angelus sumienny
18 czerwca 2014z serii „znaki czasu” (a series of „signs of the times”)
angelus 23, czyli janioł klauzury sumienia / angel enclosure conscience

© Andrzej-Ludwik Włoszczyński, 2012. All Rights Reserved.
nieprzydatna przydatność
15 czerwca 2014Poczytałem sobie artykuł o notatnikach, Maja Święcicka „Franklin Mill zamiast Moleskine’a?” i zastanawiam się nad przydatnością tych tychże ekstra, hiper, ekskluzywnych notatników. Przydatnością, nie modą, dla grafików, tym bardziej, że sporo razy trafiałem na poszukujących, owych notatkochłonnych produktów, z rozpalonem czołem i szaleństwem ich posiadania w oczach.

© Andrzej-Ludwik Włoszczyński. All Rights Reserved.
Sam notuję, jak to się ładnie mówi, na czym się da, bywało że i na bilecie komunikacji miejskiej. Sporo szkiców powstało na makulaturowych pustych stronach wydruków, gazetach, serwetkach papierowych, ale używam też zeszytów, pustych makiet książek czy najzwyklejszych notatników za pięć złoty. Ilustratorka Irena Czusz pokazała ostatnio na Facebooku swoje notatki rysunkowe, na kartonikach z rajstop. I fajnie. Fakt faktem, że te notatki na luźnych skrawkach trudno się archiwizuje, potrzebne pudła, pudełeczka. Z drugiej strony taki super notatnik powoduje u mnie jakiś nabożny lęk, przed zapapraniem go czymś nie koniecznie równie wspaniałym, jak on. Mam na półce taki ekstra notatnik, w twardej oprawie, ze złoconymi tłoczeniami, otrzymany dawno temu, od znajomego grafika z Rumunii. Cud, miód, pomada. Stoi tam i kurzy się od wieków, bo jakoś żal psuć te karty jakimkolwiek szybkim szkicem, niedokończoną myślą, bazgrołem ot tak na szybko, a wymyślanie czegoś równie eleganckiego, jako wypełnienia, trwa i będzie trwało nadal, bo każdy pomysł jeszcze nie sięga, nie dostaje tej wspaniałości.
Te cudownie wykonane notatniki jakoś bardziej pasują mi do pensjonarek prowadzących dzienniczki intymne. To moje zdanie, nie znam się, bo nie używam i pewnie nie wiem co tracę. Niby poręczne, ale jednak, dla mnie nieporęczne, zbyt ładne, powiedziałbym nawet nobliwie ładne, takie do postawienia na półce albo pokazywania na wystawach. Brak mi w nich całkowicie luzu. Złote ramy, i wstaw w nie byleco. No, ale jedni potrzebują narzędzi do pracy, a inni markowych narzędzi, z naciskiem na Markowych.
Marka rządzi i potrafi wmówić odbiorcom rzeczy czasem całkowicie zbędne, jako niezbędne. Tak niezbędne, że oddychać przestajesz i więdniesz, nieświadom tej niezbędności. Wiele takich nieprzydatnych przydatności, coraz więcej z każdym rokiem i coraz bardziej cool, extra, trendy & top class, bo inni, jak to głoszą marki, „już to docenili, a Ty?”. A Ty nie,nie jesteś trendy, jesteś wsteczny, anachroniczny, nie doceniający szansy bycia Kimś Kto Już Ma i Może To Pokazać, ale i jesteś wrednym typem, bo nie dajesz marce zarobić, a przecież się napracowała, stworzyła, wyceniła i tylko tej Twojej kasy brak…
Jak w tej piosnce, zanotowanej na karteluchu – „i tylko mi Ciebie brak, Ciebie brak, w tym więźniu”.
bigos polski
12 czerwca 2014Robiąc kiedyś prywatnie znak Polski, a właściwie system PL, dla żartu zaproponowałem takie hasło „bigos mon amour”.
A jak wygląda ten bigos znaczkowy w promowaniu Polski? Jak to bigos, mieszanina różniasta. Od ministerialnych po prywatne, trochę znaków się uzbierało, idę o zakład, że wielu nie umieściłem.

Dwa ostatnie znaki mojego autorstwa, jeden powstał jako odpowiedź na latawca (2004 r.), drugi jako pomysł na logo prezydencji Polski w UE (2009 r.)
PS dla ciekawych tematu, do poczytania – „Skąd się wziął ten cały burdel w identyfikacji wizualnej, przecież jest ustawa która powinna temu zapobiegać?”
ale serio?
11 czerwca 2014Dostałem dziś mail, z STGU, początek taki:
„Szukasz grafika?
Ruszyła największa w Polsce wyszukiwarka projektantów www.stgu.pl
Wyszukiwarka pozwala szukać projektantów biorąc pod uwagę miasto, typ projektu i rodzaj działalności projektanta.„
Z ciekawości wchodzę i sprawdzam – na rybkę szukam projektantów logo, freelancerów, lokalizacja nieistotna. I co mi pokazuje ta największa wyszukiwarka?
Jeden, prezes STGU.

Ale serio? No to bida w kraju.
