Husarz ksywa Huzar

12 lutego 2011

Dziś trudny temat, dla wielu biorących się za projektowanie logo, nazwa firmy a jej symbol graficzny. Nie tylko trudny, ale i za trudny.

Husarz czy Huzar, co za różnica, to prawie to samo, dla niektórych, którzy na historii w szkole podstawowej nie za bardzo uważali. Który jest który? Nie jest to żaden problem ustalić posiadając internet, ja dla uproszczenia, a i wskazania najprostszego źródła,  posłużę się  Wikipedią (cytaty i ikonografia). Ostrzegam będzie „wesoło”.

Co prawda w obu wypadkach, husarza i huzara, mamy do czynienia z jednym i tym samym  pierwowzorem – racowie,

Racowie (od Rac – strpol. Serb) – lekka najemna jazda, utworzona w XIV w. na terenie Węgier, werbowana spośród Serbów zamieszkujących należącą do Węgier Dalmację i część Serbii.

to jednak na tym wspólnym przodku podobieństwo się kończy, tak w ubiorze jak i stylu walki i przeznaczeniu do określonych zadań bojowych, do których obie formacje były używane.

Husaria, jazda półciężka

husarz, straz hetmanska

Na ilustracji w niepełnym uzbrojeniu bojowym – straż hetmańska

Husaria (węg. huszár, serb. husar, gusar – rozbójnik) – polska jazda narodowego autoramentu, znana z wielu zwycięstw formacja kawaleryjska Rzeczypospolitej, […]

[…] ponad dwusetletni szlak bojowy tej formacji, znaczony między innymi zwycięstwami w bitwach pod: Orszą (1514), Obertynem (1531), Lubiszewem (1577), Byczyną (1588), Kokenhausen (1601), Kircholmem (1605), Kłuszynem (1610), Chocimiem (1621)[notatka 4], Trzcianą (1629), Martynowem (1624), Ochmatowem (1644), Beresteczkiem (1651), Chocimiem (1673), Lwowem (1675), Wiedniem (1683).

[…] Jędrzej Kitowicz pisze: „Mieli skrzydła składające się z listwy drewnianej przyśrubowanej do pasa, wysokie nad wierzch głowy, nad tęż głowę zakrzywione, rozmaitymi barwami wraz z piórami malowane, gałąź oliwną lub palmową naśladujące, co czyniło dziwnie piękny widok, lecz takiego lauru nie wszystkie chorągwie używały”[25]. Niektórzy autorzy XVII-wieczni podkreślali praktyczne zastosowanie skrzydeł: „Na barkach ich sterczą wyniosłe skrzydła dla postrachu nieprzyjaciół”

Podkreślić warto, że  husaria była wyłącznie polską formacją, nie spotykaną w innych armiach.

Huzar, jazda lekka

Huzarzy (od Huzar węg. huszár – rozbójnik, najprawdopodobniej pochodzące od łac. cursarius korsarz) – węgierska lekkozbrojna jazda powstała w XV wieku. Pierwowzorem byli racowie, którzy po odrzuceniu kopii, tarcz i pozostałego uzbrojenia ochronnego przekształcili się w huzarów.
Huzarzy umundurowani byli w charakterystyczne krótkie haftowane (węg. szamerunek) obszyte barankiem kurtki (węg. dolman) i obcisłe haftowane (cyfrowane) spodnie. Na dolman zarzucana była pelerynka z węgierska zwana mentyk. Nakryciem głowy było wysokie czako lub bermyca. Formacja ta została przejęta przez inne armie europejskie (osiągając największą popularność w XVIII wieku) i występowała do XIX wieku.

Przypomnę przy okazji, tak na marginesie, że formacje Huzarów były we wszystkich armiach doby napoleońskiej. W obu zaś wypadkach diametralnie różne nie tylko przeznaczenie formacji kawaleryjskiej, ale, co bardziej widoczne, ubiór i uzbrojenie.

Po co ten wstęp historyczny? Ano bo wydawać by się mogło że obraz husarza ze skrzydłami wyssaliśmy nieomal z mlekiem matki na tyle silnie by nie pomylić ani na jotę miana i wyglądu z nikim innym. Wydawało by się, ale już mi się nie wydaje. Są otóż w naszej ojczyźnie kochanej jednostki odporne na wiedzę na tyle silnie by „husarz” czy „huzar” wychodziło im ganz egal (z niem. potocznie: wszystko jedno ). Nie wierzycie?

Oto na Goldenline.pl wyciągają temat powyższego ganz egal a zaraz potem znajduję w portalu Interia artykuł, na ten sam temat, ze znamiennym tytułem –  Historyczna pomyłka. Huzar czy husarz?, Stefana Rokita

Huzar - logo sieci stacji paliw

Na 40 stacjach benzynowych polskiej sieci „Huzar” widnieje błędna nazwa – uskrzydlony rycerz w logo stacji to nie huzar, lecz husarz.

No i co? ano wesoło. Ireneusz Jabłonowski, prezes zarządu spółki POLpetro S.A., właściciela marki, mówi tak:

– Rzeczywiście mieliśmy już sygnały o tym, że w naszym logo widnieje nie huzar, lecz husarz – poinformował naszego dziennikarza, dodając, że twórcy wizerunku firmy nie chcą zmieniać nazwy ani samego logo. – Naszym zdaniem nazwa huzar brzmi i kojarzy się lepiej niż husarz i potwierdzili to specjaliści. Poza tym zmiana nazwy lub znaku firmowego to poważne przedsięwzięcie, a sieć „Huzar” istnieje na rynku od lat i klienci przyzwyczaili się do marki. Każda zmiana mogłaby zaszkodzić.

Fajnie, specjaliści powiedzieli, też nie douczeni historycznie? Taka plama nie postponuje i nie szkodzi spółce Panie prezesie? Kojarzy się dobrze? Mnie kojarzy się z nieukiem, co ma braki szkolnej wiedzy na poziomie elementarnym – to dobre skojarzenie dla firmy Panie prezesie?

Stefan Rokita, autor artykułu, wyrozumiale podsumowuje:

Z punktu widzenia marketingu takie powody wydają się być oczywiste i zrozumiałe.

Co jest zrozumiałe i oczywiste? że jak się popełnia błąd, to trzeba szybko poprawić, czy też jak już daliśmy plamę, to idźmy w zaparte, bo zmiana kosztuje a klient i tak durny?

Nie rozważam tu, jak widać, identyfikacji firmy od strony projektowej, kto chce może sobie ten samodział, a raczej samobój, pooglądać, a nawet ściągnąć w postaci pdf  i wyrobić własne zdanie. Opracowanie nosi znamienny tytuł Niepowtarzalny styl sieci Huzar. Taaaa… moim zdaniem temat na zupełnie odrębne opisanie.

Ale żeby nie było, że to jakiś ewenement z tym husarzo-huzarem. lepszy kwiatek, choć z tą samą, a nawet większą, dezynwolturą, zastosował projektant znaku firmy Huzar Power Sp. z o.o. To jest dopiero jazda po bandzie na poziomie światowym, co do ikonografii.

Huzar Power logo

Mało że husarz (tylko w założeniu projektującego grafika) nosi w nazwie firmy miano huzara, to na dobitkę, w znaku, detalicznie  jak byk siedzi woj z czasów Mieszka, z  przyczepionymi husarskimi skrzydłami. Woj! w tunice, z włócznią, i tarczą o kształcie migdałowatym używaną wonczas, czyli wieku XI.

[…] w ciągu XI w. tarcza o kształcie migdałowatym, szczególnie dobra dla wojów konnych , bo chroniąca nogi i dolne partie ciała jeźdźca.

o  hełmie miast szyszaka wspominać nawet nie warto… Jak i o, drobiazg, prawie pięciuset letniej różnicy czasowej między jednym a drugim ekwipunkiem wojennym. Jest power, jak diabli.

Zgroza. Ręce opadają. Teraz czekam na kosyniera spod Racławic ze skrzydłami husarskimi… Mogę od razu zaproponować też nazwę na H – Huncwot.

Po co to wszystko piszę?

Ano po to żeby uświadomić choć części biorących się za łatwy, ich zdaniem, chleb w postaci projektowania znaków, że wiedza na temat przednmiotu projektowania jest absolutnie niezbędna. To się nazywa zawodowa rzetelność. Ta powyżej pokazana zajawka wiedzy w temacie nie była jakąś trudno dostępną wiedzą tajemną. Więcej, była to wiedza obowiązkowa na poziomie szkoły podstawowej, nie wspominając łatwości jej zweryfikowania lub przypomnienia, dzięki internetowi i Google, tak co do faktów jak i ikonografii. A mimo to projektant nie skorygował klienta , nie pomógł mu, choć to jego był , jako specjalisty, psi obowiązek.


10 Galeria Plakatu AMS

11 lutego 2011

Dziś coś plakatowego, efekt 10. edycji konkursu Galerii Plakatu AMS. Wszystkie wyróżnione plakaty będzie można zobaczyć na citylightach AMS w największych polskich miastach.

Paweł Miszewski plakat

Autor Paweł Miszewski, zwycięzca 10 edycji Galerii Plakatu AMS

Cytat za Marketing przy kawie

– Wygrał plakat Pawła Miszewskiego. Jego autor, najstarszy i najbardziej doświadczony w gronie laureatów, w haśle „Kto ma jaja, ten rządzi” sprytnie wykorzystał podwójne znaczenie słowa „jaja”. Do tego pochwalić trzeba oszczędną, ale zabawną formę graficzną pracy. Nic zatem dziwnego, że przekonała ona do siebie większość członków jury – mówi prof. Janusz Górski, kurator Galerii Plakatu.

Gratulacje dla autora za świetną pracę. Jest dobrze, a nawet jeszcze lepiej.


Samodziały

8 lutego 2011

Ostatnio w modzie samodziały, znaczy własnemi siłamy stworzymy genialny logos. Efekty porażają niestety. Tylko jak mają nie porażać, jak najsampierw jest jedyny słuszny  pomysł na rozwój miasta, jego wizerunek i promocje w postaci genialnej w swojej prostocie „strategii cudu”  – zróbmy sobie logo.  Fajnie.  Samodział przaśny jest, ale własny, własnemy ręcamy i głowami wykoncypowany. To zresztą ciekawe zjawisko bo jakoś nie słyszałem żeby za przekopanie trawników w mieście, tak fizycznie a nie koncepcyjnie,  brał się jakikolwiek urzędnik miejski, choć każdy potrafi tą łopatą teoretycznie operować i myśleć  przy tym nie trzeba. A za projektowanie logo się biorą. Może z łopatą pomylili ?

Zacznę od Pleszewa, z sentymentu do regionu.  Cytat za portalem naszemiasto.pl

Odświeżyć, zachowując dotychczasowe elementy, bo marka jest rozpoznawalna – taki jest sens zmian loga miasta Pleszewa.
Fajnie, ale pytanie pierwsze – robili jakieś badania, pytając kogoś spoza miasta? wątpię. Za to wzięli się za projektowanie, specjaliści – rzecznik ratusza Marcin Konieczny razem z Adamem Staszakiem, dyrektorem Muzeum Regionalnego.  Lifting loga zlecono Annie Sobkowiak.

Jest gut, sami wiemy co lepsze.

Pleszew nowe logo

Na stronie Pleszew.pl czytam:

Zamierzeniem było jednak unowocześnienie logo zgodnie z najnowszymi trendami w tej dziedzinie, zwiększenie czytelności. Zmiana orientacji z pionowej na poziomej służyć ma z kolei poprawieniu zauważalności samorządowego logo, gdy występuje ono w towarzystwie innych logotypów – np. na plakatach.

Ciekawe o jakich trendach mowa, czyżby czytelność znaku była owym trendem? Wróćmy jednak do portalu naszemiasto.pl

Logo, które nawiązywało do wieży herbowej miasta Pleszewa z otwartymi drzwiami, sugerowało że ,,Pleszew to miasto otwarte” i tak ma być.

Ciekawostką jest to odwołanie do bramy w herbie, której tam nie ma, co łatwo sprawdzić oglądając herb.

Pleszew herb miasta
Pytanie drugie – „miasto otwarte” to znaczy jakie? czy to jego cecha szczególna? Z urbanistycznego punktu widzenia dawno już miasta przestały być obronnymi twierdzami. Z drugiej strony , i tu posłużę się cytatą z forum:

Widać dobre intencje jednak dziwne, że już wcześniej żaden pleszewski historyk nie zareagował. To pojęcie może i ładnie brzmi ale oznacza miasto nie bronione, nie obsadzane wojskiem na czas wojny, takie, które z założenia poddaje się licząc na litość wroga … Czy aby na pewno o to chodziło?

No i robi się dziwnie. A może nie bo jak nie ma strategii to najlepiej proste hasło pasujące teoretycznie do wszystkiego. Choć może nie do końca i się czepiam, bo oto mamy i inne wersje owego hasła.

Pleszew logo

Ciekawostką zaprezentowanej wyżej karty jest informacja w lewym górnym rogu o foncie w załączeniu, wychodzi ni mniej, ni więcej, że autorka nie jest świadoma ograniczeń licencyjnych kroju, który spokojnie rozdaje.  Ale to jej zmartwienie jak i Urzędu korzystającego z owego podarunku prawem kaduka.

Wymowa znaku też jest dość niejednoznaczna, skojarzeniowo wiązać można z wrzeszczącymi, pewnie po nocach, duchami, ale ważne że duch projektowy w narodzie jest. Jak już się czepiam, to jeszcze drobiazg, ze strony internetowej pleszew.pl,  gdzie już dumnie zostało umieszczone.  Autorka liftingu,  oprócz tych pokazanych kart księgi, zamieściła zapewne także kartę z opisem pola ochronnego a i znakowi owo pole w pliku nadała. Zapewne, bo pewności nijakiej nie mam, sądząc po upchanym na wcisk logo na owej stronie internetowej. Na zasadzie taki szeroki pasek to logo jak największe musi być.  Im większe tym lepiej widać? czy szkoda było zostawiać tyle pustego miejsca?

Eh…

Przykład drugi – Wąbrzeźno, równie optymistycznie samodziałowy.

Najpierw podziękowania, dla SN, za podesłany materiał.

Wąbrzeźno logo

Info na stronie Urzędu Miejskiego Wąbrzeźno zaczyna się tak:

Logo miejskie to doskonały pomysł na identyfikacje oraz promocję danego miasta. W przeciwieństwie do herbu nie ma tak oficjalnego charakteru i może być zamieszczane na różnorodnych, gadżetach reklamowych.

Niby OK, ale tu wyłazi szydło z worka – cały pomysł… to logo. Dalej niestety gorzej  –  w ubiegłym roku konkurs, 63 uczestników, 141 projektów.

Decyzją Komisji konkurs pozostał nierozstrzygnięty, ponieważ żadna ze złożonych prac nie spełniała wszystkich warunków jakie nakładał regulamin.

Ba, normalka. Ale mamy światełko w tunelu:

W ramach podsumowania zmagań konkursowych zostało zorganizowane spotkanie uczestników z terenu Wąbrzeźna i okolicy, którego wynikiem był pomysł na stworzenie jednego projektu logo miasta. Wspólna praca zaowocowała powstaniem projektu, który został ostatecznie zaakceptowany i przyjęty jako logo miasta Wąbrzeźno.

Piknie, tyle że następne zdanie zaczyna się:

Projekt logo, pomysłu Wiesława Rybszlegera, w graficznym opracowaniu Wiesława Gierszewskiego […]

To wspólne ci ono, czy nie wspólne? a może tych uczestników z Wąbrzeźna dwu ino było…. Nieważne. Poczytajmy co właściwie symbolizuje znak, mnie intrygowało toto małe czerwone, co tam się ponad miastem, po prawej,  przyczepiło. A to proste jest:

[…] nawiązuje do panoramy miasta, z charakterystycznymi dla niego wieżami kościelnymi. Obrys panoramy uzupełnia wystylizowany herb, przestawiający skrzydło orla, otoczone promieniami słońca oraz pastorał złączone ze sobą na kształt serca. Logo zawiera również napis Wąbrzeźno, którego falista stylizacja odwołuje się do wody oraz trzech jezior otaczających miasto.

I wszystko jasne, chociaż jak dla mnie bez sensu zupełnie, bo mamy panoramę + znak, jak by na to nie patrzeć. Dwa grzyby w barszcz, o jeden za dużo. Mało tego, ten maciupci czerwony znaczek doskonale mógłby służyć za sygnet, nawiązując z jednej strony do herbu, z drugiej zaś, będąc swoją formą i unikatowym, i łatwiejszym do zapamiętania, spełniłby znakomicie swoją funkcję.

Ale nie dane mu było, a dla zewnętrznego obserwatora, nie mieszkańca, panorama jest równie nieznana, jak i owo zmodernizowane godło z herbu. Przy czym herb, godło, jest interesujący, unikatowy, łatwo zapadający w pamięć, czyli same zalety,

Wąbrzeźno herb

a panorama zupełnie nieciekawa i taka jak wszędzie, czyli nijaka. Z panoramą to jeszcze jest tak że prawdziwa to ona bywa tylko z jednego miejsca, a ludzie wjeżdżają do miasta z wielu kierunków.

Mówiąc szczerze zabrakło mi w tym nowym logo jeszcze słonka, górki, szosy i kilku drzewek. Byłoby dodatkowo i ekologicznie, i sielsko…. O falowanym logotypie nie piszę, bo to rzeka przecież jest.
Eh….


konkursowe niebo

5 lutego 2011

Był konkurs, z pozytywnym jak najbardziej zakończeniem, co rzadkie. Konkretnie ogólnopolski konkurs na logo dla Planetarium Niebo Kopernika, zorganizowany Centrum Nauki Kopernik.

logo Planetarium Niebo Kopernika - autor Michał Romański

Spośród 443 prac jury wybrało pracę pana Michała Romańskiego. Zwycięzca jest absolwentem Wydziału Wzornictwa Przemysłowego Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

O wyborze znaku zdecydowały jego wysoki poziom artystyczny, nowoczesna forma graficzna wyróżniająca go spośród innych, bardzo dobra typografia oraz czytelny przekaz idei Nieba Kopernika. Poprzez swoją formę i kolorystykę znak wywołuje skojarzenia związane z naszym planetarium jak: źrenica oka, kompas, teleskop, symbolizuje również układ heliocentryczny.

Gratulacje dla Michała Romańskiego, zwycięzcy konkursu, za bardzo dobry projekt, jak i dla jury za jego wybór. Choć, sądząc po kiku zajawkach prac nadesłanych na konkurs, mieli w czym wybierać, co samo w sobie warte jest podkreślenia.

Trudno przy okazji nie przyklasnąć marzeniu PW w dyskusji na GL:

Żeby we wszystkich konkursidłach był taki poziom i zwycięzcy to byłoby pięknie ;)

czyli wymarzone konkursowe niebo :)

Projekty pokonkursowe można obejrzeć, do czego zachęcam, w dniach 8.02.2011 – 21.02.2011,  na wystawie w budynku Centrum Mauki Kopernik, ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 20, Warszawa.


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy

  • Tagi