Redy kwiatek do kożucha

28 grudnia 2016

Ten przysłowiowy kwiatek do kożucha, to niestety nasza wizerunkowa codzienność miast. Nie przemyślane konkursy na hasło, brak rozeznania po co nam kolejny znaczek i co właściwie z nim będziemy robić dalej, potem dumne upychanie gdzie się da, bo nowe i ładne, no i nasze. Do tego w chaotycznej przestrzeni sąsiedztwa. Już choćby te wywołane elementy mają wpływ na wizerunek miasta, jego estetykę. W światku mody funkcjonuje na to wdzięczne określenie „fashion from Raszyn”. Taka ubraniowa zbitka rzeczy niepasujących, ani do siebie, ani do postaci w nie ubranej, czyli kociokwik. W najnowszej książce „Wizerunek miasta – co, jak, dlaczego”, której jestem jednym z 12 współautorów, punktujemy te wszystkie mielizny i podpowiadamy sposoby ominięcia. Ale, przyznam, nie spodziewałem się znaleźć obrazka aż tak wymownego, tak doskonale pokazującego kilka problemów naraz i to zawartych właśnie w jednym obrazku.

Zacznijmy od początku. Miasto Reda ogłosiło w październiku konkurs, na logo miasta. Za 5 tysięcy złotych. Konkurs prościutki, bo nie przemyślany, bez strategii a nawet briefu. Po prostu na hasło „potrzebujemy logosa na cito, bo stary nam się znudził”:

„Z przyjemnością informuję o ogłoszeniu Konkursu na opracowanie projektu logo Miasta Redy.
Konkurs ma na celu wybranie oryginalnego projektu logo, który stanie się oficjalną identyfikacją graficzną miasta. Logo powinno budzić pozytywne skojarzenia oraz podkreślać charakter i specyfikę naszego miasta. Może też nawiązywać do 50 rocznicy nadania Redzie praw miejskich. Będzie wykorzystywane do celów popularyzatorskich i działań reklamowych oraz promocyjnych.” za miasto.reda.pl

Jak by kto pytał, to już całość założeń projektowych. Konkurs, jak to zwykle w takim wypadku, skierowany do wszystkich „w tym między innymi do grafików, projektantów, artystów plastyków”. I tu świetnie ilustruje to tezy stawiane w „Wizerunku miasta – co, jak dlaczego”, gdzie Jan Jacek Tyliszczak pisze o potrzebie budowania wizerunku miasta w oparciu o realną wiedzę, badania i opracowane cele, ale także metodach panowania nad nim. Pisze też o tym Anna Adamus-Matuszyńska, Piotr Dzik i Maciej Tesławski z tematem osobowości miasta. A wspiera ich, opisem własnych doświadczeń w budowaniu wizualności miasta, Marcelina Mikułowska. O konkursach, takich, jak tu opisany, wspominam sam, w rozdziale „Trzy błędy”.

Ale wróćmy do konkursu. Był, jury wybrało i jest, słoneczko i morze.

Reda nowe logo

Znak technicznie ok, ale symbolika  świadczy o braku pomysłu miasta na siebie, a hasło wskazuje dobitnie perspektywę letnią jedynie. Wbrew pozorom, nie zamierzam się jednak zajmować tym logo. Bardziej zainteresowała mnie jego prezentacja, na stronie internetowej miasta, i tu przechodzimy do wspominanego na początku jednego obrazka (zrzut ekranu z dnia 9.12.2016)..

Reda strona www

Pokusiłem się o uaktualnienie tego zniechęcającego nagłówka, dodając nowe logo.

 

No i pięknie będzie, cud, miód, pomada. Przywołany przeze mnie termin kociokwik, a i hasło „fashion from Raszyn”, w całej krasie. Mamy tu przykład, opisywany przeze mnie w książce „Wizerunek miasta – co jak, dlaczego”, nieszanowania urzędowych symboli miasta (herbu). Nie panowanie nad hierarchią znaków i rozdzieleniem ich funkcji.  Przykład złego wyglądu nagłówka strony internetowej i typografii, o których we wspomnianej książce piszą J.J. Tyliszczak i M. Machalski. Na temat herbu miasta miał by pewnie też coś do dodania Robert Fidura, także współautor książki.

A skoro wspomniałem herb, ten również był konkursowym dziełem z roku 1995 r., też na hasło i otwarty dla wszystkich, no i bez heraldyka w jury. A o tym co w duszy grało tamtym uczestnikom można poczytać na stronie urzędu miasta Redy. I tak w jednym obrazku strony internetowej zogniskowały się błędy wizerunkowe o jakich piszemy w książce.


Olkusz dojrzewa?

29 października 2016

Z konkursowymi efektami bywa różnie. Na przykład tak, jak w mieście Olkuszu. Dawno, dawno temu, bo w 2008 r., rozstrzygnięto konkurs na logo promocyjne miasta, zwycięzcą zostało No Hau Studio z Krakowa. Zwycięski projekt poniżej.

Olkusz logo z konkursu
Co było dalej? Ano zacytujmy Przegląd Olkuski, który w grudniu 2011 r. pisał tak:

„Do dziś logo nie pojawiło się na żadnych materiałach promocyjnych Olkusza. – O wyborze zwycięskiego projektu zadecydowała komisja złożona z burmistrza oraz urzędników. Na zwycięski projekt, obok nowego symbolu graficznego, składała się również wizualizacja graficzna materiałów promocyjnych, tablic, miejskich drogowskazów itp.” przeglad.olkuski.pl

I co dalej?

Ze względu na koszty finansowe do tej pory symbole nie zostały wprowadzone do obiegu publicznego. W przypadku poprawy sytuacji finansowej w naszym budżecie zapewne wrócimy do tematu wykorzystania opracowanych symboli – uważa burmistrz Dariusz Rzepka.” przeglad.olkuski.pl

Wydano pieniądze na nagrodę i… Do szuflady, a może sejfu. To po co miasto urządzało konkurs na logo, skoro nie miało pieniędzy jego na realizację? Nie wiedzieli, że wprowadzenie znaku do użytkowania musi kosztować? Serio?

Aliści minęło lat kolejnych pięć (5) i na stronie internetowej Przeglądu Olkuskiego pojawiło się takie oto ogłoszenie Urzędu Miasta w Olkuszu, w sprawie konsultacji społecznych:

„Burmistrz Miasta i Gminy Olkusz ogłasza konsultacje społeczne w sprawie propozycji logo Olkusza. Otwarte spotkanie z Mieszkańcami Gminy Olkusz odbędzie się 14 listopada 2016 r. o godz. 15:00 w Sali Konferencyjnej Urzędu Miasta i Gminy Olkusz, Rynek 1, 32-300 Olkusz.
Celem konsultacji społecznych jest:
– przedstawienie graficznej koncepcji logo Olkusza,
– wyjaśnienie przyczyn wprowadzenia logo,
– wytłumaczenie znaczenia logo,
– poznanie opinii mieszkańców Gminy Olkusz na temat propozycji logo Olkusza,
zapoznanie się z alternatywnymi projektami, jeśli takie zostaną przedłożone,
– przedyskutowanie propozycji zmian w logo
UMiG Olkusz”

Czyżby trzeba było aż ośmiu lat (8) by urzędnicy ratusza dojrzeli do konsultacji tamtego zwycięskiego logo? A może dopiero co, przy okazji porządków, odnaleźli w starym, zapomnianym biurku… O jakimś nowym konkursie nie było słychać, więc wychodzi, że to stare.

Najciekawsze, w tym ogłoszeniu jest jednak to jedno wytłuszczone zdanie:

„zapoznanie się z alternatywnymi projektami, jeśli takie zostaną przedłożone,”.

Jak to rozumieć? Mieszkańcy mają/mogą przynieść na konsultacje własne projekty? Mieszkańców pewnie będzie niewielu, z racji pory spotkania (godz. 15.00), ale kto wie co w rękawie za asy siedzą.

Daje do myślenia.


Nysa – system czy chaos

19 czerwca 2016

Przejdźmy zatem do oceny projektu na podstawie zapisu z cytowanego już (patrz „Nysa – zmiana reguł”) regulaminu konkursu na identyfikację Nysy.

Ad 1. Oryginalność.

To chyba jedyna cecha do której trudno się przyczepić, bo w końcu każdy projekt powinien być oryginalny, więc i ten jest. No może nie do końca, bo w ikonach widać spore inspiracje z Fotolii.

inspiracje

Ad 2. Zapamiętywalność.

Biorąc pod uwagę wieloelementowy znak, zbiór ikon + logotyp, oraz delikatność linii może być z tym problem, szczególnie przy znaku umieszczonym w malej skali, gdzie ikony przestają być czytelne na pierwszy rzut oka. To znak do czytania, poświęcenia mu zdecydowanie więcej czasu niż przeciętny styk odbiorcy z logo. Przegra także w momencie umieszczenia go wśród innych znaków, np. pole sponsorskie. Znak nie będzie przyciągał uwagi, nie jest na tyle mocny. Ucieknie w tło. Dołoży się do tego zmienność użytych w zestawie ikon już opracowanych (36), jak i mogących powstać później. A na dodatek niespójność stylistyczna tychże ikon. Widać to doskonale na już prezentowanych zastosowaniach, jak choćby baner-flaga, gdzie dojdzie jeszcze czerwone tło.

flaga baner

Jednym z elementów budujących wizerunek miasta jest pokazanie/przekazanie swojej najistotniejszej cechy/cech w znaku promocyjnym. Tego kluczowego dla rozwoju miasta elementu, który jest w stanie zwrócić uwagę odbiorców, jak i zapaść w ich pamięć.  Zatem trzeba taką cechę znaleźć, lub stworzyć, dodajmy cechę unikalną, odróżniającą nasze miasto od innych miast. Wymaga to jednak sporo wysiłku intelektualnego, bo to i badania istniejącego wizerunku miasta  a jednocześnie wytyczanie kierunków w długoczasowej perspektywie. Nie wspomnę tu o opracowaniu, na tej podstawie, strategii miasta na jakąś określoną w miarę przyszłość, z której to winien wynikać znak promocyjny miasta. W wypadku tak przeprowadzonego konkursu, jak ten omawiany (bez briefu), nie da się zbudować znaku inaczej niż na podstawie bardzo subiektywnego spojrzenia na miasto przez uczestników. Nawet będąc mieszkańcem miasta każdy ma wiedzę bardzo fragmentaryczną. W wypadku takim, albo dochodzi do skojarzeniowego grepsu,  albo, jak w tym wypadku, próby sprzedaży miasta poprzez wielość detali jego tkanki, w zdecydowanej większości nie będących żadnym jego wyróżnikiem. Mnogość symboli nie przekłada się na lepsze zaprezentowanie miasta i wręcz utrudnia wyłowienie jego cechy/cech wyróżniających, o ile w ogóle są one reprezentowane. W tym wypadku, znaku tak rozbudowanego, bardzo trudno będzie budować poprzez niego pozytywny obraz miasta.

Ad 3. Zgodność z regulaminem.

Tu właściwie trudno mówić czy zwycięska praca posiada podstawowy ten walor zgodności z zapisami regulaminowymi, z racji ograniczonego dostępu do samego projektu, opieram się li tylko na podesłanej Księdze Znaku i kilku przykładach zastosowania prezentowanych w mediach. Jest też i drugi powód tej niemożności oceny, istotniejszy – Organizator tenże regulamin potraktował totalnie per noga, co opisałem wcześniej, byle wyłonić zwycięzcę i wydać pieniądze.

Ad 4. Walory Graficzne.

Mówiąc szczerze nadal nie wiem co jest logo promocyjnym miasta. Czy znakiem jest całość (logotyp + ikony), czy sam logotyp. Przejrzenie Księgi Znaku wcale mi tego nie ułatwiło, wręcz przeciwnie. Jeśli przyjąć, iż jest to logotyp wraz z ikonami (zmiennymi), to mamy pierwszy kłopot – wielkość znaku minimalnego. Księga określa minimalną wielkość znaku do druku na 25 mm szerokości, dla multimediów odpowiednio jest to 100 px.

Nysa logotyp 100px

Nysa znak 100px

To bardzo dużo. W praktyce projektowej przyjmuje się wartość minimalną do druku między 5 a 10 mm szerokości/wysokości znaku.

Przestaje w takim układzie dziwić niespójność między księgą a przykładami wykorzystania znaku, gdzie autor pozostawia sam logotyp. Widać sam zauważył, iż wielkość pełnego znaku jest zbyt duża. Jednocześnie zaś nie jest w stanie zejść do tych 5-10 mm z powodu zbyt dużych cienizn logotypu. Kolejnym z elementów wymagających, dla swojej czytelności, dużej wielkości minimalnej są ikony, a właściwie cały ich zestaw funkcjonujący przy logotypie. Zbytnie zmniejszenie spowodowało by ich nieczytelność. Zamknięte koło.

A skoro o ikonach wspomniałem, cały przygotowany zestaw jest niespójny i założone przez autora wymienne stosowanie tych ikon, wraz z logotypem, stworzy raczej chaos niż pokaże przemyślaną koncepcję. Tym bardziej, że autor dopuszcza do stosowania również zwielokrotnienie jednej ikony, ale także tworzenie nowych.

system ikon

„Font dekoracyjny”- to właściwie kilka liter zbudowanych na tej samej siatce co logotyp, na dodatek nie tyle same litery co wzór ich tworzenia. Nie ma zatem tutaj nie tylko fontu, ale i nawet gotowego zestawu liternictwa. Na marginesie – skoro to wzór tworzenia liter, to czemu brak jakichkolwiek wartości (wielkość siatki i grubość litery)? Pytanie także czy to o to chodziło organizatorowi w zapisie regulaminowym pod hasłem „tekst ozdobny”? Nie wiadomo.

Krój pisma – jako podstawowy krój dokumentów użyty został  jednoelementowy font FF DIN,  jego zamiennikiem zaś jest Tahoma, krój kwalifikowany jako jednoelementowy, ale w odróżnieniu od FF DIN posiadający przewężenia i, co także istotne, grubszy. Zatem zamiennik wygląda wizualnie zupełnie inaczej niż krój podstawowy, inaczej będzie się też zachowywał.

fonty firmowe

Do tego wszystkiego mamy permanentny brak w księdze wymiarowania, poza wielkością minimalną znaku.  Brak na przykład czytelnej konstrukcji pola ochronnego, bo trudno za takowe uznać nałożenie znaku na siatkę w taki oto sposób:

budowa pola ochronnego
Generalnie księga zbudowana jest nieprofesjonalnie, zamiast ułatwiać będzie utrudniać stosowanie znaku.

Ad 5. Funkcjonalność.

Krój pisma – użyty został komercyjny, dość drogi font FF DIN, 45 euro za każdą odmianę/1 stanowisko. Ale to nie koniec, bowiem każda z jego wersji – dla druku, web, epub, dokumentów elektronicznych – jest osobno płatna. No i tu nasuwa się pytanie – dostarczył autor projektu ten font na płycie, wtedy narusza prawa licencyjne, czy nie dostarczył, wtedy narusza warunki regulaminu a miasto zmusza do wysupłania dodatkowych funduszy.

Wyznaczanie pola ochronnego – mając jaką taką wiedzę o temacie muszę przyznać, że po przyjrzeniu się temu rysunkowi dokładnie (poniżej) nie jestem w stanie na jego bazie tego pola wyznaczyć, Wygląda to bowiem tak, jak gdyby autor opracowania coś słyszał, że dzwonią, tylko nie wiedział gdzie i po co.

Dobór żółci, w logotypie, także budzi niepokój. Zbyt cienka litera została dodatkowo osłabiona zbyt jasną barwą, w takim układzie nie uratuje się przed zanikaniem, uciekaniem logotypu w tło. Przeglądając Księgę znaku, w takiej formie jaką dysponuję, dochodzę do wniosku dość prostego – manual tak przygotowany będzie kwiatkiem do kożucha, bowiem jego forma i nieprecyzyjność nie pozwoli na łatwe posługiwanie się nim. Wszystko zatem będzie działo się niejako bez wsparcia Księgi, na wyczucie. Przykładem może być karta wskazująca na konieczność nakładania czerwieni na zdjęcia w momencie pojawiania się na nich logo. Brak precyzyjnego określenia czy idzie o całą fotografię, czy może tylko określone (jakie?) pole wokół samego znaku. I pytanie czy każdą fotografię? Mnie wychodzi, że na każdą należy tę czerwień nałożyć.

tła

Opis nakładania czerwieni:

„Przezroczysta czerwona apla (C: 16, M: 98, Y: 95, K: 7. R: 193, G: 29, B: 30. #c11d1e.
Photoshop: Tryby mieszania/Blending Options — Ostre Światło/Hard Light) nałożona
na zdjęcie w skali szarości.”

Zwycięskie logo, wobec zamysłu autora, ma być systemem zmiennego znaku. Pomysł sam w sobie ciekawy, choć nie nowatorski, ale i niezmiernie wymagający od projektanta dyscypliny, wiedzy oraz na tej bazie precyzyjnego przewidzenia, rozpisania każdej możliwej sytuacji generującej zmianę w znaku. Tego niestety nie ma i nie spodziewam się by było. Z drugiej strony, tak opracowany i szczegółowo opisany/rozrysowany znak zmienny wymaga ogromnej dyscypliny, uwagi i odpowiedzialności po stronie wprowadzającego, a także stałego monitorowania. W sumie wymaga to, po obu stronach, ciężkiej pracy. Tego niestety też raczej oczekiwać nie należy, znając praktykę pracy samorządów ze znakami. Czym zatem skończy się ta zabawa? Ano, podejrzewam, dokładnie zabawą, w zmienianie ikon w znaku, na wyczucie i bez wyczucia, byle zmienić, co powiększy, i tak już duży, chaos informacyjny znaku.

Problemem tego znaku/systemu jest jego pozorna efektowność. Na którą zdaje się złapał się Organizator. Pozorna, bo sprawiająca wrażenie, iż przez możliwość generowania jego zmieniającej się postaci osiągniemy jakiś efekt dodatni. Nie osiągniemy, wręcz przeciwnie. Kłopotem drugim jest jego nachalna informacyjność ikon, rodem z systemów informacji miejskiej czy internetu. Nie mamy zatem cech niezbędnych dla  znaku – efektywności i klarowności komunikatu.

A co z herbem Nysy? Regulamin nie wspomina o herbie ani słowem, zaś rozpisany w regulaminie zakres prac ewidentnie wskazuje na chęć jego zastąpienia nowym logotypem z ikonami. Niestety nie jest to znak odheraldyczny, jak w Słupsku, a powiązania z herbem mikre (czerwień i 6 ikon w układzie trójkąta) i nieczytelne dla osób z zewnątrz.

Puenta

Mamy zatem sytuację, jak przy opisanych, w części pierwszej, szpilkach. Jest pozornie światowo, pozornie efektownie i modnie, ale chodzić w tym będzie bardzo ciężko, a i urazy mogą się zdarzyć, z puentą w gipsie.

Dla równowagi polecam nieco inny punkt widzenia, jaki prezentuje tekst pt. „Nowe logo Nysy prawie jak herb. Prawie.” na brandingmonitor.pl

O moich zastrzeżeniach do regulaminu konkursu poczytajcie w „Nysa 25000”.  ‎

I na sam koniec wisienka, nagłówek Nysy na BIP, z orłem postawionym do kąta.

nagłówek Nysy w BIP

 

Część 1 / 2 / 3

Źródła:
http://opole.wyborcza.pl/opole/1,35114,20213763,nysa-ma-nowe-logo-nowoczesne-i-dynamiczne.html
https://www.facebook.com/589841317794160/photos/pcb.875535815891374/875534425891513/?type=3&theater
http://ilovenysa.pl/kultura/nysa-ma-nowe-logo/
https://www.facebook.com/nysa.eu/posts/1113494662040158
http://radio.opole.pl/100,159786,nowe-logo-nysy-historia-i-terazniejszosc
http://bip.nysa.pl/przetargi/b64fae24e7f20bdb5d38bc0d5e262143_1/Regulamin%20konkursu.pdf


Nysa – zmiana reguł

18 czerwca 2016

W części pierwszej – „Nysa – ukryty kod” – pozwoliłem sobie na ironizowanie, nie bezpodstawne, teraz serio. A skoro już zupełnie serio, to powróćmy do regulaminu i jego egzekwowania, przez Organizatora. Plusy wymieniłem w części pierwszej, przepraszam, jeden plus – wybrali zwycięzcę. Teraz będą minusy.

Spory regulaminowy minus – prace musiały być podpisane imieniem i nazwiskiem autora, co rodzi duże wątpliwości, szczególnie w zestawieniu z brakiem informacji o składzie oceniającym projekty.

Coś mi się także nie zgadza z wymogami regulaminu a dostarczonymi projektami konkursowymi, czytam bowiem, na portalu nysa.eu, iż:

„Pomimo tego, że konkurs przewidywał tylko jeden, pracochłonny i wymagający etap, na który przygotować należało księgę znaku i 5 wybranych przykładów realizacji logotypu, to do magistratu nyskiego wpłynęło 29 profesjonalnych propozycji na logo Nysy.”

Czyli nastąpiło ograniczenie ilości wymaganych elementów do zaprojektowania, patrz § 3 Regulaminu – „Przedmiot konkursu”. Zmiana reguł w czasie gry i to bez zmiany regulaminu, po cichu? Jeśli tak, to miasto złamało własny zapis regulaminowy:

㤠12
Postanowienia końcowe
1. Niniejszy regulamin jest jedynym i wyłącznym dokumentem określającym zasady i warunki prowadzenia Konkursu. „.

A co za tym idzie może mieć zastosowanie § 15 Regulaminu, czyli roszczenia uczestników na drodze sądowej. Regulamin nadal jest dostępny, więc łatwo sprawdzić.

Potwierdzają to naruszenie regulaminu informacje, jakie otrzymałem, że przyjmowano wszystko jak leci, bez oglądania się na zapisy regulaminu, nie tylko w kwestii zakresu opracowania, ale i ilości projektów jednego uczestnika  (§ 4 pkt 2 „Każdy Uczestnik konkursu może zgłosić tylko 1 projekt Systemu Identyfikacji Wizualnej dla Gminy Nysa. „),  co przełożyło się na ok. 50 projektów 29 uczestników. Wygląda to, w sumie, na ratowanie się organizatora za wszelką cenę, a co za tym idzie poważne naruszenie § 3 regulaminu. Organizator nie egzekwował także  § 5 pkt 2 i 3 regulaminu. Pięknie.

Już samo zatem przeprowadzenie konkursu przez organizatora woła o pomstę do nieba. I mówiąc szczerze skala naruszeń regulaminu winna skłonić Organizatora do skorzystania z § 9 pkt 2 „Organizator zastrzega sobie prawo do nierozstrzygnięcia konkursu”. Mogła. Ale poszli w zaparte i wybrali zwycięzcę.

Nie mam niestety wglądu w projekty kontrkandydatów, bardzo szczątkowo i nielicznie pojawiają się na fotkach z prezentacji zwycięzcy, Trudno zatem oceniać czy wybrano najlepszy projekt, najbardziej efektowny, czy może jedyny kompletny (choć tu akurat mam info, że były także inne kompletne). Może jednak przyjdzie miastu żałować tego nie skorzystania z § 9 pkt 2. Dlaczego? Bo wybrany znak, choć wydaje się efektowny, to jednak ma więcej wad niż na pierwszy rzut oka to wygląda. A wygląda ten zwycięski projekt identyfikacji w skrócie tak:

Nysa identyfikacja 1 N2 N3 N4 N5 N6

Fotki pochodzą z projektu identyfikacji miasta Nysa.

W czym problem? Moim zdaniem w chaosie, zwanym szumnie systemem. Mnożenie możliwości przekształcania znaku musi mieć ściśle określone ramy, na jakich zasadach i kiedy to się dzieje. Tu tego nie doprecyzowano. Już jest 36 ikon, z możliwością doprojektowania kolejnych, ile sobie zamarzymy. Do tego konfiguracje od 6 różnych ikon do 6 razy jedna. Toż to zabawa dla zabawy.

Przejdźmy zatem do analizowania znaku i systemu odwołując się do wytycznych oceny z zapisu regulaminowego:

㤠8
Ocena prac konkursowych
Organizator konkursu oceni  prace pod względem:
1) oryginalności znaku;
2) łatwości zapamiętywania;
3) zgodności z postanowieniami ogólnymi (w § 1) i przedmiotem konkursu (§ 3);
4) walorów graficznych;
5) czytelności i funkcjonalności oraz łatwości konwersji na różne media.”

Ciąg dalszy nastąpi. Bo musi, wypunktować.

Część 1 / 2 / 3


Nysa – ukryty kod

17 czerwca 2016

Rozstrzygnięto konkurs w Nysie, na identyfikację wizualną miasta, z modowym zacięciem. Tekst jest spory, zatem prezentuję go w 3 częściach. Zanim jednak napiszę o tejże identyfikacji Nysy i sposobie przeprowadzenia konkursu polecam  mój wcześniejszy tekst o regulaminie tego konkursu – „Nysa 25000”.

Przewrotnie pozwolę sobie zacząć od anegdoty.

Pewna moja znajoma, singielka w kwiecie wieku, dostała zaroszenie na ślub, kolejny zresztą, jednej z psiapsiułek. Łamiąc swoje, dotychczas wyznawane, zasady ubieralnictwa postanowiła się, jak to mówią, odstrzelić full wypas. Jednym z zakupów były bardzo wysokie szpilki, na koturnie, wsparte na długaśnej igiełce. But jak but. Przymierzyła. Zachwyciła się. Kupiła. W domu odłożyła ostrożnie, by czekały wiekopomnej chwili założenia, i doczekały. Pierwsze kroki ku drzwiom, do czekającej taksówki, nie należały do najprzyjemniejszych, ale… Trzeba rozchodzić – pomyślała. Zejście ze schodów było większym przeżyciem,  dwa piętra, i rzeczywistą walką o przeżycie. Chodnik jakoś pokonała, mimo czyhających zasadzek. Hop w taksówkę, z grymasem oznaczającym niewątpliwą ulgę. Pojechali, dojechali, a tam…  Horrorem wyłożone dojście do kościółka, kocie łby, co tam kocie, końskie. Taksiarz, człek bywały, pomógł jak mógł, by biedna kobiecina czołgać się nie musiała. Szczęściem, na tym polu minowym końskich łbów, doznała olśnienia i pokonawszy je poprosiła, z ujmującym, jak sądziła, uśmiechem, by taksiarz poczekał. Mamiąc przy tem podwójną gażą za kurs. Poczekał. Pani swoje odstała w kościele (katorga stania nieopisana), wyściskała psiapsiułkę, nauśmiechała się, na ile  buty pozwoliły, do kamer. Tłumacząc gęsto i lawirancko wymiksowała się jakoś z wesela, bez czynienia urazy. Przemieściła się (taki eufemizm dla pokuśtykała) do taryfy. W taryfie buty z nóg! I głośne, radosne westchnienie ulgi niesamowitej, nieogarnionej i tak długo a beznadziejnie wyczekiwanej. Pani wysiadła pod domem, bosa, chusteczką machając odjeżdżającym, wraz z taksiarzem, super ful wypas szpilkom. Otarłszy jeszcze, tąże chusteczką, łzy szczęścia nad szczęściami, bosą nóżką chyżo pomknęła na ten swój wtaroj etaż.

Wróćmy jednak do Nysy. Zwycięski projekt znaku, autorstwa Jarosława Sępka z Nysy, przedstawia się tak:

Zestawienie logotypu i znaku z ikon.

albo tak, jak niżej, bo ten powyżej nazwany został w Księdze „logotyp + znak” czyli „Zestawienie logotypu i znaku z ikon.”.

Nysa logotyp

Jak to mawia dowcipny kolega – chcieli to mają. Ano mają. Po naoglądaniu się, kilkukrotnym zresztą, udało mi się odczytać ukryty kod logotypu – przez bramę, na kielonka, wracamy slalomem, wchodząc oknem, bo przy drzwiach cerber. Żarty żartami, spróbujmy wypunktować plusy i minusy całego przedsięwzięcia nyskiego, zwanego konkursem.

Trudno powiedzieć jakie kompetencje mieli wybierający, bo Jury nie ujawniono, nawet nie wspomniano. Jednak mogę podejrzewać, iż pewne kwestie, problematyczne, nie były brane pod uwagę, sądzę też, że postawiono na „ładność i bogatość” wybranego projektu. Bo dużo się dzieje i tak wielokolorowo. Nawet za dużo. Po prostu modowy top.

Ciąg dalszy nastąpi. Bo musi. Ale mniej liryczny a bardziej analityczny.

Część 1 / 2 / 3


Nysa 25000

1 maja 2016

Mam przed nosem regulamin konkursu na opracowanie i wykonanie Systemu Identyfikacji Wizualnej dla Gminy Nysa. Nagroda 25.000 zł. Termin zgłoszenia projektu do godz 12.00 dnia 17 maja 2016.

herb Nysy

Ale, tym co już zaczynają się oblizywać, na ten kąsek, radzę dokładnie przeczytać co jest w regulaminie. Regulamin jest bowiem dziwny a nawet rzekłbym kontrowersyjny, w swych zapisach dotyczących zakresu opracowania konkursowego.

Przeczytajcie zatem uważnie:

㤠3 Przedmiot konkursu

1. Przedmiotem konkursu jest opracowanie i wykonanie Systemu Identyfikacji Wizualnej dla Gminy Nysa.
System identyfikacji wizualnej powinien być zbiorem  ściśle powiązanych ze sobą elementów, których zadaniem jest stworzenie unikatowego wizerunku Gminy Nysa.  

2. W ramach konkursu Uczestnik  zaprojektuje i opracuje niżej wymienione elementy SIW:

1) Logo:

a) należy wykonać co najmniej 1 projekt z opisem umieszczenia znaku na różnych rodzajach tła: w wersji barwnej, monochromatycznej i achromatycznej;
b) Organizator  zastrzega  sobie  prawo  wprowadzenia  ewentualnych  korekt  do  wybranego projektu;
c) po  zakończeniu  prac  przekazanie  LOGO  na  nośniku  zewnętrznym  w formatach umożliwiających jego swobodne wdrożenie.
d) logo (znak  graficzny) nie może naruszać dobrych obyczajów, praw osób trzecich oraz powinno być wolne od wad prawnych.

2) Księgę znaku:

a) opis logo – geneza powstania, charakterystyka;
b) forma podstawowa logo;
c) formy uzupełniające (np.: wersje skrócone, wersje nie polskojęzyczne, formy z nazwą prawną itp. warianty kompozycyjne);
d) wersje kolorystyczne (np.: podstawowa, plastyczna, czarno-biała, monochromatyczna);
e) opis kolorystyki firmowej;
f) budowa i proporcje;
g) wielkości minimalne (na potrzeby wyświetlania i druku);
h) pole ochronne;
i) występowanie na tle;
j) liternictwo (podstawowe i uzupełniające);
k) tekst dekoracyjny;
l) symbole dekoracyjne;
m) złe zastosowania.

Księga  Znaku  –  pełni  funkcję  instrukcji  obsługi  logo  i innych  elementów  wizualizacji (kolorystyki,  czcionki).  Powinna  opisywać  dokładnie   budowę  znaku  (jego  wymiary, kolorystykę, formy dopuszczalne i niedopuszczalne, zastosowane czcionki oraz przedstawione w rozbudowanej  formie  projekty  materiałów  użytkowych  np.  druków  firmowych,  kopert, itp.).
Księga  Znaku   stanowić  będzie  dokładną  charakterystykę  wszystkich  elementów  identyfikacji wizualnej opracowywanych w ramach zamówienia oraz opis ich użycia.

Księga Znaku   ma  być  dostarczona  w  dwóch  egzemplarzach  w formie drukowanej  oraz  na  płycie CD/DVD w liczbie 2 szt.

3) Druki firmowe:

a) papier firmowy A4 (wersja do druku .PDF oraz do korespondencji .DOC);
b) wizytówki;
c) stopki e-mail;
d) teczka ofertowa.

4) Pozostałe:

a) roll-up;
b) przykład ścianki konferencyjnej.

5) Gadżety:

a) projekt filiżanki;
b) projekt torby papierowej;
c) projekt koszulki;
d) projekt oznakowania pendrive’a;
e) projekt oznakowania długopisu;.  

6) Oznakowanie zewnętrzne i wewnętrzne budynku:  

a) banner
b) tabliczki imienne pracowników

7) Stronę internetową:

 – layout graficzny strony internetowej.

Projekty graficzne, autorskie prawa majątkowe stosujące się do nich oraz prawa do powielania  i modyfikacji w każdej formie przejdą w wyniku zrealizowania zwycięskiego SIW na Organizatora konkursu. Dostarczenie Organizatorowi konkursu księgi identyfikacji wizualnej wymagane jest w wersji  drukowanej  w dwóch  egzemplarzach  oraz  w formie  elektronicznej  zawierającej  pliki produkcyjne  PDF, EPS  z  czcionkami  zamienionymi  na  krzywe  oraz  otwarte  pliki  z załączonymi czcionkami.”

Z punktu widzenia  logiki i praktyki   wydawać by się mogło, że powyższy zapis to dwa etapy. Czyli najpierw Organizator wybiera z nadesłanych projektów znak, a później zwycięzca musi w ramach nagrody opracować szczegółową księgę znaku. Ale, niestety, forma zapisu pkt 2. „W ramach konkursu Uczestnik  zaprojektuje i opracuje niżej wymienione elementy SIW:”, jak i enumeratywne wymienienie, ciągiem, elementów opracowania, nie pozostawia wątpliwości, że jednak chodzi o kompletne opracowanie na konkurs. Co podkreśla także § 4:

2. Każdy Uczestnik konkursu może zgłosić tylko 1 projekt Systemu Identyfikacji Wizualnej dla Gminy Nysa.

Tak na marginesie, wytłuszczyłem w powyższym cytatach z regulaminu co wrażliwsze miejsca, które mogą sprawić kłopot , jak np. § 3 pkt 2.2.k „tekst dekoracyjny” (?), lub naruszać prawa licencyjne do fontów, skoro Organizator żąda dostarczenia nie tylko otwartych plików ale i załączenia czcionek. Chyba, że w tym ostatnim przypadku Organizator z góry zakłada fonty darmowe.

Osobna kwestia, dotycząca opracowania Księgi znaku w oczekiwanej formie, brzmi następująco – skąd uczestnik konkursu ma wziąć dane potrzebne do zaprojektowania np. papeterii, stopki mailowej czy wersji obcojęzycznych (i w ilu językach)? Organizator tych materiałów nie udostępnił, jak i nie udostępnił żadnych innych materiałów tekstowych czy ikonograficznych, pomocnych przy projektowaniu, jednocześnie oczekując „Dostarczenie Organizatorowi konkursu księgi identyfikacji wizualnej wymagane jest w wersji  drukowanej  w dwóch  egzemplarzach  oraz  w formie  elektronicznej  zawierającej  pliki produkcyjne”. W ramach tych raptem 3 tygodni projektant zdany jest zatem na samego siebie i własną kwerendę. Z drugiej strony jak ma wykonać te pliki produkcyjne nie mając dostarczonych danych, na czuja? Nie pomoże tutaj markowanie greckim tekstem. Rodzi to poważną obawę czy nie zostanie w efekcie zastosowany § 9 pkt 2 tegoż regulaminu – „Organizator zastrzega sobie prawo do nierozstrzygnięcia konkursu.”. I organizator, może, nie musi, na bazie takich wielu kompletnych opracowań, sam sobie coś wymodzić.

Ale to nie wszystko, uczestnik musi się także wykazać portfolio, co w sumie złe nie jest, tylko po co w formie drukowanej?

§ 5 Warunki konkursu

1. Opis warunków udziału w postępowaniu oraz opis sposobu dokonywania oceny spełniania tych warunków:

1) posiadanie wiedzy i doświadczenia; weryfikacja spełnienia tego warunku dokonywana będzie w oparciu o załączone przykłady własnych projektów wykorzystanych logotypów (w formie drukowanej, co najmniej 2) i minimum 1 księgi znaku  (PDF na płycie cd);
2) akceptacja i przestrzeganie regulaminu konkursu;
3) dostarczenie pracy konkursowej zgodnie z wymaganiami;

A co jeśli moje odczytanie regulaminu nie pokrywa się z intencjami Organizatora? Może jednak miał na myśli przesłanie projektu samego znaku a dopiero zwycięzca robi księgę? Być może, ale tym gorzej dla uczestnika. Jak by bowiem nie odczytywać regulaminu, to jest on zrobiony na zasadzie „na dwoje babka wróżyła” i z tej racji da się unieważnić/wykluczyć  właśnie niewłaściwym zrozumieniem przez uczestnika/uczestników.

I na koniec o pewnej niespójności zapisów Regulaminu, w kwestii przejęcia autorskich praw majątkowych do zwycięskiego opracowania. W § 16  pkt 1 Organizator zobowiązuje zwycięzcę do „przeniesienia  na Organizatora autorskich praw majątkowych do utworów” i wymienia pola eksploatacji. Nie ma w tym paragrafie ani słowa o przejęciu praw zależnych.  Natomiast o innych niż autorskie prawa majątkowe mowa jest w §3: „Projekty graficzne, autorskie prawa majątkowe stosujące się do nich oraz prawa do powielania i modyfikacji w każdej formie przejdą w wyniku zrealizowania zwycięskiego SIW na Organizatora konkursu.”.

Dziwnie pokręcona ta Nysa. Dlatego zalecam wszystkim chętnym dopytanie i doprecyzowanie mailowe zapisów regulaminu, w żadnym wypadku telefoniczne, u źródła:

„Osobą uprawnioną do korespondencji z Uczestnikami konkursu i udzielania informacji o konkursie jest:
Magdalena Zioło Tel. 77 4080513, e-mailm.ziolo@www.nysa.pl”
 
A ja jestem ciekaw co z tego konkursu Nysa 25000 wyjdzie. Na razie trącił mnie nie tylko ten regulamin, ale i traktowanie godła państwowego na stronie Urzędu Miasta Nysa w BIP. Orzeł Biały postawiony do ciemnego kąta.
 
 Nysa banner_bip
 
To chyba podpada pod uchybianie godłu.
Źródła: BIP UM Nysa, Regulamin

marketowe miny

2 kwietnia 2016

Chodzenie na skróty we własnej identyfikacji wizualnej bywa czasem bardzo bolesne i zamiast zysku, przynosi straty. Szczególnie gdy pada słowo „plagiat”. Nie zawsze jest to oczywiście realny plagiat, czasem tylko skorzystanie z logozowego marketu, czy przerysowanie cudzej pracy nazywane eufemistycznie „inspiracją”.

Skoro już przebrnęliście przez ten dość ogólny wstęp, to zapewne zastanawiacie się po co raz kolejny powtarzam te ogólniki. Widać trzeba bo czas mamy taki, że logo nabywa się również w marketach, logozowych, za kilka zł albo dolców. I ani komu przyjdzie do głowy, z nabywających, iż ten sam obrazek kupiło już być może kilku innych, a kupi pewnie jeszcze więcej. Co za tym idzie podstawowa cecha logo oryginalność znaku, unikatowość, idzie w siną dal. No bo jak się niby wyróżnić krawatem w jelenie, jak pół wsi ma dokładnie taki sam?

Nie zastanawiają się też owi nabywcy taniochy z marketu iż na ogół praw żadnych, lub prawie żadnych nie nabywają, a co za tym idzie o ochronie „własnego” znaku mowy nie ma. No bo jak zakazać konkurencji używania znaku, jak ona kupiła w tym samym markecie i na dokładnie takich samych zasadach – szybko, tanio i bez sensu. Jeszcze śmieszniejsze, choć tragicznie smutne w sumie, jest kupowanie tychże logosów marketowych i podsyłanie ich, jako własne dzieła, na konkursy. A to wcale nie wymyślony, na użytek tego artykułu, patent. Mieliśmy już taki kwiatek konkursowy, który wygrał konkurs a potem poszedł smród. Niestety ów przypadek widocznie mało nagłośniony, bo co i rusz pojawiają się takie cwaniackie patenty w konkursach.

Przejdźmy jednak do konkretu, choć mówiąc szczerze coraz mniej chce mi się pisać o takich kfiatkach z projektowej łączki, pokazujących cwanych zleceniodawców (tanio) czy równie cwanych „projektantów”.

Przypadek 1 marketowe mnożenie

Zdarzają się w marketach znaczki, które choć same w sobie słabe, to jednak cieszą się niebywałym popytem. O gustach się nie dyskutuje, ale o ilości już można a nawet trzeba. Bo o ile zakup takiej samej kosiarki w markecie, jak sąsiada, nie przysparza nam problemu wizerunkowego, co najwyżej mamy dyskomfort bliźniaczości z nielubianym sąsiadem, o tyle zakup takiego samego znaku w tym samym markecie może nam przysporzyć strat. Wyobraźmy sobie bowiem taki obrazek –  Kowalski otwiera gdzieś na osiedlu swój biznes, powiedzmy sprzedaż choinek. Biznes pomału rośnie i nagle na tymże osiedlu pojawia się Nowak, z identycznym biznesem, ale w lepszej lokalizacji, konkurencja. Ale jest coś gorszego – z takim samym znakiem! Zgroza! Jak tu walczyć z konkurencją, skoro i ona i my mamy takie same prawa do znaku, czyli żadne.

Przypadek 2 konkursowy

Stare, ale aktualne. Miasto Wadowice postanowiło mieć , zgodnie z obowiązującą modą na logozę, swoje własne miejskie logo. Ogłosiło więc stosowny konkurs i skończyło się niczym. To znaczy prac było sporo, tylko wybierać nie było w czym, jak informował Urząd Miasta. Nie zrażeni ogłosili konkurs drugi, skierowany do profesjonalistów, konkretnie do tych co sami się za profesjonalistów uważają. Efekt „nie powala” cytując burmistrza, ale jednak wybrali i nagrodzili. No i wyszła afera.

Robert Widomski 2 sprawy dotyczące tego „Logo”: 1 – nie mam zamiaru pisać czy znak jest poprawny czy nie ale szerzej o zastosowaniu (nie tylko projektuję ale i zajmuję się marketingiem). Wystarczy usunąć logotyp i mam graficzne opracowanie litery „W”, nudny i nic nie znaczący symbol. Może to być symbol Wrocławia, Wólki, czy innego Wypierdowa … czemu projektanci, jury szukają takich prostych rozwiązań? Znak graficzny miasta, imprezy, itp, nie zyskuje poprzez samo powstanie ale nabiera wartości poprzez wartość danego „celu” dla jakiego powstał. To „cel” ma wartość a Logo tylko symbolizuje dany „cel” Wartości i rozpoznawalności może nabrać z czasem „kropka i kreska” ale wyłącznie poprzez to że wartość ma ASP w Szczecinie Emotikon smile a nie Logo. 2 – co do plagiatu lub zakupienia istniejącego szablonowego logo prze sic! projektantkę ze agencji. Jak napiętnować takich ludzi jak spowodować ostracyzm w branży, jak wykluczyć takich „projektantów” bo to trzeba zrobić. Należy czyścić rynek z pseudo projektantów

Tak na marginesie, zaczynam się zastanawiać kiedy wreszcie organizatorzy takich konkursów zabiorą się za weryfikowanie nadesłanych projektów w internecie, choćby tylko wytypowanych kilku, Na powyższym przykładzie doskonale widać, że nie jest to specjalnie trudne, co udowodnili internauci.


zrozumieć Kraków

12 lutego 2016

Próbuję zrozumieć Kraków, a właściwie, konkretnie mówiąc, ogłoszony właśnie konkurs na nowe znaki miejskich spółek Krakowa.

Jest w tym konkursie coś dziwnego i na mój gust nielogicznego. Ale o tym później. Przyjrzyjmy się na początek głównym znakom miasta Krakowa. Oczywiście jest herb miasta, jako znak urzędowy.

herb Krakowa

Kolejny znak, to już znak promocyjny.

logo promocyjne Krakowa

A że, ponoć, od przybytku głowa nie boli jest jeszcze kolejny – „znak towarowy Gminy Miejskiej Kraków”. Jak zwał, tak zwał, również jest to znak promocyjny.

znak towarowy gminy miejskiej Kraków

Przejdźmy teraz do zapisów konkursowego regulaminu.

㤠2 Przedmiot Konkursu

1.Celem Konkursu jest wyłonienie projektu przedstawiającego Grupę logotypów dla 7 miejskich jednostek organizacyjnych w Krakowie, tj. Zarządu Infrastruktury Sportowej (ZIS), Zarządu Budynków Komunalnych (ZBK), Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu (ZIKiT), Zarządu Cmentarzy Komunalnych (ZCK), Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej (MOPS), Miejskiego Centrum Profilaktyki Uzależnień (MCPU), Zarządu Zieleni Miejskiej (ZZM). Przedmiot działalności mjo przedstawia załącznik nr 1 do niniejszego Regulaminu.”

Chodzi o te znaki.

znaki spółek miejskich Krakowa

I dalej czytam:

2.Charakter Grupy logotypów mjo:

2.1.powinna być spójna i identyfikowalna z Miastem, tj. wywodzić się ze znaku towarowego Gminy Miejskiej Kraków, natomiast nie może być z nim tożsama;”

Biorąc rzecz całą  na logikę spodziewałem się, iż wymóg nawiązania do istniejącego znaku będzie tyczył herbu miasta, bo to znak właściciela owych spółek, nie na darmo zwanych miejskimi. W Słupsku to rozumieją. Aliści organizator z miasta Krakowa sprawił mi siurpryzę i chce by nowe znaki spółek miejskich nawiązywały do… „znaku towarowego Gminy Miejskiej Kraków”, czyli znaku promocyjnego. Sensu w tym nie widzę, niestety. Może to efekt innego patrzenia na sprawę, na tej mazowieckiej równinie.

Jak by na to nie patrzeć spodziewam się niezłego pasztetu. Bo raz, że owo nawiązanie do tego „znaku towarowego Gminy Miejskiej Kraków”  będzie bardzo trudne, z racji jego stylistyki. A dwa – diabełek do uszu szepce – unieważnią, unieważnią, i chichocze radośnie. Prac pewnie będzie sporo bo:

„Dla zwycięzcy przewidziano nagrodę w wysokości 40 000 złotych (brutto)”

Regulamin tego konkursu, wraz z załącznikami, znajduje się na stronie BIP.


EXPO Łódź 2022

28 stycznia 2016

Dostałem dzisiaj,  z Łodzi, informację prasową, ciekawą, bo o konkursie na logo wystawy EXPO 2022, teoretycznie mającą się odbyć w Łodzi. Ale zanim ją tu w całości przedstawię jedna uwaga musi paść – informacja jest niekompletna. Organizator pięknie co prawda opisał sprawę, ale najważniejszego linku, do Regulaminu, w niej brak. To duże niedopatrzenie, tym bardziej, że próba znalezienia tegoż tematu i regulaminu na stronie UM Łodzi zakończyłem efektem zerowym, a na podany w tekście numer telefonu niestety się nie dodzwoniłem.

Tym razem zatem regulaminu się nie czepiam, bo po prostu go nie znam. A tak na marginesie, jest to kolejny ekspresowy konkurs. Zresztą poczytajcie sami.

„Rusza konkurs na logotyp EXPO 2022 w Polsce

Zwycięski logotyp będzie służyć promocji Polski, która ubiega się o organizację International EXPO 2022 w Łodzi. Konkurs ma charakter otwarty, jest dwuetapowy i międzynarodowy. Prace można nadsyłać do 19 lutego br.

Najlepszy logotyp EXPO 2022 Łódź Polska zostanie wybrany w dwóch turach. W pierwszej Komisja Konkursowa złożona z ekspertów wyłoni trzy najlepiej ocenione projekty. W drugiej odbędzie się publiczne, internetowe głosowanie na jedną z trzech prac finałowych, które potrwa od 10 do 30 marca br.

– Organizacja wystawy EXPO w Polsce ma strategiczne znaczenie dla rozwoju kraju oraz jego promocji na świecie. Dlatego zależy nam, aby największe autorytety oraz opinia publiczna wspólnie wybrały logotyp, który będzie wizytówką naszych starań o prawo do organizacji wystawy – mówi Hanna Zdanowska, Prezydent Miasta Łodzi.

Przewodniczącą Komisji Konkursowej jest prof. Jolanta Rudzka-Habisiak, Rektor Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Wśród członków jury są także m.in. światowej sławy grafik Piotr Młodożeniec, Szymon Gutkowski, prezes Stowarzyszenia Komunikacji Marketingowej SAR i Krzysztof Candrowicz, dyrektor Łódź Art Center.

– Konkurs na logotyp EXPO 2022 jest otwarty, co oznacza, że mogą wziąć w nim udział wszyscy zainteresowani z całego świata. W szczególności zapraszamy absolwentów i pracowników wyższych uczelni artystycznych oraz profesjonalnych grafików i projektantów – mówi Profesor Jolanta Rudzka-Habisiak, Rektor Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi oraz przewodnicząca Komisji Konkursowej.

Zadaniem konkursowym jest stworzenie takiego logo, które będzie eksponować mocne strony Polski i Łodzi, jako potencjalnych organizatorów International EXPO w 2022 roku, bazując na skojarzeniach z kreatywnością, nowoczesnością i rozwojem. Logo ma także służyć wzbudzeniu zainteresowania tematem przewodnim EXPO w Łodzi, jakim jest rewitalizacja obszarów miejskich. Znak powinien również komunikować, że wystawa będzie mieć charakter festiwalu miejskości, odbywającego się na styku różnych kultur. Po przyznaniu Polsce prawa do organizacji EXPO zadaniem logo będzie zachęcenie wystawców i turystów z całego świata do wzięcia udziału w wydarzeniu.

Autor najwyżej ocenionego logo otrzyma 5 tys. złotych oraz propozycję podpisania kontraktu wartego 40 tys. złotych na przygotowanie rozszerzonej księgi znaku. Laureaci drugiego i trzeciego miejsca otrzymają nagrody pieniężne w wysokości 3 i 2 tys. złotych. Organizatorem konkursu jest Urząd Miasta Łodzi we współpracy z firmą Deloitte. Szczegółowy Regulamin konkursu dostępny jest na stronie internetowej Urzędu Miasta Łodzi.

***

EXPO to największa światowa wystawa organizowana cyklicznie, prezentująca dorobek kulturowy, naukowy i techniczny narodów świata. Mianem EXPO określa się dwa rodzaje wystaw: co pięć lat organizowana jest wystawa światowa tzw. World EXPO, drugim rodzajem są wystawy tematyczne, czyli tzw. International EXPO, organizowane pomiędzy wystawami światowymi. Rzeczpospolita Polska i Miasto Łódź podjęły decyzję o ubieganiu się o organizację wystawy International EXPO 2022.

Dodatkowe informacje:
Bartłomiej Wojdak
Dyrektor Biura Promocji i Turystyki
Urząd Miasta Łodzi
tel: +48 797 023 029
e-mail: b.wojdak@uml.lodz.pl”

Ciekawe co z tego ekspresowego tempa wyjdzie…

PS. Bardzo dziękuję Marcinowi Tkaczykowi za szybką reakcję i podanie linku do owego Regulaminu – http://www.uml.lodz.pl/get.php?id=15402


książkurs nr 6

22 listopada 2015

Sporo czasu minęło od naszej ostatniej zabawy projektowej, czas więc najwyższy na nową. Zaczynamy zatem kolejną zabawę w projektowanie znaku. Tym razem trochę nietypowy, a nawet lekko zwariowany, przedświąteczny temat. Rok w rok św. Mikołaj obdziela nas podarkami, oczywiście tych co są grzeczni, przy okazji prezentując się na wielu reklamach, sam lub w otoczeniu pracowników własnej firmy. A czy widzieliście gdzieś logo firmy „Święty Mikołaj”? Nie. I to karygodne zaniedbanie trzeba naprawić. Więc naprawiajmy.

św. Mikołaj

Temat: „Święty Mikołaj”

1. Znak powinien mieć, oprócz wersji polskiej, również przynajmniej 2 warianty obcojęzyczne (np. Santa Claus itp.).

2. Znak powinien być minimalistyczny, maksymalnie czytelny dla szerokiego kręgu odbiorców, przyjazny.

To tyle wytycznych, resztę zostawiam Waszej kreatywności.

Warunki udziału w książkursie:

a/ Każdy uczestnik może przesłać tylko 1 projekt.

b/ Autor pracy zgadza się, z momentem przesłania projektu, na jego opublikowanie na stronie alw.pl i fanpejdżu tej strony na Facebook ze wskazaniem Autora pracy .

c/ Książkursowicz podsyła mailowo wykonany przez siebie projekt/projekty na adres: alw/małpa/e-alw/kropka/com. W temacie maila należy wpisać – „K6”.

d/ Projekty należy przesłać w formacie AI (zapis do wersji CS-CS4) lub CDR (zapis do wersji 9-12), najdłuższy bok nie może przekraczać 10 cm.

e/ Konieczne wskazanie Autora pracy. Prace anonimowe nie będą przyjmowane.

Termin nadsyłania prac: do 5 grudnia 2015

Nagroda: nagrodą jest moja własna książka „Po co Ci logo?”, wydana drukiem przez wydawnictwo internetowe e-bookowo.pl. Oczywiście z autografem.

"Po co Ci-logo?" okladka

Więcej o książce na stronie wydawnictwa internetowego e-bookowo.pl

e-bookowo.plJury: Jednoosobowe i arbitralnie niezależne, przy wątpliwościach zasięgające rad znajomych królika.

Uwaga: osoby kontestujące proszone są o opuszczenie pokładu i wylewanie żółci w innych miejscach, dowolnie wybranych.

Niniejszym ogłaszam książkurs nr.6 za otwarty.

***
Informacja dla potencjalnych darczyńców dodatkowych nagród:
I Ty możesz zostać mecenasem! Serio. Każdy darczyńca ofiarowujący książkę, lub inny upominek, na nagrodę, może liczyć na ciepłą wzmiankę o sobie, wraz z linkiem, oraz wdzięczność obdarowanych.