Ustawili do pionu, zrównując z poziomem.
8 lutego 2008Dopiero co, napisałem o logo PZU. No i nakryli mnie „poszukiwacze autora” projektu tegoż logo, a nakrzyczeli, a ustawili do pionu, zrównując z poziomem. Nawrzucali co swoje i… skasowali cały wątek na GL! A co, po co mają wyjaśniać cokolwiek. Przepraszam zatem za nie działające w tamtym wpisie linki
A ja mogę sobie tylko poopowiadać co było, bez cytatów, na podstawie archiwizacji, jako że nie udało się o to dopytać szczegółowo w owej sławetnej „dyskusji”.
Rozumiem obronę dobrego imienia firmy, nie rozumiem jednak, jeżeli broni się go w tak specyficzny sposób – obrzucając przeciwnika ogólnikami o nierzetelności i nieprawdziwości informacji w napisanym tekście. Konkrety? nie ma konkretów, jest kasowanie wątku. A tam było dziwnie – padło na przykład żądanie zaprzestania posługiwania się znakiem. A czy ja się nim posługuję, w takim rozumieniu, że można mi tego zakazać, skazać i obatożyć? sygnuję nim moje towary, usługi, teksty może nim podpisuję albo obrandowałem samochód? A może przytaczam je, li tylko, informacyjnie, jako przykłady/cytaty ilustrujące to, o co mi chodzi w tekście?
Zarzut drugi – podawanie nieprawdziwych danych, nie posiadanie informacji (?!) i fakty przedstawiam niezgodnie z rzeczywistością. Dobre. A jak ta rzeczywistość wygląda? Jakież to informacje powinienem mieć by napisać, na prywatnym blogu, co mi się podoba, a co nie? Niezgodne z rzeczywistością? A co jest niezgodnego w moim wpisie z rzeczywistością, tą ogólnie dostępną? to że logo ma kilka wersji logotypowych, czy że brak informacji o historii na stronie firmy? Czy wobec wezwania do zaprzestania pisania rzeczy nieprawdziwych i niezgodnych z rzeczywistością mam rozumieć, że firma nie powstała, nie nazywa się, nie używa skrótu i nie posiada logo i wersji logotypów… sam już się gubię…. A może mam zamknąć się i pisać wyłącznie peany o PZU? na to wychodzi, skoro padło że… obgaduję nieelegancko firmę. Ale jaja.
Zarzut, nie zarzut – autorka cytatu z poprzedniego wpisu nie wyraża zgody na cytowanie. Autorka najpierw na otwartym forum wypowiada się publicznie, a potem nie zgadza się na cytat z niej, na marginesie krótki i tyczący roku powstania firmy. Mam więc chyba prawo, jako treść ogólnie dostępną, zacytować, rzetelnie podałem link do dyskusji i dane autorki wypowiedzi. Spełniłem wymóg formalny cytowania – podałem źródło, to źle?. Wychodzi że źle, bo… można temat skasować, ten dokąd prowadził link, i za chwilę udawać, że nas tam nie było w ogóle.
Zarzut a la kabaret – jakoby wypowiedź moja, na moim blogu, miała powodować utratę zaufania – UWAGA – do środowiska, w domyśle grafików-projektantów. Kuriozalne. Ładnie połechtali, tylko ani nie mam takiej mocy sprawczej, ani tym bardziej takiej pozycji, to raz. A dwa – nawet najgłupsza wypowiedź jednego faceta, nie nie pozbawia zaufania do środowiska, żadnego, inaczej wszyscy porozumiewalibyśmy się dawno na migi, a i to nie jest pewne pamiętając gest Kozakiewicza.
Osobna sprawa to pomylenie mojego prywatnego bloga z gazetą, ja nie muszę, pisząc o swoich odczuciach czy zastrzeżeniach, weryfikować wszelkich danych. To nie materiał śledczy. Opieram się na źródle ogólnodostępnym dla każdego, internecie, jeśli więc w tym źródle jakichś informacji brak, to wina nie moja a firmy, że o to nie dba. Zresztą do czego niby miałyby mi te informacje dodatkowe posłużyć? do usprawiedliwienia że znak jest OK, tylko inni tego nie widzą?
Najpierw jedna, a potem druga, z cytowanych w poprzednim wpisie osób atakowała mnie też za… pisanie o temacie na własnym blogu, a nie tam gdzie oni by chcieli. Okazuje się, że nie mogę sobie napisać na blogu po prostu tego co chcę – na przykład „ta krowa mi się podoba, a tamta owca nie”, bo wpadnie jaki rolnik i każe zweryfikować informacje i nie podawać nieprawdziwych. Tylko co jest nieprawdziwe – krowa to nie krowa, a może owca-nie owca, czy też mam weryfikować swoje podobanie/niepodobanie wedle cudzego punktu chcenia i widzenia?
Na dodatek, straszna rzecz, moje pisanie na blogu, to „ukrywanie się”. Ciekawostka. Jak rozumiem pisząc pod własnym nazwiskiem, na własnym blogu, robię to bo nie mam odwagi i ukrywam się :) Wolne żarty.
Szczerze mówiąc przypomina mi to wszystko obronę Częstochowy przed… chińczykami. Już bronimy, chociaż oni jeszcze nie wiedzą, że w ogóle mieli zaatakować. Bronić wizerunku firmy też warto z głową.
Zaprosiłem Szanownych adwersarzy do napisania sprostowania owych nieprawdziwych informacji w moim tekście, o ile są. Chętnie opublikuję takie sprostowanie z konkretami, może sam się w końcu dowiem w szczegółach o co właściwie biega….
…..
Do tej pory czekam (25.06.2010 r.), wymiękli?
Siermiężne PZU
2 lutego 2008Przy okazji poszukiwań twórcy znaku PZU, jakie prowadzi na GL kilku pracowników, przyjrzałem się i znakowi i argumentacji za jego utrzymaniem. Podstawowy argument jest właściwie jeden – tradycja. Prawdę mówiąc od razu przychodzi mi na myśl ulubione porównanie ze starym wytartym i wyszlajanym swetrem, o tyle zasadne, że wspierającym tę tradycję argumentem (nie do odrzucenia) jest klasyczne „ludzie znają ten znak i przyzwyczaili się. Inż. Mamoń, z Rejsu Piwowskiego, mawiał że najbardziej lubimy to co już znamy. Ale niech tam, tradycja to tradycja, czasem warto ją podkreślać i to nie ulega wątpliwości. No dobrze, skoro jednak tak, to oczekiwałbym konsekwencji. Znak, mastodont ery socjalizmu, zawiera jasne odwołanie „rok założenia 1803”,

choć, jak widać, stary znak też nie miał jednej wersji. Ten obecny, po liftingu z ostatnich lat, miast odwołania do tradycji uznał za ważniejsze wyakcentowanie wielkości firmy, poprzez wstawienie w szarfę „grupa pzu”

Ale to za proste, więc mamy i taką wersję jak ta, z nazwą firmy córki, „Zycie SA” na wstędze

Tradycja, ważna sprawa, ale hm… stary znak odwoływał się do roku 1803, wedle zaś słów Piotra Lewandowskiego z Biura Komunikacji Korporacyjnej i Marketingu PZU (w dyskusji na GL}
Obecny Powszechny Zakład Ubezpieczeń powstał w 1952 r., jako Państwowy Zakład Ubezpieczeń. Stało się to na mocy ustawy z dnia 28 marca 1952 r. o ubezpieczeniach państwowych (Dz. U. z 1952 r. Nr 20, poz. 130).
Pierwszy statut PZU otrzymał uchwałą Rady Ministrów Nr 939 z dnia 3 listopada 1952 r. w sprawie nadania statutu Państwowemu Zakładowi Ubezpieczeń.
A więc znak PZU należy datować gdzieś począwszy od 1952 roku.”
Skąd więc ten rok na szarfie? Następna wypowiedź i kolejna zagwozdka
Oczywiście PZU korzysta z pewnego mitu jakim jest twierdzenie, że mamy historię siegającą 1803 roku. Prawda jest jednak taka, że wtedy istniało…. ale Towarzystwo Ogniowe, a nie PZU ;-). PZU powstało troszkę później.
pisze to p. Renata Bytner-Tkacz, Koordynator ds.Identyfikacji Wizualnej PZU SA/PZU Życie SA
Jak zwał tak zwał. Odwołująca się jednak do swojej tradycji firma ani dudu na ten temat nie prezentuje na własnej stronie firmowej. Czegoś takiego jak „historia firmy” tam nie znajdziemy. No to ma, ta historia i tradycja, znaczenie czy nie? Wychodzi dziwota – albo jest to tradycja znana, udokumentowana, którą warto się chwalić, albo obracamy się w sferze mitów. W takim ukladzie nie dziwi, że dowiedzieć się co znaczy rok 1803, ujęty w starym logo, nie ma gdzie i pozostaje domyślność. A może jest, ale tylko dla wtajemniczonych? Jak widać corporate identity leży i kwiczy, skoncentrowano się bowiem na visual i starczy, wszyscy zadowoleni. Oj, chyba nie starczy.
Odrębny punkt to stosowane logo razem z logotypami nazw. Nie wiedzieć skąd urodził się, nielogiczny zupełnie, ich wygląd typu „masło maślane”. Logotyp obok znaku zawierającego skrót nazwy powinien ją rozwijać w pełne brzmienie. Powinien, ale nie w PZU. Mamy więc znak z literami PZU a obok logotyp PZU SA, zamiast, jak bymy oczekiwali, Powszechny Zakład Ubezpieczeń SA.

Jak grupa to grupa, więc inne znaki wyglądają podobnie


Załóżmy jednak, że firma pozbywa się pełnej nazwy, przestaje ją stosować, na rzecz skrótowca, no to konsekwencja mile widziana, a tu dodatkowy piruet,

w takim oto kształcie „PZU Życie SA”. Zgodnie z logiką operowania skrótem powinno być PZUnŻ, bo pełna nazwa to Powszechny Zakład Ubezpieczeń na Życie. Dla jasności ta pełna nazwa też jest używana w logotypie na spółkę z tą krótką PZU Życie SA. Ot, Panu Bogu świecę, a diabłu ogarek. Skoro już o konsekwencji to, tak na marginesie, z kreseczką też możemy poszaleć – nie pionowa, a pozioma w samym logotypie

Kolejny potrójny piruet to logotyp używany ze znakiem na stronie korporacyjnej, w którym wymienieno wszystkie części składowych grupy PZU, firmy córki. Po co? nie wiem. Na dodatek były 3 do dyspozycji wersy, więc 2 firmy upchnięto w jednym wersie.

Można się naturalnie odwoływać do tradycji, nikt nie mówi że nie należy, jednak jeśli tak, to robić to konsekwentnie, a i sam tylko archaiczny kształt nie może być jej jedynym nośnikiem. Znak ewidentnie źle wygląda i nie pomoże mu już żaden lifting, trzeba pomyśleć o spójnej, nowoczesnej identyfikacji, chyba że firmie zależy na tym postsocjalistycznym ogonie tradycji zawartym w logo.
Na koniec małe zestawienie znaku PZU ze znakami konkurencji, zaczerpnięte ze strony Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych

Siermiężność to też wyróżnik, można nawet mówić o specyficznym USP, czy aby tylko właściwy.
Ot misz-masz masz
18 stycznia 2008Nie aż tak dawno temu Unilever wprowadził swoją odmienioną identyfikację

i już mamy próby naśladowania tamtej idei, jak to bywa z epigonami w wersji niestety dużo gorszej

Świat Zdrowia to program marketingowy. Opracowała go w 2007 r. Agencja HealthWay cytując tekst Łukasza Szewczyka z portalu media2:
Agencja HealthWay opracowała strategię komunikacji obejmującą szereg działań, począwszy od logotypu programu poprzez przygotowanie wizualizacji aptek i zaprojektowanie narzędzi budujących relacje pomiędzy farmaceutą, a pacjentem.
Sprawa wykorzystania idei Unilevera jest bezsprzeczna, widać przy ogromie zadań zabrakło pomysłu na własną kreację. Że nie wspomnę o przemyśleniu, tej zapożyczonej. Wyszedł „worek z prezentami”, wrzucone jak wpadło pod rękę.
A skoro już się czepiam, to – co robi w samym środku krzyża waga, symbol sądu i prawa? że niby też się waży różne ingrediencje? zapewne, ale warto znać i zwracać uwagę na symbolikę używanych elementów. Bo oto mamy kolejny ciekawy element w znaku – lampa Alladyna. Miłej zabawy w szukaniu kolejnych.

Ot misz-masz masz.
identyfikacja logo
Tagi: Alladyn element identyfikacja naśladowcy symbolika Unilever
komentarze 2
Dziarski 60 latek WARS
15 stycznia 2008Pamiętacie dziwny konkurs na nowe logo Wars?
Od owego konkursu minął rok, w czasie którego panowała martwa cisza, wyników konkursu nijak nie dało się obejrzeć, aż tu z szumem PR wystartowało to nowe
![]()
Prezent na na 60 lecie. Jak to wyczytałem na signs.pl:
„Celem rebrandingu jest odświeżenie i poprawienie odbioru marki wśród podróżnych oraz podniesienie jakości oferowanych usług i poziomu obsługi. Moim marzeniem jest by w przyszłości 1% podróżujących wybierało kolej jakoś środek transportu ze względu na usługi jakie proponuje Wars” – powiedział Prezes spółki Zbigniew Terek.
Fajnie ale ciekawsze jest przedstawienie tego rebrandingu na stronie firmowej WARS. Szczyt zwięzłości, ani kto projektowal, ani przedstawienia znaku w większym rozmiarze, że o przykładach zastosowania nie wspomnę.
T A J E M N I C A cicho sza. Dosłownie 4 zdania w stylu:
„Celem rebrandingu WARS jest odświeżenie i poprawienie odbioru marki wśród podróżnych oraz podniesienie jakości oferowanych usług i poziomu obsługi.”
Wiem, powtarzam się, a może oni nie mają nic wiecej do powiedzenia.
Przy okazji próbowałem znaleźć w necie stare logo, gapa nie zciągnąłem wtedy, i… bryndza. Na hasło „Wars logo” w mister G wyskakuje cała fura, tyle że Star Wars. Ciekawe swoją drogą jak firma z taką wojenną nazwą, dla obcokrajowca z angielskim, będzie się kojarzyć ze spokojnym snem i dobrym jedzeniem, à rebours?
A wracając do starego logo – może ktoś ma i zechce podesłać?
Dopisek dla nieznających francuskiego: à (a.au) rebours – na opak, na wspak, na odwrót; wstecz.
UZUPEŁNIENIE
1. Dzięki przesyłce od Pawła Wojcieszka mogę uzupełnić temat o stare logo WARS. Dziękuję za pomoc.

2. Dostałem też informację o autorze nowego projektu – nowe logo zostało stworzone przez prof. Jacka Milera, Loża A5 (dawniej Grupa A5).
3. Kwestia PR pozostała otwarta, bóg raczy wiedzieć dlaczego wybrana do tego agencja, w pół roku od zakończenia prac projektowych zorganizowała całą 1 konferencję prasową i czemu na stronie www szerokim łukiem omija się temat ogólnikami, miast o tym trąbić wszem i wobec ze szczegółami
Co sądzą o logo Wars sami zainteresowani, z branży kolejowej, można poczytać na portalu miesięcznika Rynek Kolejowy
identyfikacja konkurs logo
Tagi: Jacek Miler logo Loża A5 rebranding Wars
komentarze 3