tęczowowa zadra w oku

4 lipca 2014

Zgodnie z tytułem mały przegląd tęczowych znaków, czyli czego nie wiemy a moglibyśmy, gdybyśmy chcieli. Tekst powstał co prawda po spaleniu tęczy na pl. Zbawiciela w Warszawie, ale postanowiłem z nim nieco poczekać, aż opadną emocje i włączy się niektórym funkcja myślenia.

Nieco o fizycznych właściwościach tęczy znajdziecie na Wikipedii, tu jednak przywołam odniesienia do tęczy w religii i kulturze. Zacznijmy zatem od tęczy w kulturze chrześcijańskiej, co wydaje się wysoce wskazane z racji przypisywania jej miana „dzieła Szatana”, co dziwne z kręgów, które winny znać jej korzenie symboliczne.

W Biblii, a dokładniej Księdze Rodzaju mamy takie oto ujęcie tęczy, jako znaku Boga:

„(12) Tedy rzekł Bóg: To jest znak przymierza, który Ja dawam między mną i między wami, i między każdą duszą żywiącą, która jest z wami, w rodzaje wieczne. (13) Łuk mój położyłem na obłoku, który będzie na znak przymierza między mną, i między ziemią. (14) I stanie się, gdy wzbudzę ciemny obłok nad ziemią, a ukaże się łuk na obłoku: (15) Że wspomnę na przymierze moje, które jest między mną i między wami, i między każdą duszą żywiącą w każdem ciele; i nie będą więcej wody na potop, ku wytraceniu wszelkiego ciała. (16) Będzie tedy łuk on na obłoku, i wejrzę nań, abym wspomniał na przymierze wieczne, między Bogiem i między wszelką duszą żywiącą w każdem ciele, które jest na ziemi. (17) Zatem rzekł Bóg do Noego: Tenci jest znak przymierza, którem postanowił między mną, i między wszelkiem ciałem, które jest na ziemi.
(Ks. Rodzaju 9:1-17, Biblia Gdańska)”

Noe z rodziną i tęcza
„Witraż z libańskiego sanktuarium Notredame De Mantara”

Tenże sam motyw tęczy  wykorzystał Hans Memling w swoim przedstawieniu Sądu Ostatecznego, z siedzącym na tęczy właśnie Chrystusem.

Hans Memling - Sąd Ostateczny

Obraz znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku a jego kopia w Archikatedralnej Bazylice Mariackiej w Gdańsku.

Zacytuję jeszcze odniesienie do symboliki tej tęczy w obrazie Memlinga:

„Funkcję tronu Chrystusa pełni tęcza, która ma kilka warstw znaczeniowych. Przypomina o pierwszym i kolejnych przymierzach zawieranych między Bogiem i grzesznymi ludźmi. Tęcza symbolizuje również Boże miłosierdzie, gdyż w Chrystusie zostały wypełnione obietnice Starego Testamentu, który zawarł z Bogiem przymierze doskonałe.”

Czy zatem rzeczywiście tęcza ma tylko jedną, gejowską, wykładnię symboliczną?

Tyle tytułem wstępu. A teraz rozejrzyjmy się nieco w historii. Tęczowe flagi pojawiały się w niej wielokrotnie, symbolizując czasem odmienne do niej podejście. Mamy je zatem w XVI wiecznej wojnie chłopskiej w Niemczech, jako symbol nowej ery, nadziei i zmian. Mamy dużo wcześniejszą flagę Cuzco, jako oznaczenie terytorium Inków. Mamy też tęczę  jako symbol pokoju.

W roku 1922 barwy tęczy, jako symbol różnorodności, stają się oficjalną flagą ruchu spółdzielczego. Dużo później, przełom lat 60/70 posłuży się nią także ruch hippisowski. A w 1978 powstanie na bazie hippisowskich inspiracji pierwsza wersja flagi LGBT, o 8 pasach barwnych. Z czasem ilość pasów zmniejszono, najpierw do 7, a później do 6. O tęczowych flagach możecie też znaleźć wpis na Wikipedii, min. o fladze autonomicznego obwodu żydowskiego w Rosji.

A jest i w Polsce wieś Tęcza, w Świętokrzyskiem. Ale wróćmy do tęczy, tym razem jako znaku, poniżej kilka wybranych przykładów. Na początek stara wersja znaku Apple, używana w latach 1976-1998.

logo Apple z lat 1976-1998

Tęczowe jest także NBC

NBC logo

i oczywista oczywistość znak producenta farb -Dulux.

Dulux logoTęcza jak widać ma dużo szersze zastosowanie niż gejowska flaga, a przecież to co wyżej, to jedynie czubek góry lodowej z etykietą „tęcza”.

Tęcza na placu Zbawiciela w Warszawie poruszyła  obrońców, pytanie czego obrońców, ale jest w Warszawie tęcza w zupełnie innym miejscu, od lat 90., na budynku po byłym PDT na Pradze, dokładnie naprzeciwko Kurii Biskupiej Diecezji Warszawsko-Praskiej. I nikomu nie wadzi, ani nikt nie próbował i nie próbuje protestować. Dziwne.

tęczowa fasada byłego PDT Praga

A że to nie jedyna architektoniczna tęcza zerknijcie na kolejny przykład – tęczowy most w Rzeszowie. I co zrobić z tęczą w wypieku,  z tęczowym tortem, jeść, nie jeść?

A skoro już o innych tęczach w znakach wspomniałem, to warto postawić pytanie co zrobić z tymi licznymi przedszkolami, w których tęcza i tęczowość bywa nie tylko w nazwie, znaku, ale i wykorzystywana jest na wiele innych sposobów? Nawet, o zgrozo, dzieci uczą się tam ją malować. Być może niektórzy z protestujących, pod warszawską tęczą, wynieśli związaną z nią traumę właśnie z przedszkola>

tęczowe przedszkola

Warto też zauważyć, że owo przypisanie tęczy jest zasługą nie tyle środowiska gejów co ich przeciwników, którzy tęczowy znak, a i samo hasło „tęcza”, klasyfikują jednoznacznie i nad wyraz hałaśliwie, bez rozgraniczenia kto i w jakim celu użył tego symbolu.  Dziwne trochę, że zamiast bronienia tęczy, jako chrześcijańskiego symbolu, przed zawłaszczaniem, mamy jedynie atak na nią, czyli odcinanie korzeni symbolicznych i sprezentowanie ich przeciwnikowi. Chyba wszystko się już pomieszało kompletnie.

W temacie tęczowym polecam też pooglądanie innych tęczowych instalacji – „Tęczowe zamieszki narodowe i co tam, panie, w kolorowym świecie sztuki słychać”

NA MARGINESIE, czyli stan na dziś

Pomieszało się dokumentnie na tyle, że kolejna grupa obrońców protestuje przeciwko postawieniu rzeźby byka i niedźwiedzia, na Pl. Trzech Krzyży w Warszawie. Bo pogańskie symbole.

Za to nikomu nie przeszkadza użycie w logo Światowych Dni Młodzieży w Krakowie staroegipskiego symbolu życia Ankh, co prawda odwróconego, ale piętnowanego przez tenże kościół, jako symbol sekciarski.

Głupiejemy do potęgi z szybkością światła.


Kanada, to jest to!

15 lipca 2012

Bardzo dobry przykład znaku promocji kraju.

Kanada zmienia wizualny styl promocji pod hasłem „Know Canada”. Nie ma klonowego liścia, zostały dwa paski z flagi. Te dwa paski spełniają rolę  kadru, w którym prezentowane są charakterystyczne miejsca lub osoby, jak Pamela Anderson czy Graham Bell.

Kanada nowy styl wizualny

Kanada nowy styl wizualny w przestrzeniKanada nowy styl wizualny

Rozwiązanie maksymalnie proste i efektywne, do zastosowania od filmu, plakatów, po gadżety a nawet pieczęć do paszportu.

To jest to!

Dla przypomnienia flaga Kanady.

flaga Kanady

Źródła:
www.font.czwww.underconsideration.com, studio360.org

PS.
Tak dla porównania pasek-logo-collage promocyjny Polskiej Organizacji Turystycznej.

POT logo-pasek promocyjne


instrukcja obsługi flagi

30 kwietnia 2012

1. Używaną flagę:

a/ wyprać
b/ wyprasować
c/ powiesić

2. Nową flagę

a/wyprasować
b/ powiesić

3. Wieszanie flagi:

a/ flagę na drzewcu wieszamy pod kątem zbliżonym do 450 lub w pionie

wieszanie flagi 1

b/ flagę na maszcie można wieszać pionowo lub poziomo

c/ flagę bez drzewca można wieszać pionowo lub poziomo

wieszanie flagi 2

Uwaga: Na fladze nie może być żadnych napisów czy znaków!


symbole miasta

16 kwietnia 2012

Co to są te symbole miasta? okazuje się, że wie to niewiele osób, a warto.Na tyle to pojęcie nieznane, że w poczet symboli próbuje się włożyć również logo promocyjne. Zastanówmy się więc czy takie przyporządkowanie jest nieuprawnione

Zacznijmy od wymienienia symboli podstawowych: herb, flaga, pieczęć miejska, może nim być także hejnał, znak dźwiękowy.

Gdzie, i czy, jest tu miejsce dla znaku promocyjnego? Może to dziwnie zabrzmi, ale jest, tyle że pod pewnymi warunkami.

Spójrzmy bowiem na znaki promocyjne nie en block, a rozdzielając je prostym kryterium – po co, do czego powstały. Mamy więc, w chwili obecnej, dwa rodzaje znaków promujących:

1. znak promujący miasto jako takie, bez podbudowania go żadną strategią, ani ogólną, ani  szczególną, powstały z i dla samej idei promowania miasta, w oparciu o konkurs;

2. znak promocyjny opracowany jako część strategii, promocyjnej miasta, będący znacznikiem, memem tejże strategii i wynikających z niej przedsięwzięć, w konkretnych obszarach działań, z rozpisaniem jego roli i występowania, w ramach tych działań strategicznych.

Tak wiec to co z pozoru jest takie samo, de facto nie jest. Jak by na to nie patrzeć mamy dwa różne podejścia i wynikające z tego dwa zupełnie różne efekty. W wypadku pierwszym nie dziwi, może lepiej powiedzieć nie powinno dziwić, dążenie do ładności znaku, obojętne kto i co pod tym rozumie, jak i chęć umieszczenia w nim charakterystycznych, znanych mieszkańcom  ina ogół tylko im, budowli. Nie dziwi też, nie powinna, mnogość górek, lasków i wody. To jest promocja miasta/gminy jako terytorium.

Dla odmiany znak tworzony do strategii promocyjnej swój związek z miastem akcentuje poprzez logotyp, z nazwą miasta, w sferze graficznej oddając cele/idee strategii, która co prawda dotyczy określonego miejsca, ale to nie miejsce jest jej priorytetem, jako takie, a konkretne działania w jego ramach.

I tu dochodzimy do konkluzji zaskakującej, ale, zaznaczam, w pełni uprawnionej, otóż znak promujący samo miasto/terytorium, patrz pkt 1. wyżej, można uznać spokojnie za kolejny symbol miasta. Dlaczego? bowiem znak taki, nie odnosząc się do żadnej strategii, a jedynie do terytorium/obszaru wpisuje się doskonale w zasób symboli miejskich/terytorialnych, spełniając dokładnie tę sama funkcję, tyle że w innej formie, co herb. Więcej, jest bowiem znakiem o nieokreślonym okresie użytkowania. Zauważmy, że znaki opracowywane dla strategii, związane z nią, mają cezurę czasową trwania, określoną przez założenia samej strategii. Możliwe jest więc i w pełni uprawnione pojawienie się, po skończeniu działań na bazie jednej strategii, pojawienie się nowej strategii dla innych obszarów działań, z zupełnie nowym jej znacznikiem wizualnym. Znak wyłaniany bez takiego przypisania strategicznego jest teoretycznie znakiem rangi herbu – trwałym w czasie.

Z powyższego wynika paradoks. Pierwszym efektem, zakwalifikowania do symboli, jest niewątpliwe podpadanie takiego logo pod kompetencje Komisji Heraldycznej, a więc określony tryb zatwierdzania znaku. Co prawda, owo logo, ani jest heraldyczne, ani, po stronie komisji, dające się oceniać na bazie kanonów heraldycznych, niemniej stając w grupie symboli ewidentnie podlega kompetencjii Komisji. Brak co prawda, w tejże komisji, specjalistów od znaków innych niż heraldyczne, by taką ocenę/opinię wydać, ale to akurat najmniejszy problem. Z drugiej strony, przyjmując takie podporządkowanie znaku, do grupy symboli, ciekawie przedstawiałby się tryb opiniowania, a i wprowadzania, uchwałą, do użytkowania, na tyle rozciągnięty w czasie i utrudniony, że być może 99% obecnie powstałych znaków nie ujrzało by nigdy światła dziennego. Pomijając jednak korowody z opiniowaniem, niewątpliwym i dobrym efektem, moim zdaniem, było by, przynajmniej w tym obszarze, wycięcie realizowanych ad hoc konkursów, w pień, a przynajmniej ich zanik, o ile nie całkowity, to znaczący, konkursy odeszły by w niepamięć.

Właściwie to szkoda, że tak nie jest, ma to bowiem swoje konsekwencje inne – w postrzeganiu każdego znaku promocyjnego, miasta, wsi, powiatu etc., na jedno kopyto, czyli właśnie sytuując go w rzędzie symboli miasta. Takie postrzeganie, nie tylko u mieszkańców, powoduje dodatkowe, a niepotrzebne, waśnie o herb, o zastępowanie znakiem tego najważniejszego z symboli. Niestety, patrząc na praktykę stosowania logo promocyjnych w wielu wypadkach jest to zarzut ciężki i w pełni prawdziwy zarazem, co z kolei wypływa z nieświadomości, braku wiedzy, zarządzających obu znakami, przemożną chęcią upchnięcia nowej zabawki gdzie się da, również kosztem i zamiast herbu.

PS. Jeśli wydaje Ci się, po przeczytaniu, że prowokuję, to masz rację.


Quo vadis…

3 października 2011

Po wrześniowej przerwie, na podładowanie akumulatorów bez netu i komórki, czas na temat poważniejszy, a mało znany, to i wart przypomnienia. Wracamy więc do orła wojskowego, emblematu Ministerstwa Obrony Narodowej, i po raz kolejny na łamach mojego bloga Krzysztof J. Guzek, który w latach 1992-1994 brał udział w pracach tzw. II Zespołu Ekspertów MON ds. opracowania przepisów wykonawczych do ustawy z 1993 r. „O znakach Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej”. A przy okazji pojawi się pewna ciekawostka.

Krzysztof J. Guzek
Quo vadis, Wojsko Polskie, quo vadis ?!

Trwa radosna i niczym nieskrępowana tfu-rczość w dziedzinie logomanii. Przez internetowe witryny niczym niegdyś meandrami Narew przewijają się prześmiewcze teksty o cudacznych znakach graficznych na wyrost zwanych „logo”, a z pojęciem tym nie mającymi nic wspólnego. Zagadnienia semantyki w tym zakresie w niezwykle syntetyczny sposób ujął p. Leszek Salomon; warto zatem tamże zajrzeć do linku trochę o ….

Tymczasem fajno jest – i basta ! Wśród owych logosów niewątpliwie królują ministerialne wypociny. By wspomnieć w tym miejscu kuriozalnego orzełka Ministerstwa Gospodarki alw orla tragedia w wersji „low visibility” alw molestowanie orła.

nowe logo Ministerstwa Gospodarki

Jednakże prześmiewcy, nota bene doskonali fachowcy w branży identyfikacji wizualnej, bezpodstawnie czepiają się jednego „logo” – które „logiem” wcale nie jest ! To emblemat Ministerstwa Obrony Narodowej, nie mający nic wspólnego z anarchistyczną logomanią.

Orzeł (?) Ministerstwa Obrony Narodowej [źródło: Monitor Polski, Nr 14 z 1996 r. – egz. w zbiorach KJG]

Cofnijmy się zatem nieco do historii, gdyż emblemat MON-u to prawdziwy raróg wśród współczesnych, ministerialnych bohomazów.

Twórcy ustawy z 1919 r. o godłach i barwach Rzeczypospolitej Polskiej przewidzieli możliwość posługiwania się przez ministerstwa własną, specyficzną symboliką – zapewne w trosce o ochronę herbu Orła Białego, godła II Rzeczypospolitej; by nie był on signum byle jakiego urzędowego pisma, lecz by służył sygnowaniu wyłącznie oficjalnych, ministerialnych druków.

W tym trybie wprowadzono w życie specyficzną symbolikę zaledwie dla pięciu urzędów centralnej administracji państwowej (określając każdy z symboli terminem „znak”): dla Ministerstwa Rolnictwa i Dóbr Państwowych, Ministerstwa Przemysłu i Handlu, Ministerstwa Skarbu, Ministerstwa Poczt i Telegrafów oraz Ministerstwa Robót Publicznych.

Znaki ministerstw wprowadzone w 1922 r.: Przemysłu i Handlu (a), Poczt i Telegrafów (b) i Skarbu(c). [źródło: Dziennik Ustaw RP 1922, Nr 112 - kopia w Arch. KJG]

Znaki ministerstw wprowadzone w 1922 r.: Przemysłu i Handlu (a), Poczt i Telegrafów (b) i Skarbu(c). (źródło: Dziennik Ustaw RP 1922, Nr 112 – kopia w Arch. KJG)

W okresie II Rzeczypospolitej do grona wyżej wymienionych ministerstw dołączyło w nieco nieoficjalnej formie jeszcze Ministerstwo Spraw Wojskowych.

Winieta Dziennika Rozporządzeń Komisji Wojskowej Nr 1/1918 [kopia w Arch. KJG]

Oto już w 1918 r. w winiecie urzędowego Dziennika Rozporządzeń Komisji Wojskowej, a więc w czasie określania specyficznej dla odrodzonego Wojska Polskiego symboliki, pojawił się wizerunek oryginalnego, o interesującej koncepcji ideologicznej orła, którego rycinę zamieszczamy poniżej:

Winieta Dziennika Rozkazów Ministerstwa Spraw Wojskowych Nr 5 / 1927 (Kopia w Arch. KJG)

Zwróćmy tu uwagę na niezwykle dynamiczny wizerunek tegoż orła: w koronie zamkniętej, ze wzniesionymi skrzydłami – jakby zrywał się on do wysokich lotów, wydatne łapy z pazurami – jakby wskazujące na jego bojowy charakter, a dodatkowo noszącego na piersi wstęgę z odznaką Orderu Wojennego Virtuti Militari. Czy może być w jakimkolwiek wizerunku polskiego orła tak mocno podkreślona jego siła i bojowość ?!

Winieta Dziennika Rozkazów Ministerstwa Spraw Wojskowych Nr 5 / 1927 (Kopia w Arch. KJG)

Winieta Dziennika Rozkazów Ministerstwa Spraw Wojskowych Nr 5 / 1927 (Kopia w Arch. KJG)

Orzeł ten – nazwijmy go „orłem z VM” widniał następnie w winiecie wydawanego od 1918 r. Dziennika Rozkazów MSWojsk.– po czym na przełomie lat 1929/1930 został w tym miejscu zastąpiony orłem państwowym wg wzoru Prof. Zygmunta Kamińskiego.

Orzeł MON z OW Virtuti Militari - ryc. A. Heidrich 1994, rekonstrukcja barwna KJG. [oryginał w Arch. KJG]

Orzeł MON z OW Virtuti Militari – ryc. A. Heidrich 1994, rekonstrukcja barwna KJG. (oryginał w Arch. KJG)

W trakcie prac II Zespołu Ekspertów MON * ds. opracowania przepisów wykonawczych do ustawy z 1993 r. „O znakach Sił Zbrojnych RP” niżej podpisany zgłosił wniosek, by Ministerstwo Obrony Narodowej wróciło do swej historycznej symboliki.

Emblemat Ministerstwa Obrony Narodowej – wewnątrz otoku orzeł MON z OW VM. Projekt 1994 – invenit KJG, delineavit A.Heidrich (rycina w Arch. KJG)

Jednak już dużo wcześniej zaczęły się schody. Oto w październiku 1992 r. na posiedzeniu podkomisji sejmowej ds. rozpatrzenia projektu ustawy o znakach sił zbrojnych RP jeden za światłych p-osłów zadał bulwersujące pytanie: „A co to za bałagan w wojsku ? Na czapkach wojaków trzy różne orzełki, na płachcie sztandaru orzełek państwowy, a na końcu kija [czytaj: głowicy sztandaru] jeszcze inny orzeł ! Dosyć tego bałaganu !!!”

Pozostawmy tą wypowiedź światłego posła bez komentarza, bo zapewne trafił on do sejmu z … partyjnej łapanki, lecz zwróćmy uwagę, że i w blogach niezbyt zorientowani w dziejach Wojska Polskiego prześmiewcy czepiają się polskich orłów wojskowych bo jest ich aż trzy – a obecnie cztery bo doszedł tu orzeł wojsk specjalnych – czyli za dużo !

Polskie orły wojskowe: wojsk lądowych, lotnictwa wojskowego i marynarki wojennej (źródło: Dziennik Ustaw Nr 34 z 1993 r. – egz. w zbiorach KJG)

Polskie orły wojskowe: wojsk lądowych, lotnictwa wojskowego i marynarki wojennej (źródło: Dziennik Ustaw Nr 34 z 1993 r. – egz. w zbiorach KJG)

Lecz tu odpowiedzmy zdecydowanie prześmiewcom: bo taka jest 200-letnia historia Wojska Polskiego, które jest jedyna armią świata nosząca na czapkach jednolity znak – właśnie polskiego orła wojskowego (np. w armii brytyjskiej na czapkach i beretach noszone są metalowe emblematy – badge – poszczególnych pułków). A tradycja to rzecz święta ! Albo jest, albo jej nie ma; a wbrew niektórym prymitywnym żurnalistom i urzędasom – tradycji się nie tworzy !!!

Emblemat Ministerstwa Obrony Narodowej w kolorystyce KJG – 2011 r. [oryginał ryciny w Arch. KJG]

Wniosek niżej podpisanego o wprowadzenie w życie specyficznej dla MON symboliki został przez Zespół ekspertów MON zaakceptowany, jednakże z powodu zadufania pewnego monowskiego urzędasa (nie podajemy jego nazwiska by nie przeszedł za darmo do historii !) – został on błędnie nazwany „orłem MON”. A wszak jest to emblemat z orłem MON-u !

Skąd jego korzenie ? Otóż on lat temu blisko 200 – w formie przepięknej litografii – na stronie tytułowej „ Rocznika Woyskowego Królestwa Polskiego Na rok 1826”.

Tak więc nie bez powodu Ministerstwo Spraw Wojskowych Drugiej Rzeczypospolitej – w poszukiwaniu własnej symboliki – sięgnęło w 1918 r. do orła ostatnich formacji niepodległego Wojska Polskiego.

Jego pełna, trójwymiarowa forma wieńczy także drzewce sztandarów jednostek WP w czasie Powstania Listopadowego – a pamiętajmy, że wówczas „… wojsko wyszło w pole pod orłami” – bo nie było czasu i pieniędzy na sporządzenie płatów do drzewców sztandarów zwieńczonych owym pięknym, dynamicznym orłem zrywającym się do boju …

Gwoli kronikarskiego obowiązku odnotujmy, iż litograficzny orzeł z tytułowej strony „Rocznika Woyskowego” z 1826 r. nie był przypadkiem – miał on bowiem swoich prekursorów. Na dowód – głowica sztandaru polskiego wojska z okresu Księstwa Warszawskiego

Głowica sztandaru Piątego Pułku Piechoty Księstwa Warszawskiego ( w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie)

Głowica sztandaru Piątego Pułku Piechoty Księstwa Warszawskiego (w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie)

Taki jest właśnie rodowód emblematu Ministerstwa Obrony Narodowej . Jest to więc jedyne wśród ministerialnych logosów, specyficzne signum ministerstwa oparte o historię i tradycje – w tym przypadku Wojska Polskiego. Dlatego w zalewie mega-logomanii o wątpliwej jakości nie powinien być on przedmiotem zabawy dla prześmiewców (!), jak również i przedmiotem krytyki przez fachowców www.officewarriors.pl.

Wspomnijmy w tym miejscu, iż podczas działającego w latach 2004/2005 przy Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej spec-zespołu ds. opracowania projektu nowej ustawy o symbolach Rzeczypospolitej (jest to zupełnie inna, niesłychanie skomplikowana problematyka) był nieformalnie zgłaszany przez niżej podpisanego postulat o powrót do ustawowej koncepcji z 1919 r. możliwości oficjalnego ustanawiania dla poszczególnych ministerstw ich własnej symboliki, z co za tym idzie – legalnego sformalizowania tego procederu. Niestety, prace tegoż zespołu zostały opanowane przez kilku „besserwisserów” – i problem ten ( i nie tylko ten) został w prosty sposób upupiony. I może o to chodziło ? Dziś bowiem widzimy, że w sytuacji braku legalnych procedur istnieje doskonała możliwość łapania w mętnej wodzie bardzo tłustych (!) rybek !!!

Lecz na tym nie koniec niniejszych dywagacji – gdyż tytuł powyższych spostrzeżeń zobowiązuje do ich podsumowania.

Oto jakby na złość świetnym znawcom zasad tworzenia znaków typu „logo” Ministerstwo Obrony Narodowej zafundowało sobie – za jedyne 22 tys. złociszów (dobrze, ze nie Euro !) – własnego logosa w pięknym stylu socrealu, jakby zapominając (?) o posiadaniu emblematu o 200-letniej historii i tradycji.

Logo WP, proj. Andrzej Pągowski

Ciekawe jest tłumaczenie faktu stworzenia owego logosa – bezlitośnie skrytykowanego nie tylko przez fachowców od brandu alw Tajne logo lecz także i przez blogerów, którzy na tym wyjątkowo nieudacznym znaku graficznym nie pozostawili suchej nitki salon24 Niezależne forum publicystów

Onego czasu wśród czarnego luda krążyła opowiastka: „Że kontrolę nad armia ma cywil ? O’key ! Że ministrem został psychiatra – można przeboleć ! Ale po cholerę zabrał on ze sobą do ministerstwa swoich pacjentów ?!!!”

W ta opowiastka wpisuje się wypowiedz monowskiego urzędasa o własnym znaku promocyjnym: „Potrzebujemy go jak każda dobra firma (podr…-KJG) XXI wieku”, zaś autor owego logobzdeta dodaje: „Chciałem stworzyć … logo, które nie kojarzyłoby się militarnymi zadaniami armii .”

I po cholerę ten logos ? Widać, że z nie mamy już Wojska Polskiego – tylko jakąś firmę, która będzie handlować, ale czym ? Bo wojskowy majątek Agencja Mienia Wojskowego już prawie całkowicie wyprzedała …

Jednakże – w świetle innych działań obecnego MON-u – nasuwają się kolejne, niestety pejoratywne wnioski.

Oto oryginalny emblemat Ministerstwa Obrony Narodowej jakiś urzędniczy wykształciuch przerobił na odznakę modo Związek Młodzieży Polskiej ze stalinowskich czasów

Metalowe znaczki: emblemat MON-u z biało-czerwoną szturmówką i znaczek Organizacji Harcerskiej ZMP z okresu głębokiego PRL-u

Metalowe znaczki: emblemat MON-u z biało-czerwoną szturmówką i znaczek Organizacji Harcerskiej ZMP z okresu głębokiego PRL-u

Oto – nie wiadomo na czyj wniosek – Kompania Reprezentacyjna WP występuje oficjalnie wobec przedstawicieli obcych państw nie ze swoim sztandarem  lecz z flagą RP z godłem przytwierdzoną do kija !!!

Kompania Reprezentacyjna WP podczas defilady w Moskwie w 2011 r.

Kompania Reprezentacyjna WP podczas defilady w Moskwie w 2011 r.

W ten sposób Wojsko Polskie, którego zewnętrznym przedstawicielem – co wynika choćby z nazwy – jest właśnie Kompania Reprezentacyjna WP (podr..-KJG) została pozbawiona swojego najważniejszego, tradycyjnego i zaszczytnego znaku, jakim jest sztandar jednostki wojskowej z historyczną dla Wojska Polskiego dewizą: „Bóg, Honor i Ojczyzna” !

Sztandar 1 Pułku Pancernego 1DPanc. PSZ na Zachodzie z dewizą „Bóg Honor, Ojczyzna

Sztandar 1 Pułku Pancernego 1DPanc. PSZ na Zachodzie z dewizą „Bóg Honor, Ojczyzna”

Zauważmy, że we wrześniu 1939 r. na ponad 230 sztandarów jednostek Wojska Polskiego ani jeden nie dostał się w łapy hitlerowskich Niemców (!) – bo jednostka WP, która traciła sztandar natychmiast podlegała niechlubnemu rozformowaniu !

W kontekście powyższych faktów pozostaje jakże przykre stwierdzenie: oto nowy logos MON-u symbolizuje nie Wojsko Polskie – lecz wojsko polskojęzyczne. Bo pozbawione własnej historii i tradycji i pozbawione własnego, zaszczytnego i najbardziej honorowego znaku jakim jest sztandar jednostki wojskowej.

Wojsko Polskie i … wojsko polskojęzyczne …

Wojsko Polskie i … wojsko polskojęzyczne …

Quo vadis, Wojsko Polskie, quo vadis ?!

____________

*) Autor jako członek Stowarzyszenia Miłośników Dawnej Broni i Barwy w latach 1992-1994 brał udział w pracach tzw. II Zespołu Ekspertów MON ds. opracowania przepisów wykonawczych do ustawy z 1993 r. „O znakach Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej”.


 

 

 


średniowieczna identyfikacja

31 maja 2011

Dziś trafiłem na Font.cz ciekawy przykład identyfikacji średniowiecznej, zaczerpnięty ze strony Biblioodyssey,   identyfikacji opartej o barwy heraldyczne. Mamy tu zmianę funkcji przez przeniesienie barw heraldycznych („firmowych”) flagi na ubiór, z zachowaniem ich ważności. W średniowieczu bowiem nie tylko przenoszono godła i barwy heraldyczna na ubiór,rynsztunek rycerzy, czy ubiór służby, ale i starano się przenieść je, choćby częściowo, na „umundurowanie” oddziału, jakim rycerz dowodził, tak w celach identyfikacji jak i nazwijmy to „reklamowych”.

mediaval identity - Wapen. Des Heyligen Römischen Reichs Teutscher Nation
mediaval identity - Wapen. Des Heyligen Römischen Reichs Teutscher Nation

Na stronie Biblioodyssey można obejrzeć 27 kolorowych przykładów zaczerpniętych z herbarza  „Wapen. Des Heyligen Römischen Reichs Teutscher Nation ” opublikowanego w 1545 przez  Jacoba Koebela. Egzemplarz herbarza znajduje się w Bawarskiej Bibliotece Narodowej.

Ilustracje są również dostępne w wersji czarno-białej na Wikimedii.


Dwa kolory

2 maja 2010

dwa kolory


Prezydent bez godła ?!!

27 lipca 2009

Są takie dni że ręce opadają po przeczytaniu newsów. Oto Pan Prezydent zmienia wygląd swojej oficjalnej strony www. By ocieplić wizerunek i wyjść naprzeciw. Właściwie to nie On zmienia, a Jemu zmieniają i to w sposób mówiąc delikatnie karygodny.

Jest tak

strona Prezydenta obecnie

a ma być tak.

nowa strona Prezydenta

Rzecz w tym że Pan Prezydent znany jest z podkreślania wagi patriotyzmu i czci dla symboliki narodowej, a tu co? Twórcy internetowego „ocieplacza wizerunku” zapomnieli, bo nie śmiem  podejrzewać że z premedytacją nie dali, symboliki państwowej RP. Nie ma herbu, godła ani flagi, nawet barw narodowych, i to u głowy państwa oraz zwierzchnika sił zbrojnych. Jest „prezydent.pl” i szlus, a obcy niech się domyślą czego to prezydent. Ludzie! Nikt tego nie widzi w kancelarii?


Nakazowy patriotyzm

22 lutego 2009

No to mnie ruszyło i się wkurzyłem, kolejnym ekstraordynaryjnym pomysłem z czapy naszych elit politycznych, a konkretnie PiS. Cytuję za Gazetą Wyborczą:

„PiS złożył w Sejmie projekt ustawy, zgodnie z którą osoby prywatne będą miały obowiązek wywieszania flagi w dni świąt narodowych – podaje TVP Info. – Nasza ustawa ma charakter wychowawczy – wyjaśnia poseł PiS Arkadiusz Czartoryski.”

Wychowawczy? czy nakazowy patriotyzm rodem z lat prl? Szanowny Pan Poseł widać nie za bardzo wgłębił się w ustawę o godle i związane z nią problemy. Może zamiast nakazywać „ogólnospołeczne patriotyczne uniesienia flagowe” Panowie Posłowie pochylą się nad Ustawą, polikwidują bzdury typu „godło” zamiast prawidłowo „herb”. Dopracują pełną księgę tegoż herbu Polski, bo jej nie ma, wraz z pełną specyfikacja kolorów na różne pola eksploatacji. Dorobią wreszcie wersję czarno-białą herbu i godła, by skończyła się permanentna partyzantka w odtwarzaniu czegoś czego w Ustawie brak. I wtedy Panie Pośle Czartoryski będzie można mówić :

” Nowe przepisy mają pomóc w zachowaniu naszej narodowej tożsamości.”

Miały być Czyny nie cuda Panie Pośle, a jest wiara w cud… nakazu. A co do Pańskiego stwierdzenia:

„Musimy dbać o flagę”

to co prawda prawda, ale pragnę wyjaśnić, bo może nie ma Pan świadomości, że dbać to MUSIMY o całą naszą symbolikę narodową, i flagę, i herb, i hymn. I na pewno nie nakazami. Patriotyzm i poszanowanie symboli wypływa z serca, a nie z ustawy. No chyba że chcecie odfajkować kolejne „osiągnięcie”. Poza tym jeśli wymaga Pan poszanowania od przeciętnego Kowalskiego, to i wypada SZCZEGÓLNIE wymagać poszanowania, tejże symboliki, przez przedstawicieli narodu, poprzez pozbawioną błędów i dopracowaną ustawę. A skoro o symbolice i poszanowaniu, czy ktoś potrafi mi wyjaśnić dlaczego znakiem Sejmu Najjaśniejszej jest budynek przy Wiejskiej?

logo Sejmu godło Senatu RP

Senat orła ma, a Sejm się go wstydzi? Dla przypomnienia – pomysły na nowe logo Sejmu były już w 2002 roku, wtedy miała nim być… laska marszałkowska. Chyba już wtedy bali się orła. To co wtedy (2002 r.) mówili panowie posłowie, można poczytać na portalu Opoka

„Logo jest jak herb miasta czy kraju. Pomysł zmiany jest nieszczęśliwy i niepotrzebny. To tak, jakby nagle ktoś powiedział, że herbem Polski nie będzie orzeł w koronie, lecz kogut” – powiedział „Życiu” poseł Marcin Libicki z Prawa i Sprawiedliwości.

Z wypowiedzi wiceprzewodniczącego Komisji Regulaminowej Krzysztofa Oksiuty z SKL-u wynika, że członkowie Komisji dowiedzieli się od szefa Kancelarii Sejmu, że trzeba wreszcie skończyć z tym „kurnikiem”, czyli ze starym symbolem graficznym parlamentu.

I co? „kurnik” rulez?

To i tak pewnie głos wołającego na puszczy, ale przynajmniej mi ulżyło. No to jeszcze znamienna ciekawostka – wyniki sondy onet.pl na temat pomysłu PiS.

Czy jeśli prawo nakazywałoby wieszać flagę na święta państwowe, to robił(a)byś to?
Tak, jestem patriot(k)ą i zawsze wieszam flagę 6715 26%
Tak, prawa trzeba przestrzegać 3178 13%
Nie, bo nie jestem patriot(k)ą 1074 4%
Nie, to jakiś absurd 12044 47%
Nie wiem 1207 5%
Nie interesuje mnie to 1256 5%

Żeby pomysłodawcy owego nakazu zrozumieli o co tak naprawdę chodzi, może jednak jakiś tu niechcący zajrzy, podaję spis tego co przez 3 lata pisałem na tym blogu w temacie symboliki narodowej:

Która flaga?
Która flaga – odsłona II
Barwa flagi
Jaka korona w godle?
Zostaje prowizorka z symbolami
Dzień Flagi
Flaga czy bandera?
Państwo jak korporacja cz.1
Państwo jak korporacja cz.2
Niechlujny Dzień Flagi
Wełniana biel

PS Więcej o herbie RP na stronie projektu Orli Dom.


Flagowanie

8 czerwca 2008

Flagomania przed meczem Polska-Niemcy jest powszechna. Flagują się w miastach i na wsi, na stronach www i na Naszej-klasie, flagują na samochodach, w oknach, na płotach i… na kominie.

Chociaż tu akurat wywieszający chyba nie do końca uwierzył w polskie orły, flaga opuszczona na pół gwizdka, a raczej masztu, jak przy żałobie.

Fifty-fifty, wygrają, nie wygrają, jest zabezpieczony.

PS. No i wywróżył, 2:0 dla Niemiec.