Herb-logo

2 sierpnia 2006

Połączenie herb-logo jest raczej mało spotykane wśród znaków firmowych. Na ogół, jeśli się pojawia, to u firm z bardzo długą tradycją, mających swe początki w wieku XIX. Ta rzadkość występowania, w wypadku znaków biznesowych, ma swoje uzasadnienia w skojarzeniach odwołujących się do przeszłości. Chętnie za to bywa wykorzystywane przez organizacje i uczelnie, instytucje edukacyjne. To nawiązanie symboliką i charakterystycznym kształtem tarczy pozwala im przekazać takie cechy jak tradycja, ciągłość, stabilność, związanie z regionem lub miastem, w którym działają. Taka symbolika tworzy więź i wzbudza zaufanie. Stąd też wykorzystywani,e przez te instytucje, istniejących herbów miast i regionów w powiązaniu z logotypem, lub tworzenie nowych, jednak w zgodzie z zasadami heraldyki. Dla biznesu, działającego tu i teraz, takie odwołanie mogłoby być atrakcyjne, jako podkreślenie jednej z cech – tradycji. Byłoby użyteczne gdyby dało się powiązać z nowoczesnością, dynamiką, ekspansywnością, nowatorstwem itp. cechami i skojarzeniami jakich oczekuje i jakie promuje nowoczesna firma. Problem w tym, że nie daje się to bezboleśnie łączyć. Priorytety stawiane przekazowi ,poprzez znak firmowy, są odwrotnie uszeregowane co w efekcie spycha przekaz o tradycji i powiązaniu z regionem na plan dalszy. Skoro więc nie jest to priorytet to łatwiej zaakcentować te cechy mimochodem wykorzystując np.odwołanie do figury heraldycznej, umożliwiającej duży stopień modyfikacji, niż zamkniętej całości, jaką jest herb. Przeszkodą bywa także wielość elementów składowych, zawartych na tarczy herbowej. Nowoczesne znaki charakteryzuje maksymalizacja przekazu przy minimum skomplikowania formy. Minimum formy – maximum treści.

Herbowe nawiązania w logo to duże utrudnienie, tak w fazie koncepcyjnej, jak projektowej. Znajomość podstawowych zasad, jakimi kieruje się heraldyka, znajomość jej symboliki w warstwie koloru, tynktury, jak i figur, zwanych godłami. Sztywność zasad kształtu i podziału tarczy, nastręcza wystarczających problemów wielu projektantom by nie palili się do takiego tematu. Zainteresowanym polecam szerszy materiał na temat elementów składowych herbów, w serwisie bezuprzedzeń.pl, http://www.bezuprzedzen.pl/heraldyka/elementy1.html autorstwa Aleksandra M. Kuźmina. Ciekawostką jest to, jak pisze autor, iż polskie tarcze herbowe, na tle europejskim, od początku wyróżniają się odrębnością wynikającą z lekceważenia reguł tyczących ich kształtu. Stąd krok do dziwnych kształtów owych tarcz. Tę akurat nie najlepszą cechę kontynuuje niestety wiele współcześnie stworzonych herbów. Na ogół podkreślających bardziej fantazję twórcy niż owe reguły.

Próby wpisania się w tak sztywny kanon są ogromnie trudne i niekoniecznie właściwe, a i problematyczne skojarzeniowo w efekcie końcowym, stąd rzadkość takiego obrazowania w znakach firmowych Jak zwykle jednak zawsze znajdą się wyjątki, niestety na ogół potwierdzające nieprzystawalność herbu i obrazu współczesnej, dynamicznej i innowacyjnej firmy. A jak owa nieprzystawalność wygląda w praktyce?

Przykład

Na początek małe ćwiczenie wyobraźni: W mieście Kłodzku, posiadającym herb o długiej tradycji, jest firma wodociągowa „Wodociągi kłodzkie”. Jak podkreślić powiązanie firmy o tak specyficznym polu działania z miastem? Można nazwą, co akurat wykorzystano, można jakimś elementem charakteryzującym owo miasto, a można też, za zgodą władz, użyć herbu miejskiego jako wyróżnika, w czystej postaci. Jest też wyjście czwarte, w sytuacji niemożności użycia herbu właściwego, czyli taka jego modyfikacja by herbem był, odniesienia pozostały, a nie nastręczał jednocześnie problemu wymaganej zgody rajców miejskich. Dość karkołomne przyznam zadanie. Bo jak pogodzić tradycję miasta z rurą? Jak rurę uznać i zobrazować jako herbową figurę? Osobiście nie podjąłbym się takowej woltyżerki, świadom marnego efektu końcowego rodzącego skojarzenia nie najlepsze. Ktoś się jednak podjął i powstał taki oto herb-logo firmy Wodociągi kłodzkie

Wodociągi Kłodzkie

Dla uzmyslowienia fantazji tworcy warto przywołać właściwy herb Kłodzka

Herb KłodzkaProszę zwrócić uwagę na charakterystyczny i nietypowy wśród polskich herbów miejskich kształt tarczy. Ciekawe, że ten kształt tarczy ma też herb Sztokholmu..

Osobną sprawą jest wielorakość pomysłów na użycie herbu bez oglądania się na zgodę rady miejskiej za pomocą przekształceń kształtu tarczy i godła. To samo a nie to samo. Problem ten ma wiele miast próbujących zarządzać „własną marką” – herbem miejskim. Skoro już o herbie Kłodzku mowa, poniżej 3 przykłady jego modyfikacji

Klodzko herb 1 Klodzko herb 3herb Klodzko 3

Co kto woli i jak się komu widzi..


Konteksty i skojarzenia

27 lipca 2006

Gorąc leje z nieba i człowiek przestaje logicznie myśleć w takich warunkach. Niestety, a może właśnie stety, trzeba prowadzić rozmowy z klientami. Kolejne projekty w toku, czy w trakcie realizacji, to ciągle powtarzający się temat testów. Mniej lub bardziej szerokich „pseudo fokusów” w poszukiwaniu nie tyle nawet najlepszego szkicu koncepcyjnego co niechcianych skojarzeń. Skojarzeń negatywnych lub mogących takie negatywne emocje dowiązać do gotowego projektu. To najgorsze co może się zdarzyć projektantowi i klientowi. Świetny projekt działający odwrotnie, od zamierzeń obu stron.

Kwestia testowania, w różnej zresztą skali, posługując się truizmem, stanowi kluczowy element pracy nad projektem. Niestety, nawet najprostsze testowanie traktowane jest po macoszemu i właściwie trudno się dziwić. Jeżeli podejście klienta zasadza się na przeświadczeniu o własnej nieomylności „ja płacę i mnie się ma podobać” to mamy problem. Wobec tego po stronie projektanta nie tylko jest testowanie i wyłapywanie zagrożeń skojarzeniowych, ale i, na dodatek, musi znaleźć sposób jak wyniki takiego testu przekazać Klientowi, w sposób najbardziej efektywny dla dalszych prac. Jak przekazać by w takie zagrożenie skojarzeniowe uparcie nie brnął, nie poniósł szkody na własne życzenie. Trudne i uciążliwe czasowo zadanie przekonywania. Trudne, więc wielu „grafików” odpuszcza sobie poruszanie tego tematu w ogóle, stosując metodę strusia. Płaci, chce, to ma. Inni wolą unikać również samych testów, nie czując się na siłach by prawidłowo je przeprowadzić i zanalizować. W obu wypadkach brak mi zwykłej zawodowej rzetelności. Od jednego z takich projektantów usłyszałem kiedyś – Przecież się nie podpisuję pod logo, a sam chwalił się tym knotem nie będę.

Wszystkich skojarzeń i kontekstów naturalnie nie da się przewidzieć w prostych testach. Bywa, że ujawniają się one przypadkowo, w trakcie posługiwania się znakiem. Jednym z zabawnych, dla mnie, to „falliczność” logo, ogólnie rzecz ujmując, ale… na to co się komu kojarzy z przyrodzeniem i okolicami wpływu nie ma nikt. Sam spotkałem się z taką nadinterpretacją przy okazji prezentacji jednego z projektów. No cóż, zdumienie uczestników było znamienne. Usłyszałem na ucho – Jemu się wszystko kojarzy… Incydentalne spaczone kojarzenie. Zawsze znajdzie się jeden, któremu spychacz też kojarzy się jednoznacznie z …. Z drugiej jednak strony przywołany wcześniej „fallus”, jako taki, budzi raczej dodatnie, a nie ujemne, skojarzenia. Bo to i witalność, i siła, i męskość itp .Jest co prawda forma negatywna – „kutas”, wzięta zresztą z zaprzeszłego określenia zwisającej ozdoby zwanej też frędzlą. Takie skojarzenie zwisu.

Zajrzałem sobie na witrynę, wymienianą w jednej dyskusji jako konkurencja portalu CzasNaE-Biznes,. PraktycznyMarketing.pl i zacząłem się śmiać z wesołego kontekstu. Nie czepiam się grafiki. Kontekst powstał z pojawiającego się wielgachnego hasla „wiemy praktycznie wszystko” i zdjęcia (pod nim po prawej ) bardzo, bardzo młodego człowieka. Powiedziałbym młokosa, ale może się obrazi. Od razu przyszła mi do głowy myśl-przysłowie „jajo mądrzejsze od kury”. Czasami, jak widać na tym przykładzie, warto pomyśleć jaką ilustrację dajemy się w pobliżu, aby szumne hasło nie traciło na wiarygodności.

wiemy praktycznie wszystko

O ile złych skojarzeń dobrze jest się wystrzegać, o tyle kontekstów nie należy się bać. Wystarczy nad nimi panować, pilnować by nie tworzyć złych. Ba, można i należy je wykorzystywać również w budowaniu wizerunku firmy,. Dobry kontekst wzmacnia przekaz informacyjny Przykłady korzystania z kontekstu, co prawda z nieco innej dziedziny, a mianowicie prasy, opisuje na swoim blogu.Media Cafe Polska Krzysztof Urbanowicz. W artykule z 22.07 pod tytułem „Jak wykorzystać techniki dziennikarstwa wizualnego w prasie” http://mediacafepl.blogspot.com/ serwuje opis dobrych cech takiego dziennikarstwa. Ale niech Was nie zwiedzie tytuł, to co pisze dotyczy nie tylko dziennikarstwa wizualnego. Gorąco polecam uważne przeczytanie.


Numerki

27 lipca 2006

Największy postęp, jaki zauważam, to postęp w numerkach. Kolejnych kodach, PINach, kodach, peselach NIPach itp. Lawina numerków, cyferek do wszystkiego. OK, rozumiem że zabezpieczenia, że wyższe racje itp. i pomału sam staję się numerkiem ktory musi pamiętać numerki, Przekształcam się, przepoczwarzam w ciąg liczbowy. Dla wielu instytucji już jestem ciagiem wygenerowanych cyfr. Coraz mniej imienia i nazwiska. Widać to nie tylko mój problem, są już darmowe kursy „jak zapamiętać…” ALE jak się tego pozbyć i żyć normalnie ? Coraz mniej mi się uśmiecha bycie taką cyferką i zapamiętywanie cyferek. Dobrze ze do lodówki nie muszę mieć PINa, do butelki piwa używać kodu i wystarczy zwykły otwieracz.

Uparcie czekam na koniec terminu wymiany dowodów by jak najdłużej być Andrzejem-Ludwikiem Włoszczyńskim. Co to ma do rzeczy, ano ma bo w nowych dowodach Państwo, a właściwie jakiś urzędas, określiło ile to znaków ma się zmieścić z imienia i nazwiska. A moje się nie mieści.. Więc mnie skrócą. Mogę co prawda wybrać czy skrót o głowę, czy tylko nóżka, albo rączka. To już nawet o własnym imieniu nie mogę decydować? ważniejsza określona ilość literek? założonych na sztywno w programie komputerowym, do produkcji tych dowodów.

Mam nadzieję że nie doczekam czasu kiedy przydzielą mi miast nazwiska ciąg liczbowy, jakoś dziwnie źle mi się to kojarzy.


Patria

26 lipca 2006

Mylenie kolejności pisanych i czytanych liter prowadzi do dziwnych efektów. Weźmy na przykład słowo PATRIA. W srodku mamy trudne widocznie zestawienie liter T i R bo wystarczy je zamienić kolejnością i otrzymujemy zupełnie co innego. Problem w tym że znaczenie słów PATRIA i PARTIA jest diametralnie różne. Najtrudniej, z tego co czytam i słyszę, rozróżnić to politykom. Jakoś zawsze wychodzi im PATRIA = PARTIA. Panowie to naprawdę nie jest to samo! mimo tych samych liter.

Patria nie partia

Sprowokowały mnie do powyższego upartyjnianie wszystkiego pod pozorem dbałości o dobro współne. Odmieniane na okrągło „Ojczyzna”, „Patriotyzm” itp. wszystko oczywiście z wielkiej litery. Jakoś nie widzę pokrycia w tym co się dzieje. Już nie wystarczy załapać się do władzy na szczeblu centralnym trzeba dorwać wszystko co się da. Wszystko nasze. Nie Nasze – obywateli, a nasze – partii. Może dlatego wymyślono uczenie patryjotyzmu w szkole, tego nowego partiotyzmu.

Na marginesie – koszulkę z tym hasłem znajdziesz tutaj http://montownia.pl/Patria

Pawła Tkaczyka też to zdrowo ruszyło. Szczególnie grzebanie w ordynacji przed wyborami samorządowymi. Jak bardzo temat uwiera, nie tylko Pawła zresztą, można poczytać na jego blogu http://paweltkaczyk.midea.pl/556/ Gorąco polecam. A że temat ogromnie ważny dla nas wszystkich powstała inicjatywa akcji obywatelskiej http://akcjaobywatelska.wordpress.com/ To trzeba poprzeć.Koniecznie. Nieoceniony RAFI dołożył swoją, cenną, cegiełkę do powyższej inicjatywy co widać poniżej

Pierwsze dni zaczęły się, jak pisze Paweł, od lawiny więc jestem dobrej myśli. Może uda się wrócić do społeczeństwa obywatelskiego nie partyjnego. Czego sobie i Państwu życzę.


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy

  • Tagi