czytelny system
17 grudnia 2012Dwie czeskie identyfikacje dla uczelni. Dwa rozwiązania w podobnym duchu, operujące zmiennością koloru i kształtu a jednak jednolite, dla całej uczelni. Mamy indywidualizm poszczególnych wydziałów, z jednoczesnym brakiem tandetnej pstrokacizny i wielości stylów, o wykonaniu nie wspominając, cechującej niepotrzebnie większość uczelnianych zbiorów znaków. Zbiorów, gdyż tak, jak są projektowane, każdy w oderwaniu od reszty znaków, również znaku głównego, tworzą w zbiorze kakofonię. Różne podejście / kryteria/ cel, odrębne dla każdego ze znaków, próby odróżnienia się poszczególnych jednostek uczelni, na ile się to tylko da, dają w efekcie chaos informacyjny. Jak widać poniżej można inaczej, prościej i czytelniej.
VUT Vysoke Uceni Technicke v Brnie
Wyższa Szkoła Techniczna w Brnie
Było tak
Powyżej – stary znak główny, poniżej – stare znaki wydziałów. Niespójności znaków wydziałowych nie niweluje, a raczej potęguje, ustawienie ich na znaku głównym, jako tle.

Nowa identyfikacja.

Autorem wprowadzonej już do użytku identyfikacji VUT jest praskie studio ReDesign.




Żródła: logovut.ro.vutbr.cz, designportal.cz, designportal.cz/loga-corporate_design
Jihočeská univerzita v Českých Budějovicích
Uniwersytet Południowoczeski w Czeskich Budziejowicach
Identyfikacja dopiero co wybrana w konkursie, brak więc na razie wglądu w szersze opracowanie, autorką jest A. Radka Folprechtová.
Autorka nawiązuje bezpośrednio do sigillum uczelni, a konkretnie do pięciopłatkowej róży, na tarczy trzymanej przez lwa.

Pięcioelementowy znak główny Autorka modyfikuje, zmieniając kształt elementów i kolor, w sygnety znaków wydziałowych.


Na razie trudno wyrokować jak będzie wyglądała całość identyfikacji, moje zastrzeżenie budzi trochę nie wyważony układ bardzo dużego sygnetu i małego 4 wersowego logotypu, w dwu językach. Chyba trochę zbyt anemicznego.
Żródła: designportal.cz, font.cz, inne prace konkursowe – ci-hlasovani.jcu.cz
identyfikacja logo
Tagi: Brno identyfikacja Jihočeská univerzita Radka Folprechtová redesign system VUT
komentarze 4
wątpliwości projektanta
8 grudnia 2012Krzysztof Lenk, wykład „Wątpliwości projektanta informacji wizualnej”.
Warto poświęcić godzinkę na wysłuchanie i obejrzenie.
Krzysztof Lenk: Wątpliwości projektanta informacji wizualnej from Medialab Katowice on Vimeo.
kto winien? Książki.
7 grudnia 2012Nie da się już ukryć, to książki winne są globalnemu ociepleniu. Serio. A konkretnie cały cykl ich produkcji, od pisarza zaczynając, na czytelniku kończąc.
Rozważmy po kolei:
1. pisarz – powoduje zatrucie środowiska – pisząc pali, ćpa i pije. Co z tego że osobisstego środowiska, skoro suma środowisk osobistych składa się itd. Każda z tych używek musi zostać wyprodukowana, w skomplikowanym energochłonnym procesie, z wydzielaniem CO2.
2. drukarnia – zatrucie środowiska i degradacja przyrody naszej kochanej – papier, farby, uszlachetniacze etc. Na papier trzeba wycinać płuca, zielone, czyli lasy. Przetwarzanie to nie tylko CO2, ale i tony chemii, sypanej, wlewanej i wylewanej. Hektolitry zmarnowanej wody pitnej. Druk, czyli farby i maszyny, czyli chemia plus wydzielane ciepło, plus zużyta woda, plus CO2.
3. dystrybucja – zatruwanie środowiska ewidentne – samochody, samoloty, statki wszystko na ropę i pochodne, a wiadomo co zostaje po spaleniu. Smród i dym. O paleniu opon nie wspominam.
4. czytelnik – jak by nie patrzeć też wpływa na ocieplenie – te emocje, przy kupowaniu a później czytaniu, podnoszą ciśnienie i temperaturę, a jak jeszcze pali to ho ho. Bo jak pije i ćpa to akurat nie czyta, czym się odróżnia się od pisarza.
No, i jak nie twierdzić że wszystkiemu winne książki. A to nie koniec nieszczęść.
Była taka akcja „nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka”, słuszna, ale chyba zbyt wielu wzięło ją zbyt serio i… teraz Polsce grozi wyludnienie. To niby dobrze, dla Ziemi. Mniej zatruwaczy, zdrowsza Ziemia, ale to dokładnie odwrotnie niż chciałby rząd i czekająca rzesza emerytów, tych samych co się naczytali, o opiece państwa. No i klops. Kto winien? Książki.
I jest jeszcze ten aspekt wiedzy, jaką ksiązki przekazują, o ile przekazują. Nadmiar szkodzi, przynajmniej części populacji, następują przepięcia, przegrzanie szarych komórek, przy próbach zrozumienia, i temperatura skacze w górę, a lodowce topnieją, woda się podnosi, zalewa. Takie np. Kiribati, co ono winne temu wydawniczemu boomowi? A zalewa ich, nawet podwójnie, raz woda zalewa, a dwa krew ich zalewa, że zalewa, ta woda. Do cioci się nie przeniosą i w ogóle nie wiadomo czy się przeniosą, bo niby gdzie? Rodziny po świecie za mało, chociaż za wielu ichh nie ma. Powodzian należy wesprzeć, wspomóc i zapewnić, ale jakoś wszyscy, co mogliby, wsadzili głowy, dla odmiany, w chmury i dziury niby szukają, ozonowej oraz X planety. Pewnie w ramach pomocy, na koniec, wydrukują im podręcznik, pierwszej pomocy, dla topielców. Kto winien? Książki.
Pamiętaj więc Drogi Czytelniku czytanie książek to krok ku apokalipsie i wyludnieniu planety.
PS. a jak stopnieją lody i po Kiribati zostanie ino wiedza, w książkach, będą pisać nowe książki, o odkrytym, z lodu, nowym lądzie Antarktydzie i jego fenomenalnych zasobach. Kasa Misiu.
