dobry ruch Gdańska

4 października 2016

Gdańsk idzie w ślady Amsterdamu i ujednolica znaki miejskich spółek. Pogratulować i to z kilku powodów. Po pierwsze – za trzymanie się herbu, co prawda zmodyfikowanego. Po drugie – za sam pomysł ujednolicenia znaków, ale i warstwy nazewniczej spółek. Po trzecie – za skorzystanie z „zasobów własnych” czyli studentów miejscowej ASP, pod kierunkiem prof. Sławomira Witkowskiego, dziekana Wydziału Grafiki.

Koszt projektu 15.000,- zł. Szacowany koszt wdrożenia 110.000,- zł. Przy czym wdrożenie ma być etapowe.

Gdansk nowa identyfikacja

” Chcemy, by było widać, że dana jednostka jest związana z Gdańskiem i kto jest w tej strukturze nadrzędny, dlatego jest główny motyw, który buduje nam początek znaczeniowy i znaki zależne – tłumaczy dr Adam Świerżewski z pracowni plakatu i form reklamowych ASP.”
Czytaj więcej na: www.trojmiasto.pl

Stworzono prosty system, który jest wpisany w dwukolorowy prostokąt. Na czerwonym polu zmodyfikowany herb Gdańska. Drugie pole, o zmiennej barwie, zawierało będzie logotyp danej instytucji, przy czym barwy przypisano zakresom działalności.

Gdansk nowa identyfikacja
Gdansk nowa identyfikacja
Gdansk nowa identyfikacja

„I tak:
kolorem jasno zielonym oznaczone będą spółki zajmujące się transportem (m.in. Zarząd Transportu Miejskiego)
kolorem grafitowym – jednostki zajmujące się infrastrukturą i inwestycjami miejskimi (m.in. Dyrekcja Rozbudowy Miasta Gdańska)
kolorem jasno niebieskim – instytucje odpowiedzialne za zdrowie i sprawy społeczne (m.in. Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie)
kolorem ciemno zielonym – jednostki i spółki od edukacji, sportu i rekreacji (m.in. Arena Gdańsk Operator)
kolorem granatowym – te od rozwoju gospodarczego (m.in. Gdańska Fundacja Przedsiębiorczości)”
Czytaj więcej na: www.gdansk.pl

Jeszcze tylko na koniec wrócę do uwspółcześnionego herbu z tego projektu.

Gdansk nowa identyfikacja
Gdansk nowa identyfikacja

O ile sama koncepcja mi się podoba, to jednak samo godło (korona i krzyże) na tarczy wydaje mi się trochę za małe, zbyt delikatne w stosunku do pola tejże tarczy. Chyba lepiej poradzili sobie z tym projektanci znaku Politechniki Gdańskiej.

Według zapowiedzi nowe znaki mają zacząć funkcjonować w przestrzeni miejskiej do końca tego roku. Dobry ruch Gdańska, zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce, no i czekam na naśladowców tego kierunku.


o tu_

16 stycznia 2015

Engram przedstawił nową identyfikację wizualną, przestrzeni coworkingowej O TU_.

„O TU_ to kreatywna przestrzeń, której jesteśmy pomysłodawcami i w której nasza agencja ma swoje biuro. O TU_ to wielofunkcyjne miejsce, wyłamujące się poza biurowe schematy. Miejsce pracy, spotkań, warsztatów oraz różnego rodzaju wydarzeń.”

Bardzo mi się podoba, ale…. Czytam na ich stronie, przy prezentacji tego systemu, taki tytuł „Niekończący się system” i nachodzą mnie wątpliwości, co do tego „niekończącego się” systemu. Systemu bardzo dobrze opracowanego, ale co za tym idzie o jasno nakreślonych ramach, założeniach całości. Zatem system jest, jako taki niezmienny. Zmienne pojawiają się, zgodnie z systemowymi założeniami, w egzekucji i tu możliwości są rzeczywiście szerokie i niekończące się. Żadna ze zmiennych nie zmienia samego systemu.

Jedną ze stałych systemu, choć ma kilka wariatów, jest logo.

O TU_ logo

„Konstrukcja logo umożliwia dodawanie wyrazów, które uzupełniają i dookreślają nazwę marki.”


„Mechanizm ma duży potencjał do tworzenia rozwinięć i jest bardzo pojemny.”

I to się wszystko zgadza, o ile określić to „Niekończącymi się możliwościami systemu”.

O TU_ realizacja

I tyle moich zastrzeżeń, nie do systemu, bo mi się podoba, a do jego słownej prezentacji, w tytule. Może kiedyś zawitam do Gdańska, to sobie obejrzę „na żywca”.

Więcej na stronie studioengram.pl


100 tys. Amsterdamu

24 marca 2014

Duże oszczędności biorą się z rzeczy małych.

Nie tak znowu dawno, bo w roku 2003, wdrożona została nowa identyfikacja wizualna Amsterdamu, opracowana przez Edenspiekermann i Thonik. A właściwie cały system znaków, obejmujący wszystkie miejskie agendy i spółki zależne, „około 60, od portu do urzędu powiatowego , były jednoznacznie rozpoznawalne jako część wspólnoty. W rezultacie powstał ogromny zestaw narzędzi z logo, wytycznych, podstawowych wzorów, szablonów przykładów, tak aby wszystkie jednostki organizacyjne w Amsterdamie (jak również ich projektanci i inni dostawcy) mogły i powinny korzystać.  To dało w efekcie znaczną oszczędność kosztów” .

Mała dygresja – w Holandii, w przeciwieństwie do nas, liczy się ponoszone przez miasto koszty łącznie, suma wydatków poszczególnych dzielnic czy spółek zależnych na druki, projekty, obrandowanie jednostek i floty samochodowej etc. to koszt jednostkowo duży a w sumarycznym ujęciu wręcz ogromny. Jest zatem na czym oszczędzać.

Takie oszczędnościowe założenie, ale i ujednolicenie tym samym wizualnej strony miejskich znaków legło u podstaw opracowanego 11 lat temu systemu znaków. Systemu, który pozwolił odnieść rzeczywiste i wymierne  korzyści, tak finansowe, jak i wizerunkowe. Było zatem tak jak na prezentowanym niżej fragmencie systemu znaków. I było dobrze.

amsterdam system z roku 2003Miasto to jednak organizm żywy, zatem jedne agendy są likwidowane, inne powstają, przyszedł więc czas na modernizację systemu i nastąpiła rewolucja. Rewolucja, bo jak znany i dobrze postrzegany przez mieszkańców system zrobić jeszcze bardziej przejrzystym i oszczędnym kosztowo? Jak zmienić nie zmieniając? Uprościć strukturę systemu tożsamości, tego wszystkiego co na ten system się składa, tyle i aż tyle, co udowodnił Edenspiekermann modernizując system pod kątem nowych wyzwań. Zamiast wariantowości znaku głównego, dla poszczególnych jednostek, mamy teraz jeden znak dla wszystkich.

amsterdam nowy system znaków miejskich 2014Jednolity wygląd i wyraźniejsza komunikacja – jesteśmy jednością. Amsterdam jako całość a nie zbiór jednostek. No i idące za tym kolejne oszczędności. Zmiana wydaje się kosmetyczna, na pierwszy rzut oka, jednak znak to czubek góry lodowej czyli stojącego za nim systemu, który został całkowicie przebudowany zyskując nie tylko nowe layouty, szablony, ikony, ale i wytyczne posługiwania się.

Hanane Lechkar z urzędu miasta tak mówi o skuteczności tej zmiany:

” Między innymi będziemy zamiast z 250 różnych rodzajów kopert  maksymalnie 25 typów,  jeden zunifikowany krój pisma i jeden rodzaj oznakowania floty. Dzięki temu możemy kupić przedmioty w większych ilościach , co czyni je tańszymi w dłuższej perspektywie . „.

Suzanne Burger z portalu amsterdam.nl ujmuje to podobnie:

„Bo wszyscy będą korzystać z tego samego papieru, kopert , itp. Można kupić więcej i dlatego taniej . Jest też tylko jedna jednolicie malowana flota. To może pozwala wykorzystywać  flotę komunalną bardzo elastycznie.”

Nie tylko jednak u nas, jak się okazuje, koszty kolejnej zmiany, czy nowego projektu, są w pierwszym momencie oceniane po wydanych na nie sumach. Oczywiście dla komentujących owe czyste sumy przypisywane są na ogół samemu logo i tym samym horrendalnie wysokie.  No bo jakże to? 100 tysięcy euro za tak minimalną zmianę w logotypie?! Odniósł się do tego typu komentarzy Edo van Dijk na stronie edenspiekermann.com tytułując swój materiał jasno “It’s not the logo”. I ma w pełni rację, tak rozbudowanego systemu tożsamości –  nowy zestaw ikon, wzorów, szablonów, siatek etc. ujmujących wielorakość w jedne przejrzyste ramy, zmieniony zestaw wytycznych wspierających tożsamość miasta – nie można sprowadzać do samego logo i przypisać mu kosztu za całość prac. Tak jak nie można mówić o cenie samochodu mercedes sprowadzając ją do twierdzenia, że to cena samego emblematu na chłodnicy.

A skoro już o kasie mowa, warto wiedzieć, że koszty wprowadzenia nowych znaków, a właściwie wszystkiego co z nimi związane, są adekwatne do skali w jakiej się takie systemy wprowadza. Odnosząc się tylko do Holandii: Haga wydała 250 tys. euro, Eindhoven 200 tys. euro, Zaanstad  365 tys. euro, Universiteit Twente 675 tys. euro, zaś wprowadzenie systemu identyfikacji rządu holenderskiego szacowane jest na 15 milionów euro. Dużo? Owszem, ale w skali długoterminowej i przy stanie niezmienionym, czyli każdy sobie rzepkę skrobie, te koszty były by kilkukrotnie większe.

Polecam zatem ten przypadek szczególnej uwadze naszych decydentów. Duże oszczędności biorą się z rzeczy małych. Wysokie koszty opracowania i wdrożenia takich systemów w perspektywie krótkoterminowej są bez sensu, w długoterminowej przynoszą realne i duże oszczędności, bo to nie logo a właśnie cały system tworzy się by budować wyrazistą, jednorodną tożsamość miasta. Weryfikacja poprzedniego systemu zajęła Amsterdamowi 11 lat.

Więcej prezentacji zmodernizowanego systemu znajdziecie na stronach wymienionych poniżej w źródłach.

Źródła:
edenspiekermann.com, amsterdam.nl, marketingonline.nl, communicatieonline.nl, creativereview.co.uk, designtagebuch.de


co wyszło z biblioteki

14 lipca 2013

Pamiętacie temat identyfikacji dla bibliotek przygotowanej pod patronatem STGU? Pisałem o tej inicjatywie i konkursie w ubiegłym roku dwukrotnie „biblioteka dobrze oznakowana” i „system dla bibliotek”.
logo systemu oznakowania bibliotek, autor Motorstudio
Przypomnę więc tylko krótko, za własnym wpisem z grudnia „system dla bibliotek”, co może otrzymać biblioteka zainteresowana wprowadzeniem systemu.

Cytat z info na fejsbookowej stronie STGU:

W pakiecie projektów biblioteki mogą znaleźć do bezpłatnego wykorzystania m.in. logo, font, kierunkowskazy, tablice informacyjne, szablony dokumentów, plakaty, naklejki, gadżety, a nawet szablon strony internetowej.Jak wdrożyć system opisaliśmy w przewodniku – Można w nim znaleźć wizualizacje i opisy poszczególnych elementów, praktyczne wskazówki od STGU, relację z pilotażowego wdrożenia systemu w bibliotece w Radziechowach – Wieprzu oraz listę sprawdzającą, która pomoże zaplanować bbliotekom działania.
Z realizacji i wdrożeń systemu wykonanych w całej Polsce powstanie internetowa galeria zdjęć.

Warto do tego tematu wrócić i sprawdzić, jak to wyszło w praniu. Warto tym bardziej, że napisał do mnie pod koniec czerwca Robku, właśnie o tej identyfikacji bibliotek wprowadzanej w życie. A napisał tak:

„Witam, śledzę od dawna bloga i muszę przyznać że miło mi się go czyta, dziś po raz pierwszy podrzucam temat do wpisu. Być może się przyda. O tuż, kiedyś pisał pan o identyfikacji wizualnej bibliotek, która została stworzona w celu ujednolicenia oznakowania i usystematyzowania chaosu. No to muszę pana zdziwić… w sumie to chyba się pan nie zdziwi 😉 http://pbphrubieszow.pl/ znajome logo? to tutaj po sąsiedzku http://www.mbp.hrubieszow.avx.pl/ z racji zawodu (obieżyświat – handlowiec) wiem że takie twory powstają w całej Polsce w rożnych bibliotekach na podstawie tej właśnie darmowej identyfikacji. Biblioteki nie chcą ujednolicania i wrzucania do jednego wora? Ciekaw jestem pana zdania na temat udostępnia np: w tym przypadku „czegoś” za darmo na licencji CC skoro i tak później powstają takie kwiatki.”

No a pod linkami mamy takie obrazki:

logo biblioteki w Hrubieszowie

logo biblioteki w Hrubieszowie

Cóż można tu komentować, że wypacza – pewnik, że niepotrzebnie też pewnik, ale widać darmowe kusi do „poprawiania” i „indywidualizowania”, czyli kreatywne wykręcanie, po swojemu, musi być, obowiązkowo. Tylko nie wiem po co, skoro dostali gotowca.

Z braku czasu odłożyłem temat, pisząc jednak do STGU kilka pytań w tej sprawie:

„Dzień dobry,
mam pytania dotyczące identyfikacji dla bibliotek:
– Czy monitorujecie jakoś wykorzystanie opracowania identyfikacji dla bibliotek?
– Macie jakieś odgłosy o wypaczaniu Waszego projektu, wprowadzaniu zmian niekoniecznie właściwych i pożądanych?
– W jakim zakresie przewidywaliście takie ewentualne przeinaczenia i czy zakładaliście?
Będę wdzięczny za odpowiedź na powyższe pytania, w związku z pisanym
artykułem na ten temat.”

Krótka wymiana maili, również z pytaniem czy chcę dodatkowe materiały ilustracyjne. Jasne, że chciałem, te dodatkowe materiały, w końcu nie samym tekstem człowiek żyje. 10 lipca dostałem odpowiedź, od koordynatorki projektu p. Angeliki Gromotki:

„Panie Andrzeju,

Odpowiadam na poniższe pytania. Dodatkowe zdjęcia z wdrożenia w Dobczycach może Pan znaleźć na stronie projektu: http://stgu.pl/nasze-projekty/kierunek-biblioteka/

Dzień dobry,
mam pytania dotyczące identyfikacji dla bibliotek:
- Czy monitorujecie jakoś wykorzystanie opracowania identyfikacji dla
bibliotek? 

Staramy się monitorować efekty wdrażania systemu pozostając w kontakcie z bibliotekami. Codziennie odbieramy kilka telefonów od zainteresowanych odbiorców projektu. Nie jesteśmy w stanie niestety monitorować dokładnie wszystkich placówek w Polsce i wszystkich wyprodukowanych materiałów, gdyż zasięg projektu jest ogromny. Jest on przeznaczony dla każdej chętnej placówki, a szczególnie dla tych na wsiach i w małych miastach. W całej Polsce mamy takich bibliotek ponad 6500, a w samym Programie Rozwoju Bibliotek znajduje się ponad połowa z nich. Ponadto, ze względu na specyfikę ekonomiczną bibliotek, wdrożenia są często rozłożone w czasie i odbywają się stopniowo.

- Macie jakieś odgłosy o wypaczaniu Waszego projektu, wprowadzaniu zmian
niekoniecznie właściwych i pożądanych? 
- W jakim zakresie przewidywaliście takie ewentualne przeinaczenia i czy
zakładaliście?

Projekt prowadzony na zasadzie otwartej zawsze będzie się wiązał z takim ryzykiem, o ile produkcja i nadzór nad nim nie będą scentralizowane. Liczyliśmy się z tym od początku i finalnie nie zdecydowaliśmy się na wprowadzenie rygorystycznych „narzędzi kontroli” – czy to np. w postaci pobrań projektu czy wyboru jednego miejsca produkcji, aby maksymalnie ułatwić dostęp jego beneficjentom i wesprzeć lokalne sieci współpracy. W myśl zasady „najpierw edukuj”, tuż po opublikowaniu projektów, przeprowadziliśmy kilka szkoleń dla bibliotek, aby one same nie widziały celu w modyfikowaniu ich. Zdarzają się oczywiście indywidualne adaptacje poszczególnych elementów (np. kart bibliotecznych czy strony internetowej), natomiast zachowują one specyfikę całego projektu, który, na szczęście, swoją prostotą, nie pozwala zbyt wiele „zepsuć”. Wdrażanie odbywa się pod nadzorem projektantów, którzy raczej nie kombinują zanadto w projektach, tak samo jak biblioteki cieszą się z materiałów kompletnych i precyzyjnego poradnika. Co ciekawe, „sporej inspiracji” tym systemem doczekaliśmy się ze strony branży – jednej z dyplomantek ASP.”

Niestety żadnego materiału ilustracyjnego, poza linkiem do wdrożenia w Dobczycach,, gdzie akurat wprowadzono w zgodzie z projektem.

kierunek biblioteka

Bardziej byłem zainteresowany właśnie tym wykręcaniem po swojemu, nie wiedzieć czemu. Mam nadzieję, że jednak dostanę jakieś dodatkowe materiały w tym temacie, ilustrujące właśnie te odstępstwa i przeinaczenia, szczególnie logo. Warto to sądzę monitorować, choćby dla posiadania wiedzy jaką przybiera skalę takie przerobienia.

Zgadzam się z p. Angeliką Gromotką, że „Projekt prowadzony na zasadzie otwartej zawsze będzie się wiązał z takim ryzykiem, o ile produkcja i nadzór nad nim nie będą scentralizowane. Liczyliśmy się z tym od początku i finalnie nie zdecydowaliśmy się na wprowadzenie rygorystycznych „narzędzi kontroli”, ale tylko z pierwszym zdaniem i to nie do końca, wystarczy, moim zdaniem, sam nadzór. Może jednak, przy takich projektach pro publico bono, nie warto zostawiać zbyt dużego marginesu możliwości jego psucia, nawet jeśli zakładamy iż projekt „na szczęście, swoją prostotą, nie pozwala zbyt wiele „zepsuć”.” . Najprostsze zawsze najłatwiej popsuć, wystarczy podoklejać własne wizje.

Mam nadzieję, że ze słusznej idei ujednolicania nie stworzy się kolejny misz-masz projektowy i prezentacja nadkreatywnej myśli miejscowej.

PS Robku, bardzo dziękuję za podrzucony temat.


tożsamość wizualna

26 stycznia 2013

Dostałem z wydawnictwa Newsline ciekawą książkę  „Tożsamość wizualna. Znak, system, wizerunek” Autorzy: Krzysztof J. Rychter, Zbigniew Chmielewski, Dariusz Tworzydło.

Tożsamość wizualna, wydawnictwo NewslineNa naszym ubogim we własne opracowania, dotyczące tego tematu, rynku każda taka pozycja jest oczekiwana. Zacznę więc nietypowo od polecenia książki, choć nie do końca jestem przekonany. Na pewno się przyda dla poszerzenia wiedzy. Dla jasności – mówię o treści książki, choć i tu są pewne braki i niespójności, nie jej szacie edytorskiej, ale o tym dalej.

Jak reklamuje wydawca na swojej stronie internetowej:

„Autorzy – naukowcy i praktycy, prezentują proces od początku – powstawania logo, przez budowanie systemu, po wpływ tożsamości wizualnej na image organizacji.
W przejrzysty sposób autorzy przeprowadzają czytelnika przez obszar tych zagadnień, począwszy od źródeł i przesłanek projektowania znaku firmowego, przez zasady budowania na jego podstawie systemu identyfikacji wizualnej oraz posługiwania się nim, aż po znaczenie takiego komunikowania dla wizerunku firmy czy instytucji. Przykłady, ilustracje i schematy obrazują opisywane zagadnienia, odwołując się do brandów funkcjonujących na rynku od lat ale pokazują też mniej znane marki i ich symbolikę.”

I prawie to prawda. Jest o percepcji,  logo, jest o manualach większych i mniejszych. Mamy również omówione systemy identyfikacji, w tym miejskiej, z uwzględnieniem w niej ważnej roli herbu. Jest także o stronie prawnej zagadnienia. Wydawca pisze dalej tak:

„Pozycja ta jest jedną z nielicznych książek na polskim rynku wydawniczym, poruszających z naukowego punktu widzenia tematykę corporate identity, […]”

że jedna z nielicznych pełna zgoda, byłbym jednak ostrożny z klasyfikowaniem tej pozycji jako naukowej, czy pisanej z naukowego punktu widzenia, co nie umniejsza jej wartości poznawczej, choć niektóre sprawy, jak choćby testy percepcyjne, wzmiankowane są jedynie w podpisie pod ilustracją lub jedynie wspomniane mimochodem. Jak na pracę o naukowym spojrzeniu na temat ma też zbyt skromną bibliografię.

Wszystko ładnie, ale… szata edytorska. Leży.

W słowie wstępnym, od Autorów, czytam:

„Gdyby książka ta powstała w latach 90.,a właściwie gdyby wówczas była wydana (bo w pewnym sensie powstała już wtedy) […]”

zaś parę linijek dalej taka  konstatacja:

„Dużo się od tamtych czasów zmieniło […]”

Nie przypadkiem zacytowałem powyższe, bo otóż główny mój żal, do Autorów i Wydawcy, dotyczy formy edytorskiej, w jakiej książka się ukazała. To jeden z elementów wpływających na przejrzystość „przeprowadzania czytelnika przez obszar tych zagadnień”. A forma ta, niestety, bliska przeszłości, latom PRL, kiedy to o dobry papier było trudno.  Niestety, sposób wydania totalnie rozminął się i z możliwościami, i z tym, czego można by oczekiwać, tu i teraz, po tego typu pozycji. Jak się wydaje takie książki wystarczy popatrzeć na dostępne u nas tytuły obcojęzyczne z tego zakresu. A tu mamy papier offsetowy,  mocno wsiąkliwy, co odbiło się natychmiast na jakości kolorowych ilustracji. Dobry papier musi być, bezwzględnie. I dobry druk, że o łamaniu nie wspomnę. Łamanie tekstu na mocno powiększonej interlinii tutaj akurat nie wygląda na przemyślane. Trochę sprawia wrażenie „watowania” książki, do tych 190 stron.

Pretensja druga, wynika z pierwszej – ilustracje i schematy. Szkoda, że papier skutecznie zabił prezentowane przykłady znaków, szczególnie kolorowych. Piszę znaków, bo mimo że autorzy poświęcili wiele słów księdze i jej zawartości, różnym systemom identyfikacji wizualnej, to zilustrowanie tego jest, powiedzmy sobie szczerze, mocno nie zadowalające. Aż prosi się pokazać karty księgi czy większych opracowań SIW. Toż mamy erę wizualizowania, a o tym w książce mowa co i rusz. Pokazać. Ale nie pokazali. Szkoda.

Schematy, jako takie, powinienem właściwie dyskretnie pominąć głębokim, znaczącym milczeniem. Przepraszam, ale w książce zajmującej się tematem identyfikacji wizualnej nie uchodzi odwalenie schematów na szybko i byle jak. Infografika i prezentacja danych to już nie są szare tabelki połączone kreskami drodzy Autorzy. Chyba jednak, w tym właśnie miejscu szczególnie, nie zauważyliście Panowie zmian wokół, ogromnych zmian. Jeśli był problem jak to ugryźć wystarczyło wziąć do ręki choćby pokrewną tematycznie pozycję „Designing brand identity” A. Wheeler. Przyjemnie ją wziąć do ręki, czytać, oglądać. Podsumowując temat ilustracyjny – sporo za mało ilustracji, jak na ten temat i taką ilość tekstu.

Trzeci słaby punkt, bo trudno to nazwać pretensją, to początek książki. Rozpoczynanie wprowadzania Czytelnika, w temat identyfikacji wizualnej, od definicji rozczepienia światła, długości fal etc. to czysta szkolna wiedza z fizyki, niejednego może zniechęcić, ledwie zaczął. Czy na pewno jest to potrzebne, już na pierwszej stronie? Nie, jest zbędne, bo i nie wynika z tego nic dalej, żadne odniesienie. Ot, wyuczone, wyrecytowane, ładnie brzmi i nic nie wnosi. Zresztą, moim zdaniem, cały temat wzroku i percepcji, o ile uznać że powinien to raczej nie na początku, nie wiedzieć czemu wstawiony w „rozdział I Znak”.  Logiczniej, skoro już ma na tym początku być, byłoby dać osobno, bo dotyczy wszystkich 3 rozdziałów po nim następujących.

Oczywiście potrafię zrozumieć oszczędnościowe myślenie wydawcy, mające zapewne wpływ na formę wydania książki. Ale to zrozumienie niczego, co napisałem wyżej, nie zmienia. Po prostu dzisiaj tak się nie wydaje takich pozycji, ba, nawet literatura sensacyjna potrafi być wydawana na najwyższym poziomie edytorskim. To się nazywa walka o Czytelnika, tak tylko przypominam, na wszelki wypadek, w razie gdyby te braki literatury polskiej, dotyczącej identyfikacji wizualnej, miała być usprawiedliwieniem „i tak kupią, bo nic innego nie ma”. Książka o identyfikacji wizualnej, w której estetyka także jest pewnym kryterium postrzegania, nie może tejże estetyce zaprzeczać.

„Tożsamość wizualna. Znak, system, wizerunek” Autorzy: Krzysztof J. Rychter, Zbigniew Chmielewski, Dariusz Tworzydło. Wydawnictwo Newsline 2012 r.
Numer ISBN: 978-83-927713-7-1
Ilość stron: 190
cena u wydawcy: 49.00 PLN + przesyłka


czytelny system

17 grudnia 2012

Dwie czeskie identyfikacje dla uczelni. Dwa rozwiązania w podobnym duchu, operujące zmiennością koloru i kształtu a jednak jednolite, dla całej uczelni. Mamy indywidualizm poszczególnych wydziałów, z jednoczesnym brakiem tandetnej pstrokacizny i wielości stylów, o wykonaniu nie wspominając, cechującej niepotrzebnie większość uczelnianych zbiorów znaków. Zbiorów, gdyż tak, jak są projektowane, każdy w oderwaniu od reszty znaków, również znaku głównego, tworzą w zbiorze kakofonię. Różne podejście / kryteria/ cel, odrębne dla każdego ze znaków, próby odróżnienia się poszczególnych jednostek uczelni, na ile się to tylko da, dają w efekcie chaos informacyjny. Jak widać poniżej można inaczej, prościej i czytelniej.

VUT Vysoke Uceni Technicke v Brnie
Wyższa Szkoła Techniczna w Brnie

Było tak

stary znak VUT BrnoPowyżej – stary znak główny, poniżej – stare znaki wydziałów. Niespójności znaków wydziałowych nie niweluje, a raczej potęguje, ustawienie ich na znaku głównym, jako tle.

stare znaki wydziałowe VUT Brno

Nowa identyfikacja.

sygnet VUT Brno

Autorem wprowadzonej już do użytku identyfikacji VUT jest  praskie studio ReDesign.

logo VUT Brno

kolorystyka sygnetu VUT Brno

znaki wydziałowe, wersje znaku VUT Brno

zastosowanie znaku VUT Brno

Żródła: logovut.ro.vutbr.cz, designportal.cz, designportal.cz/loga-corporate_design
Jihočeská univerzita v Českých Budějovicích
Uniwersytet Południowoczeski w Czeskich Budziejowicach

Identyfikacja dopiero co wybrana w konkursie, brak więc na razie wglądu w szersze opracowanie, autorką jest A. Radka Folprechtová.

nowy znak UniwersytetuAutorka nawiązuje bezpośrednio do sigillum uczelni, a konkretnie do pięciopłatkowej róży, na tarczy trzymanej przez lwa.

sigillum Uniwersytetu Południowoczeskiego

Pięcioelementowy znak główny Autorka modyfikuje, zmieniając kształt elementów i kolor, w sygnety znaków wydziałowych.

wersje znaku

znaki wydziałowe Uniwersytetu Południowoczeskiego

Na razie trudno wyrokować jak będzie wyglądała całość identyfikacji, moje zastrzeżenie budzi trochę nie wyważony układ bardzo dużego sygnetu i małego 4 wersowego logotypu, w dwu językach. Chyba trochę zbyt anemicznego.

Żródła: designportal.cz, font.cz, inne prace konkursowe – ci-hlasovani.jcu.cz


system dla bibliotek

7 grudnia 2012

STGU udostępniło przewodnik po systemie oznakowania bibliotek. Warto zajrzeć.

Cytat z info na fejsbookowej stronie STGU:

W pakiecie projektów biblioteki mogą znaleźć do bezpłatnego wykorzystania m.in. logo, font, kierunkowskazy, tablice informacyjne, szablony dokumentów, plakaty, naklejki, gadżety, a nawet szablon strony internetowej.Jak wdrożyć system opisaliśmy w przewodniku – Można w nim znaleźć wizualizacje i opisy poszczególnych elementów, praktyczne wskazówki od STGU, relację z pilotażowego wdrożenia systemu w bibliotece w Radziechowach – Wieprzu oraz listę sprawdzającą, która pomoże zaplanować bbliotekom działania.
Z realizacji i wdrożeń systemu wykonanych w całej Polsce powstanie internetowa galeria zdjęć.

Projekt kierunek: biblioteka został zrealizowany przez Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej (STGU) w ramach Programu Rozwoju Bibliotek.

Koordynatorzy projektu:
Angelika Gromotka, Dawid Korzekwa (STGU), Magdalena Balicka (FRSI)
Projekt systemu oznakowania:
Motor Studio (STGU): Natalia Bilska (projekt), Andrzej Leraczyk (koordynacja)


biblioteka dobrze oznakowana

11 lutego 2012

Był konkurs, STGU, na projekt systemu oznakowania bibliotek. Pomysł dobry, ujednolicający oznakowanie, a właściwie mający takie założenie, bibliotek w skali kraju. Przy założeniu mobilności Kowalskiego idea takich samych oznaczeń, na to samo, słuszna. Są już wyniki, tegoż konkursu, jury konkursowego w składzie:

Michał Cierkosz – projektant, studio Diagram, współautor systemów identyfikacji m.in. Stary Browar, system identyfikacji miejskiej w Poznaniu
Magda Ponagajbo – projektantka, Mamastudio, autorka systemu identyfikacji Centrum Nauki Kopernik (red dot award 2011), członek Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej
prof. Roman Duszek – projektant, autor systemu identyfikacji metra w Warszawie, członek Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej
Jerzy Porębski– projektant, Towarzystwo Projektowe, współautor systemów identyfikacji miejskiej w Warszawie
Magdalena Balicka – Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego
Piotr Jankowski – Dyrektor Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Ursus m. st. Warszawy, Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich
Karol Langie – architekt, członek SARP, współautor partycypacyjnej metody projektowania bibliotek, współautor poradnika „Biblioteka. Małe pomysły na wielkie zmiany”
Agata Czarnota-Bajorek – Dyrektor Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Wieliczce
Dawid Korzekwa – projektant, prezes Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej, wykładowca ASP w Katowicach

wybrało propozycję Motorstudio z Krakowa.

Poniżej prezentacja części zwycięskiego projektu, prezentowana za stroną STGU, gdzie można obejrzeć więcej detali i 2 projekty kontrkandydatów.

logo systemu oznakowania bibliotek, autor Motorstudiologo systemu oznakowania bibliotek, wersje znaku, autor Motorstudiosystem oznakowania bibliotek, oznakowanie wewnętrzne, autor Motorstudiosystem oznakowania bibliotek, layouty, autor Motorstudio

Dobry znak i cała identyfikacja. Gratulacje dla Motorstudio.

Tak przy okazji, tego konkursu, i niejako na marginesie, zastanawiam się nad szansą wprowadzenia tego opracowania w całym kraju. Z jednej strony pomysł świetny i pozwalający wyróżnić biblioteki, Z drugiej strony z kolei mizeria funduszy jakimi biblioteki dysponują. A skoro fundusze mizerne, finansowanie przez gminy, to pojawia się i inne zagrożenie, moim zdaniem. Otóż w gminach pomału rodzi się poczucie własności, a co za tym idzie poczucie potrzeby znakowania tej własności znakiem właściciela, czyli gminy. No i tu może być klops mały, bo ten znak, bibliotek,jest ponad właścicielski, a co jeśli gminy itp. będą preferowały znakowanie znakiem urzędowym – herbem?

To zresztą szerszy problem współistnienia różnych systemów znaków, wchodzących sobie w paradę czasami i rzadko dającymi się spójnie powiązać. O problemach z niezrozumieniem co herb, co logo miejskie/gminne pisałem. Teraz mamy ten system oznakowania bibliotek, bardzo dobry z punktu widzenia czytelności i jednolitości na dużym obszarze, świetny dla jednolitej, właścicielsko, struktury, na przykład państwa, ale jednocześnie system z dużym ograniczeniem, z racji rozdrobnienia tej struktury, która ma się nim posługiwać, jej kadencyjnego czasem widzenia tożsamości miejsca, zatem system zdany na dobre chęci samorządowców, a i ich „misie”. A to już poważne zagrożenie dla systemu, bo powiązane z jego finansową szansą wprowadzenia.

Jest też i inne, nie mniej istotne zagrożenie – znaki własne bibliotek. Tak się bowiem składa, że to nie jest nieoznakowana zupełnie pustynia, a wręcz przeciwnie. Znaków mnóstwo, jakości na ogół marnej, ale, jak zwykle „ale” waży, czy mając własne, na które wysupłały fundusze, może niewielkie, jednak oszczędzone kosztem innym, zakupu książek, więc czy mając własne zechcą raz kolejny znakować się obcym znakiem, odzierającym je z tej indywidualności?

A jeśli system założony na współwystępowanie? ano wątpię, by takie założenie było i dało się bezkolizyjnie, to współwystępowanie, opanować. Sądzę, że czas już także dojrzał na szerszą dyskusję, nad stanem tego nakładania, zazębiania, przeszkadzania i wykluczania różnych oznakowań właścicielskich, zaczynając od państwowych a na samorządowych kończąc. Bo to nie tylko kwestia oznakowania struktur państwa, ale i spójnego, w miarę, nie mnogiego, klarownego współwystępowania znaków w obszarze styku z przeciętnym Kowalskim.

Widzę zagrożenia, a jednak kciuki trzymam, za powodzenie akcji. Niemożliwe czasem zapomina, że jest niemożliwe, i przypadkiem, niechcący, na złość, staje się możliwe. Oby.

PS nasunęło mi się pytanie, do STGU, jako zleceniodawcy i już właściciela systemu, czy to pro publico bono, dla bibliotek, czy komercyjnie będzie udostępniane?


tfurcza Polska

13 grudnia 2011

Kiedyś zacząłem zabawę w System PL. No i poszedł ów system w lud, i stało się, co się stało, czyli ludycznie ewoluował i tfurczo oklapł.

przyklapnięta Polska

Za to ile opinii o genialności owego przyklapa…. Jak to na Digarcie….

Autor: „iforin” o sobie –” Nie idę tędy, którędy podążają nowe trendy.”. Nooo… nie idzie.


sierpniowy skrót 2/2

2 września 2011

Druga połowa sierpnia była dużo ciekawsza, z mojego punktu widzenia, a to za sprawą Marty Gawin i jej „systemu orłów”. Mam nadzieję że uda się wrócić do tematu w październiku.

17 sierpnia
piskle ok, logotyp marny

piskle

a zamiast mojego komentarza zacytuję Mariusza Oźmińskiego – „Symbol ładny, owszem – Antarctica by A. William Patino

antarctica

2. Inglisz panimajesz? czyli kaprawy wizerunek

3. przeczytał był wiekopomne dzieło o logo, w aspekcie prawnym, i zdębiał, a wierzgać zaczął, jak koń nie przymierzając, co mu owies z prosem dali, mieszając z sianem, brukwią i łętami ziemniaczanymi na dokładkę…

19 sierpnia
1. HIT MIESIĄCA
„w ramach rozważań nad orłem, godłem itd polecam lekturę” cytując Jakuba Sobczaka
System identyfikacji wizualnej struktury organów aparatu państwa polskiego, autorką jest Marta Gawin.

orły Marty Gawin

Gratulacje za odwagę i kawał dobrej roboty. O detalach mam nadzieję podyskutujemy jeszcze z autorką.

2. dobrze zaprojektowane przyprawy

3. oczy na zoo, czyli znaczek dla ogrodu zoologicznego

4. nowe logo lotniska Modlin, tia…

logo Warsaw Modlin Airportkłębek nerwów się zapowiada.

20 sierpnia
1. Polskie, dobre, ekologiczne – SpinCar – to ja poproszę 🙂

autko

2. Trzecim będziesz? raczej tysięcznym, ale liczy się forma

mobius x 4

3. Czego to się nie doszuka, jak się chce 🙂 choć symbol użyty w Padanii jest znacznie starszy, bo to symbol pogański.

padania vs herbalife

23 sierpnia
1. prawo autorskie a Euro 2012, warto poczytać

2. Czeska organizacja turystyczna zapowiada konkurs na nowe logo

3. Rebranding dla snoba

pub rebranding

26 sierpnia
1. Echo Investment od 1 września zmienia logo… na nijakie. Tu stare logo – urbanity.pl

2. Dziesiątka finalistów konkursu Human Right nieco mnie zawiodła, było w tym konkursie wiele bardzo dobrych  znaków, ale vox populi… Wśród finalistów jest jednak Polak – Mariusz Oźmiński. Gratulacje i trzymam kciuki.

3. majtki w nowym opakowaniu… u Schiessera

4. Erzgebirge zmienia logo na proste, czytelne, łatwo zapamiętać, dobre

stare i nowe logo Erzgebirge

28 sierpnia

I jak tu zachować poziom przy piciu?

szkło

30 sierpnia
zidiocenie w Polsce, czyli jak jeden nieuk uczy drugiego symboliki nie mając o niej zielonego pojęcia, w Oliwie. Mówiąc szczerze to ja już wolę takich co im się koparka z dupą kojarzy

31 sierpnia
1. przydatny gadżet Inkling Wacom kusząco prosty… Łukasz Kułakowski już testował.

2. No i stało się! teraz także ulice będą miały swoje logo. Gdzie? w Brnie, na razie. Teraz poczekamy na naśladowców, bo roboty huk.

logo ulicy
Jak ktoś chce się pobawić to zapraszają do udziału.

3. Poczytajcie Kornela, bo warto 🙂