Kody a znaki

27 lutego 2010

Onegdaj zajrzałem do dużej księgarni z tanimi książkami, na rogu Chmielnej i Szpitalnej, w Warszawie naturalnie.  Czasem można trafić tam różne dziwne, a przydatne, pozycje wydawnicze zwane też książkami. Przeglądając półki z historią zaciekawiła mnie spora formatowo, granatowo-zielona, książka pod wielkim tytułem „Tajemnice szyfrów”. Wziąłem ją jednak do ręki bardziej zaintrygowany jej podtytułem – „znaki, symbole, kody, kryptogramy”, konkretnie jego pierwszą częścią, bo o szyfrowaniu mam pojęcie małe, czyli że jest. Książka swoje waży bo i format duży, papier kredowy prawie trzystu stron, oprawa przyzwoita, twarda, no i druk full wypas, pełno kolorowy. I to wszystko, uwaga, uwaga, za jedyne 35 złotych polskich! Szok.
Paul Lunde, Tajemnice szyfrów Znaki, symbole, kody, kryptogramy
Paul Lunde, Tajemnice szyfrów Znaki, symbole, kody, kryptogramy
Wydawnictwo: Carta Blanca
Oprawa: twarda, stron: 288, format: 226×260
ISBN: 978-83-614-4418-3

A co w środku? Zaskoczenie, Paul Lunde pieczołowicie i na przykładach wprowadza nas w świat kodów zaczynając od prehistorii, i nie dotyczy to owych jednoznacznie pojmowanych kodów szyfrowych a kodów symboli, znaków, którymi się posługiwano i posługuje czasem do dziś, jak choćby opisując początki alfabetów (to też znaki i kod jednocześnie), kody subkulturowe, flagowe czy wreszcie znaki firmowe. Uproszczone to nieco, do postaci bardzo bogato ilustrowanej pigułki, daje jednak podstawowy ogląd czym jest i czym być może znak. Na pewno pozycja, którą warto polecić rozpoczynającym zabawę z projektowaniem znaków, ale nie tylko bo i dla miłośników szyfrów tam sporo w historycznym ujęciu, a i poszukiwacze spisków znajdą coś dla siebie. Zabrakło mi co prawda wielu kodów/symbolik jak choćby kolorów, ale nie zmienia to faktu, że pozycja warta polecenia. Wielu zzytelników, po przeczytaniu tej książki, zada sobie pytanie – czy, to co widzę, znaczy aby na pewno, to co mi się zdaje?

Przyjemnej lektury i oglądania.

Ciekawostka, po wejściu na stronę wydawnictwa Carta Blanca tej pozycji nie udało mi się znaleźć, mimo wyszukiwarki na stronie…


Piękno limitowane.

23 lutego 2010

Limitowane naturalnie ceną . Znacie auta marki Bufori?

Bufori logo

Zapewne nie, na naszych drogach ich raczej nie zobaczycie, a i producent nie robi ich masowo. Bufori Motor Car Company to malezyjski konkurent Maybacha – ręczna robota za ciężkie pieniądze, naturalnie z pełnym uwzględnieniem życzeń Klienta, bo to klienci przez duże K. Na razie co prawda produkuje jeden model La Joya, ale niedługo pokaże limuzynę. Można powzdychać… i choćby po to warto pooglądać,

złote Bufori LaJoyaemblemat LaJoya

tym bardziej, że można mieć na własność… co prawda tylko broszurę informacyjną w PDF,  albo tapetę, ale zawsze to miły powiew luksusu….

czerwone Bufori LaJoya

Czyż nie śliczny ten kuperek? Chyba zmienię marzenia…

Materiał foto zaczerpnięty z broszury Bufori La Joya oraz ze strony firmowej Bufori.


adidasy Nike

22 lutego 2010

Obserwuję dość ciekawe zjawisko dotyczące marek, jakim jest wchodzenie ich do języka potocznego. Owe ksero od Xerox, czy adidasy na określenie wszelkiego obuwia sportowego. Zjawisko nie jest nowe, lata temu odkurzacz zwano elektroluxem, od nazwy producenta, a tenisówki pepegami od PPG (Przedsiębiorsto Przemysłu Gumowego). Ale czasem przybiera to formy dość można rzec kuriozalne. Oto podsłuchana w metrze rozmowa dwu małolatów:

-Fajne kupiłem adidasy?
– Te?
– Nooo.
– Ale to Nike!
– No, Nike. Fajne nie?
– Mówiłeś że Adidasy…
– Nooo, adidasy Nike.


Wracam do Polski

20 lutego 2010

Wracam, a konkretnie do omawianego jakiś już czas temu systemu PL. W wolnej chwili sprawdziłem jak ta zabawa, pozytywnymi słowami i znakiem Polski, wygląda na gadżetach. Oto mała próbka
torba i butla - Unico, sympatico, magnificoMały zestaw plażowy, na rozgrzewkę
koszulki t-shirtKoszulki dla gorącego macho.


Inukshukgate. Zabójcza symbolika?

19 lutego 2010

Igrzyska w Vancouver zapiszą się nie tylko zwycięstwami naszych, ale i tragedią saneczkarza i błędami organizacyjnymi, sportowcy żalą się na źle przygotowane i niebezpieczne olimpijskie trasy. Jak by było tego mało doszła afera z logo. Okazuje się bowiem że symbolika znaku, Inukshuk, nie jest tak prosta i jednoznaczna, jak się wydawało. W założeniu miał to być symbol praprzodka, docenienie rdzennych mieszkańców Kanady.

vancouver 2010
Co z tego wyszło? Peter Irniq, były komisarz kanadyjskiego terytorium Nunavut , mówi tak:

To wszystko dookoła wioski olimpijskiej jest fałszywe! Prawdziwe kopce są symbolem przetrwania. Budowało się je w obszarach dobrego polowania na karibu, dobrych miejscach połowowych – twierdzi.

Irniq uważa, że kopce nie powinny przypominać kształtami człowieka. To przynosi pecha. Staje się wtedy przeklętym znakiem. Dlatego jest zniesmaczony pomysłem organizatorów Igrzysk. – Taki symbol oznacza, że w danych miejscu ktoś popełnił samobójstwo lub został zamordowany. (sic!)

Cytaty za stroną igrzyska.wp.pl.

Inukshuk In Nunavut, Canada„Inukshuk in Nunavut”, fotka zaczerpnięta ze strony fanpop.com

Ciekawe że sprawa wyszła teraz, znak funkcjonuje od dłuższego już czasu i w okresie przygotowań olimpijskich jakoś te zastrzeżenia się nie przebiły, choć, mam wrażenie, że już wtedy je zgłaszano.


Różę Ci dam…

18 lutego 2010

Mieliśmy już świąteczne jabłka z napisem Merry Christmas, pieczołowicie „produkowane” słońcem na owocu przez czas jego dojrzewania. Dziwne, nie zauważyłem jakoś prób powtórzenia tego z logo firmowym, choć tu zapewne dużym minusem był nakład pracy + ilość. Ale życie nie stoi w miejscu.

Oto nowy „gadżet” do wykorzystania pod nadruk logo – świeżutkie, cięte róże. W czterech kolorach. Pomysł co prawda amerykański, oni to wszystko obrandują, ale już w dostępny Polsce via strona kwiatymowia.pl

róże z logo

Kwiaty z logo są bardzo popularne w Stanach. Podczas ostatniej gali Grammy Awards, były wręczane właśnie róże z nadrukiem. – informuje Łukasz Tkaczyk, przedstawiciel handlowy

Pomysł został przeniesiony na nasz grunt i z racji dużo większej tradycji wręczania kwiatów wróżę mu spore powodzenie,  mimo pewnej nietrwałości, jednak, „nośnika”. Nie od rzeczy jest przypomnienie, tym co z rozpędu, a bez zastanowienia, wchodzą w każdą nowość, ze to jednak musi być stosowane z rozwagą. Nie każde logo wyjdzie dobrze i w wypadku niektórych szkoda, w postaci kpin, w wizerunku zapewniona.

Zresztą sam producent pisze w ofercie tak :

Róże wzbogacone o możliwość naniesienia dowolnej treści, rysunku jeszcze bardziej stają się przydatne w biznesie. Będą oczywistym sprzymierzeńcem w tych branżach, w których od wrażenia i miłej atmosfery bardzo wiele zależy. Restauracje, hotele, domy weselne, recepcje, lotniska, biura podróży, filharmonie, teatry…

A tak swoją drogą, nawiązując do podlaskiego żubra autorstwa Tarasiewicza, wyobrażacie sobie to logo na tej różanej bieli, w kryształowym wazonie, stojące na fortepianie? No, ruszcie wyobraźnię…. Mnie to się marzy logo na bielusich płatkach stokrotek… na każdym! Oj byle nie proszku do prania.


Cool rąbanko

17 lutego 2010

1.

Na Design Tagebuch znalazłem przydatne dla projektanta stron www narzędzie do testowania czytelności kroju stosowanego na stronie.
typetester
Typetester czyli prosto, łatwo i przyjemnie z możliwością testowania 3 kroi jednocześnie i dużym polem modyfikacji.

2.

Grzebiąc w sieci w poszukiwaniu materiałów trafiłem na stronę firmy Best Made Company
Best Made Company
sprzedającą siekiery… w wersji nazwijmy to lux kreatywnej. Czym rąbać żeby być cool?- wystarczy wybrać z  kolekcji Winter 2010 lub jednej z wcześniejszych. Ceny zróżnicowane od 200-400$. Ekstra opakowanie jedyne 75$. Specjalna czerwona ciepła  czapeczka jedyne 95$. I tak wyposażeni możemy dumnie zasiąść przy kominku, choć kominków akurat brak w ofercie, ale czy koniecznie potrzebny?
siekiera w wersji lux
U nas co prawda zapotrzebowanie małe, ale… rynek rąbania się rozwija więc podpowiadam niszowy produkt, u nas można by kije bejsbolowe lub cepy 🙂


Wolę żubrówkę

16 lutego 2010

W okresie moich perturbacji z blogiem działo się kilka rzeczy, które zdążyły już nieco przebrzmieć i pewnie bym nie wracał gdyby nie Kura, dziękuję, podpuścił podsyłając linki.

Nie pozostało więc nic innego, jak jednak zająć się żubrem. Choć po oglądzie wolę żubrówkę od żubra, szczególnie podlaskiego. Bo to najpierw był schorowany i jakiś taki nieporadny z tym przerośniętym łbem 6×9, rachitycznymi końcówkami, ogólnie w kolorze mocno nieciekawym, może wiek robi swoje, no i sprawiał ponoć trudności w egzekucji (to ostatnie było argumentem do odstrzału). Ciekawe jakie trudności  i ciekawe że nic nie mówią o jego estetycznej stronie, tylko tą egzekucją broń naładowali i ryms.

stare logo Podlasia

Teraz jednak, odrodzony symbol, jak jaki podlaski feniks, nagle stał się artystą, w wielokolorową kratkę. Pikselnęło go.

nowe logo Podlasia

Mówią że haftowanie będzie łatwe. Mówiąc szczerze doszły mnie już w ub. roku słuchy, że znak projektuje Leon Tarasewicz, bardzo uznany malarz, to i liczyłem na coś w stylu oszczędnej wyrazistej kreski picassowego byka, a może na coś w stylu radosnego Miro, trudno przeliczyłem się. Ani to obraz, ani logo. Lubię malarstwo Tarasewicza, ma jakiś pazur, a tu trochę tak, jakby z tej swojej działki, przez płot, do sąsiada lazł i zawisł na nim, ani w te, ani wewte. Widać jednak że nie tylko mnie się różne rzeczy marzą, bo czytam oto radosne pienia, jak to piknie wyjdzie na długopisach, jaka łatwa egzekucja etc. Nnooo, przy 2 nie wychodziło, a przy 4 wyjdzie, w wielkości np. 5 mm na długopisie musi wyjdą te krateczki, bokiem. A już rozczulająca jest wizja łatwości oparcia się w identyfikacji na zabawie kwadracikami. To ja się pytam pod jaką to kwadratową strategię, oprócz strategicznego haftowania, ten znak został stworzony? Bo ta różnorodność to różnorodna jest, a to co niżej tego nie wyjaśnia:

Za radio.bialystok.pl

Nowe logo województwa Podlaskiego jest żywe, barwne i nowoczesne. Jego struktura umożliwia tworzenie licznych kombinacji barwnych kwadratów, co daje szerokie możliwości zastosowania na dużych i małych płaszczyznach. Można je umieszczać zarówno na większych powierzchniach jak bilbordy, namioty czy balony reklamowe, jak i na mniejszych – wizytówkach, firmowym papierze, długopisach i innych gadżetach.

Ech ta nowoczesność… a tę łatwość daje to logo, czy te kwadraty? bo już nie łapię. Pewnie jednak kwadraty, bo nareszcie da się nimi zapchać cały bilboard.

projekt bilboardu

No i raz czerwony z lewej u góry, a innym razem w środku, a zielony w prawo, to niebieski do góry… Koniem po J23. Ciekawym wersji czarnobiałej tego znaku, bo chyba takową należałoby opracować, choćby po to by na faksie nie ukazało się to:

wersja faks?

Tak na marginesie, z tym haftowaniem to może i dobry pomysł, a la makatki regionalne, tylko czy aby nie idzie to w stronę, tak nielubianej przez strategów, przaśności cepeliowskiej? No i czy turysty na to polecą….

źródła: podlaskamarka.pl, wrotapodlasia.plradio.bialystok.pl


Walentynka

14 lutego 2010

dla Danusi
walentynka dla Danusi


14 lutego 2010
różności
Tagi:

skomentuj

Na odwyrtkę

14 lutego 2010

Restauracja jako laboratorium i teatr jedzenia, jednocześnie, zmysłowa gra sztuki, teatru, fotografii, oświetlenia i muzyki. Jak stworzyć identyfikację dla tej gry artystów rondla pobudzających wszystkie pozostałe zmysły pokazał duński LOOP. Dla tego swoistego przybytku konsumpcji – Madeleines w Kopenhadze – stworzył dynamiczniy projekt znaku oparty na lustrzanym jego odbiciu. Nie należy się więc denerwować, że coś mi się przestawiło, to tak ma być na odwyrtkę.

Madeleines logo

Madeleines logoProjekt zdobył duńską nagrodę Design for 2008/09.

Czy wam to czegoś nie przypomina? Jasne, AOL Olinsa, tyle że osobiście wolę Madeleines w wykonaniu LOOP

PS dla ciekawych tej uczty a będących w Kopenhadze adres:
Madeleines Madteater
Drechselsgade 10
2300 København S
Phone: 33 14 05 55