Pomożecie?

30 stycznia 2009

Zbieram materiały do książki o polskim projektowaniu identyfikacji wizualnej – od podstawowej księgi znaku do całościowych opracowań CI.

Materiały dotyczące tylko Polski i polskich dizajnerów.

W dowolnej formie – księgi, szersze opracowania CI, case study, opisy problemów, ale w miarę kompletne, możliwie ze wskazaniem autora/autorów projektu.

Mile widziane także opisy problemów na jakie natrafiają posługujący się takimi opracowaniami Zleceniodawcy.

Mój mail: alw @ post . pl

Z góry dziękuję za pomoc 🙂


"To są jakieś jaja!"

28 stycznia 2009

Cicho i lokalnie toczy się, a może już nie toczy, sprawa rejestracji logo Olsztyna, a sprawa to ciekawa, bo właściwie rejestracją nikt sobie głowy nie zawracał, do czasu aż… opamiętali się, że podobne logo już zarejestrował w Urzędzie Patentowym niewielki Cekcyn. Dla przypomnienia – konkurs na logo Olsztyna rozstrzygnięto w 1997 r. A co? spieszy się komuś? sprawa musiała się uleżeć… no i się uleżała.

logo Olsztyna logo Cekcyna

„To są jakieś jaja! – Janusz Wierzyński, olsztyński plastyk nie może się nadziwić porównując loga promocyjne Olsztyna i Cekcyna. – Zasady kompozycji są te same, układ elementów jest odwrócony, ale identyczny, a oba znaki są zrobione bardzo podobną linią.”

Ano, Panie Januszu, identyczne to one nie są i to widzi nawet dziecko, natomiast oparte na tym samym pomyśle i baaardzo podobne jak najbardziej.

Na tyle lokalnie i bez większego echa o tym, że na materiał Gazety Olsztyńskiej o sprawie, z marca 2008, trafiłem dopiero teraz, szukając informacji o tym co też Eskadra (sic!) zaproponowała władzom miasta Olsztyna. A zaproponowała… i zapowiada się wesoło, o czym donosi serwis TVP Olsztyn „Radosne sery i wiosenne latawce.” I tu wracamy do logo Olsztyna, a również rejestracji której nie było, bo:

„Eskadra planuje odświeżyć olsztyńskie logo, ale sama jeszcze nie wie w jaki sposób. Oby tylko ten delikatny lifting nie zaskoczył samych autorów projektu. „

Jeszcze nie wie jak, ale już wie że trzeba. Znaczy to, ni mniej, ni więcej, że sporu o rejestrację raczej nie będzie. Wychodzi, że ten lifting może być rzeczywiście bardzo potrzebny… z konieczności, bo:

„Urzędnicy z Cekcyna w 2004 roku skutecznie zarejestrowali logo gminy, które jest bardzo podobne do znaku graficznego Olsztyna.”

„Możemy używać tego znaku na wyłączność do 2014 roku – mówi Justyna Wilkiewicz z referatu promocji Urzędu Gminy w Cekcynie.”

Ciekawe tylko jak głęboki musi być lifting by nie było kłopotu z zarejestrowaniem znaku w UP?  Mam nadzieję, że tym razem nie będą czekali 11 lat. Moim zdaniem ten wspomniany lifting zakończy się całkowitym przeprojektowaniem znaku. Bo co tu liftingować? Ale ładniej brzmi słowo „lifting”, a płacić i tak przyjdzie drugi raz.


Globalny sukces WOŚP

10 stycznia 2009

Dobre, a nawet wspaniałe, wieści przed 17 Finałem Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Tuż przed nim WOŚP została uznana za najlepszą marką na świecie wśród organizacji pożytku publicznego.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

3 cytaty z artykułu Fanfary dla Orkiestry najlepszej w świecie! Wojciecha Karpieszuka, Gazeta Wyborcza

Globalny sukces. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy najlepszą marką na świecie wśród organizacji pożytku publicznego. A w Polsce absolutną królową marek wszelkich.
Takie są wyniki uznanych międzynarodowych badań Brand Asset Valuator przeprowadzone w 50 krajach świata.

Wyszło, że wśród wszystkich marek w Polsce (porównywano aż 1297, w tym tak rozpoznawalne jak Coca-Cola) najlepsza jest właśnie WOŚP.

Sprawdzano główne cechy marki: wyróżnialność, zapotrzebowanie na nią, szacunek wobec niej i wiedza o niej. Co ważne, WOŚP we wszystkim zdobyła praktycznie maksimum tego, co było do zdobycia.

To się nazywa Polak potrafi. GRATULACJE!

PS. I Ty możesz pomóc dzieciom. Tegoroczny temat zbiórki to:
WCZESNE WYKRYWANIE NOWOTWORÓW U DZIECI


Pochwalili się…

8 stycznia 2009

Dostałem taki oto mail z Referatu Promocji Urzędu Miejskiego w Szklarskiej Porębie:

Szklarska Poręba to miejsce Magicznego Wypoczynku. Władze miasta rozpoczynają kształtowanie marki Miasta. Przeprowadzono liczne badania i konsultacje z mieszkańcami, które pomogły ustalić różnice miedzy autowizerunkiem a wizerunkiem miasta w opinii turystów. Opracowane zostały strategiczne założenia dla marki miasta, na podstawie których zaprojektowane zostało logo. Jest ono efektem współpracy Urzędu Miasta z firmamy – 2ba doradztwo strategiczne oraz Orfin. Pierwsza z firm odpowiadała za założenia strategicze a druga prace projektowe. Wkróce opracowane zostaną zasady posługiwania się znakiem oraz program komunikacyjny.

i dwa linki

Logo Szklarskiej Poręby: gif i cdr

Na początek małe zdziwienie:

Przeprowadzono liczne badania i konsultacje z mieszkańcami, które pomogły ustalić różnice miedzy autowizerunkiem a wizerunkiem miasta w opinii turystów.

Mieszkańców pytano a otrzymali wizerunek w opinii turystów, jak oni to zrobili? Jedna pani, drugiej pani, a ta druga trzeciej pani…

Przyznam że logo jest, oględnie mówiąc, nijakie i jakiejkolwiek strategii dopatrzyć się nijak nie mogę. Kolorystyka dziwna, sama w sobie, taka „łekologia całom gembom” i to nocna (księżyc?!), ale ciekawe ze twórcy znaku nie używają Pantone ino CMYK. A co ma zleceniodawca oszczędzać, drukując 2 przelotami, niech płaci jak panisko za 4. A może wzornika się jeszcze nie dorobili… bo nie chce mi się wierzyć, że nie znają.
Zainteresowała mnie jednak najbardziej różnica wyglądu obu znaków, jakie są pod linkami.
Mamy więc gif taki

a cdr taki

Krój dobrany nieszczególnie, po co te wyciągniecia w dół w „k”, ale niech tam. We wcześniejszej wersji, komentowanej na GL we wrześniu ub. roku, było lepiej. Bez rewelacji, ale lepiej.

Skąd jednak różnica w obu, zlinkowanych w mailu, plikach, tego samego w końcu znaku, te białe przecięcia w sygnecie gifa? nie wiadomo, ale przy okazji wyszedł „profesjonalizm” twórców, a co tam głowę sobie zawracać drobiazgami, przyjrzyjmy się krzywej, na styku dwu elementów sygnetu, pomarańczowego i zielonego, poniżej powiększenie tego fragmentu:



Niby drobiazg, ale paskudny.

Coś kombinowali na kompie, coś wyszło i się spodobało, teraz się dorobi ideolo i będzie gut. Nie będzie.


Na dobry początek

2 stycznia 2009

czyli książka znaleziona pod choinką.

Nakładem Świata Książki ukazała się pierwsza w języku polskim książka traktującą o heraldyce w sposób kompleksowy, autorstwa znanego heraldyka Alfreda Znamierowskiego. Od prapoczątków po współczesność Autor omawia wszystkie najistotniejsze aspekty heraldyki, bogato przy tym je ilustrując – ponad półtora tysiąca ilustracji. Mamy więc, oprócz omówienia zasad budowy herbu i symboliki, także omówienia poszczególnych rodzajów herbów – od osobistych i rodowych, po miejskie, ziemskie, państwowe i wreszcie kościelne. Omówione są także, co istotne, funkcje i użycia herbów.

WIELKA KSIĘGA HERALDYKI, Alfred Znamierowski

WIELKA KSIĘGA HERALDYKI, Alfred Znamierowski
Ilość stron: 344 s., wprawa: twarda, wymiar: 230×290 mm, rok wydania: 2008

W klubie Świata Książki można ją kupić za 75.60 zł, w księgarniach od 80 do 89 złotych.

To trzeba mieć. Tym bardziej ze cena nie jest zabójcza, a zawartość przednia.

I na koniec, niestety, kto nic nie robi, nie robi też błędów, cytat komentarza (pod prezentacją książki) na stronie albumpolski.pl

komentowany artykuł:
ALFRED ZNAMIEROWSKI: „Wielka księga Heraldyki”
Błędy
~Heraldyk z Dolnego Śląska, 2008-12-16 22:15
Szkoda tylko, że wkradły się do niej błędy. Najbardziej kuriozalne są dwa – ze stron 160 i 245. Na tej pierwszej widnieje kilka kolorowych herbów podpisanych jako herby mieszczańskie na chrzcielnicy z Kościoła Pokoju w Świdnicy, tymczasem są to herby znanych śląskich rodzin szlacheckich: Nostitzów, Sommerfeldów, Bergerów, Zettritzów i Rothkirchów. Z kolei na tej drugiej stronie jeden z herbów miejskich (przejęty z herbarza miast śląskich Otto Huppa) opisano tak: „Święty Piotr w herbie Dzierżoniowa”. Tymczasem jest to herb Dusznik. Dzierżoniów ma w herbie od czasów średniowiecznych jeszcze św. Jerzego zabijającego smoka (jest patronem największego i najważniejszego w mieście kościoła). Pewnie autorowi pomyliły się niemieckie nazwy Reinerz (Duszniki) i Reichenbach (Dzierżoniów). Zalecam zatem ostrożność.

Wydrukowałem więc sobie erratę i nadal, z czystym sercem, polecam tę pozycję.