orzeł i księga

30 października 2011

Trochę odpuściłem pisanie na blogu, biję się w piersi, ale skoncentrowałem się na części projektowej orła, finalizowaniu księgi i koncypowaniu tekstów do projektu Orli Dom. Czasu za mało i nie pomogła dodatkowo zyskana godzina. Część projektowa orła w wersji C, czyli finalnej jest już na 99% gotowa, księga się układa, a przemyślując niegdyś zanotowane teksty pomału układa się i obraz całości do druku, pozostało dopieszczanie i stworzenie plików w kilku formatach + ewentualne korekty. Tak mi się to spodobało że chyba zacznę szukać wydawcy albo sponsora. Jak ktoś chętny, to zapraszam do kontaktu.


PIP i wyzysk kreatywnych?

14 maja 2011

Uśmiać się można z takich przetargów, jak poniższy ale to sarkastyczny śmiech…

Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) ogłosiła przetarg na… „uzupełnienie Księgi Systemu Identyfikacji Wizualnej”. Niby wszystko ok, ale dalej zaczyna się wesoło dosyć pod względem ilości projektów do wykonania, punkty od literki „a” do literki  „w”, co akurat zrozumiałe. Mniej zrozumiałe, skoro posiadają SIW, takie oto dictum w punkcie:

„q) Ustalić definicje koloru logo i znaku wodnego we wszystkich możliwych wariantach
przede wszystkim: CMYK, RGB, HSB, LAB, kod koloru firmowego Web Safe Colors,
folie: Avery i Oracal, kolor farby do ścian z wzornika przynajmniej jednego z
wiodących na rynku producentów np. Dulux, Dekoral.”

To  ja się zapytowywuje co to jest ten SIW, który ponoć mają, skoro specyfikacji podstawowej koloru brak?  ba, na dodatek należy być z nim w zgodzie jak mówi nam pkt 2:

„2. Opracowanie powstanie w oparciu o Księgę SIW Państwowej Inspekcji Pracy […]”

Dalej też wesoło bardzo i swojsko zarazem, oto w pkt. 3 wyznanie

„3. Państwowa Inspekcja Pracy Główny Inspektorat Pracy na sfinansowanie opracowania
„Uzupełnienie Księgi SIW PIP” może przeznaczyć 10.000 zł (łącznie z VAT;

a do tego ekspresowo sobie winszują robotę i bez ociągania:

„Termin wykonania – 20 dni roboczych od dnia zawarcia umowy (data odbioru przez
Państwową Inspekcję Pracy Główny Inspektorat Pracy kompletnej dokumentacji – bez
żadnych uwag).”

Iście strasze pieniądze za taką robotę od wizytówki po stronę ww oszacowali, ale jednocześnie chyba liczą na jelenia, że będzie taniej, serwując detaliczne kryterium:

Kryteria wyboru najkorzystniejszej oferty: 100% – łączna cena opracowania dokumentu
z podatkiem VAT
.”

No moiściewy, czego jak czego, ale wyzysku siły kreatywnej to się przez PIP-e  nie spodziewałem….

No, ale w sumie dziwić się nie należy za bardzo skoro, jak wspomina Kiszluk w Brief.pl :

„Wśród argumentów Krzysztofa Lufta – aktora, dziennikarza, rzecznika, dyrektora, obecnie członka KRRiT – najbardziej kuriozalny był ten, że ogłaszając konkurs na logo sejm nie musi publikować żadnego briefu…”

Kwintesencja myślenia decydentów. No żesz k…umedia.


O CI, Księdze Znaku i markach

23 lutego 2007

Zajęty chorowaniem, a potem odrabianiem tegoż chorowania, trochę mniej uwagi poświęcałem śledzeniu co w sieci piszczy o logo i marce. Okazja się wmejlowała się razem z zajawką z „Marketingu przy kawie”. Nowy numer tego magazynu internetowego serwuje ciekawie napisany artykuł JAK CIE WIDZĄ… TAK CIE KUPIĄ (zarządzanie marką) Magdaleny Wojton:

Corporate Identity, czyli Całościowa Identyfikacja, nie jest wymysłem współczesnych menedżerów. Potrzeba posiadania własnej tożsamości jest aktualna od setek lat, zmienił się tylko sposób jej manifestowania. Amulety, totemy i plemienne rytuały, przypomniane nam choćby ostatnio w „Apocalypto” Mela Gibsona – to współczesne znaki towarowe, logo, szyldy i emblematy. Kiedyś CI pozwalała odróżnić kowala od piekarza, a szamana od księcia, dziś Coca-Colę od Pepsi, a IBM od Apple. Zmienia się otoczenie i przedmiot działań identyfikacyjnych, ale nie wymóg dotyczący spójności. Dlatego fundamentem budowania wizerunku powinna być dobrze opracowana Księga Znaku.

więcej: http://www.marketing-news.pl/theme.php?art=527

To tak trochę po kumotersku, bo i mnie autorka cytuje.

A skoro na prywatę zeszło – jeszcze do 28 lutego można glosować na mój projekt identyfikacji dla Urzędu Zamówień Publicznych http://www.dtp.pl/layoutroku2007/index.asp?id_witryny=24

Dawno nie zaglądałem na blog Pawła Tkaczyka więc nieco spóźnione , jednak wart poczytania tekst pod tytułem Radzenie sobie z kryzysem: jak ratować markę (lub blog)?

Nie żyjemy jednak w idealnym świecie i nie wszystko jesteśmy w stanie kontrolować. W dzisiejszej epoce consumer empowerment jeden niezadowolony konsument (który wie, jak głośno i wyraźnie o sobie opowiedzieć) może narazić firmę na całkiem spore straty.

więcej http://paweltkaczyk.midea.pl/613/

A teraz coś z historii znanych marek. Pod adresem http://www.historyofbranding.com/ duży zbiorek marek i ich historyjek. Piszę historyjek bo to takie skrótowce, a i nie oczekujcie ze zobaczycie wcześniejsze wersje znaków firmowych. Może się to jednak rozwinie. A może warto się pokusić o polski odpowiednik z naszymi markami…

Jak już tak przeglądam to i na blog Wiktora Saroty „zajrzałem”, byłem, chciałem, ale nie zajrzałem… wyskoczyło mi okienko do logowania {?}. Widać ino dla swoich. A co tam klikam „załóż konto” a tam ci cała fura do wypełniania wymyślona przez Gazeta.pl, no to… myk i mnie nie ma. Trudno


Co może projektant logo…

22 czerwca 2006

Zadzwonił do mnie „stary” klient, od czasu do czasu rozmawiamy, dywagując na tematy różne. – Pan to widział? Podesłałem właśnie link, koniecznie niech Pan to zobaczy. Wnosząc z głosu był lekko podniecony i zirytowany, czymś co zobaczył. Zajrzałem na podaną stronę i przestałem się dziwić jego podnieceniu. Nie dalej jak 4 dni wcześniej rozmawialiśmy o wizerunku firmy na przykładzie jej strony www, jaki nią buduje lub niszczy, o prawidłowym eksponowaniu logo itp. To co mi zaprezentował było naturalnie przykładem paskudnie negatywnym, no ale.. – Co ja mogę jako projektant Panie Staszku? Nic. Dzieło zrobione oddane, prawa przekazane.Ależ to horrendum. – Wiem.

To co mogłem zrobić zrobiłem już dawno, pisząc tekst o posługiwaniu się znakiem firmowym na www, na konkretnym zresztą przykładzie pokazałem błędy, tekst jest dostępny na mojej stronie, ku rozwadze – vide http://e-alw.com/varia22.html . Co można zrobić więcej? Nic. Nie zmuszę Klienta do tego by zamawiał projekt logo + Księgę Znaku, koszt dodatkowy, nie zmuszę także by każde posunięcie konsultował ze mną. Choć, przyznam, wielu konsultuje swoje newralgiczne posunięcia. Nawet jeśli zamawia razem z Księgą, to i tak nie mam wpływu na to czy wogóle ją stosuje. Odpukać, stosują. Prawem klienta jest wykorzystanie mojej pracy w sposób dowolny, może ją schować do szuflady albo odwrócić do góry nogami. Jego prawo, jako właściciela. Mnie pozostaje nuta żalu, że tak wyszło, i nadzieja – jednak coraz większa liczba klientów zauważa potrzebę całościowego, jednorodnego podejścia do własnego wizerunku..


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy

  • Tagi