Brief tłumaczy chęci

30 października 2010

No i jest proste wytłumaczenie znaków miast gospodarzy  Euro 2012,  w Brief. Swój artykuł Michał Jabłoński zatytułował tak –  „Logotypy nie tak straszne jak je malują”. I ja się z tym twierdzeniem, proszę Autora,  w pełni zgadzam, bo trudno by było straszne coś, czego nie ma, czyli owe logotypy. Logotyp, mistrzuniu, to część tekstowa znaku, nie obrazek.

Paweł Madler, krajowy koordynator ds. promocji w spółce PL.2012 tłumaczy:

Zależało nam aby te projekty były od siebie różne. Chcieliśmy żeby zawierały one w sobie elementy które promują te miasta na co dzień aby były tak naprawdę element większej strategii promującej je. Stąd właśnie w logotypach poznańska gwiazdka i warszawska syrenka. Problem był z Gdańskiem i Wrocławiem które nie mają jasno zdefiniowanych elementów identyfikacji graficznej – mówi Madler.”

Założenia są jak najbardziej ok i nikt ich nie neguje. Problem wcale nie w założeniach, a w wykonaniu, vide Wrocław, przełożeniu tychże założeń ich na znak graficzny.

„Przyjęcie tego typu strategii było na pewno podyktowane doświadczeniami poprzednich organizatorów mistrzostw. Austria i Szwajcaria swoje miasta promowały poprzez zunifikowane logotypy przedstawiające ich najbardziej charakterystyczne budowle. Te założenia okazały się chybione. Grafiki promujące miasta w ogóle nie trafiły do świadomości kibiców. Poza tym po mistrzostwach nie były w żaden sposób „kontynuowane”.

Teraz trafiają, sądząc po forach kibiców, choć niekoniecznie w formie właściwej.  O kontynuacji i spójności z dotychczasowym wizerunkiem, poza Poznaniem, też raczej można zapomnieć  i, stawiam w ciemno, skończy się jak w przywołanym przykładzie.

Pada też w Brief  „słuszne” pytanie:

Sprawa ta wywołała dużo, z reguły negatywnych emocji. Czy jednak słusznie. Czy w momencie gdy przyjrzymy się zaprezentowanym propozycjom z nieco szerszej perspektywy, nie zyskują one na wartości?

To może ja też dodam swoje pytania, do autora tekstu w Brief:
–  czy wartości wystarczą by bylejakość wizualną zagdakać?
– czy szersza perspektywa ukryje brak pomysłu na znak, na spójność w promowaniu miasta z dotychczasowymi znakami, na kiepski design rodem z klipartów? i jaka to musi być szeroka perspektywa, by tego nie widzieć?
– czy perspektywa  automatycznie dodaje wartości znakowi?

Brief pokazał też, ale na Facebooku, znaki ukraińskich miast gospodarzy – Lwowa, Charkowa, Kijowa i Doniecka.

znaki ukraińskich miast gospodarzy EURO 2012

Przyznam, co nieco znając ukraiński design, spodziewałem się czegoś więcej…


CzARTowski klipart

29 października 2010

Jednego autora, specjalnie nie używam słowa „twórcę”, już znam, dzięki Gazecie Wrocławskiej.  Pasztet dla Wrocławia wypichciła Izabela Świerad z wrocławskiej agencji CzART.

znak promocyjny miasta Wrocławia na Euro 2012

„- Mosty, a zwłaszcza Grunwaldzki, to bardzo charakterystyczny element architektury Wrocławia, który nie bez powodu nazywany jest Wenecją północy. Chcieliśmy pokazać coś zgodnego z charakterem miasta, a most symbolizuje spotkanie dwóch brzegów, różnych kultur, innych tradycji, skomplikowanej historii, to świetnie oddaje motto Wrocławia jako miejsca spotkań – wyjaśnia Magdalena Okulowska, kierownik zespołu promocji i PR w biurze Euro 2012. – Z kolei uśmiech rozciągnięty pomiędzy filarami mostu ma podkreślić przyjazny charakter miasta – dodaje Okulowska.”

I niby się wszystko zgadza Szanowna Pani, z jednym dużym wyjątkiem-  dizajnu. To że ktoś te koszmarności popełnił, to żaden powód by je akceptować, to że tam wszystko co założone jest nie znaczy że jest dobrze, bo jest jeleń na rykowisku w wersji jarmarcznej i mówienie o „logo” w tym wypadku wypacza sens tego terminu.  We Wrocławiu jest paru kumatych w te klocki i należało się do nich zwrócić, a nie do agencji full, a potem ból.

Wrocław ma bardzo dobre logo promocyjne, którym zapewne posługuje się Pani na co dzień. Toż wystarczyło zestawić oba znaki i zobaczyć naocznie różnicę poziomów. Tylko tyle i aż tyle by wystarczyło. Gratuluję wyczucia estetyki.

logo promocyjne miasta Wrocławia

Dziwi mnie jedno, a nie powinno, bo swoje lata mam – prezydentowi Dudkiewiczowi będącemu jednocześnie  mecenasem sztuki wyższej ręce nie drżały z zażenowania,  że osobiście musi to pokazywać?.

Na koniec ciekawa konkluzja,  dotycząca co prawda znaku promocyjnego Warszawy na to samo Euro 2012 , ale jak znalazł pasująca i do Wrocławia:

„- Warszawa nie buduje spójnej komunikacji marki. Posiada w tym momencie trzy syrenki – herb, markę miasta i logo miasta gospodarza – zwraca uwagę Aleksandra Sosnowska, ekspert od marki i wizerunku z firmy Loża a5.”
Oj można, można i jak widać po łobrazkach niektórzy już  się pogubili. Może GPS by pomógł… Warto poczytać cały artykuł pod jednoznacznym tytułem „Euro 2012:  Znów syrenka w logo. Można się pogubić”, w Wyborczej

Moda na badziew 2012

27 października 2010

Moda na badziew i łobrazkową lirykę, w projektowaniu znaków zwanych logo, kwitnie tym bardziej, im przedsięwzięcie bardziej prestiżowe.  Oto przedstawiono dziś  „logo” 4 miast gospodarzy Euro 2012 – Poznania, Wrocławia, Gdańska i Warszawy. Piszę w nawiasie i z drżeniem ręki słowo „logo” boć to całkowite zaprzeczenia, co najmniej trzy, tegoż terminu.

Płakać się chce, już nie tylko nad stanem polskiej piłki, ale i tym co wdziera się do polskiego design obszaru identyfikacji. Zresztą oceńcie sami:

4 logo polskich miast gospodarzy Euro2012fotki za tvn

Fleurdelis stawia sprawę jasno  i zadaje pytanie – „Koszmar designu wypluty na kacu przez… Great Logo Disaster?! …właśnie, przez kogo?!

Tomasz Witczak na GL formułuje na to konto nową definicję logo:

„hasło: „LOGO” – dowolny w formie i treści obraz bez sensu, funkcji czy jakiejkolwiek konotacji. Nie powiązany logicznie, semantycznie, ani estetycznie z tym co symbolizuje. Synonim tandety. Słowa bliskoznaczne: „bazgroł”, „bohomaz”, „kicz”, „nonsens”.”

Na Facebooku jest już kilka dyskusji i każdą da się sprowadzić do kulturalnego NIE!!!  Piotr Płoch w jednej z nich kulturalnie konkluduje:

” nie wiem… naprawdę nie wiem o co chodzi. Polska naprawdę ma się czym pochwalić w kwestii designu, również tego identyfikującego. Dlaczego zatem na imprezie o skali tak ogromnej, jakiej nigdy wcześniej nie mieliśmy okazji organizować musi się promować taką rzepę?[…}”

Kto to zrobił? i dlaczego nam to zrobił na spółkę z włodarzami miast?

Chyba zbiera się na burzę…  raczej z piorunami i gradobiciem…


Diplodoc wylicza

25 października 2010

Na blogu Diplodoca taki oto temat: ” kilka kresek, 5 minut roboty krótka rozprawa dlaczego logo kosztuje” i wylicza szczegółowo. Powinni to poczytać obowiązkowo i graficy, i klienci. Ja zacytuję tylko 3 pytania, jakie padają w pełni uzasadnienie:

1.
Czy zgodziłby się Pan/Pani pracować przez miesiąc za 968 złotych?
2.
Jak zareagowałby Pan/Pani na propozycję pracy za 968 złotych miesięcznie?
3.
Czy sądzi Pan/Pani, że DOBRY fachowiec byłby skłonny pracować za 1000 złotych miesięcznie?

ciekawe ilu zleceniodawców chciałoby takiej zapłaty…

Na blogu Diplodoca taki oto temat ” kilka kresek, 5 minut roboty
krótka rozprawa dlaczego logo kosztuje”, powinny poczytać i graficy i klienci
ja zacytuję tylko 3 pytania jakie padają w pełni uzasadnienie:

1.
Czy zgodziłby się Pan/Pani pracować przez miesiąc za 968 złotych?
2.
Jak zareagowałby Pan/Pani na propozycję pracy za 968 złotych miesięcznie?
3.
Czy sądzi Pan/Pani, że DOBRY fachowiec byłby skłonny pracować za 1000 złotych miesięcznie?
http://zapiski.diplodoc.com/2010/10/kilka-kresek-5-minut-roboty/


25 października 2010
design
Tagi:

skomentuj

List Otwarty SPFP i STGU

15 października 2010

Sprawa ważna jak sądzę dla wszystkich więc prezentuję List Otwarty SPFP i STGU.

Projektant nie wykonuje za darmo projektów wstępnych!


List-Otwarty-STGU-SPFP

Wypada tylko przyklasnąć tej inicjatywie i cieszyć się że wreszcie stowarzyszenia zauważyły problem.
Na stronie STGU trwa już dyskusja na ten temat.


15 października 2010
design
Tagi:

komentarzy 13

Sejm nieczytelny

12 października 2010

Trochę emocjonalnie.

Dostałem mail od Kamila i… ryknąłem śmiechem. Miały być jaja, to są.

Witam,

panie Andrzeju, zaglądam regularnie na bloga i wiem, że dużo innych ludzi też Pana czyta.
Jakieś dwie godziny temu portal wp.pl podał do wiadomości informację o konkursie na logo Sejmu.

W ramach ciekawostki wysyłam link:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Konkurs-na-logo-Sejmu-uniewazniony,wid,12749716,wiadomosc.html?ticaid=1b0c7

Myślę, że środowisko powinno zbojkotować tego rodzaju działania, bo jeśli taki przykład idzie z góry, to nam, projektantom pozostaje chyba rozglądnąć się za innym zawodem.
Inną sprawą jest oczywiście poziom wysłanych na konkurs prac, ale zakładam, że przy 1600 zgłoszeń dałoby się z nich coś wybrać.
Bo jakoś nie wierzę, żeby wszystkie przesłane projekty były gniotami.

Pozdrawiam,
K.K.

No i dobrze pisze, że „środowisko powinno zbojkotować tego rodzaju działania”, powinno, tyle że mnie zastanawia po co się to środowisko w takie zabawy urzędnicze pakuje, nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz. Ale tu akurat mamy wolnych ludzi z wolną wolą. Gorzej z drugą stroną, czyli organizatorem, który najsampierw robi zadymę i wielkie halo, bez zastanowienia po co, na co i do czego, bo chyba wynurzenia o obrandowaniu porcelany trudno traktować poważnie, a potem mając czas na przemyślenia,  gdy akcja trwa i się rozkręca, dochodzi do wniosku że to jednak do czegoś więcej i… sru koniec zabawy.

Prezydium Sejmu zdecydowało o unieważnieniu konkursu na sejmowe logo – informuje RMF FM. Według nieoficjalnych informacji powodem decyzji, podjętej na zamkniętym posiedzeniu, była „nieczytelność zgłoszonych prac”.
Konkurs ogłosił w lutym ówczesny marszałek sejmu Bronisław Komorowski. Nadesłano ponad 1600 projektów.

(cytat z wiadomosci.wp.pl)

A co tam miało być czytelne? logotyp Sejm, czy jakaś poważniejsza idea, do której doszli organizatorzy po czasie? Pal licho. Woda spuszczona. Nie ma co płakać a wyciągać wnioski na przyszłość i nie włazić w takie konkursidła.

Refleksja 1
Agencja zrobi, będzie cacy, albo będzie afera jak z Gap, albo latawcem, czyli normalnie ino po czasie. Zastanawia mnie co innego – skąd w ogóle  i po co ten durnowaty pomysł z logo Sejmu? Rozumiem gdyby chciano robić godło, jak w Senacie, na bazie orła, i jak wypadało by tej rangi instytucji. Przykładów, jak to jest rozwiazane, nie trzeba nawet daleko szukać, wystarczy zajrzeć do sąsiada za Odrą. Bo chyba jakieś kontakty z nimi mamy i nie będzie ujmą poproszenie by pokazali, a może będzie, bo Polak wie lepiej… i będzie popularyzował Sejm logo promocyjnym. A co to atrakcja turystyczna, czy izba ustawodawcza?

Refleksja 2
od lat podnoszony jest temat kulawej „Ustawy o godle” i jakoś nikomu nie przychodzi do głowy by ją naprawić i wyprostować, zgodnie z zasadami. Księgi herbu brak, herb nazywany jest godłem, oficjalnej wersji godła (samego orła) w wersji achromatycznej nie ma, kolory specyfikowane pod tkaninę wełnianą bander itp. Lux. Wiele osób dopomina się, też jestem nieskromnie w tym gronie) a efekt i tak żaden, prowizorka rządzi. Eh…

Refleksja 3
promocja kraju jak leżała tak leży, Olins zaczął i nie dokończył, bo nie było z kim gadać. Decydenci nie zainteresowani promocją Polski. I każdy sobie rzepkę skrobie i swoja tylko działkę promuje. Eh…

Te trzy refleksje pokazują że wcale daleko od tematu Sejmowego konkursu nie odbiegamy, za to z myśleniem o urzędach państwa, w kwestii i wizerunku i znaków, biegamy jak ślepe owce po połoninie i każda sobie coś skubnie po swojemu. Żadnej myśli wiążącej wszystko do kupy, zero refleksji że to nie ino moje pole i nie moja chata z kraja, a jeden wspólny dom. Eh…

Ryba ponoć psuje się od głowy, o ile ją ma. W tym temacie mam wątpliwości czy to kogokolwiek obchodzi.

Eh… przestało mi być do śmiechu.

PS cytat za rmf24

„Pierwszy grzech konkursu polegał na tym, że w ogłoszeniu nie doprecyzowano, jakie cechy powinno mieć sejmowe logo i co miałoby ono wyrażać: czy siłę, czy rozwagę, czy też może coś jeszcze innego. W efekcie nadeszły setki amatorskich prac, z których większość budziła wyłącznie zakłopotanie.”

A sądzili ze sami profesjonaliści wyślą?

PS2  warto poczytać Krzysztofa Leskiego, na Salonie 24,  a właściwie bardziej komentarze, niektóre rozbrajają niewiedzą, jak ten niejakiego Almanzora:

„mnie, człowieka przywiązanego do tradycji, a może nie zdolnego dogonić rzeczywistości, szalenie razi zwrot „logo sejmu”.
A nie mógłbyś, trochę na przekór swoim kolegom, pisać „herb sejmu” albo „godło sejmu”?”

Mnie razi Almanzorowe pomieszanie z poplątaniem – godlo to godło, herb to herb, a logo to logo. I każde znaczy coś innego. Ale są i ciekawe głosy.


zGAPili czy GAPgate

10 października 2010

Firma GAP zmieniła znak, przy pomocy agencji Laird+Partners,

stare i nowe logo Gapi rozpętała się niezła burza na forach designerskich.

Główny zarzut to naturalnie nijakość, minimalizm godny amatora i Helvetica, w logotypie. Nie żeby ktoś coś miał przeciw samemu krojowi, jednemu z najlepiej zaprojektowanych, ale jej przesytowi w znakach, jakie się ostatnio pojawiają. Sama koncepcja tego helvetikowego redesignu została świetnie sparodiowana na stronie Gapify.

Zrobiłem mały przegląd co ciekawszych linków i tak:

Na blogu Scotta Hansena ISO50 mały konkurs pod hasłem „Jesteśmy wspólnotą projektantów i jestem pewien, że ktoś tu może wymyślić coś lepszego”, dla zabawy i z zastrzeżeniem że GAP nie ma z tym konkursem nic wspólnego. Warto obejrzeć, jest kilka ciekawych pomysłów.

Redesignrelated.com prezentując redesign GAP przywołał historię:

„Byliśmy zaskoczeni tak drastyczną przeróbką. Być może nowy projekt stara się nawiązać i przypomnieć logo sklepu z 1969 roku? […] Poniżej signage pierwszego sklepu Gap, sklep został otwarty w 1969 roku w San Francisco.”

Pierwszy sklep Gap, rok 1969foto cytowane za Redesignrelated.com

przyznam że podoba mi się ten stary, pierwszy Gap, z przechylonym „the”, ale jedźmy dalej.

Refinery29 pisze o nowym logo Gap:

„Po szybkim skanowaniu na blogach o projektowaniu i kontach na Twitterze, wydaje mi się, że Internet jest zdecydowanie przeciwko redesignowi typu minimal-retro. Ich stare logo wydawało się zgodnie z tym, co zawsze sądzili o Gap-ie – czyste linie, klasyczne wzory i lekko staroświecki styl, […] Teraz czuje się jak by logo utknęło w międzyprzestrzeni, która jest zbyt nowoczesna by być nostalgiczna […]”

Designer-daily.com nowe logo Gap podsumowuje krótko:

„Redesign logo Gap narobił wiele szumu w blogosferze w ciągu ostatnich tygodni, i jest dobry powód: to wygląda okropnie.”

I dalej wskazuje co ciekawsze głosy z sieci, czym się poniekąd wyręczę:

„Dwa popularne blogi o designie napisały obszerne posty na temat historii, więc tylko link do nich: w Idsgn  jest dobry artykuł o reakcjach kierownictwa firmy Gap i prezydenta Aiga. Na Brand New można przeczytać obszerny post o uwagach i reakcjach projektantów. (Dodam że pod wdzięcznym tytułem „Follow-up: Gapgate”)

Wielu projektantów zareagowało wysyłając swoje propozycje lub podróbki na Dribbble.com , oportunista 99designs również zainicjowała konkurs i oferuje 500 dolarów za najlepszy projekt.”

A to tylko czubek góry lodowej, nazywanej już Gapgate. Nieźle, jak na redesign 3 liter. Jedno pewne mówią o firmie dużo, nawet bardzo i po nazwie, tylko czy akurat o to chodziło…

Info: tłumaczenia własne, więc z góry przepraszam za ewentualne pomyłki.


Frutiger w przedsprzedaży

9 października 2010

Uwaga: Frutiger w d2d. Wydawnictwo d2d zaproponowało ekstra bonus cenowy w przedsprzedaży.

Ci, którzy jeszcze tego nie mają na półce, mają okazję. Pozycja obowiązkowa.

Adrian Frutiger, Człowiek i jego znaki

Adrian Frutiger, Człowiek i jego znaki
d2d.pl | ok. 165×240 mm | s. 296
wydanie 3 poprawione.

Każdy, kto kupi książkę Człowiek i jego znaki
w dniach od 09 do 21.10.2010 zapłaci tylko
36 złotych (+ 9 koszty wysyłki).

Promocją będą objęte zamówienia zapłacone do dnia 21.10.2010, godzina 19.00.

Wysyłka książek od 18.10.2010.

Szczerze polecam. No to biegiem.

Z tym biegiem wcale nie żartuję, nie przypuszczałem że rynek taki wyposzczony. Na GL i FB akcja meldowania o zamówieni rozwija się błyskawicznie. Jak tak dalej pójdzie to nakład się skończy w przedsprzedaży 🙂


9 października 2010
design książki
Tagi:

skomentuj

Muchy i gołębie

8 października 2010

Bo to było tak: poniższy tekst napisałem w sierpniu, jako kontynuację wątku o logo Nowego Sącza, zamiast na blogu miał się ukazać w nowym piśmie, ale, jak to w życiu, pismo nie wystartowało jeszcze  i tekst się nie ukazał, pewnie zanim by się ukazał byłby o przeszłości. Napiszę im nowy a ten puszczam u siebie. Co prawda kurz bitewny opadł i weszliśmy w nowe bitwy i potyczki, fakty były i minęły, ale wcale nie jestem pewien czy to takie nieaktualne.

………………….

Afera goni aferę, i wcale nie w polityce wbrew pozorom. Zresztą politycy już dawno przebili dno konfabulacji, insynuacji, spisków i urojeń. Teraz przyszedł czas na afery wokół dizajnowe. Na zasadzie jednemu panu wydawało się, że coś zobaczył w kropce.

Pochwaliłem dopiero co Papaja studio, za dobry znak dla Nowego Sącza, bo dobry. A tu ci masz afera z wróżbitami, gejami i satanistami w tle, zresztą poczytajcie sami – sadeczanin.info:

W liście jest jeszcze więcej znaków zapytania: „Dlaczego akurat ręka? Co ma oznaczać ta czarna kropka w jej środku? Dlaczego kolory tęczy?”. Inicjatorzy zmiany logo zauważają poza chiromancją, której się sprzeciwiają, i inne nie do zaakceptowania dla nich znaki. „Kolory tęczy, jak powszechnie wiadomo, są symbolem mniejszości homoseksualnych. Czarna kropka wytatuowana na środku dłoni jest symbolem „zakropkowania”, czyli oddania się szatanowi. Nie sądzimy, by ktoś z Włodarzy miasta chciał, by Nowy Sącz został objęty taką „opieką” – piszą. – Panie Prezydencie, nowe logo wcale dobrze nie wróży miastu. Wręcz odwrotnie. Skazuje go na otwarcie się działaniom złego. […] Być może osoby związane z przygotowaniem tego projektu nie były tego świadome, ale fakty są takie, a nie inne. Można je konsultować ze specjalistami”.

więcej tu i tu.

Oj można konsultować ze specjalistami, można, tylko nie wiem czy myślę o tych samych specjalistach. Jest już nawet teoria spiskowa że geje i cykliści namówili projektantów do wprowadzenia wielokolorowości do wszelkich znaków. Szpital wariatów.

Pisałem kiedyś o skojarzeniach, tak to już jest, że każdy widzi co chce, jedni w logo Nike fallusa, inni w otwartej dłoni Szatana, choć od wieków otwarta dłoń to symbol powitania i znak że nie ma się w niej broni. Może dlatego z takimi kłonicami na tę bezbronną dłoń wystartowali, że bezbronna. Odwołania do symbolik są tak naciągane, że głowa boli. Oto kropka na środku dłoni to znak szatana, ejże, aby nie za daleka interpretacja? toż w symbolice chrześcijańskiej mamy taką dłoń z kropką i na pewno nie o satanistycznym symbolu mowa. „Tęcza to symbol gejowski” owszem, ale i jeszcze ma parę innych znaczeń, co dociekliwi łatwo znajdą. Nie chciałbym denerwować autorów poronionego listu, ale zwrócę uwagę, że na paru obrazach, jak najbardziej świętych, figuruje owa tęcza w tle, może warto sprawdzić kto za to jej przemycenie odpowiada i kto za tym stał a podszeptywał. No i absolutnie zakazać pokazywania jej na niebie! Dzieci patrzą na takie okropieństwo i się, o zgrozo, zachwycają, a kysz. „Dobrze wróży” też okazuje się wyłącznie i jedynie wróżbiarskie, bo szanowni tępiciele mają problem z posługiwaniem się językiem polskim i jego bogactwem. Rozumiem że takie oto sformułowanie „wyniki dobrze wróżą naszej partii” świadczy bezapelacyjnie o chiromancji, a więc niezgodnym z nauką kościoła jej charakterze, tyle że partia akurat jak najbardziej korekt. I co z tym zrobić?

Tak na marginesie, Duszpasterstwo Akademickie Strych ma chyba adekwatną nazwę do działań, jakie prowadzi w tym zakresie. Jak podaje Kopaliński strychulec, strych, deszczułka do strychowania, wygładzania, wyrównywania z brzegiem naczynia (stanowiącego miarę) zawartych w nim materiałów sypkich, zwł. zboża. No i wyrównują to, wedle własnego garnca, co wyszło ponad jego brzeg i lepsze od dookolnej rzeczywistości. Przypomina się stary dowcip o piekle, gdzie polskiego kotła diabły nie muszą pilnować.

Okazuje się że jednak nie wszystkim upał przegrzał głowy. W Tygodniku Powszechnym głos w sprawie zabrał jezuita Ks. Jacek Prusak SJ, psychoanalityk:

W tej deklaracji widać dobre intencje, obawiam się jednak, że światła rozumu oświeconego wiarą zdecydowanie tu zabrakło. Po pierwsze, zarówno w sensie chronologicznym jak i teologicznym tęcza (a więc i „jej” kolory) jest symbolem przymierza zawartego przez Boga z Noem. Po drugie, z twórców logo jak i władz miasta, które go zaakceptowały uczyniono satanistów dążących do ściągnięcia na miasto fatum w postaci działania złego ducha. Podatność na magiczne myślenie mamy wbudowaną w mózgu, szkoda, że jezuicki duszpasterz zapomniał, iż istnieją ignacjańskie kryteria „rozeznawania duchów”, które trzeba jeszcze umieć właściwie zinterpretować, po to, żeby takim „nawykom myślowym” nie ulegać. Nie tylko źle odczytał znaczenie dizajnu, ale ośmieszył katolików i zakon. Czy nie tego właśnie chciał „zły duch”?

Tak wesoło to można mieć tylko w Polsce . A nawet weselej.

We Włocławku urządzili konkurs ekspres, na znak, o dziwo rozstrzygnęli i wyłonili zwycięzcę, fajnie, tyle że okrutny internet znów pokazał wredne oblicze. Praca okazała się pożyczona z serwisu z gotowcami. Lux pomada, a autorka „pożyczki” tłumaczy się ponoć, że nie wiedziała że to do użytku prywatnego ino, nie przeczytała bidula info na stronie ani regulamina. No i rozpętała się burza z piorunami, a jak wydawało się że łagodnieje ktoś trafił na tak samo sprokurowany znaczek świętokrzyskiego systemu innowacji. Internet to jednak wredne bydle. Więcej tu.

Zresztą prawdę mówiąc nie ona jedna w tej branży niekumata, zauważam trynd jakiś do niekumatości wspartej słowotokiem, a la politycy jednej partii. Mów, mów, mów, nie ważne co i czy zgodne z faktami, a jak przeciwnicy wykazują twoje braki wiedzy kreuj się na tępionego, za prawdę, łgając w żywe oczy. To o tyle skuteczne, że nikt nie wie o jaki fakt szło, za to obrońców uciśnionych i Częstochowy zawsze się pułk znajdzie. Sam się wpakowałem na taką minę, to wiem. Ale dostałem dobrą radę – że skoro, dla niektórych, jestem wzór do naśladowania (sic), to powinienem dumnie zmilczeć. Znaczy mam stać dumnie i durnie na piedestale i ani okiem mrygnąć kiedy dachowe zasrańce, znaczy gołębie, będą srały mi na głowę a krasnoludki szczały do buta. No bo to same głąbki pokoju pewnikiem. No to stoję, ale z góry uprzedzam, jak nie zdzierżę, to przyłożę laską. Po doświadczeniach Papaja studio nie jestem taki głupi, by mieć dłoń otwartą a przyjazną. A i do oganiania laska się przyda, żeby mi ktoś nie wjechał w kuper udając wróbla.

Panie majster kropka sie mie zrobiła…
Gdzie?
Na czole i na ręce…
No i?
To jestem buddysta czy satanista?
Muchołap. Muchy obsiadły, ale… skrzydełka mają jakieś takie tęczowe…


Monogram po czasie

7 października 2010

Książkurs zakończony, zwycięzca wertuje nagrodę, a ja dostałem jeszcze jedną propozycję monogramową, od Damiana Poprawy. I pewnie zaległa by w archiwum, z racji poterminowości, gdyby nie… córeczka Damiana. Został szczęśliwym ojcem, gratuluję, i jako taki podesłał monogramy dwa –  swój i Amelii. A że to ciekawy pomysł, rodzinnego ujednolicenia, to i prezentuję. Ciekawe czy z inicjałami żony też by tak wybrnął.

monogramy Amelii i Damiana

„Pierwszy monogram od lewej dedykuję mojej córce, która 2 Października skończyła pierwszy miesiąc 🙂 Gdy wspólny element monogramów zestawi się z trójkątem równoramiennym, to odczytamy inicjały A.M od Amelia Poprawa, natomiast po zestawieniu z trójkątem prostokątnym bez trudu możemy odczytać D.P od Damian Poprawa.”

Na marginesie mała uwaga, dotycząca świateł między elementami monogramów:  zakładam że światła metrycznie są takie same w obu monogramach, ale, tu kłania się korekta wzrokowa, inaczej postrzegamy wielkość elementu czarnego na bieli, a inaczej w sytuacji odwrotnej. Dlatego w monogramie Damiana światło między elementami wydaje się węższe niż światło w monogramie Amelki.