Flaga czy bandera?
11 listopada 2007Mamy kolejne święto narodowe, kolejne dyskusje na forach o wywieszaniu flagi jako wyznacznika patriotyzmu, lub nie. Niestety mamy też kolejne, masowo wywieszane bandery (flaga z herbem przynależna jednostom pływającym), zamiast flag państwowych. Niby trudno się dziwić, skoro nikt tego ludziom nie uświadamia. Nawet ci, którzy tak chętnie szermują hasłami patriotyzmu, w tym akurat temacie wolą milczeć. Trudno się również dziwić skoro owe bandery można sobie sprawić np. w Carefour, czy sklepach kibica. Ludzie więc wywieszają co mają, czasem też wywieszają to co uznają za ważniejsze (flaga z orłem a nie same płaty barwne). Sądzę że póki nie ulegnie zmianie sama, kulawa, ustawa „O godle…” i nie zmieni się podejście zakazująco-nakazujące wywieszania flag, bez jednoczesnej konsekwencji tępienia wypaczonych wzorów na produktach komercyjnych, póty temat nie tylko będzie wracał, ale i o coraz bardziej wypaczonych formach.
Gorący apel do nowego rządu – poprawcie Panowie ustawę „O godle…” i opracujcie jednorodną, kompletną identyfikację symboli narodowych, właściwie wznówcie i dokończcie, już rozpoczęte 3 lata temu, prace nad nią.
Kwiatek z owej komercyjnej łączki:

PS. Wielkie dzięki dla Waleta, za podesłaną fotkę.
PS Więcej o herbie RP na stronie projektu Orli Dom.
heraldyka identyfikacja Polska
Tagi: bandera flaga komercja ustawa
komentarze: 1
Dzień Flagi
3 maja 2007Minął nam kolejny już Dzień Flagi i poza imprezami różnego typu, jakie z tej okazji urządzono, mozna skonstatować spokojnie „no i nic się nie zmieniło”. Nadal jest to jednodniowy fajerwerk, który szybko cichnie. Przy tej okazji media wyciągają ciekawostki złego używania flagi, jak flaga na dachu uczelni, choć to przywilej tylko jednostek rządowych, jak proporcje wywieszanych flag i mylenie obu ich wersji (z godłem i bez), czy wreszcie kolejna wpadka pałacu prezydenckiego w kolejności wywieszania flag na trzech masztach – nasza narodowa winna być w środku, a nie skrajnie. Swoją drogą zaczynam się zastanawiać czy w Pałacu jest ktoś kto ma w pieczy taki drobiazg, jak poprawność operowania symbolami państwowymi.
Wiara w cuda, czyli to że przeciętny Polak czyta wszelkie ustawy, również tę o godle, pozwala spać spokojnie wszystkim do następnego Dnia Flagi. Sprawa wydaje się tak oczywista i prosta, że nikt głowy sobie nie zawraca. Jakoś nie spotkałem w mediach żadnej próby edukowania i instruktażu przed owym Dniem, choć może jestem niesprawiedliwy i nie wszystko ogarniam. Chodzi o najprostsze informacje – wymiary, sposób wieszania, która wersja flagi dla kogo itp. ale przed, a nie w trakcie Dnia Flagi. Tak by jednak pomóc w uniknięciu błędów przy wywieszaniu. Inaczej w przyszłym roku znów będzie co wytykać.
Mały spacerek po podmiejskiej okolicy i … konstatacja pierwsza – flagi dokładnie tylko na połowie posesji, posesji bo wiszą różnie większość na domach, ale i maszt jest, i utykanie na parkanie, a nawet na drzewie podpięta. Konstatacja druga – formaty różniste od kwadratu po długaśne niemal transparentowe. Kolory niby czerwone – właściwie cała gama czerwieni, od ostrej magenty po „burakowy sok”…
Herb w sporcie
26 marca 2007Odniesienia heraldyczne w znakach klubów sportowych to rzecz normalna i na ogół tyczy tarcz. Tak się dziwnie składa, że w większości są to kluby piłkarskie, ale i inne dyscypliny aspirują do herbowych odniesień, co nie jest niczym nagannym. Ot choćby logo Polskiego Związku Tenisa Stołowego.
Ciut małe prezentuję, ale… próbowałem znaleźć w sieci, niestety nie takie to proste, na oficjalnej stronie nie ma go w nagłówku, jest i owszem, ale upchnięte na marginesie i w małym formacie. Jak widać odwołanie herbowe jest, tarcza, forma czyściutka i spójna. Proste? i dobrze.
Mam jednak pod reką dwa przykłady posłużenia się heraldyką, w znakach związków sportowych, w trochę inny, szerszy sposób.
Przykład 1 – Nie rób tego!
Małopolski Związek Piłki Siatkowej poszedł na całość i zafundował sobie, jak panisko, pełny herb. Przykład owego podesłał mi K.Z. ze strony http://www.sedziowie.krakow.pl/ . Ciekawe że na oficjalnej stronie nie ma śladu po jakimkolwiek znaku.

Powiększyłem fragment środkowy dla lepszej orientacji co tam wmodelowano.

A oto podstawa, a właściwie pierwowzór, owego herbo-znaku MZPS, czyli herb województwa małopolskiego

Jako herb urzędowy województwa zapewne podlega ochronie, o czym twórcy „siatkarskiego kogla-mogla” widać zapomnieli. Zapewne uważają dodanie otoku i wplecenie, bez sensu zresztą, w herbową tarczę piłki i siatki za zmianę na tyle dużą, by wydawało się że podobny nie jest. Problem w tym, że w warstwie podstawowej on nie jest podobny, on jest tożsamy!. Najzwyklejszy plagiat. Nałożenie owych elementów na oficjalny herb uchybiło mu, moim zdaniem. Czego jak czego, ale szacunku do własnego herbu można a nawet trzeba wymagać, własnego boć przecież województwa gdzie ów związek ma siedzibę. Krakusy jak dotąd świeciły przykladem, coś się zmienia? chyba.
Przykład 2 – Poprawna nijakość.
Dla odmiany znak Wielkopolskiego Związku Tenisa Stołowego. Odmiennie, od przykładu małopolskiego, nie posłużono się herbem a samym godłem.


Niestety zbitka trzech elementów – godła, wyrysu obszaru województwa i paletki do ping-ponga z piłeczką, jest dość przypadkowa i nijaka. Przynajmniej nikt nie próbował wepchnąć owej paletki orłu na pierś… Nie da się ukryć, że związek zadbał o zapamietanie znaku, wystarczy popatrzeć na stronę http://www.inter.media.pl/nt-bin/wzts/pl_start.asp?page=&tytul=Aktualno¶ci&dzial=Aktualnosci&strona=1 gdzie znak powtarza się aż 12 razy.
Dialog o herbach
6 marca 2007Zapis małego dialogu o herbach
alw
Kilka wątpliwości jakie mi się nasunęły: Czy heraldyka miejscowości i ziem pomaga w ich promocji, czy może stała się modnym kwiatkiem do kożucha? Czy dysponowanie przez gminy, miasta województwa własnymi herbami w rygorystyczny sposób zamknęło drogę firmom do posługiwania się nimi, a więc i promowania ? Czy do promocji trzeba tworzyć nowe logo czy też powinno się wykorzystać właśnie owe herby istniejące?
Marcin Konik
Ha! poruszono tu sedno problemu. Herby ziemskie oraz miejskie miały u swego zarania charakter: rozpoznawczy, własnościowy i propagandowy. Dziś utrzymany został charakter własnościowy i rozpoznawczy (herby na tablicach informacyjnych, na/w urzędach, na insygniach władzy gminnej/powiatowej/miejskiej/wojewódzkiej, nawet na koszach na śmieci i latarniach w wielu miejscowościach). Natomiast charakter propagandowy herbów, który dziś został zastąpiony przez marketing i promocję przestał spełniać już swoje zadanie gdyż dziś ludzie operują inną symboliką niż twórcy herbów rodem ze średniowiecza czy epoki nowożytnej. Dziś brama miejska w herbie nie ma takiego znaczenia, gdyż mury miast polskich (w 99% już nieistniejące) nie świadczą już o ich potędzę. W społeczeństwie, które nie jest już homogeniczne wyznaniowo postacie świętych czy inne symbole religijne w herbach nie są powszechnie rozpoznawalne ani specjalnie oczekiwane. Dlatego w ramach tej trzeciej funkcji herbów jaką dawniej była propaganda/symbolika należałoby stosować loga, gdyż one odpowiadają dziś potrzebie marketingu/promocji.Takie zdanie wyrobiłem sobie na podstawie książki W. Drelicharza i Z. Piecha, Dawne i nowe herby Małopolski, Kraków 2004 oraz na podstawie materiałów z I Krakowskiego Kolokwium Heraldycznego wydanych pod redakcją tych samych osób: Współczesna heraldyka samorządowa i jej problemy, Kraków 2000.
alw
Tu się zgadzamy. Przy okazji jednak owego marketingu, i zaprzepaszczenia tej funkcji herbu, czy nie sądzisz że zaprzepaszczona została również płynąca z tego funkcja informacji historycznej, symboliki? wiele razy spotykam się z tym, iż mieszkańcy nic nie wiedzą na temat godeł w herbie zawartych.
Marcin Konik
Dokładnie tak. Efektem jest to, że:-przez przypadek w herbie jednej z podczęstochowskich miejscowości znalazła się sowiecka czerwona gwiazda – bo samorządowcy głosując w latach 90. nad herbem nie zapoznali się z jego historią-samorządowcy Ustki chcą w herbie miasta zwiększyć biust syrence bo jest mało atrakcyjna-samorządowcy jednej z miejscowości powiatu limanowskiego chcieli zastąpić barnka eschatologicznego rodem z XV wieku jakimś baranem prosto z górskiej hali, bo wydawał się ładnieszy (sic!)Ponadto w herbach wielu miast możemy wyczytać ich rodowód. Pięknie jest to widoczne w przypadku miast zachodniopomorskich zakładanych przez Gryfitów – choć w tym przypadku motyw gryfa jest aż nazbyt oczywisty. Ale na przykład mieszkańcy kilku miejscowości na Kujawach na podstawie herbów mogliby nawiązywać do chwalebnej historii, że miasta te były grodami książęcymi. Strasznie mnie drażni kiedy niedoedukowani samorządowcy probują dorabiać mitologię do herbów. Szczególnie zabawne jest to w przypadków miast, które jako swój herb przyjęły herb lub klejnot założyciela-magnata. Tak na przykład słyszałem już w telewizji bzdurę jakiegoś tłumoka radnego z Tarnowa, że herb jego miasta nawiązuje do udanego odparcia najazdu Tatarów na to miasto – dawno tak się nie uśmiałem.
alw
Przywołałeś fakty znamienne, a płynące, jak sam konkludujesz, z nieuctwa. Niestety moda na herby nie zaowocowała modą na edukację w tym względzie, i tu mam trochę pretensji do heraldyków co przespali właściwy moment. Teraz można liczyć na pasjonatów no i trochę literatury się pojawia, choć nie do końca na podstawowym poziomie.