Ekwadorska spirala

23 lutego 2011

Nowe logo Ekwadoru zaprezentowano pod koniec 2010 r na na targach turystycznych World Travel Market w Londynie, info za Tagebuch Design,

nowe logo Ekwador

sygnet znaku Ekwador

Jak powiedział minister turystyki Freddy Ehlers – „odzwierciedla różnorodność i bogactwo kultury”.

Dla przypomnienia poniżej stary znak promocyjny Ekwadoru.

stary znak promocyjny Ekwadoru

Podoba mi się to odejście, w nowym znaku, od tej jednoznacznej obrazkowości starego logo. Szkoda że taki kierunek myślenia ma problem z przebiciem się u nas. Warto zajrzeć na stronę ecuador.travel . Nie podoba mi się co prawda wielkość umieszczonego tam znaku, w nagłówku strony, ale proszę spojrzeć na dolny lewy róg, gdzie znak został użyty w bardzo małej wielkości jako wyróżnik. Mała skala uwydatniła ruch wirowy w logo.

I w sumie jest ok, ale… no właśnie, wchodzimy w ciekawy passus, jaki objawił się w komentarzach do tej informacji o logo Ekwadoru. Pada tam zarzut o inspirację znakiem zaprojektowanym przez prof Coordta/Mannstein dla Igrzysk Olimpijskich w Monachium w roku 1972. Mamy więc znowu odwieczną dyskusję o inspiracjach, ale przy okazji niejako wychodzi zupełnie inna kwestia i nieco zapewne zaskakująca dla niektórych – dokładnie takiego samego w formie znaku (spirala Coordta/Mannstein) dla dwu różnych podmiotów. Znak Igrzysk w Monachium’72 był czarnobiały lub w wersji jednokolorowej.

Munich 1972

Z drugiej strony ta sama forma, poniżej, tym razem w wersji wielokolorowej, jako „spirala szczęścia”, jest znakiem gry liczbowej Lotto.

spirala szczęścia

Dziwne? Mamy więc sytuację gdy ten sam znak, kształt identyczny, występuje raz w wersji czarno-białej, a raz w wersji wielokolorowej, dla dwu różnych całkowicie podmiotów, choć na tym samym obszarze Niemiec. I nie jest to, napiszę wielkimi literami dla podkreślenia – NIE JEST TO AUTOPLAGIAT. Sytuacja bowiem tylko z pozoru na taką dziwną wygląda, mając jednak podstawy prawne, nawet kilka do wyboru nie tylko w prawie niemieckim, ale i polskim, pozwalającą autorowi na taki właśnie manewr. Dla pełnej jasności oba znaki były rejestrowane. Tu warto, na marginesie, przypomnieć zadymę z Białostockim Parkiem Naukowo-Technologicznym, moim zdaniem nie uzasadnioną. Jest to w sumie dobry przyczynek do przypomnienia że warto znać prawo, w tym wypadku w zakresie własności intelektualnej.

Przy okazji znalazłem tutorial, jak sobie taką spiralę Coordta wykreślić.

Pełna nowa identyfikacja wizualna Ekwadoru ma zostać zaprezentowana w marcu, w Londynie.


S prezydencja PL

20 lutego 2011

Prezydencja pod znakiem infantylnego bączka i kolejnego nawiązywania do znaku Solidarności? Oj chyba mamy duży problem by dorosnąć i nie sprzedawać ogranych grypsów, tylko dlatego że już znane. Trąci to kawałami z brodą. Po pięćsetnym razie przestaje to być śmieszne.

MSZ, jak widać po przygotowaniach i gadżetu i logo Prezydencji polskiej, idzie na łatwiznę, choć nie jestem pewien czy to aby tylko łatwizna.
Miał być zamknięty konkurs, cisza. Miał być przetarg na projekt logo, miał i jest, tyle że pod jednego autora ustawiony, bo czymże innym może być taki pasus z uzasadnienia MSZ, jaki czytam na eGospodarka.pl:

„Planowany przez Zamawiającego logotyp Prezydencji RP w Radzie Unii Europejskiej ma nawiązywać do rozpoznawanego na całym świecie logotypu Solidarność autorstwa pana Janiszewskiego i zawierać jego element (flagę). Opracowanie logo polskiej Prezydencji, 31 lat po zaprojektowaniu logo Solidarności przez Jerzego Janiszewskiego gwarantuje prestiż znakowi graficznemu oraz będzie miało charakter symboliczny, adekwatny do rangi wydarzenia jakim jest pierwsza w historii polska Prezydencja w Radzie Unii Europejskiej. W związku z powyższym jedynym twórca, który może zrealizować przedmiotowe zamówienie będące przejawem działalności twórczej jest pan Jerzy Janiszewski. Pan Jerzy Janiszewski będąc autorem znaku Solidarność posiada prawa wyłączne do logotypu. Z uwagi na ochronę praw autorskich tylko jeden wykonawca może zrealizować przedmiotowe zamówienie”

Znaczy to, ni mniej, ni więcej, że autor ma sam siebie plagiatować? No to wesoło. Jak brak pomysłu na prezydencję, to zawsze można się podeprzeć, jak kulawy laseczką, Solidarnością i wmówić że uznany twórca owego, świetnego zresztą znaku, wesprze swoim prestiżem. Pytanie tylko czy twórcę będą dołączali do jego znaku, czy też znak będzie miał opis dodany z autorstwem?

Mam nadzieję że rzeczywiście znak będzie dobry, a nawet chciałbym zobaczyć bardzo dobry, ale sam znak i cała identyfikacja to trochę mało,mimo że  zapłacimy za nią te 240 koła, pardon, to z funduszy unijnych poleci, czyli nie naszych, teoretycznie. Za mało bo znak tylko znakuje „towar” i przywołuje skojarzenia oraz emocje, albo dobre/prawidłowe, albo złe/nieprawidłowe, ciekawe więc co będzie stało za tym znakiem, w postaci tego „towaru” – nasze martyrologie? nasze wypominki historyczne, że my pierwsi ten soc obaliliśmy? bo tak mi to wygląda, że te nasze resentymenty będą górą.

Przy okazji ciśnie się jedno pytanie, do uzasadnienia wyboru autora projektu, wysmażone przez MSZ, otóż jak to się stało że mógł nawiązać prof. Kliś do znaku Solidarności i nic się szczególnego nie stało? vide znak/sygnet Europejskiego Centrum Solidarności. To może kto inny nawiązywać, czy nie może?

Jakby dla zminimalizowanie tego koturnowego nawiązania do znaku Solidarności mamy i gadżet, do zabawy, a raczej po prostu zabawkę dziecięcą zwaną bączkiem. Miodzio jest, poczytajcie na onet.pl:

W zamówieniu na stronach MSZ czytamy, że „bączki posłużą jako upominki artystyczne polskiej prezydencji, wręczane na spotkaniach organizowanych zarówno w kraju, jak i zagranicą”.
Polska to młody duch Europy. Kraj z energią i gotowy do zmian – to oficjalny przekaz MSZ na temat przesłania, które wraz z bączkami ma trafić do unijnych urzędników.

O tym, że ta młodość duchem, to raczej infantylność, a owa energia to raczej kręcenie się w kółko, wokół własnych spraw, jako skojarzeniach raczej urzędnicy nie pomyśleli, jak i zresztą kilku innych nie najciekawszych a mogących zagrać główną rolę skojarzeniach.

Szkoda że naszym decydentom zabrakło i wizji i odwagi, choćby braci Czechów i ich identyfikacji prezydencji czeskiej. Zabrakło myślenia o stworzeniu czegoś co zagra nową jakością, a  nie będzie świeciło światłem odbitym od starego symbolu. Nie lubimy iść do przodu, wolimy oglądać się wstecz i zgrywać te historyczne symbole do zanudzenia. Bo jak Polska to klęska wrześniowa, Solidarność, Wałęsa i JPII i… i nic więcej….

Oj zajeżdzimy kobyłę historii aż jej piana z pyska pójdzie i padnie wśród kręcących się bączków. Tylko po co?

PS temat nieco mi umknął i gdyby nie AL i jego info na Goldenline (grupa Identyfikacja wizualna) pewnie bym przeoczył to tasowanie kart.


Guzik wygrasz

19 lutego 2011

Nowość! Kostka do gry GUZIK WYGRASZ TM

kostka do gry GUZIK WYGRASZ© design by alw 2011

Kostka GUZIK WYGRASZ TM ma opływową  formie kuli co ułatwia posługiwanie się nią, łatwość toczenia, rzucania, a nawet kopania.

Kostka GUZIK WYGRASZ TM przeznaczona jest dla dwu i więcej osób pragnących się szybko pokłócić.

GUZIK WYGRASZ TM działa stymulująco, przyspieszając produkcję adrenaliny w organizmie. Nie niesie skutków ubocznych w postaci straty czasu na uzgadnianie kto jaką opcję polityczną reprezentuje, pełna koncentracja na kostce.

Brak kantów w kostce GUZIK WYGRASZ TM uniemożliwia kantowanie współgraczy.

Zainteresowanych produkcją zapraszam do kontaktu.


Huzar symboliczny

13 lutego 2011

Kwestia „międzynarodowości” nazwy, podnoszona w komentarzu Varpho, do Husarz ksywa Huzar:

„huzar” pewnie brzmi im lepiej niż „husarz”, bo wygląda bardziej międzynarodowo [cz. „angielsko”] – nie ma „rz”….

Ano to zerknijmy na to, mamy co prawda inny zapis tej nazwy, niż używany na świecie, co łatwo sprawdzić  w Wiki.  Nie występuje jedno lub dwa S, jak w innych językach (nawet czeskim)  a Z. Zatem dla obcokrjowca obie wersje Husarz i Huzar, będą równie nieprawidłowe w zapisie, choć „husarz”  może być bardziej bliskie z racji S. Z kolei, jako że mamy do czynienia z nazwą własną firmy, to Z może być zaletą. Tu zgoda i od razu zastrzegam – mowa tylko o samej nazwie Huzar.

Angielski: 1. Huzar > Hussar,  2. Husarz > Winged Hussar
Niemiecki: 1. Hhuzar > Husar, 2. Husarz > Flügelhusar
Włoski: 1. Huzar > Ussaro, 2. Husarz > Ussaro polacco ‚alato’
Francuski:   Huzar > Hussard
Węgierski: Huzar > Huszár
Czeski: Huzar > Husar
Hiszpański: Huzar > Húsar

Aliści jest i symbolika, chciał nie chciał, zakodowana mniej lub bardziej w naszych umysłach a powiązana ściśle z daną etykietą słowną. Stąd zresztą oburzenie na symbol nieadekwatny dla nas z etykietą odmienną od znanej. Mamy jednak innych krajach i inne kodowanie co za etykietą stoi , bo tam huzar to huzar,  polski zaś husarz ewenementem jest  i spécialité polonaise wyłącznie. Zatem symbolika owego „huzara”, czy też z nim powiązana,  jest w powszechnej świadomości tambylców zupełnie inna, oparta na ich wiedzy historycznej własnego kraju.

Napisałem tekst o Huzarach i Husarzach nieco z premedytacją ukrywając część symboliki huzarskiej. Byłem ciekaw czy ktoś zwróci na to uwagę. Nie zwrócił, co dziwne. A to symbolika nie najlepiej się kojarząca i przywołująca niedobre przykłady. Nieodłącznie bowiem związane z huzarami są dwie rzeczy – określenie „Huzarzy śmierci” i symbol Totenkopf. Ten ostatni z nieszczególnymi skojarzeniami, ale i jeszcze mniej dobrymi konotacjami – noszony był na czapkach przez SS i Waffen-SS w okresie II Wojny.

totenkopf

Takiej oto dużej odznaki, na czako, używali huzarzy pruscyLeib-Husaren-Regiment nr 1Leib-Husaren-Regiment „Königin Viktoria von Preußen“ Nr. 2 i jeszcze fotka huzara z Gdańska, ale nie tylko oni…. Mamy francuskich Húsar de la muerte czasu Rewolucji Francuskiej, czy chilijskich Húsares de la Muerte. Ale mamy i wcale nie odległy czasowo przykład polski – międzywojenny Dywizjon Huzarów Śmierci.

Odznaka_Dywizjonu_Huzarów_Śmierci
Odznaka Dywizjonu Huzarów Śmierci wz. 1920

Na historycy.org czytam:

Jendostka Huzarów Śmierci powstała prawdpodobnie z rozkazu J. Piłsudskiego w czasie wojny polsko-bolszewickiej.

Pierwsza jednostka polskich Huzarów Śmierci powstała w Wilnie w 1919 roku jako Dyon Huzarów Śmieci

O tajemniczych polskich huzarach śmierci nieco szerzej na  Wojenne tajemnice – WARSZAWA i OKOLICE

Po zastanowieniu i przemyśleniu doszedłem do wniosku, być może błędnego, że zarzut niezrobienia reserchu może być nietrafny. Istnieje bowiem inne wytłumaczenie tej  husarzo-huzarskiej zbitki, mające swe źródło właśnie w symbolice totenkopf. Być może, robię tu za adwokata diabła, choć mało wiarygodnie, ową symbolikę huzarską, nie najlepszą, zastąpiono z premedytacją husarzem  dobrze odbieranym w naszym kraju. Zakładając równocześnie że dla obcokrajowca ta symbolika jest nienarzucającą się automatycznie z jego kręgu, zatem jest szansa przypisania symboliki do nazwy,  i tu ok. Niestety firma na razie działa tu i teraz i widoki na międzynarodowość co najwyżej mgliste. W Polsce zaś, i dla Polaków, jastrząb to jastrząb, a orzeł to orzeł, podmienić się nie godzi.

Konkluzja jest prosta – jak się wchodzi w symbolikę narodową, naszą czy obcą, mniej lub bardziej, to jednak trzeba bardzo uważać, bo to sfera baardzo delikatna.

Na koniec 2 ciekawostki:

Formacje huzarów, jako jednostki bojowe,  przetrwały aż do II Wojny światowej i występowały również poza Europą, w Ameryce Łacińskiej.

Symbol totenkopf nie odszedł wraz z huzarami do historii,  jest nadal używany w wojsku, vide znak regimentu Queen’s Royal Lancers armii brytyjskiej.


Husarz ksywa Huzar

12 lutego 2011

Dziś trudny temat, dla wielu biorących się za projektowanie logo, nazwa firmy a jej symbol graficzny. Nie tylko trudny, ale i za trudny.

Husarz czy Huzar, co za różnica, to prawie to samo, dla niektórych, którzy na historii w szkole podstawowej nie za bardzo uważali. Który jest który? Nie jest to żaden problem ustalić posiadając internet, ja dla uproszczenia, a i wskazania najprostszego źródła,  posłużę się  Wikipedią (cytaty i ikonografia). Ostrzegam będzie „wesoło”.

Co prawda w obu wypadkach, husarza i huzara, mamy do czynienia z jednym i tym samym  pierwowzorem – racowie,

Racowie (od Rac – strpol. Serb) – lekka najemna jazda, utworzona w XIV w. na terenie Węgier, werbowana spośród Serbów zamieszkujących należącą do Węgier Dalmację i część Serbii.

to jednak na tym wspólnym przodku podobieństwo się kończy, tak w ubiorze jak i stylu walki i przeznaczeniu do określonych zadań bojowych, do których obie formacje były używane.

Husaria, jazda półciężka

husarz, straz hetmanska

Na ilustracji w niepełnym uzbrojeniu bojowym – straż hetmańska

Husaria (węg. huszár, serb. husar, gusar – rozbójnik) – polska jazda narodowego autoramentu, znana z wielu zwycięstw formacja kawaleryjska Rzeczypospolitej, […]

[…] ponad dwusetletni szlak bojowy tej formacji, znaczony między innymi zwycięstwami w bitwach pod: Orszą (1514), Obertynem (1531), Lubiszewem (1577), Byczyną (1588), Kokenhausen (1601), Kircholmem (1605), Kłuszynem (1610), Chocimiem (1621)[notatka 4], Trzcianą (1629), Martynowem (1624), Ochmatowem (1644), Beresteczkiem (1651), Chocimiem (1673), Lwowem (1675), Wiedniem (1683).

[…] Jędrzej Kitowicz pisze: „Mieli skrzydła składające się z listwy drewnianej przyśrubowanej do pasa, wysokie nad wierzch głowy, nad tęż głowę zakrzywione, rozmaitymi barwami wraz z piórami malowane, gałąź oliwną lub palmową naśladujące, co czyniło dziwnie piękny widok, lecz takiego lauru nie wszystkie chorągwie używały”[25]. Niektórzy autorzy XVII-wieczni podkreślali praktyczne zastosowanie skrzydeł: „Na barkach ich sterczą wyniosłe skrzydła dla postrachu nieprzyjaciół”

Podkreślić warto, że  husaria była wyłącznie polską formacją, nie spotykaną w innych armiach.

Huzar, jazda lekka

Huzarzy (od Huzar węg. huszár – rozbójnik, najprawdopodobniej pochodzące od łac. cursarius korsarz) – węgierska lekkozbrojna jazda powstała w XV wieku. Pierwowzorem byli racowie, którzy po odrzuceniu kopii, tarcz i pozostałego uzbrojenia ochronnego przekształcili się w huzarów.
Huzarzy umundurowani byli w charakterystyczne krótkie haftowane (węg. szamerunek) obszyte barankiem kurtki (węg. dolman) i obcisłe haftowane (cyfrowane) spodnie. Na dolman zarzucana była pelerynka z węgierska zwana mentyk. Nakryciem głowy było wysokie czako lub bermyca. Formacja ta została przejęta przez inne armie europejskie (osiągając największą popularność w XVIII wieku) i występowała do XIX wieku.

Przypomnę przy okazji, tak na marginesie, że formacje Huzarów były we wszystkich armiach doby napoleońskiej. W obu zaś wypadkach diametralnie różne nie tylko przeznaczenie formacji kawaleryjskiej, ale, co bardziej widoczne, ubiór i uzbrojenie.

Po co ten wstęp historyczny? Ano bo wydawać by się mogło że obraz husarza ze skrzydłami wyssaliśmy nieomal z mlekiem matki na tyle silnie by nie pomylić ani na jotę miana i wyglądu z nikim innym. Wydawało by się, ale już mi się nie wydaje. Są otóż w naszej ojczyźnie kochanej jednostki odporne na wiedzę na tyle silnie by „husarz” czy „huzar” wychodziło im ganz egal (z niem. potocznie: wszystko jedno ). Nie wierzycie?

Oto na Goldenline.pl wyciągają temat powyższego ganz egal a zaraz potem znajduję w portalu Interia artykuł, na ten sam temat, ze znamiennym tytułem –  Historyczna pomyłka. Huzar czy husarz?, Stefana Rokita

Huzar - logo sieci stacji paliw

Na 40 stacjach benzynowych polskiej sieci „Huzar” widnieje błędna nazwa – uskrzydlony rycerz w logo stacji to nie huzar, lecz husarz.

No i co? ano wesoło. Ireneusz Jabłonowski, prezes zarządu spółki POLpetro S.A., właściciela marki, mówi tak:

– Rzeczywiście mieliśmy już sygnały o tym, że w naszym logo widnieje nie huzar, lecz husarz – poinformował naszego dziennikarza, dodając, że twórcy wizerunku firmy nie chcą zmieniać nazwy ani samego logo. – Naszym zdaniem nazwa huzar brzmi i kojarzy się lepiej niż husarz i potwierdzili to specjaliści. Poza tym zmiana nazwy lub znaku firmowego to poważne przedsięwzięcie, a sieć „Huzar” istnieje na rynku od lat i klienci przyzwyczaili się do marki. Każda zmiana mogłaby zaszkodzić.

Fajnie, specjaliści powiedzieli, też nie douczeni historycznie? Taka plama nie postponuje i nie szkodzi spółce Panie prezesie? Kojarzy się dobrze? Mnie kojarzy się z nieukiem, co ma braki szkolnej wiedzy na poziomie elementarnym – to dobre skojarzenie dla firmy Panie prezesie?

Stefan Rokita, autor artykułu, wyrozumiale podsumowuje:

Z punktu widzenia marketingu takie powody wydają się być oczywiste i zrozumiałe.

Co jest zrozumiałe i oczywiste? że jak się popełnia błąd, to trzeba szybko poprawić, czy też jak już daliśmy plamę, to idźmy w zaparte, bo zmiana kosztuje a klient i tak durny?

Nie rozważam tu, jak widać, identyfikacji firmy od strony projektowej, kto chce może sobie ten samodział, a raczej samobój, pooglądać, a nawet ściągnąć w postaci pdf  i wyrobić własne zdanie. Opracowanie nosi znamienny tytuł Niepowtarzalny styl sieci Huzar. Taaaa… moim zdaniem temat na zupełnie odrębne opisanie.

Ale żeby nie było, że to jakiś ewenement z tym husarzo-huzarem. lepszy kwiatek, choć z tą samą, a nawet większą, dezynwolturą, zastosował projektant znaku firmy Huzar Power Sp. z o.o. To jest dopiero jazda po bandzie na poziomie światowym, co do ikonografii.

Huzar Power logo

Mało że husarz (tylko w założeniu projektującego grafika) nosi w nazwie firmy miano huzara, to na dobitkę, w znaku, detalicznie  jak byk siedzi woj z czasów Mieszka, z  przyczepionymi husarskimi skrzydłami. Woj! w tunice, z włócznią, i tarczą o kształcie migdałowatym używaną wonczas, czyli wieku XI.

[…] w ciągu XI w. tarcza o kształcie migdałowatym, szczególnie dobra dla wojów konnych , bo chroniąca nogi i dolne partie ciała jeźdźca.

o  hełmie miast szyszaka wspominać nawet nie warto… Jak i o, drobiazg, prawie pięciuset letniej różnicy czasowej między jednym a drugim ekwipunkiem wojennym. Jest power, jak diabli.

Zgroza. Ręce opadają. Teraz czekam na kosyniera spod Racławic ze skrzydłami husarskimi… Mogę od razu zaproponować też nazwę na H – Huncwot.

Po co to wszystko piszę?

Ano po to żeby uświadomić choć części biorących się za łatwy, ich zdaniem, chleb w postaci projektowania znaków, że wiedza na temat przednmiotu projektowania jest absolutnie niezbędna. To się nazywa zawodowa rzetelność. Ta powyżej pokazana zajawka wiedzy w temacie nie była jakąś trudno dostępną wiedzą tajemną. Więcej, była to wiedza obowiązkowa na poziomie szkoły podstawowej, nie wspominając łatwości jej zweryfikowania lub przypomnienia, dzięki internetowi i Google, tak co do faktów jak i ikonografii. A mimo to projektant nie skorygował klienta , nie pomógł mu, choć to jego był , jako specjalisty, psi obowiązek.


10 Galeria Plakatu AMS

11 lutego 2011

Dziś coś plakatowego, efekt 10. edycji konkursu Galerii Plakatu AMS. Wszystkie wyróżnione plakaty będzie można zobaczyć na citylightach AMS w największych polskich miastach.

Paweł Miszewski plakat

Autor Paweł Miszewski, zwycięzca 10 edycji Galerii Plakatu AMS

Cytat za Marketing przy kawie

– Wygrał plakat Pawła Miszewskiego. Jego autor, najstarszy i najbardziej doświadczony w gronie laureatów, w haśle „Kto ma jaja, ten rządzi” sprytnie wykorzystał podwójne znaczenie słowa „jaja”. Do tego pochwalić trzeba oszczędną, ale zabawną formę graficzną pracy. Nic zatem dziwnego, że przekonała ona do siebie większość członków jury – mówi prof. Janusz Górski, kurator Galerii Plakatu.

Gratulacje dla autora za świetną pracę. Jest dobrze, a nawet jeszcze lepiej.


Samodziały

8 lutego 2011

Ostatnio w modzie samodziały, znaczy własnemi siłamy stworzymy genialny logos. Efekty porażają niestety. Tylko jak mają nie porażać, jak najsampierw jest jedyny słuszny  pomysł na rozwój miasta, jego wizerunek i promocje w postaci genialnej w swojej prostocie „strategii cudu”  – zróbmy sobie logo.  Fajnie.  Samodział przaśny jest, ale własny, własnemy ręcamy i głowami wykoncypowany. To zresztą ciekawe zjawisko bo jakoś nie słyszałem żeby za przekopanie trawników w mieście, tak fizycznie a nie koncepcyjnie,  brał się jakikolwiek urzędnik miejski, choć każdy potrafi tą łopatą teoretycznie operować i myśleć  przy tym nie trzeba. A za projektowanie logo się biorą. Może z łopatą pomylili ?

Zacznę od Pleszewa, z sentymentu do regionu.  Cytat za portalem naszemiasto.pl

Odświeżyć, zachowując dotychczasowe elementy, bo marka jest rozpoznawalna – taki jest sens zmian loga miasta Pleszewa.
Fajnie, ale pytanie pierwsze – robili jakieś badania, pytając kogoś spoza miasta? wątpię. Za to wzięli się za projektowanie, specjaliści – rzecznik ratusza Marcin Konieczny razem z Adamem Staszakiem, dyrektorem Muzeum Regionalnego.  Lifting loga zlecono Annie Sobkowiak.

Jest gut, sami wiemy co lepsze.

Pleszew nowe logo

Na stronie Pleszew.pl czytam:

Zamierzeniem było jednak unowocześnienie logo zgodnie z najnowszymi trendami w tej dziedzinie, zwiększenie czytelności. Zmiana orientacji z pionowej na poziomej służyć ma z kolei poprawieniu zauważalności samorządowego logo, gdy występuje ono w towarzystwie innych logotypów – np. na plakatach.

Ciekawe o jakich trendach mowa, czyżby czytelność znaku była owym trendem? Wróćmy jednak do portalu naszemiasto.pl

Logo, które nawiązywało do wieży herbowej miasta Pleszewa z otwartymi drzwiami, sugerowało że ,,Pleszew to miasto otwarte” i tak ma być.

Ciekawostką jest to odwołanie do bramy w herbie, której tam nie ma, co łatwo sprawdzić oglądając herb.

Pleszew herb miasta
Pytanie drugie – „miasto otwarte” to znaczy jakie? czy to jego cecha szczególna? Z urbanistycznego punktu widzenia dawno już miasta przestały być obronnymi twierdzami. Z drugiej strony , i tu posłużę się cytatą z forum:

Widać dobre intencje jednak dziwne, że już wcześniej żaden pleszewski historyk nie zareagował. To pojęcie może i ładnie brzmi ale oznacza miasto nie bronione, nie obsadzane wojskiem na czas wojny, takie, które z założenia poddaje się licząc na litość wroga … Czy aby na pewno o to chodziło?

No i robi się dziwnie. A może nie bo jak nie ma strategii to najlepiej proste hasło pasujące teoretycznie do wszystkiego. Choć może nie do końca i się czepiam, bo oto mamy i inne wersje owego hasła.

Pleszew logo

Ciekawostką zaprezentowanej wyżej karty jest informacja w lewym górnym rogu o foncie w załączeniu, wychodzi ni mniej, ni więcej, że autorka nie jest świadoma ograniczeń licencyjnych kroju, który spokojnie rozdaje.  Ale to jej zmartwienie jak i Urzędu korzystającego z owego podarunku prawem kaduka.

Wymowa znaku też jest dość niejednoznaczna, skojarzeniowo wiązać można z wrzeszczącymi, pewnie po nocach, duchami, ale ważne że duch projektowy w narodzie jest. Jak już się czepiam, to jeszcze drobiazg, ze strony internetowej pleszew.pl,  gdzie już dumnie zostało umieszczone.  Autorka liftingu,  oprócz tych pokazanych kart księgi, zamieściła zapewne także kartę z opisem pola ochronnego a i znakowi owo pole w pliku nadała. Zapewne, bo pewności nijakiej nie mam, sądząc po upchanym na wcisk logo na owej stronie internetowej. Na zasadzie taki szeroki pasek to logo jak największe musi być.  Im większe tym lepiej widać? czy szkoda było zostawiać tyle pustego miejsca?

Eh…

Przykład drugi – Wąbrzeźno, równie optymistycznie samodziałowy.

Najpierw podziękowania, dla SN, za podesłany materiał.

Wąbrzeźno logo

Info na stronie Urzędu Miejskiego Wąbrzeźno zaczyna się tak:

Logo miejskie to doskonały pomysł na identyfikacje oraz promocję danego miasta. W przeciwieństwie do herbu nie ma tak oficjalnego charakteru i może być zamieszczane na różnorodnych, gadżetach reklamowych.

Niby OK, ale tu wyłazi szydło z worka – cały pomysł… to logo. Dalej niestety gorzej  –  w ubiegłym roku konkurs, 63 uczestników, 141 projektów.

Decyzją Komisji konkurs pozostał nierozstrzygnięty, ponieważ żadna ze złożonych prac nie spełniała wszystkich warunków jakie nakładał regulamin.

Ba, normalka. Ale mamy światełko w tunelu:

W ramach podsumowania zmagań konkursowych zostało zorganizowane spotkanie uczestników z terenu Wąbrzeźna i okolicy, którego wynikiem był pomysł na stworzenie jednego projektu logo miasta. Wspólna praca zaowocowała powstaniem projektu, który został ostatecznie zaakceptowany i przyjęty jako logo miasta Wąbrzeźno.

Piknie, tyle że następne zdanie zaczyna się:

Projekt logo, pomysłu Wiesława Rybszlegera, w graficznym opracowaniu Wiesława Gierszewskiego […]

To wspólne ci ono, czy nie wspólne? a może tych uczestników z Wąbrzeźna dwu ino było…. Nieważne. Poczytajmy co właściwie symbolizuje znak, mnie intrygowało toto małe czerwone, co tam się ponad miastem, po prawej,  przyczepiło. A to proste jest:

[…] nawiązuje do panoramy miasta, z charakterystycznymi dla niego wieżami kościelnymi. Obrys panoramy uzupełnia wystylizowany herb, przestawiający skrzydło orla, otoczone promieniami słońca oraz pastorał złączone ze sobą na kształt serca. Logo zawiera również napis Wąbrzeźno, którego falista stylizacja odwołuje się do wody oraz trzech jezior otaczających miasto.

I wszystko jasne, chociaż jak dla mnie bez sensu zupełnie, bo mamy panoramę + znak, jak by na to nie patrzeć. Dwa grzyby w barszcz, o jeden za dużo. Mało tego, ten maciupci czerwony znaczek doskonale mógłby służyć za sygnet, nawiązując z jednej strony do herbu, z drugiej zaś, będąc swoją formą i unikatowym, i łatwiejszym do zapamiętania, spełniłby znakomicie swoją funkcję.

Ale nie dane mu było, a dla zewnętrznego obserwatora, nie mieszkańca, panorama jest równie nieznana, jak i owo zmodernizowane godło z herbu. Przy czym herb, godło, jest interesujący, unikatowy, łatwo zapadający w pamięć, czyli same zalety,

Wąbrzeźno herb

a panorama zupełnie nieciekawa i taka jak wszędzie, czyli nijaka. Z panoramą to jeszcze jest tak że prawdziwa to ona bywa tylko z jednego miejsca, a ludzie wjeżdżają do miasta z wielu kierunków.

Mówiąc szczerze zabrakło mi w tym nowym logo jeszcze słonka, górki, szosy i kilku drzewek. Byłoby dodatkowo i ekologicznie, i sielsko…. O falowanym logotypie nie piszę, bo to rzeka przecież jest.
Eh….


konkursowe niebo

5 lutego 2011

Był konkurs, z pozytywnym jak najbardziej zakończeniem, co rzadkie. Konkretnie ogólnopolski konkurs na logo dla Planetarium Niebo Kopernika, zorganizowany Centrum Nauki Kopernik.

logo Planetarium Niebo Kopernika - autor Michał Romański

Spośród 443 prac jury wybrało pracę pana Michała Romańskiego. Zwycięzca jest absolwentem Wydziału Wzornictwa Przemysłowego Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

O wyborze znaku zdecydowały jego wysoki poziom artystyczny, nowoczesna forma graficzna wyróżniająca go spośród innych, bardzo dobra typografia oraz czytelny przekaz idei Nieba Kopernika. Poprzez swoją formę i kolorystykę znak wywołuje skojarzenia związane z naszym planetarium jak: źrenica oka, kompas, teleskop, symbolizuje również układ heliocentryczny.

Gratulacje dla Michała Romańskiego, zwycięzcy konkursu, za bardzo dobry projekt, jak i dla jury za jego wybór. Choć, sądząc po kiku zajawkach prac nadesłanych na konkurs, mieli w czym wybierać, co samo w sobie warte jest podkreślenia.

Trudno przy okazji nie przyklasnąć marzeniu PW w dyskusji na GL:

Żeby we wszystkich konkursidłach był taki poziom i zwycięzcy to byłoby pięknie 😉

czyli wymarzone konkursowe niebo 🙂

Projekty pokonkursowe można obejrzeć, do czego zachęcam, w dniach 8.02.2011 – 21.02.2011,  na wystawie w budynku Centrum Mauki Kopernik, ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 20, Warszawa.