olimpijski pech

11 lutego 2016

Dopiero co ucichła burza, z posądzeniem o plagiat, wokół logo Olimpiady w Tokio 2020. Przypomnę chodzi o ten znak poniżej, po lewej. Tokio 2020 vs Theatre de Liege.

Tokio 2020 vs Theatre de Liege

A dziś mamy kolejne posądzenie o plagiat, tym razem chodzi o właśnie zaprezentowany znak Olimpiady w Paryżu 2024. Paryż 2024 vs 4 Global.

Paryż 2024 vs 4 Global

Za opracowanie koncepcji znaku dla Francuzów odpowiedzialna była firma Dragon Rouge. Jej dyrektor Kheireddine Sidhoum został zapytany przez magazyn „GQ” o uderzające podobieństwo obu znaków. Sprawą był mocno zaskoczony. – Wystraszyliście mnie – przyznał, gdy pokazano mu znak firmy z Londynu.” (http://www.tvn24.pl)

Olimpijski pech. Coś czuję, że z takimi posądzeniami będziemy mieli do czynienia coraz częściej.


książkurs nr 6

22 listopada 2015

Sporo czasu minęło od naszej ostatniej zabawy projektowej, czas więc najwyższy na nową. Zaczynamy zatem kolejną zabawę w projektowanie znaku. Tym razem trochę nietypowy, a nawet lekko zwariowany, przedświąteczny temat. Rok w rok św. Mikołaj obdziela nas podarkami, oczywiście tych co są grzeczni, przy okazji prezentując się na wielu reklamach, sam lub w otoczeniu pracowników własnej firmy. A czy widzieliście gdzieś logo firmy „Święty Mikołaj”? Nie. I to karygodne zaniedbanie trzeba naprawić. Więc naprawiajmy.

św. Mikołaj

Temat: „Święty Mikołaj”

1. Znak powinien mieć, oprócz wersji polskiej, również przynajmniej 2 warianty obcojęzyczne (np. Santa Claus itp.).

2. Znak powinien być minimalistyczny, maksymalnie czytelny dla szerokiego kręgu odbiorców, przyjazny.

To tyle wytycznych, resztę zostawiam Waszej kreatywności.

Warunki udziału w książkursie:

a/ Każdy uczestnik może przesłać tylko 1 projekt.

b/ Autor pracy zgadza się, z momentem przesłania projektu, na jego opublikowanie na stronie alw.pl i fanpejdżu tej strony na Facebook ze wskazaniem Autora pracy .

c/ Książkursowicz podsyła mailowo wykonany przez siebie projekt/projekty na adres: alw/małpa/e-alw/kropka/com. W temacie maila należy wpisać – „K6”.

d/ Projekty należy przesłać w formacie AI (zapis do wersji CS-CS4) lub CDR (zapis do wersji 9-12), najdłuższy bok nie może przekraczać 10 cm.

e/ Konieczne wskazanie Autora pracy. Prace anonimowe nie będą przyjmowane.

Termin nadsyłania prac: do 5 grudnia 2015

Nagroda: nagrodą jest moja własna książka „Po co Ci logo?”, wydana drukiem przez wydawnictwo internetowe e-bookowo.pl. Oczywiście z autografem.

"Po co Ci-logo?" okladka

Więcej o książce na stronie wydawnictwa internetowego e-bookowo.pl

e-bookowo.plJury: Jednoosobowe i arbitralnie niezależne, przy wątpliwościach zasięgające rad znajomych królika.

Uwaga: osoby kontestujące proszone są o opuszczenie pokładu i wylewanie żółci w innych miejscach, dowolnie wybranych.

Niniejszym ogłaszam książkurs nr.6 za otwarty.

***
Informacja dla potencjalnych darczyńców dodatkowych nagród:
I Ty możesz zostać mecenasem! Serio. Każdy darczyńca ofiarowujący książkę, lub inny upominek, na nagrodę, może liczyć na ciepłą wzmiankę o sobie, wraz z linkiem, oraz wdzięczność obdarowanych.


dopisek do Huzara

13 lipca 2015

Składając swoją książkę weryfikuję linki i odsyłacze w artykułach. I tak niechcący wracam do tematu „husarz kontra huzar”, opisywanego w dwu tekstach z roku 2011 –„Husarz ksywa Huzar” i „Huzar symboliczny”. Okazało się, że PDF z identyfikacją Polskich Stacji Paliw Huzar jest już niedostępny, został usunięty. Ale w zamian trafiłem na niezłą ciekawostkę. Przyznam tego się nie spodziewałem znaleźć. Jest otóż na firmowej stronie Huzara zakładka dziwna, zatytułowana „dla historyków”, pod tym adresem http://huzar.eu/o-nas/dla-historykow/. Nie jest to, jak by można oczekiwać o historii firmy podstrona, a, uwaga, wyjaśnienie dotyczące nazwy firmy i jej znaku. Wyjaśnienie na tyle zaskakujące, że postanowiłem tę argumentację przytoczyć:

„Mamy świadomość, że huzar to żołnierz XV-wiecznej lekkiej jazdy węgierskiej, który nie używał skrzydeł, a przedstawiony w logo sieci stacji paliw to husarz, czyli polska jazda należąca do narodowego autoramentu, znana z wielu zwycięstw formacja kawaleryjska Rzeczypospolitej, obecna na polach bitew od początków XVI do połowy XVIII wieku. Świadomi różnic, odwołujemy się jednak do świadomości zbiorowej społeczeństwa, która łączy te rodzaje formacji, poprawnie identyfikując obie z militarystyką.

Zatkało mnie to ostatnie zdanie, bo jakoś chyba obracam się nie w tym samym społeczeństwie i moje odróżnia husarza od huzara, a rybę od raka. Ale nic to dalej jest bardziej dziwne wytłumaczenie:

„Sieć stacji paliw HUZAR nie jest jedyną odwołującą się do tych skojarzeń. Pozwolę sobie wymienić choćby kluby jeździeckie ze słowem „Huzar” w nazwie lub szereg firm wykorzystujące grafikę husarii.

Niezależnie od tych argumentów to ustawa z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej nie mówi nic o nazewnictwie firmy, zostawiając pełną dowolność, o ile nie jest to sprzeczne z zapisami Ustawy z dn. 16 kwietnia 1993r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.”

Co ma do tego logo i nazwy przywołana ustawa nie wiem.

„W prawie istnieje pojęcia znaku towarowego, który skutecznie musi odróżniać produkt od produktów konkurencji użyty przez przedsiębiorcę w obrocie gospodarczym w celu uzyskania jednoznacznej identyfikacji swoich towarów lub usług wśród konsumentów. W orzeczeniu Sądu Najwyższego z dnia 12 grudnia 1997 roku czytamy, że Sąd Najwyższy dopuszcza rejestrację znaków towarowych z użyciem nazw historycznych.”

A czy odróżniać się trzeba błędami? O ile pomnę nikt też nie podnosił niemożności rejestracji znaku z użyciem nazwy historycznej.

„W praktyce stosowania znaku towarowego istnieje duża dowolność. Pozwolę sobie powołać się na tak znaną markę, jaką jest Apple, której logiem jest od zawsze jabłko. W Polsce oraz w wielu innych krajach, nie ma obowiązku ustawowego, by logotyp był w jakikolwiek sposób związany z charakterem prowadzonej działalności, a jego zadaniem jest przede wszystkim odróżnienie firmy od produktów konkurencji. Swoboda działalności gospodarczej w Polsce pozwala na inne zabiegi jak choćby tworzących skojarzenia z wyrazami z języka polskiego, wykorzystanie podobieństwa leksykalnego, jak nazwanie programu lojalnościowego przez PKN Orlen Vitay czy grupy paliw Verva jako nazw charakterystycznych przyporządkowanych danej grupie produktów, pomimo błędów ortograficznych.”

Przepraszam, ale ktoś, kto to powyższe napisał, kompletnie chyba nie zrozumiał o jaki problem szło. Sprawia to wrażenie tłumaczenia na siłę i przy całkowitym braku argumentów.

„W świetle powyższych firma HUZAR spełnia wszystkie wymogi ustawowe i nie łamie prawa przez wprowadzenie w błąd w żadnym aspekcie.”

A ktoś gdzieś zarzucał firmie „łamie prawa przez wprowadzenie w błąd”?

„Pragniemy zapewnić, że naszą intencją nie było obrażenie czyichś uczuć czy pamięci narodowej, a jedynie wprowadzenie charakterystycznej marki na rynku.”

I to jest chyba jedyne zdanie, z którym mogę się zgodzić, choć nadal twierdzę, że opieranie się na błędzie takim jak opisałem, daje może charakterystyczność, tylko niekoniecznie pożądaną.

Czy ktoś sobie wyobraża umieszczenie gruszki w logo Apple i tłumaczenie jak wyżej? A w końcu to owoc i to owoc.


kradną = doceniają?

12 lipca 2015

Mam takie znaki w swoim portfolio, które co i rusz ktoś sobie „pożycza”. Tak po prostu bierze, jak swoje i po małej przeróbce, albo i bez, prezentuje jako własne dzieło. Ale nie jest to jedynie tak zwany Pan Grafik, biorący oczywiście stosowne honorarium za „swoją pracę” i chwalący się jeszcze tym „dziełem” w portfolio. Bywają też Panowie Przedsiębiorcy, a właściwie przedsiębiorczy, oszczędni nad wyraz, żeby nie powiedzieć sknerusy. Po co płacić. CtrlC + CtrlV i mamy własny znak firmowy, jak ta lala. Mamy zatem klasyczny plagiat, a plagiat  = kradzież, na co jest stosowny paragraf w Kodeksie Karnym i Prawie Autorskim

Dwa moje znaki cieszą się szczególnym wzięciem.

Euroinvestment i Lublin, dwa najczęściej kradzione moje znaki

Jeden znak, zaprojektowany został dla firmy Euroinvestment, kradziono 5 razy. Drugi, projekt znaku promocyjnego Lublina, robiony na konkurs, aż 7 razy. Niektóre moje boje z kradaczami opisywałem na blogu, wystarczy zajrzeć tu.

Słyszy się przy takich okazjach stwierdzenie „kradną? to znaczy, że doceniają”. No fakt, można by to uznać za jakąś formę docenienia mojej pracy. Można by, tak jak można by owo stwierdzenie zastosować z powodzeniem zaserwować okradzionemu z samochodu, że niby doceniono jego gust i wybór takiego właśnie samochodu. Spróbujcie zaryzykować i palnąć coś takiego okradzionemu, ale na własne ryzyko zaznaczam.

O co mi zatem chodzi? Ano jakoś dziwnie i z dużą dozą pobłażania, a nawet swoistym przyzwoleniem, traktujemy kradzież własności intelektualnej, nazywanej niematerialną, w przeciwieństwie do kradzieży rzeczy materialnych. Jakby jedno nie miało właściciela, było niczyje choć go ma (twórca albo właściciel znaku), a drugie miało. A co za tym idzie jedno można a drugiego nie wolno, brać.


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy

  • Tagi