w kółeczko

28 lutego 2014

Dwa nowe znaki i jeden chyba.Wszystkie trzy wykorzystujące koło, choć jeden niekompletne. I przy każdym pojawia się dylemat – minimalizm czy oryginalność.

Ale, zanim ową trójcę przedstawię, proponuję małą wycieczkę po krainie symboliki, konkretnie symboliki koła. Pomocnym materiałem będzie praca magisterska Magdaleny Skale „KOŁO ŻYCIA – historia, symbolika i znaczenie mandali na tle dziejów i kultur świata”, ASP Łódź. Z tejże pracy zaczerpnąłem poniższy rysunek wprowadzający.

Pierwszy dzień stworzenia, Liberum Chronicum SchedlaPierwszy dzień stworzenia świata według „Liber chronicarum” H. Schedla, XV w.

I jeszcze tylko mały cytat ze wspomnianej wyżej pracy Magdaleny Skale:

„Koło jako powracająca do siebie samej linia jest nie tylko najprostszą, ale i najdoskonalszą figurą. Łączy ono najwyższy spokój z najbardziej napiętą siłą i dlatego jest ono obrazowym przedstawieniem pełni i doskonałości. Ponieważ nie ma ani początku ani końca, jest obrazem wieczności.”

A skoro już mamy rozeznanie, w temacie koła, czas na prezentację znaków z jego wykorzystaniem.

Na pierwszy ogień imbryczek z konkursu. Tak mi się skojarzyło, z imbryczkiem, nowe logo warszawskiego Muzeum Azji i Pacyfiku, autorstwa Katarzyny Bojanowskiej. Oczywiście imbryczek gdyby miał dzióbek, a może lampa Alladyna… .

logo MAiP proj. Katarzyna Bojanowska

Więcej o nowym logo MAiP poczytacie na stronie STGU

Drugi znak podesłał Michał Marek Jankowski, za co bardzo dziękuję. Niestety brak wiedzy na temat autora tego logo.

Teatr Muzyczny ROMA, Łódź, czyli reminiscencja z PZU.

logo Teatru Muzycznego Roma ŁódźNapisałem reminiscencja, bo czyż nią nie jest?

logo PZU

Mam też jedną uwagę, do tego logo Teatru Roma, otóż skrót TM (Teatr Muzyczny) wpisany w literę-koło może być odczytywany jako ™ (Trade Mark), z racji swojej wielkości. Co oczywiście nie jest niczym złym, póki nie pojawi się przy tym logo znak ®.

O innych znakach polskich teatrów muzycznych poczytasz w materiale „muzyka łagodzi”. A jako, że te dwa powyższe znaki oparte są na kole przyszły mi na myśl, nie tak dawno opisane, znaki operowe – „wielkie O”. Tak na marginesie, przy okazji szukania dobrego pliku logo Teatru Roma trafiłem na dwa inne znaki – teatru i muzeum.

logo Teatru Powszechnego i Muzeum Pałacu Herbsta, ŁódźHm… .

Czas na trzecie kółko, a właściwie przełącznik off/on, czyli nowe logo  Pruszkowa autorstwa Studia Brandingowego Bakalie. I zacznę od cytatu ze strony pruszkow.pl:

Szukaliśmy formy jak najbardziej nowoczesnej i żywej, czytelnej dla dynamicznie żyjących, korzystających ze zdobyczy nowoczesności potencjalnych odbiorców.”

No i znaleźli.

Pruszkow logo, proj. Bakalie„Dzięki swojej prostocie bardzo nowoczesne i syntetyczne, lapidarne a zarazem pełne optymizmu logo. Nazwa miasta nabrała nowego znaczenia dzięki prostemu, zakorzenionemu w języku współczesnej ikonografii zabiegowi – litera „ó” jest zarazem symbolem „włącz” mówiącym o dobrym początku, starcie pewnej pozytywnej historii, innym dla każdego. Tym symbolem posługujemy się nieświadomie codziennie, w telefonach, komputerach, elektronicznych sprzętach. To logo dla nowoczesnego, dynamicznego, pełnego działań, nieznoszącego zastoju tak mieszkańca, jak i miasta. Zachęca do aktywności, włączenia się w życie miasta, bo tak naprawdę to ludzie, ich potencjał i wspólna energia mają olbrzymi wpływ na pozytywny obraz i odbiór rzeczywistości wokół.”

A teraz, dla równowagi, inny cytat, z komentarza Jakuba Kacprzaka, na Facebook:

Na konferencji prasowej władze Pruszkowa z rozbrajającą szczerością przyznały, że za nowym logo nie stoi żadna strategia

No i wszystko jasne, bo pstryczek elektryczek, włącz/wyłącz, ostatni gasi światło, jak  ktoś przytomnie zauważył. A tak dla porównania wrzucam zrzut ekranowy z wyszukiwarki Google.

zrzut ekranu

I to by było na tyle kręcenia kółkiem.


za nać pietruszki

25 lutego 2014

Dostałem właśnie zaproszenie do złożenia oferty, na projekt. Sądząc po „undisclosed-recipients@” nie ja jeden i, mówiąc szczerze, po przeczytaniu załączników, zdębiałem, albo czegoś już nie rozumiem, kompletnie.

Co mnie zszokowało? By to wyjaśnić pozwolę sobie na spore cytaty, z zaznaczeniem na czerwono co pikantniejszych detali. Zacznijmy od cytatu wprowadzającego:

„Digital Economy Lab (DELab) został powołany przez Rektora Uniwersytetu Warszawskiego do prowadzenia prac w zakresie badań nad przemianami związanymi z rozwojem technologii informacyjno-komunikacyjnych i rozwiązaniami w zakresie efektywnego wykorzystania nowych technologii w gospodarce i społeczeństwie”.

Zacytowałem powyższe, bo być może cała reszta cytatów, którymi się posłużę, wynika właśnie z tych „badań nad przemianami związanymi z rozwojem technologii informacyjno-komunikacyjnych i rozwiązaniami w zakresie efektywnego wykorzystania nowych technologii w gospodarce i społeczeństwie”

A teraz konkrety, po kolei.

Co jest do roboty:

„I) Opis przedmiotu zamówienia
1) Logotyp wraz z księgą znaku DELab.
Logotyp będzie używany jako identyfikacja Digital Economy Lab. Będzie używany na materiałach promocyjnych DELab, na stronie internetowej, w dokumentach papierowych i elektronicznych oraz w publikacjach DELab.
2) Księga znaku powinna zawierać:
a) Logo i jego wersje: (kolor, monochromatyczna, itp.)
b) Logo z nazwą, warianty dopuszczalne i niedopuszczalne
c) Pole ochronne logo – określenie proporcji przestrzeni pustej wokół znaku
d) Budowa logo i jego proporcje
e) Kolorystyka logo i opis dla różnych przestrzeni barwnych
f) Zastosowanie tła pod logo – wersje dopuszczalne i niedopuszczalne
g) 10 projektów do wyboru Zamawiającego, Zamawiający zastrzega sobie prawo korekty przedstawionych projektów.”

Dodatkowe ukonkretnienie mamy w umowie wzorcowej:

„2. Strony ustalają, że Dzieło zostanie przekazane przez Wykonawcę w następujących formatach:

o EPS (CMYK i achromatyczny)
o JPG (RGB i achromatyczny)
o PANTON

I w rozdzielczości 300 dpi do podstaw: 12,5 cm oraz 2 cm.

Pantone jako format… no ok. Wszystko jasne? Trochę  roboty jest, tym bardziej, że nie wiadomo co się kryje za eufemistycznym określeniem „10 projektów do wyboru Zamawiającego”, przyjrzyjmy się zatem jak będzie oceniana oferta.

„Wykonawca usługi objętej niniejszym zapytaniem zostanie wybrany na podstawie kryteriów:
1. Cena /Ci/
Kryterium temu zostaje przypisana maksymalna liczba 80 punktów. Ilość punktów poszczególnym wykonawcom zostanie przydzielona wg poniższego wzoru:
cena najniższa
Ci = —————————– x 80 pkt.
cena oferty badanej
gdzie:
i – numer oferty badanej
Ci – liczba punktów za kryterium „cena” (oferty badanej)
Cena oferty badanej – cena (brutto) z formularza oferty badanej
Cena najniższa – cena (brutto) z formularza oferty z oferty z najniższą ceną spośród ofert podlegających ocenie.

80 pkt. ze 100, to cena. Jeśli wydaje Ci się, że to szukanie taniego, jak najtańszego projektu, to tylko dlatego, że jeszcze nie wiesz wszystkiego. Drugim ważnym kryterium jest czas realizacji:

2. Termin Wykonania realizacji przedmiotu zamówienia /TWi/
Kryterium temu zostaje przypisana liczba punktów 0 lub 20,
20 punktów – termin wykonania 3 dni
0 punktów – termin wykonania 7 dni

3. Wybrana zostanie oferta o największej liczbie uzyskanych punktów, gdzie ostateczna ocena każdej oferty będzie wynikiem sumy wszystkich uzyskanych punktów tj:
Ilość punktów oferty badanej
Pi = Ci + TWi
gdzie:
i – numer oferty badanej
Pi – sumaryczna liczba punktów (oferty badanej)
Ci – liczba punktów za kryterium „cena” (oferty badanej)
TWi – liczba punktów za kryterium „termin wykonania”

VII. Terminy
1. Wymagany termin (okres) realizacji przedmiotu zamówienia: 3 lub 7 dni od dnia podpisania umowy.
2. Oferty proponujące dłuższy termin zostaną odrzucone.

Mamy więc jakiś ogląd sytuacji – logo + księga znaku, za ciut więcej niż free, w tempie superekspresowym. Zabrakło Ci  Drogi Czytelniku kryterium fachowości wykonania, estetyki, czy tym podobnych popierdułek? A komu to potrzebne? Ale to nie koniec, wbrew pozorom, ciekawych propozycji, ze strony Zamawiającego. Wiesz już co trzeba zrobić, za ile i w jakim tempie, dodam tylko, że płatność będzie po 30 dniach od wystawienia faktury, ale to w sumie drobiazg, bo teraz powinieneś dowiedzieć się jak Cię skroją przy prawach autorskich.

Przejdźmy zatem do wzorcowej umowy, na której treść zgadzasz się, chcesz czy nie, wysyłając ofertę:

„V. Złożenie oferty jest równoznaczne z akceptacją wzoru umowy załączonej do niniejszej dokumentacji, jako załącznik nr 1 do niniejszego zapytania.”

Na dzień dobry dostajesz obuchem:

„3. Wykonawca mocą niniejszej Umowy z dniem przekazania Dzieła Zamawiającemu przenosi na Zamawiającego autorskie prawa majątkowe do Dzieła i jego elementów składowych w tym do korzystania i rozporządzania Dziełem, w całości i we fragmentach, zarówno w formie animacji, jak i poszczególnych ujęć, także z innymi dziełami lub ich fragmentami, zarówno w ramach utworów audio-wizualnych (w wersji ukończonej lub nieukończonej) oraz w ramach innych utworów lub dzieł oraz samoistnie (jako samodzielnego utworu), wraz z wyłącznym prawem zezwalania na wykonywanie autorskiego prawa zależnego do Dzieła i jego elementów, w tym w szczególności z prawem do realizacji innych utworów, w tym utworów audiowizualnych, w zakresie i na polach eksploatacji określonych poniżej.”

Jak widać zanim wystawisz fakturę już pozbawiono Cię praw autorskich, o należnym, za owo przejście praw autorskich, honorarium nie wspomniano ani słowa. Nic to, będzie gorzej.

Nie będę cytował w całości rozwlekłych pól eksploatacji (ciekawe po co tak detalicznych?) podrzucam tylko mały fragment tychże:

„l) nadawanie za pośrednictwem satelity (sygnał kodowany i nie kodowany) wraz z prawem do retransmisji w ramach platform cyfrowych w systemach płatnych i bezpłatnych;
m) równoczesne i integralne nadawanie (reemitowanie) za pośrednictwem platform cyfrowych oraz/lub w sieciach kablowych;
n) równoczesne i integralne nadawanie (reemitowanie) przez inną organizację radiową bądź telewizyjną (m.in. za pośrednictwem platform cyfrowych oraz sieci kablowych, w jakimkolwiek systemie bądź technologii);
o) eksploatacja za pomocą technologii „pay-per-view” oraz „video on demand”, „near video no demand” i „video streaming”, blue-ray;
p) retransmisja w systemie xDSL (przewodowym lub bezprzewodowym oraz płatnym i bezpłatnym);”

Dziw bierze, że druku nie rozpisano bardziej szczegółowo, wymieniając wszystkie stosowane na świecie techniki, ale furda tam, najlepsze przed nami.

A oto wisienka  tej umowy – zapis, który ewidentnie próbuje obejść obowiązujące Prawo Autorskie, w cwany sposób i na dodatek ze szkodą finansową dla twórcy:

„5. W przypadku wynalezienia nowego, nieznanego lub niestosowanego w momencie podpisania niniejszej umowy pola eksploatacji związanego z korzystaniem z Dzieła w zakresie określonym powyżej, Wykonawca udziela Zamawiającemu nieodwołalnie opcji na nabycie praw do rozporządzania i korzystania z Dzieła na tych nowo wykształconych polach eksploatacji – w ramach wynagrodzenia określonego niniejszą Umową. Nabycie przez Zamawiającego w/w praw na nowo wykształconych/powstałych polach eksploatacji następuje z chwilą złożenia przez Zamawiającego stosownego oświadczenia skierowanego do Wykonawcy na adres Wykonawcy określony w nagłówku umowy z chwilą nadania listu poleconego z takim oświadczeniem w polskim urzędzie pocztowym.”

Ciśnie się na usta precyzyjnie określenie, czym ten zapis jest, nie chciałbym jednak używać tu słów grubiańskich. No to jeszcze dobijmy to wieko trumny, ostatnim gwoździem:

„7. Udzielenie wyłącznego prawa zezwalania na wykonywanie praw zależnych do Dzieła w rozumieniu Umowy oznacza nieograniczone prawo Zamawiającego na wykonywanie zależnego prawa autorskiego w stosunku do Dzieła, jak też nieograniczone i wyłączne prawo zezwalania na wykonywanie zależnego prawa autorskiego w stosunku do Dzieła, w tym w ramach utworów i innych dzieł o których mowa w ust. 3 – na wszystkich polach eksploatacji wymienionych w Umowie. W szczególności Zamawiającemu przysługuje prawo wprowadzania, w ramach uprawnień przysługujących mu na podstawie niniejszego paragrafu wszelkich zmian, skrótów, przekształceń Dzieła w ramach innych dzieł lub poza nimi.”

Zostałeś goły i wesoły, nie masz nic, żadnych praw autorskich, oddałeś wszystko i to na wieki wieków. Amen.

Na koniec kwiatek-zagadka – Wykonawca „ma” czy „traci”:

„8. Za nieterminowe uregulowanie należności Wykonawca prawo do naliczenia odsetek w wysokości ustawowej.”

Ostatni cytat wydaje mi się dość przewrotny, w tym kontekście powyżej:

„Misją DELab jest zwiększenie wkładu nowych technologii informacyjno – komunikacyjnych we wzrost gospodarczy, i wzmocnienie dzięki nim spójności społecznej.”

Zaproszenie do złożenia oferty wysłało mi  Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego, Sekcja Zamówień Publicznych.

Logo za nać pietruszki, bez prawa jej konsumpcji. Szukanie  idioty czy „wzmacnianie spójności społecznej” na bazie ekonomicznego ubezwłasnowolnienia?

Ciekawe co na to Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej?

Załącznki do poczytania, w całości, PDF:
zapytanie ofertowe DELab logo
umowa wzorcowa DELab logotyp


U K R A I N A

20 lutego 2014

Z  cyklu znaki czasu.

Ukraina, Kijów, Majdan, luty 2014…

Ukraina luty 2014

© Andrzej-Ludwik Włoszczyński, 2013. All Rights Reserved.


rządowe znaki

13 lutego 2014

W najnowszym artykule portal Design Tagebuch postanowił przyjrzeć się identyfikacjom wizualnym rządów, w ograniczonym, do sąsiadów Niemiec, zakresie. Artykuł wychodzi z prostej konstatacji – pokaż mi swoją identyfikację, powiem Ci kim jesteś. Państwa podzielono na 3 grupy: 1/te które już mają spójną identyfikację, 2/ te które coś zaczęły, 3/mają bałagan.

W pierwszej grupie, tych co już mają, znalazła się Wielka Brytania, Niemcy i Holandia.

identyfikacja wizualna rządu, Niemcy

W grupie drugiej, te które coś zaczęły, jest Francja, która niby ma, ale jednocześnie nie ma spójnej identyfikacji wizualnej.

identyfikacja wizualna rządu, Francja

Grupa trzecia, tych co mają bałagan, reprezentowana jest przez Austrię i Polskę.

identyfikacja wizualna rządu, Polska

Przyznam nie jest dla nas chlubą to zestawienie,  siedzimy w oślej ławce identyfikacji wizualnej państw. O naszym pozytywnym wizerunku zewnętrznym nie wspominam, bo „jaki koń jest każdy widzi”. Po prostu jesteśmy negatywnym przykładem, niestety.

„Auch in Polen fehlt derzeit noch ein Corporate Design, das alle Regierungsstellen vereinte. Erst vor wenigen Tagen wurde das Gesundheitsministerium (Ministerstwa Zdrowia) aufgehübscht. Die Agentur Peppermint durfte das Konzept umsetzen beziehungsweise musste es umsetzen, denn auf die Notwendigkeit eines einheitlichen Designs, das alle Ministerien umschließt, haben die Kreativen, wie sie mir sagten, sehr wohl hingewiesen.” więcej obejrzycie i przeczytacie na Design Tagebuch

Pokaż mi swoją identyfikację, powiem Ci kim jesteś. No właśnie, kim jesteśmy? Bałaganiarzami.


serduszko airport

3 lutego 2014

Przedwalentynkowo o serduszku, w logo. Bruksela Airport zaprezentował właśnie takowe serduszko, w swoim nowym logo i identyfikacji wizualnej.

nowe logo Brussels Airport

No cóż, serduszko, także takie maźnięte z wolnej ręki, to zgrany do bólu gryps, a jednak co i rusz się pojawia w projektach znaków i podejrzewam będzie się pojawiał jeszcze długo. Lubimy serduszka

I jeszcze, przy okazji, proponuję tekst w temacie serduszkowo-emocjonalnym –  „Emotionen pur! – Mit Marken mitten ins Herz”, niestety dla znających język niemiecki.

serduszkowe znaki

Ja, do powyższego zestawienia, dodałbym nasze Mazowsze,co nasze, to nasze.

logo Mazowsza

A Wy jakie macie propozycje znaków z serduszkiem?