dwa miejskie znaki
18 stycznia 2017Dwa nowe miejskie znaki, z Polski i Czech. Świętochłowice i Jesenice.
ŚWIĘTOCHŁOWICE / POLSKA

„Logo z okazji 70-lecia nadania praw miejskich, będące oficjalną identyfikacją graficzną Świętochłowic w 2017 roku. Autorką projektu jest Małgorzata Sławińska.” za www. swiony.pl
Dodam logo z konkursu. Czemu motylek? Raczej nie chodzi zapewne o lekkość, zwiewność i tymczasowość miasta, a, podejrzewam , chodzi o pięć dzielnic miasta.

Zobaczyć w granicach administracyjnych miasta motyla może tylko dusza artystyczna.
JESENICE / CZECHY

Autor: Zuzana Hegedüšová, studio Lokša
Nowe logo zbudowane łącząc krój jednoelementowy (Jeseni) z pisanką (ce). I to ta końcówka nazwy, de facto, będzie służyła jako sygnet. Przyznam, że dziwne jest też, jak na tak zbudowany znak, dążenie do operowania, po pewnym czasie, tylko samym graficznym elementem CE. Mówiąc szczerze, jakoś mi się ten koncept, z wyróżnieniem akurat końcówki nazwy miasta, nie wydaje najszczęśliwszy i uzasadniony. Choć jest oryginalny.

Radość, miłość, natura i woda. Skąd my to znamy. Znak może występować w 4 wersjach kolorystycznych, nie przypisano ich jednak żadnym konkretnym zakresom stosowania. Będzie zatem stosowany po uważaniu, na wyczucie stosującego. Z informacji na portalu www.denik.cz wynika, że nowe logo ma zastąpić herb miasta, dla którego pozostaną tylko sytuacje wyjątkowo. uroczyste.
Więcej: www.font.cz, www.denik.cz
konkurs logo miasta
Tagi: Czechy Jesenice Małgorzata Sławińska Świętochłowice
skomentuj
logo na 730 lecie
16 stycznia 2017Ząbkowice Śląskie potrzebują logo z okazji 730 lecia miasta. Ogłoszono 20 grudnia 2016 konkurs. Termin do 20 stycznia 2017. Nagroda 1500 brutto. Można wysłać tylko 1 projekt.

Zajrzałem do regulaminu. Dość ciekawy. Poczytajmy, zapis oryginalny:
„III Wymagania projektowe
1. W projekcie logo mają znaleźć się: wersja logo wraz z logotypem, sygnetem i hasłem „730 lat Ząbkowic Śląskich”, wersja podstawowa, kolorowa i czarno-biała.
2. Projekt graficzny logo w wersji kolorowej i czarno-białej, należy przedstawić w wersji drukowanej na kartce A4 w następujących wymiarach: 15×15, 7×7, 2×2 cm oraz najmniejsze dopuszczalne pomniejszenie.
3. Należy dołączyć wersję elektroniczną projektu graficznego logo w wersji kolorowej i czarno-białej na nośniku elektronicznym, płycie CD, w formacie pdf, plików jpg, rozdzielczość m.in. 300 dpi oraz w formacie wektorowym wraz z podaniem parametrów graficznych niezbędnych do właściwego użytkowania.„
Czyli de facto należy przesłać kompletny projekt, z plikami otwartymi. Ciekawe po co, skoro wystarczyły by na tym etapie pliki pdf i jpg. No i jeszcze pkt 6:
„6. Autor pracy konkursowej nie może umieszczać żadnego znaku identyfikującego pracę z autorem ani w żaden inny sposób niż określony w pkt od 1-3. Kod 6 cyfrowy również nie powinien budzić żadnych skojarzeń z autorem.”
W tym kontekście obawiał bym się wysyłać pliki otwarte. Tym bardziej, że jak w każdym konkursie, tak i tu, jest zapis umożliwiający nie rozstrzygnięcie. Ale za to z kolejnego zapisu wynika, pośrednio, że może zwrócą projekty. Może.
„V Termin składania prac
7. Wybrana praca konkursowa nie zostanie zwrócona Uczestnikowi Konkursu”
Teraz przechodzimy do większej zagwozdki. Bo, załóżmy, że zgodnie z regulaminem wysłaliśmy wszystkie pliki „z podaniem parametrów graficznych niezbędnych do właściwego użytkowania”. Załóżmy, że wygraliśmy i:
„VIII Nagrody
1. Laureatowi przyznana zostanie nagroda pieniężna w wysokości 1 500 zł brutto (słownie: jeden tysięcy pięćset złotych)
2.Laureat otrzyma nagrodę przelewem na konto na podstawie podpisanej z organizatorem umowy o przeniesienie majątkowych praw autorskich na wszystkie pola eksploatacji do zwycięskiego projektu graficznego logo oraz przekazaniu projektu graficznego logo w formacie wektorowym z podaniem parametrów graficznych niezbędnych do właściwego użytkowania w terminie 30 dni od dnia doręczenia prawidłowo wystawionego rachunku do siedziby Zamawiającego.”
Teraz pytanie – po co Organizatorowi/Zamawiającemu kolejny raz przesyłać komplet plików, skoro już je mają? Aż miesiąc na wypłatę nagrody w konkursie? Może muszą uzbierać.
RE:PL 2016
5 stycznia 2017
4. stycznia rozpoczął się II etap Plebiscytu RE:PL – Polski Rebranding Roku 2016, który wyłoni najlepszą polską przemianę ubiegłego roku. Do 24. stycznia każda polska marka, która przeszła rebranding może zgłosić swoją kandydaturę, spośród których 10 najlepszych weźmie udział w głosowaniu finałowym. Zgłoszeń mogą także dokonywać autorzy rebrandingu.
Plebiscyt odbywa się już po raz czwarty i ma na celu promocję dobrych polskich zmian wizerunkowo-wizualnych. W ostatnich latach w plebiscycie RE:PL – Polski Rebranding Roku wyróżniane były takie marki jak X-Kom, Politechnika Gdańska, czy Energa Czarni Słupsk. Nagrody przyznawane są równocześnie także autorom przeprojektowań.
Drugi etap Plebiscytu organizowanego przez Branding Monitor, to czas na nadsyłanie zgłoszeń. Po jego zakończeniu Jury, składające się ze znanych specjalistów w branży, wybierze 10 kandydatów, którzy wezmą udział w etapie finałowym – głosowaniu czytelników. Ponadto Jury, jak i organizator przyznają własne, niezależne nagrody wyróżnienia.
Więcej szczegółów oraz możliwość zgłaszania rebrandingów znajduje się na oficjalnej stronie RE:PL 2016.
Redy kwiatek do kożucha
28 grudnia 2016Ten przysłowiowy kwiatek do kożucha, to niestety nasza wizerunkowa codzienność miast. Nie przemyślane konkursy na hasło, brak rozeznania po co nam kolejny znaczek i co właściwie z nim będziemy robić dalej, potem dumne upychanie gdzie się da, bo nowe i ładne, no i nasze. Do tego w chaotycznej przestrzeni sąsiedztwa. Już choćby te wywołane elementy mają wpływ na wizerunek miasta, jego estetykę. W światku mody funkcjonuje na to wdzięczne określenie „fashion from Raszyn”. Taka ubraniowa zbitka rzeczy niepasujących, ani do siebie, ani do postaci w nie ubranej, czyli kociokwik. W najnowszej książce „Wizerunek miasta – co, jak, dlaczego”, której jestem jednym z 12 współautorów, punktujemy te wszystkie mielizny i podpowiadamy sposoby ominięcia. Ale, przyznam, nie spodziewałem się znaleźć obrazka aż tak wymownego, tak doskonale pokazującego kilka problemów naraz i to zawartych właśnie w jednym obrazku.
Zacznijmy od początku. Miasto Reda ogłosiło w październiku konkurs, na logo miasta. Za 5 tysięcy złotych. Konkurs prościutki, bo nie przemyślany, bez strategii a nawet briefu. Po prostu na hasło „potrzebujemy logosa na cito, bo stary nam się znudził”:
„Z przyjemnością informuję o ogłoszeniu Konkursu na opracowanie projektu logo Miasta Redy.
Konkurs ma na celu wybranie oryginalnego projektu logo, który stanie się oficjalną identyfikacją graficzną miasta. Logo powinno budzić pozytywne skojarzenia oraz podkreślać charakter i specyfikę naszego miasta. Może też nawiązywać do 50 rocznicy nadania Redzie praw miejskich. Będzie wykorzystywane do celów popularyzatorskich i działań reklamowych oraz promocyjnych.” za miasto.reda.pl
Jak by kto pytał, to już całość założeń projektowych. Konkurs, jak to zwykle w takim wypadku, skierowany do wszystkich „w tym między innymi do grafików, projektantów, artystów plastyków”. I tu świetnie ilustruje to tezy stawiane w „Wizerunku miasta – co, jak dlaczego”, gdzie Jan Jacek Tyliszczak pisze o potrzebie budowania wizerunku miasta w oparciu o realną wiedzę, badania i opracowane cele, ale także metodach panowania nad nim. Pisze też o tym Anna Adamus-Matuszyńska, Piotr Dzik i Maciej Tesławski z tematem osobowości miasta. A wspiera ich, opisem własnych doświadczeń w budowaniu wizualności miasta, Marcelina Mikułowska. O konkursach, takich, jak tu opisany, wspominam sam, w rozdziale „Trzy błędy”.
Ale wróćmy do konkursu. Był, jury wybrało i jest, słoneczko i morze.

Znak technicznie ok, ale symbolika świadczy o braku pomysłu miasta na siebie, a hasło wskazuje dobitnie perspektywę letnią jedynie. Wbrew pozorom, nie zamierzam się jednak zajmować tym logo. Bardziej zainteresowała mnie jego prezentacja, na stronie internetowej miasta, i tu przechodzimy do wspominanego na początku jednego obrazka (zrzut ekranu z dnia 9.12.2016)..

Pokusiłem się o uaktualnienie tego zniechęcającego nagłówka, dodając nowe logo.

No i pięknie będzie, cud, miód, pomada. Przywołany przeze mnie termin kociokwik, a i hasło „fashion from Raszyn”, w całej krasie. Mamy tu przykład, opisywany przeze mnie w książce „Wizerunek miasta – co jak, dlaczego”, nieszanowania urzędowych symboli miasta (herbu). Nie panowanie nad hierarchią znaków i rozdzieleniem ich funkcji. Przykład złego wyglądu nagłówka strony internetowej i typografii, o których we wspomnianej książce piszą J.J. Tyliszczak i M. Machalski. Na temat herbu miasta miał by pewnie też coś do dodania Robert Fidura, także współautor książki.
A skoro wspomniałem herb, ten również był konkursowym dziełem z roku 1995 r., też na hasło i otwarty dla wszystkich, no i bez heraldyka w jury. A o tym co w duszy grało tamtym uczestnikom można poczytać na stronie urzędu miasta Redy. I tak w jednym obrazku strony internetowej zogniskowały się błędy wizerunkowe o jakich piszemy w książce.