identyfikacja za mało…

23 maja 2011

Dzisiaj Gość kolejny – Piotr  Słota, z przemyśleniami o identyfikacji.
____________

Muszę niestety obwieścić śmierć identyfikacji wizualnej w naszym pięknym kraju. Dlaczego? Pewnie dlatego że to i tak „za mało i nie spełnia do końca swojej roli” — zacytowałem tutaj kolegę z agencji reklamowej (strateg jednak, nie projektant) na pytanie dlaczego aby dana marka była rozpoznawalna globalnie nie wystarczy samo logo, całe CI, tylko trzeba jeszcze slogany przy logo stosować w języku byle tylko nie naszym, choćby i je napisano krojem pisma zgodnym w pełni z CI.

Nie trudno się natknąć na zalew angielszczyzny w reklamie, nawet jeśli TV się nie ogląda, bo jest tego tak wiele. A zirytowała mnie ostatnio Skoda, która przy okazji zmiany logo wywaliła polskie hasło (które było jednym z ostatnich w tym języku wśród korporacji i zastąpiono je – a jakże – angielskim). Postanowiłem więc postawić ludziom którzy o tym decydują fundamentalne pytanie „dlaczego i po co te angielszczyzny”.

Szybko dostałem odpowiedź że chodzi o globalną rozpoznawalność marki, że człek z za granicy powinien wiedzieć o czym mowa czy polak za granicą także. Inna sprawa że chyba nie we Francji gdzie (jeszcze niedawno na pewno, nie wiem jak dziś stoi sprawa) slogany tłumaczy się na język właściwy temu krajowi, i pewnie w wielu innych także. Już pomijając absurdalność, aby będąc za granicą rozpoznać tylko logo i slogan, bo cała reszta i tak jest po lokalnemu.

Więc na ten argument wytoczyłem działa w postaci Identyfikacji wizualnej. Że jest logo, że są kolory, całe CI… W zamian otrzymałem odpowiedź jaką zacytowałem na wstępie.

Poczuwam się znać angielski na tyle, że wiem iż dało by się z tego uknuć zgrabne polskie hasło bez zażenowania słownego jak i gramatycznego. OK, mógłbym wymienić pojedyncze hasła które „kupuje” jak 'Das Auto’ Volkswagena (bo takie toporne, niemieckie, jak te ich auta). Ale to wyjątki od reguły liczone na palcach jednej ręki. Z drugiej strony nawet Anglikom z hasłem 'Das Auto’ się „pomaga” i tłumaczy na ichniejszy (www.youtube.com/). Nas natomiast traktuje się jak gęsi dając bardzo tani substytut dowartościowania pozycji w świecie. I nie, nie są to wytyczne central i walka z potężnymi korporacjami, bo to nasi dywersyfikacji w kraju do tego doprowadzili świadomie decydujący że mówienie po polsku w Polsce jest 'a fuj’.

A dzielę się tym spostrzeżeniem, bo choć to jednak temat reklamowy, da się z niego wyczytać miedzy wierszami jaki jest stosunek do identyfikacji wizualnej w Polsce, a raczej chyba brak zrozumienia temu, czemu ma ona służyć. To nie identyfikacja wizualna ma budować świadomość marki, a jej slogan… Nie dziwi więc że ktoś chce jedynie „jakieś” logo byle ładne, czy ktoś machnie ręką na księgę znaku i misternie przygotowaną identyfikację, bo niby jaka to różnica że inny grafik w przypływie szału twórczego zamieni zielony na róż, bo tak mu się spodoba za rok wykonując jakiś baner.

PS. Co przy tym jednak znamienne, może i sam angielski to skuteczna maska braku kompetencji, umiejętności czy pomysłu. Czytając o znaku dla Ministerstwa Gospodarki na pańskim blogu zajrzałem na stronę mamastudio. A tam (kaleczone celowo) Packakingi, Brandingi, Namingi… Jest więc światowo, to mówi więcej niż jakieś tam „projekty” w portfolio.
____________

I trudno nie zgodzić się z Autorem generalnie. Mody kopiowane bezmyślnie przekształcają się w karykaturę. Zresztą co do tych mód widać to po ładnych i trendy znakach, co i raz nowych, i co i raz zamykających na nowości i ładności całe przesłanie.

PS Przepraszam serdecznie Autora za pierwotnie błędny zapis jego imienia i nazwiska . Biję się w piersi aż huczy i wstyd mi niepomiernie.


MG – detale orła

22 maja 2011

Napisałem o orle w logo Ministerstwa Gospodarki, że tragedia, wskazałem zakreśleniem najbardziej puszczone obszary tej modyfikacji, ale co obrazek, to obrazek. Na rysunku poniżej,  w wersji przekonwertowanej na czarnobiały rysunek, zestawiłem orła MG i mój szkic takiego przekształcenia, z roku 2010, który zaprezentowałem wraz z kilku innymi wersjami na blogu, w tekście „2+3D i orzeł”. Jako że to moje wyrysowanie to szkic jedynie, też sądzę że znalazło by się kilka uwag krytycznych, chyba jednak bliższe jest temu co powinno być, moim zdaniem.

porównanie rysunku orła MG i szkicu alw

porównanie rysunku orła MG i szkicu alw - negatyw

No to po kolei, w 7 punktach nomen-omen:

1. Korona – która jest nie do końca jasna w kształcie także w oryginale, przyznaję bez bicia (zobacz: „Jaka korona w godle” ).  Tu forma przybrała dziwny kształt, wynikający z automatycznego sprowadzenia do czerni po obrysie.

2. Głowa – oko zalane i właściwie czytelna pozostała brew. Dziób i język zrosły się w jedno i przy zmniejszeniu język sprawia wrażenie dolnej części dzioba, nadając mu dziwny kształt.

3. Szyja – pióra kończące dołem szyję poleciały „o jeden wers” za daleko i szyja kończy się niżej niż powinna.

4. Przepaska na skrzydłach, wychodząca z rozet – sprowadzona została do cieniutkiej linii raptem, a przepaska to nie sznurek do snopowiązałek. Warto wspomnieć przy okazji stanowisko  heraldyków w kwestii jej barwy –  powinna mieć barwę złotą jak dziób i korona. Takąż barwę, jako heraldycznie poprawną, widzą też w całych łapach,nie tylko w pazurach.

5. Skrzydła – generalnie do przyjęcia, poza drobiazgiem w dolnej części przy nogach, gdzie dla uzyskania prześwitu (między nogą a skrzydłem) dziwnie przycięto pióro.

6. Łapy i ogon – obie te części zostały pozbawione detali, poza jedynym w miejscu stawu, tworząc dużą ciemną plamę.

7. Kolor- orła Ministerstwa Gospodarki – to sprawa zupełnie dziwaczna. Zakładając nawet że ma być stalowy, nie szary, też nie da się tego przełknąć, bo niby z jakiej paki Orzeł Biały nie ma być biały? Autorzy to jakoś uzasadnią sensownie?

Do tej pory stosowana wersja obrysowa  godła  miała tę zaletę, że jakoś pokazywała tę orlą białość, obrysowując tę biel linią czarną. W orle autorstwa  Mama studio właściwie nie widzę ni krztyny uzasadnienia dla tej wolty z bieli do szarości, no może, jak ładnie ujął to gdzieś Mareksy, podświadomość freudowska zagrała. A podświadomość wredna jest i wredne aluzje podpowiada. Chyba, że z innej beczki,  jak to podsumował Aleksander Lenart (dyskusja na GL), próbujemy upodabniać się do orła niemieckiego. To jest jakieś tłumaczenie, kpiarskie bo kpiarskie, ale jest. Tylko czy aby na pewno twórcy i decydenci wiedzą co robią? Mam wątpliwości, bardziej wierzę że poszły misie, „bo wicie mi sie to podoba”. Tak za PRL jak i po transformacji na wizytówkach orła tłoczono, nie zawsze i nie wszystkim, ale sam mam w zbiorze wizytówkę b. ministra Wachowskiego z Kancelarii Prezydenta z takowym suchym tłokiem. Ładnie ten orzeł się na niej prezentuje mimo że biel sama. Ten autorstwa Mama studio niestety ani się nadaje ku temu, ani dobrze wyglądał nie będzie.

I tak to zamiast kolejnego kroku do jednolitej identyfikacji ministerstw, marzenia, i skodyfikowania wreszcie wersji Orła Białego, mamy ostre brnięcie nie tyle w maliny co mokradła. A grunt grząski. Tylko czekać na kolejną wersję oficjalną a  kreatywną naszego Orła Białego…

PS Więcej o herbie RP na stronie projektu Orli Dom.


Orla tragedia

20 maja 2011

Pojawiło się nowe logo Ministerstwa Gospodarki… no i jest, mówiąc krótko,  tragicznie.

nowe logo Ministerstwa Gospodarki

– Ministerstwo Gospodarki jest profesjonalną, efektywną instytucją, działającą na bazie systemu zarządzania jakością. Chcemy, aby było to widoczne także w oprawie wizualnej resortu. Nowy system identyfikacji pomoże upowszechniać w świadomości obywateli i partnerów zagranicznych wizerunek ministerstwa jako instytucji nowoczesnej i godnej zaufania – powiedział wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak.

No to mam nadzieję Panie Premierze że nie taką profesjonalność jak w rysunku i barwie Orła Białego miał Pan na myśli. Mamma studio poszłobowiem z orłem totalnie na skróty i jest plama. A nawet dwie plamy, pomijając cały wyrys Orła, warto zwrócić uwagę na dwie: pierwsza plama to cała głowa – cuś zastępujące koronę, język zlany w jedno z dziobem.

nowe logo Ministerstwa Gospodarki - detal głowa orła

Druga plama to w ogonie, bo grafik nie wiedział pewnikiem jak sobie z nim poradzić i usunął detali za dużo. Ogon w końcu mało ważny no nie?

nowe logo Ministerstwa Gospodarki - detale orła

Błędów w rysunku Orła jest niestety dużo więcej. Ot zrobili kontrę wyrzucili z czapy nieco szczegółów i wio. No ja przepraszam, ale robili to profesjonaliści na odpieprz, czy jak?

Najlepsza jednak, zostawiłem sobie toto na koniec, jest barwa Orła, rewelacja zupełna. Orzeł Biały jest szary !! To rzeczywiście duże nowatorstwo i ogromny krok na drodze postępu w psuciu wizerunku godła państwowego.

Orla tragedia.

PS. Bardzo dziękuję Mieczysławowi za podesłanie linka.

PS Więcej o herbie RP na stronie projektu Orli Dom.


Rządowa logomania

19 maja 2011

Dziś Gość na blogu. Poniżej krótki tekst Krzysztofa J. Guzka, heraldyka, członka The Heraldry Society of Scotland.
____________

Z dumą i medialnym szumem zaprezentowano logo polskiej Prezydencji w Unii, jakby nawiązujące dość enigmatycznie do słynnego logo pisanego solidarycą. Tymczasem wyszedł graficzny bubel, do którego dorobiono politycznie poprawną ideologię.

Słusznie obśmiała ten nieszczęsny wytwór graficznej wyobraźni red. Monika Makowska w notatce „Wesołe strzelanie na chybił trafił”, ale można dorobić – wzorem prezenterów owego znaku, opracowanego na poziomie pięcioklasisty, także inna ideologię.

Oto maszerują sobie ludziko-strzałki, ale bez głowy, bo potracili je od gorzałki, a na dodatek to kobitki, bo nie widać portek; zaś kolory ludziko-strzałek układają się w barwy kochających inaczej (to brutalnie zawłaszczony 150-letni symbol spółdzielczości !). I tak sobie maszerują narąbane feministki inaczej kochające pod polską – o zgrozo ! – biało-czerwoną flagą !

To wręcz psychodeliczny, anty-patriotyczny obraz Polski !

To fatalne logo polskiej prezydencji wpisuje się, niestety, już w dwudziestoletni ciąg radosnej twórczości w zakresie opracowania logo Polski – począwszy od logo u początków 90-tych, gdzie biało-czerwony orzełek został przedstawiony niczym pełzający ślimaczek (!), do ostatniej próby promocji (nawet przez byłą Pierwszą Damę Jolantę Kwaśniewską) biało-czerwonego latawca, wszak dziecięcej zabawki, jako symbolu Rzeczypospolitej. A zatem Polska – to kraj infantylny, więc nie można go poważnie traktować …

Ponoć podróże kształcą, ale jak widać to z paryskiej perspektywy – tylko wykształconych. Wystarczy zobaczyć w jak logiczny sposób promują w oparciu o własną historie i tradycję swoje kraje Irlandczycy (zielona koniczynka), Szkoci ( wszechobecny oset), czy też Szwedzi (trzy korony). To symbole powszechnie znane na całym świecie.

Ouo Vadis, Polsko, Ouo Vadis ?!!!

Krzysztof J. Guzek
____________

Autor ostro punktuje i trudno się nie zgodzić z oceną. O logo z latawcem wspominać nie warto, kto ciekaw znajdzie burzę na jego temat, ale też Autor przywołał symbolikę innych krajów używaną szeroko a i przypisaną do kraju jak znak mnemotechniczny – widzisz koniczynkę, myślisz Irlandia.

Irlandia logo promocyjne

My takiego elementu nie mamy, a może mamy, ale nie chcemy, bo najciemniej pod latarnią.

Jedno małe sprostowanie uczynić należy wbrew temu co pisze o logo z latawcem Autor, że to ostatnia próba promocji, mieliśmy już kolejną, chyba jeszcze mniej udatną, o czym pisałem w tekście Pas słucki swego czasu. A były też inne z powodu prostego, acz mało zrozumiałego – kilkadziesiąt podmiotów zajmujących się promocją Polski, to i każdy sobie rzepkę skrobie.

A że to niezborne myślenie promocyjne nie jest jedynie przypisane urzędnikom można zobaczyć na nieco innym polu. Oto w Zamościu powstał nowy polski samochód typu buggy.

Orlus - polski samochód typu buggyfot. z roztocze.net

Tylko pochwalić inwencję twórców, bo i nazwa ładna –  „Orlus” , aliści jest i gorzka pigułka do przełknięcia, co mój dzisiejszy Gość wypunktował słusznie w komentarzu:

Dlaczego konstruktorzy fikuśnego pojazdu o pięknej nazwie ORLUS udekorowali karoserię wizerunkiem „Żelaznego Krzyża” ?! Das Eiserne Kreuz to ustanowione w 1913 r. najwyższe bojowe odznaczenie niemieckie, odnawiane przez Niemców z okazji kazdej prowadzonej przez nich wojny; ostatnio – przez III Rzeszę. Połączenie nazwy pojazu z wizerunkiem hitlerowskiego odznaczenia bojowego jest – szczególnie na Lubelszcczyżnie – skandaliczne. Tym bardziej, iz mamy swój p o l s k i  k r z y ż  k a w a l e r s k i !!! Krzysztof J. Guzek

Brak refleksji, chwili zastanowienia? Ano chyba tak, ale to już tak permanentne, że staje się cechą naszą narodową.

PS. do pytania Wiesława.

dla rozróżnienia obu krzyży daję obrazek, po lewej kawalerski, po prawej żelazny.
krzyż kawalerski i krzyż żelazny
A tu ciekawostka czyli kolejna bezrefleksja a chyba naruszanie ustawy o zakazie propagowania symboli nazistowskich – krzyż żelazny jako srebrny naszyjnik, do kupienia w polskim sklepie….


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy

  • Tagi