tablica na przystanek

10 sierpnia 2016

Tablica na przystanku (autobusowym, tramwajowym, trolejbusowym) to temat, który wydaje się być mało wdzięczny a i prosty do wykonania nad wyraz. Można by powiedzieć, że nie ma nad czym myśleć i po części nasze przystanki o tym właśnie świadczą. Jak to u nas wygląda? Ano tak, jak na przykład w Warszawie.

przystanek w Warszawie

Przystanek na Pradze Południe w Warszawie. Fot. z commons.wikimedia.org

Mamy zatem oznaczenie jaki środek lohomocji (A), oznaczenie numeru linii (B), ale dokąd ta, czy inna, linia jedzie musimy już wyślepiać na osobnej tablicy z trasą i godzinami odjazdu (C). Wyślepiać, bo niestety dla mnie, jako osoby o nieco popsutym wzroku, przeczytanie tych informacji, z racji wielkości liter, bywa czasem dość męczące i stresujące. Jest też oznaczenie nazwy przystanku (D). Każda z informacji jest w innym miejscu, dodatkowo rozdziela je jeszcze reklama firmy monitorującej bezpieczeństwo. I żeby nie było za dobrze, nowe przystanki, jakie instalują w Warszawie (ładne, ale oby ich twórcy musieli spędzić na nich resztę życia) powielają to rozczłonkowanie informacji.

Okazuje się jednak, że można uwzględnić na jednej tablicy wszystkie te informacje, ułatwiając życie pasażerom. Na portalu Design Tagebuch prezentowane i omawiane są właśnie testy tablic przystankowych dla Düsseldorfu. Warto przeczytać całość, bo to także przykład na sprawdzalność projektu pod względem funkcjonalnym, czego u nas na ogół nie uświadczy.

Düsseldorf tablice na przystanek

Wszystkie najważniejsze informacje mamy w jednym miejscu, na jednej tablicy, poza godzinowym rozkładem jazdy, i na tyle duże, by nie sprawiało kłopotu ich przeczytanie nawet z odległości.

Warto przy okazji zauważyć, że logo firmy obsługującej przewozy (Rheinbahn AG) nie jest tu specjalnie akcentowane, owszem jest, ale w małym rozmiarze, nie rzucające się w oczy, jako informacja drugiego rzędu.


bigos reaktywacja?

13 stycznia 2016

Dawno temu, czyli 7 lat nazad, w 2009 r., zaprezentowałem pierwsze przymiarki do systemu promocji Polski. Nota bene znaczek Polski znalazł się także w logo mojego bloga, którego właśnie czytasz.

system PL

system PL, bigos, proj. alw

Temat takiej promocji Polski powracał na blogu, przez kolejne 3 lata, 24 razy, dyskutowany i omawiany detalicznie. W końcu znalazł się chętny na jego zastosowanie, wykupując prawa majątkowe do projektu, a ja o projekcie prawie zapomniałem, aż do dzisiaj.

Szymon Pawlas podesłał mi dzisiaj link, do grupy na Facebooku, a tam taki obrazek.

grupa na FB

Nie daję linku do tej grupy, sami musicie sobie poszukać.

Ciekawa reaktywacja w cudzym wykonaniu.


marka i Lewiatan

25 czerwca 2015

Czytam dwa artykuły, oba dotyczą marki narodowej (jej elemencie) i w obu występuje też Konfederacja Lewiatan, zrzeszająca 4 tysięcy prywatnych firm. I co ciekawe konstatuję? jak Lewiatan wycina sporą woltę jeśli idzie o tę markę narodową. A  dokładniej jego przeskok od negacji do wsparcia. I zaczynam mieć wątpliwości czy panowie z Lewiatana wiedzą co to jest marka narodowa.

Może zacznijmy od historii. W artykule „Kto się wstydzi polskich produktów?”  Kamil Nadolski pisze:

„kiedy w 2013 r. Komisja Europejska zaproponowała wprowadzenie obowiązku oznaczenia produktów miejscem pochodzenia, tzw. Consumer Product Safety Regulation (CPSR), nad Wisłą podniosła się wrzawa. W imieniu przedsiębiorców występowała zrzeszająca 3,9 tys. prywatnych firm Konfederacja Lewiatan.”

Czyli żadnych „made in Poland”, bo my som UE  więc „made in UE”, a najlepiej byłoby „in World” czyli nigdzie. Dla jasności w temacie,  mówimy o marce Polska, bo „made in” to także element marki Polska. Element nie żadne tam inności. Więcej, to budując tym elementem wejście na rynki zagraniczne pozwalamy zaistnieć marce Polska szerzej.

Ale nie minęło wiele czasu i ta sama Konfederacja wsparła słynną sprężynkę Olinsa, a obecnie w ramach kontynuacji kierunku:

„Konfederacja Lewiatan, Krajowa Izba Gospodarcza, Pracodawcy RP i Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR powołały fundację „Marka dla Polski”. Jej celem ma być stworzenie silnej marki narodowej oraz poprawienie wizerunku Polski za granicą.”

Przy tej okazji czytam takie oto odkrywcze myśli:

„Dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan Lech Pilawski wskazał, że brak polskiej marki skutkuje tym, że „przedsiębiorcy nie mogą budować swoich marek”.”

Ciekawe stwierdzenie w sytuacji gdy inni przedsiębiorcy, spoza Lewiatana, bez problemu budują swoje marki. Ale jak rozumiem pan dyrektor nie rozróżnia co do czego służy, bo marka Polska może wspierać, ale nie wyręczać w budowaniu marek własnych. Więcej, o sile marki Polska zadecyduje łączna siła marek własnych przedsiębiorców, a nie na odwrót.

No i kolejne przemyślenie a la Lewiatan:

„”Musimy zbudować narrację dla Polski, musimy wiedzieć czy jesteśmy skierowani w przeszłość czy w przyszłość, czy jesteśmy krajem zgliszczy czy krajem sukcesu. Jeżeli wspólnie nie ustalimy tego to będziemy mieli bardzo rozproszone działania” – podkreślił Pilawski.”

Serio? sama narracja uczyni cud?  To może zacznijmy sobie wmawiać,że jesteśmy super, hiper i best. My sami pewnie uwierzymy, gorzej z tymi na zachodzie, bo tam trzeba coś pokazać i to coś wysokiej, a najlepiej najwyższej jakości. Gadania nie kupią. Markę można stworzyć, logosa można stworzyć, ale to samo za nas sprawy nie załatwi. Zaś co do wizerunku, jego poprawy, trzeba niestety dużo więcej niż stworzenie marki. Dużo więcej pracy, nie chęci. Złudzenie, że powstanie jakaś mityczna, nowa marka Polska, z cudownym logaskiem i sprawi cud, zaoszczędzi pracy u podstaw przedsiębiorcom jest fata morganą, ułudą i czekaniem na cud. Ale w tych sprawach cudu nie ma.

Zatem Panowie z Lewiatana to w końcu jak to jest  – jesteście przeciw a nawet za?


„rola dla świata”

5 marca 2015

KGHM Polska Miedź to potentat w przemyśle wydobywania i przetwórstwa miedzi i srebra na skalę światową. Dopiero co chcieli wyciąć ze znaku „Polska Miedź”, a teraz zaprezentowali nowe logo korporacyjne.

KGHM Polska Miedź nowe logo

Zaprezentowali i trochę mnie zaskoczyli, symboliką, a raczej tym co do tej symboliki wpisali:

„Trójbarwny, czarno-biało-brunatny minerał (symbolizujący wiedzę, współdziałanie i rolę dla świata) jest od niedawna nowym graficznym znakiem rozpoznawczym KGHM Polska Miedź, która przyjęła nową globalną strategię i wspólne dla spólek całej grupy zasady identyfikacji korporacyjnej.”

Symbolizować „rolę dla świata”, to brzmi równie dumnie, co durnie.

Może ktoś wie coś o projektancie znaku? Dajcie znać.

Więcej: m.nettg.pl, kghm.com


orzeł ze sprężyną

19 października 2014

Sprężyna jako znak Polski rozbudziła niebywałe emocje. Sam uczestniczyłem w kilkunastu dyskusjach, na różnych forach. Oczywiste dla mnie jest iż wypuszczenie znaku na żywioł, niech się sam broni, zawsze kończy się tak samo, emocjami ludzi, którzy nie wiedzą co, po co, do czego i dlaczego. A jak pojawi się przy znaczku cena, która oczywiście nie jest ceną za sam znak, ale kto to wie, to mamy jazdę po bandzie. Pieniądze i samotne logo to płachta na byka, nieistotne czyje pieniądze. Sądziłem, że kto, jak kto, ale Stowarzyszenie Agencji Reklamowych zagrożenie zna, mieli z nim do czynienia, więc „sprzeda” ideę w sposób profesjonalny, bez wywołania kryzysu. A jeśli powstanie takie zagrożenie potrafi szybko zareagować. Niestety stało się, jak przy okazji większości prezentacji znaków terytorialnych – logo i info o sumie jako główny komunikat –  i lud tego nie kupił. Próby wyjaśniania, ze strony organizatorów, na fanpejdzu „logo dla Polski”, przypominały najgorszy wzór call center i zamiast wyjaśniać  zamącały sprawę jeszcze bardziej.

Rozumiem, że emocje i hejt to nie jest podstawa do dyskusji, spróbujmy zatem, na spokojnie, wypunktować nowe „logo dla Polski”.  Ukazał się właśnie wywiad Michała Wąsowskiego z Pawłem Tyszkiewiczem, „”Logo chroni symbole narodowe”. Paweł Tyszkiewicz broni logo i opowiada historię Polaków, którzy są jak sprężyna”, NaTemat.pl.

Paweł Tyszkiewicz mówi tak:

„Naprawdę nie chodzi jednak tylko o znak graficzny. Za tym idzie budowa całej marki, która wywołuje określone skojarzenia, obrazując Polskę i Polaków.”
„Siła marki narodowej bezpośrednio bowiem przekłada się na wartość marek pochodzących z danego kraju i na odwrót. Spójna marka i wizerunek to podstawa promocji. „

I tu się z Tyszkiewiczem zgadzam, tyle że spójność marki to również to co wewnątrz, a symbolem doskonale nas określającym był i jest orzeł. Pomysłodawcy nowego logo ilustrują własne tezy tak:

Fot. fragment prezentacji Logo dla Polski

Co pokazuje, że nie za bardzo wiemy co kto miał na myśli, z tymi markami narodowymi, bo te pokazane kilka znaków to logo promocji turystycznej państw, a więc nie marki kraju, jako takiej. Więcej przykładów logo turystycznego tu.  Markę kraju tak na prawdę znajdziemy jedną, sprawdzoną – Szwajcarii, pisałem o tym na blogu szerzej w materiale „sprężyna czyli branding narodowy” . Wniosek  – organizatorzy nie bardzo wiedzą na jaką półkę chcą wskoczyć.

Wróćmy do wywiadu. Tyszkiewicz stwierdza:

„Logo nie ma zastępować flagi ani godła. Wręcz przeciwnie, logotyp chroni te symbole narodowe przed umieszczaniem ich tam, gdzie się nie powinno. Godło, flaga, służą do innych celów, muszą być traktowane z odpowiednim szacunkiem. Wyobraża Pan sobie umieszczanie Orła albo flagi na podpaskach? Właśnie przed czymś takim chroni je logo. Tych symboli nie należy używać w celach handlowych, bo straciłyby swoje znaczenie. „

I niestety posiłkuje się frazesem „nie ruszać świętości”. Tylko kto powiedział i chce używać godła państwowego, ustawowo obwarowanego, i flagi? Rozróżnijmy wreszcie, że oba te symbole są Ustawowo chronione, ale w najmniejszym stopniu nie przeszkadza to w wykorzystaniu orła, o innej konstrukcji, jako logo marki Polska. To samo mamy z wykorzystaniem barw narodowych. Nie upraszczajmy pewnych spraw, czym innym jest herb Polski Orzeł Biały, jak dotąd oficjalny znak państwa, czym innym orzeł jako symbol narodowy. Mówienie o świętości orła, który nie może pojawiać się gdziekolwiek się chce, jest tyleż bombastyczne co nieprawdziwe. Owszem zgodnie z Ustawą mamy czcić i szanować godło Państwa, i tegoż godła i flagi nie wolno nam postponować, ale próby rozszerzania tego na wszystkie orły w przestrzeni publicznej i biznesowej są dziwaczne. Ba, mamy na takie orły zgodę ustawodawcy, vide „Ustawa o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych”:

Art. 16.
2. Dozwolone jest umieszczanie na przedmiotach przeznaczonych do obrotu handlowego godła lub barw Rzeczypospolitej Polskiej w formie stylizowanej lub artystycznie przetworzonej.

Na poparcie, tego co piszę, przywołam okres międzywojenny, gdy orłem się cieszono i eksponowano w wieloraki sposób, do dzisiaj możemy oglądać piękne orły wkomponowane w architekturę czy na rewersach monet, różne w kształcie od ustawowego wzoru godła.

Zatem twierdzenie p. Tyszkiewicza wprowadza w błąd. Tym bardziej, że posługuje się na dodatek dość niskim porównaniem, przywołując podpaski, ale już nie wspomni, może nie wie, że naszee godło( a właściwie karykatury orła) funkcjonują np. na szalikach kibiców, ba można takiego orła, zupełnie w zgodzie z ustawą na tych podpaskach umieścić, od początku istnienia tejże ustawy, właśnie na podstawie jej art. 16 pkt 2. Konkludując – teza o chronieniu symboli narodowych przez logo to jedynie frazes bez pokrycia. Takie mamy prawo. Nie żartuję, wystarczy spojrzeć na to opakowanie dezodorantu do toalety

herb Polski na etykiecie dezodorantu do toalety
Tyszkiewicz stawia kolejny zarzut do orła:

„ile państw ma orła w godle. Wie Pan ile? 29, w tym rosyjski, niemiecki, iracki, amerykański, meksykański… Ptaki ogólnie są zaś symbolami aż 58 państw.  To nie byłoby zbyt oryginalne, a logo musi się czymś odróżniać. Kontur kraju i barwy zostały uwzględnione, ale one same nie niosą przekazu. „

No to bida, ten nasz Przemysław II widać lubił trendy i mamy teraz pasztet nieorginalności. Ale serio? Ale ok, oryginalność musi być, rozumiem, a co Pan powie na ten obrazek?

logo MotorspringPytanie ile jeszcze sprężyn funkcjonuje jako logo? Panie Tyszkiewicz, czy te inne kraje mają TAKIEGO orła, w takiej formie, białego? wstydzą się, że mają orła? druga sprawa, nie kto inny jak Olins, o ile pomnę, stwierdził, że kontur kraju na nic, bo nieczytelny dla obcokrajowca, a tu mamy akurat kontur i barwy narodowe na dokładkę, które Pan wcześniej chciał chronić, właśnie tym logo.

Jedźmy dalej, Tyszkiewicz stwierdza:

„Mi osobiście podobało się logo z latawcem, było lekkie, nowoczesne. Mogło ponieść polską markę kiedy powstawało, w latach ’90, ale tak się nie stało.”

Czy wyciągnięto z tego jakieś wnioski dlaczego tak się stało?  I małe sprostowanie – logo Polska z latawcem, autorstwa BNA, weszło dużo później, już w XXI wieku i też ponoć miało oparcie w opracowaniu Olinsa.

I znowu przeskok, do znaków obecnie funkcjonujących i stwierdzenie do obalenia –  „żaden się nie przyjął”


A w jakim to sensie się nie przyjął, pytam, skoro wszystkie funkcjonują i mają się dobrze? Każdy z powyższych znaków ma swojego właściciela i wąski obszar działania. Żaden, podkreślam, żaden, nie preteduje i nie pretendował (może poza latawcem, może) do miana znaku marki Polski.

„Żadna z tych „marek” nie wzmacnia wizerunku kraju jako celu turystycznego, czy miejsca pochodzenia świetnych, kosmetyków, pociągów PESA, autobusów Solaris, okien Fakro i Drutex, polskich instytucji finansowych, które coraz częściej inwestują za granicą, nie oddaje tego, co my chcieliśmy osiągnąć. „

I tu się nie zgadzamy. Każdej z nich można zarzucić to i owo, ale starają się wspierać naszą promocję, każda w swoim określonym obszarze. Od pokazywania miejsca pochodzenia „kosmetyków, pociągów PESA, autobusów Solaris, okien Fakro i Drutex” jest „Made in Poland”, którego faktycznie nie mamy.

Wróćmy do wywiadu, Wąsowski pyta:

„Jak rozumiem, hasło „spring into…” również jest częścią tej koncepcji? „

Tyszkiewicz:

„Gdy je zaprezentowaliśmy wiosną, też wywołaliśmy trochę negatywnych opinii. Moim zdaniem wynikało to z tego, że nie do końca zrozumiano co miało być celem.” (wytłuszczenie moje)

I powtórzyliście ten sam błąd teraz? Dziwne. I kolejny dziwny błąd – powstałe przed logo „Zasady komunikacji marki POLSKA” przeszły cichcem przez media, żadnej próby wywołania szerszej dyskusji, ot ino że są… i cisza. Potem mamy wiosenne objawienie znaku pod hasłem „już wybraliśmy” a po kolejnych miesiącach komunikat „nie wybraliśmy wybierzcie Wy, obywatele”, z trzech takich samych propozycji. Wybór jak u Forda – wybierz dowolny kolor, byle czarny. To są żarty z obywatela, a nie wiem czy nie i z samej idei.

Ja niestety po przeczytaniu wywiadu nie mogę stwierdzić jak Wąsowski:

„Muszę przyznać, że gdy opowiedział mi Pan tę historię, patrzę na logo zupełnie inaczej. Jestem przekonany do koncepcji”.

Nie mogę. Nie jestem przekonany ani do koncepcji, ani znaku, za dużo pytań bez odpowiedzi. Sam Tyszkiewicz punktuje:

„Może błąd polegał na tym, że najpierw powinniśmy zrobić debatę nad samą ideą Crative Tension, potem o koncepcji sprężyny, a dopiero potem wprowadzać znak. Jednak jak zwykle przy tak dużych projektach to rzeczywistość dyktuje kolejne kroki. Zbliżała się rocznica 25-lecia i chcieliśmy skorzystać z tej okazji i pokazać sprężynę.”

Ale serio? Skoro termin był ważniejszy, niż dopięcie sprawy profesjonalnie, to nie dziwcie się, że trzeba przełknąć tę żabę. Nie ma zmiłuj. Na dodatek dwa razy ten sam błąd? Wiem, że się staracie, teraz, ale to musztarda po obiedzie, mleko się rozlało. Tyle co do wywiadu.

Chociaż nie, nie odmówię sobie zacytowania podsumowującego komentarza z FB, do tegoż wywiadu, Grzegorza Laszczyka:

„Przeczytałem i w przeciwieństwie do autora artykułu nadal nie jestem przekonany. Wychodzi, że każdy kto zobaczy logo będzie musiał poznać historię jaka za nim stoi. A jak nie pozna? Tak samo stwierdzenie: „Robimy jednak akcję społeczną przy minimalnym zaangażowaniu środków finansowych” w kontekście wcześniej wspomnianej kwoty (milion) na projekt. Czyli co, na projekt starczyło, ale na jego wypromowanie już nie? Ogólnie, strasznie naciągany artykuł. Co zdanie to wątpliwość.”

Piotr VaGla Waglowski ujął to inaczej:

„W sumie przecież nie ma w tym nic złego, że sobie środowiska gospodarcze wybiorą logo, jakie będą chciały. Problemem jest tu nawiązywanie do „narodowego charakteru” tego wyboru. Dzięki temu zabiegowi angażowani są „zwykli ludzie” – konsumenci. Widać to po komentarzach, że wielu rzeczywiście wierzy, że to ma być „nowe logo Polski”. Tymczasem to nie logo Polski, tylko logo organizatorów”

Mnie nurtuje parę pytań, na które nikt z organizatorów nie udzielił mi odpowiedzi.

Zacznę od podstaw, czyli budowania marki Polska, wizerunku Polski, które to budowanie nie może odbywać się li tylko na zewnątrz. Ta prawda dawno przebiła się u innych krajów – nie darmo Holandia, Szwajcaria, Francja, Niemcy, Hiszpania i Łotwa starają się zapanować nad identyfikacjami wizualnymi rządu. Bo to pierwszy krok do budowania marki kraju – ujednolicić przekaz wewnątrz i na zewnątrz. Zanim sproszę gości. sprzątam chatę, a co do jest sprzątnięcia piszę  na Orli Domu i tu na blogu. I rodzi się pytanie zasadnicze –  czy ten znak, stając się marką Polski, odsunie orła w cień, czy nie, za granicami? Jak będzie relacja wzajemna znaku i herbu?

Kolejne pytanie dotyczy siły sprawczej, która wytnie te dotąd funkcjonujące znaki i na jakich zasadach je wytnie, skoro mają właścicieli nie podporządkowanych decydentowi sprężynki?  Bo nie sztuka zaprojektować nowy, ogłosić szumnie nowe, że to jest to najgłówniejsze logo, sztuka wyciąć stare, ale to się nie uda, nie ma prawa. Pisałem o tym w tekście „bigos polski”.

A skoro się nie ma prawa udać wycinanie, jak sadzę, to pojawia się kolejne pytanie – jak będzie wyglądała hierarchia znaków i kto jej dopilnuje? Znów mam wątpliwości widząc jak nasz główny znak Godło, bywa sytuowany wśród innych znaków, raz przed, a raz po.

Z tego rodzi się pytanie kolejne –  kiedy i komu ten znak będzie ogólnodostępny? skoro ma przejść drogę od SAR do Fundacji, potem do Skarbu Państwa. Ktoś mi jeszcze jest w stanie wyjaśnić czemu akurat Skarb Państwa będzie tym zarządzał, a nie np. Premier? Usytuowanie i moc sprawcza decydenta ma ogromne znaczenie dla tego „posprzątania”.

Mówiąc szczerz żal mi, że nie toczy się ŻADNA poważna dyskusja w tym kraju o wizerunku rządu, identyfikacji wizualnej państwa, wizerunku państwa, bo trudno mówić o szerokiej dyskusji jeśli jest li tylko kilku wołających na puszczy i zero zainteresowania polityków i urzędników. Efektem tego są właśnie takie „aferki” z kolejnymi logosami po nic, powiększającymi totalny bałagan komunikacji wizualnej i u nas, i ze światem. Smutne, tym bardziej, że pasjonaci jak Vagla, czy ja, pokazują detalicznie co jest do zrobienia, a nawet jak. Jest mi smutno, że państwo zamiast szanować swoje symbole i się nimi chwalić (po uporządkowaniu) woli robić bajzel z logosami. Czy to krok w tył? Toż myśmy ani się na milimetr nie posunęli do przodu w tym temacie, stałe cofanie w bałagan. Szarpiemy się na tworzenie marki Polski a od 1955 roku nie ma kto zrobić wzorów tablicy owalnej z godłem do ustawy.

Mówimy dużo o marce Polski na zewnątrz, a nic o wizerunku całości, czyli i tu i tam jednorodny przekaz. Tu pies pogrzebany, z jednej strony hasło „logo narodowe”, z drugiej kilkanaście innych logo, z trzeciej logoza w ministerstwach i brak podstawowej dokumentacji naszego godła, o identyfikacji nie wspomnę (polecam orlidom.pl), z trzeciej okazuje się, że to wszystko

Jeden z obrońców sprężyny, Grzegorz Grzybek, na łamach tegoż NaTemat.pl, w artykule „Hejt nowego logo dla Polski” stwierdza na koniec, beż żadnej żenady:

„ps. orzełek zawsze był, jest i będzie fajny, ale nie zastąpi logo.”

Ale że co? nie zastąpi logo?! A na cóż miałby zastępować i to na dodatek logo, znak niższego rzędu w hierarchii? Czy Pan Grzybek próbuje usytuować orła, godło,  poniżej logo, czy mi się tylko wydaje? czyżby rację miał Marek Jerzy Minakowski, który napisał w swoim komentarzu na FB dość ostro:

„Dla mnie najgorsze w tym przedsięwzięciu jest ideologia, wg której ma to być logo dla Polski. Ja rozumiem, że można robić nowszą wersję „made in Poland” – dla produktów. Ale narzucanie nowej identyfikacji kraju/społeczeństwa/narodu/państwa o nazwie Polska kwalifikuje się pod pluton egzekucyjny. A w przedstawianych dokumentach to właśnie widzę.”

Ja co prawda aż tak tego nie widzę, ale coś w tym przekazie, o znaku, gmatwa się i pętli zbyt mocno. Jakbyśmy za mało mieli podziałów doszedł nowy – Ci spod orła i Ci ze sprężynką.

Ps 1. liczę, że ktoś mi odpowie na każde z pytań.

PS 2. nasz wizerunek, w trzech linkach:
„Państwo jak korporacja”
„Rządowe znaki”
„Tablice – gdzie jest wzór”


bigos polski

12 czerwca 2014

Robiąc kiedyś prywatnie znak Polski, a właściwie system PL, dla żartu zaproponowałem takie hasło „bigos mon amour”.

bigos polski

A jak wygląda ten bigos znaczkowy w promowaniu Polski? Jak to bigos, mieszanina różniasta. Od ministerialnych po prywatne, trochę znaków się uzbierało, idę o zakład, że wielu nie umieściłem.

znaki promujace Polskę

Dwa ostatnie znaki mojego autorstwa, jeden powstał jako odpowiedź na latawca (2004 r.), drugi jako pomysł na logo prezydencji Polski w UE (2009 r.)

PS dla ciekawych tematu, do poczytania – „Skąd się wziął ten cały burdel w identyfikacji wizualnej, przecież jest ustawa która powinna temu zapobiegać?”


sorry Polsko

4 czerwca 2014

Mój komentarz, na temat nowego logo Polski, autorstwa brytyjskiej firmy doradczej Saffron Brand Consultants.

sorry PolskoSorry Polsko.

Konkrety tu > sprężyna czyli branding narodowy.


4 czerwca 2014
Polska promocja
Tagi:

komentarzy 16

rządowe znaki

13 lutego 2014

W najnowszym artykule portal Design Tagebuch postanowił przyjrzeć się identyfikacjom wizualnym rządów, w ograniczonym, do sąsiadów Niemiec, zakresie. Artykuł wychodzi z prostej konstatacji – pokaż mi swoją identyfikację, powiem Ci kim jesteś. Państwa podzielono na 3 grupy: 1/te które już mają spójną identyfikację, 2/ te które coś zaczęły, 3/mają bałagan.

W pierwszej grupie, tych co już mają, znalazła się Wielka Brytania, Niemcy i Holandia.

identyfikacja wizualna rządu, Niemcy

W grupie drugiej, te które coś zaczęły, jest Francja, która niby ma, ale jednocześnie nie ma spójnej identyfikacji wizualnej.

identyfikacja wizualna rządu, Francja

Grupa trzecia, tych co mają bałagan, reprezentowana jest przez Austrię i Polskę.

identyfikacja wizualna rządu, Polska

Przyznam nie jest dla nas chlubą to zestawienie,  siedzimy w oślej ławce identyfikacji wizualnej państw. O naszym pozytywnym wizerunku zewnętrznym nie wspominam, bo „jaki koń jest każdy widzi”. Po prostu jesteśmy negatywnym przykładem, niestety.

„Auch in Polen fehlt derzeit noch ein Corporate Design, das alle Regierungsstellen vereinte. Erst vor wenigen Tagen wurde das Gesundheitsministerium (Ministerstwa Zdrowia) aufgehübscht. Die Agentur Peppermint durfte das Konzept umsetzen beziehungsweise musste es umsetzen, denn auf die Notwendigkeit eines einheitlichen Designs, das alle Ministerien umschließt, haben die Kreativen, wie sie mir sagten, sehr wohl hingewiesen.” więcej obejrzycie i przeczytacie na Design Tagebuch

Pokaż mi swoją identyfikację, powiem Ci kim jesteś. No właśnie, kim jesteśmy? Bałaganiarzami.


5 lat do setki

10 listopada 2013

Jutro 11 listopada 2013, Dzień Niepodległości. Czas świąteczny, kolejna już rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę. Powinna skłaniać nie tylko do wspominek, zadumy, czczenia i odmieniania słowa „patriotyzm” przez wszystkie przypadki, ale także do wyciągania wniosków, refleksji, nad stanem naszych symboli narodowych, ich wyglądu wokół nas.

orły polskie i barwy

Powinna. Nie spodziewam się jednak, po tej kolejnej rocznicy, czegoś więcej niż słowotoku, ku czci i na temat, czyli smuta. Nie spodziewam się, gdyż wraz z minięciem dnia 11 listopada nadejdzie 12 listopada, wtorek, dzień roboczy i wrócimy do normalności, czyli nie zawracania sobie głowy biało-czerwoną i wyglądem naszego orła. A czas byłby zacząć sprzątać ten bałagan. Najwyższy czas, bo za chwilę, dokładnie za pięć lat, będziemy mieli 100 lecie odzyskania niepodległości przez Rzeczpospolitą. Skoro za 5 lat, to czemu piszę za chwilę? Ano sprzątania jest sporo, a znając realia trochę tegoż czasu zmarnujemy na jałowe dyskusje, panele i kłótnie. Obudzimy się pewnie za pięć dwunasta i z braku czasu zrobimy prowizorkę na tempa, jak koronowanie orła przy okazji zmian ustrojowych. Do bubla dołożymy protezę. Oby nie.

Na wielkie uroczystości każdy z nas wyciąga z szafy najlepszy garnitur, czy suknię, i nikt raczej nie włożyłby byle jakiej niedoróbki krawieckiej na swój kark, na dodatek wymiętej i poplamionej, no bo jak by to wyglądało. Ano właśnie, jak by to wyglądało?! A toż barwy narodowej i Orzeł Biały, to taki nasz wspólny garnitur. Garnitur, nie sort roboczy, i co? Nic, czyli jajco. Podnoszenie, po raz kolejny, że inni sobie coraz częściej sprawiają taki ekstra garniturek, ostatnio Szwecja, jest powtarzaniem oczywistej oczywistości, jak mawiał klasyk. My wiemy swoje, są ważniejsze sprawy, podobno, ale chyba raczej idzie o święty spokój „tak, ale to kolega”.

Ale może się mylę, przypominając o tym sprzątaniu, może marudzę a sprawa rozwiąże się sama? Tendencja już nawet zauważalna, odchodzenia od Orła Białego, przez tych co powinni go chronić i forować. Może to  zaowocuje prostszym rozwiązaniem tego naszego bałaganu. Najprostszym. Zrobimy sobie logo, z okazji tego stulecia, odzyskania niepodległości. Napisałem „zrobimy sobie logo” i przeraziłem się nie na żarty, że to może być samosprawdzająca się przepowiednia. Tfu, tfu, tfu, a kysz, i jeszcze raz przez lewe ramię – tfu, tfu, tfu, a kysz!


lew na 11 listopada

7 listopada 2013

Zbliża się dzień odzyskania niepodległości. Święto. Ale jakoś mi przy tej okazji smutno się robi, widząc bałagan z symbolami narodowymi z jednej i brak chęci ze strony decydentów z drugiej. Nie żeby nie mieli żadnych chęci, mają, tylko to, co z tych chęci wynika, tworzy jeszcze większy bałagan i nie poszanowanie tejże narodowej symboliki.

Nie piszę tego bez powodu, oto wczoraj, na Facebookowej stronie Mozcau by Justin, czytam:

„MOZCAU dla Kancelarii Prezydenta RP.

Miło nam poinformować, że projektantka marki MOZCAU, Mickey Wyrozębski została zaproszona do zaprojektowania linii produktów promujących Pałac Prezydencki, Belweder i Zamek w Wiśle. Projekt został zrealizowany wraz z Janem Estradą-Osmyckim, a kilkanaście wybranych propozycji jest już w fazie produkcji. Cieszymy się, że Pan Prezydent podjął współpracę z polską marką, i że wybrano nowoczesny, elegancki design.”

I oglądam takie oto gadżety, promujące Pałac Prezydencki, Belweder i Zamek w Wiśle.

Porcelana ze złotym szlaczkiem

gadżety Mozcau dla Prezydenta

Świeczka w kielonku

gadżety Mozcau dla Prezydenta

Torba na zakupy

gadżety Mozcau dla Prezydenta

Etui na okulary

gadżety Mozcau dla Prezydenta

Etui, powiększenie tłoku na skórze

gadżety Mozcau dla Prezydenta - fragment z tłoczeniem

Niby wszystko ok, w końcu to promocja budynków, a właściwie ma być promocja budynków, de facto promocja strony prezydent.pl, a skoro tak, to w domyśle Pana Prezydenta. Bo przecież tego się nie da rozdzielić. No ślicznie, lew jako symbol Prezydenta Rzeczypospolitej? Naprawdę? Uszczypnijcie mnie. Zamiast symboliki narodowej? Wiem, że dwa lwy są przed Pałacem Prezydenckim, no i co z tego? jest tam też Poniatowski na koniu i kilka drzewek. Myślenie symboliczne nie jest jednak najmocniejszą stroną Kancelarii Prezydenta ani projektantów, którzy to zaserwowali.

A tak na marginesie – promocję Belwederu mamy już dawno i to w dużych ilościach, a także procentach.

wódka Belvedere

Za Wikipedią:

Belvedere (klasa super premium) – luksusowa polska wódka zbożowa, produkowana wyłącznie w Polsce, w Żyrardowie.
Belvedere jest czterokrotnie destylowana, produkowana w małych partiach. Na butelce widnieje pałac Belweder (wł. Belvedere – piękny widok), siedziba Naczelnika Państwa i (w różnych okresach) Prezydenta RP. Każda butelka jest dokładnie sprawdzana pod względem dokładności wzorów, ilości alkoholu itd. Wódka jest eksportowana na cały świat, w 1996 roku weszła na rynek amerykański.
W teście wódek klasy super premium magazynu Logo w roku 2007 zajęła pierwsze miejsce.
Wódka Belvedere jest jedną z marek LVMH, który jest największym na świecie producentem dóbr luksusowych. W Polsce wyłącznym dystrybutorem wódki Belvedere jest Moët Hennessy Polska Sp. z o.o.”

Jeszcze na koniec wrócę do tego wpisu na FB – „Cieszymy się, że Pan Prezydent podjął współpracę z polską marką, i że wybrano nowoczesny, elegancki design.”. Przychodzą mi, w związku z tymi stwierdzeniami, do głowy, dwa pytania:

1/ a z kim miał podjąć współpracę Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, w takim temacie, z Chińczykami?

2/ gdzie ten nowoczesny dizajn i elegancja, w tym lwie promującym chyba Egipt?