Eskadra kamikadze?

31 grudnia 2008

Afera z logo Białegostoku rozwija się wręcz w podręcznikowy przykład… jak nie należy reagować. Oj nie przerobili chłopcy zarządzania kryzysowego, nie przerobili. A że zagrał rolę główną kontekst orientacji seksualnej, to i łatwo nie jest.

Po milczeniu mamy oświadczenie Eskadry względem logo gdzie można poczytać taki pasus:

„podobieństwo znaku graficznego opracowanego dla miasta Białystok ze znakiem graficznym używanym w przeszłości przez jedną z nowojorskich organizacji społecznych jest przypadkowe i niezamierzone.”

Znaczy jak w przeszłości to lepiej? Ot, zamietli pod dywan.

Ale co tam przyjrzyjmy się kilku fragmentom owego oświadczenia.

1. wiara w symbolikę

„Motywy graficzne obecne w logotypie promocyjnym Białegostoku występują w wielu różnych znakach graficznych z różnych krajów świata, różnych firm lub instytucji. Najczęściej jest to symbolika związana z ideą wschodzącego słońca. Ta właśnie symbolika wschodzącego słońca znajduje się w logotypie promocyjnym Białegostoku, a nie ma jej w dawnym logotypie wspomnianej organizacji nowojorskiej”

Wschodzące słońce na ogół prezentuje się w postaci przyciętej od dołu, ale niech tam. Nie rozumiem za to na czym opiera się wiara Eskadry, że u nich ta symbolika jest, a w gejowskim logo jej nie ma. Potrafi to ktoś wytłumaczyć? Moim zdaniem to raczej pobożne życzenie, które się nie spełni.

2. ewolucja szkiców
Dziwna ta ewolucja, bardzo.Pada też argument o różnicy w postaci wykrzykników w białostockim logo, ale… w pierwszym szkicu ich też nie ma, więc trochę to wychodzi na odróżnienie się od czegoś, co już wiemy, że podobne jest. No miło się robi.
Argument o kolorystyce? Według Eskadry gejowskie jest tęczowe, ale widać szukając argumentu tęczę sprowadzili do 4 kolorów – żółty, pomarańczowy, czerwony, fioletowy.
Według wiki

Pomimo faktu, że w tęczy występuje niemal ciągłe widmo kolorów, tradycyjnie uznaje się, że kolorami tęczy są: czerwony (na zewnątrz łuku), pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, indygo i fioletowy (wewnątrz łuku).

3. podobieństwa inne
Panowie zadali sobie trud i zgromadzili na obronę podobne znaki, tyle że trochę z czapy i na hasło „słoneczko”, więc podobne nie są, o czym można się przekonać samemu. Ale dołożyli i argument koronny ze słynnej afery ze znakiem Quarka. Zastanawia mnie tylko na co ten argument… może na wielkie koszty, jakie przyszło ponieść Quarkowi na zmianę po całej aferze…

Eskadra ma szczęście do przetargów dla miast, wcześniej robili logo (paskudne) dla aglomeracji śląskiej, teraz mają ponoć poprawić wizerunek Lublina i Dolnego Śląska

Moim zdaniem wyjście z sytuacji jest i porażkę można zamienić w sukces… ale co, za friko mam podpowiadać 🙂 Nie jest to kolejne logo, ani czekanie aż przyschnie, bo nie przyschnie. No może o Eskadrze ucichnie, ale łatka do B już przyklejona. To dałoby się przekuć w sukces, ale Eskadra raczej tego nie wykorzysta, a radnym zabraknie szerszego myślenia. Skończy się na kolejnej modyfikacji małym kosztem i niestety łatka się nie odklei szybko. Obym był złym prorokiem.

Nie bronię tego znaku, ale staram się podchodzić racjonalnie do sprawy, patrząc na cel jaki miał być osiągnięty. To na ile cała kampania jest trafiona jest bardziej istotne niż to czy się znak podoba, czy nie.
A wracając do Eskadry, moim zdaniem wiele wskazuje na plagiat lub zbyt daleko posunietą inspirację, ale wykluczyć podobnego toku myślenia też nie można. Największy błąd Eskadra robi jednak w sposobie, w jakim broni znaku, w tym całym bleblaniu w oświadczeniu. Tam można znaleźć więcej argumentów dla przeciwników niż na obronę.

A może, jak słusznie zauważył Leszek Salomon w jednej z dyskusji, to taki PR Eskadry – „nie ważne co mówią, byle dużo i prawidłowo nazwę podawali”


Wschodzący Gaycenter

26 grudnia 2008

Nie aż tak dawno, 1 pażdziernika br., władze miasta Białegostoku przyjęły logo i strategię promocji, autorstwa Eskadry. Trwała równocześnie ostra miejscami dyskusja o tym logo na GL, gdzie występując poniekąd w roli adwokata diabła dopominającego się o konkretne zarzuty, tak pisałem:

… dla mnie pójście na łatwiznę to wykorzystanie ogranego elementu, tu takiej sytuacji nie mamy. Ba powiem więcej na tę „łatwiznę” jakoś nikt dotąd nie wpadł, choć w wypadku obrysu Polski ograna i zgrana do bólu. Patrząc na to inaczej – nie ma znaczenia czy w środku jest zarys miasta, poza oczywiście opisem symboliki, każde nieregularne ułożenie elementów znaku, tak by powstała jakaś dynamika, dałoby jakiś poszarpany środek i pozostałaby tylko kwestia co ludzie tam zobaczą i co skojarzeniowo przypiszą.

Czy to źle w znaku jeśli można przypisać dużo pozytywnych skojarzeń? chyba nie. Natomiast jakie skojarzenia tak naprawdę chcą autorzy wyzyskać trzeba by zobaczyć całą dokumentację. Czy to jest brzydal, być może, ale jak sam wiesz wiele brzydali osiągnęło niebywały sukces kodując się dobrze w pamięci a zatem dobrze spełniając swoją rolę.

Ale…
Nadszedł grudzień i… masz babo placek. Kamil podesłał mi link (bardzo dziękuję) i mamy o wiele lepszą „ostrą jazdę”… z plagiatem w tle. Jak donosi bowiem Gazeta Współczesna

„Władze miasta wydały ponad 300 tys. zł na logo i akcję promocyjną „Wschodzący Białystok”. Bardzo podobnego symbolu od dawna używa Gaycenter – nowojorskie stowarzyszenie gejów, lesbijek i transseksualistów.”.

No to sobie zestawmy oba znaki:

Mam co prawda dwie wątpliwości:
1. plik ze znakiem jaki znalazłem nazwany jest „NewCenterLogo”,
2. na stronie organizacji, do której się odnosi, tego znaku nie znalazłem wogóle. Pokazane logo GayCenter znalazłem na stronie secondtuesday.org

Znaczy znowu nie wiadomo kto, z kogo…
Nie o TAKICH skojarzeniach i kodowaniu myślałem zabierając głos w tamtej dyskusji.

Warto poczytać na ten temat także w Gazecie Wyborczej

Uzupełnienie /27.12.2008/:
Jeszcze dobrze nie wysłałem maila „w sprawie” gdzie dałem taki pasus:

Mam wrażenie, obym się nie mylił, że jednak to Białystok był pierwszy, a jeżeli tak, to ma szansę dużą w sporze.
Niestety taki kontekst, nawet jeśli wygra, nie przysłuży się dobrze miastu i jego kampanii, jakby na to nie patrzył.

zajrzalem na GL i… niestety pasztet!
Biję się w piersi i odszczekuję moje wątpliwości – Jarek Leśniewski na GL wyjaśnił sprawę jednoznacznie – logo widoczne jest w sieci od 2003 r.
Można sprawdzić tu – web.archive.org i tu – web.archive.org

Oj, nie przysłuży się dobrze miastu i jego kampanii, jakby na to nie patrzył.


Idą Święta…

21 grudnia 2008

idą święta...

Życzę wszystkim Czytelnikom zdrowych, rodzinnych i puszystych Świąt!

A jako podkład muzyczny The Drifters & cartoon by Joshua Held.


21 grudnia 2008
różności
Tagi:

skomentuj

Autor-klub 1:0

14 grudnia 2008

Kolejny proces o prawa autorskie potwierdza że normalniejemy, ale też że przeświadczenie ” lekko się zmieni i nikt się nie przyczepi” w narodzie nie ginie. Stracili licencję na własne logo? to sobie podretuszowali i git. Tylko autor był upierdliwy i powiedział basta.

W roli głównej, niewiniątka, klub sportowy Czarni Słupsk. W roli schwarz charakteru autor logo Tomasz Smoczyński. Scenariusz napisało życie. W skrócie wyglądało tak: w 2000 r Smoczyński zaprojektował logo w zamian za reklamę swojej firmy. Znaczy była sprzedaż wiązana i licencja. Klub przestał reklamować to licencja wygasła. Klub wyszedł z założenia że nie ma się co przejmować, poprawił ciut logo i po sprawie.

Ale nie było „po sprawie” a przed sprawą, bo autora poniosło… do sądu. No i wygrał, jak na razie, ze zacytuję za probasket.pl

Sąd Okręgowy w Słupsku przyznał dzisiaj rację Tomaszowi Smoczyńskiemu i nakazał klubowi usunąć logo ze wszystkich materiałów reklamowych, gadżetów, biletów, zaproszeń na mecze, ze strony internetowej, tablic do kosza czy nawet parkietu i strojów koszykarzy. Klub ma przeprosić Smoczyńskiego na piątkowych pierwszych stronach sportowych Rzeczpospolitej i Głosu Pomorza, zamieścić przeprosiny na swojej stronie internetowej i nadać je w czasie transmisji meczu koszykówki w Radiu Koszalin.

Bardzo interesującą linię obrony przyjął aktualny prezes klubu:

Prezes Czarnych Andrzej Twardowski już przy okazji poprzednich rozpraw mówił, że pan Smoczyński „nie wniósł ani twórczego, ani intelektualnego wkładu w powstanie logo, tylko je narysował”.

A tak pan prezes skomentował wyrok

„I tak już mamy nowe logo. Pantera z niego nie znika, bo ona nie jest autorstwa tego pana”.

Cuś mi się widzi, że może być dalszy ciąg rozgrywki

Na koniec zostawiłem ciekawostkę, dla tych co niedopatrzyli.

.

Że znak trudno nazwać dobrym to fakt, to że autor nie do końca rozumie, o co chodzi w projektowaniu znaku, też widać – po raz pierwszy spotykam znak oznakowany autorstwem. Autor  umieścił w znaku (!!!) copyright (!!!).

Źródła:
.naszemiasto.pl
.polskikosz.pl
onet.pl
sportowefakty.pl
gp24.pl
blog „zezowate szczęście”
probasket.pl


Kontekst robi różnicę

13 grudnia 2008

Meksykański Playboy poszedł na całość i ukazał się w okolicach święta Matki Boskiej z Guadalupe, najważniejszego święta katolickiego Meksyku, z kontrowersyjną okładką.

Zdjęcie samo w sobie ładne, ale… Dwuznaczność, i kontrowersyjność zarazem, wynika nie tyle z upozowania Marii Onori, co z zestawienia tytułu/charakteru pisma, hasła i daty publikacji. To samo zdjęcie w zupełnie innym profilu pisma byłoby zapewne traktowane diametralnie inaczej, może nawet niezauważone, a tak jest słuszne oburzenie katolików i padające gromy.

A może parcie na top za każdą cenę jest już tak duże, że konteksty nie maja znaczenia… byle zaszokować, byle mówili…

A może wszystko już było? W maju 2007 roku pisałem o wystawie Alfonsa Muchy, na której to wisiał plakat, reklamujący Madonną z dzieciątkiem mydełko Notre Dame,  z roku 1891.

Dopiero co opisałem wpadkę Max Planck Forschung. I tu i tam zagrały konteksty, tam z niedopilnowania, tu stworzone z rozmysłem, efekt w obu wypadkach ten sam – zniesmaczenie odbiorcy.

Źródła:
news.ninemsn.com.au
www.foxnews.com
snackfeed.com
msnbc video
france24.com


Burdel w nauce?

12 grudnia 2008

Szacowny Instytut Maxa Plancka, przy okazji wydania kolejnego numeru własnego periodyku, poświęconego Chinom, postanowił ozdobić okładkę piękną kaligrafią chińską. Niestety piękno bywa zdradliwe. Wspaniała kaligrafia okazała się najzwyklejszą reklamą burdelu.

Poniżej okładka pierwotna i po zmianie.

Nie czepiam się też nie znam chińskiego, ale tam mogli kogoś znającego zapytać…

Źródła:
deser.pl
The Sydney Morning Herald
Hanzi Smatter


Bocheński placek

8 grudnia 2008

No i mamy kolejny szum o kolejny plagiat, a może inspirację, a może po prostu zbieg identycznego myślenia twórców…

Bohaterem jest powiat Bocheński i jego logo

Jak twierdzą splagiatowane z tego poniżej

Najpierw koledzy po fachu poszukali, zgodnie ze starą zasadą „bo nie mógł przecież wymyślić sam” no i „jest do dupy”. Poszukali, to i znaleźli. Padło gromkie Plagiat! i poszła informacja w świat, do okradzionego, niech wie,  kto co mu ukradł. Rozszumiały się fora miejscowe,  nawet Gazeta Wyborcza wysmarowała tekst, naturalnie jednoznaczny. Włodarze, w ramach obrony koniecznej, przybrali pozycję wyczekującą, i dobrze. Dobrze bo sprawa nie wydaje mi się ani tak prosta, jak cep, ani tak oczywista, by ferować wyrok. Ja mam jakieś  mieszane uczucia akurat, że gdzieś już to widziałem, dawno temu i w tym, socjalistycznym podówczas, zakątku świata. Muszę popytać braci Czechów.

Sprawdziłem własnoręcznie wzmiankowane corpus delicti, zgadza się co do grama, ino w tym drugim placka/kołacza nie ma.

Kto z kogo ściągał i czy ściągał nie wiem, niech sąd rozstrzyga. Aliści jest drobiazg w całej tej sprawie, który mnie uwiera, otóż jeszcze w lutym portal bochnianin.pl donosił o nowym logo prezentując taką oto jego wersję:


Ciekawe co się więc stało w międzyczasie, jak zwykle czegoś nie łapię, kiedy i z czyjego pomysłu ów kołacz/placek zmienił swój wygląd? Może do bicia w piersi jest więcej niż jeden…

Warto poczytać u źródła:
Logo powiatu odgapione z usa
portal.bochnia.pl/forum/
Powiat bocheński splagiatował logo
bochnia.naszemiasto.pl
Nowe propozycje logo powiatu zobacz projekty
portal.bochnia.pl
Będzie logo promujące powiat bochenski
karol.jogger.pl


8 grudnia 2008
logo plagiat
Tagi:

skomentuj