I lived on the Moon

29 września 2010

Dziś wpis animowany i refleksyjny, akurat na późną nocną porę.
Kwoon – I lived on the Moon


29 września 2010
design różności
Tagi:

skomentuj

Papier a la Tusia

28 września 2010

Tusia Jałowiecka opowiada o swojej miłości… do papieru.

Lubię pasjonatów, bardzo.

… a tak mi się skojarzyło z tym papierem Tusiowym – Carlos Santana „El Farol”


Książkursowa przypominajka

27 września 2010

Zagonionym i zawalonym pracami Koleżankom i Kolegom przypominam:
zostały jeszcze 4 dni na podesłanie monogramów na Książkursdeadline 30.09.2010.
Książka czeka.


Idea odwrócenia

25 września 2010

Fachhochschule Bielefeld, jak większość niemieckich szkół wyższych w ostatnim czasie, zmieniła swoją identyfikację. Nowy znak opracowany został przez grupę studentów  „…drei Punkte” („… trzy punkty”) w składzie: Mareike Knocks, Michael Erdmann i Robert Fischer . Zespół projektantów wyszedł z dość ciekawej idei powiązania miasta i uczelni, tworząc schody (do kariery) z… części herbu miasta.  Idea z wykorzystaniem odwróconego fragmentu herbu i nadania mu nowego znaczenia jest genialnie prosta i ciekawie rozwiązana. Po kolei:

idea znaku FH Bielefield

Recepta udanego znaku jak na dłoni – bierzemy odpowiedni herb, dobieramy i wycinamy jego odpowiedni fragment, odwracamy i małym retuszem formy zmieniamy jego znaczenie. Proste? proste. Jest myślenie, są efekty.

logo FH Bielefield

Na nowej stronie uczelni można zobaczyć również interesujące rozwiązanie rozdzielnego zastosowania składowych znaku – logotyp jest w standardowym miejscu – na górze strony www, po lewej, sygnet zaś także po lewej, ale na dole strony, nie zmienia swojej pozycji przy jej przewijaniu.

www FH Bielefield

Jest także mała zabawa w dopasowanie koloru sygnetu i tytułów do własnych upodobań, do wyboru mamy 6 kolorów sygnetu.


po oczach i do lasu

22 września 2010

Czytam książki, serio. Taka mała fobia z dzieciństwa, trauma taka, nieszkodliwa a przydatna. Ale coby się nie ośmieszać, żem taki niedzisiejszy, a niedzisiejszy jestem na pewno, bo pono młode pokolenie dobrze jak fejsbuka przegląda i czasami sens łapie, też czytam te różne portale i nawet książki elektroniczne usiłowałem. Tak na marginesie już samo sformułowanie „książka elektroniczna” wydaje się zgrzytać w zębach i profanować ową książkę. No więc jak by nie patrzeć czytuje tu i tam. I zauważyłem dość ciekawą korelację, może to przypadek mój, czyli odosobniony akurat, jak czytam książkę książkową, znaczy na papierze, to mi wyobrażnia pracuje, a jak te elektroniki to ino oczy pracują…

Tak sobie popisałem tytułem wstępu ale nie bez przyczyny. Jest fakt, jest przyczyna, bo czemu ma nie być. Al i Laura Ries w książce „Wojna marketingu z zarządzaniem” przywołują ciekawy test wpływu widzenia na smak. Otóż ni mniej ni więcej test z nieoznakowanymi kubkami, z napojami Coca-Cola i Pepsi, pokazały że klienci wybierają smakowo… Pepsi. Ale jak tylko kubki są oznakowane, to oczami zmieniają smak i wybierają Coka-Colę. A może nie zmieniają tymi oczami, a blokują doznanie organoleptyczne, kubki smakowe przechodzą w stan uśpiony i nie wtrącają się do  naszych wyborów. Naszych? czy raczej narzuconych nam?

Muzyka bez obrazu już nie uchodzi, no chyba że klasyka, ta klasyczna klasyka, od Mozarta i Bacha, a nie np. klasyk gatunku rap, choć mi nic do rapu zaznaczam, przykład taki. Obrazy migają, coś sugerują, nie wiadomo słuchać toto czy oglądać, czasem mam rozbieżnego zeza oczu z uszami, bo jedno sobie drugie sobie leci i nijak spasować się nie chce. A wyobraźnia moja ma wolne, ktoś gdzieś postanowił, jak te obrazy mają wyglądać, zero wyboru, zero zatopienia w dźwięku i przyjemności bycia w nim sam na sam, ktoś permanentnie pcha mi w oczy własne wizje i zmusza do śledzenia co dalej jeszcze głupszego było w tym jego śnie. Nie lubię tych ładowaczy swoich koszmarów w moją prywatność. Ale z drugiej strony wystarczy odrzeć tę muzykę z obrazu i zostaje plaża z umpa-umpa-umpa pa pa. O tekstach samych w sobie nie wspominam, z niegdysiejszych perełek poezji zostały pokątne strzępy i powtarzane setkę razy monosylaby, dlatego wolę piosenki w językach mi całkowicie nieznanych, przynajmniej nie wiem co dukają i stękają.

Co ma jedno do drugiego, i trzeciego również, znaczy książka, muzyka i napoje? ano ową matnię wizualną obezwładniającą i sprowadzająca na manowce. A już wyglądało tak ładnie – książka muzyka i napoje… już już kroiły się nastroje… a tu bach i koniec. Obraz zastępuje doznania i je kierunkuje wedle siebie, a nie po naszej  myśli. Nasza myśl ulotna i zwiewna jak mimoza dostaje obuchem w łeb i szlus. Przesadzam (przesadzam?), to tylko gra plam, obrazów, tekstu zwielokrotniona na maxa zajmuje kanały wizyjne w naszej skołatanej głowie ogromem szumu wizualnego uniemożliwiając przepływ racjonalnych myśli i spokojną analizę doznań. Sza, wyłączyć, zamknąć, odizolować się na miękkiej połaci i zatopić oczy w książce, z literkami, drukowanej na papierze… a wyobraźnia dostaje ostrogę i rusza, jak podniebny rumak, ostro i wysoko. Nagle słyszymy zza ściany ryk reklamy, z właśnie uruchomionego pudła z cudzymi wizjami i szlag trafia wszystko, a nasz rumak orze  już pyskiem po bruku. LUDZIEeee! – zawołał, nikt się nie reagował, wszyscy reklamę podpasek oglądali…

W przywołanej już książce Ries-ów jest taki tytulik – Menadżerowie domagają się lepszych, a marketingowcy odmiennych produktów. Mamy więc wojnę dobrego z odmiennym niekoniecznie dobrze na tym wychodząc. Szukanie bowiem oryginalności i odmienności w wielu wypadkach gubi po drodze to co ważne w produkcie. Zostaje do kupienia tylko owa odmienność, oryginalność okraszona super-hiper opakowaniem bijącym po oczach. Szok wizualny, jakiego doznajemy, pozwala wcisnąć nam cokolwiek, za jakąkolwiek cenę, a my to kupujemy z przeświadczeniem że oto dostąpiliśmy nieba wchodząc tylnymi drzwiami do klasy lux. Kupujemy więc żelazko z golarką, radiem fm i telefonem, choć tak naprawdę potrzebujemy tylko żelazka, takiego do prasowania i nic więcej.

Jedna wielka manipulacja, wszystkimi naszymi zmysłami i to od czau jak zostaliśmy otoczeni, stłamszeni i przygwożdżeni ogromną ilością tego szumu informacyjnego, którego już nie ogarniamy a poddajemy się płynąc z prądem. I o to chodzi, zero przestrzeni nie reklamowej, zero stref zamkniętych dla bezładnego potoku informacyjnego, musisz wiedzieć, czy ci to potrzebne czy nie jakie podpaski są najlepsze i co je gwiazdka x na śniadanie, musisz zyć globalnie a nie prywatnie. Musisz być świadomym konsumentem, przy czym od razu wyjaśnijmy sobie jedno – świadomym że nie masz wyboru, żadnego. Będziesz kupował co dadzą oryginalniejszego, wymyślniejszego z gwarancją ułudy lepszości nie towaru a twojego statusu. Już po mału nie pytamy czy to dobre a czy to modne, cool, topowe… Jakość? a jakoś.

PS Pisane w lesie, na polanie i kolanie, własnoręcznie, ołówkiem kopiowym, z dala od szumu informacyjnego. Normalnie wywiałem w bliżę spokojności ocieplonej słoneczkiem. Nie jest tak źle, jak nie ma tego chaosu po oczach.


e fascynacja

21 września 2010

Tak się dziwnie porobiło że mój projekt znaku dla Euroinvestment, a właściwie to sam sygnet „e”, upodobali sobie chyba na Allegro, tak bardzo że co i rusz pojawia się jego nowa odsłona. Fascynacja jakaś? Od TK  dostałem takie info:

Witam Panie Andrzeju,
Trafiłem w sieci na coś takiego allegro.pl. Ja widzę tam Pana projekt dla EUROINVESTMENT. To plagiat czy inspiracja?

a pod linkiem niby mój, niby nie mój znak, wkomponowany w nazwę Mercom, choć należało by chyba powiedzieć upchany, dla zamulenia.

znak Mercom

Po usunięciu części literniczej wyglada to tak

sygnet ze znaku Mercom

Zastanawiam się czy domorośli tfurcy potrafią coś więcej niż tylko zżynanie z innych. Może zaczną… jak zapłacą.

Wielkie dzięki dla TK za informacje.

PS. Gdyby akurat ta aukcja, wskazana wyżej, nie działała wystarczy poszukać na Allegro aukcji  super sprzedawcy mercom_2007.


Zimny Lech jednak ok

14 września 2010

No i mamy stanowisko Komisji Etyki Reklamy w sprawie „Zimnego Lecha”

„Zimny Lech” niedaleko Wawelu nie narusza dobrych obyczajów.

No i piknie.


rzemieślnicza żenada

8 września 2010

Dziś mała gra wyobraźni. Załóżmy taką sytuację na styku klient-rzemieślnik – przychodzimy do owego rzemieślnika, dajmy na to – posadzkarza, z propozycją taką:
Proszę mi ułożyć mozaikę na posadzce, jakieś nawiązanie do antycznych wzorów, circa  50 m2, ale płacę tylko wtedy, jeśli mi się spodoba. Jaka by była odpowiedź? zapewne krótka i niekoniecznie cenzuralna.

Nie przypadkiem o tym rzemieślniku i, nazwijmy to wyraźnie, poronionym zleceniu z niewiadomym efektem finansowym, bo oto dostałem mail od Łukasza z „ciekawym” konkursem, któryż to już taki…

Moze zainteresuje Pana konkurs:
Wystarczy przygotować:

2. Projekty logo turystycznego mogą być wykonane w dowolnej technice graficznej, kolorystyce, kształtach.

a/ projekt powinien zawierać:
– logo/znak graficzny oraz identyfikację graficzną.
– budowę oraz konstrukcję logo,
– określenie pola podstawowego, pola ochronnego, wymiarów minimalnych oraz zasad skalowania,
– informacje dotyczące kolorystyki stosowanej w projektowanych materiałach i parametrów użytych kolorów w systemie CMYK, RGB i PANTONE C/U, RAL oraz Folia ORACAL. Kolorystyka w wersji jednokolorowej i czarno-białej,
– kolorystykę w przypadku występowania na różnych tłach.
– typografię logotypu,
– określenie zasad ochrony logo.

3. Do projektu należy dołączyć wydruki komputerowe (Księga wizualizacji znaku) formatu A4, które powinny zawierać:

– znak mieszczący się w polu 15cm x 15cm i zmniejszoną wersję 1,5cm x 1,5cm,
– zastosowanie znaku w projekcie materiałów biurowych codziennego użytku jak papier firmowy, wizytówka, koperta, teczka, długopis oraz w projekcie innych materiałów promocyjnych jak: koszulki, kubki, plakat, a także we wzorze prezentacji multimedialnej i wizualizacji strony internetowej (tego jeszcze nie było…)
– wersję kolorową jak i czarno-białą znaku.

I szczęśliwy zwycięzca stanie się właścicielem głównej nagrody w wysokości …. tadam 1.500 pln

Zastanawiam sie kiedy zaczną wymagać aby przy zgłoszeniu do konkursu prac uczestnik musiał wykupić billboard aby szanowny zlecający mógl zobaczyc jak logo prezentuje się na żywo… a w nagrodę da pudełko czekoladek…

Pozdrawiam
Łukasz

Dodam od siebie cytatę ze strony organizatora:

Konkurs na nowe logo Pomorskiej Izby Rzemieślniczej MSP

Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie na nowe logo Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw

– jeśli czujesz się mocny w tworzeniu i edycji grafiki, spróbuj swoich sił w rywalizacji z innymi uczestnikami konkursu . Na zwycięzcę czeka nagroda. Więcej szczegółów dostępnych jest w regulaminie konkursu.

Śmiać się czy płakać? a może rzemiechy z Pomorskiej Izby zaczęli robić wedle opisanego przeze mnie na wstępie modelu? Wątpię, za to bezmyślność pewna, bo nikt mi nie powie że rzemiecha, przedsiębiorca prowadzący biznes, nie potrafi logicznie oszacować czyjejś pracy. A Izba skupia niezłe w sumie grono –  i Cechy rzemiosł, i Cechy branżowe, Spółdzielnie rzemieślnicze, jak i masę zakładów rzemieślniczych. Prowadzi szkolenia i doradztwo, ba nawet ” Kurs pedagogiczny. Dla instruktorów praktycznej nauki zawodu.”. Oj praktyczna to nauka, na bazie tego konkursu na pewno, w temacie – jak nie szanować pracy innych . O nagrodzie nawet nie wspominam, bo to czysta kpina, za taki zakres prac.

Na koniec zostawiłem sobie trzy perełki:

1.

1 c/ wraz z projektem logo turystycznego uczestnik powinien…

To w końcu na co to konkurs?

2.

4. Zwycięzca konkursu przenosi nieodpłatnie na Organizatora autorskie prawa majątkowe…

znaczy w ramach tego 1500,- i opracowanie i przekazanie praw

3.

3. Postępowanie konkursowe – w oparciu o przepisy niniejszego Regulaminu przeprowadza Komisja Konkursowa, powołana przez Dziekana Wydziału Grafiki ASP w Gdańsku

I nikt z Wydziału Grafiki ASP w Gdańsku nie zwrócił uwagi organizatorowi na tę relację zakresu opracowania do wysokości nagrody??

Totalna rzemieślnicza żenada. Tylko co robi w niej ASP ?


Logo jako ilustracja

5 września 2010

Logo jako ilustracja? czemu nie. Ilustrator George Birch wziął na warsztat logo Emirates wyglądające w natywnej postaci tak:

Emirates logoI mamy świetny przykład co prawdziwy artysta potrafi zrobić ze znakiem.

George Birch - Emirates, illustration
Typograficzny znak nabrał życia. Ilustracyjna wersja, zrobiona przez Birch’a, zagrała niuansami rysunkowymi i zaczęła sprawiać wrażenie przestrzenności. Więcej znajdziecie na stronie prezentującej pracę Birch”a w detalach.

źródła: emirates.com, behance.net, typographyserved.com, designgogoup


Polska jest kobietą

4 września 2010

Przypomniało mi się, nie wiedzieć czemu,  wdzięczne hasło Partii Kobiet – „Polska jest kobietą”, swoją drogą dziwne że mężczyźni nie mają swojej partii… Ale, ale, ja nie o partiach a o haśle, które jak tylko się przypomniało, to nabrało  zaraz kształtu, w mojej głowie. A że bawiąc się typolicami zasmakowałem widać, to i efekt wyszedł taki

Polska jako kobieta
A że kobieta zmienną jest, to i lica obleka w miny różniaste…
Polska jest kobietą
i jak jej nie kochać 🙂

PS przecinek + średnik i… „ach te oczy…”