Zapomniane Zakopane

31 stycznia 2008

Tak a propos konkursu na, jak to ładnie nazwano  „znak marki Zakopanego”, warto przypomnieć inną inicjatywę spod Tater w tym względzie, z maja 2006 roku. Zarząd Powiatu zaproponował wtedy logo promocyjne „Marka Tatrzańska”,. które byłoby, jak zamierzano, przyznawane towarom, usługom i ważnym społecznie inicjatywom,

marka tatrzańska

jednak, jak można przeczytać na portalu ezakopane.pl, wyszły nici:

Pomysł ciekawy ale szybko wprowadzany, bez szczegółowej konsultacji z Radą Powiatu nie uzyskał akceptacji na sesji. Głownie z powodu wspominanego parokrotnie logo MT przedstawiającego lilię wpisaną w góry. Głos decydujący miała… Komisja Gospodarki Komunalnej, która zaopiniowała projekt negatywnie, bez uzasadnienia. Część radnych uważała, że powinno się rozpisać konkurs plastyczny na projekt logo MT, co jest powszechnie praktykowane i stanowi część promocji produktu przed jego wprowadzeniem.

Świetne wytłumaczenie roli konkursu, szczególnie w kontekście tego trwającego konkurso-plebiscytu.


Zakopiec łobrazkowy

30 stycznia 2008

Zakopane postanowiło pozbyć się choćby części natarczywych najeźdźców, zwanych nie wiedzieć czemu turystami, i to w sposób wielce przewrotny, fundując sobie odstraszacz, zwany też przez niektórych „logo promocyjnym”. To na tych szczególnie wyczulonych estetycznie, którzy widzą dziury w całym, niedowład organizacyjny i kompetencyjny oraz inne duperele. Odpór takim zwichrowanym jednostkom, zakłócającym swięty spokój, da właśnie nowiuśkie, jak spod… hm… zapomniałem spod czego…, logo promocyjne Zakopca.

Ale, ale, nie ma tak prosto, coby wladziuni się nie czepiali, jak np. w Lublinie, urządziła plebiscyt (!), a jak, na wybrane śliczności.

Zakopane propozycje logo

Że nie ma co wybierać? jest, jest, przewidujący organizator nie zapomniał o opcji „żaden”, wykasował i spoko.

Głosowanie trwa do dziś, ciekawe co wygra, wykresplanu pięcioletniego w przemyśle ciężkim, a może wiatraczek ekologiczny z wykresem zadowolenia turysty /niebieski/ w stosunku do samozadowolenia organizatora /granatowy/, stawiałbym jednak na wizję przyszłości – autostrady aż po wierchy, z wykresem rosnących opłat za przejazd nimi. Chość szansę ma też ekologiczny słup energetyczny.

Oj będzie, będzie…  wesolutko.
Góralu, czy ci nie żal?

Dla ciekawych zakończenia, bo pewnie się pochwalą –  zakopane.pl


Jest reakcja Loży

23 stycznia 2008

Dopiero co napisałem o plagiacie strony internetowej, wykonanym przez Lożę A5, a tu już na Goldenline pojawiła się wypowiedź Aleksandry Sosnowskiej, wiceprezesa Loży A5, kórą pozwolę sobie zacytować:

Witam,
nie odzywałam się, bo najpierw zbierałam informację.
W kolejności:
Loża A5 jest firmą zajmującą się całościową identyfikacją a nie agencją interaktywną. Nie jesteśmy też agencją reklamową, BTLowską etc.
1. strona www.loza-a5.pl będzie zdjęta
2. czekam na odpowiedź na pismo od Pana Jonathana Yuen.
3. jutro będzie szersza informacją firmy. Potrzebuję zebrać jeszcze dane.
4. Zostanie także umieszczona informacja właściciela firmy Fastwork, która stronę wykonywała.
5. chciałam podziękować – szczególnie Panu Marcinowi Wróbel, bo dopiero jego post – z wklejonymi screenshotami -dał mi informację o meritum sprawy. Na prawdę szczerze dziękuję.

Dobry początek został więc zrobiony, strusia nie ma, zobaczymy co dalej. Mam nadzieję że poznamy prawdziwą wersję wydarzeń, bez zamiatania pod dywan.

Potem pozostanie im tylko kwestia naprawy nadwyrężonego wizerunku


Żarty w Loży?

22 stycznia 2008

Myślałem że to żart, ale to naprawdę logo dużej polskiej firmy. W iście amerykanskym stylu, co prawda mnie bardziej kojarzy się z nalepką, nie wiedzieć czemu, wina owocowego J23. No ale pono o gustach się nie dyskutuje.

cytat za Gazetą Wyborczą z 7.10.2007

Czy pamiętają państwo Zeusa, który pod postacią byka porwał Europę? – pytała wczoraj dziennikarzy i potencjalnych inwestorów prezes spółki Joanna Strzelec-Łobodzińska, prezentując na warszawskiej giełdzie nową nazwę i logo nawiązujące do łacińskiego słowa „taurus”, czyli byk.

Nooo, pamiętamy pse Pani, tylko czy ten byk to nie bryk? Co myślą zainteresowani, energetycy, poczytać można na cire.pl

Kompleksową zmianą wizerunku firmy zajęła się Grupa A5/Totem. No i zaczynam mieć wątpliwości, czyżby A5 tak obniżyło loty, czy też odpuściła sobie i klient (prezes?) decydował co ładne i jak ma być? to się zdarza, no ale chyba nie w takiej firmie.

A tu ciekawostka, a propos „tauron”, rysunek o tym tytule dodany na rysuj.pl 10 miesięcy wcześniej 1 stycznia 2007 r.  Był sobie także laptop – Aristo Tauron, jest też Tauron Sp. z o.o. – systemy etykietowania – ciekawe czy ją wykupi energetyczny Tauron, jak Orlen, ale to tak na marginesie.

Plagiat czy inspiracja?

Ale jeszcze nie ochłonąłem, po tamtym odkrytym dopiero teraz kwiatku, a już drugi poważnej postury chabaź/chwast na tej łące formatu A5. Oto na Goldenline i Webesteem idzie ostry atak na Lożę A5/Grupa A5/Totem, już się gubię jak oni się w końcu nazywają, z oskarżeniami o plagiat strony www.

www Jonathan Yuen

Jonathan Yuen, rzecz nie za bardzo niszowa bo strona Jonathana, zrobiona we flashu, była wymieniana na wielu serwisach publikujących linki do wyróżniających się stron internetowych. To trzeba zobaczyć w ruchu.

www Loża A5

strona Loży A5 (dawniej Grupa A5)

Ten sam gradient w tle, ten sam malarski styl „rozwijania się” grafiki i przechodzenia do następnej po także czerwonych elementach /kwestia kształtu/ i właściwie dwa elementy odróżniające styl grafiki i temat muzyczny.

W dyskusjach argumenty mocne – cytat maila od Jonathana – wychodzi że jednak coś na rzeczy. Dwa, zaprezentowane w dyskusji na GL, screenshoty  źródła też nie pozostawiają wątpliwości, skoro zostały nawet komentarze Yuen. Nie inspiracja a plagiat. Ręce opadają.

A Loża głowę w piach i strusiuje.


3 nominacje

21 stycznia 2008

Tak jak w edycji 1. konkursu Layout Roku, organizowanego przez dtp.pl, nominacje w temacie Logo dostały 3 moje projekty: Ania’s Fashion Garden, Herbalyes oraz Wydawnictwo Szkolne PWN. Głosować można tylko do 30 stycznia 2008 r. Linki pod każdym logo. Serdecznie zapraszam, każdy głos cenny.

Anias Fashion Garden logo

ANIAS

Herbalyes logo

HERBALYES

Wydawnictwo Szkolne PWN logo

SZKOLNE


7 ikon Pejota

20 stycznia 2008

Narzekam co jakiś czas na styl web 2.0 przenoszący się do projektowania logo. Zdarza się, że projekty są świetne same w sobie, jak w wypadku projektu Portugalczyka João Pacheco z 2004r. dla Grutas e Centro do Vulcanismo, zwycięzcy Euldy 2006. Podoba mi się i mam duże wątpliwości dotyczące stosowania tego znaku w druku, czy jest i jak wygląda wersja achromatyczna i monochromatyczna? Może jednak jest to logo wyłacznie dla obszaru elektronicznego, bez tych wersji i cały problem odpada. Może, ale…  zastrzeżenia co do trudności odwzorowania nie są takie bezpodstawne, nawet dla netu. Wystarczy porównać logo solo i to w przestrzeni strony www Grutas e Centro do Vulcanismo, jak by nie patrzeć strony zleceniodawcy.

Grutas e Centro do Vulcanismo logo

Gołym okiem widać różnice w odwzorowaniu koloru. Przywołałem nie bez kozery tamten znak.

Jest w Polsce grafik, którego prace, mimo tego stylu web 2.0, a może właśnie dlatego, niezmiernie cenię, zresztą nie tylko ja. Paweł Jońca, Pejot, zaprezentował właśnie siedem ikon zrealizowanych dla nowego produktu Fontlaba o nazwie Photofont.

Photofint icons by Pejot

A tak wyglądają aranżacje z ikonami na stronie Pejota i Photofont

Pejot jest świetny w tym co robi, przyznam zazdroszczę mu warsztatu, mimo że jakoś nie ciągnie mnie do projektowania takich rozbudowanych, wielokolorowych znaków. Przy okazji okazja – można pobrać darmową wersję programu photofont.com

Dlaczego porównałem obie te prace Jońcy i Pacheco? O ile ikony Pawła będą funkcjonowały w przestrzeni elektronicznej (RGB), nie ma więc znaczenia ilość kolorów, czy przejść tonalnych, o tyle logo João, znak instytucji z założenia mający operować na każdym polu eksploatacji, tak w mediach elektronicznych (RGB), jak i drukowanych (CMYK), nie tylko może sprawiać problemy w druku (wersje achromatyczna i monochromatyczna), ale przede wszystkim z racji wielokolorowości wpłynie znacząco na koszt każdego druku, od wizytówek zaczynając. Ikony Pawła znakomicie wykorzystują pełne możliwości na jakie, to określone dla nich, pole użytku pozwala. Logo Pacheco sprawdzi się za tylko w części zakreślonych pól eksploatacji, a i to, jak widać wyżej, nie do końca.

Coś co jest dobre dla jednego pola nie musi sprawdzać się na każdym innych, o ile przy projektowaniu to całe spectrum użytkowania umknie naszej uwadze.

Wrócę jeszcze do logo Grutas e Centro do Vulcanismo.  Może ta tendencja wielokolorowych przenikań i jednoznaczności, to jednak jest to zataczanie koła przez znak i powrót do bardziej ilustracyjnej opowieści, wynikającej trochę z nachalności reklamowej, trochę z wyręczania wyobraźni klienta, a i zafascynowania dostępnymi narzędziami i internetową globalnością. Podawania Klientowi znaczeń na tacy, jednoznacznie, bez zbyt wielu niuansów na domyślność. No ale skoro tak, to już wolę ogladać takie znaki, jak Vulcanismo, niż tę całą resztę dziwnie sztucznego uprzestrzenniania, jak choćby te dwa przykłady – Wacom i Swisscom.

Wacom i Swisscom

Ten drugi można sobie obejrzeć na youtube w wersji „gra i tańczy”.


20 stycznia 2008
logo
Tagi:

skomentuj

Architekci i logo

19 stycznia 2008

Sprowokował mnie Aleksander Bąk wrzucając  na GL.ciepłą jeszcze bułeczkę, info z 18.01.2008 r., o rozstrzygnięciu konkursu  na logo Kongresu Architektury Polskiej.

W dzisiejszych czasach rozstrzygnięty konkurs to rzadkość, biały kruk – uśywajac bibliofilskiego określenia. Tym bardziej jeśli wysokie jury jednogłośnie typowało.

1 nagroda

No i pewnie należało by się cieszyć oraz, mimo wątlutkiej nagrody 2500,-, gratulować zwycięzcy, Tomaszowi Woźniakowi z Warszawy, gdyby nie ale… Zawsze to cholerne „ale”. Otóż mam wrażenie, może się mylę, że architekci to profesja świetnie operująca dokladnością wyrysu, wyważeniem proporcji itd. nie wiem kim z zawodu jest laureat, w jury zasiadalo jednak 3 architektów i 1 grafik (!?), chyba tylu wystarczy by zauważyć dziwnoty w konstrukcji znaku?

Sam pomysł nie jest zły, ale wykonanie fatalne. Nie rozumiem czemu obrys slupa jest drubszy niż jego wewnętrzne linie, jak widać zaznaczone strzalkami. Nie rozumiem skąd i po co wzięły się „dziury” apli za tekstem, zaznaczone kółkiem. Nie rozumiem też nijak co spowodowało różne kąty cięcia apli na jej końcu, zaznaczone liniami.

Nagrodę przyznano za czytelność charakteru pracy, jej syntetyczność, swobodę znaku graficznego i typografii, uniwersalność i duży potencjał graficzny umożliwiający dowolną interpretację wyrazu graficznego.

Fakt pełna swoboda formy z ignorowaniem typografii takoż. Znak co do czytelności już w takiej postaci jak wyżej pozostawia do życzenia. Drobiazgiem przy tym wydaje się więc pytanie co zostaje z logotypu po zmniejszeniu? ano nic, co daloby się przeczytać. Nikt tego nie zmniejszał by sprawdzić? To o jakiej czytelności mowa?
Poniżej zmniejszenie znaku do 20% – podstawa 2 cm.
logo podstawa 2 cm

I jeszcze na koniec, a propos tej dowolnej interpretacji, zapytam przewrotnie – a fallus może być?

Więcej o szczegółach i rozstrzygnięciu można poczytać na SARP Poznań


Słowo widzialne

19 stycznia 2008

Nie mogę sobie odmówić przyjemności zareklamowania. Nie, nie idzie o „reklamację” a „reklamę” i to naprawdę wartościowej pozycji. Inna sprawa, że na naszym wyposzczonym rynku wszystko dałoby się połknąć, ale to nie pieróg ruski a wykwintne danie, dla konesera. Nie dla takiego co lubi szybko zjeść i wyjść, ale takiego co nie zerka  na zegarek, doceniacza własnych zmysłów, lubiącego zatopić się i smakować, smakować długo.

Nie idzie tu jednak o kulinaria, chociem w tę meandrę porównawczą poszedł, a o książkę najwyższego lotu, z góry uprzedzam – żadna tam powieść, czy inna literatura. Zanim ją dopadłem zwiedziłem kilka księgarń, a i w końcu w „empiku” obyłbym się smakiem, gdyby nie pomoc miłych pań w poszukiwaniu zaginionej na półkach książki. Nie dziw że zaginionej skoro umieszczono ją opacznie pod szyldzikiem  „popularno-naukowe”,  miast „sztuka”.

Nawet skromny dywiz zasługuje na uwagę
Robert Bringhurst

To książka dla koneserów słowa w jego widzialnej postaci – kroju pisma, łamania, subtelności kształtów, charakteru. Herman Zapf napisał o niej znamienne zdanie – Życzyłbym sobie, aby ta książka stała się biblią typografów. No i stała się, choć to książka nie tylko dla typografów, ta niezmiernie cenna pozycja powinna koniecznie znaleźć się w rękach tak rękodzielników słowa jak i designerów. Tuzy naszej typografii – Andrzej Tomaszewski, Robert Chwałowski i Adam Twardoch nie pozostawiają w swoich recenzjach cienia wątpliwości. – to trzeba mieć! i sycić się zawartością. Ja smakuję ją już od tygodnia. Niech Was nie zwiedzie tytuł!

I oto Ona: Elementarz stylu w typografii Roberta Bringhursta.

Robert Bringhurst, Elementarz stylu w typografii

Wydawca: Design Plus
cena 78,- w księgarni, u wydawcy 69,- + 9,- przesyłka, ale Przy zakupie więcej niż jednego egzemplarza, przesyłka gratis!
ISBN: 978-83-923835-0-5, format: 135×232 mm, s. 464


Ot misz-masz masz

18 stycznia 2008

Nie aż tak dawno temu Unilever wprowadził swoją odmienioną identyfikację

i już mamy próby naśladowania tamtej idei, jak to bywa z epigonami w wersji niestety dużo gorszej

logo Świat Zdrowia

Świat Zdrowia to program marketingowy. Opracowała go w 2007 r. Agencja HealthWay cytując tekst Łukasza Szewczyka z portalu media2:

Agencja HealthWay opracowała strategię komunikacji obejmującą szereg działań, począwszy od logotypu programu poprzez przygotowanie wizualizacji aptek i zaprojektowanie narzędzi budujących relacje pomiędzy farmaceutą, a pacjentem.

Sprawa wykorzystania idei Unilevera jest bezsprzeczna, widać przy ogromie zadań zabrakło pomysłu na własną kreację. Że nie wspomnę o przemyśleniu, tej zapożyczonej. Wyszedł „worek z prezentami”, wrzucone jak wpadło pod rękę.

A skoro już się czepiam, to – co robi w samym środku krzyża waga, symbol sądu i prawa? że niby też się waży różne ingrediencje? zapewne, ale warto znać i zwracać uwagę na symbolikę używanych elementów. Bo oto mamy kolejny ciekawy element w znaku – lampa Alladyna. Miłej zabawy w szukaniu kolejnych.

Ot misz-masz masz.


Głosuj na jakikolwiek

17 stycznia 2008

Onet zorganizował konkurs na Blog Roku 2007, i dobrze, zabawa w konkursy w necie na ogół zwieksza liczbę userów, robi się szum i… promocja sama się robi. Sam też się zgłosiłem do profesjonalnych, no i zaczynam mieć letko mięszane, ale nie wstrząśnięte, odczucia.

Wchodzę na Blogfroga, a tam co drugi wpis w temacie „głosujcie na mnie”. Fajnie. Każdy się promuje jak może, tylko zamiast fury ciekawych wpisów do poczytania, mam furę tego samego namawiania. Sprawa druga, czyli samo głosowanie – no niby przez sms nie da się nabić ilości z jednej komórki, i dobrze, ale wystarczy mieć dużo znajomych, nie czytelników, a znajomych właśnie, nawet takich bez netu. Jak to się ma do konkursu na najlepszego bloga? ano nijak, liczy się ilość a nie jakość. Czemu głosowanie nie jest przez internet nie mam pojęcia, w końcu nie problem chyba wykluczyć powtarzalność głosowania, a może problem. Rozumiem szczytny cel jakim jest przekazanie pieniędzy za smsy na dzieci, tylko co na przykład ma zrobić mój czytelnik z zagranicy chcący zagłosować? a nic, niech się obejdzie smakiem. Dziwne to.

Patrząc z tej perspektywy, jak wyżej, nie liczę na załapanie się, ale jeżeli ktoś chciałby tą metodą wesprzeć Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie to zapraszam do głosowania, na jakikolwiek blog.
Nie powiem żeby miał coś przeciw jeśli to będzie akurat mój blog (na nr tel. 71222 wyślij tekst „B00100” koszt 1,22 zł) będzie mi bardzo, bardzo miło. Potraktujmy to jednak jako dobrą zabawę z radością obdarowanych dzieci w tle. W końcu akurat im do internetu ostro pod górkę i pod wiatr.