angelus majowy

30 kwietnia 2013

z serii „znaki czasu” (a series of „signs of the times)

angelus 21, czyli janioł obchodzenia / angel of the circumvention

angelus 21 janioł obchodzenia
© Andrzej-Ludwik Włoszczyński, 2012. All Rights Reserved.


moja kawa

28 kwietnia 2013

A nie, nie, mojej wersji znaku na temat zawieszonej kawy nie będzie. Tak sobie trochę tylko pomarudzę, bo dzień, jaki jest, każdy widzi, pochmurny i deszczowy. Taki trochę zadumany i prowokujący do refleksji, bo co innego można robić? Co prawda, to prawda, sami mnie do tych refleksji podpuszczaliście, to i napiszę. A jako że,  nazwisk autorów tym razem nie podawałem, poza samym laureatem, będzie trochę prościej, nikt się nie poczuje pouczany publicznie.

Temat tylko z pozoru był prosty, z pozoru, gdyż miał to być znak nietypowej akcji. Nie chodziło więc o proste pomaganie biednym, ani żadnym menelom, tzw. charytatywność, a zwykły ludzki, przyjazny gest ofiarowania, tak po prostu, ofiarowanie komuś nieznanemu tej kawy. Komuś, kto być może właśnie zapomniał tych kilku złoty a miałby ochotę na małą czarną, obojętne biznesmen czy student. Z drugiej strony, znak miał funkcjonować w określonym miejscu, wymagał zatem wyrazistości i nazwijmy to „rzucenia się w oczy”, niekoniecznie dużym rozmiarem. Tak oczywiście ja to widziałem. Nie da się bowiem projektować znaku nie przewidując jak on zaistnieje w określonym miejscu. I tu widzę problem kilku autorów, że to przewidywanie pominęli, zapomnieli, projektując znak co prawda na temat, ale jednak trochę tylko na temat, w oderwaniu od rzeczywistości jego funkcjonowania później.

Dla ułatwienia omawiania pogrupowałem prace o wspólnych cechach. Hasła pod jakimi są prezentowane proszę traktować całkowicie umownie.

Zacznę od końca, czyli od prac nietrafnych, moim zdaniem, powoli przejdziemy do tych ciekawych.

KUBEK

prace z Ksiązkursu nr 5,  kubekNajpierw wyjaśnienie – pod tym hasłem teoretycznie powinna się pojawić jeszcze jedna praca, z kubkiem, ale zakwalifikowałem ją do zupełnie innej grupy. Prezentowane wyżej cztery prace to tzw. projektowanie bezrefleksyjne. Autorzy myśleli o temacie nie specjalnie łapiąc ideę całej akcji. Minusem są też duże braki warsztatowe w wypadku rac 2, 11, 14. Problem główny zaś, to brak refleksji co znak de facto przekazuje, jaki komunikat można odczytać. Brak też myślenia  jak znak będzie funkcjonował w określonej przestrzeni, jak będzie, lub nie, czytelny.

ZIARNKO

prace z Ksiązkursu nr 5, ziarnko

Obie prezentowane prace powielają dokładnie te same błędy co omawiane wcześniej. Oprócz tamtych błędów mamy i nowe. Komunikat który jest nadawany mija się zupełnie z tematem kierując w zupełnie inną – stronę nr6 to raczej znak „miłośników kawy”, zaś nr 9 nasuwa ewidentne skojarzenie „czas na śniadanie”. Napisałem nie bez powodu „czas na śniadanie, wprawne oko skojarzy to być może z ziarnkiem kawy, ale niewprawne może zobaczyć parówki.  Błąd kolejny w pracy nr 6 to kolorystyka – znak już, tu na stronie traci na czytelności z racji zbyt małej różnicy między elementem ziarnka a tłem.

WIESZAK

prace z Ksiązkursu nr 5, wieszak

Trzy prace wykorzystujące proste skojarzenie z wieszaniem. Dzieli je różnica w rozwiązaniu tej idei, od skrótowego połączenia kubka z kawą, przez bardziej miękką jego odmianę po ilustrację łopatologiczną. Wbrew pozorom to właśnie ta ilustracja przekazuje najbardziej zgodny z akcją komunikat, ale tak to jest z ilustracjami. Praca nr 3 w głosowaniu vox populi cieszyła się co prawda sporym wzięciem, o włos przegrała z nagrodzoną>

Michał Kasprzyk na na fejsie skomentował to tak:

„3. bo najczystsze choć zbyt dosłowne”

Ale, ta dosłowność jest pozorna. To, moim zdaniem, nie jest udana praca, z 2 powodów: 1/wieszak ubraniowy wnosi atmosferę odzieżówki/ szafy/ciuchów, 2/na dodatek tak narysowany przybiera piórka łabądka. Pozbawiony zatem logotypu znak jest czytelny, tyle że komunikat, jaki przekazuje, jest zupełnie niejasny. Zarzut, jaki postawiłem przy pierwszej grupie, jest aktualny również tu – brak myślenia o stosowaniu znaku i wynikających z tego uwarunkowaniach.

SERCE

prace z Ksiązkursu nr 5, serce

Kolejne dwie prace, w tym nagrodzona, wykorzystują symbol serduszka. Zacznę omawianie od 2 komentarzy fejsowych, dotyczących nagrodzonej pracy:

Aga Kopera

” 8 – czytelny przekaz idei, ale szału nie ma. Wartałoby to (moim skromnym zdaniem) lepiej narysować. Głupio się wymądrzać, jak się nie wzięło udziału w konkursie (w następnym wezmę)”

Agata Jaworska-Pogudz

„8 – dla mnie najbardziej oddaje sens tej akcji, znak jest zgrabny i do wykorzystania np. na nalepkach, nie podoba mi się jedynie ta czerwień i brakuje typografii, ale chyba drobne zmiany autor może wprowadzić o ile wygra…”

Czy rzeczywiście oddaje sens akcji, jest czytelny przekaz? Jak rozumiem w przesłaniu chodzi o kawę zawieszoną „z sercem”, ale, no nie ma lekko, jest ale, niekoniecznie skojarzenie autorów komunikatu jest zbieżne z kojarzeniem symbolu przez odbiorcę. A symbol to bardzo utrwalony i jednoznaczny – miłość. Zatem z komunikatu nadawanego –  „podarowane z sercem”, który już jest powiedziałbym lekko dobroczynny w wymowie, odbiorca odczyta swój komunikat – „kocham kawę” (13)  lub „kawa dla zakochanych”. Zastrzeżenia budzi także strona techniczna, choć to akurat da się bezproblemowo dopracować, sprawa wyważenia optycznego znaku, umieszczenia w kole i czerwieni.

Harcepan Mawekrwi

„eeee…. Uwielbiam to uporczywe trzymanie się geometrycznych siatek, dzięki temu cała optyka znaku leci na łeb na szyję. Jak patrzę na takie loga to mam wrażenie że autor ma kij zamiast kręgosłupa, bo tak sztywno od linijki musi się geometrii trzymać. Bardzo ‚Nie lubię’. Uważam bowiem że oko wciąż jest i powinno być ważniejsze od linijki.”

Maciej Łagun

„Chyba wiem o co chodzi Harcepan Mawkrwi. Znak jest niewyważony optycznie i faktycznie też to zauważyłem. Żeby tą samą filiżaneczkę bez spodka bardziej w lewo przesunąć, byłoby bardziej naturalnie. „

Harcepan Mawekrwi

„Przedmówca mnie widzę wyręczył. Tak dokładnie o to. Kiedy filiżanka bez ucha geometrycznie jest wpisana w środek, to dodane ucho strasznie ciąży w prawo dla znaku, a wpisanie tego w koło dodatkowo potęguje ten efekt, którego to efektu bez tego zbytecznego zresztą wg mnie koła by nie było. W ogóle, wpisywanie w koło to trudna sztuka bo ów koło właśnie tak uwydatnia wszelkie przesunięcia optyczne w lewo lub prawo (ostatnio za przykładem znaku promocyjnego Wrocławia. Na dodatek też kółko czerwone).”

Skoro już padło o wyważeniu optycznym znaku, to można jeszcze kilka drobnych korekt zrobić, ale na moje oko każda kolejna korekta sprowokuje kolejną inną W sumie można by również, zamiast spodek skracać lub środkować na nim filiżankę , rozciągnąć go w przecinającą koło białą linię udającą blat stołu. Czy zbyteczne jest to czerwone koło, jako tło? Otóż nie zgodzę się z tą tezą Harcepana, więcej, twierdzę, że to właśnie czerwone koło jest atutem, który pozwolił wygrać. Zerknijcie na zestawienie znaków przy głosowaniu i sami się przekonajcie. Przez tę czerwień znak wybija się na pierwszy plan wśród innych.

CIEKAWE

prace z Ksiązkursu nr 5, ciekawe

Cztery znaki wydzieliłem w osobną grupę, bo prezentują ciekawe podejście do tematu, ale też są dobrze narysowane. Znak 5 co prawda jest trudny sam w sobie do zinterpretowania, kawa czy szrapnel, trudno go, bez jakiegokolwiek objaśnienia dodatkowego przypisać akurat do tego tematu, równie dobrze sprzedawałby chińskie zupki na wynos. W każdym z pozostałych projektów, nr 1, 10, 12,  jest duży potencjał, choć wymagałoby to drobnych zmian, choćby kolorystyki, na bardziej agresywną. Wszystkie trzy przepadły w głosowaniu, choć to w nich upatrywałem zwycięzcy. Te trzy właśnie, moim zdaniem, niosą właściwy komunikat o idei „zawieszonej kawy”.


laureat książkursu nr 5

26 kwietnia 2013

Zanim ogłoszę laureata mała konstatacja, smutna. Przyznam, że nie oczekiwałem sztucznego nabijania głosów i konieczności dokładnego ich weryfikowania, niestety, okazałem się optymistą zbyt wielkim. Zatem, po doświadczeniu tego książkursu, z góry informuję – w kolejnych edycjach będzie jury i koniec,  jednoosobowe czy wieloosobowe, ale koniec z vox populi.

Sprawa druga – nagrody. Niestety nie udało mi się zgrać logistycznie wysłania nagród w ramach jednej paczki, za co serdecznie przepraszam, zatem zwycięzca dostanie książki, ufundowane przez Pawła Tkaczyka i Andrzeja Gołąba, bezpośrednio od fundatorów.

A teraz podsumujmy głosowanie, które odbywało się dwutorowo – na blogu i na Facebooku. Zacznę od Facebooka gdzie głosy oddawane były tylko na dwie propozycje nr 3 i nr 8. Co ciekawe nie pojawiła się żadna inna opcja. Walkę na fejsie wygrała propozycja nr 3, stosunkiem głosów 8:6. Na blogu, nieco odmiennie niż na FB, głosy oddawano na więcej projektów – 3, 7, 8, 10, 12, 13 i 15. Dominowały jednak dwie dokładnie te same propozycje (3 i 8), ale wynik końcowy był odwrotny – zwyciężyła praca nr 8, stosunkiem głosów 18:14

Po zsumowaniu obu wyników głosowania Vox Populi ogłaszam za zwycięzcę projekt nr 8, autorstwa Krzysztofa Malika,  który wygrał stosunkiem głosów 24:22 z projektem nr 3.

projekt "zawieszonej kawy" Krzysztofa Malika, zwycięzca Książkursu nr 5„Zawieszona kawa”, autor Krzysztof Malik.

Gratuluję i uprzejmie proszę autora nagrodzonej pracy o  podanie adresu wysyłkowego.

Są już kolejne plany książkursowe, zatem do następnej zabawy projektowej zapraszam już teraz, szczególnie tych co przegapili termin i niestety nie wzięli udziału w tej edycji.


siatka 2014

25 kwietnia 2013

Przyszły rok przyniesie nam kolejne wydarzenie sportowe dużej rangi Volleyball Men’s World Championship Poland 2014 (mistrzostwa  świata w  piłce siatkowej mężczyzn). W środę zaprezentowano logo imprezy oraz znaki miast gospodarzy.

logo Men's World Championship Poland 2014 i znaki miast gospodarzy

A oto cytat z informacji na stronie  www.pzps.pl

„Znak graficzny czempionatu symbolizuje puchar wpisany w piłkę  siatkową. Na górze znajduje się biało-czerwona flaga, a cała kompozycja jest w kolorze złotym.  Bohdan Pawłowicz, doradca komunikacji marketingowej i członek zarządu IAA – Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy, podkreśla wyrazistość głównego logotypu. – Zaprezentowane logotypy cechują się kilkoma pozytywnymi elementami: głównemu logotypowi nie sposób odmówić elegancji i siły – podkreśla Pawłowicz.”

Tym razem nie ma różnorodności przedstawień miast gospodarzy, wszystkie znaki spod jednej ręki. Pod tym względem dobrze, z kolei co do samej konwencji, takiej trochę malarskiej, choć bardzo „ceglanej” w wymowie,  mam mieszane uczucia.


książkurs nr 5 – głosowanie

21 kwietnia 2013

Termin nadsyłania prac na książkurs nr 5  „zawieszona kawa” minął i tym samym zmierzamy do finału.

Wpłynęło 15 projektów znaków, które zgodnie z regulaminem poddaję pod głosowanie Vox Populi, czyli Was.

Możecie głosować tutaj, w komentarzach, lub na Facebooku, głosy zostaną zliczone i wygra oczywiście ten, kto zgromadzi największą ich liczbę. Swój głos oddam na końcu, na wypadek sytuacji ex aequo. Wystarczy podać sam numer pracy, ale komentarze naturalnie mile widziane.

Zaczynamy głosowanie. Macie czas na oddanie głosu do 25 kwietnia 2013.

książkurs nr.5 "zawieszona kawa" głosowanie

Uwaga! w związku z próbami nabijania głosów, z jednego IP, proponuję głosującym zastanowić się, czy warto na takie sztuczki tracić czas – zakwalifikuję tylko 1 głos.


myślałem że żartują

19 kwietnia 2013

Ilość idiotyzmów na metr kwadratowy ostatnio przybrała, nadeszła wiosna.

Najpierw błysnęli posłowie Palikota i SLD rozliczając Jezusa z cudów.

„[…] nauczanie na religii o cudzie Jezusa – rozmnożeniu chleba i ryb – jest groźne. Dlaczego? Bo, uważają, przyjęcie takiego daru to nieopodatkowany przychód. A cud z przemienieniem wody w wino? Rzekomo promuje nielegalne wytwarzanie alkoholu. Chodzenie po wodzie? Bo dzieci mogą chcieć naśladować Jezusa i się utopić.”

Chore. Kolejny poseł zabrał się za rugowanie Krzyżaków Sienkiewicza, z lektur szkolnych, bo „mogą skłaniać młodzież do stosowania przemocy”. A niby co te dzieci oglądają, jak nie jatki, w TV i grach? Tam nie trzeba rugować?

Postanowili przebić głupotą jakieś dno?

Ale przepełnienie czary przyszło z innej strony, mówiąc szczerze myślałem, że to żart. Co prawda dawno po prima aprilisie, ale niektórzy miewają spóźniony zapłon. A jednak, to nie był żart, raczej zagrywka poniżej pasa.

Zakłady odzieżowe Próchnik SA zmieniły, po raz kolejny, swoją identyfikację. Było tak: w 1948 r. upaństwowiono łódzką wytwórnię odzieży należącą do spółki E. Martin, N. Norenberg, A. Krauze, działającą w czasie II wojny światowej, i stworzono Zakłady Przemysłu Odzieżowego im. dr. Adama Próchnika. Spółka działała prężnie i po transformacji,przekształciła się w 1991 roku w spółkę akcyjną i,  jak wiele zakładów, uprościła nazwę stając się po prostu „Próchnik SA”, bez żadnego „imienia”, czyli patrona.

stare logo Próchnik SA

A teraz ma być tak:

nowe logo Próchnik SA

Z Krzyżem Walecznych w logo, w charakterze znaku diakrytycznego i ozdóbki. Horrendum, ale o krzyżu będzie dalej.

Teraz bowiem postanowiły wykorzystać patrona spółki, tak mówi o nim Rafał Bauer, prezes Próchnik SA, cytaty za retailnet.pl:

„Nieślubny syn Ignacego Daszyńskiego i zasymilowanej Żydówki, wychowany w etosie Organizacji Bojowej PPS, zapalony konspirator, którego strzelać i rzucać bomby uczyli między innymi Piłsudski i Sikorski, student historii, ale również oficer z dobrą kartą frontową na patrona nadawał się jak ulał. Z dzisiejszej perspektywy jego lewicowe przekonania to nic innego jak wierność idei i pragnienie realizacji tych zdobyczy socjalnych, które stanowią dzisiaj standard relacji społecznych. Ludzie, którzy go znali, wspominali zazwyczaj wielkiego społecznika, człowieka w pełni oddanego pracy na rzecz innych, który przywilejów i fruktów dla siebie nie łaknął praktycznie wcale. W Polsce nie brak nam bohaterów ani wzorów do naśladowania. Ale nie każdy z nich jest patronem słynnej odzieżowej spółki – pisze dalej Rafał Bauer.”

Bo to w końcu mamy czasy konspiry, rzucania i strzelania. Panie Prezesie trochę się Pan zapędził w to patriotyczne zadęcie, robiąc przy okazji rzeczy niestosowne. Dalej mamy kolejny etosowy argument na podobną nutę, bo przecież jak przeginać, to na maksa:

„Kolekcja Próchnika na wiosnę/lato 2013 inspirowana jest historią Mieczysława Słowikowskiego pseudonim „Rygor”, konspiratora, szefa ekspozytury polskiego wywiadu w Afryce Północnej i pierwowzoru postaci Victora Laszlo znanej z kultowego filmu „Casablanca”.”

Żart? No to proszę, zrzuty nowej strony firmowej Próchnik SA  http://prochnik.pl/

strona firmowa Próchnik SAstrona firmowa Próchnik SA 2strona firmowa Próchnik SA 3

Pojawia się też proste pytanie – jak właściwie spółka się nazywa? „Próchnik SA” czy zgodnie z tym co w logo „Adam Feliks Próchnik”? Czy należy rozumieć, że będzie zmiana nazwy spółki giełdowej? Czy, patrząc szerzej, spółka giełdowa może wprowadzać akcjonariuszy w błąd manewrując nazwą i dopisując do niej dowolnie cokolwiek?

Zastanawiam się jednak czy firma ma prawo używać Krzyża Walecznych w logo i czemu akurat Krzyż Walecznych sobie upatrzyli? toż cytujac Wiki:

„Był odznaczony Krzyżem Niepodległości, trzykrotnie Krzyżem Walecznych, pośmiertnie Orderem Krzyża Grunwaldu 1 kl, Krzyżem POW oraz Krzyżem Obrony Lwowa.”

Wybór jak widać był spory. Ale wracając do Krzyża Walecznych. Ustanowiony został dnia 11-go sierpnia 1920 roku Rozporządzeniem Rady Obrony Państwa:

Art. 1. Ustanawia się celem nagradzania czynów męstwa i odwagi, wykazanych w boju, odznakę wojskową pod nazwą „Krzyż Walecznych”.”

Przypomnijmy że Adam Próchnik był nim odznaczony trzykrotnie. Adam Próchnik nie zakłady im. Próchnika. I tu pojawia się pierwsza nazwijmy to wątpliwość – czy można wziąć, po prostu , cudze odznaczenie i przypisać je sobie? Toż to zwykła kradzież, moim zdaniem, a co najmniej nadużycie. Sprawa druga – takie postępowanie jest zwyczajną deprecjacją tego odznaczenia, sprowadzenie go do straganiarskiej ozdóbki.

Wątpliwości za to nie ma prawo patentowe – Prawo własności przemysłowej z dn. 30.06.2000 stanowi w art. 131 min.: http://www.arslege.pl/przeslanki-negatywne-udzielenia-praw-ochronnych-na-oznaczenia-c-d-/k274/a24439/

1. Nie udziela się praw ochronnych na oznaczenia:
1) których używanie narusza prawa osobiste lub majątkowe osób trzecich;

2) zawierają nazwę lub skrót nazwy Rzeczypospolitej Polskiej bądź jej symbole (godło, barwy lub hymn), nazwy lub herby polskich województw, miast lub miejscowości, znaki sił zbrojnych, organizacji paramilitarnych lub sił porządkowych, reprodukcje polskich orderów, odznaczeń lub odznak honorowych, odznak lub oznak wojskowych bądź innych oficjalnych lub powszechnie używanych odznaczeń i odznak, w szczególności administracji rządowej czy samorządu terytorialnego albo organizacji społecznych działających w ważnym interesie publicznym, gdy obszar działania tych organizacji obejmuje cały kraj lub znaczną jego część, jeżeli zgłaszający nie wykaże się uprawnieniem, w szczególności zezwoleniem właściwego organu Państwa albo zgodą organizacji, na używanie oznaczenia w obrocie;

5) zawierają elementy będące symbolami, w szczególności o charakterze religijnym, patriotycznym lub kulturowym, których używanie obrażałoby uczucia religijne, patriotyczne lub tradycję narodową;”

Czepiam się? Co prawda w pierwszych reakcjach na fejsie pytano czy to  żart, trudno się dziwić niedowierzaniu, to jednak dalsze komentarze  już nie pozostawiały raczej suchej nitki na pomysłodawcach tego „genialnego” rebrandingu. Poniżej 3 komentarze , 3 różnych osób, które zapytałem co o tej sprawie sądzą :

Danuta Bierzańska, dziennikarka

„To jaja jakieś są i ten krzyż walecznych w klapach tych wymuskanych garniturków… Ani chybi ktoś zwariował w Próchniku! Czy oni wszyscy aby dobrze przeczytali bio Próchnika??? Jeśli tak, i jeśli zrobili to świadomie, to naprawdę gratuluję wyobraźni. Teraz czekam aż młodzi patrioci o socjalistycznych zapędach rzucą się w kolejki do sklepów, aby wydać resztki oszczędności na te garnitury… Nie chcę wiedzieć ile kasy wzięła ich agencja PR-owska.”

Rene Wawrzkiewicz, projektant, członek STGU

„Dość ryzykowne i kuriozalne połączenie symbolu walki zbrojnej z brandem odzieżowym i lifestylowym, świadczące o oderwaniu ludzi pracujących w dużych firmach od rzeczywistości oraz historii plus braku odpowiedzialności projektantów, którzy to zrobili”

Krzysztof J. Guzek, heraldyk

„To już paranoja i wszelki brak szacunku do historii i tradycji – bo gdzie Rzym a gdzie Krym ?! Skomentuję prafrazą Michnika: „Odpierdolcie się od bojowych odznaczeń !” To nie jest wisiorek do jakichkolwiek łachów !!! „

A kurs akcji Próchnika na giełdzie w dół, pewnie nie ze względu na logo, ale znamienne. Jeśli ta zmiana identyfikacji ma być kołem ratunkowym, to obawiam się, że to koło odlane z ołowiu i raczej pociągnie w dół przy takim myśleniu.

Tak na marginesie, przy okazji przywołanego wyżej Prawa własności przemysłowej, polecam poczytanie dokładne art 131 ust.2 wszelkiej maści przedsiębiorcom ładującym w swoje znaki herby ziemskie. Chcecie mieć kłopot? To będziecie mieli, bo ochrony znaku nie otrzymacie żadnej.


kontestacja i sprzątanie

17 kwietnia 2013

Chyba ta nasza rzeczywistość staje się jakimś dziwnym matriksem. Okazuje się, że nie jest potrzebny zleceniodawca i jego strategie by powstało logo. Ba okazuje się też, że to nie jest sprawa zleceniodawcy tylko ogólnospołeczna. Mamy więc z jednej strony vox populi, który chce decydować o czymś, co do niego nie należy. Z drugiej strony tenże vox populi zwołuje pospolite ruszenie, by stworzyć swoje logo, do nie swojego przedsięwzięcia. Taka partyzantka, na wymuszenie. Chyba nam się role pomieszały zupełnie. Tym bardziej, że akurat tam gdzie ten vox populi byłby istotny i ma pole do popisu, to milczy, jak milczał choćby we Wrocławiu przed konkursem na znak ESK. Tam gdzie potrzebne a nawet niezbędne jest pospolite ruszenie, nikt się ruszać jakoś nie chce. Za to jak się mleko rozleje…

To co prawda tylko dwie akcje z ostatniego okresu, ale dość znaczące. Pierwsza grupa kontestuje logo Politechniki Gdańskiej, twierdząc, że wiedzą lepiej. Pewnie na zasadzie inż. Mamonia z Rejsu, że „najbardziej nam się podoba to, co znamy”, co prawda jeszcze nie zabrali się za projektowanie własnej wersji, która powinna obowiązywać.

Druga akcja dotyczy znaku Europejskiej Stolicy Kultury we Wrocławiu. Tu mamy już nie tylko kontestowanie, ale i inicjatywę oddolną, z projektowaniem. Nikt się specjalnie nie zastanawia po co ta partyzantka i co z niej wyniknie, ważne by się pokazać, że moje lepsze i to ja mam rację. Pytam po co?

Obserwuję takie działania nie pierwszy raz, ale też obserwuję efekty ich dalsze i przyznam, że każdą inicjatywę, każdego zleceniodawcy da się tą metodą uwalić. Żeby było śmieszniej nic nie zyskując w zamian. Z chaosu, a taki się tworzy, nie da się niczego dobrego zbudować, a na pewno nie da się zbudować przemyślanego i jednorodnego wizerunku takiej czy innej inicjatywy/imprezy/miasta. Nie mówię, że nie należy krytykować i kontestować wybory, ale jest pewna granica. Jeśli nam zależy i chcemy rzeczywiście wesprzeć cudze działania dla wspólnej satysfakcji, w którymś momencie trzeba się z tym wyborem, niekoniecznie nam pasującym, pogodzić i zacząć wspierać. Odrzucić „nasze” na rzecz wspólnego.

Na fejsbukowej stronie tej inicjatywy czytam:

„Przyłącz się do jednej z pierwszych oddolnych, społecznych inicjatyw na ESK 2016! Sprawdźmy, na ile Wrocław liczy się z głosem mieszkańców! Stolica Kultury to nasza wspólna sprawa! „

Czy rzeczywiście to logo stwarza tę imprezę, czy tylko ją będzie znakowało? Oczywiście wyłącznie to drugie i żaden znak, sam w sobie, niczego w tej imprezie nie stworzy ani jej nie zastąpi. Autorzy jednak brną dalej:

„W przeciwnym wypadku entuzjazm mieszkańców, o którym tak wiele słyszeliśmy dotychczas, opadnie w zderzeniu z niejasnymi i nieprzejmującymi się opinią społeczną mechanizmami władzy.”

Oj grubą szyją, grubo. No przepraszam, to cały entuzjazm z imprezy nagle jest konfrontowany, na grubą rurę, z „niejasnymi mechanizmami władzy” czyli czytaj „logo”. Wychodzi też na to, że „niejasne mechanizmy” występują zawsze gdy nam się znak nie podoba. No i jak to logo nie zmienią, to entuzjazm do imprezy upadnie?  Toż to chore. Czy cała rola tego znaku ma się sprowadzać do podobania się mieszkańcom? Już efekt takiego podobania widzieliśmy, przy okazji Euro 2012 i logo Wrocławia miasta gospodarza.

Wrocław logo miasta gospodarza Euro 2012

Organizator twierdzi, że jest jeszcze czas na zmiany znaku, bo oczywiście odnosi się do roku 2016, tyle że to nie całkiem prawda. Znak musi zostać wprowadzony wraz z promocją imprezy, a ta się już rozpoczęła. Przy okazji warto przypomnieć horrendalną burzę o znak olimpiady w Londynie. Tygodniami toczyła się dyskusja, powstawały spontaniczne projekty i listy z żądaniami zmiany. I co? Organizator trwał przy swoim i impreza ani się nie zawaliła, ani źle wypadła, a logo, tak kontestowane, zapamiętali i nadal pamiętają wszyscy, w przeciwieństwie do np. znaku olimpiady w Atenach.

Zacząłem pisać ten tekst 24 marca, ale zastopowałem, ciekawy jak się wrocławska akcja rozwinie. No i rozwija się jak najbardziej, po miesiącu skrzykiwania się jest zespół i jury. Są też pomysły na debatowanie, jak ten dzisiejszy (16.04.2013), o znakach wrocławskich i ich ujednoliceniu.

wroclaw znaki miasta

Jest też badanie (sic!), po czasie, znaku, który wygrał konkurs oraz osobno wizerunku miasta Wrocławia. Mocno to spóźnione, oj mocno.

O ile pomysł ujednolicenia miałby sens w wypadku rozważania znaków promocyjnych miasta Wrocławia, nie imprezy tej (ESK) czy innej, to już ujednolicanie pod imprezę jest co najmniej dyskusyjne i dziwaczne, tym bardziej, że w to ujednolicanie wrzucono i herb miasta i herb Dolnego Śląska. Pomieszanie z poplątaniem i nieznajomość funkcji znaków? Impreza co prawda toczy się w mieście, ale rządzi się całkowicie różnymi prawami od promocji samego miasta, jest raczej do tej promocji dodatkiem, wiec już tu mamy nie całkowitą spójność. Herb z kolei ma swoje funkcje historyczne i oficjalne, więc kudy do logosa? No i ten herb całego Dolnego Śląska, nie wiadomo z jakiej okazji skoro to tylko Wrocław tą Europejską stolicą ma być. Ale idąc za logiką takiego zbioru – że Wrocław leży na Dolnym Śląsku, czemu brak tam i kolejnego herbu, Rzeczypospolitej, toż i Wrocław i Dolny Śląsk są jej częścią. I tak wylądowaliśmy w malinach równie patriotycznych jak te sprzedane w zatwierdzonym logo ESK.

Ujednolicanie ma sens jeśli 1/ znaków jest zbyt dużo, tu przesytu na razie nie widzę. 2/ do ujednolicenia można podejść praktycznie i logicznie, rozwiązać problem w pięć minut. Jest stary, znany, od wielu lat stosowany znak, wystarczy dopiąć logotyp i po ptokach. O tak.

szkic zmiany logo Wrocławia na ESK

Żadna to nowość, bo stary, ani żaden wielki patent, zrobił to już Lublin, nie kombinując. Ale zaletę ma to rozwiązanie ogromną: 1/wpasowuje się doskonale w temat, 2/ wzmacnia prowadzoną innymi kanałami od lat promocję i jej znany znak. Bo moim zdaniem rzecz nie polega na tworzeniu dziesiątków nowych znaków, chyba że dla wyrzucenia kasy, ale na zagospodarowaniu starego w nowym obszarze, a przede wszystkim wzmocnienia jednego przekazu wizualnego konsekwentnie.

Odnoszę wrażenie, że cała ta inicjatywa była by bardzo cenna na samym początku, w trakcie funkcjonowania poprzedniego znaku, podczas kandydowania miasta. Teraz jest to musztarda po obiedzie. Inicjatorzy niestety przegapili moment i próbują odzyskać straconą szansę nieco na siłę. Nie wróży to dobrze.

To co wyżej pisałem przed zapoznaniem się z manualem znaków Wrocławia i muszę stwierdzić, że jest dość to dzieło dziwaczne, moim zdaniem wymagające przemyślenia i oczyszczenia. Dziwaczne bo, de facto, operujące jakimiś dziwnymi sklejkami, z logotypem nad znakami, również herbem, i na dodatek obróconym o 90 stopni. To co zrobiono, w  manualu, kwalifikuje się zresztą na osobny temat rozważań.  To wymaga ewidentnych zmian, ale nie rewolucji a posprzątania i tu widzę ogromne pole do popisu, dla całej tej wrocławskiej inicjatywy.

Postawię na końcu pytanie zasadnicze – kto na tym zamieszaniu z logo ESK skorzysta? Jeśli przyjąć, że obecnie funkcjonują już dwa znaki ESK, stary i nowy, tworząc zamieszanie w komunikacie, to wejście kolejnego, trzeciego, stworzy najzwyczajniejszy chaos. I nie da się go uniknąć, choćby się wszyscy zapierali i modlili, bo nie stać miasta na jednorazową wymianę wszystkich starych nośników, z dnia na dzień. to także kwestie logistyczne. Nie stać nie tylko finansowo, ale i czasowo. Miasto nie Coca-Cola. Więc miasto, a zatem i impreza raczej nie skorzystają a stracą. Jedynym, w takim układzie, beneficjentem będą organizatorzy robiąc sobie dobry PR. Patrząc z ich punktu widzenia, projektantów, przyznaję im rację, znak jest niezły niestety nie do tej imprezy. Ale to co pisałem wyżej – czas minął i dla udanej imprezy, imprezy nie znaczka, trzeba się sprężyć i działać razem, nie w kontrze. Jak by bowiem nie patrzeć na całą tę sprawę, to nie znak będzie świadczył o tej imprezie a jej kontent, Znak będzie tylko znakiem i ani jotę więcej. Dlatego też sugeruję skupienie się raczej na znakach miasta z owego manualu i oczyszczenie go, pozostawiając herb i pokazany wyżej stary znak promocyjny miasta (pierwszy z zaprezentowanych wyżej).

Jako puenta komentarz pod jednym z wpisów o wspomnianych wyżej badaniach:

Marcin M. Drews – A czy ktoś ma informację, kiedy będą konkursy na trzecie, czwarte i piąte logo? ;P”


wieści książkursu nr.5

16 kwietnia 2013

W książkursie nr.5 „zawieszona kawa” zostało już tylko 5 dni do końca terminu nadsyłania prac.

Do puli nagród doszła książka Davida Areya „Logo Design Love” ufundowana przez portal Dobre Wiadomości.

David Arey "Logo Design Love"

Przypomnę, że są także dwie inne nagrody książkowe:

Andrzej Gołąb DTP

ofiarowana przez Andrzeja Gołąba oraz

Paweł Tkaczyk "Grywalizacja"

ofiarowana przez Pawła Tkaczyka.

Bardzo dziękuję ofiarodawcom za wsparcie nagrodami książkursowej zabawy.

Stan prac na dzień dzisiejszy: 6 + 4


plażowa korespondencja

15 kwietnia 2013

Przedstawiam plażową wymianę korespondencji mailowej z prezesem STGU Dawidem Korzekwą. Pozwoliłem sobie wytłuścić najważniejsze zdanie w drugiej odpowiedzi Pana prezesa, mam nadzieję, że nie ma nic przeciw.

***

Do Zarządu STGU

Szanowni Państwo,
piszę z prośbą o zajęcie stanowiska w kwestii opisanego na moim blogu, alw.pl, hurtowego pozbawiania twórców praw majątkowych regulaminem konkursowym, wymyślonym przez Gminę Wilanów? link – http://www.alw.pl/2013/04/plaza-we-lbie/

Przyznam, że jestem zbulwersowany tym regulaminem, niestety nie pierwszym i pewnie nie ostatnim, w tak drastyczny sposób, z powołaniem się na prawo, hurtowo odbierającym prawa twórcom biorącym udział w tej konkursowej zabawie. I nie jest ważne, że z biorący udział ma możliwość zrezygnowania, część z nich nie ma, bo nie rozumie i nie zna prawa autorskiego w wystarczającym stopniu, by ocenić zagrożenie. Te zapisy są moim zdaniem skandaliczne, nie tylko w kwestii hurtowego pozbawiania praw majątkowych, ale także innych obwarowań, jak i w świetle „nagrody”, której w ogóle nie ma, wszystko za friko, nawet nie za pietruszkę czy uścisk dłoni prezesa, choć, co jeszcze smutniejsze, robi to jedna z najbogatszych gmin w Polsce.

Będę wdzięczny za zajęcie jednoznacznego stanowiska w opisanej kwestii i oczekuję, że w miarę Waszych możliwości będziecie piętnować podobne
regulaminowe nadużycia w konkursach wszelkiej maści.

Z poważaniem
Andrzej-Ludwik Włoszczyński

***

Drogi Panie Andrzeju,

Dziękujemy za czujność.

Takich praktyk w Polsce jest niestety bardzo dużo. Reagujemy tylko na te największe i najbardziej zauważalne z racji ich rangi i korzyści jakie może przynieść taka reakcja dla całej branży. Najrozsądniejszą reakcją na tego typu konkursy jest zrobienie wszystkiego żeby się nie udały, czyli nie robienie niczego.

STGU od wielu lat nie wspiera medialnie takich konkursów, przez co w zdecydowanej większości nie przynoszą one dobrych efektów.
Niestety zawsze się znajdzie jakiś pseudo designerski portal, który będzie zachęcał młodych projektantów…

Ze swojej strony mogę obiecać, iż skontaktujemy się z organizatorami i spróbujemy ich przekonać do zmiany regulaminu.

Jeżeli nie będą zainteresowani – wyślemy do całej branży komunikat o nieuczciwości zasad konkursu i braku jego autoryzacji z naszej strony.

pozdrawiam
Dawid Korzekwa
Prezes Zarządu

***

Szanowny Panie Dawidzie,
bardzo dziękuję za szybką odpowiedź, mam jednak wrażenie, że taktyka braku reakcji, szczególnie w dobie internetu, to nie najlepsza taktyka, patrząc na rozprzestrzenianie się fali tak konstruowanych konkursów. Potrzebna jest zdecydowana reakcja i nagłośnienie, by to ukrócić. Taki wiszący miecz ma
szansę zadziałać odstraszająco, brak reakcji utwierdza kolejnych chętnych do powielania. Tym bardziej, że wiele takich konkursów jest kierowanych do
młodych ludzi/dzieci nie mających żadnej świadomości swoich praw.

Z poważaniem
Andrzej-Ludwik Włoszczyński

***

Zgadzam się z Panem, ale tego jest tak dużo, ze na nic innego nie starczyłoby nam czasu.

Nie chcemy być tez postrzegani jako instytucja, która tylko i nieustannie krytykuje. Staramy się robić dobre konkursy z dużymi instytucjami i w ten sposób zmieniać świadomość urzędników, którzy mają wpływ na ustawodawstwo i mniejsze podmioty.

Osobiście się zajmę nagłośnieniem sprawy logo plaży, ponieważ takiego regulaminu jeszcze nie widziałem – branie udziału w tym konkursie jest niebezpieczne, a nagrody brak!

Dodatkowo to UM w Warszawie – wstyd

Dawid Korzekwa
Prezes Zarządu

***

Bardzo dziękuję za tę szybką wymianę korespondencji i zgodę Pana Dawida na jej publikację. Czekam zatem na efekty. Oczekuję, może zbyt wiele,  że Gmina Wilanów nie tylko zmieni ten skandaliczny regulamin, ale także przeprosi za niego. Mam też nadzieję, że jedna z bogatszych gmin w Warszawie wysupła choćby grosz, na lizaka, jako nagrodę. Na razie zafundowała sobie i miastu wstyd.

Dodatek z 19.04.2013

Na Facebooku pojawiła się taka informacja STGU, wytłuszczenia moje:
Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej (STGU)

Ostrzegamy Was przed bardzo nieuczciwym regulaminem w konkursie na logo plaży Wilanów! Konkurs nie przewiduje żadnej nagrody pieniężnej – Organizator poinformował nas, że nagrodą jest satysfakcja z udziału. Każdy uczestnik wysyłając propozycje logo oddaje do niego wszystkie prawa autorskie. Brakuje też wymienionego jury, a żeby w ogóle wziąć w nim udział trzeba wysłać pliki w jakości do druku i prawie podstawową księgę znaku. Jak zwykle, w takich sytuacjach, próbowaliśmy rozmawiać z Organizatorem, tłumaczyć, szukać wspólnie rozwiązania, ale niestety otrzymaliśmy odpowiedź a’la „wszystko jest zgodne z prawem i może się uda”. Bojkotujemy zdecydowanie takie inicjatywy i to samo proponujemy Wam. Jednocześnie, aby uświadomić Organizatorom na czym polega problem, zachęcamy Was do wysyłania opinii na temat tego konkursu na adres: logo@wilanow.pl. Pełna informacja o konkursie znajduje się tutaj: http://www.wilanow.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1039%3Akonkurs-na-nowe-logo-plazy-wilanow&catid=34&Itemid=197

Więc piszcie co myślicie na logo@wilanow.pl

Z ostatniej chwili 🙂

http://www.wilanow.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1069%3Auniewaznienie-konkursu&catid=34&Itemid=197
dzięki Panu 🙂
Dawid Korzekwa


plaża we łbie

13 kwietnia 2013

Uwaga: kolejny konkursowy naciągacz, żeby nie powiedzieć znacznie mocniej, czyli Gmina Wilanów  w Warszawie.

Gmina ogłosiła szumnie konkurs na logo plaży Wilanów, bo teraz każda najmniejsza gupota musi mieć logo. To, można by przeboleć, ot zabawa dla starszych dzieci, ale już przeczytanie regulaminu, tej „zabawy”, jeży włosy na głowie.

Zacznijmy punktować od końca. Organizator zabezpieczył się na wszelkie możliwe sposoby, również od gradu, ognia i wojny w Korei:

„9.5. Organizator zastrzega sobie możliwość nie rozstrzygnięcia konkursu lub w przypadku, gdy otrzymane od Uczestników zgłoszenia nie będą spełni ały oczekiwań formalnych, estetycznych czy merytorycznych.
9.6. Organizatorzy zastrzegają sobie prawo zmiany postanowień niniejszego Regulaminu w przypadku zmian przepisów prawnych lub innych istotnych zdarzeń mających wpływ na organizowanie Konkursu.
9.7. Organizatorzy zastrzegają, że nie ponoszą odpowiedzialności za: zdarzenia uniemożliwiające prawidłowe przeprowadzenie Konkursu, których nie byli w stanie przewidzieć, lub którym nie mógł zapobiec, w szczególności w przypadku zaistnienia zdarzeń losowych w tym siły wyższej.”

W skrócie znaczy to tyle, że zrobi co zechce i basta. Pal ich licho. Jedźmy dalej.

Kolejne punktowanie i robi się groźnie, bo dotyczy praw autorskich, twórców uczestniczących w tym konkursie. Tu ewidentnie organizator postanowił zwyczajnie okraść uczestników, z ich własnych praw.

3.3. Poprzez zgłoszenie logo do Konkursu w sposób określony w niniejszym punkcie, Uczestnik oświadcza, że:
a) przesłane przez niego materiały stanowią przedmiot jego wyłącznych autorskich praw osobistych i majątkowych;
b) wyraża zgodę na nieodpłatne użytkowanie nadesłanych materiałów przez Organizatora w ramach Konkursu oraz prezentację materiału nadesłanego przez Uczestników Konkursu w sposób określony w niniejszym regulaminie w czasie trwania Konkursu oraz na stronach internetowych Organizatorów. Zgoda niniejsza obejmuje także prawo wykorzystania prac przez Organizatorów w tworzonej przez nich bazie danych konkursu oraz prawo do nieograniczonego w czasie korzystania przez Organizatorów z wyżej wymienionych prac (na zasadach określonych w punkcie 3.5);
c) posiada wszystkie niezbędne zgody osób, które brały udział w procesie tworzenia logo i jest uprawniony do ich reprezentowania;
d) przesłane przez niego materiały nie uzyskały dotychczas żadnych nagród ani wyróżnień w innych konkursach ani plebiscytach.
3.4. Publikacja przez Organizatorów nie będzie zagrażać ani naruszać praw osób trzecich, w szczególności nie będzie naruszać majątkowych i osobistych praw autorskich innych osób.
3.5. Uczestnik udziela Organizatorom nieodpłatnej licencji obowiązującej na terenie Rzeczpospolitej Polskiej na korzystanie z nadesłanych logotypów stanowiących utwory w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych z późn. zm. (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631, z późn. zm.) na następujących polach eksploatacji:
a) z chwilą przekazania materiałów Organizatorom (tj. z chwilą wpłynięcia poprawnie przygotowanych plików wraz z oświadczeniem, o który m mowa w punkcie 3.3.), nastąpi też jednocześnie przeniesienie na Organizatorów autorskich praw majątkowych do tych prac, w zakresie rozporządzania nimi i korzystania z nich w całości lub w części przez czas nieoznaczony na polach eksploatacyjnych obejmujących:
a) utrwalenie (sporządzenie egzemplarza, który mógł by służyć publikacji tych prac);
b) digitalizacje;
c) wprowadzenie do pamięci komputera
– udostępnienie innym Wykonawcom,
– wielokrotne wykorzystywanie do realizacji Projektu „Plaża Wilanów”,
– przetwarzanie,
– publikowanie części lub całości,
d) sporządzanie wydruku komputerowego;
e) zwielokrotnienie przez druk lub nagranie na nośniku magnetycznym w postaci elektronicznej;
f) wprowadzenie do obrotu;
g) nieodpłatne wypożyczenie lub udostępnienie zwielokrotnionych egzemplarzy;
h) wprowadzenie w całości do sieci komputerowej Internet w sposób umożliwiający transmisję odbiorczą przez zainteresowanego użytkownika łącznie z utrwaleniem materiałów w pamięci RAM.
i) wraz z prawem do dokonywania opracowań, zmian, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz poza jej granicami, a także zezwala Zamawiającemu na wykonanie zależnego prawa autorskiego.
3.6. Nieodpłatna licencja udzielona zostaje na czas nieokreślony.

Cwane, „udziela licencji”, ale jednocześnie traci wszelkie prawa zależne! Jakby tego było mało, organizator, Gmina Wilanów, poszedł na całość, a co się będą szczypać, grożąc:

„3.7. W przypadku, gdy osoba trzecia wystąpi przeciw ko Organizatorom z roszczeniami wynikającymi z naruszenia praw opisanych w pkt. 3 oraz korzystania przez Organizatorów z logotypu w sposób zgodny z zapisami niniejszego Regulaminu, Uczestnik Konkursu zobowiązany będzie pokryć koszty zastępstwa procesowego, koszty sądowe, oraz zapłaci ć zasądzone odszkodowania lub koszty polubownego załatwienia sprawy oraz pokryć poniesioną przez Organizatorów szkodę. „

To teraz wypunktujmy co uczestnik tej arcykonkursu musi przedłożyć/dostarczyć:

„3. Przebieg i warunki udziału w Konkursie
3.1. Aby wziąć udział w Konkursie „Nowe Logo Plaży Wilanów”, przy zachowaniu wszystkich warunków Regulaminu, należy w terminie do 22 kwietnia 2013 roku do godziny 16:00 przesłać logo w formatach:
a) wektorowym w plikach ai, eps, cdr,
b) rastrowym w plikach tiff, jpg, png.
wraz z określeniem: pola ochronnego logo, kolorystyki logo (przestrzeni barwnej CMYK, RGB, PANTONE, RAL)

w pliku nie przekraczającym 5MB”

A że bezczelności nigdy dość, mamy i taki zapis:

„1.Postanowienia ogólne
1.2. Konkurs „Nowe Logo Plaży Wilanów” jest organizowany na zasadach określonych niniejszym regulaminem i zgodnie z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa”

Łaskawcy dają też bonus, na otarcie łez, po wyślizganiu uczestnika z jego praw do dzieła:

„2.1. Uczestnictwo w Konkursie jest nieodpłatne.

Ktoś tu wali na chama po prawach autorskich uczestników, przy okazji robiąc z nich kompletnych idiotów. Takiego zbioru kuriozów, mówiąc eufemistycznie, dawno nie czytałem w konkursidłach. I przypominam wszystko za free, nawet lizaka nie będzie. Bierzcie i dzielcie się  światłością i głębią urzędniczego regulaminu.

Na koniec jedno zdziwienie, że w całym tym horrendum mają brać udział, w jury, przedstawiciele poważnych instytucji kultury, od których chyba można oczekiwać znajomości prawa autorskiego, a i zapisów regulaminowych:

„4.1. Powołane przez Organizatora jury, złożone jest z następujących przedstawicieli:
1) Zarządu Dzielnicy Wilanów m.st. Warszawy (Przewodniczący Jury z prawem decyzji w przypadku równej ilości głosów),
2) Rady Dzielnicy Wilanów m.st. Warszawy,
3) Wydziału Kultury, Promocji i Sportu dla Dzielnicy Wilanów m.st. Warszawy,
4) Centrum Kultury Wilanów,
5) Muzeum Plakatu w Wilanowie – Oddział Muzeum Narodowego w Warszawie.

W końcu będą firmować, jakby nie patrzeć, ten regulaminowy potworek i okradanie twórców-uczestników z praw, hurtem.

Plaża już jest, na razie w niektórych głowach.

PS żeby było śmieszniej, nie dalej jak wczoraj dzwonił do mnie jeden z kolegów, opowiadając o podobnym horrendum konkursowym, skierowanym do najmłodzych przez NFZ. Niestety widać źle zanotowałem link i nie udało mi się tamtej radosnej twórczości namierzyć.

PS2 o dalszym ciągu sprawy poczytajcie w „plażowa korespondencja”.