocję i jej znany znak. Bo moim zdaniem rzecz nie polega na tworzeniu dziesiątków nowych znaków, chyba że dla wyrzucenia kasy, ale na zagospodarowaniu starego w nowym obszarze, a przede wszystkim wzmocnienia jednego przekazu wizualnego konsekwentnie.

Odnoszę wrażenie, że cała ta inicjatywa była by bardzo cenna na samym początku, w trakcie funkcjonowania poprzedniego znaku, podczas kandydowania miasta. Teraz jest to musztarda po obiedzie. Inicjatorzy niestety przegapili moment i próbują odzyskać straconą szansę nieco na siłę. Nie wróży to dobrze.

To co wyżej pisałem przed zapoznaniem się z manualem znaków Wrocławia i muszę stwierdzić, że jest dość to dzieło dziwaczne, moim zdaniem wymagające przemyślenia i oczyszczenia. Dziwaczne bo, de facto, operujące jakimiś dziwnymi sklejkami, z logotypem nad znakami, również herbem, i na dodatek obróconym o 90 stopni. To co zrobiono, w  manualu, kwalifikuje się zresztą na osobny temat rozważań.  To wymaga ewidentnych zmian, ale nie rewolucji a posprzątania i tu widzę ogromne pole do popisu, dla całej tej wrocławskiej inicjatywy.

Postawię na końcu pytanie zasadnicze – kto na tym zamieszaniu z logo ESK skorzysta? Jeśli przyjąć, że obecnie funkcjonują już dwa znaki ESK, stary i nowy, tworząc zamieszanie w komunikacie, to wejście kolejnego, trzeciego, stworzy najzwyczajniejszy chaos. I nie da się go uniknąć, choćby się wszyscy zapierali i modlili, bo nie stać miasta na jednorazową wymianę wszystkich starych nośników, z dnia na dzień. to także kwestie logistyczne. Nie stać nie tylko finansowo, ale i czasowo. Miasto nie Coca-Cola. Więc miasto, a zatem i impreza raczej nie skorzystają a stracą. Jedynym, w takim układzie, beneficjentem będą organizatorzy robiąc sobie dobry PR. Patrząc z ich punktu widzenia, projektantów, przyznaję im rację, znak jest niezły niestety nie do tej imprezy. Ale to co pisałem wyżej – czas minął i dla udanej imprezy, imprezy nie znaczka, trzeba się sprężyć i działać razem, nie w kontrze. Jak by bowiem nie patrzeć na całą tę sprawę, to nie znak będzie świadczył o tej imprezie a jej kontent, Znak będzie tylko znakiem i ani jotę więcej. Dlatego też sugeruję skupienie się raczej na znakach miasta z owego manualu i oczyszczenie go, pozostawiając herb i pokazany wyżej stary znak promocyjny miasta (pierwszy z zaprezentowanych wyżej).

Jako puenta komentarz pod jednym z wpisów o wspomnianych wyżej badaniach:

Marcin M. Drews – A czy ktoś ma informację, kiedy będą konkursy na trzecie, czwarte i piąte logo? ;P”


wieści książkursu nr.5

16 kwietnia 2013

W książkursie nr.5 „zawieszona kawa” zostało już tylko 5 dni do końca terminu nadsyłania prac.

Do puli nagród doszła książka Davida Areya „Logo Design Love” ufundowana przez portal Dobre Wiadomości.

David Arey "Logo Design Love"

Przypomnę, że są także dwie inne nagrody książkowe:

Andrzej Gołąb DTP

ofiarowana przez Andrzeja Gołąba oraz

Paweł Tkaczyk "Grywalizacja"

ofiarowana przez Pawła Tkaczyka.

Bardzo dziękuję ofiarodawcom za wsparcie nagrodami książkursowej zabawy.

Stan prac na dzień dzisiejszy: 6 + 4


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy

  • Tagi