broń brzydkich!

30 marca 2014

Francuska kampania reklamowa w obronie uciskanych, przez UE, brzydkich owoców i warzyw. Projekt studio Grapheine dla Intermarché.

plakaty kampanii w obronie brzydkich warzyw i owoców

Więcej fotek na grapheine.com


Kolonia / Köln

27 marca 2014

Ostatnio prezentowałem nowe znaki miejskie z Włoch –  Genua, Florencja, Bolonia, teraz coś z obszaru niemieckiego –  nowy znak dla Stadt Köln, czyli po naszemu miasta Kolonia.

Na przełomie 2001/2002 Kolonia wprowadziła dobrą, nie tylko moim zdaniem, identyfikację wizualną miasta.

Kolonia logo z 2001 r.

Ale widać przestała im się podobać, bo zamiast ją rozwijać wprowadzają nowy pomysł, na marginesie – mam nieodparte wrażenie myślenia a la znak Ministerstwa Zdrowia.

nowy znak Kolonii, marka dachowa

Wprowadzają, dla jasności, nie zamiast a nad – ustawiając nowy znak jako „markę dachową”, czyli nadrzędną. Zamiast koncentracji i spójności będzie rozlazłość, szerzej odnosi się do tego designtagebuch.de w artykule „Stadt Köln erhält ein weiteres Markenzeichen” .

zestaw znaków Kolonii

Było dobrze, a właściwie z perspektywą na dobrze, przy utrzymaniu jednolitości i wystrzeganiu się kolejnych zmodyfikowanych wersji, teraz będzie powrót do wielości znaków, dokładnie odwrotnie niż robi to Amsterdam. Można i tak. Sądzę jednak, że zbyt długo ten nowy znak pierwszego miejsca nie zagrzeje i za rok, może dwa, będziemy mieli kolejną odsłonę, z kolejnym pomysłem i znakiem. I tak się będzie mnożyć, aż ktoś wpadnie na pomysł scalenia, pod jednym znakiem.

Brak cierpliwości, konsekwencji wdrażania i całościowego długoterminowego myślenia o spójnej marce miasta to nie tylko problem naszych miast, jak widać.


akwarelowe klimaty

26 marca 2014

Dwa akwarelowe klimaty, design ze Stanów Zjednoczonych i Nowej Zelandii. Bez zbędnych słów.

1. Evolution

evolution fresh logo

evolution fresh

evolution harvest opakowania

Więcej informacji i przykładów na underconsideration.com

2. The Great Catering Company

Great Catering Company logo

Great Catering Company logoGreat Catering Company logo wersje

Więcej informacji i przykładów na  strategy.co.nz


100 tys. Amsterdamu

24 marca 2014

Duże oszczędności biorą się z rzeczy małych.

Nie tak znowu dawno, bo w roku 2003, wdrożona została nowa identyfikacja wizualna Amsterdamu, opracowana przez Edenspiekermann i Thonik. A właściwie cały system znaków, obejmujący wszystkie miejskie agendy i spółki zależne, „około 60, od portu do urzędu powiatowego , były jednoznacznie rozpoznawalne jako część wspólnoty. W rezultacie powstał ogromny zestaw narzędzi z logo, wytycznych, podstawowych wzorów, szablonów przykładów, tak aby wszystkie jednostki organizacyjne w Amsterdamie (jak również ich projektanci i inni dostawcy) mogły i powinny korzystać.  To dało w efekcie znaczną oszczędność kosztów” .

Mała dygresja – w Holandii, w przeciwieństwie do nas, liczy się ponoszone przez miasto koszty łącznie, suma wydatków poszczególnych dzielnic czy spółek zależnych na druki, projekty, obrandowanie jednostek i floty samochodowej etc. to koszt jednostkowo duży a w sumarycznym ujęciu wręcz ogromny. Jest zatem na czym oszczędzać.

Takie oszczędnościowe założenie, ale i ujednolicenie tym samym wizualnej strony miejskich znaków legło u podstaw opracowanego 11 lat temu systemu znaków. Systemu, który pozwolił odnieść rzeczywiste i wymierne  korzyści, tak finansowe, jak i wizerunkowe. Było zatem tak jak na prezentowanym niżej fragmencie systemu znaków. I było dobrze.

amsterdam system z roku 2003Miasto to jednak organizm żywy, zatem jedne agendy są likwidowane, inne powstają, przyszedł więc czas na modernizację systemu i nastąpiła rewolucja. Rewolucja, bo jak znany i dobrze postrzegany przez mieszkańców system zrobić jeszcze bardziej przejrzystym i oszczędnym kosztowo? Jak zmienić nie zmieniając? Uprościć strukturę systemu tożsamości, tego wszystkiego co na ten system się składa, tyle i aż tyle, co udowodnił Edenspiekermann modernizując system pod kątem nowych wyzwań. Zamiast wariantowości znaku głównego, dla poszczególnych jednostek, mamy teraz jeden znak dla wszystkich.

amsterdam nowy system znaków miejskich 2014Jednolity wygląd i wyraźniejsza komunikacja – jesteśmy jednością. Amsterdam jako całość a nie zbiór jednostek. No i idące za tym kolejne oszczędności. Zmiana wydaje się kosmetyczna, na pierwszy rzut oka, jednak znak to czubek góry lodowej czyli stojącego za nim systemu, który został całkowicie przebudowany zyskując nie tylko nowe layouty, szablony, ikony, ale i wytyczne posługiwania się.

Hanane Lechkar z urzędu miasta tak mówi o skuteczności tej zmiany:

” Między innymi będziemy zamiast z 250 różnych rodzajów kopert  maksymalnie 25 typów,  jeden zunifikowany krój pisma i jeden rodzaj oznakowania floty. Dzięki temu możemy kupić przedmioty w większych ilościach , co czyni je tańszymi w dłuższej perspektywie . „.

Suzanne Burger z portalu amsterdam.nl ujmuje to podobnie:

„Bo wszyscy będą korzystać z tego samego papieru, kopert , itp. Można kupić więcej i dlatego taniej . Jest też tylko jedna jednolicie malowana flota. To może pozwala wykorzystywać  flotę komunalną bardzo elastycznie.”

Nie tylko jednak u nas, jak się okazuje, koszty kolejnej zmiany, czy nowego projektu, są w pierwszym momencie oceniane po wydanych na nie sumach. Oczywiście dla komentujących owe czyste sumy przypisywane są na ogół samemu logo i tym samym horrendalnie wysokie.  No bo jakże to? 100 tysięcy euro za tak minimalną zmianę w logotypie?! Odniósł się do tego typu komentarzy Edo van Dijk na stronie edenspiekermann.com tytułując swój materiał jasno “It’s not the logo”. I ma w pełni rację, tak rozbudowanego systemu tożsamości –  nowy zestaw ikon, wzorów, szablonów, siatek etc. ujmujących wielorakość w jedne przejrzyste ramy, zmieniony zestaw wytycznych wspierających tożsamość miasta – nie można sprowadzać do samego logo i przypisać mu kosztu za całość prac. Tak jak nie można mówić o cenie samochodu mercedes sprowadzając ją do twierdzenia, że to cena samego emblematu na chłodnicy.

A skoro już o kasie mowa, warto wiedzieć, że koszty wprowadzenia nowych znaków, a właściwie wszystkiego co z nimi związane, są adekwatne do skali w jakiej się takie systemy wprowadza. Odnosząc się tylko do Holandii: Haga wydała 250 tys. euro, Eindhoven 200 tys. euro, Zaanstad  365 tys. euro, Universiteit Twente 675 tys. euro, zaś wprowadzenie systemu identyfikacji rządu holenderskiego szacowane jest na 15 milionów euro. Dużo? Owszem, ale w skali długoterminowej i przy stanie niezmienionym, czyli każdy sobie rzepkę skrobie, te koszty były by kilkukrotnie większe.

Polecam zatem ten przypadek szczególnej uwadze naszych decydentów. Duże oszczędności biorą się z rzeczy małych. Wysokie koszty opracowania i wdrożenia takich systemów w perspektywie krótkoterminowej są bez sensu, w długoterminowej przynoszą realne i duże oszczędności, bo to nie logo a właśnie cały system tworzy się by budować wyrazistą, jednorodną tożsamość miasta. Weryfikacja poprzedniego systemu zajęła Amsterdamowi 11 lat.

Więcej prezentacji zmodernizowanego systemu znajdziecie na stronach wymienionych poniżej w źródłach.

Źródła:
edenspiekermann.com, amsterdam.nl, marketingonline.nl, communicatieonline.nl, creativereview.co.uk, designtagebuch.de


Genua / Genova

23 marca 2014

Zaprezentowano nowy znak włoskiego miasta Genua (Genova). To już trzeci , po Bolonii i Florencji, znak włoskiego miasta zaprezentowany w krótkim czasie. Tak jak w wypadku Florencji znak oparto wyłącznie o typografię, bez dodatkowych elementów graficznych.

Genua / Genova nowe logo

Info i projekty logo za Design Tagebuch.

Wydaje mi się, że takie podejście do miejskiego znaku promocyjnego ma ogromną zaletę – znak nie konkuruje z herbem, może go za to dopełniać, po zestawieniu obu znaków. Poniżej przykład zestawienia herbu i logo zrobiony na szybko przeze mnie.

herb + logo Genua / GenovaTaki kierunek myślenia ma także drugą zaletę – logo nie trzeba zmieniać wraz ze zmianą strategii, jest bezpieczne dla każdej.


trzy miasta

17 marca 2014

Trzy miasta, trzy nowe logo, trzy całkowicie różne podejścia do projektowania miejskiego znaku. Może to kwestia temperamentu projektantów, a może przyzwyczajeń zleceniodawców.

Kapsztad, Republika Południowej Afryki

Kapsztad/Cape Town logo

więcej na designtagebuch.de

Saint-Etienne, Francja

Saint Etienne logo

więcej na grapheine.com

Florencja, Włochy

Florencja logo

więcej na font.cz


bieżnik MŻW

6 marca 2014

Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce ma logo, z konkursu. Spośród 1600 nadesłanych prac wybrano projekt Marcina Dzbanuszka z Poznania.

Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce logo

Hm… nie wiem czemu, ale mam skojarzenia z bieżnikiem, opony, choć akurat pod tym względem nic nie przebije klasyka – Kormoran.

kormoran logo


National Arts Centre Canada

5 marca 2014

Kanadyjskie Narodowe Centrum Sztuki przygotowuje się do swego 50 lecia, w 2019 r. Dało to powód do zmiany dotychczasowego corporate identity,  co widać poniżej.

National Arts Centre Canada logo

NAC branding

National Arts Centre Canadaźródło: designtagebuch.de, stcstorytellers.com

Odpowiedzialnym za przeprojektowanie była agencja Scott Thornley + Company ( STC ) z Toronto. Więcej na  designtagebuch.de


trend logotypowy

3 marca 2014

Wraz z postępującym minimalizmem znaków graficznych obserwuję coraz częściej trend stawiający na rozgrywanie logo samymi literami i zastanawiam się ku czemu to zmierza, co daje pozytywnego a co gubi/traci w odbiorze tak zbudowany znak firmowy.

Sprawa jest dość skomplikowana wbrew pozorom. To trochę jak widzenie barw – przeciętny Kowalski, wbrew pozorom, nie rozróżnia zbyt wielkiej gamy odcieni, wyszkoleni specjaliści, a więc ludzie zawodowo zajmujący się kolorem lub wykorzystujący go w swojej pracy, postrzegają/rozróżniają tych odcieni wielokrotnie więcej. Mówiąc krótko, niuanse widzą na ogół specjaliści. Dokładnie to samo dzieje się z krojami pisma. Skład książki, zastosowany krój, jego kształt, ma znaczenie dla projektanta, dla czytelnika istotny jest przekaz/treść książki i ewentualnie łatwość czytania ciągów liter. Jest oczywiście jeszcze jeden aspekt, w wypadku książek wygląd ogólny całej publikacji, coś co możemy nazwać pięknem książki. Taka suma wrażeń wzrokowych z oglądania jej, przed czytaniem, na które składa się i pusty margines i wielkość kolumny tekstowej, i oczywiście zastosowane kroje pisma, ale też jakość papieru i druku. Pomijam tu książki w jakikolwiek sposób ilustrowane, tam dochodzą kolejne elementy, które, akurat w tym rozważaniu, są nam zbędne. Czy to zmienia w jakiś szczególny sposób postrzeganie kroju pisma w tejże książce, rozróżnianie go? dla przeciętnego czytacza nie, bo nie ma na tyle wprawnego oka by wychwycić niuanse budowy liter, nazwać. No może poza jednym – litera ma lub nie ma szeryfu.

A teraz zastanówmy się, jak powyższe wpływa i co zmienia w wypadku występowania tylko jednego słowa, jak w znaku. Tam mieliśmy bardzo długie ciągi liter, układające się w setki słów i zdań, tu tylko jedno słowo, o kilku/kilkunastu literach. Te kilka liter, postawionych samodzielnie i bez ozdobników dodatkowych, powinno dawać dużo większe możliwości wzrokowego odróżnienia , bez czytania słowa/nazwy, jednego ich zestawu od drugiego, łatwiejszego postrzegania różnic i owych niuansów budowy, pozwalających zapamiętać tak skonstruowane słowo/nazwę na bazie kształtu. Wszystko to, dla utrudnienia, musi przebiegać u odbiorcy w tempie błyskawicznym, jak to się dzieje przy postrzeganiu logo, a zatem w wartościach milisekundowych. Nie ma więc, tenże odbiorca, ani czasu, ani ochoty, ani zasobu wiedzy na analizowanie postrzeganego, czasem kątem oka, zestawu liter a czasem i przeczytanie słowa/nazwy.

O jakich niuansach mowa? Zobaczmy na przykładzie zaczerpniętym z logodesignerblog.com

przykład modyfikowania litery w logotypieCzy to już naprawdę wystarczy?

Nie jest żadnym odkryciem, że przeciętny Jan, Hans czy John, rozróżnia trzy grupy liter 1/z szeryfem, 2/ jednoelementowe, czyli bez szeryfu i o „stałej” grubości, 3/ ozdobne, w jakimkolwiek znaczeniu. I niby nie jest to nic odbiegającego od podziału, jaki mamy w typografii, ale tu pojawia się, dla dwu pierwszych krojów, etykietowanie pod jedną wspólną nazwą – mamy więc Arial i Times. To etykietowanie grupy krojów nie było by problemem, gdyby nie jedno ale, wymienieni Jan, Hans czy John określają tym samym mianem każdy krój pisma z danej grupy. Nie odróżniają niuansów budowy między nimi, zatem wszystkie są Arialem lub Timesem, pomijając naturalnie kroje ozdobne ze słynnym Comic Sans. Koniec i kropka.

Na razie rozważaliśmy słowo nazwę jako taką, zestaw liter do przeczytania, ale sprawa komplikuje się w wypadku znaku firmowego, opartego tylko na literze. Z jednej strony mamy, po stronie projektanta, wiele możliwości zbudowania z nich znaku, na różne sposoby, od przekształceń tychże liter w jeden spójny kształt, np. liścia, po operowanie przestrzenią ujemną, pustym obszarem między literami, dla stworzenia kształtu wpisanego, vide FedEx. Tak zbudowany znak będzie miał swój charakterystyczny kształt, odróżniający go od innych znaków. Ale co jeśli z tych możliwości zrezygnujemy, ograniczymy się do budowania znaku w oparciu o litery wybranego kroju, postawione, jak należy, na linii bazowej? Na ile niuanse budowy litery w tym właśnie kroju są, same z siebie, dać w efekcie znak odróżnialny i charakterystyczny, pomijając charakterystyczność nazwy? Każdy zestaw liter, słowo, ma oczywiście swój charakterystyczny kształt wynikający z kształtów zastosowanych liter, ale, w wypadku znaku firmowego, nazwy firmy, możemy mieć z jednej strony podobieństwo nazw, z drugiej zaś brak owego odróżniającego elementu na pierwszy rzut oka. Jest problem, dla odbiorcy komunikatu, musi czytać. Skomplikujmy sprawę bardziej – tak zbudowane znaki pojawiają się czasem w szerszym zestawie np. jako znaki sponsorów. Odróżnialność jednego od drugiego właściwie żadna, żaden element nie powoduje przyciągania wzroku do „naszego” znaku, jak na stronie tekstu w książce, wielość słów złożonych jednakowym, lub prawie jednakowym (nie wnikamy w to czytając) zestawem liter. Ale przecież budując znak dążymy do tego, by możliwie najbardziej przyciągał wzrok, rzucał się w oczy, właśnie nasz, nie inny. Sprzeczność. Z punktu widzenia odbiorcy, bez szkody dla efektu końcowego, taki zestaw np. znaków zbudowanych na bazie krojów jednoelementowych, o podobnym ciężarze, moglibyśmy puścić jednym, także jednoelementowym, krojem np. Arialem. W końcu i tak musimy, jako odbiorcy, czytać te słowa/nazwy firmowe. Oczywiste jest iż specjalista sobie poradzi, rozróżni, ale ile firm, które poszły drogą owego trendu, ma w swoim targecie specjalistów/pasjonatów od typografii?

Na koniec, jako puenta, krótki cytat z Adriana Zwolińskiego znaleziony gdzieś w sieci:

„Stara prawda mówi, że człowiek lubi chodzić na skróty – im bardziej specjalistycznej wiedzy potrzebuje, tym bardziej wzrasta prawdopodobieństwo, że poszuka jej u osoby, która nie jest specjalistą.”

Czy zatem zmierzamy wprost do źródeł i prezentowania nazw firmy ze składu, z rozróżnieniem tylko na dwie z trzech, wyżej przywołanych, grup krojów pisma (szeryfowe/jednoelementowe)? Już nie do postrzegania kątem oka a do czytania?


Prostějov

2 marca 2014

Prostějov to mała miejscowość na Morawach (Czechy), liczy ok 47 tys. mieszkańców i znana jest od XII wieku. Od niedawna Prostějov ma swoje logo promocyjne. Prosty znak, bez lasów, słoneczek i pól, brak też charakterystycznych budowli miejskich, jak choćby baszta. Totalny minimalizm.

Prostějov - logo promocyjne

Logo i wizualny styl miasta zaprojektowała Věra Marešová z  Brna. Tak się bowiem złożyło że wcześniejszy konkurs uznano za nieudany, co prawda wybrano i poddano pod głosowanie 5 projektów, ale w sumie zdecydowano nie rozstrzygać konkursu i zlecić prace projektowe nad nową identyfikacją bezpośrednio wybranemu projektantowi.

W komentarzach na font.cz pojawia się opinia, stary zdarty leitmotiv, że to „nijakie, można dopisać do każdej innej miejscowości”. Można, naturalnie, i nie tylko w tym wypadku, ale w zdecydowanej większości promocyjnych znaków miejskich, nie operujących standardem charakterystycznej budowli (na ogół znanej małej liczbie osób). Ale też warto pamiętać, że symbolika i przypisanie do miejsca nie stają się nagle i nie są oczywiste w momencie powstania logo a dopiero w trakcie jego stosowania, wpisywania się, z czasem,  w świadomość odbiorcy. Zatem może być to z jednej strony możliwe do zastosowania dla każdej innej miejscowości/firmy, z drugiej zaś strony któż zgadnie, o ile zgadnie, że w nowym znaku mamy nawiązanie do herbu miejskiego.

Więcej prezentacji nowego logo Prostějov znajdziecie na font.cz. Możecie też zajrzeć na Prostějowsky Večerník i zagłosować w ankiecie dotyczącej logo.