kto właścicielem znaku?

15 czerwca 2017

Regulaminy konkursów potrafią zaskoczyć, zawartymi w nich zapisami. Najnowszy przykład mam przed nosem, to regulamin konkursu na logo transportu publicznego w Warszawie. Przyjrzyjmy się co w nim zapisano.

㤠1.
Organizator: Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie
Partner: Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej „

To warto zapamiętać – organizatorem jest ZTM a partnerem STGU, ale czytajmy dalej.

㤠2.
Cel konkursu
Obecnie w przestrzeni miejskiej funkcjonuje wiele różnych znaków graficznych związanych z transportem  zbiorowym. Równolegle funkcjonują trzy logotypy samego Zarządu Transportu Miejskiego, używany jest również symbol promocyjny miasta „Zakochaj się w Warszawie komunikacyjnej”. Wyeksponowany jest też herb Warszawy oraz logotypy spółek świadczących usługi na rzecz miasta. Istnieje zatem potrzeba ujednolicenia oznakowania.  Logotyp  powinien w sposób jednoznaczny identyfikować usługi transportowe organizowane przez m.st. Warszawę, a także całą komunikację miejską jak i poszczególne środki transportu publicznego, tworzące krajobraz miejski.”

Fakt występowania wielości znaków na środkach miejskiej komunikacji nie podlega dyskusji, a ich różnice stylistyczne widać poniżej, choć to tylko część znaków.

znaki komunikacji miejskiej w Warszawie

Wspólne ich występowanie rodzi chaos informacyjny, co także nie podlega dyskusji.

Ale tu nasuwają się pytania – czy ma to być jeden znak (sygnet) ze zmiennym logotypem dla wielu podmiotów? Czy może ma to być zestaw znaków jednolitych stylistycznie? A może, skoro użyto terminu „logotyp” chodzi o dodanie wszystkim znakom jednolitego kroju pisma i jego ustawienia? OK, czepiam się, w końcu to mało istotne, można poczekać co wyjdzie z konkursu i wybrać sobie jeden z wariantów. Jedźmy dalej, do znacznie ciekawszego zapisu.

㤠8
Prawa autorskie
2. Zwycięzca konkursu zobowiązuje się do przeniesienia na Stowarzyszenie  Twórców  Grafiki Użytkowej autorskich praw  majątkowych do opracowanego logotypu.   

Czyli, że jak? Organizator (ZTM) wykłada kasę a Partnerem (STGU) przejmuje należne mu prawa? O co tu chodzi? STGU kupi, za nie swoje fundusze, i odsprzeda ZTM-owi, który te fundusze wyłożył? A może STGU, jako właściciel praw do znaku/identyfikacji, będzie udzielała licencji ZTM na korzystanie ze znaku, zarządzała nim, za, ma się rozumieć, stosowną gratyfikacją? Mam nadzieję, że STGU zechce wyjaśnić ten dziwny zapis w regulaminie.

I jeszcze drobiazg, w tymże § 8 punkcie 2 następuje wyliczenie pól eksploatacji z ciekawym podpunktem.

„Przeniesienie autorskich  praw  majątkowych  następuje po wypłaceniu wynagrodzenia o którym mowa w pkt. 6, z chwilą podpisania przez strony protokołu  odbioru prac oraz umowy, bez ograniczeń co do terytorium, czasu, liczby egzemplarzy, w zakresie poniższych pól eksploatacji :

i) opracowanie w szczególności polegające na przeróbce, zmianie, wykorzystaniu części, przemontowaniu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz poza jej granicami.”

Dlaczego wytłuściłem część tego podpunktu? Bo to nie są pola eksploatacji a autorskie prawa osobiste Twórcy, niezbywalne. Dokładnie taki sam zapis tego podpunktu jest we wzorcowej umowie, umieszczonej w tymże regulaminie, patrz umowa §3 Przeniesienie autorskich praw majątkowych pkt 1. Mamy zresztą w tej umowie więcej masła maślanego na ten temat, bo kolejny punkt 2 mówi o przeniesieniu na Zamawiającego wyłącznego prawa wykonywania zależnych praw autorskich, by w punkcie 6 raz jeszcze to ująć w innej formie, bezterminowej zgody Autora na dokonywanie opracowań, zmian, przeróbek i adaptacji. A do kompletu mamy jeszcze pkt 7 powielający sens pkt 2.

A tak na marginesie, ciekaw jestem, w tym kontekście konkursu, dalszych losów znaku Metra, który jest powiązany, zdaje się, prawami z całą identyfikacją tegoż metra i podjęty niegdyś pomysł zmiany tego znaku padł po przejrzeniu umowy z Twórcą znaku.

 


kondomowe logo

24 maja 2017

Czeska firma Primeros, produkująca od 108 lat kondomy, przeszła rebrading. Autorem bardzo udanego logotypu i opakowań jest znany czeski projektant Tomáš Brousil.

Primeros nowe logo

Primeros opakowania

Trzeba przyznać, że przeskok, jaki nastąpił w estetyce opakowań, jest ogromny, zaskakujący i bardzo wpisujący się w obecne trendy.

Więcej na font.cz i czechdesign,cz


dynamika na wstecznym

8 grudnia 2016

Czasem znak prowokuje, do przeanalizowania zawartej w nim dynamiki. Dynamika w znaku wynika, na ogół, z kontekstu, styku działania firmy, dynamiki tego działania. Ale tu nie w rozumieniu sprawności personelu,  a w wymiarze praktycznym, poruszania się, przemieszczania taboru i ludzi. Mamy zatem dynamikę poruszania się, co z kolei wiąże się z dwoma wektorami. Jeden skierowany w prawo – odjazd, wyjazd, odlot, dążenie ku czemuś. Drugi wektor, skierowany w lewo, to powrót, przyjazd przylot, cofnięcie, hamowanie. Piszę o tym nie bez powodu, naszły mnie te myśli przy okazji nowego znaku i nazwy Spółki Przewozy Regionalne. Zmieniają się w PolRegio. A co za tym idzie, zmieniają jednocześnie identyfikację spółki. Poniżej nowy znak (za www.rynek-kolejowy.pl).

PolRegio logo
W związku z tymi zmianami przemalowany też zostanie tabor kolejowy, zresztą całkiem sympatycznie.

PolRegio branding taboru

Wracając do znaku, prosty, nieco w stylu Orlenu. I być może ten Orlen właśnie, i chęć odróżnienia się spowodowały, że w nowym znaku orzeł patrzy w skrzydło. Może chowa głowę, a może, też takie skojarzenie, macha skrzydłem popędzając „wracamy, hej pośpieszcie się”. A może to chęć wpisania się, z orłem, w literę R? Jak zwał, tak zwał Na Twitterze podsumowania krótkie:

„Tomasz Kuczborski ‏@tomek_Q  – Orzeling w pełnym rozkwicie. Ale identyfikacje transportowe należą do najtrudniejszych. Nazwa niezła.

i dodaje:

„Oczywiście. Wg. autorów skrzydło orzeła wyprzedza resztę ptaka w locie. Ale to ich subiektywne zdanie.”

„Alberti ‏@Falinski_Maciej – Nie jestem znawcą od orzełów, jak @ALWloszczynski, ale głowa nie powinna jednak uderzać w jakąś przeszkodę. To złe konotacje.

Fakt. Orzeł patrzy w prawo, niby w dal, przyszłość, głowa jednak odchylona w lewo, mam wrażenie cofnięta przed atakiem, zasłaniania się skrzydłem. Dynamiczny orzeł ma zawsze głowę skierowaną od skrzydła, a nie do skrzydła.

Wróćmy jednak do dynamiki, o tyle prostej do pokazania, że sygnet wpisuje się w trójkąt.

dynamika

Pobawiłem się trochę z tym znakiem, zastanawiając się, czy da się zmienić wektor z „powrotu” na „odjazd”.

dynamika polregio-5-450
Co tu dużo gadać, nie da się z tak skonstruowanego znaku, przestawiając tylko dwa elementy, nic wycisnąć. Na tyle, by wektory nie były sobie przeciwstawne. Dynamika na wstecznym. I jeszcze jedna rzecz mi nie pasuje – cięcie liter, a konkretnie jednej – L. To akurat litera mająca najwięcej światła w środku, czemu tu nie cięto odwrotnie, jak przy I?

PolRegio logotyp
A skoro już się czepiam, oglądając obrandowanie taboru zastanawiam się, czemu w logotypie występuje para kolorów czerwień i szarość, a w taborze czerwień i pomarańcz?

Dalekich lotów, byle nie na wstecznym.


augustowskie pomieszanie

29 maja 2016

Zacznę od cytatu z portalu augustow24.pl: „Rada Miejska w Augustowie uchwaliła nowe zasady posługiwania się herbem Augustowa oraz ustanowiła znak promocyjny Augustowa w formie logo.”.

Te nowe zasady posługiwania się znakami miejskimi zostały zwizualizowane w „Systemie Identyfikacji Wizualnej Miasta Augustowa” , autorem opracowania jest pracownia graficzna Printomato z Warszawy.

I wszystko wydawać by się mogło idzie we właściwym kierunku. Księga zawiera bowiem obydwa znaki miejskie: herb i logo promocyjne. Rozdzielone zostały w miarę precyzyjnie zakresy ich stosowania, warto jednak przyjrzeć się prezentowanym w tym opracowaniu znakom.

Herb miasta.

herb Augustowa

Małą ciekawostką jest pojawienie się nie heraldycznej ciemnej szarości (80% czerni ?!) obok pełnej czerni (100%), mówiąc szczerze, nie wiem po co. Herb ma swój jasno określony zakres stosowania:

„[…] herb Augustowa będzie używany wyłącznie w sprawach administracyjnych, urzędowych i prestiżowych wysokiej rangi, m.in. dotyczących historii, patriotyzmu, pomników czy honorowego obywatelstwa. „

„Logo” promocyjne.

logo promocyjne Augustowa

Z premedytacją dałem słowo logo w cudzysłowie. Bowiem w rzeczywistości mamy tu dziwną zbitkę herbu, logotypu (z nazwą miasta) i kolorowego szlaczka, do kompletu. Zakres działania tego „logo” to:

„Zgodnie z Zarządzeniem, każde wydarzenie czy przedsięwzięcie o charakterze promocyjnym, edukacyjnym, sportowym, rekreacyjnym, kulturalnym organizowane lub współorganizowane przez miasto Augustów powinno być oznaczone znakiem promocyjnym Augustowa.”

Mamy tu zatem herb, przypomnijmy oddzielony zakresem stosowania, w pełnej krasie barwnej, plus dodatki. Co zresztą opisano tak:

„Znak promocyjny Augustowa składa się z dwóch elementów: herbu i znaku graficznego (nazwa Augustów z podkreśleniem).”

Takie zestawienie nie powinno mieć nigdy miejsca. Ciekawe,  że w tym opisie logotyp z nazwą miasta robi za „znak graficzny”, a o kolorowym pasku pod nim (trzeci element) ani słowa.

Jak to uzasadniono? Ano tak:

Użycie w logo herbu z insygniami króla Zygmunta Augusta podkreśla w komunikacji znaku królewskie pochodzenie miasta. Kolejne elementy graficzne znaku promocyjnego świadczą o nowoczesności miasta oraz podkreślają jego cechy unikalne: nazwa Augustów przy użyciu nowoczesnego kroju podkreślona jest kolorowymi, pastelowymi trapezami, które symbolizują bogactwo przyrodnicze ziemi augustowskiej oraz wielość i różnorodność atrakcji turystycznych. „

No i mamy co najmniej lekkie pomieszanie, raz herb jest do wyższych celów, a drugim razem, zestawiony z logotypem i szlaczkiem, jest do wszystkiego, bo podkreśla w komunikacji znaku królewskie pochodzenie miasta. Całe rozdzielenie funkcji znaków diabli wzięli i nie oddadzą. A wyjście wydawało się całkiem proste, wystarczyło w logo użyć wersji achromatycznej lub monochromatycznej herbu, lekko ją podrasowując.

Część księgi, obejmującą przykłady stosowania logo promocyjnego, pominę milczeniem, niestety jest fatalna i na dodatek czysto prezentacyjna, bez jakiejkolwiek próby technicznego opisu pozycjonowania znaku promocyjnego. Zresztą możecie sami ocenić przeglądając pdf z „Systemem Identyfikacji Wizualnej Miasta Augustowa”. Ciekawostką jest całkowity brak w tym opracowaniu jakiegokolwiek przykładu stosowania samego herbu w „w sprawach administracyjnych, urzędowych i prestiżowych wysokiej rangi„. A nawet mamy zaprzeczenie, w postaci stosowania na prezentowanej papeterii urzędowej logo promocyjnego.

Odnoszę wrażenie, że twórcy księgi chyba, jednak, nie zrozumieli tego rozdzielenia funkcji znaków i pogubili się. Bywa. A zapowiadało się dobrze…

Źródła:
Nowe zasady posługiwania się herbem i znakiem promocyjnym Augustowa augustow24.pl
„System Identyfikacji Wizualnej Miasta Augustowa” urzad.augustow.pl

 


kroję z logotypu

12 lutego 2015

Na potrzeby projektowanych logotypów powstawało czasem tylko kilka liter, wyrysowanych od zera, bywało, że jedynie 3-4.  Przy takiej ilości znaków w logotypie wszystko da się zgrać bez problemu. A jak by to wyglądało w pełnym zestawie literniczym? Jakie możliwości przekształcenia tych kilku liter w krój?  Postanowiłem sobie to sprawdzić, na dwu przykładach. Oba przykłady zrobiłem w ograniczonym zakresie, jedynie małe litery, tak jak w logotypach.

W ubiegłym roku  zabrałem się za rozwinięcie do pełnego zestawu liter 4 literowego logotypu „bruk”.

BRUK logotyp

Efekt tego można zobaczyć w szkicu poniżej, bo to jeszcze nie font, jeśli już to szablon literniczy, nazwałem go „Agnes”.

krój Agnes, szkic© Andrzej-Ludwik Włoszczyński 2015

Przykładowy skład Agneskrój Agnes, szkic© Andrzej-Ludwik Włoszczyński 2015

W tym roku powstał logotyp „modo”, dla którego wystarczyło narysowanie 3 liter.

logotyp MODOEfekt rozwinięcia tej idei, w komplet liter, na szkicu poniżej. Ten zestaw nazwałem „Filip”, pod wnuczka 🙂

krój FILIP© Andrzej-Ludwik Włoszczyński 2015

Rozwinięcie tych 3 liter, z logotypu „modo”,  w komplet liter Filipa, pokazało parę dodatkowych możliwości zabawy z literą.

krój FILIP© Andrzej-Ludwik Włoszczyński 2015

Na razie zabawa trwa, kroję kolejne szkice Agnes i Filipa.


trend logotypowy

3 marca 2014

Wraz z postępującym minimalizmem znaków graficznych obserwuję coraz częściej trend stawiający na rozgrywanie logo samymi literami i zastanawiam się ku czemu to zmierza, co daje pozytywnego a co gubi/traci w odbiorze tak zbudowany znak firmowy.

Sprawa jest dość skomplikowana wbrew pozorom. To trochę jak widzenie barw – przeciętny Kowalski, wbrew pozorom, nie rozróżnia zbyt wielkiej gamy odcieni, wyszkoleni specjaliści, a więc ludzie zawodowo zajmujący się kolorem lub wykorzystujący go w swojej pracy, postrzegają/rozróżniają tych odcieni wielokrotnie więcej. Mówiąc krótko, niuanse widzą na ogół specjaliści. Dokładnie to samo dzieje się z krojami pisma. Skład książki, zastosowany krój, jego kształt, ma znaczenie dla projektanta, dla czytelnika istotny jest przekaz/treść książki i ewentualnie łatwość czytania ciągów liter. Jest oczywiście jeszcze jeden aspekt, w wypadku książek wygląd ogólny całej publikacji, coś co możemy nazwać pięknem książki. Taka suma wrażeń wzrokowych z oglądania jej, przed czytaniem, na które składa się i pusty margines i wielkość kolumny tekstowej, i oczywiście zastosowane kroje pisma, ale też jakość papieru i druku. Pomijam tu książki w jakikolwiek sposób ilustrowane, tam dochodzą kolejne elementy, które, akurat w tym rozważaniu, są nam zbędne. Czy to zmienia w jakiś szczególny sposób postrzeganie kroju pisma w tejże książce, rozróżnianie go? dla przeciętnego czytacza nie, bo nie ma na tyle wprawnego oka by wychwycić niuanse budowy liter, nazwać. No może poza jednym – litera ma lub nie ma szeryfu.

A teraz zastanówmy się, jak powyższe wpływa i co zmienia w wypadku występowania tylko jednego słowa, jak w znaku. Tam mieliśmy bardzo długie ciągi liter, układające się w setki słów i zdań, tu tylko jedno słowo, o kilku/kilkunastu literach. Te kilka liter, postawionych samodzielnie i bez ozdobników dodatkowych, powinno dawać dużo większe możliwości wzrokowego odróżnienia , bez czytania słowa/nazwy, jednego ich zestawu od drugiego, łatwiejszego postrzegania różnic i owych niuansów budowy, pozwalających zapamiętać tak skonstruowane słowo/nazwę na bazie kształtu. Wszystko to, dla utrudnienia, musi przebiegać u odbiorcy w tempie błyskawicznym, jak to się dzieje przy postrzeganiu logo, a zatem w wartościach milisekundowych. Nie ma więc, tenże odbiorca, ani czasu, ani ochoty, ani zasobu wiedzy na analizowanie postrzeganego, czasem kątem oka, zestawu liter a czasem i przeczytanie słowa/nazwy.

O jakich niuansach mowa? Zobaczmy na przykładzie zaczerpniętym z logodesignerblog.com

przykład modyfikowania litery w logotypieCzy to już naprawdę wystarczy?

Nie jest żadnym odkryciem, że przeciętny Jan, Hans czy John, rozróżnia trzy grupy liter 1/z szeryfem, 2/ jednoelementowe, czyli bez szeryfu i o „stałej” grubości, 3/ ozdobne, w jakimkolwiek znaczeniu. I niby nie jest to nic odbiegającego od podziału, jaki mamy w typografii, ale tu pojawia się, dla dwu pierwszych krojów, etykietowanie pod jedną wspólną nazwą – mamy więc Arial i Times. To etykietowanie grupy krojów nie było by problemem, gdyby nie jedno ale, wymienieni Jan, Hans czy John określają tym samym mianem każdy krój pisma z danej grupy. Nie odróżniają niuansów budowy między nimi, zatem wszystkie są Arialem lub Timesem, pomijając naturalnie kroje ozdobne ze słynnym Comic Sans. Koniec i kropka.

Na razie rozważaliśmy słowo nazwę jako taką, zestaw liter do przeczytania, ale sprawa komplikuje się w wypadku znaku firmowego, opartego tylko na literze. Z jednej strony mamy, po stronie projektanta, wiele możliwości zbudowania z nich znaku, na różne sposoby, od przekształceń tychże liter w jeden spójny kształt, np. liścia, po operowanie przestrzenią ujemną, pustym obszarem między literami, dla stworzenia kształtu wpisanego, vide FedEx. Tak zbudowany znak będzie miał swój charakterystyczny kształt, odróżniający go od innych znaków. Ale co jeśli z tych możliwości zrezygnujemy, ograniczymy się do budowania znaku w oparciu o litery wybranego kroju, postawione, jak należy, na linii bazowej? Na ile niuanse budowy litery w tym właśnie kroju są, same z siebie, dać w efekcie znak odróżnialny i charakterystyczny, pomijając charakterystyczność nazwy? Każdy zestaw liter, słowo, ma oczywiście swój charakterystyczny kształt wynikający z kształtów zastosowanych liter, ale, w wypadku znaku firmowego, nazwy firmy, możemy mieć z jednej strony podobieństwo nazw, z drugiej zaś brak owego odróżniającego elementu na pierwszy rzut oka. Jest problem, dla odbiorcy komunikatu, musi czytać. Skomplikujmy sprawę bardziej – tak zbudowane znaki pojawiają się czasem w szerszym zestawie np. jako znaki sponsorów. Odróżnialność jednego od drugiego właściwie żadna, żaden element nie powoduje przyciągania wzroku do „naszego” znaku, jak na stronie tekstu w książce, wielość słów złożonych jednakowym, lub prawie jednakowym (nie wnikamy w to czytając) zestawem liter. Ale przecież budując znak dążymy do tego, by możliwie najbardziej przyciągał wzrok, rzucał się w oczy, właśnie nasz, nie inny. Sprzeczność. Z punktu widzenia odbiorcy, bez szkody dla efektu końcowego, taki zestaw np. znaków zbudowanych na bazie krojów jednoelementowych, o podobnym ciężarze, moglibyśmy puścić jednym, także jednoelementowym, krojem np. Arialem. W końcu i tak musimy, jako odbiorcy, czytać te słowa/nazwy firmowe. Oczywiste jest iż specjalista sobie poradzi, rozróżni, ale ile firm, które poszły drogą owego trendu, ma w swoim targecie specjalistów/pasjonatów od typografii?

Na koniec, jako puenta, krótki cytat z Adriana Zwolińskiego znaleziony gdzieś w sieci:

„Stara prawda mówi, że człowiek lubi chodzić na skróty – im bardziej specjalistycznej wiedzy potrzebuje, tym bardziej wzrasta prawdopodobieństwo, że poszuka jej u osoby, która nie jest specjalistą.”

Czy zatem zmierzamy wprost do źródeł i prezentowania nazw firmy ze składu, z rozróżnieniem tylko na dwie z trzech, wyżej przywołanych, grup krojów pisma (szeryfowe/jednoelementowe)? Już nie do postrzegania kątem oka a do czytania?


Doyald Young

2 kwietnia 2013

Od Jacka Białeckiego dostałem link do wywiadu z nieżyjącym już projektantem Doyaldem Youngiem (1926-2011). Warto poświęcić 42 minuty, tyle trwa ten wywiad a właściwie opowieść Doyalda Younga o projektowaniu kroju pisma i znaków literniczych (logotyp).

Warto także zajrzeć na stronę doyaldyoung.com


minimalizm do czytania

12 lipca 2012

Tym razem minimalizm w wersji niemieckiej, na przykładzie zmiany znaku Petra Electric. Szerzej o tej zmianie przeczytacie na portalu Design Tagebuch.

Petra Electric nowe logo

Może nie do końca jest to dobry przykład, ale potraktujmy go, mimo to,  jako przykład szerszej tendencji, panującej obecnie w projektowaniu. A właściwie tendencji najbardziej widocznej w przeprojektowywaniu znaków już istniejących. Tendencji jednocześnie najbardziej widocznej i odczuwalnej także dla klientów, z racji porównania z zakodowanym w pamięci starym znakiem.

Warto się zastanowić, czy przy okazji tego trendu nie ginie gdzieś ta wyłapywalna, na pierwszy rzut oka, charakterystyczność znaku . Czy nie zatraca się jego łatwa odróżnialność i czy się to wszystko nie  ujednolica, jednak,w nowych projektach znaków w jedną, mało rozpoznawalną, masę literniczą ?

Wiem, można doszukać się niuansów w każdym z tych nowych minimalistycznych znaków, sprowadzonych coraz częściej li tylko do logotypu. Ale mam wrażenie, że sprowadza się to do niuansów czytelnych dla branży projektowej, jednocześnie nie wychwytywalnych, nie zauważalnych wręcz, dla szarego odbiorcy, operującego schematem porównawczym pary Arial/Times. Te niuanse mogą być, czasem są, genialne, jednak, w zestawieniu wielu znaków, z jakim styka się codziennie przeciętny obserwator, taki minimalizm zlewa się w jeden i ten sam „podstawowy” krój, czyli rozpoznawalny dla niego, zmienia się tylko ilość liter, tworzących kolejną nazwę do przeczytania. Kierunek, wyznaczony przez choćby Nike, zastąpienia nazwy symbolem, przywoływanej samorzutnie na jego widok w pamięci, zakodowanie zatem skrótu graficznego, jako działania mnemotechnicznego do zapamiętania tej nazwy, zostaje zaprzeczony. Więcej, zostaje dokładnie odwrócony. Teraz obserwator musi znak przeczytać. Wracamy do „literatury”.

Czy ta tendencja potrwa dłużej? Zapewne w firmach o ugruntowanej pozycji tak, natomiast w firmach młodych i dynamicznych raczej będziemy obserwować kolejne zmiany, wraz ze zmieniającymi się tendencjami projektowymi. Jednak, moim zdaniem, kierunek wyznaczony przez symbol Nike, minimalizmu formy graficznej, bez logotypu, jest łatwiejszy do zakodowania u odbiorcy i chyba bardziej mu przyjazny, przez to bardziej efektywny.


łamaniec herbowy z zakalcem

27 listopada 2011

W jednej, z ostatnio przeglądanych, ksiąg znaku wdepnąłem w łamaniec nomenklaturowy, rzecz ewidentnie tyczyła herbu miasta, sądząc po zawartości, jaką oglądałem. Ale życie płata nam różne figle i omamy. Otóż w owej publikacji, tyczącej herbu podkreślam , ani słowa o herbie. Zamiast tego ów herb został mianowany „logotypem”. Serio.

Jeszcze nie ochłonąłem ze zdziwienia, a tu kolejna, weselsza ciekawostka. Literki przy herbie, ewidentny logotyp, z nazwą urzędu, noszą dumne, a durne, miano… „lead” (!!), choć czasem pojawia się też zastępcze, proste hasło „napis”.

Co to „lead” wie każdy szanujący się dziennikarz, ale może warto przywołać to, dla jasności:

„[…] krótki wstęp artykułu – to co widzisz tuż pod tytułem w dowolnej gazecie – jest zazwyczaj napisane tłustym drukiem i zawiera pewną intrygę po to żeby skłonić Cię do przeczytania całości.”

co ładnie objaśniono na wykorzystajto!pl, ale ma on i szerszą wykładnię, marketingową,  co w artykule jasno przedstawili.

Na koniec zagadka-zabawa –  jak teraz nazwać rzeczywisty „lead”? i co u autorów może się kryć pod nazwą „herb”?

Ot łamaniec nomenklaturowy, niby herbowy a  z zakalcem.

PS. już wyjaśniam kolejne trudne słowo, jakie padło:
Nomenklatura – ogół terminów stosowanych w jakiejś dziedzinie nauki, techniki, sztuki.


łowicki folklor

6 czerwca 2011

Zadzwonił telefon, dzwonił Piotr, z pytaniem, czy wiem co to takiego „folklor łowicki”.  – no jasne że wiem – strój łowicki i wycinanki toż powszechnie znane, mniej gwara… Na co w słuchawce zadudniło śmiechem i padło – „już wysyłam linki, chyba zmienisz definicję”. Co poczytałem i języka zasięgnąłem, to i opiszę detalicznie.

Ano było jak zwykle, na jesieni łońskiego roku koncypowali w Łowiczu nad logo do  „folkloru łowickiego”. Koncypowali do marca i musi coś się odwyrtło , albo ktoś chciał dwa pelikany za ogony płatne z unii,  bo pan Burmistrz miasta Łowicza ogłosił  w marcu konkurs „na opracowanie jednolitego znaku graficznego (LOGO) marki „Folklor Łowicki”,  ale jak można przeczytać już w regulaminie była to przykrywka dla zupełnie innego logo, co wytłuściłem:

1. Regulamin określa zasady przeprowadzenia konkursu na stworzenie jednolitego znaku graficznego (LOGO) marki „Folklor Łowicki”, w ramach realizacji Projektu pn. „Folklor Łowicki – wdrożenie i promocja marki regionalnej Miasta Łowicza” współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Łódzkiego na lata 2007-2013 Oś III Gospodarka, Innowacyjność, Przedsiębiorczość, Działanie III.2. Podnoszenie innowacyjności i konkurencyjności przedsiębiorstw, Marketing i Promocja Produktów i „Marek” Regionalnych i Lokalnych nr wniosku o dofinansowanie WND-RPLD.03.02.00-00-413/10 zwanego dalej „Konkursem” oraz warunki uczestnictwa.

„6. Celem konkursu jest uzyskanie oryginalnego projektu LOGOTYPU, które stanie się oficjalną identyfikacją graficzną miasta i będzie przeznaczony do celów popularyzatorskich, reklamowych, korespondencyjnych i identyfikacyjnych.”

Część nadesłanych prac można obejrzeć na lowicz24.eu

Z pośród 67 nadesłanych na konkurs prac, po wnikliwej analizie, zdecydowano nagrodę w wysokości 2 tys. zł przyznać LOGO oznaczonym numerem nr 018, autorstwa Krzysztofa Gajdy.

logo Łowicza

Jakby kto miał wątpliwości o co kaman to już doinformowuję za tymże portalem lowicz.eu:

Nowe LOGO Łowicza przedstawia wybrane cztery główne elementy kojarzące się z miastem, wpisane w szablon okna. Wśród nich znalazły się: na błękitnym tle wieże bazyliki katedralnej, na zielonym – żółty trójkąt symbolizujący łowicki Nowy Rynek, jeden z trzech najstarszych, trójkątnych rynków w Europie, na czerwonym tle – motyw łowickiej wycinanki i na żółtym – błękitna wstęga symbolizująca rzekę Bzurę, nad którą położone jest miasto.

Folklor = bazylika, folklor =  trójkątny rynek, folklor =  rzeka. Ok, już kapuje,  ale ratusza nie dali. Toż Ratusz to folklor najbardziej łowicki. Na osłodę wycinankę dali, przynajmniej takie wrażenie mam po opisie, i nie tylko w dali chyba sygnecie, ale i w wystrzyżonych literkach. Trochę koślawo wystrzyżone, trochę… oj czepiam się, toż to najprawdziwszy folklor –  łowicki hand made folklor tempemy nożycamy.

Tak się zastanawiam czy w Łowiczu rozróżniają niuanse, a jak nie, to czy kogoś popytali kumatego, pewnie nie i pewnie też cały pomysł promocyjny, opiera się na owym znaku złotej kurze co złotych  jajek naniesie że hej, tak sama z sienie. Na razie zniosła jedno jajo.  A jak to z jajami lubią parami, kolejne  na forum, gdzie jakiś ambitny spec od logowatości doszukał się plagiatu, tego nagrodzonego „znaku”, uwaga… z logo windy Vista.

logo Windows
No ludzie trzymajta mnie, bo się ze śmiechu przewrócę, oj viśta vio rozumie, viśta vio .  … ale jaja.

Jeśli szukać inspiracji znakiem 4 polowym, to prędzej takim bliżej i czysto polskim, jak ten dla Opoczna, choć to dużo wyższy poziom:

Opoczno logoczy zupełnie w inną beczkę zerkając:

logo Trzebiatowaa swoją drogą ciekawostka ten słoń trzebiatowski czyżby aluzja do słonia Trąbalskiego Juliana Tuwima?

Był sobie słoń wielki – jak słoń.
Zwał się ten słoń Tomasz Trąbalski.
Wszystko, co miał, było jak słoń!
Lecz straszny był Zapominalski.

Można też doszukiwać się inspiracji  dużo dalej, lub bliżej zajrzeć na stronę Nasz Racibórz, gdzie logo co prawda trzypolowe tylko, ale idea jakaś podobna, choć też i jemu znaleźli antenata w Kansas City.

znaki Raciborza i Kansas CityJakby jednak nie patrzeć na ten łowicki logos, były inspiracje, czy ich nie było, to jednak trudno toto nazwać dobrze skrojonym, tak wykonawczo jak i symbolicznie. Ale misie, co wybrały, pewnikiem dumne z wyboru, a że dalej maliny dotrze do nich jak w nich ugrzęzną.

I wtedy znów się zrobi konkurs… może znów za unijne….